czwartek, 8 marca 2018

,,Balladyna''


,,I dlaczego nie możemy oderwać się od cudów i czarów 'Balladyny' […]'' - Witold Gombrowicz ,,Ferdydurke''

,,W dniu święta Agaty z zimowego snu budziły się jaskółki, które mroźne dni spędzały, śpiąc pod wodą lub na dnie bagien'' – Witold Vargas, Paweł Zych ,,Święci i biesy''







Kiedy chodziłem do klasy czwartej w telewizji emitowano reklamę czekolady ,,Goplana''. Wówczas nie wiedziałem jeszcze skąd pochodzi ta nazwa. O Juliuszu Słowackim (1809 – 1849) dowiedziałem się w klasie czwartej lub piątej ze ,,Świata Wiedzy'' (,,Generałowie powstania listopadowego'') oraz z lekcji języka polskiego (w klasie piątej polonistka pani Dora ov Petelinova kazała uczyć się na pamięć wiersza ,,W pamiętniku Zofii Bobrówny''). W gimnazjum z własnej, nieprzymuszonej woli sięgnąłem po dramat ,,Sen srebrny Salomei''. Znalazłem w nim ukraińskie słowo ,,ksykun'' oznaczające gniazdo żmii. Tworząc mitologię slawianistyczną nazwałem tak fantastyczne gady; skłębione węże wyrastające z jednego ogona. W liceum czytając ,,Grób Agamemnona'' natrafiłem na wers o ,,sępie, co wyżera nie serca, lecz mózgi''. Przy pisaniu powieści fantasy o królowej Tatrze zainspirowało mnie to do stworzenia postaci żywiącego się mózgami sępa Nąpkśa (w moim utworze ów ptak symbolizował Karola Marksa). Na studiach przeczytałem dramat ,,Ksiądz Marek'' o kapelanie konfederacji barskiej, ks. Marku Jandałowiczu (1713 – 1799). Mój pierwszy kontakt z ,,Balladyną'' nastąpił za pośrednictwem streszczenia (wówczas to właśnie na przykładzie tego dramatu zetknąłem się po raz pierwszy z pojęciem relatywizmu moralnego) i fragmentów w podręczniku do języka polskiego. Początkowo sugerując się tytułem myślałem, że ,,Balladyna'' jest … balladą; z błędu wyprowadziła mnie polonistka pani Anna ov Scareyova. Już wówczas utwór ten wywarł wpływ na moją wyobraźnię. Wyobrażałem sobie jego ekranizację, w której w roli Grabca obsadziłbym … Andrzeja Grabowskiego; bardzo dobrego aktora znanego z roli pijaka i nieroba. Grabiec – Grabowski miał nawet (w mojej wizji) mówić: ,,Cycu, Halinka, ratujcie! Paździocha żona chce zostać moją żoną!'' ;). Nikt jakoś nie wymagał ode mnie przeczytania całego dramatu :(. W mojej mitologii imię Goplana nosiła trzy kolejne królowe rusałek panujące pod koniec ery dziewiątej (ta, o której pisał Słowacki to Goplana IV żyjąca w obecnej erze trzynastej).









Całą ,,Balladynę'' przeczytałem po raz pierwszy dopiero w 2011 r. już po studiach. Dramat ten został napisany w 1834 r. w Paryżu i poprzedzony listem dedykacyjnym dla Zygmunta Krasińskiego (1812 – 1859). Akcja toczy się w ,,czasach bajecznych'' to jest w mitycznych pradziejach Polski przed 966 r. nad brzegiem Gopła. Podobnie jak znacznie późniejsze seriale o Herkulesie i Xenie, ,,Balladyna'' jest naszpikowana ahistoryzmami np. rycerz Kirkor (imię ormiańskie, odpowiednik imienia Grzegorz) nosi przypięte orle skrzydła, podczas gdy husaria istniała w Polsce w wiekach XVI – XVIII.
Słowacki w swoim dramacie zaczerpnął ze średniowiecznych legend o przedchrześcijańskich władcach Polski – Lechii. Jej pierwszy władca, Lech mieszkał skromnie w wiejskiej chacie. Pewnego razu odwiedził go powracający z Betlejem Scyta, będący jednym z trzech Mędrców. Zamieszkał w kraju Lecha i ofiarował mu swą koronę. Owa scytyjska korona Lecha zapewniała krajowi potęgę i pomyślność. Niestety w ostatnich czasach przywłaszczył ją sobie zły Popiel – uzurpator, który wymordował dzieci prawowitemu władcy … Popielowi III. Ów zamieszkał w lesie jako pustelnik, zaś Kirkor dążył do przywrócenia mu należnej władzy.









Balladyna żyła w Polsce już chrześcijańskiej (idea chrztu Polski jeszcze przed Mieszkiem I), w której jednak wciąż żyły dawne pogańskie duchy przyrody, w toku chrystianizacji utożsamiane z diabłem. Należała do nich nimfa Goplana - władczyni Gopła; eteryczna boginka o jasnych włosach, nosząca wieniec z uśpionych jaskółek, władna chodzić po wodzie. Nieszczęśliwie zakochała się w pijaku Grabcu z pobliskiej wioski. Chcąc powstrzymać go od zalotów do Balladyny, zamieniła go w wierzbę, a także doprowadziła Kirkora do zakochania się w zepsutej kobiecie. Niestety Skierka, sługa Goplany przez pomyłkę wzbudził afekt również do jej siostry Aliny... Goplanie służyły bowiem dwa duszki – Chochlik i Skierka, określane jako sylfy, diabliki, a nawet aniołki (widać tu wzajemne przenikanie się wierzeń chrześcijańskich i pogańskich). Zajmowały się one opieką nad dziką przyrodą, potrafiły też wodzić ludzi na manowce (jak Chochlik pijanego Grabca). Wyobrażam sobie owe duszki jako niewielkich rozmiarów elfy z motylimi skrzydłami (Skierka miałby skrzydła barwy ognia, zaś Chochlik – niebieskie).









Tytułowa bohaterka zdaniem kronikarza Wawela (jego pierwowzorem był wybitny historyk Joachim Lelewel) pochodziła z plemienia Obodrytów, rzekomo będących … wegetarianami. Inny historyk (,,uczonek'') widział w niej Amazonkę. W rzeczywistości była córką ubogiej wdowy – zielarki znad Gopła i siostrą Aliny. Podczas gdy Balladyna miała czarne włosy, była leniwa, niewdzięczna i zepsuta, Alina była uroczą blondynką o szlachetnym sercu. Gdy do wdowiej chaty przybył hrabia Kirkor, za radą Pustelnika szukający żony spośród prostego ludu, za sprawą Skierki, sługi Goplany zakochał się w obu dziewczynach. O tym, którą miała poślubić miał zadecydować konkurs, która zbierze więcej malin. Wówczas Balladyna zamordowała siostrę i przywłaszczyła sobie jej maliny. Na jej czole pojawiła się krwawa plama – nawiązanie do piętna Kaina. Poślubiła Kirkora i zamieszkała na zamku wmawiając, że jej zamordowana siostra uciekła. Jedna zbrodnia pociągnęła za sobą szereg następnych. Choć dręczyły ją wyrzuty sumienia, nie chciała by Aina ożyła, mimo że Pustelnik proponował jej taką możliwość. Zdradzała Kirkora z Niemcem Fon Kostrynem. Przyczyniła się do śmierci starego sługi Gralona, Grabca zamienionego w ,,króla dzwonkowego'', Kirkora, Pustelnika, samego Kostryna (otruła go chlebem krojonym zatrutym nożem), w końcu wyrzekła się ubogiej matki i przyczyniła do jej śmierci na torturach. Gdy zdobyła tron królowej Polski, w trzykrotnie wydała wyrok śmierci na sprawczynię swych zbrodni, czyli na siebie. Za trzecim razem odlatująca na Północ królowa Goplana zabiła ją piorunem (częsty motyw w polskim folklorze, od pioruna zginął min. szlachecki warchoł Władysław Siciński).
,,Balladynę'' uznaję za materiał na dobry film fantasy ;). Zresztą dramat ten już jest inspiracją dla polskich fantastów jak dla: Sławomira Mrugowskiego (,,Strzygonia''). Michała Studniarka (,,Herbata z kwiatem paproci'', gdzie pojawiają się Goplana, Chochlik i Skierka), oraz Witold Jabłoński (,,Ślepy demon. Sieciech'').

Śniło mi się, że:

- Ferdynand Kiepski rzucał w Słowackiego kalafiorami,
- Słowacki żyje do dziś.

środa, 7 marca 2018

Oniricon cz. 383

Śniło mi się, że:







- pomyślałem, że w książkach Sapkowskiego czarownice są piękne jak anioły, lecz mordują nienarodzone dzieci jak diabły, co pokazuje jak działa szatan,
- w czasie Wielkiego Postu, kiedy spadło dużo śniegu wziąłem udział w kuligu razem ze szlachcicem, miałem wątpliwości czy dobrze robię, lecz rozwiał je jadący ze mną biskup, kulig polegał na odwiedzaniu domów i ucztowaniu w nich, dojechaliśmy do sanktuarium gdzie przechowywano zasuszone zwłoki mnicha i zakonnicy; były one bardzo małe i pokryte szarą, pomarszczoną skórą; mumie te ożyły i zaczęły mówić min. o tym, że koniec świata nastąpi po XIII wieku i że XIII wiek już się kończy, w czasie kuligu spotkałem dawno niewidzianego Pietera ov Küjvisa,
- Sławomira zadzwoniła do biskupa, aby zapytać go o coś w sprawie wiary, lecz biskup przyrządzał sobie kolację i nie miał ochoty na rozmowę co zraziło ją do chrześcijaństwa,







- dostałem cukierki od półdiabła, lecz kiedy się dowiedziałem, że jest demonem, przepędziłem go modlitwą ,,Zdrowaś Maryjo'', tymczasem Babcia chciała bić mnie paskiem za lenistwo, lecz złapałem za pasek i nie pozwoliłem się bić,








- żyłem w fantastycznym świecie w pogańskiej Polsce, gdzie mieszkałem w bloku i razem z rodziną słuchałem Radia Antares; Antares to jedno z imion Mokoszy, lecz później dowiedziałem się, że to także imię diabła,
- słuchałem o głupiej feministce kłócącej się z mężem, a na moich oczach po łóżku chodziły liczne wszy z Kosmosu,
- porównywałem wielkość alki olbrzymiej i pingwina królewskiego,







- pewna kobieta miała syna Sen i córkę Śmierć, rodzeństwo to leżało zmasakrowane w kanale ściekowym,
- byłem na basenie z panem Martinusem ov Simcassem całkiem nagi, lecz potem założyłem kąpielówki, jakaś kobieta pokazała mi toaletę,







- jakaś policjantka weszła do klubu nocnego i zaczęła obnażać do reszty blondynkę w białych majtkach,
- po studiach musiałem powtarzać liceum,
- mówiłem znajomym, że Sławomira ,,ma dobre serce, ale po złej stronie''; wytłumaczyłem jej, że znaczy to, iż choć ma dobre intencje, wybiera zło jakim są lewackie ideologie i że dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane,







- zobaczyłem hybrydę murzyńskiej księżniczki Tiany z niebieskim indykiem; miała tułów księżniczki wyrastający z szyi indyka,







- oglądałem anime o pojedynku dwóch wojowników przerzucających sobie magiczny kryształ; w tym klejnocie uwięzione były na trzech poziomach księżniczki Disneya, Pocahontas zamieniła się w latynoską księżniczkę Elenę z Avaloru i rozbiła nogą klejnot, a wtedy w zewnętrznym świecie zapanował pokój. 

wtorek, 6 marca 2018

,,Raport z Północy''


,,Norwegowie w domach i chatach,
Dziękują Ci, wielki Boże!
On zachował ten kraj
Nawet pomimo to, że wygląda to źle.
I gdy ojcowie walczyli,
A matki płakały,
Pan po cichu się wzruszył,
Więc wygraliśmy nasze prawa''
- Bjørnestre Bjørnson ,,Tak, kochamy ten kraj'' (hymn Norwegii)








Czytelnicy bloga ,,Mitoslavia'' z pewnością zauważyli, że nie raz i nie dwa pisałem na nim o twórczości Andrzeja Pilipiuka, którego zaliczam do swoich ulubionych Autorów ;). W marcu 2018 r. przeczytałem jego najnowszą książkę - ,,Raport z Północy''. Choć Pilipiuk zasłynął jako fantasta, tematyka jego ostatniej książki jest nieco inna. Opowiada ona bowiem o podróżach Autora po Szwecji i Norwegii odbytych w latach: 1999 (z ojcem), 2002 (z przyszłą żoną Katarzyną), 2010 ( z żoną i córką), 2013 i dwukrotnie w 2016 roku.
Autor szczegółowa omawia swoją fascynację Skandynawią jako ,,lepszym światem'', która narodziła się w czasie jego smutnego, pełnego nędzy dzieciństwa spędzonego w PRL. To właśnie wtedy zrodził się też antykomunizm Autora, który podzielam ;). Choć niektórzy Polacy, również konserwatyści dobrze oceniają szkołę w PRL – u z powodu większej dyscypliny, przeciwstawiając ją szkole we współczesnej Polsce, wspomnienia Pilipiuka z owej często idealizowanej szkoły są zdecydowanie traumatyczne. W latach nauki zetknął się w niej z licznymi patologiami społecznymi, z częstymi kradzieżami, znęcaniem się psychicznym i fizycznym ze strony rówieśników i nauczycieli, z takimi negatywnymi zachowaniami jak: zaniedbywanie higieny, psucie windy, podpalanie śmietników. Szczerze współczuję Autorowi, bo i sam padałem ofiarą mobbingu ze strony klasy w gimnazjum, aczkolwiek z tego co czytam, miał on gorzej :(.









Autor chwali w Skandynawach czyste i zadbane miasta, zamieszkane przez miłych i spokojnych ludzi, wysiłek włożony w XIX wieku w wyjście z nędzy Norwegii i Szwecji, udaną walkę z alkoholizmem w Szwecji, pracowitość i pobożność XIX – wiecznych Szwedów, duńską komedię kryminalną ,,Gang Olsena'', norweskich uczonych – Armauera Hansena (zasłużonego w walce z trądem), odkrywcę polarnego Fritjofa Nansena (badał Biegun Północny na statku ,,Fram''; swoimi wpływami u europejskich monarchów przyczynił się do zapobiegnięcia interwencji szwedzkiej w Norwegii i przyznania jego ojczyźnie niepodległości), kontrowersyjnego podróżnika Thora Heyerdahla (nauka ostatecznie obaliła jego śmiałe teorie), warsztaty nauki rzemiosła dla szwedzkich dzieci, norweskiego króla św. Olafa (osobiście chrystianizując swój kraj spalił Völsi; zasuszony penis ogiera będący obiektem kultu fallicznego), św. Brygidę Szwedzką i jego córkę św. Katarzynę Szwedzką (ukazuje zakon brygidek jako ,,złote ogniwo'' 1 łączące szwedzką Vadstenę i polski Gdańsk), norweskie kościoły stav (masztowe) – jeden z nich zwany Wang został przeniesiony z Norwegii do Karpacza i służy polskim protestantom, muzeum wraku ,,Vasa'', Raula Wallenberga – bohaterskiego Szweda, który w czasie II wojny światowej ratował Żydów i zginął zamordowany przez Sowietów, faunę Gotlandii (liczne jeże i archaiczną rasę owiec), rzeźby norweskiego artysty Vigelanda (Autor porównuje je z polskimi dziełami Stanisława Szukalskiego; artysty równie genialnego co szalonego), ks. Stanisława Trzeciaka (wyklinanego przez ,,michnikoidów'' jako przedwojenny antysemita, który jednak w czasie II wojny światowej ratował Żydów), oraz szwedzkie ogrody zoologiczne (ojciec Autora pracował w warszawskim zoo, zaś w Borås mógł porównać pracę swoich kolegów po fachu). Autor z dużą dozą sympatii i ciekawości świata pisze o Lapończykach – najstarszym; koczowniczym i wyznającym szamanizm ludzie Europy, którego kultura sięga czasów epoki kamienia. Omawia min. ich panteon (notabene to nie Litwini, ale Lapończycy byli ostatnimi poganami Europy, którzy ostatecznie przyjęli chrzest dopiero w XVII wieku). Pilipiuk pisze też o Hanzie – średniowiecznej i nowożytnej organizacji handlowej skupiającej miasta Europy Północnej od Londynu po Nowogród Wielki i o mrocznych, inspirowanych skandynawskimi legendami grafikach szwedzkiego artysty Johna Bauera.









Ważną rolę w książce odgrywają skandynawscy (i nie tylko) pisarze jak: Margit Sandemo – autorka ,,Sagi o Ludziach Lodu'' (trafia do szpitala psychiatrycznego z powodu swoich rzekomych kontaktów z … krasnoludkami), Astrid Lindgren – autorka min. ,,Dzieci z Bullerbyn'', cyklu o Pipi Langstrumpf i ,,Braci Lwie Serce'', Selma Lagerlöf – autorka ,,Cudownej podróży'', Gösty Knutssona – autor ,,Przygód Filonka Bezogonka'', Ägot Gjems - Selmer – autorka ,,Nad dalekim cichym fiordem'', Knut Hamsun (norweski noblista, który za kolaborację z Hitlerem trafił po wojnie do … szpitala psychiatrycznego), Tove Jansson – autorka baśniowego cyklu o Muminkach, polski pisarz i odtwórca historyczny Wojciech ,,Cleritus'' Świdziniewski (1975 – 2009) – autor antologii fantasy ,,Kłopoty w Hamdirholm'' (Pilipiuk na jego cześć postawił mu w Szwecji stelę nagrobną wzorowaną na stelach wikingów). Dowiedziałem się również, że popularny niegdyś serial ,,Niewolnica Isaura'' był oparty na powieści brazylijskiego pisarza Bernarda Guimarãesa z 1875 roku. Z książki dowiadujemy się również, że Autor nie przepada za twórczością J. R. R. Tolkiena (osobiście uwielbiam twórczość Tolkiena, co widać z postów na moim blogu, ale ,,de gustibus non disputandum'').









Z zasłużoną krytyką zetknęły się takie zjawiska jak: reformacja (za ikonoklazm, którego łupem padło wiele bezcennych, katolickich zabytków, ludobójstwo na Żydach i katolikach, oraz libertynizm współczesnych skandynawskich protestantów), krwawa łaźnia sztokholmska z 1520 r. (masakra luteran dokonana z rozkazu króla Danii Chrystiana II i katolickiego biskupa Gustawa Trolle; niejako skandynawski odpowiednik Nocy Świętego Bartłomieja), eugeniczny program zagłady biologicznej i kulturowej Lapończyków realizowany przez rządzących Szwecją lewaków aż do lat 70 – tych XX wieku (polegał min. na przymusowym odbieraniu dzieci i zakazywaniu koczownictwa), aborcja (wbrew temu co twierdzą lewacy jej bardzo wysoka liczba w Szwecji wcale się nie zmniejsza pod wpływem edukacji seksualnej), islamizacja wspierana przez polityczną poprawność – tolerowanie ohydnego procederu obrzezania kobiet, z którym walczyły Oriana Fallaci i Waris Dirie, przyzwolenie na gwałty, zamachy, handel żywym towarem i pedofilię z obawy o posądzenie o nietolerancję, zbrodnie Andersa Breivika mordującego niewinne dzieci na wyspie Utoya, działalność szwedzkich neonazistów (Autor stanowczo się od nich odcina) i norweskiego satanisty Varga Vikernesa, który spalił zabytkowy kościół stav i zamordował innego muzyka, wreszcie mataczenie Rosji, Szwecji i Finlandii w sprawie zatonięcia promu ,,Estonia'' w 1994 roku (Estonia była skazana na samotną walkę w celu dotarcia do prawdy, trochę tak jak Polska po katastrofie smoleńskiej w 2010 roku).
Książkę oceniam jako bardzo ciekawą, odważną, skrzącą się humorem, zawierającą dużo ciekawostek, pomocną w lepszym zrozumieniu prozy Pilipiuka – zwłaszcza trylogii ,,Norweski dziennik'' i cyklu ,,Oko jelenia'' ;).





1 Nawiązuję tu do książki ,,Złote ogniwa'' Normana Daviesa, w której opisane zostały rzeczy łączące historię Polski z historią reszty Europy.

poniedziałek, 5 marca 2018

Okoniokształtne








W Nowym Testamencie w porównaniu z poprzednimi księgami ,,Biblii'' daje się zauważyć niemal zupełny brak cudów związanych ze zwierzętami. W samej ,,Ewangelii'' znajdujemy jednak wyjątek od tej reguły – opis cudownego połowu. W sieciach Apostołów znalazł się tylko jeden gatunek ryb – za to dużych i w wielkiej ilości. Tymi rybami były tilapie galilejskie – należące do bardzo licznych ryb kostnoszkieletowych, których najlepiej znanym reprezentantem jest bohater powiedzenia: ,,stanąć okoniem w gardle''.








Okonia trudno pomylić z jakąkolwiek inną rybą. Ciało wrzecionowate, pysk zaokrąglony, mieszczący ostre zęby. Pokrywająca je skóra jest barwy zielonkawej. Na grzbiecie występują ciemne pasy. Płetwy piersiowe, odbytowe i ogonowe są barwy czerwonej, podczas gdy płetwa grzbietowa (złożona z kostnych wyrostków spiętych skórą pełniących funkcje obronne) jest szara z zielonym odcieniem. Owe kolce w razie zagrożenia swego właściciela są ustawiane na sztorc i utrudniają połknięcie okonia. Jest to ryba słodkowodna. Zasiedla Europę i znaczne obszary Azji; w Ameryce Północnej żyją okonie żółte. Pokarm okonia stanowią wodne bezkręgowce i inne ryby. Nie jest mu obcy także kanibalizm – duże okonie konsumują swych mniejszych pobratymców (i oczywiście nie przejawiają instynktu macierzyńskiego w przeciwieństwie do niektórych swych krewnych), a także mniejsze od siebie szczupaki. Między obydwoma gatunkami ryb toczy się swoista ,,rywalizacja''; w zależności od rozmiarów, okonie i szczupaki (również kanibale!) są dla siebie drapieżcami, bądź ofiarami. Dorosły okoń jest zawsze mniejszy od dorosłego szczupaka. Okonie padają również łupem rybożernych ssaków i ptaków. Są też odławiane przez ludzi zaliczających je do ,,ryb szlachetnych'' i ceniących ich mięso mimo licznych ości. Jednak największym wrogiem okonia są zanieczyszczenia zbiorników wodnych, w których te ryby żyją. Egzystencja okonia jest możliwa jeszcze w drugiej klasie czystości wody, lecz większe zanieczyszczenia powodują śmierć omawianych ryb.
Jakich jeszcze (poza wspomnianą tilapią galilejską) znamy krewnych okonia?








W Azji Południowo – Wschodniej żyją całuśce – podobne do okonia ryby słodkowodne o różowej skórze, szczególnie grubej na wargach. Czytelnik mógłby zapytać skąd wzięła się ich budząca skojarzenia z całowaniem nazwa? Po prostu stąd, że całuśce … naprawdę całują! (sic!). Postępują tak zarówno wobec przedstawicieli swojego gatunku, jak też wobec innych zwierząt. Co ciekawsze, ich ,,pocałunki'' mogą oznaczać zarówno akceptację danej ryby na swoim terytorium, jak i równie dobrze … chęć jej przepędzenia.








Strzelczyk pryskacz żyje w wodach Indii, Azji Południowo – Wschodniej i północnej Australii. Jest to mała ryba w czarne i białe pasy, o spiczastym pysku i ciele rozszerzającym się ku tyłowi. Strzelczyk pryskacz odżywia się owadami i pająkami, a sposób w jaki przeprowadza ich odłowy zapewnił mu wielką sławę – został nawet uwieczniony w nazwie ryby, która sugeruje, że ten krewniak okonia … strzela. Oczywiście niż używa tu prochu i ołowiu. Korzysta raczej z pistoletu na wodę, którym sam jest. Po prostu widząc nad powierzchnią wody ofiarę, usiłuję ją strącić wypluwaną z gardzieli pod ciśnieniem strugą wody – gdy pierwszy atak się nie powiedzie strzelczyk ponawia próbę. Zaobserwowano nawet jak omawiane ryby próbowały odbierać sobie upolowane stawonogi!








Imperial blue – 10 000 HKD/ sztukę i Alenquer – 40 000 – 100 000 HKD/ sztukę; to są podane w dolarach honkongijskich ceny dwóch odmian ryb akwariowych, cenionych zarówno przez doświadczonych hodowców jak i przez amatorów. Pochodzą z Ameryki Południowej. Są bardzo blisko spokrewnione z wymienioną na początku artykułu tilapią galilejską, bowiem tak jak ona, należą do rodziny pielęgnicowatych. Wyróżniają je mocno spłaszczone po bokach ciało o kształcie zaokrąglonym, niemal kolistym. Dosyć zagadki. Tymi rybami są paletki i dyskowce. Czym się różnią jednej od drugich? Okazuje się, że niczym. Tych nazw można używać zamiennie, tym bardziej, że akwaryści dokonali już mnóstwa krzyżówek między paletkami a dyskowcami, uzyskując kilkadziesiąt ras i odmian barwnych. Jak większość okoniokształtnych, również one są mięsożerne. Ryby dorosłe żywią się przede wszystkim drobnymi bezkręgowcami. Omawiane ryby są monogamiczne, do tarła przystępują parami. Jak na pielęgnicowate przystało, opiekują się też potomstwem. Czyni to zarówno samica jak i samiec. Narybek wylęga się z ikry przyklejonej do szyby lub roślin. Po wykorzystaniu przez narybek zapasów pokarmowych mieszczących się w woreczku żółtkowym młode paletki (dyskowce) konsumują przezroczystą, galaretowatą substancję pokrywającą skórę rodziców przez cały okres opieki nad potomstwem. Omawiane ryby należą do rodzaju Symphysodon tworzonego przez dwa gatunki. Co o nich wiemy? Pierwszy z nich to nie mająca polskiej nazwy paletka Symphysodon aequifasciata pływająca w Amazonce. Wyróżnia się poprzecznymi ciemnymi pasami w liczbie 8 – 9. Istnieje wiele hodowlanych odmian barwnych tej ryby, można też przypuszczać, że w naturalnym środowisku owa paletka dzieli się na trzy podgatunki:
- 30 – centymetrowa paletka zielona o niebieskawej skórze z bordowymi punktami na płetwach i innych częściach ciała,
- 20 – centymetrowa, beżowo – żółta, lub oranżowa, z niebieskim sztrychowaniem na głowie, paletka brązowa z czerwonymi płetwami,
- 20 – centymetrowa paletka niebieska, u której niebieskie są tylko powierzchnie górnej i dolnej części ciała, zaś jej inne części są czerwono – beżowe.
Drugim gatunkiem jest endemit dorzecza Rio Negro, 20 – centymetrowy dyskowiec Hekela. Ryba ta jest czerwona z niebieskimi pręgami, zaś przez oko, środek ciała i na nasadzie płetwy ogonowej widnieją trzy czarne, poprzeczne sztrychy. W 1981 r. Burgess wyodrębnił jeden podgatunek dyskowca Hekela – Symphysodon discus willischwartzi o wymiarach 25 cm. Zanim się pożegnamy z paletkami i dyskowcami podam warunki chowu dla jednych jak i drugich:



,,Paletki: d H2 – 12°; pH 6 – 7,2; t 27 – 30 ° CDyskowce: d H2 – 5°; pH 5,5 – 6,5; t 29 – 30 ° C.Zbiornik dla obu gatunków wielkości:100 cm x 50 cm x 50 cm''- ,,Żywe hobby nr 3 (5)/ 96 str 10 – 11''







Przeszliśmy więc do omawiania pielęgnic, żyjących także w Azji Południowo – Zachodniej i w Afryce (łącznie z Madagaskarem i Jeziorem Wiktorii, szczególnie wiele ich żyje w jeziorze Tanganika). Pielęgnice zwane są także pyszczakami. Co nam jednak mówią te nazwy? Nazywają się pielęgnice, bo pielęgnują, oczywiście swoją ikrę i narybek (zanotowano nawet przypadki ,,adopcji'' innych gatunków ryb!), a dano im jeszcze przydomek pyszczaków, bo swoje potomstwo przenoszą w pyskach. Oprócz południowoamerykańskich paletek i dyskowców należy do nich chociażby afrykańska pielęgnica Meecka mogąca zmieniać swoje ubarwienie. Pielęgnice najpiękniej wyglądają w czasie tarła. Pielęgnica Meecka ma stożkowaty pysk, podobnie wyglądające płetwy grzbietowe i piersiowe, zaś płetwa ogonowa posiada słabo widoczne wycięcie. Płetwy grzbietowe i piersiowe tej pielęgnicy są wydłużone, są też spiczasto wycięte. Ubarwienie omawianej ryby jest zielono – niebieskawe, zaś na podgardlu i na brzuchu dominuje czerwień. Te i niektóre inne pielęgnice cieszą się uznaniem akwarystów. W afrykańskim jeziorze Tanganika można spotkać takie gatunki pielęgnic jak np. nie mająca polskiej nazwy Lamprologus callipterus. Cechą jej jest dymorfizm płciowy. Stosunkowo duży samiec jest wydłużony i szary. Ma grube ciemnoniebieskie wargi i płetwę ogonową w kształcie wachlarza. Górna krawędź jego płetwy grzbietowej jest żółta. Sama pielęgnica nie jest zresztą jednolicie szara. Pokrywają ją odcienie jasnego brązu, srebrnego, niebieskiego i zielonego (płetwa grzbietowa), zaś krawędź płetwy ogonowej jest biała. Samica wygląda podobnie, ale jest groteskowo mała w porównaniu z samcem. W przeciwieństwie do innych pielęgnic Lamprologus callipteri jest gatunkiem poligamicznym. Samiec ukrywa swoje partnerki w pustych muszlach ślimaków i strzeże ich przed innymi samcami, które oczywiście próbują je wykradać.









Pielęgnice to także tilapie, do których należy ok. 80 gatunków, w tym także wymieniona na początku artykułu tilapia galilejska. Tilapie żyją w Afryce (np. tilapia mozambicka) i w Azji Południowo – Zachodniej (np. tilapia galilejska). Niektóre z nich zostały introdukowane do Azji Południowo – Wschodniej (na pola ryżowe), do Ameryki Środkowej i na Antyle (na pola trzciny cukrowej). Niestety – owe cenione przez człowieka z powodu swej plenności, smacznego mięsa i szybkiego wzrostu ryby, sprowadzone do środowisk innych niż naturalne, wyrządzają szkody w miejscowej ichtiofaunie poprzez konkurencję pokarmową z gatunkami miejscowymi jak też poprzez hybrydyzację, czyli odbywanie tarła z rybami innych gatunków co w efekcie daje bezpłodne mieszańce. Ta grupa pielęgnic obejmuje ryby o ciałach krótkich, wysokich i silnie bocznie spłaszczonych, których najwięksi reprezentanci mają 40 cm długości, zaś najmniejsze tilapie osiągają tylko kilka centymetrów. Jak na pielęgnice przystało tilapie potrafią zmieniać ubarwienie w zależności od sytuacji, z czego w czasie tarła samiec jest zawsze barwniejszy od samicy. Opiekują się także potomstwem. Nie mająca polskiej nazwy tilapia Saratherodon melanotherum jako ikra i narybek jest inkubowana w pysku tylko przez samca, podczas gdy tilapie galilejskie obydwu płci opiekują się potomstwem. Tilapie – niektóre hodowane także w akwariach – osiągnęły wielki sukces ewolucyjny – jedne przeżywają w wodach o małej ilości tlenu, gdzie inne ryby się duszą, tilapie z rodzaju Oreochromis żyją w kenijskich i tanzańskich jeziorach alkalicznych o temperaturze wody przekraczającej 40° C, zaś jeden z gatunków reprezentujących tilapie Oreochromis zadomowił się na jednym z pacyficznych atoli. A rybackie sieci rwące się od nadmiaru złowionych tilapii galilejskich, opisanych w ,,Ewangelii''? Mimo posiadania naturalnych wrogów co jakiś czas populacja tilapii wzrasta do zastraszających rozmiarów, czego powodem jest właśnie sposób ich rozmnażania, zapewniający przetrwanie możliwie największej liczbie osobników. Okoniokształtne, w tym również pielęgnice żyją też w wodach słonych, jak chociażby pielęgnica morska o ciemnoróżowej przedniej części ciała i żółtej tylnej z czarną plamką na przedzie płetwy grzbietowej.









Dla wielu endemicznych pielęgnic wielkim zagrożeniem jest ogromna ryba słodkowodna żyjąca w afrykańskich rzekach i jeziorach – okoń nilowy. Został introdukowany z uwagi na cenione mięso. Jak nieraz ma to miejsce w takich przypadkach nikt nie zwrócił uwagi na skutki uboczne. Ich przyczyną było po prostu to, że miejscowe pielęgnice nigdy wcześniej nie zetknęły się z okoniami nilowymi, toteż nie wykształciły reakcji obronnych. Tak więc utrzymujący równowagę ekologiczną na terenach swego pierwotnego areału okoń nilowy w jeziorze Tanganika sieje spustoszenie wśród ryb.









Krewnym okonia jest także zasiedlający wody słone – dobijak. Nie przypomina żadnego innego przedstawiciela omawianego rzędu. Wygląda raczej jak węgorz. Ma spiczasty pysk, wydłużony tułów, oraz dwupłatową, odróżniającą go do węgorzy płetwę ogonową. Dobijaki są barwy szarej. Żywią się drobnymi zwierzętami morskimi, same zaś padają łupem rozlicznych morskich ryb, ptaków i ssaków, głównie maskonurów i humbaków. Żyją blisko brzegu. Dobijak, spokrewniony z tobiaszem, zasiedla Bałtyk, Morze Północne i atlantyckie wybrzeża Europy. Komercyjnie jest wykorzystywany jedynie jako przynęta do łowienia innych ryb.








Przedstawicieli okoniokształtnych spotykamy nawet w mrocznych głębinach oceanów. Okonie głębinowe mają wydłużone, spiczaste pyski wypełnione ostrymi zębami. Jak inne ryby żyjące w tym niegościnnym środowisku, również one są drapieżnikami. Mogą pożerać ryby nawet tej samej wielkości dzięki bardzo rozciągliwej skórze na brzuchu.








Najmniejszą rybą świata jest nie mająca polskiej nazwy babka Pandaka pygmea (9 – 11 mm i 5 mg wagi) żyjąca u wybrzeży Azji Południowo – Wschodniej. Małe rozmiary tej rybki jakoś nie przeszkadzają w jej masowych połowach do wyrobu konserw. Babki żyją w wielu morzach i oceanach świata. Kilka gatunków spotykamy nawet w Bałtyku jak chociażby babkę przezroczystą, która może być w toni wodnej całkowicie niezauważona, jak też sprowadzoną z Morza Czarnego babkę byczą, która skutecznie konkuruje z gatunkami autochtonicznymi i obecnie stała się najpospolitszą rybą w Zatoce Gdańskiej. Babki mają pyski zaokrąglone i oczy wyłupiaste. Ich ikra sprawia wrażenie papkowatej masy. Należą do nich również skoczki mułowe.








Są wśród nich zarówno 3 – metrowe olbrzymy, żyjące w Morzu Śródziemnym, u atlantyckich wybrzeży Hiszpanii, Portugalii i Francji – 1,4 – metrowe graniki wielkie, jak śródziemnomorskie, podobne do okoni ryby z rodzaju Serranus o 30 cm długości. Jedne są poławiane na wędkę, lub z użyciem harpuna, inne – małe i o jaskrawym ubarwieniu cieszą się uznaniem akwarystów. Dosyć zagadki. Tymi rybami są strzępiele, do których zaliczamy 449 gatunków.









Spokrewnione z nimi, a także z wargaczami są papugoryby, zwane papużakami, lub skarusowatymi, a nawet rybami – cukierkami. Należą do nich 83 gatunki. Papugoryby na ogół mierzą 20 – 30 cm długości, największe gatunki (tylko jeden) osiągają 1 m długości. Są to ryby bardzo kolorowe. Istnieją różnice zarówno w ubarwieniu osobników młodych i starszych, jak też przejawiający się w ubarwieniu dymorfizm płciowy. Pyski omawianej grupy ryb są zakończone rogowymi dziobami, podobnymi do tych papuzich, stąd ich nazwa. Papugoryby używają ich do zeskrobywania glonów, lub do pożerania polipów koralowców – żyją bowiem głównie na terenach raf koralowych, choć czasem żyją też w innych środowiskach np. wśród glonów. Spożywanie koralowców nie nastręcza im zbyt wielu problemów. Polip odłamany rogowym dziobem jest miażdżony przez mocne zęby gardłowe. Papugoryby wydalają odchody w formie mułu wapiennego. Prowadzą dzienny tryb życia. W nocy niektóre gatunki otaczają się wytwarzaną przez gruczoły skórne powłoką śluzową. Ponadto ryby te potrafią zmieniać płeć (!). W zależności od gatunku początkowo mogą być samcem lub samicą, zaś w późniejszym okresie zmieniać swą płeć na przeciwną. Pływają w małych stadkach, w których istnieje dominacja samca. Po jego zniknięciu samcem staje się najwyżej stojąca w hierarchii samica.









Co jednak wiemy o samych strzępielach? W odróżnieniu od papugoryb nie mają ,,papuziego'' dzioba, ale grube i mięsiste wargi skrywające ostre zęby (niektóre strzępiele mają wystające z pyska ,,kły''!). Sylwetką przypominają okonie i tak jak one mają skóry pokryte łuskami ktenoidalnymi. Niektóre gatunki strzępieli posługują się jadem zawartym w śluzie – ma to miejsce głównie u strzępieli z rodzaju Grammistes. Płetwa grzbietowa podobna jak u okonia. 2 – 3 kolców znajduje się też na wieczku skrzelowym, zaś tzw. promienie cierniste znajdują się nie tylko w przedniej części płetwy grzbietowej, ale także w przednich częściach płetw brzusznych i płetwy odbytowej. Płetwa ogonowa przypomina wachlarz. Niektóre z nich mogą zmieniać ubarwienie. Tylko w rafach koralowych spotykamy te nieliczne strzępiele odżywiające się planktonem. Większość z nich to drapieżniki polujące na inne ryby, lub skorupiaki. Natomiast największym wrogiem strzępieli jest człowiek odławiający je dla ich mięsa. W przypadku strzępieli z rodzaju Epinephelus doszło do znacznego przetrzebienia tych ryb przez niekontrolowane połowy z kuszą.










Są jednak gatunki bardziej znane przeciętnym klientom sklepów rybnych. Myślę tu o makrelowatych, z ich najlepiej znanymi przedstawicielami – makrelą i tuńczykiem. Określane łacińską nazwą Scombridae skupiają ok. 49 gatunków takich jak: makrela atlantycka, makrela kolias (pacyficzne wybrzeża Nowego Świata i Japonii), makrela hiszpańska (atlantyckie wybrzeża Półwyspu Iberyjskiego), a także rybożerne pelamidy o 80 cm długości (Morze Śródziemne i Czarne) i tuńczyki przez niektórych ichtiologów uważane za autonomiczną rodzinę. Makrela atlantycka ma wydłużony pysk i wrzecionowate ciało. Płaty płetwy ogonowej są ostro zakończone. Dla ubarwienia makreli charakterystyczny jest występujący na grzbiecie pasiasty wzór. Posiada liczne i drobne zęby. Jej areał obejmuje północny Atlantyk, Morze Północne, Śródziemne i Czarne. Makrelowate pozbawione są pęcherza pławnego. Makrela atlantycka konsumuje zarówno drobne mięczaki i skorupiaki wchodzące w skład planktonu, jak też poluje na duże ryby ławicowe. Większość makrelowatych nie posiada łusek, co odróżnia je do innych okoniokształtnych, jeśli jednak dany gatunek omawianej grupy ryb je posiada, to zwykle tylko w przedniej części ciała, gdzie tworzą one tzw. gorset. Ikra zarówno makreli atlantyckiej jak i innych makrelowatych wchodzi w skład pelagialu. Są to ryby cenione w gospodarce człowieka i masowo odławiane.







,,U tych szybko pływających ryb energia cieplna powstająca w czasie pracy mięśni nie jest rozproszona do otaczającej wody, lecz dzięki specjalnemu położeniu naczyń krwionośnych ciepła krew płynąca z mięśni w kierunku serca ogrzewa krew płynącą ze skrzeli do mięśni. Dzięki temu temperatura mięśni tułowiowych może o 10 ° C przewyższyć temperaturę wody co usprawnia pracę mięśni podnosząc ich metabolizm […]. Tuńczyki osiągają prędkość do 50 km/ h'' - ,,Encyklopedia biologiczna tom VI Ks – Mn''.



Licząca ok. 13 gatunków grupa tuńczyków skupia w sobie czołówkę ryb nie tylko najszybszych (są szybsze od nich), ale i największych (choć i tu są więksi rekordziści). Największym przedstawicielem tuńczyków i w ogóle makrelowatych jest tuńczyk błękitny (3 m długości, tyle co największe strzępiele). Ów gigant żyje w wodach północnego i środkowego Atlantyku, w Morzu Północnym, Śródziemnym, Czarnym, w Pacyfiku, a nawet sporadycznie bywa odławiany w Bałtyku. To ostatnie morze nie jest jednak dla niego najlepszym siedliskiem z uwagi na zbyt małe zasolenie wody. W Morzu Śródziemnym i u atlantyckich wybrzeży Hiszpanii i Portugalii niszę ekologiczną tuńczyka błękitnego zajmuje tuńczyk biały nazwany tak z powodu charakterystycznego, białego koloru mięsa. Łatwo go odróżnić od innych tuńczyków po sierpowatych płetwach piersiowych. Zwany jest inaczej alkabora. Najmniejszymi przedstawicielami omawianej grupy makrelowatych są rzadko przekraczające 1 m długości ryby bonito spotykane min. na rafach koralowych. Od innych makrelowatych tuńczyki różnią się przede wszystkim tym, że są większe (być może ci co czytali ,,Pinokia'' Carla Collodiego pamiętają jak autor porównywał wymiary mieszkającego w brzuchu ,,wielkiego rekina'' tuńczyka do ...cielaka). Szybciej pływają, a ich ciała są wyższe niż u innych makrelowatych. Tuńczyki często posiadają ,,gorset'' z łusek. Znaczne rozmiary osiągają ich płetwy piersiowe (zwłaszcza u tuńczyka białego). Tuńczyki są drapieżnikami, polują na mniejsze ryby. W czasie tarła śródziemnomorskie populacje tuńczyka błękitnego tworzą wielkie przybrzeżne ławice masowo odławiane przez ludzi jak chociażby przy wyspie Favignana u zachodniego cypla Sycylii. Nie muszę chyba nikogo przekonywać jak wielkim amatorem mięsa tuńczyków jest człowiek! Ryby te często pływają razem z delfinami, co tym ostatnim … nie zawsze wychodzi na dobre. Ludzie ścigają zarówno jedne jak i drugie na szybkich łodziach, aż zarówno delfiny jak i tuńczyki staną się zmęczone i zdezorientowane. Wtedy zarzuca się sieci, w których delfiny toną. Na szczęście istnieje obecnie inna metoda połowu nie niszcząca delfinów. Używa się specjalnych kutrów przeznaczonych do połowów tuńczyków; z burt leją się strumyki wody, zaś do haczyków przymocowuje się sardynki służące jako przynęta. Opakowania tuńczyków złowionych tą drugą metodą są specjalnie oznakowane w sprzedaży, kupując trzeba więc poszukać na opakowaniu napisu:



,,PRZYJAZNE DELFINOM
Metody połowów tuńczyka oraz specjalny rodzaj stosowanych sieci zapewniają pełne bezpieczeństwo delfinom oraz pozostałej faunie morskiej''.








niedziela, 4 marca 2018

,,Upiór Południa. Czas Mgieł''


,,Lecz jeśli nie przebaczycie ludziom, i Ojciec wasz nie przebaczy wam waszych przewinień'' – Mt 6,15






W marcu 2018 r. przeczytałem ostatni tom tetralogii dark fantasy ,,Upiór Południa'' Mai Lidii Kossakowskiej zatytułowany ,,Czas mgieł''. Akcja tym razem przenosi się w ponure czasy stalinizmu (ok. 1945 – 1953) do kliniki psychiatrycznej ,,Purpurowa Magnolia'' istniejącej gdzieś w bliżej nieokreślonym zakątku Polski. Wydarzenia opisane w książce mają miejsce latem. ,,Purpurową Magnolią'' kierował dr. Leonidas Lampet. W rzeczywistości owa ukryta wśród lasów klinika, była – najzupełniej dosłownie – piekłem. Trafił do niej cierpiący na amnezję Nataniel (Wojciech Zwoliński) – jeden z byłych Żołnierzy Wyklętych. Jego wina polegała na tym, że zwątpił w sens dalszej walki z okupantem sowieckim i porzucił swych ukrywających się w lesie towarzyszy broni ujawniając się na najbliższym posterunku. Choć nikogo nie wydał, jego kompani zostali pochwyceni przez przeczesujących las ubeków i zakatowani na śmierć. Jego samego przesłuchiwał ubek – Człowiek o Grubych Palcach, a Nataniel czuł jak pod wpływem strachu zdradza wszystkie swoje młodzieńcze ideały. Potem przyszła amnezja...









Pacjentom ,,Purpurowej Magnolii'' kiedy las zasnuwają gęste mgły, ukazują się widzenia jak z horroru będące odzwierciedleniem ich strachu i wyrzutów sumienia. Aurora; jedna z pacjentek popadła w histerię widząc w misce leguminy pływający ludzki embrion (myślę, że dobrze to ilustruje zjawisko syndromu poaborcyjnego). Katatonik Supeł w rudym zacieku na ścianie ujrzał twarz swojej matki, która go szczerze nienawidziła i krzyczała na niego. Otyły Albert był wieszany przez zjawy Hani i Marysi – swych dwóch córek, które niegdyś porzucił uciekając przed Sowietami. Sam Nataniel będący też poetą, w wielkich bólach … urodził okaleczone źrebię Pegaza, co uzmysłowiło mu, że jego poezja nie była wiele warta.
Powieść nasuwa mi silne skojarzenia z ,,Sanatorium Pod Klepsydrą'' Brunona Schulza (odsyłam do posta: ,,Sanatorium Pod Klepsydrą''), w mniejszym stopniu również z ,,Mistrzem i Małgorzatą'' Michaiła Bułhakowa (ubecy okazali się gorsi od diabła, którym był dr. Lampet). Spodobała mi się w niej jednoznaczna krytyka systemów totalitarnych – nazizmu i komunizmu, pochwała wierności, honoru i troski o innych. Ponadto czytając ,,Epilog'' poznajemy w końcu tożsamość samego Upiora Południa...