czwartek, 12 lutego 2015

Tragedia rumuńskich wampirów




,,W noc św. Andrzeja wszystkie moroi próbują wybłagać przebaczenie Boga. Przypominają sobie wtedy wszystkie złe uczynki popełnione na ziemi. Jednak szatan nie pozwala im się poprawić [...] i wielki niczym dom, ze rozwiniętymi skrzydłami, podobnymi skrzydłom nietoperza, oczyma płonącymi jak rozżarzone węgle, paszczą czarną niczym smoła i zębami białymi jak śnieg, przybywa z Zachodu, przecina im drogę i zawraca ich do ich ponurych i zimnych siedzib [...].
Szkoda, że nie widzieliście, jak wtedy wyglądają te niepomiernie wydłużone cienie, krążące samotnie niczym woda we młynie [...] Jak zmęczeni strigoi przysiadują na kępach róż i bzów rosnących na grobach, łokciami opierając się o zimne, kamienne krzyże, palcami mocno uciskając skronie [...] Ich rozbiegane oczy wypełniają się łzami. [...] A potem zasłaniają sobie swoje chude, kościste, pomarszczone i zimne twarze i płaczą nad dawnym życiem!
Zaś szatan, ciskając ognie z oczu, mówi im: 'Hej, wy, strigoi i strigoeice! Nie płaczcie! To ja, wasz bóg! Zostawcie w spokoju wasze kości i ruszajmy!'
I nagle daje się słyszeć szum skrzydeł, a kogut pieje: Kukurykuu! Kukurykuu!
Usłyszawszy to, strigoi na wyścigi próbują wleźć do swoich grobów, gdzie czekają na kolejną szansę ruszenia ku Bogu'
' - N. J. Dumitrescu ,,Strigoi. Din credintale...''


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza