Śniło mi się, że:
- w jakiejś dystopii czytałem o pogrążonym w ciemnościach Świecie Komunistycznym, jego częścią była Kuba, gdzie palmy miały szare liście, nocą przychodzili do dzieci Złodzieje Snów, ubrani w przerażające kostiumy czarnoksiężników, Złodziej Snów wydobył z głowy obudzonej w środku nocy dziewczynki min. miniaturowe dewocjonalia, które zamierzał zniszczyć mimo protestów dziecka,
- pomyślałem na lekcji matematyki w liceum, że nie mam nic przeciwko łysym, lecz sam nie chciałbym wyłysieć, dodałem w wyimaginowanym dialogu z Janesem ov Calcium, że Polacy nie lubili Jerzego Urbana nie z powodu jego łysej głowy i wielkich uszu, ale tego, że był złym człowiekiem,
- w czerwcu pojechał autobusem nad Jezioro Głębokie w Szczecinie razem z młodą blondynką, którą nazywałem ciocią, choć nie należała do mojej rodziny, dojechaliśmy wieczorem, lecz na miejscu spadł najpierw śnieg a potem deszcz,
- dowiedziałem się, że ludowe wzorki wytatuowane różowym tuszem na skórze kobiety są sigillami (pieczęciami) przywołującymi szatana, powiedziałem, że przez egzorcystów, mówiących takie rzeczy, kiedyś bałem się wychodzić z domu,
- Wojciech Cejrowski opowiadał, że Tybetańczycy noszą warkocze, aby po śmierci Śiwa mógł ich za nie złapać i zabrać do swojego raju,
- jako dorosły niosłem w ręku na ulicy swoją całkowicie połamaną zabawkę z dzieciństwa, szarego, drapieżnego dinozaura, imieniem Taszchetozaur, marzyłem o tym, aby poszedł ze mną do Nieba, albo żeby cofnął się do lat 90 - tych XX wieku, kiedy go dostałem,
- polska celebrytka była zaklęta w żmiję, po odczarowaniu wyszła nago ze skóry gada.







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz