sobota, 30 marca 2013

Cudowny świat Narnii


Już w wieku przedszkolnym zetknąłem się z twórczością C. S. Lewisa za pośrednictwem telewizyjnej adaptacji ,,Lwa, Czarownicy i starej szafy’’. W pamięci utkwił mi pan Tumnus Faun (usłyszałem: ,,Tumnus V’’, był to pierwowzór ojcowskiego neandertalczyka Tomasza V, którego Jacek Kowalski et consortes uwolnili z wnętrza ogromnego grzyba). Zapamiętałem też Aslana, na którego ryk uciekli Biała Czarownica z karłem, triumf złych istot nad Aslanem, oraz uwiedzenie Edmunda przez Białą Czarownicę. Minęły lata i trochę fantazjowałem o dolinie rzeki Narvi (Narvia to Narew w Polsce), a mój odpowiednik Białej Czarownicy miał mieć zamiast włosów ozdoby choinkowe barwy srebrnej (sic!). Jako szóstoklasista oglądałem w telewizji fragment ,,Podróży ‘Wędrowca do Świtu’’’ i całe ,,Srebrne krzesło’’. Było to w czasie ferii zimowych i wyobrażałem sobie jak bym mógł opowiadać o tym filmie na forum klasy, gdyby pani ov Scayapakova o to poprosiła. Znów minęły lata i omawianego autora usunął w cień Tolkien. Rok 2006 nazywam ,,rokiem C. S. Lewisa’’. W tym bowiem roku, zachęcony reklamą nowej ekranizacji ,,Lwa...’’ przeczytałem całą septologię o Narnii, ,,Zew Aslana’’ Marka Eddy Smitha (napisany pięknym i miłym w odbiorze językiem), ,,Przewodnik po Narnii’’ Collina Durieza i jeszcze jedną książkę o tej tematyce, a także hasło o C. S. Lewisie z ,,Encyklopedii katolickiej’’  dostępnej na Uniwersytecie Szczecińskim. Kolejność ,,Opowieści z Narnii’’ jest następująca: ,,Lew, czarownica i stara szafa’’, ,,Książę Kaspian’’, ,,Podróż ‘Wędrowca do Świtu’’’, ,,Srebrne krzesło’’, ,,Koń i jego chłopiec’’, ,,Siostrzeniec Czarodzieja’’ i ,,Ostatnia bitwa’’. Książki te wypożyczyłem z bibliotek na ul. Śląskiej i na Placu Lotników, a ,,Lwa...’’ przeczytałem w Empiku mieszczącym się w Centrum Handlowym ,,Galaxy’’. Tak się złorzyło, że nie od razu miałem dostęp do wszystkich części. Najpierw przeczytałem ,,Ostatnią bitwę’’, potem ,,Srebrne krzesło’’, ,,Konia...’’, ,,Księcia Kaspiana’’, ,,Siostrzeńca Czarodzieja’’, ,,Podróż...’’ i na samym końcu tom pierwszy. Casiyi ov Šmokołovej taka kolejność wyjątkowo się nie podobała i obstawała przy tym, by czytać septologię po kolei.



            W septologii najbardziej podobają mi się wartości jak też sposób w jaki są przekazywane. Moje szczególne uznanie budzi Aslan; boski lew, syn Władcy zza Morza, będący, co nie wszyscy czytelnicy dostrzegają figurą samego Jezusa Chrystusa. Jego boskość i królewskość podkreśla złoty, solarny kolor (kultura europejska często łączy symbole Słońca i władzy, np. Ludwik XIV był nazywany ,,Królem Słońce’’, zaś św. Włodzimierz I Wielki doczekał się w bylinach przydomku ,,krasnyje Sołnyszko’’), a ponadto piękny zapach, zaczerpnięty z opisów świętego Graala. Owa lwia symbolika ma korzenie biblijne, odnosi się do zapowiadanego przez proroków ,,Lwa Judy’’ (w lubującym się w alegoriach średniowieczu, lew, podobnie jak jeleń, jednorożec, orzeł, pelikan, gryf, ryś, baranek, a nawet kozioł, symbolizował Jezusa). W kulturze europejskiej lew jest również symbolem odwagi i prawości. Występuje w przydomkach władców i rycerzy jak w przypadku Ryszarda I Lwie Serce, czy nazywanego przez  Jasienicę ,,katem Obodrzyców’’ Henryka Lwa, oraz w europejskiej i pozaeuropejskiej heraldyce, np. w godłach Czech, Wielkiej Brytanii i Kanady (razem z jednorożcem), Indii, Kambodży czy Kenii. Ktoś mógłby tu powiedzieć, że lew jest emblematem bardzo wieloznacznym i nie zawsze pozytywnym – na bizantyjskiej mozaice Jezus depcze węża i lwa, jako symbole diabła, w jednym z listów św. Piotra szatan jest porównany do ,,lwa ryczącego’’, istnieje organizacja masońska ,,Lion Club’’, uścisk dłoni Wielkiego Mistrza dla najwyżej wtajemniczonych masonów jest nazywany ,,lwią łapą’’, posążki lwów są chińskimi talizmanami, zaś lwi wizerunek widnieje też na jednej z kart tarota. Jednak znajomość kontekstu ,,Opowieści z Narnii’’ wskazuje wyraźnie na jak najbardziej pozytywną wymowę Aslana, jako nawiązania do biblijnego ,,lwa Judy’’, czyli Chrystusa. W sprawie nielicznych, protestanckich krytyków dzieł  Tolkiena i Lewisa  takich jak pani Berith Kjos, można by powiedzieć, że jakby ktoś się naprawdę uparł, mógłby równie dobrze odnaleźć treści okultystyczne nawet u Sienkiewicza (wróżby z kukania kukułki w ,,Ogniem i mieczem’’), czy w cyklu Alfreda Szklarskiego o Tomku Wilmowskim (spełnienie się przepowiedni egipskiego wróżbity, nauczycielka Sally Allan stawiająca kabałę, główni bohaterowie kłaniający się syberyjskim bożkom, Sally odmawiająca pogańską modlitwę w ostatnim tomie). Dlaczego Lewis wybrał na symbol Chrystusa właśnie lwa? Częściowo inspirował się tu pomysłami innego Inklinga – Charlesa Williamsa, częściowo zaś klasyczną baśnią ,,O czym szumią wierzby’’ Kennetha Grahame’a, gdzie zantropomorfizowane zwierzęta z Wierzbinka czciły greckiego boga Pana, który budził w nich zarówno miłość, jak i ... strach. Innym kluczem do zrozumienia septologii jest praca protestanckiego, niemieckiego teologa Rudolfa Otto pt. ,,Świętość’’ (do sięgnięcia po nią w ramach studiów zachęcił mnie profesor Santyjovabus ov Anatamargus). Autor pisze w niej o  numinosum – poczuciu świętości, która jest nadprzyrodzona i budzi lęk, mimo, że jest dobra. W tym kontekście Aslan jest przykładem numinosum, ponieważ jako lew jest jednocześnie zwierzęciem groźnym, a mimo to szlachetnym. W 2008 r. czytałem artykuł w ,,Gościu Niedzielnym’’ wykazujący, że przekazywany małym dzieciom obraz Boga jako tzw. ,,Bozi’’, jest w gruncie rzeczy nieatrakcyjny i ... niebiblijny. Co gorsze wielu ów obraz zostaje na całe życie. Tymczasem Bóg w ,,Biblii’’ jest inny. Jest żywy, prawdziwy, wszechpotężny, a nade wszystko dobry. We wszystkim przewyższa wymyślonych bogów pogańskich, którzy są przy Nim tylko marnymi namiastkami, w których nie ma prawdziwej boskości. W zestawieniu z Bogiem, o którym mówi ,,Biblia’’, zarówno Bozia jak i Aslan są tylko wyobrażeniami, jednak to drugie wyobrażenie, jest znacznie piękniejsze i prawdziwsze od pierwszego. W ,,Opowieściach z Narnii’’ można dostrzec ślad wiary w Trójcę Świętą, bowien Aslan na pytanie Szasty kim jest po trzykroć odpowiedział: ,,Sobą’’. Kiedy Edmund Pevensie swoją zdradą zasłużył na śmierć z ręki Białej Czarownicy – symbolizującej diabła, na Kamiennym Stole, Aslan dał się złorzyć w ofierze zamiast niego, co nawiązuje do ofiary Jezusa na krzyżu. Niewinna ofiara Aslana przezwyciężyła czary Białej Czarownicy, a po śmierci nastąpiło zmartwychwstanie, którego świadkami były siostry Łucja i Zuzanna Pevensie. Zmartwychwstały Aslan swoim tchnieniem przywracał do życia Narnijczyków zamienionych w posągi, co budzi skojarzenia z Duchem Świętym. Septologia przytacza też dalsze dowody na miłosierdzie Aslana. Kiedy tron objął młody Kaspian X, ci z Telmarów, którzy nie godzili się z nowym porządkiem, otrzymali od Aslana szansę zamieszkania na bezludnej wyspie w naszym świecie. Kiedy nieznośny, mały lewak, Eustachy po założeniu na ramię zaczarowanej, złotej obręczy, zamienił się w smoka (symbol diabła) i w konsekwencji swej przemiany zaczął mocno żałować swego złego postępowania, odzyskał ludzką postać dzięki Aslanowi, który zdarł z niego grubą, wielowartwową smoczą skórę. Ów fragment jest baśniową refleksją na temat sakramentu spowiedzi. Mówi o tym, że grzesznik tak jak Eustachy, na próżno zdrapujący z siebie smoczą łuską, sam, mimo jak najlepszych chęci, nie potrafi zwalczyć wciąż nawracającego grzechu i aby osiągnąć zwycięstwo, potrzebuje pomocy Jezusa (sam C. S. Lewis często chodził do spowiedzi). Z kolei uwikłany w okultyzm Andrzej Ketterley, wuj Digorego Kirke, wykonujący magiczne eksperymenty na dzieciach, panicznie lękał się Aslana i stworzonych przez niego mówiących zwierząt, ponieważ nie mieściło się w jego sposobie pojmowania świata, że mogą to być istoty dobre. Długie zajmowanie się magią sprawiło, że reagował wrogością na boskość Aslana, podobnie jak czarownica Jadis. Wuj Andrzej chciał nawet zastrzelić Aslana, podczas gdy ludzie o czystych sercach – Digory, Pola i dorożkarz Frank patrzyli na Aslana z miłością i podziwem. Tymczasem Aslan nie żywił nienawiści do domorosłego czarodzieja, a nawet obdarzył go snem, aby ulżyć w jego cierpieniu spowodowanym tym, że mówiące zwierzęta wzięły go za drzewo i próbowały zasadzić w ziemi. Pokazuje to, że Bóg kocha każdego człowieka, nawet okultystę, pragnąc nie jego śmierci, lecz nawrócenia. Jak podaje Duriez, sam C. S. Lewis przed swoim nawróceniem ,,zaliczył przygodę z okultyzmem’’, ale szybko zrezygnował, widząc jak magia przyprawiła jedną z praktykujących ją osób o chorobę psychiczną. Gdy Digory opowiedział Aslanowi o chorobie swojej matki, boski lew, choć należy do bardzo męskich bohaterów, wzruszył się jej cierpieniem i zapłakał jak Jezus opłakujący Łazarza. Innym przykładem wielkiego miłosierdzia Aslana jest zbawienie kalormeńskiego rycerza Emeta, który przez całe życie służył demonicznemu Taszowi, a nienawidził Aslana. Ówże Emet wskoczył do czarodziejskiej stajni, aby móc spotkać się oko w oko z Taszem, nawet gdyby miał to przypłacić śmiercią. Był zawiedziony, że nie spotkał Tasza, tylko Aslana. Pytał go, czy Tasz i Aslan są jednym jak uczył szympans Krętacz, lecz otrzymał odpowiedź przeczącą. Aslan powiedział Emetowi, że nie można w jego imię czynić zła, zaś w imię Tasza czynić dobra, dlatego też ten kto postępuje szlachetnie w imię Tasza tak naprawdę czyni to dla Aslana i Aslan przyjmuje jego czyn, a kto postępuje niegodziwie w imię Aslana, ten czyni to dla Tasza i Tasz przyjmuje jego czyn. Czytelnik mógłby zapytać, czy czasem nie podważa to nauki o Chrystusie jako jedynym Dawcy Zbawienia? Oddajmy w takim razie głos ,,Katechizmowi Kościoła Katolickiego’’:

,,2112. Pierwsze przykazanie potępia politeizm. Domaga się od człowieka, by nie wierzył w innych bogów poza Bogiem i nie oddawał czci innym bóstwom poza Jedynym Bogiem. [...]. Te czcze bożki czynią człowieka pustym: ‘Do nich podobni są ci, którzy je robią i każdy kto im ufa’. (Ps. 115, 4 – 5,8). Bóg natomiast jest ‘Bogiem żywym’ (Joz. 3, 10), który daje życie i działa w historii.
2113. Bałwochwalstwo nie odnosi się tylko do fałszywych kultów pogańskich. Pozostaje stałą pokusą wiary. Polega na ubóstwianiu tego, co nie jest Bogiem. Ma ono miejsce zawsze wtedy, gdy człowiek czci i wielbi stworzenie zamiast Boga, bez względu na to czy chodzi o innych bogów czy o demony (na przykład satanizm), o władzę, przyjemność, rasę, przodków, państwo, pieniądze itd. ‘Nie możecie służyć Bogu i mamonie’ – mówi Jezus (Mt. 6, 24). Wielu męczenników poniosło śmierć za to, że nie oddało czci ‘Bestii’, odmawiając nawet udawania kultu. Bałwochwalstwo odrzuca jedyne panowanie Boga, przeto jest nie do pogodzenia z Boską komunią.
2114. [...] Bałwochwalstwo jest wypaczeniem wrodzonego zmysłu religijnego człowieka. Bałwochwalcą jest ten, kto ‘niezniszczalne pojęcie Boga odnosi do wszystkiego, tylko nie do Boga’’’.

            Przewodnikiem Dantego po Piekle był szlachetny poganin, poeta Wergiliusz (Publius Vergilius Maro). On i jemu podobni znajdowali się w Piekle, lecz nie cierpieli męczarni. Ich jedyną karą  była niemożność oglądania Boga. Jednak rzymski, pogański cesarz Trajan, został, o dziwo, umieszczony przez poetę w Raju, ze względu na to, że pisał w liście do Pliniusza Młodszego, namiestnika Bitynii, aby nie skazywać chrześcijan na podstawie donosów, a jedynie tych, którzy sami się ujawnią. ,,KKK’’ głosi również:

,,842. Więź Kościoła z religiami niechrześcijańskimi jest przede wszystkim więzią pochodzenia i wspólnego celu rodzaju ludzkiego. ‘Wszystkie bowiem ludy stanowią jedną wspólnotę, mają jeden początek, ponieważ Bóg sprawił, że rodzaj ludzki zamieszkuje całą powierzchnię ziemi, mają też jeden cel  ostateczny – Boga. [...]’.
843. Kościół uznaje, że inne religie poszukują ‘po omacku i wśród wyobrażeń’ Boga nieznanego, ale bliskiego, ponieważ to On daje wszystkim życie, tchnienie i wszystkie rzeczy, oraz pragnie, by wszyscy ludzie zostali zbawieni. W ten sposób to wszystko, co znajduje się dobrego i prawdziwego w religiach, Kościół traktuje ‘jako przygotowanie do Ewangelii i jako dane im przez tego, który oświeca każdego człowieka, aby ostatecznie miał życie’.
844. Jednak w swoich postawach religijnych, ludzie okazują także ograniczenia i błędy, które deformują w nich obraz Boży. [...]
845. Aby na nowo zgromadzić wszystkie swoje dzieci rozproszone i błądzące z powodu grzechu, Ojciec zechciał zwołać całą ludzkość w Kościele swego Syna. Kościół jest miejscem, w którym ludzkość powinna na nowo ‘odnaleźć swoją jedność i swoje zbawienie. [...]
‘Bez Kościoła nie ma zbawienia’ [...]
847. Stwierdzenie to n ie dotyczy tych, którzy bez własnej winy nie znają Chrystusa i Kościoła:
‘Ci bowiem, którzy bez własnej winy nie znając Ewangelii Chrystusa i Jego Kościoła, szczerym sercem szukają jednak Boga, a Jego wolę poznaną przez nakaz sumienia, starają się pod wpływem łaski wypełnić w swym postępowaniu, mogą osiągnąć wieczne zbawienie’..
848. ‘Chociaż więc Bóg znanymi sobie drogami mógłby doprowadzić ludzi nie znających Ewangelii z przyczyn przez siebie niezawinionych do wiary [...], to jednak na Kościele ciąży obowiązek, a zarazem święte prawo ewangelizowania wszystkich ludzi’’.
            C. S. Lewis był protestantem, dlatego mnie jako katolikowi, w innych jego dziełach – takich jak ,,Trylogia kosmiczna’’, czy ,,Listy starego diabła do młodego’’ osobiście brakuje odwołań do kultu Maryjnego. Myślę jednak, że mimo tego w trzecim tomie ,,Opowieści z Narnii’’ można dopatrzeć się odniesienia do Maryi. Jej figurą jest, czy też raczej: może być, Łucja, która czytając czarodziejską księgę sprawiła, że Aslan stał się widzialny. Owa scena z księgą czarodzieja Koriakina na wyspie Patałachów jest jakby opisem próby, przez którą przechodzi bohaterka, czymś w rodzaju jej inicjacji w dorosłość. Analogicznie dla młodej kobiety urodzenie dziecka, również jest inicjacją w dorosłość. Tak jak przeczytanie zaklęcia przez Łucję sprawiło, że Aslan stał się widzialny, tak również dzięki Maryi, Jezus stał się widzialny. Kolejne pozytywy to pochwała modlitwy wstawienniczej myszy, które całym stadem prosiły Aslana o przywrócenie ich wodzowi Ryczypiskowi utraconego w walce ogona, a gdy Aslan zrazu odmówił, przez solidarność ze swym wodzem były gotowe samym sobie poucinać ogony. W ,,Opowieściach z Narnii’’ żarliwa wiara i miłość spotyka się z nagrodą. Mabel Kirke zostaje uzdrowiona po zjedzeniu zaczarowanego jabłka, ponieważ jej syn Digory zaufał Aslanowi. Inaczej niż w pisanych przez mormonów ,,Zmierzchu’’ Stephanie Meyer, czy w ,,Czerwonym proroku’’ Orsona Scotta Carda, grzech pierworodny jest przedstawiony jako coś jednoznacznie negatywnego. Jego odpowiednikiem jest zbudzenie wbrew protestom Poli, Białej Czarownicy przez kierującego się próżną ciekawością Digorego. Wynikło z tego wiele nieszczęść, w tym śmierć Aslana w zastępstwie Edmunda. Aslan dał drugą szansę Digorego, każąc mu przynieść do zasadzenia owoc magicznej jabłoni. Chłopiec był kuszony przez czarownicę, aby zjadł jabłko, lecz oparł się pokusie – odrzucił pokusę nieśmiertelności i nie pożałował swego wyboru. Obrońcy ,,Harrego Pottera’’ powołują się na to, że przecież u Tolkiena i Lewisa również występuje podział na magię białą i czarną. Istotnie – prawa Władcy zza Morza są nazywane ,,Wielkimi Czarami’’ (to taki kod baśniowy), zaś pozytywni bohaterowie używają magicznych rekwizytów, takich jak sprowadzający pomoc róg Zuzanny, czy kordiał Łucji. Pozytywnym bohaterem jest wychowawca księcia Kaspiana, wierzący w astrologię półkarzeł Doktor Cornelius, którego pierwowzorem był XVI – wieczny niemiecki okultysta Cornelius Agryppa (nie przeszkadza on tym samym ludziom, którzy nie mogą darować Rowling umieszczenia w książce o Harrym Potterze, średniowiecznego, francuskiego  alchemika Nicolasa Flammela, może jest tak dlatego, że historyczny Agryppa w końcu się nawrócił i porzucił magię, o czym wspomina Julian Tuwim w książce ,,Czary i czarty polskie, oraz wypisy czarnoksięskie’’ ?). Szasta spotkał na pustyni pustelnika, który niczym Galadriela widział odległe zdarzenia w lustrze wody (motyw pustelnika, znającego czary występuje w filmie ,,Zaklęta w sokoła’’). W ostatnim tomie Eustachy i Julia dostają się do Narnii korzystając z magicznych pierścieni. Trzeba jednak pamiętać, że jest to magia literacka, umowna, wynikająca z przyjętej konwencji baśniowo – fantastycznej, a nie z zamiaru zachęcania do uprawiania czarów (podobną, czysto literacką rolę odgrywa motyw jasnowidzenia Jane Studdock w ,,Tej strasznej sile’’). Warto też zwrócić uwagę, że C. S. Lewis na długo przed Małgorzatą Nawrocką umieścił w swoich książkach liczne motywy antymagiczne (szczególne liczne w ,,Siostrzeńcu czarodzieja’’, omawiającym silną antynomię cudu i magii). Koriakin, będący z pochodzenia gwiazdą, za karę za uprawianie magii został uczyniony władcą nierozgarniętej rasy Patałachów. Eustachy Klarencjusz Scrubb i Julia Pole, chcąc uciec przed szkolnym gangiem do Narnii, zamiast odprawiać magiczny rytuał, ... modlą się do Aslana, według zwyczaju panującego na wyspie Ramandu. Podczas gdy w ,,Harrym Potterze’’, ci z mugoli, którzy niechętnym okiem patrzą na rozwijanie przez dziecko magicznych zdolności (Dursleyowie), czynią to z niskich pobudek, a ich strach przed magią jest czysto subiektywny, zaś dobry mugol to taki, który chce, aby jego dziecko uczyło się czarów (rodzice Hermiony), w ,,Siostrzeńcu czarodzieja’’, drugoplanowa postać, ciotka Letycja, która stara się, aby Digory i Pola trzymali się z dala od magicznych eksperymentów swego zbzikowanego wuja, jest przedstawiona jako postać całkowicie pozytywna, a jej obawy są w pełni uzasadnione. Wreszcie Tisrok, władca Kalormenu, wyznający diabolicznego Tasza, nosi bardzo dużo amuletów, podczas gdy o żadnym z mieszkańców Narnii, czy Archenlandii nie można tego powiedzieć. Jakie inne zalety septologii można by wymienić? Wbrew zarzutom zwolenników poprawności politycznej w ,,Opowieściach ...’’ brak rasizmu, nawet jeśli gdzieś pada z ust jednego z bohaterów, niezbyt eleganckie określenie ,,czerniawy’’. Postaciami pozytywnymi są zarówno jasnowłosi i jasnoskórzy Łucja i Kaspian (dobrze Czytelnik przeczytał – w książce, inaczej niż na filmie, Łucja była blondynką!), jak też czarnowłosi i smagli Arawis i Emet, a ponadto Narnijczycy należący do różnych gatunków, żyją ze sobą w przykładnej zgodzie. W Narnii nie ma miejsca na niewolnictwo, jak w Kalormenie, czy na apartheid jak w RPA, zaś karły, które w ostatnich dniach Narnii, chciały pozabijać wszystkie inne istoty, by mieć krainę tylko dla siebie, zostały ukazane w złym świetle. Czytelnik mógłby tu zaoponować, że przecież wilki, potwory i straszydła, takie jak np. Minotaury, które służyły Białej Czarownicy, były bezlitośnie tępione przez rodzeństwo Pevensie, co zostało znacznie złagodzone na filmach. Jednak w rzeczywistości, ani Tolkien, ani Lewis, nie przedstawiają wojny w sposób realistyczny, tylko zmitologizowany. W ich ujęciu, opisy fantastycznych bitew, służą zobrazowaniu walki dobra ze złem, toczącej się w sercu każdego człowieka. Wojnę w sposób bliski naszej rzeczywistości, opisuje za to Sapkowski. Wegetarianom i weganom mogłoby się nie spodobać to, że bohaterowie septologii jedzą mięso, noszą futra i polują (oczywiście celom konsumpcyjnym podlegają wyłącznie nieme zwierzęta, zaś zjadanie tych mówiących jest traktowane w Narnii jak kanibalizm). Znęcanie się nad zwierzętami, nawet tymi niemymi jest jednak oceniane negatywnie, jak w owej scenie gdy Jadis w Londynie katowała batem zaprzężonego do dorożki, konia Truskawka, którego później Aslan obdarzył mową i skrzydłami. Inną negatywną postacią okrutną wobec zwierząt jest wuj Andrzej Ketterley, który nie lubił zwierząt, nawet wtedy, gdy był dzieckiem, zaś gdy został czarodziejem (w dosłownym przekładzie: ,,magikiem’’ – ang. ,,magicman’’), prowadził eksperymenty na świnkach morskich, które początkowo ginęły od mocy czarodziejskich pierścieni, wytwarzanych z pyłu, pochodzącego z Atlantydy, później zaś na dzieciach. Dodać można, że wyraz szczególnego sprzeciwu wobec wiwisekcji, Lewis dał w książce ,,Ta straszna siła’’. Nie mogę się również zgodzić z innym politycznie poprawnym zarzutem, jakim jest rzekomy mizoginizm. Pozytywni bohaterowie okazują wielki szacunek dla kobiet. Król Kaspian odstąpił Łucji swoją kajutę na ,,Wędrowcu do Świtu’’ , co nie spodobało się marudnemu Eustachemu, który został wychowany w lewicowej i hipernowoczesnej rodzinie. Jeśli ktoś podziela poglądy Eustachego i uważa rycerskość wobec kobiet za przejaw ich dyskryminacji, to moim zdaniem ma problem z odróżnianiem dobra od zła. Zgadzam się, że wymowa ,,Opowieści z Narnii’’ kłóci się z lewacką i pseudonaukową ideologią gender, ale ponieważ jej nie popieram, nie przeszkadza mi to. Gdy syn Kaspiana i córki Ramandu, uwięziony pod ziemią przez Zieloną Czarownicę, królewicz Rilian, zabił swoją ciemiężycielkę, gdy ta przybrała postać zielonego węża, powiedział, że to dobrze, że zamieniła się w gada, bo jego honor nie zniósłby zabicia kobiety, nawet zepsutej. (Dla porównania: Jakub Wędrowycz również był przeciwny zabijaniu kobiet, choć zdarzyło mu się uśmiercić Strażniczki Czasu i dwie czarownice, z których jedną była sama Baba Jaga). Wuj Andrzej Ketterley, postać negatywna, uważa kobiety i dzieci za istoty niższe od mężczyzn. Mądra Pola Plummer ostrzegała Digorego przed uderzeniem w dzwon, który zbudził czarownicę Jadis, lecz chłopiec jej nie słuchał i jeszcze wykręcił jej rękę (brzmi to trochę jak alternatywna historia upadku Adama i Ewy). Oskarżyciele septologii o mizoginizm na poparcie swej tezy, przytaczają negatywne postaci kobiece: Białą Czarownicę, Pretensjonatę – ciotkę Kaspiana, wiedźmę mieszkającą w lesie razem z wilkołakiem, dyrektorkę Eksperymentalnej Szkoły Koedukacyjnej, do której chodzili Eustachy i Julia, Zieloną Czarownicę, królową ludożerczych olbrzymów, macochę Arawis, a nawet Zuzannę, która jako jedyna z rodzeństwa Pevensie straciła wiarę w Aslana i nie dostała się do zbawionej Narnii. (Notabene zwolennicy politycznej poprawności podobne zarzuty formułują wobec ,,Biblii’’). Jednak owe przykłady równoważą liczne pozytywne przykłady kobiet: wręcz anielska Łucja, niania księcia Kaspiana, telmarska dziewczynka Gwendolina, córka Ramandu – gwiazda, która poślubiła króla Kaspiana, driada, która była nianią Ryczypiska, Julia, Pola, ciotka Letycja, Helena – żona dorożkarza Franka i pierwsza królowa Narnii, narnijska królowa Łabędzia Śnieżka, Kalormenka Arawis, a nawet bachantki. Jeśli zaś chodzi o Zuzannę, to sam autor pisał w jednym z listów, że ma ona jeszcze dużo czasu, by odzyskać wiarę w Narnię. Poza tym septologia ,,nie oszczędza’’ też mężczyzn, czego przykładem są: Edmund i Eustachy, którzy zmienili się na lepsze dzięki Aslanowi, telmarski uzurpator Miraz – wuj Kaspiana, telmarscy baronowie Podlizar i Sobiepan, handlarz niewolników Gumo, nieudolny, tolerujący niewolnictwo gubernator Gumpas, członkowie szkolnego gangu, król ludożerczych olbrzymów, wuj Andrzej Ketterley, kalormeński rybak Arszisz, który chciał sprzedać swego przybranego syna Szastę czerwonobrodemu Taarkanowi, Tisrok – cesarz Kalormenu, Wezyr Ahoszta, kalormeński książę Rabadasz Śmieszny, oraz Riszda Taarkan. Ci co zarzucają cyklowi mizoginizm, powołują się na słowa św. Mikołaja, wypowiedziane do Piotra, Łucji i Zuzanny, że bitwa paskudnie wygląda, gdy biorą w niej udział kobiety. Czy nie lepiej w tym fragmencie, zamiast rzekomej pogardy do kobiet, dostrzec po prostu wyraz troski o nie, aby nie narażały życie, kiedy mężczyźni mogą je zastąpić?! Wilczarz, tytułowy i bardzo pozytywny bohater powieści Marii Siemionowej, a więc kobiety, nie był zadowolony, gdy młoda knezinka Helona, prosiła go, by w tajemnicy uczył ją walki. Rosyjski odpowiednik Conana uważał, że powołaniem kobiety, nie jest walka, która dla tego bohatera była tylko przykrą koniecznością, lecz łagodność i dawanie życia. Przypominam, że pisała to kobieta, więc gdzie tu mizoginizm?!  Innym atutem ,,Opowieści z Narnii’’ jest pochwała kultury rycerskiej z jej wiernością, szlachetnością, honorem, odwagą i dwornością, kultury, której najdoskonalszym reprezentantem jest waleczna mysz Ryczypisk. Jako historyk zdaję sobie sprawę, że nie każdy rycerz był Zawiszą Czarnym – przeciwnie, nie brakowało niegodziwych jak choćby raubritterzy, czy Krzyżacy. Niemniej powyższe wartości same w sobie są piękne, godne pochwały i naśladowania. Kultura rycerska nakazywała szacunek dla wroga, czego wyraz w 1410 r. po bitwie pod Grunwaldem dał Władysław Jagiełło wydając Krzyżakom ciała ich poległych dostojników. Szkoda, że podobne ideały są rzeczą najzupełniej obcą w polskim Sejmie! Porządek panujący w wolnej Narnii uważam za ustrój idealny, lepszy od demokracji, mający jej wszystkie zalety, lecz nie mający jej wad (mój przyjaciel Janes ov Calcium twierdzi, że nigdy nie wymyślono nic lepszego od liberalnej demokracji, ale nawet jeśli nie ma od niej lepszego ustroju w rzeczywistym świecie, niech przynajmniej będzie w świecie wymyślonym). Ustrój Narnii przypomina mocno wyidealizowane średniowiecze. Na czele stoi król, namiestnik Aslana, zasiadający na zamku Ker – Paravel. Podoba mi się to, że w Narnii nie ma parlamentu (jak się człowiek przez tyle lat napatrzy na polski Sejm, to się łatwo może zrazić do podobnej instytucji), wiecznie żrących się jak wściekłe psy partii politycznych i ich zmiennych sojuszy, zakłamanych mediów na czele z ,,Tusk Vision Network’’  i ,,Gazetą Wybiórczą’’, oszukańczych, pełnych pychy pseudo – autorytetów (wyjątkiem jest szympans Krętacz), szaleńczo rosnących w górę podatków i nieokiełznanej, unijnej biurokracji. W wolnej Narnii nie ma również terroru, propagandy, tajnej policji, tortur – takie rzeczy istnieją tylko w Narnii zniewolonej przez Białą Czarownicę i Telmarów. Sympatycznym rysem owej krainy jest również to, że zamieszkujący ją ludzie, mówiące zwierzęta, ożywione drzewa, nimfy, fauny, centaury, karły, jednorożce, błotowije, dobre olbrzymy i tym podobne stworzenia żyją w przykładnej zgodzie. Im dłużej mieszkam w Polsce, toczonej rakiem ,,POlityki miłości’’, tym bardziej żałuję, że nie żyję w Narnii! Oczywiście zdaję sobie sprawę, że Polska nigdy nie była i nie będzie Narnią, Śródziemiem, Akwilonią z czasów króla Conana, czy Waluzją z czasów króla Kulla. Zresztą gdyby ktoś chciał w naszym świecie zbudować drugą Narnię, zapewne odbywałoby się to metodami Białej Czarownicy.  Inne rzeczy godne uwagi to: pobudzające apetyt opisy smakowitych dań, przy jednoczesnym potępieniu łakomstwa (Edmund sprzedał rodzeństwo za ptasie mleczko, w oryginale: za turecką galaretkę rahatuku), humor (wystarczy przypomnieć sobie Patałachy, które sadziły w ziemi gotowane ziemniaki, myły naczynia przed obiadem, a gdy kot wszedł do mleczarni, to zamiast go przepędzić, wynosiły z niej mleko, czy Kalormenkę Laasaralinę i jej pozbawione logiki groźby pod adresem niewolników), oraz liczne odniesienia kulturowe do mitów, legend i baśni tzw. Starego Zachodu.
Z zagranicznych pisarzy fantastów miłośnikiem ,,Opowieści z Narnii’’ jest Neil Gaiman, z polskich autorów zaś: Andrzej Pilipiuk. Jako ciekawostkę mogę podać, że mój znajomy, pan Filipus ov Falconius, mimo, że w swoich wypowiedziach często rozmija się z katolicką ortodoksją, darzy ,,Opowieści z Narnii’’ wielkim uznaniem. 




Moi ulubieni bohaterowie to: Ryczypisk (choć mówi się: ,,jesteś mężczyzną, czy myszą?’’, to ta mysz była bardziej męska od niejednego mężczyzny), Łucja Pevensie (jej pierwowzorem była Lucy Barfield, córka Inklinga, Owena Barfielda), Julia Pole i oczywiście Aslan. Imiona postaci fantastycznych, moim zdaniem najbardziej udane: Aslan (po turecku: lew), Jadis (po persku: czarownica), Maugrim (w wydaniach amerykańskich: Fenris Ulf, co nawiązuje do wilka Fenrira z mitologii germańskiej), Tumnus (z ang. ,,autumn’’ – jesień, była to ulubiona pora roku C. S. Lewisa), Kaspian, Świdrogrzmot (kojarzy mi się ze Światogorem), Ryczypisk, Ramandu, Tasz (imię to jest nazwą demona z irlandzkich wierzeń ludowych – vide Peter Haining ,,Leksykon duchów’’), Tisrok (jego pierwowzorem był faraon opisywany przez Edith Nesbit) i inne imiona kalormeńskie, Łamigłówek etc. Sama nazwa krainy wywodzi się od rzymskiego miasta, które dziś leży we Włoszech i nazywa się Narni. Za zabawne uznałem Pretensjonatę i Politowanesa (pierwowzór Lutnika z opowiadania ,,Wanda i Opos’’). Mniej podobały mi się imiona zająca Camilla (przecież to ludzkie imię, ale w końcu imię Aslan też przed Lewisem nosił człowiek – jeden z bohaterów ,,Baśni 1001 nocy’’, a ponadto w czasach nam bliższych - bojownik o wolność Czeczenii, Asłan Maschadow) i doktora Corneliusa, ponieważ imiona te pochodzą z naszego świata. Do tego ostatniego imienia nabrałem cieplejszych uczuć, gdy dowiedziałem się, że pierwowzorem noszącej jej postaci był Korneliusz Agryppa – zwolennik ,,białej’’ magii, podobnie jak Doktor Cornelius. Z ludów lubię podobnych do Arabów, Kalormeńczyków. Żyli oni na południe od Narnii i Archenlandii, a słynęli z bogactwa, mądrości, dobrych łaźni i okrucieństwa. Czcili wiele bóstw, z których najważniejszy był diabelski Tasz, łączący w sobie cechy bogów egipskich (głowa drapieżnego ptaka), indyjskich (wiele rąk), arabskich ifrytów i chrześcijańskiego szatana. Doznawał od nich czci także bóg Azaroth i bogini Zardinah. Wśród Kalormeńczyków były postaci negatywne – Tisrok, Wezyr Ahoszta (nie mogłem przeboleć jego garbu, ale tak naprawdę septologia nie demonizuje osób niepełnosprawnych), Riszda Taarkan (początkowo jego imię miał nosić Raszid, ostatni król drugiego imperium sarmackiego). Jednak nie wszyscy byli źli, jak Arawis (przypomina ją Amazina z opowiadania ,,Amazonki’’) i Emet (po hebrajsku: prawda, jego rozmowa z Aslanem posłużyła mi inspiracją przy opisie spotkania Piasta z Jezusem). W odnowionej przez Aslana Narnii, Łucja zobaczyła również Taszbaan, kalormeńską stolicę. Jako pisarz – fantasta dużo zawdzięczam ,,Opowieściom z Narnii’’, jak również ekranizacji ,,Lwa...’’ Przykładowo w opowiadaniu ,,Maria Mariewna’’ Kalin – car przypomina trochę ... Białą Czarownicę (ma niosące śmierć kościane berło, które zostaje zniszczone ciosem miecza), a w ,,Złotym jeżu’’ pobrzmiewają echa filmu, w którym Bóbr pytał Piotra Pevensie czy ma mu obgryzać paznokcie. Ta scena bardzo mnie rozśmieszyła. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Prześlij komentarz