czwartek, 17 września 2015

Oniricon cz. 149

Śniło mi się, że:

- cofnąłem się w czasie do pierwszej klasy gimnazjum, kiedy to na lekcji biologii kąpałem się z Jeną ov Blackeyovą, która myła mu plecy,



- w kawiarni przekonywałem jakąś kobietę do kultu Mokoszy Królowej Wszechświata,
- jakiś człowiek zebrał drużynę bohaterów, w której byli: rudobrody wojownik z toporem, który kiedyś był kobietą, sikh, rudowłosa wojowniczka i jacyś chłopcy, wspólnie pokonali braci Antaoreów, którzy byli kowalami i rozbójnikami,



- w Afryce zebrocentaur i kwaggocentaur wspólnie wyruszyli na wyprawę,



- przed wejściem do kina myślałem o sikhach, że skoro ich religia powstała z połączenia islamu i hinduizmu, to nie może być prawdziwa,
- wieczorem przed CHR ,,Galaxy'' w Szczecinie mówiłem Mamie o komizmie niezamierzonym w ,,Tatrze'' (Ixovodrav dał Tatrze i Rucie swoje ,,jaja płomieniste'' wraz z pilotami i traktował je jak córki),



- martwiąc się zbliżającą III wojną światową i przyjściem Antychrysta, wszedłem boso do budynku sądu w czasie rozprawy (pomyliłem sąd z CH ,,Kaskada'' w Szczecinie), skąd zostałem grzecznie wyproszony przez sędziego,



- pojechałem gdzieś na wycieczkę i razem z kolegami chodziłem po podziemiach, gdzie spotkałem człowieka, którego w żarcie uznałem za hybrydę; po owych podziemiach jeździły tajemnicze wagony z czasów II wojny światowej,
- pojechałem do Częstochowy razem z ciocią Joleną, gdzie widziałem dwie biedronki azjatyckie  i ogromne pluskwiaki z pomarańczowymi plamami,
- do mojego domu przyszedł Józef Piłsudski i pakował do wielkiego kartonu moje dawno nie czytane książki, aby oddać je do biblioteki,
- w szkolnej toalecie pomalowałem sobie penisa korektorem, a potem źle się poczułem i musiałem wrócić do domu,
- poszedłem do biblioteki na ul. Śląskiej w Szczecinie, lecz byłem tak słaby, że musiałem pełzać po chodniku, bibliotekarka żaliła się na trudną sytuację osobistą; książki były na zewnątrz budynku, a ja przez nieuwagę przewróciłem je w błoto, potem musiałem je za karę pozbierać i zabrać do domu, bałem się, że mi się wszystkie nie zmieszczą. 

Egipskie pochodzenie Szkotów




,,Szkockie, a do pewnego stopnia również irlandzkie listy królów wywodzą władców od kobiety o imieniu Scota, która pojawia się w dwóch różnych tradycjach. Według jednej, Scota była córką egipskiego faraona Cingrisa, została żoną Niula, mądrego nauczyciela i najprawdopodobniej druida, który został zaproszony do Egiptu i tam osiadł, zaprzyjaźniając się z Aaronem. Syn Niula i Scoty miał na imię Goidel, sam Mojżesz wyleczył go po ukąszeniu przez węża. Goidel był przodkiem wszystkich Gaelów, a według przepowiedni, ziemie Gaelów miały być wolne od węży. Ta opowieść została wyczarowana przez chrześcijańskich skrybów w celu wytłumaczenia braku jadowitych węży w Irlandii. Według innej tradycji, Scota była córką egipskiego faraona Nectanebusa, która poślubiła Mila i zginęła w walce z ludem bogini Danu (De Danaan). Pochowano ją w Scotia's Glen, niedaleko Tralee w hrabstwie Kerry. Legendarnym potomkiem Scoty był Eber Scot, czyli ojciec Szkotów (...)'' - Peter Berresford Ellis ,,Druidzi''