środa, 13 czerwca 2018

Ważne!

,,Droga wybiega zawsze w przód
Spod progu, gdzie początek ma.
Odeszła już daleko tak...
Podążać nią, ile sił
Muszą ochoczo stopy me,
aż dotrze na rozległy trakt,
Gdzie celów wiele splata się.
A stamtąd kiedy? Nie wiem, nie''
- J. R. R. Tolkien ,,Władca Pierścieni. Drużyna Pierścienia''








Pan Tadeusz Klarowski prosił mnie, bym przekazał drogim Czytelnikom, że w ciągu najbliższych ośmiu dni nie będzie publikował nowych postów na blogu z tytułu wyjazdu na tereny zwane w erze jedenastej Valkanicą na audiencję u Królowej Pokoju.

- z wyrazami szacunku: król Margus.

,,Bestie i potwory mitologii greckiej. Leksykon''


,,Ludzie […] lubią wymyślać potwory i potworności. Sami sobie wydają się wtedy mniej potworni […] Wtedy jakoś lżej im się robi na sercu. I łatwiej im żyć’’ - A. Sapkowski ,,Kraniec świata’’ [w]: A. Sapkowski ,,Ostatnie życzenie’’









W czerwcu 2018 r. przeczytałem długo i niecierpliwie przez siebie wyczekiwaną książkę historyka, etnologa i krajoznawcy Bartłomieja Grzegorza Sali ,,Bestie i potwory mitologii greckiej’’ wydawnictwa ,,Bosz’’ z ilustracjami Błażeja Ostoi Lniskiego inspirowanymi greckim malarstwem czarnofigurowym. Wydawać by się mogło, że pisanie kolejnej książki o mitologii greckiej to ,,przynoszenie drewna do lasu’’. Jednak ta książka wnosi wiele nowego, skupiając się nie na przygodach bogów i herosów, ale na fantastycznych istotach. Jest to jakby mitologia widziana z perspektywy nie herosów, ale nich przeciwników – potworów ;). Poszczególne istoty zostały opisane w porządku alfabetycznym.
Starożytni Grecy mieli wiele talentów, a wśród nich – bujną wyobraźnię. Jej twory na trwałe zadomowiły się w europejskiej kulturze i to aż po dzień dzisiejszy. W ślad za Władysławem Kopalińskim (1907 - 2007), całe to greckie bestiarium można podzielić na trzy kategorie:
- istoty antropomorficzne (bardziej lub mniej przypominające człowieka; antropomorficzni byli sami bogowie Olimpu),
- zoomorficzne (podobne do rzeczywiście żyjących zwierząt; choć często większe i silniejsze; tzw. bestie),
- teratomorficzne (potwory, będące hybrydami ludzko – zwierzęcymi, lub składające się z części ciał różnych zwierząt).
Co ciekawe wielu bohaterów książki w zamierzchłych czasach uważano za istoty jak najbardziej realne, choć rzadkie.







Amfisbena – groźny wąż o dwóch głowach miał się zrodzić z krwi Meduzy zabitej przez Perseusza. W istnienie takiej istoty wierzono do XVII wieku. Obecnie amfisbenami określa się grupę beznogich jaszczurek (odsyłam do posta: ,,Potwór o dwóch głowach’’).







Z zabijającym wzrokiem bazyliszkiem; królem węży miał się w Indiach spotkać sam Aleksander Wielki (356 p. n. e. - 323 p. n. e.) i jako pierwszy zabić potwora za pomocą lustra. (w swoich wędrówkach Aleksander Wielki miał również natrafić na potomków ludożerczych klaczy Diomedesa, które przywiózł Herakles). Legendarne bazyliszki miały grasować w Warszawie, Wilnie i Wiedniu. Obecnie bazyliszkiem hełmiastym nazywa się nieszkodliwego dla ludzi legwana z Ameryki Środkowej i Południowej, potrafiącego … biegać po wodzie (odsyłam do posta : ,,Bazyliszek’’).







Potomkowie zabijających spiżowymi dziobami i piórami ptaków stymfalijskich, zdziesiątkowanych przez Heraklesa miały się ponoć uchować w Arabii. Dla ciekawostki: ptaki stymfaliskie były pierwowzorem jadziołka – towarzysza wojowniczki Szarki z powieści fantasy Anny Brzezińskiej ;).








Wiarę w istnienie jednorożców zapoczątkował Ktezjasz (po 440 p. n. e. - po 380 p. n. e.) i trwała ona aż do XIX wieku. Sam Juliusz Cezar (100 p. n. e. - 44 p. n. e.) twierdził, że zwierzęta takie żyły w Rudawach. Ich pierwowzorami były takie rzeczywiście żyjące ssaki jak: nosorożce, antylopy oryksy i narwale.







Również gryf (mój ulubiony stwór fantastyczny; może dlatego, że moje rodzinne miasto; Szczecin ma w herbie głowę gryfa:) był uważany za rzeczywiście żyjące zwierzę. W Azji gryfy strzegły skarbów, które usiłowali im wykraść jednoocy Arymaspowie. Zwierzęta te gustowały w koninie, co czyniło z nich niebezpieczne szkodniki. Motyw walki z gryfami pojawia się w polskich legendach zwłaszcza pomorskich i śląskich. Ważną rolę gryfy odgrywają również w mitologii węgierskiej.







Choć słowa ,,potwór’’ i ,,bestia’’ mają dziś znaczenie pejoratywne, w greckim bestiariuszu nie brakowało dobrych istot, nawet wśród takich dzikusów jak centaury. Na ich tle pozytywnie wyróżniali się Chiron (mądry centaur, mistrz medycyny i łucznictwa, nauczyciel herosów takich jak Achilles, a nawet samego boga medycyny Asklopiosa) i Folos (oba szlachetne centaury zginęły tragicznie w walki Heraklesa z ich barbarzyńskimi pobratymcami).







Nie wszystkie cyklopy były okrutnymi ludożercami. Byli wśród nich również zdolni kowale, pod okiem Hefajstosa kujący pioruny dla Zeusa.







Również nie wszystkie syreny były morskimi wampirzycami kuszącymi żeglarzy śpiewem na ich zgubę. Oprócz syren pokonanych przez Odysa i Orfeusza, istniały też syreny niebiańskie i podziemne, których śpiew niósł ulgę cierpiącym duszom (owe dobre syreny były niejako pogańskim odpowiednikiem aniołów ;).







Choć greckich bogów znamy jako istoty wyglądające jak wiecznie młodzi i nadludzko piękni ludzie, dwoje z nich miało postać teratomorficzną. Należy tu wymienić boginię magii Hekate o trzech głowach i pasterskiego boga Pana; mającego postać ludzką z koźlimi rogami i nogami (w późniejszych czasach Pan użyczył swojego wizerunku chrześcijańskim wyobrażeniom diabła).








Wiele z tych postaci było olbrzymami (w książce pominięci zostali Pigmeje) jak: antagoniści bogów – Tytani (w podtrzymujący niebiosa Atlas i stwórca i dobroczyńca ludzkości - Prometeusz i Giganci (olbrzymy o wężowych nogach), jednoocy Cyklopi (na początku XX wieku niemiecki zoopsycholog Teodor Zell w książce ,,Polifem – gorylem’’ twierdził, że początkowo istoty te miały dwoje oczu, a pierwowzorem były goryle; zainteresowanych odsyłam do książki Andrzeja Trepki ,,Co kaszalot je na obiad?’’), lubieżny myśliwy Orion (oślepiony przez ojca swej wybranki odzyskał wzrok dzięki Heliosowi), walczący z bogami Aloadzi zrośnięci ciałami (przypuszczam, że do powstania tego mitu mogły się przyczynić narodziny bliźniąt syjamskich), Tyfon – pokonany przez Zeusa pół – olbrzym, pół – smok, Hekatonchejrowie – olbrzymy o stu rękach, Gerion o trzech zrośniętych ciałach – właściciel stada wołów zdobytych w walce przez Heraklesa i jego pasterz Eurytion zabity przez herosa zatrutymi strzałami, czy Anteusz czerpiący siłę z kontakty z ziemią, a zabity przez Heraklesa.








W greckim uniwersum znalazło się też miejsce dla istot obupłciowych (jak widać gender – srender jest oznaką repoganizacji współczesnego świata :) jak: wojowniczy Agdistis, który po odjęciu męskich genitaliów stał się boginią Kybele i Hermafrodyta; syn Hermesa i Afrodyty, który połączył z się nimfą Salmakis w jedno, obupłciowe ciało.







W książce można znaleźć liczne ciekawe, a mało znane fakty. Dowiadujemy się chociażby, że skrzydlaty baran o złotym runie, na którego grzbiecie uciekali Friksos i jego siostra Helle nazywał się Chrysomallos.








Poznajemy takie odmiany centaurów jak: onocentaury (centaury ośle; w moim opowiadaniu fantasy ,,Laura i Filon’’ ze zbioru ,,Legenda’’ ostatni centaur zabity przez Filona był właśnie onocentaurem ;), oraz żyjące w morzu ichtiocentaury (hybrydy ludzi, homarów, ryb i lwów).







Palmę pierwszeństwa jako najdziwniejszemu stworowi przyznałbym jednak hippoelektrionowi (był to pół – koń, pół – kogut).







W owej mitologicznej galerii osobliwości znalazł się również człowiek z krwi i kości – Midas, król Frygii, ukarany oślimi uszami przez Apolla za to, że przyznał pierwszeństwo w konkursie muzycznym grze satyra Marsjasza, a nie boga muzyki (sam Marsjasz został jeszcze okrutniej ukarany przez Apolla obdarciem ze skóry).







Jako, że Ojcowie Kościoła dobrze znali kulturę antyczną i potrafili czerpiąc z niej oddzielić ziarna od plewy, niektóre z opisanych tu stworzeń, w ramach inkulturacji znalazły miejsce w symbolice chrześcijańskiej. Przykładami podanymi przez są chrystologiczne feniks (symbol Zmartwychwstania) i gryf (symbol Boskiej i ludzkiej natury Chrystusa, obecny min. w ,,Boskiej komedii’’ Dantego). Od siebie dodam, że symbolikę chrystologiczną, Maryjną (symbol dziewictwa), lecz czasem też – demoniczną, posiadał jednorożec. Z kolei bazyliszki i kuszące śpiewem syreny oznaczały szatana (z tego powodu kiedyś historyk sztuki Maria Patynowska na portalu ,,Fronda pl.’’ uznała ,,Małą Syrenkę’’ Andersena za … demoniczną; nazwę to oględnie nadgorliwością, a jak wiemy ,,nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu’’).








Licznie reprezentowane bestie mogą być odzwierciedleniem lęku i fascynacji groźnymi przedstawicielami fauny. Herosi zmagali się z taki zwierzętami jak: lew nemejski zabity przez Heraklesa, trójgłowy pies Cerber strzegący Hadesu, dwugłowy pies Ortos pilnujący wołów Geriona, locha Faja zabita przez Tezeusza, dzik kalidoński (polował na niego Meleager wraz z drużyną), dzik erymantejski pochwycony przez Heraklesa, byk z Krety i Maratonu (ojciec Minotaura, pochwycony na Krecie przez Heraklesa, a zabity w Attyce przez Tezeusza), łagodna i piękna łania kerynejska o złotym porożu i spiżowych racicach schwytana przez Heraklesa (w książce ,,Herby, legendy, dawne mity’’ Marka Derwicha i Marka Cetwińskiego przedstawiona została hipoteza, że jej pierwowzorem mógł być … renifer, bowiem u reniferów jako jedynych jeleniowatych samica też ma poroże; odsyłam do posta: ,,Łania kerynejska i Boże Narodzenie’’), morskie potwory ketosy zagrażające pięknym królewnom Hezjone z Troi i Andromedzie z Etiopii (ich pierwowzorem mogły być wieloryby), a nawet olbrzymi rak lernejski, który zaatakował Heraklesa, gdy ten walczył z hydrą (Hera nagrodziła wiernego skorupiaka zamieniając go w gwiazdozbiór Raka) i zesłany przez Artemidę ogromny skorpion o bardzo twardym pancerzu, który uśmiercił myśliwego Oriona (zastanawiam się czy Sapkowski nie wykorzystał właśnie tego zwierzęcia wymyślając gigaskorpiona; jednego z potworów zabijanych przez wiedźminy).








Ze skarbca mitologii greckiej czerpią również fantaści. Omówione w książce istoty można znaleźć w takich utworach jak: ,,Opowieści z Narnii’’ C. S. Lewisa (faun Tumnus, centaury, satyry, Minotaury, jednorożec Klejnot, hippokampy – mające postać olbrzymich koników morskich, harpie, Pegaz, oraz nimfy; najady i driady, którym w leksykonie nie poświęcono osobnego hasła), ,,Harry Potter’’ J. K. Rowling (woźny Argus Finch – nawiązanie do stuokiego strażnika Io zamienionej w krowę, feniks Fawkes, bazyliszek z Komnaty Tajemnic, cerber Puszek, sfinks, centaury, jednorożce, ,,Saga o wiedźminie’’ A. Sapkowskiego (bazyliszki zabijane przez wiedźminy, jednorożec Konik), serial ,,Xena’’ (Tytani, Cyklop, Prometeusz, centaury, syreny, driady, Erynie, Dioskurowie wyglądający jak Aloadzi), ,,Niekończąca się historia’’ M. Ende (czarnoskóry centaur Chiron z tułowiem zebry, sfinksy), ,,Mroczne materie’’ P. Pullmana (harpie), ,,Kraina Minotaurów’’ Richarda A. Knaaka i oczywiście cykl ,,Percy Jackson i bogowie olimpijscy’’ Ricka Riordana.







Wracając do książki Pana Sali oceniam ją bardzo pozytywnie jako kopalnię ciekawie zaprezentowanej  wiedzy ;). Jedyne zastrzeżenie dotyczy tego, że skorpion jest pajęczakiem, a nie skorupiakiem.

wtorek, 12 czerwca 2018

Oniricon cz. 409

Śniło mi się, że:







- w książkach z francuskiej serii ,,Tajemnice zwierząt'' ilustratorami byli: Chińczyk Liu Cixin, Turek i Ormianin,
- Polska dąży do pojednania między Turcją, Gruzją i Armenią, aby państwa te mogły bronić się przed Rosją,







- na ulicy stały kamienne bloki wydzielające prąd, mój przewodnik poprosił Krisznę, a ten przywarł brzuchem do skały i nastąpiły silne wyładowania elektryczne, potem mój przewodnik ostrzegł mnie, abym nigdy nie prosił o to samo szatana, podeszliśmy do skały, na której siedział kamienny bazyliszek podobny do ogromnej ropuchy, ożywiłem go a on otworzył ogromne, żółte oczy,






- marzyłem, że dostanę Literacką Nagrodę Nobla,






- Xena potrafiła hipnotyzować ludzi i demony, sprawiła, że olbrzymi, barczysty demon zderzył się ze swymi chudymi i bladymi pobratymcami, sama zaś zamieniła się w lalkę Barbie,
- idąc ulicą Szczecina zobaczyłem chińskiego żebraka wielkości szczura, mającego dwie ręce i cztery nogi, był ubrany na czerwono i nosił białą, spiczastą czapeczkę, jakaś kobieta zlitowała się nad nim i dała mu jałmużnę,







- dostałem się na Księżyc, który był większy od Ziemi i nazywał się Tysiąc, bo dzień trwał na nim 100 godzin; na Tysiącu żyli półnadzy ludzie o fioletowej skórze, piękne Amazonki i różne fantastyczne stwory, czczono tam pamięć Lecha III, Tatry i Ixovodrava; króla Płanetników, ja zaś byłem monarchistą,
- czytałem angielską książkę dla dzieci o przygodach nieszczęsnego rymarza prześladowanego przez wilka i borsuka, z czasem borsuk okazał się jego przyjacielem,
- byłem w USA gdzie nauczyciel zmieniał się w bajkowe postaci, potem poszedłem na Wały Chrobrego gdzie chciałem się kąpać w fontannie,







- razem z Gabrielą byłem na dnie Morza Śródziemnego w krainie przypominającej Amerykę Łacińską min. w miasteczku Ilo Brasilo, trwały tam wybory samorządowe, gniotłem w ręku kawał zielonej plasteliny i postanowiłem ulepić z niej głowę triceratopsa,
- pomyślałem, że Sławomira, choć nie zgadza się z Żydami w sprawach religijnych, to ich szanuje czym daje dobry przykład wielu chrześcijanom. 

poniedziałek, 11 czerwca 2018

,,Szewc z Lichtenrade''


,,Kołtuny to bardzo liczna i zróżnicowana rodzina obejmująca ponad trzydzieści podgatunków. Spotykano więc osobniki z natury spokojne i wojujące, młodziki i dorosłe, ukryte, czasowe czy dziewięciokrotne (przenoszące naraz tyleż właśnie chorób). Co więcej, pasożyty, miały też płeć. Męskie przybierały na głowie formę kosmyków, a żeńskie czapki. Samice poznawano też po tym, że składały na głowie nosiciela jaja, z których wylęgało się robactwo. Kołtuny pojawiały się zazwyczaj za sprawą złej magii, ale część z nich była zaraźliwa, a niektóre nawet dziedziczne’’ - Paweł Zych, Witold Vargas ,,Bestiariusz słowiański część druga’’.







W 2012 r. przeczytałem po raz pierwszy ,,Szewca z Lichtenrade’’ – zbiór dziesięciu opowiadań fantasy i science fiction Andrzeja Pilipiuka. Ich akcja rozgrywa się: w XIX wieku (1898 r.), XX wieku (1913 r., czasy II wojny światowej, późny PRL) i na początku XXI wieku w takich miejscach jak: Berlin (tytułowe Lichtenrade jest obecnie dzielnicą Berlina), alternatywny świat, w którym carska Rosja wygrała I wojnę światową, Warszawa, wieś Michałowice, Sankt Petersburg, polarna Wyspa Niedźwiedzia (obecnie należąca do Norwegii) i Góry Świętokrzyskie.

Na kartach książki postaci fikcyjne pojawiają się wespół z postaciami historycznymi.








Adolf Hitler (1889 – 1945) – zbrodniczy führer III Rzeszy w opowiadaniu ,,Wunderwaffe’’ z gatunku weird war występuje, aż w … dwóch osobach żyjących w dwóch światach. Hitler znany z naszego świata widząc zbliżającą się klęskę, wysłał młodego esesmana Heinza do świata równoległego z misją poszukiwania tytułowej Wunderwaffe. Niemieccy uczeni myśleli, że odkryty przez nich świat równoległy był światem nazistowskim na co dowodem miała być gigantyczna swastyka w Berlinie. Tymczasem na miejscu Heinz przekonał się, że w owym świecie carska Rosja wygrała I wojnę światową i podbiła Niemcy co zapobiegło wybuchowi II wojny światowej. W Berlinie było pełno Rosjan, Polaków i Żydów (od tych ostatnich esesman otrzymał lanie ;). W owym świecie Adolf Hitler nazywał się Schickelgruber i wiódł nędzny żywot niedocenianego malarza. Był zakałą swojej rodziny, jego siostra Paula Hitler (1896 – 1960) gardziła bratem i nie utrzymywała z nim stosunków. Schickelgruberowi ojciec nastoletniej Ewy Braun (1912 – 1945) wybił zęby za próbę wykorzystania seksualnego jego córki. Hitler mieszkał w berlińskim przytułku i zalegał z czynszem wobec żydowskiego właściciela kamienicy. Jego obrazy nie budziły zainteresowania, a ich autor miał problemy z powodu uczestnictwa w ekscesach antysemickich. W końcu wyszedł na prostą gdy w swojej twórczości postanowił naśladować malarzy rosyjskich i polskich. Miał nawet spotkanie w berlińskim Uniwersytecie Słowiańskim im. Księcia Jaksy z Kopanicy. Wówczas to kiedy publicznie zachwalał malarzy rosyjskich, słuchający go Heinz z rozpaczy strzelił sobie w łeb ;).









Razem z Hitlerem w przytułku mieszkał Hermann Goering (1893 – 1946), który w czasie I wojny światowej był pilotem, teraz zaś uzależnił się od morfiny i grzebał w śmietniku.









Josef Mengele (1911 – 1979), który w naszym świecie ,,zasłynął’’ z eksperymentów pseudomedycznych na więźniach obozu Auschiwtz – Birkenau, w świecie równoległym był dilerem morfiny, który zginął na ulicy z rąk żydowskiej mafii z Warszawy (gang Urke Nachalnika).










Urke Nachalnik, właściwie: Icek Boruch Farberowicz (1897 – 1939), żydowski przestępca i autor kryminałów mieszkający w Polsce nie pojawia się bezpośrednio w opowiadaniu. Za to jego warszawski gang sięgał swoimi wpływami do Berlina gdzie też budził postrach.













W opowiadaniu ,,Sekret Wyspy Niedźwiedziej’’ pojawia się kuzyn cara Mikołaja II (1868 – 1918) wielki książę Aleksander Michajłowicz Romanow (1866 – 1933). Dysponując znacznymi środkami finansowymi w 1913 r. zorganizował wyprawę na Wyspę Niedźwiedzią w celu odnalezienia gęsi Filaretowa przed konkurencyjną ekspedycją niemiecką. W wyprawie wzięli udział dr. Paweł Skórzewski, jego zruszczony siostrzeniec Sandro, kurier Ałmaz i … nieślubna córka cara – Łesia.

Czytając opowiadania Pilipiuka napotykamy barwną mozaikę bardzo ciekawych nawiązań pochodzących z różnych źródeł.










Z ludowych wierzeń słowiańskich pochodzi kołtun (gościec), wstydliwa choroba skóry głowy nosząca łacińską medyczną nazwę plica polonica. Kołtun składał się ze zlepionych łojem i ropą brudnych włosów będących schronienie dla wszy. W 1898 r. dr. Paweł Skórzewski energicznie walczył z plagą kołtunów w małej ubogiej wiosce w okolicach Chełma przy wsparciu ordynacji Zamoyskich i władz carskich. Nie było to łatwe ponieważ zabobonni chłopi obu płci bronili swoich kołtunów niczym lwy. Dziewczyny były nawet gotowe do stosunku seksualnego w zamian za odzyskanie kołtuna (dr. Skórzewski oczywiście się nie zgodził). Wierzono bowiem, że kołtun gniewa się na tych co go ścinają. Jeśli już ktoś się na to zdecydował, musiał z szacunkiem zawinąć kołtun w czystą szmatkę, skropić wódką, dać cukru i tytoniu i schować paskudztwo za piecem. Tymczasem światły dr. Skórzewski postanowił wszystkie ścięte kołtuny uroczyście spalić na placu. W nocy miał wizję ożywającego olbrzyma o ciele z kołtunów, który chciał się mścić na emisariuszy medycyny...

Plagą jednej z wsi, którą odwiedził Robert Storm były duchy Szwedów – uczestników Potopu (1655 – 1660), którzy mordowali, rabowali, gwałcili i palili jak przystało na XVII – wiecznych żołdaków (zasada ,,wojna żywi się sama’’), aż w końcu Polacy wymierzyli im sprawiedliwość wbijając ich na pale na rynku wioski. Od tego czasu duchy najeźdźców mściły się sprowadzając na mieszkańców wsi wszelkie możliwe kłopoty w tym chroniczny marazm i biedę. Rozwiązaniem było w XXI wieku odnalezienie ich szkieletów i przebicie czaszek srebrnym gwoździem odlanym z monety z wizerunkiem Piłsudskiego. Dla ciekawostki: W polskich legendach faktycznie pojawiają się duchy Szwedów grasujących na naszych ziemiach w XVII wieku:

,,Wśród ruin zamku w Drzewicy w jasne księżycowe noce można usłyszeć, a niekiedy i zobaczyć powtórkę bitwy, która miała tu miejsce za czasów ‘potopu’. Szwedzi zdobyli wtedy szturmem zamek, zniszczyli go doszczętnie i wymordowali załogę. Ale duchy poległych nie pogodziły się z takim wynikiem i nadal toczą krwawe boje. Walkom tym przygląda się kobieca zjawa. To córka dowódcy twierdzy; nie chcąc dostać się do niewoli, popełniła samobójstwo i dlatego nigdy nie zazna spokoju’’ - Witold Vargas, Paweł Zych ,,Duchy polskich miast i zamków’’

Oryginalnym pomysłem Pilipiuka jest atomowy parowóz, którego reaktor był chłodzony ciekłym sodem. W czasach PRL – u maszyna ta przyjechała do małej wsi Michałowice w Górach Świętokrzyskich ze świata równoległego, w którym Hitler używał nazwiska Schickelgruber i podbił Rosję. Ubecy i milicja aresztowali jadącego nią żołnierza – Niemca w zbroi z ołowianych płytek i zatrzymali parowóz, który spłonął w wyniku przegrzania się reaktora. Od tego czasu w Michałowicach ludność masowo umierała na chorobę popromienną.

W czasie swoich wędrówek po Polsce, Robert Storm natknął się na tajną, katolicką organizację ,,ludzi, którzy wiedzą’’. Byli to strażnicy tradycji; ludowej wiedzy o świecie walczący z demonami i czarownicami. Nagrodą za ich zasługi często było uznanie ich za krzewicieli zabobonu przez mentalnych spadkobierców oświecenia… Myślę, że gdyby pan Krzysztof Dreczkowski mógł się przenieść do świata wyobraźni Pilipiuka, to znalazłby swoje miejsce w szeregach ,,ludzi, którzy wiedzą’’ ;).

Gęś Filaretowa gnieździła się na Wyspie Niedźwiedziej, a prawdopodobnie również na okolicznych wyspach. Miała upierzenie czarne z pomarańczowymi plamami, lecz co dziwniejsze była … niewidzialna. Jedynie martwe osobniki traciły tę maskującą właściwość. W 1913 r. Niemcy zorganizowali ekspedycję na Wyspę Niedźwiedzią w celu schwytania żywych gęsi Filaretowa. Miało to im posłużyć w badaniach nad niewidzialnością żołnierzy. Tymczasem na wyspę przybyła ekspedycja rosyjska, w której brał udział dr. Skórzewski i … wystrzelała wszystkie gęsi Filaretowa, aby nie wpadły w ręce Niemców. ,,Szkoda i żal niewinnych zwierząt’’ - jak powiedziałby Staś Tarkowski, ale alternatywą było zabicie ekspedycji Niemców...

Tytułowym szewcem z Lichtenrade był esesman Helmut Müller, który w okupowanej Polsce mordował najlepszych szewców i zabierał ich narzędzia. Wierzył bowiem w szewski przesąd, że w narzędziach szewca zabitego przy pracy jest zaklęty jego kunszt. Po wojnie nierozliczony ze swych zbrodni założył warsztat szewski. Rychło jednak zniszczyły go wyrzuty sumienia; rozpił się, zamiast robić buty zaczął grzebać po śmietnikach, w końcu amputowano mu nogę. Zmarł w niesławie, a Robert Storm na zlecenie polskiego szewca odzyskał zagrabione narzędzia. W twórczości Pilipiuka zawód szewca odgrywa ważną rolę – może dlatego, że w rodzie tego Autora byli szewcy...









W opowiadaniu ,,Sekret Wyspy Niedźwiedziej’’ pojawia się nawiązanie do powieści Juliusza Verne’a ,,Zielony promień’’ (franc. ,,Le Rayon vert’’) z 1882 roku:

,, - Czeka pan na zielony promień? - zapytała dziewczyna. 
Nawet nie usłyszał kiedy nadeszła. 
- Tak. Widziałem go wiele lat temu. Ale nie miałem wielu okazji, by podziwiać takie zachody… - odpowiedział nie odwracając się. 
- Podobno ten, kto go ujrzy, staje się lepszym człowiekiem – powiedział Aleksander. [...]’’ - A. Pilipiuk ,,Sekret Wyspy Niedźwiedziej’’ [w]: ,,Szewc z Lichtenrade’’







Z kryptozoologii (paranauki o zwierzętach, których istnienie nie zostało udowodnione) zostały zaczerpnięte yeti – bohaterowie niedokończonego, przedwojennego polskiego filmu fantastycznego ,,Yeti ciągną na zachód’’, na którego ślad natrafił Robert Storm. W filmie tym dwa osobniki dostały się do Warszawy, gdzie walczył z nimi Instytut Kryptozoologii.










Z kręgu kultury lapońskiej zostali zaczerpnięci dwaj przybyli ze Szwecji szlachetni poganie; szamani – starzec Suongil i jego mający polskie korzenie uczeń Lars (jest to ślad fascynacji Pilipiuka Skandynawią). Udali się w Góry Świętokrzyskie, gdzie pracował ze swymi studentami archeolog dr. Tomasza Olszakowski (alter ego Pilipiuka z wykształcenia archeologa; Tomasz Olszakowski to jego pseudonim używany w czasach gdy pisał kontynuację ,,Pana Samochodzika’’). Znajdowała się tam jaskinia używana do celów kultowych od czasów epoki kamiennej. W niej to miała się odbyć szamańska inicjacja Larsa. Obaj szamani poprosili archeologa o zgodę na udostępnienie jaskini.

,, […] - Z punktu widzenia katolickiego fundamentalizmu zmuszony jestem wasze obrzędy surowo potępić. - Doktor zrobił minę na tyle świętoszkowatą, na ile rysy twarzy pozwalały. - Z drugiej strony, usypianie duchów, choć metodami nieautoryzowanymi przez nasz Kościół, może mieć skutek pozytywny… A tolerancja religijna była u nas na długo przed rządami eurofaszystów z Brukseli i będzie trwała, gdy ślad już po nich nie zostanie – warknął w stronę studentów. - Oto klucze. [...]’’ - A. Pilipiuk ,,Świątynia’’ [w]: op. cit.

Lapończycy pytając się duchów pomogli Olszakowskiemu w budowie eksperymentalnej dymarki. Tymczasem postkomunistyczny wójt gminy wraz z komendantem policji, który za PRL – zwalczał ,,Solidarność’’ i radcą prawnym chcieli zniszczyć jaskinię, aby na jej miejscu wybudować ośrodek sportów zimowych. Na szczęście dzięki interwencji duchów wezwanych przez szamanów zrozumieli czynione przez siebie zło i zmienili się. Dawne miejsce kultu zostało uratowane.










W antologii ogromnie spodobała mi się krytyka dwóch zbrodniczych systemów totalitarnych: nazizmu (aż dwa opowiadania antynazistowskie ;) i komunizmu (tak długo jak długo będą istnieć głupi ludzie uważający, że komunizm jest fajny i że nie trzeba z nim walczyć, będą potrzebne takie opowiadania :(. Na uwagę zasługuje również dialog dziennikarza Masława Malinowskiego z jego kolegą lekarzem, w którym zawarta została krytyka ogłupiającej prasy ezoterycznej:

          ,, [...] - Ech, ty hieno z brukowca.
- Nasza gazeta to poważne pismo dla… - zaczął Masław i umilkł.- Dla inteligentnych inaczej.- Dla ludzi szukających także drugiego dna rzeczywistości. Pragnących poczuć dotknięcie nieznanego.- Poważne gazety nie drukują obrazków gołych babek obok programu telewizyjnego.- To grafiki kumulujące w sobie pozytywną energię. Tak w każdym razie twierdzi ich autorka. A dziewczyny są nagie na znak niewinności i czystości.- Inne gazety nie piszą w każdym numerze o UFO. Ani nie opiewają pieprzniętych sekciarzy.- Po prostu jesteśmy otwarci na różne formy duchowości…- A jaka w tym, u diabła, duchowość!? - Wskazał sąsiadujące portrety Dalajlamy, Rasputina i Sai Baby. To jest pomieszanie z poplątaniem… [...]’’ - A. Pilipiuk ,,Parowóz’’ [w]: op. cit.
W Michałowicach, Masław spotkał życzliwego i nieoceniającego ludzi po pozorach proboszcza, z którym wywiązała się następująca rozmowa:

,, - Odnoszę wrażenie, że marnuje się pan w tym miesięczniku dla…
- Takie czasy. Była posada, to wziąłem. Nie piszę łgarstw, szukam ciekawostek historycznych, etnograficznych. Rzeczy zapomnianych, a interesujących nawet dla ludzi, którzy wierzą w UFO i inne takie’’ - A. Pilipiuk ,,Parowóz’’ [w]: op. cit.

Pojawia się tu wątek autobiograficzny, bowiem sam Pilipiuk publikował historyczne i etnograficzne artykuły na łamach ezoterycznego ,,Czwartego Wymiaru’’. Na uznanie zasługuje charakterystyczna dla książek Pilipiuka duża dawka przedniego humoru ;). Śledzenie perypetii Roberta Storma służy rozbudzeniu zainteresowania historią. Stanowią pochwałę wytrwałości w dążeniu do prawdy; prawda historyczna jest w nich ukazana jako wartość sama w sobie. Jednak moim ulubionym opowiadaniem ze zbioru jest tragikomiczny ,,Traktat o higienie’’ ;).

sobota, 9 czerwca 2018

Oniricon cz. 408

Śniło mi się, że:

- rodzina Stanimirskich otrzymała w darze maść zamieniającą w bursztyn, Włodzimierz Stanimirski z synem Adamem użyli jej do smarowania chodnika, oraz jaja na Wielkanoc, ksiądz myślał, że jest całe z bursztynu, lecz potem przekonał się, że tylko skorupka jest bursztynowa,







- Okiena ov Viernitis do pasa była kobietą, a od pasa - rudą lisicą, jej ojcem był Leien ov Viernitis i miała córkę Okienę, owa dziewczynka chciała ciasto, ja zaś pomyślałem, że gdyby Leien ov Viernitis jadł małe dzieci, to Okiena ov Viernitis karmiłaby swoją córkę ludzkim mięsem, w tym śnie niosłem kolorową gazetę, aby przerobić ją na komiks i bałem się, że jakieś dziewczyny będą chciały mi w tym przeszkodzić, ponadto miałem studiować teologię zamiast historii, lecz zraziłem się surowymi wymaganiami,






- poznałem lapońską boginię,







- pomyślałem, że nie boję się Reptilian, bo ,,Reptilianin to taki gadzik z ogonem'',







- Abraham zamiast Izaaka złożył w ofierze fokę kapturnika,
- istnieje gatunek białej foki z rogami barana,







- Papa Smerf i Dziadek Smerf upiekli ogromną pizzę, lecz nie mogłem jej spróbować,







- oglądałem książkę przyrodniczą, w której widniał rysunek pięknych dziewczyn bawiących się w morzu razem z pterozaurami i gadami morskimi,








- rysowałem mapę fantastycznego świata, a potem się doń przeniosłem, w owym świecie istniało królestwo czarownic zwane Tiana i prowadzona była szkoła dla kanibali, gdzie w stołówce podawano dzieciom na obiad rosół z kołdunami nadziewanymi ludzkim mięsem, w szkole zahaczyłem mapą o głowę młodej Mulatki i niechcący szarpnąłem ją za włosy, a jej brat Murzyn krzywo na mnie spojrzał, potem biłem się z nastoletnią czarownicą o czarnych włosach, w tym świecie w Afryce znajdował się olbrzymi kamień Omfalos - Pępek Świata, a jego strażnikiem był potężny władca i kapłan - Ksiądz Jan, w królestwie Księdza Jana znajdowała się porośnięta lasem Góra Arbora, na której szczycie urządzono obserwatorium astronomiczne i astrologiczne, oraz wysokie do nieba Drzewo Życia,
- diabły z ,,Mistrza i Małgorzaty'' Michaiła Bułhakowa chciały mnie uwięzić w starym zamku, czego się bałem, lecz Maryja (?) uratowała mnie i przeniosła do Wioski Smerfów,







- w Szczecinie uczestniczyłem w jakichś zajęciach plastycznych na świeżym powietrzu, podczas których odkryłem starożytne proroctwo zapowiadające narodziny Sławomiry jako Pani Kruków,
- czytałem książkę Tomasza Sidora o Dariuszu Kwietniu, potem spotkałem Dariusza Kwietnia, który powiedział mi, że to głupia książka,







- w równoległym świecie w średniowieczu wynaleziono silnik samochodowy na czerwoną rtęć i dziwiona się, że ktoś może chcieć używać czerwonej rtęci do zabijania ludzi.