piątek, 17 lutego 2017

Myszowate








Myszowate są rodziną najlepiej znanych gryzoni dzielących się na myszy i szczury.
Słowo mysz brzmi podobnie jak łacińskie ,,mus'', w języku angielskim ,,mouse'', natomiast po niemiecku ,,Maus''. Myszy są mniejsze od szczurów. Pochodzą z Azji Środkowej. Wędrując z ludźmi zasiedlały coraz większy obszar świata i aklimatyzowały się do różnych środowisk. Zasiedlają wszystkie kontynenty i mogą przetrwać nawet w kopalniach i bazach polarników. Niektórzy ludzie boją się myszy nie zdając sobie sprawy, że mysz ma większe powodu do strachu. Myszy bał się nawet Józef Piłsudski. Walery Meysztowicz tak opisał to w ,,Gawędach o czasach i ludziach'': ,,na widok szarego zwierzątka gotów był wskoczyć na krzesło''. Nie bał się tylko Myszki Mickey. Trzeba także powiedzieć, że w mitologii słowiańskiej to myszy zjadły Popiela. Pomimo tych absurdalnych obaw, myszy cieszą się także sympatią ludzi. W Chinach i Japonii były hodowane jako zwierzątka domowe. W XIX wieku kiedy nastąpił wielki rozwój nauki, w tym ,,wieku pary i elektryczności'' zostały sprowadzone do Wielkiej Brytanii jako zwierzęta laboratoryjne.
Żyją następujące gatunki myszy: mysz domowa, leśna, zaroślowa, badylarka, mysz małooka i kolczasta.







Mysz domowa to ta, która odniosła największy sukces w otoczeniu człowieka. Spotyka się ją nawet w metrze, gdzie całe rodziny tych zwierząt żywią się odpadkami spożywczymi wyrzucanymi przez pasażerów. Odżywia się serem, ziarnami, chlebem, czasem zje słoninę lub jakiegoś owada. W kopalniach zjada drugie śniadania górników. Zawleczone na Galapagos myszy wzbogaciły mięsną część swego jadłospisu i redukują populację jaszczurek lawowych.







Natomiast mysz leśna jest większa i zamieszkuje wyłącznie lasy. Może wyrządzać szkody w szkółkach leśnych.







Mysz zaroślowa ma znaczenie zarówno pozytywne jak i negatywne w gospodarce człowieka. Zjada w równej ilości owady i ziarna zbóż.







Badylarka buduje swoje gniazdo, wielkości piłki tenisowej zawiesza wśród zboża, ma ono kształt okrągły.







Mysz małooka jest najmniejszym gryzoniem świata.








Endemitem jest mysz śpiewająca. Żyje na preriach Ameryki Północnej. Nie ma oficjalnej polskiej nazwy. Swój przydomek zawdzięcza temu, że głośno i przeciągle piszczy. Podczas tych ,,koncertów'' staje na tylnych łapach. Amerykanie nazwali ją: ,,grasshopper mouse'', czyli ,,mysz od koników polnych''. Wyróżnia się krótkim, grubym ogonem. Zjada owady, inne myszy, jaszczurki i skorpiony. Nasiona spożywa sporadycznie.







Mysz kolczasta żyje na północy Afryki, w Azji Południowo – Zachodniej i na Krecie. Futro na jej grzbiecie jest przekształcone w kolce. Ubarwienie czarno – żółte. Jest to zwierzę popularne w domowych hodowlach.








Spróbujmy podsumować znaczenie gospodarcze i przyrodnicze myszy. Są pokarmem dla wielu innych zwierząt, jak już wspomniałem niszczą jaszczurki lawowe, ale i szkodliwe owady. Zjadają odpadki spożywcze i uszczuplają zbiory. Brudzą zabudowania odchodami i niszczą sprzęty podczas ostrzenia zębów. Z powodu sympatycznego wyglądu hoduje się je w terrariach. Bywają używane jako ssaki laboratoryjne i karmowe (służące za pokarm innym zwierzętom).







Zainspirowały Walta Disneya do stworzenia Myszki Mickey. Ignacy Krasicki wspomina o nich w bajkach ,,Mysz i żółw'' i ,,Kot i mysz''. Drugą myszą znaną z kreskówki jest Jerry z kotem Tomem.








Szczury są większe od myszy. Żyją na wszystkich kontynentach we wszystkich środowiskach. Świat podbiły dwa gatunki: szczur śniady i szczur wędrowny, zwany brunatnym lub norweskim. Pochodzą z Azji Środkowej. Z mimowolną pomocą człowieka wędrowały ze statkami i karawanami. Zawleczone na Galapagos niszczą wylęgi ptaków i żółwi morskich. Początkowo Europę zasiedlał szczur śniady. W XVIII wieku szczur wędrowny zepchnął go do okolic nadmorskich.







Szczur z krateru Basavi żyjący na Nowej Gwinei jest największym szczurem świata, osiągającym rozmiary kota.








Mimo, iż dobrze znane, krąży o nich wiele niesamowitych opowieści. Mówi się na przykład, że wyczuwają kiedy statek ma zatonąć. Tak naprawdę jako, że mieszkają na dnie pokładu, pierwsze wyczuwają wilgoć. Są dobrymi pływakami, ale szybko się męczą, dlatego po upływie trzech dni pływania w morzu, jeśli nie znajdą lądu – toną. Są na tyle wytrzymałe, że mogą przetrwać upadek z trzeciego piętra i przecisnąć się przez szparę wielkości monety! Szybko uodparniają się na trucizny. Ludzi zjadają martwych lub śpiących, pierwsze atakują sporadycznie. Są bardzo inteligentne. Potrafią rozróżniać walkę prawdziwą od pozorowanej i rozwiązywać skomplikowane zadania.  

czwartek, 16 lutego 2017

Sarna








Sarna od jelenia różni się: mniejszymi rozmiarami ciała. Na zadzie włosy są dłuższe, koloru białego, tworząc tzw. ,,lustro'' w języku łowieckim. Pokazywanie lustra ma znaczenie ostrzegawcze. Tak samo porozumiewają się inne jeleniowate, antylopy i widłorogi. Samiec nazywa się kozioł, a samica – koza. Dymorfizm płciowy u saren objawia się występowanie poroża u kozła. Jest ono krótkie z ostro zakończonymi odnogami. Osobniki z nienaturalnie wydłużonym porożem tzw. ,,szydlarze'' podlegają odstrzałowi jako niebezpieczne dla innych saren. Zadziwiający tryb życia tych zwierząt polega na tym, że sarny 7 godzin żerują, tyle samo wystrzegają się drapieżników, a tylko trzy przeznaczają na sen. Są roślinożerne, w tym żywią się również muchomorami. Sarna jest gatunkiem elastycznym, ostatnio wykształcił się podgatunek saren polnych. Zwierzęta te cieszą się sympatią ludzi, często są zabierane do domów. Nie zawsze wychodzi im to na dobre. Ich matki często zostawiają potomstwo, aby nie przyciągać drapieżników. Historię takiej ,,adoptowanej'' sarenki opisała Maria Kownacka w książce ,,Rogaś z Doliny Roztoki''.





Piranie








Piranie z wyglądu przypominają płocie. Podobne są nieco do rombu. Zęby są ostre, ukryte pod mięsistymi wargami, grube o kilku ostrzach. Ubarwienie bardzo różnorodne np. srebrzyste o czerwonym brzuchu, ciemnozielone ze złotym połyskiem i wiele innych. Żyją w słodkich wodach rzek Amazonki i Orinoko. Są postrachem tych akwenów. Jednoczą się w ławice, które zjadają rozliczne zwierzęta. Dla ich ostrych zębów pancerz żółwia czy krokodyla nic nie znaczy. Z głośnym chlapaniem, w przeciągu 5 minut obgryzają mięso do gołej kości. Zagrażają również ludziom; praczki piorące na terenie ich areału często noszą na rękach lub nogach okrągłe blizny - ,,pamiątki'' po spotkaniu z tymi rybami. Pasterze przeprawiający bydło przez akwen zajęty przez piranie, prowadzą do wody sztuki pozbawione wartości gospodarczej i gdy piranie odżywiają się nimi – przeprowadzają resztę stada. Podobno pomaga płoszenie ich za pomocą chlapania w lustro wody za czym opowiedział się Alfred Szklarski w powieści ,,Tomek w Gran Chaco''. Istnieją też piranie roślinożerne żywiące się owocami kauczuku spadającymi do wody. Ryby te zdobywają popularność wśród akwarystów. W akwarium nie mogą mieć ,,towarzystwa'' innych ryb ponieważ zjadłyby je. Chociaż w tak ograniczonym zbiorniku wodnym są bardziej płochliwe niż w naturalnym środowisku lepiej nie wkładać tam palców... 







Szarańcza








Nazwa tego owada została wykorzystana w utworzeniu określenia na rząd szarańczaków, do którego należy. Ten przypominający konika polnego, niepozorny owad, wbrew nazwie nie zawsze szary, jest znany człowiekowi od tysięcy lat. Przez ten cały czas wspólnego istnienia na Ziemi, a dokładniej od chwili, gdy człowiek zajął się rolnictwem, była owadem znienawidzonym, który swoją żarłocznością i płodnością spędzał sen z oczu. Stare kroniki pełne są opisów chmar szarańczy, które swoją liczebnością zasłaniały Słońce i błyskawicznie zamieniały ,,krainy mlekiem i miodem płynące'' w pustynie. Nalot szarańczy został wymieniony w Starym Testamencie jako jedna z plag egipskich. W czasach gdy toczy się akcja ,,Trylogii'' Sienkiewicza , szarańcza była jedną z najbardziej powszechnych plag, a jej wylęgarnią były stepy Ukrainy, owe Dzikie Pola. Ostatni raz szarańcza dała się w Polsce we znaki w XIX wieku czemu poświęcono kamień pamiątkowy. W 1999 r. nękała ludzi w Kazachstanie. Szarańcza prowadzi wędrowny tryb życia, już w stadium nimfy gromadząc się w stada. Ponieważ jej naturalna obrona w postaci gorzkiej piany jest mało skuteczna, ratuje się wysoką płodnością. I to nie zawodzi, nawet przed człowiekiem. Ponieważ żaden gatunek zwierzęcia czy rośliny nie jest sam w sobie pożyteczny ani szkodliwy, również z szarańczy jest pożytek. Bywa zjadana także przez ludzi.







środa, 15 lutego 2017

Aztecki Hanuman






,,Małpi Bóg, Ozomatli był ważną postacią w mitologiach Azteków i Majów. Tu przedstawiony jest w swym aspekcie bóstwa patronującego sztuce pisarskiej. Jako sługo Xochipili (Księcia Kwiatów), Małpi Bóg występował również jako posłaniec między bogami a ludźmi'' - Norman Bancroft Hunt ,,Bogowie i mity Azteków''



Termity










Termity z powodu podobnego trybu życia bywają nazywane ,,białymi mrówkami''. Tak naprawdę tworzą odrębny rząd o łacińskiej nazwie Isoptera spokrewniony z pluskwiakami i karaluchami. Termity są owadami ewolucyjnie starszymi od mrówek, które lepiej przystosowane do swego środowiska zepchnęły je na dalszy plan. O ich dawnej świetności świadczy to, że ciała tych owadów znaleziono zatopione w bałtyckich bursztynach. Ich chitynowe pancerzyki są białe i wrażliwe na działanie promieni słonecznych, toteż termity prowadzą nocny tryb życia. Są owadami społecznymi żyjącymi w termitierach zbudowanych z własnych odchodów, ziemi i śliny, kunsztownie zlepionych, o maksymalnych wymiarach 6 m wysokości. Mają kształt stożka, a u australijskich termitów kompasowych – grubej kości sterczącej z ziemi. Są tak mocne, że podczas niwelowania wzniesień gruntu pod budowę, używa się dynamitu, ponieważ buldożery nie są w stanie ich poruszyć! Termity zasiedlają duży areał obejmujący: Afrykę, Azję Południowo – Wschodnią, Kaukaz, Amerykę Południową i Australię. Termitiery budują na terenach otwartych.








,,Społeczeństwo'' termitów dzieli się na kilka kast, a należące do nich osobniki różnią się wyglądem i funkcją:








- królowa – największy, bo osiągający 6 cm długości termit o długim pękatym odwłoku, koloru białego, zajmuje się składaniem jaj w iście rekordowym tempie dwóch sekund! Znajduje się pod stałą kuratelą robotnic, które karmią ją i przenoszą jaja do pomieszczeń lęgowych tzw. ,,żłobków'';







- król – samiec o małych rozmiarach ciała z czterema monstrualnymi skrzydłami używanymi podczas lotu godowego, poza zapłodnieniem królowej nie bierze udziału w życiu termitiery,







- robotnicy – siła robocza termitiery, o owalnych głowach, budują termitierę, uprawiają grzyby, zaopatrują w pokarm, opiekują się królową i jej potomstwem,







- żołnierze – podobni do robotników, ale więksi, zaopatrzeni w podobne do obcęgów żuwaczki, lub w chitynowe wyrostki, którymi leją na wroga lepką ciecz. Ich zadaniem jest obrona termitiery.







A jest przed czym! Tysiące rozmaitych zwierząt odżywia się termitami. Mrówki toczące z nimi regularne ,,wojny'', jaszczurki, ptaki, ze ssaków zaś rozliczne owadożerne, mrówniki, łuskowce, szczerbaki, surykatki, szakale i i mangusty. Te ostatnie używają również termitier jako schronienia.
Do wrogów termitów zalicza się również człowiek. Tępi je z powodu szkód wyrządzanych przez te owady w gospodarce, ale nie tylko... Miejscowa ludność zbiera je do celów konsumpcyjnych. Same termity są roślinożerne. Żywią się grzybem uprawianym na bazie własnych odchodów. Bakterie żyjące w ich układach pokarmowych ułatwiają im trawienie drewna i materiałów pochodnych np. papieru. To są właśnie owe straty gospodarcze, dla których ludzie je tępią. 

wtorek, 14 lutego 2017

,,Wampir z MO''










W 2013 r. przeczytałem ,,Wampira z MO'' Andrzeja Pilipiuka – zbiór jedenastu opowiadań fantasy, będący kontynuacją ,,Wampira z M – 3''. Akcja tych opowieści rozgrywa się w drugiej połowie lat 80 – tych XX wieku w różnych miejscach Warszawy, przeważnie w niebezpiecznej dzielnicy zwanej Pragą. Bohaterami są znane już z poprzedniego tomu warszawskie wampiry: nierozgarnięta licealistka Gosia Brona – ateistka wychowana w rodzinie komunistów, ślusarz Marek, jego przyjaciel – spawacz – komunista Igor, targowiczanin - hrabia Xawery Prut czy wilkołak Greg.
Oprócz istot fantastycznych pojawiają się też postaci historyczne.








Należy do nich komunistyczny dyktator Wojciech Jaruzelski (1923 – 2014), który pod ciemnymi okularami chował brązowe, końskie oczy z wrzecionowatymi, kocimi źrenicami, wskazujące na przynależność do istot demonicznych. Razem z rzecznikiem rządu, Jerzym Urbanem knuł jak skompromitować Solidarność walczącą o wolną Polskę. Jaruzelski i Urban zaplanowali prowokację polegającą na pokazaniu trupa w milicyjnym mundurze, rzekomo zabitego przez strajkujących robotników. Na szczęście prowokację udaremnił wampir Marek.








Inną postacią historyczną był sam Święty Mikołaj (ok. 272 – ok. 345/ 352) – nie żaden, jakże mocno zakorzeniony w popkulturze, amerykański Santa Claus w stroju krasnala z czerwonym nosem, ale prawdziwy święty, biskup Miry. Święty Mikołaj nosił strój biskupa i 6 grudnia złożył wizytę warszawskim wampirom, które obdarował prezentami, mimo iż były to istoty potępione. Niestety ateistka Gosia mimo namacalnych dowodów wciąż nie uwierzyła w Świętego Mikołaja (pokazuje to jak bardzo ateizm zaślepia ludzi i wampiry ;).
W książce mamy całą masę ciekawych i zabawnych nawiązań mitologicznych, literackich i filmowych.







Z mitologii słowiańskiej zostały zaczerpnięte utopce – wodne demony tępione przez Wydział ,,Z'' ubecji zajmujący się zwalczaniem istot nadprzyrodzonych (,,Z'' jak zabobon; niejako jest to odpowiednik Biura Badań Paranormalnych i Obrony z komiksów o Hellboyu). Jeden z więzionych przez majora Nefrytowa utopców miał postać ociekającego wodą starca cuchnącego rybami i mułem. Słowiańskiego pochodzenia są również wilkołaki, które w ludzkiej postaci należały do harcerstwa i uratowały wampiry przed dzikami z Puszczy Kampinoskiej.







Z mitologii haitańskiej pochodzą obrzydliwe, żywe trupy, zwane zombie. Ich przedstawicielem na kartach omawianej książki był warszawski technik – antykomunista Zenek Trak zatrudniony w fabryce sprężyn na Druciance razem z wampirami Markiem i Igorem. Zamienił się w zombie kiedy zjadł podrzuconą mu przez ubeków puszkę nieświeżej sowieckiej tuszonki (nasuwa mi to skojarzenia z symboliką owocu zakazanego z ,,Biblii''). Po jej zjedzeniu stracił przytomność i został pochwycony przez ubeków. Major Nefrytow kazał mu podpisać lojalkę i tak zastraszony Zenek został tajnym współpracownikiem. Jako zombie był rozkładającym się trupem bez mózgu i o oczach śniętej ryby, który straszliwie cuchnął padliną. Aby zamaskować ten fetor major Nefrytow kazał mu pić wielkie ilości sowieckiej wody toaletowej ,,Odekolon''.









Można znaleźć również nawiązanie do baśni Charlesa Perraulta o Czerwonym Kapturku. Rolę wilka pełni tu wilkołak Greg, który poprosił weterynarza o kastrację, aby móc pohamować swą agresję i uwolnić się od pociągu do suk. Weterynarz zrazu przestraszył się mówiącego wilka i tak jak Czerwony Kapturek nazywał go … babcią.







Z powieści ,,Drakula'' Brama Stokera pochodzi holenderski łowca wampirów Van Helsing, noszący skrzypiący, skórzany płaszcz, którego wampiry bały się równie mocno jak Jakuba Wędrowycza.







Z horrorów H. P. Lovecrafta została zapożyczona używana przez wampiry tajemna księga ,,Necronomicon''. Zawierała różne przydatne im zaklęcia np. umożliwiające zamianę pojedynczego wampira w stado nietoperzy bądź wiewiórek.
Z horrorów Stefana Grabińskiego pochodzi motyw nadprzyrodzonych anomalii powstających na terenach przemysłowych opuszczonych przez człowieka. W miejscach tych maszyny porzucone przez człowieka, nie mogąc znieść bezczynności włączały się same, a nawet emanowały własną obsługę i biurokrację. Miało to miejsce w porzuconych, zachodnich halach fabryki sprężyn na Druciance, w Starej Wzorcowni, gdzie wampir Marek z pomocą mówiącego Fabrycznego Kota udał się na poszukiwanie zaginionego wampira Igora.








Z zermatyzmu – pseudonaukowej teorii wybitnego neopogańskiego artysty Stanisława Szukalskiego zostały zapożyczone jetinsyny – synowie yeti; straszne istoty od niepamiętnych czasów uciskające ludzi. Potwory te przypominały nieco goryle (część z nich, tzw. oktojetinsyny miały pyski hien i macki ośmiornic). Były to stworzenia równie głupie co okrutne, chcące zatruć cały świat i jedzące koty. Marek i Igor spotkali je w zachodnich halach. Zainteresowanych twórczością Stanisława Szukalskiego odsyłam do posta: ,,Krak syn Ludoli''.







Nawiązaniem do powieści Thomasa Harrisa ,,Milczenie owiec'' (,,Silence of the Lambs'') z 1988 r. jest postać warszawskiego inżyniera, który pod wpływem owej lektury … został kanibalem i porwał młodą Cygankę, aby uszyć suknię z jej skóry (w ten sposób Pilipiuk pokazuje, że popkultura może czasem wywierać zły wpływ na człowieka). Major Nefrytow myślał, że zbrodnie inteligenta popełniało zombie.







Pojawia się też ciekawe nawiązanie do japońskiego horroru ,, The Ring: Krąg'' z 1998 r. Wampiry oglądały na sowieckim telewizorze marki ,,Rubin'' japońską kasetę wideo o demonie w postaci dziewczynki wyłażącym ze studni. Zaczął dzwonić do nich telefon po angielsku ostrzegający o śmierci. Wreszcie z telewizora wyszła ubłocona i rozczochrana dziewczynka przeklinająca po rosyjsku z zamiarem zabicia wampirów. Równocześnie z telewizora lała się woda. Wampiry z wielkim trudem wepchnęły dziewczynkę do telewizora i podłożyły go dwóm ubekom, którzy prawem kaduka zajmowali mieszkanie pani Michalakowej. Dla ciekawostki: do wspomnianego japońskiego horroru nawiązano w jednym z odcinków ,,Świata według Kiepskich'', w którym Ferdynand zdradził Halinę z demonem z telewizora.







Jako, że dylogia Pilipiuka jest parodią wampirycznego cyklu Stephenie Meyer, nie mogło zabraknąć amerykańskiego klanu Coolenów, którzy zamiast pić ludzką krew wysysali zwierzęta i nazywali to wegetarianizmem. Polskie wampiry pogardzały Coolenami z powodu swej sympatii do zwierząt. Do Polski przyjechał jeden z nich – Adalbert Coolen (właściwie: Wojtek Kulas z Kongresówki). Został pochwycony przez ubeków, którzy bili go trzepaczkami, aby uzyskać diamentowy pył pokrywający jego skórę. Praskie wampiry urządziły zajazd na więzienie ubecji i uwolniły Adalberta z zamiarem spuszczenia mu lania za ,,wegetarianizm''. Ostatecznie zrezygnowały z tego zamiaru i podzieliły się treścią ,,Necronomiconu''. Adalbert Coolen chciał zamienić się w stado nietoperzy, lecz z powodu swego ,,wegetarianizmu'' zamienił się w chmarę stonki ziemniaczanej, która zginęła z zimna (jest to humorystyczne nawiązanie do twierdzeń PRL – owskiej propagandy o Amerykanach rozsypujących stonkę ziemniaczaną na polskie pola).







Andrzej Pilipiuk w ,,Wampirze z MO'' umieścił również nawiązania do swojej własnej twórczości. Mamy więc postrach wampirów – Jakuba Wędrowycza i Semena Korczaszkę w zachodnich halach (odsyłam do posta: ,,Bohaterski menel, czyli rzecz o Jakubie Wędrowyczu''), potwory z Łazienek - krwiożercze wiewiórki, chodzącego karpia i Szkopojada, różową kozę Filaretowa z Pamiru (w innych opowiadaniach pojawiają się: niewidzialna gęś Filaretowa i kura Filaretowa znosząca złote jaja), a także ciekawe wzmianki o społeczności ludzi zagubionych w Teatrze Wielkim i łazienkowskich szklarniach mających połączenie z Tanganiką.







W książce mamy również parodię amerykańsko – kanadyjskiego filmu ,,Tajemnica Brokeback Mountain'' z 2005 r. o dwóch kowbojach - homoseksualistach:

,,Słyszałem, że Coolenowie próbowali kiedyś dobierać się do krów wypasanych w Brokeback Mountain – powiedział Igor. - Ale wpadli w zasadzkę farmerów. Nie wiem co im zrobili kowboje, ale od tamtej pory Eduard ma jakiś uraz psychiczny czy coś. W góry nie jeździ, bydełka się nie czepia, wysysa tylko sarenki'' – op. cit.






Major Nefrytow w rozmowie z konfidentem Radkiem wymienił bohaterów popkultury PRL – u takich jak: kapitan Żbik, porucznik Borewicz, kapitan Sowa, a nawet pies Cywil, którzy zdradzili komunę poprzez kontakt z czarnorynkowymi produktami sprzedawanymi na Bazarze Różyckiego.
Przystępując do oceny, zwracam uwagę na liczne zalety ,,Wampira z MO''. Należy tu wymienić wielkie bogactwo wyobraźni Autora i końską dawkę humoru, antykomunizm – zwrócenie uwagi na panującą w PRL – u nędzę, wyzysk i demoralizację, Orwellowski podział na ,,równych i równiejszych'', wszechobecną, kłamliwą propagandę, przerost biurokracji i okrucieństwo milicji i ubecji (niestety tak właśnie było), krytykę wojującego ateizmu z pozycji katolickich (strach konfidenta Radka przed wejściem do kościoła i pobraniem wody święconej), udane ośmieszanie XXI – wiecznej mody wampirycznej związanej z ,,Sagą Zmierzch'' (odsyłam do posta ,,Wokół 'Zmierzchu''), ukazanie Świętego Mikołaja jako biskupa, a nie świeckiego rozdawcę prezentów, oraz pochwałę przyjaźni, honoru i rycerskości wobec kobiet reprezentowane przez warszawskie wampiry. Sposób na powrót do człowieczeństwa opisany w ,,Necronomiconie'' (aby ponownie stać się człowiekiem wampir musi się napić krwi zombie, a zombie krwi wampira) nasuwa mi skojarzenia ze słowami św. Pawła: ,,Jeden drugiego brzemiona noście […]'' - Ga 6, 2. Na podstawie ,,Wampira z MO'' można by nakręcić bardzo dobry serial ;).