niedziela, 24 maja 2015

Dziwnów 2015




W dniach 18 – 22 maja 2015 r. pojechałem na wycieczkę do Dziwnowa (starokrasne: Mirakopolis, runwirskie: D'ivnovo) w województwie zachodniopomorskim w Polsce, razem z panami Filipusem ov Falconiusem, Martinusem ov Simcassem, Tomasusem ov S. i panią Suzą ov NN (skojarzyła mi się z Nastazją – królową rusałek z ery dziewiątej). Zabrałem ze sobą do czytania rzymski epos - ,,Eneidę'' Wergiliusza; jak ją skończę czytać to zamierzam zamieścić recenzję. Pojechaliśmy autokarem;do ośrodka wypoczynkowego Perła Dziwnowa (Malkieš Mirakopolitana, Perła D'ivnova). Pierwszego dnia odwiedziłem plażę, gdzie w dwa dni zebrałem pokaźny zbiór muszli bałtyckich małży jako prezent dla Mamy. Były to muszle małgwi piaskowych, sercówek, oraz jednego omułka. Ponadto kupiłem w sklepie ładną pocztówkę z foką szarą i grudkami bursztynu. Parę razy byłem w basenie ze sztucznymi falami, miałem dużo ruchu, co zahamowało proces tycia. Spałem w jednym pokoju z Matiełasem ov Jarceviciusem ezen Holenov i wielkim polskim artystą – Tomasusem ov Kreminisem. Inni uczestnicy wycieczki to: Ravialus ov Rikłocic, Madlena ov NN, Xandra i Nicodemus ov Mazarok. Na mieście Xandra wypytywała mnie czy lubię … rogatą czarownicę Diabolinę z filmu – retelingu ,,Czarownica'' Disneya, lecz ja nie oglądałem tego filmu (przeczytałem za to o nim parę negatywnych recenzji). Pościel była zdobiona motywami egipskimi – wizerunkiem bogini Izydy i okiem Horusa; zastanawiam się co egzorcyści powiedzieliby na ten temat? Spacerując dziwnowską promenadą widziałem białe ławki pobrudzone czerwoną farbą, którą w pierwszej chwili wziąłem za krew narkomana. 


 

Drugiego dnia pojechaliśmy na krótką wycieczkę do Międzywodzia (Interaka, Midivodje) i do Dziwnówka (Minimiraka, D'ivnovok). W kawiarni zjedliśmy deser lodowy. Byliśmy nad Zalewem Szczecińskim (?) gdzie widziałem łabędzie, kaczory, oraz słyszałem rechot żab (,, … harfy eolskie;/ żadne żaby nie grają tak pięknie jak polskie'' – A. Mickiewicz ,,Pan Tadeusz''). Przechodziłem mostem nad rzeką Dziwną (Miraka, D'ivnaja), której nurt płynie na opak. W porcie widziałem okonie i flądry, oraz czułem fetor jak w Innsmouth – fikcyjnym, portowym mieście w USA wymyślonym przez H. P. Lovecrafta, gdzie mieszkali pół – ludzie, pół – ryby. 


 

Trzeciego dnia byliśmy nad Bałtykiem; zwiedzaliśmy falochron i graliśmy na plaży w piłkę. Zwiedzaliśmy Dziwnów – miejscowy kościół jest wybudowany w nowoczesnym stylu. Cały czas rozglądałem się za księgarnią, lub jeszcze lepiej – antykwariatem, aby kupić sobie jakąś książkę, ale ich nie było. Pani Suza zainteresowała się moim blogiem. Kolację zjedliśmy na dworze, przy ognisku. 


 

Czwartego dnia byłem na gofrach i na plaży. Ujrzałem tego dnia żywe kormorany czarne siedzące na falochronach, małą osę (kopułkę, lub klecankę), oraz czarnego kota (przypominał Behemota, ale był chudszy), którego jakiś mały chłopiec karmił goframi. Na plaży zbudowałem z piasku model grodu Caroduny w Asarmacie, oraz usypałem model Kopca Jenyov Blackeyovej znajdującego się w Mariasoculum – stolicy planety Pterotyjandii, a także grałem w piłkę jako bramkarz. Wieczorem odbyła się dyskoteka z nagrodą w postaci kawałka pizzy. Ostatniego dnia wróciłem autokarem do Szczecina, w czasie jazdy czytając ,,Eneidę''.

Za najlepsze wspomnienia uznaję:

- piękno przyrody (człowiek nawet nie wie w jak pięknym kraju żyje...),

- dobrą kuchnię serwowaną w formie szwedzkiego stołu,

- miłą atmosferę,

- znaczne postępy w lekturze

- przyjemny sen o dwóch komentarzach na blogu, który się spełnił ;-).

piątek, 22 maja 2015

Oniricon cz. 120

Śniło mi się, że:


- jakaś kobieta podobna do Manueli Gretkowskiej fałszywie oskarżyła mnie przed moją Mamą o antysemityzm za cytowanie Pilipiuka, a wcześniej oskarżała mnie o to, że ją biłem,
- miałem mówiącego psa, który chciał zjeść psią kupę z chodnika, lecz mu nie pozwoliłem,



- opisywałem Rosję jako kraj, którego stolicę nawiedził szatan i gdzie z ziemi wykopuje się mamuty,
- w szkole odwiedził mnie Pavlas ov Vidłar i pożyczył pieniądze,



- mój promotor, Stefanus ov Floriakov kazał mi napisać wypracowanie o alchemii, zapomniałem odrobić pracę i pisałem ją na lekcji; dowiedziałem się, że Herod użył trucizny przeciwko dzieciom z Betlejem, a Marylin Monroe zażywała codziennie truciznę podobną do cukru,



- Tarzan w dzieciństwie iskał małą małpkę z ogonkiem,



- w Szwecji młody rybak złowił złotą rybkę, w stado fok, w tym kapturników chciało ją zjeść,
- alki olbrzymie żyły również u wybrzeży Morza Śródziemnego,



- mieszkający w Szczecinie mormon chciał abortować swoje dziecko, bo uznał je za wcielenie syberyjskiego szamana Jurgi,



- w Szczecinie był sklep ezoteryczny z olbrzymim kryształem na wystawie czczonym przez mormonów,



- w bibliotece na Placu Lotników w Szczecinie po remoncie zaczęto gromadzić gry; bałem się, że książek zabraknie, ale znalazłem komiksy o tym jak myszy zagryzły kupca Popiela i książkę ze śmiesznymi wypowiedziami Bronisława Komorowskiego o demonologii słowiańskiej (np. ,,magiowiec robił to co dzisiaj błaznowie''); te wypowiedzi wydały mi się zbyt głupie nawet jak na Komorowskiego,



- czytałem ,,Księgę Gogusza'' - fragment ,,Księgi Mormona'', w którym Gogusz zabił w bitwie Kopta, który przed śmiercią nawrócił się na wiarę mormonów; księga była krótka i mówiła o miłosierdziu,



- w serialu ,,Świat według Bundych'' żona głównego bohatera chodziła po domu w bikini, a jego córka miała w swoim pokoju nalepkę promującą palenie marihuany,



- w żołądkach bobrów żyją pierwotniaki hurmaczki pomagające trawić celulozę,
- dostałem dwa nowe komentarze (gdy wróciłem z Dziwnowa, ów miły sen się ziścił ;-).

niedziela, 17 maja 2015

Zawiadomienie




Mój Autor, Pan Tadeusz Klarowski kazał mi przekazać, że w ciągu najbliższych dni nie będzie publikował nowych postów, z tytułu wyjazdu do Dziwnowa. Po powrocie z wycieczki pan Tadeusz zamierza napisać o niej na blogu

- z poważaniem: królowa Beregina, syrena.



sobota, 16 maja 2015

Legenda o Adelajdzie




,,Charaktery ówczesne nie były skłonne do uległości, ani do cnót obywatelskich. Świadczy o tym chociażby postać pierwszej znanej w dziejach Piastówny, Adelajdy. Węgrzy, którym panowała, nazwali ją Białą Kneginią.
Kroniki są niedokładne i uczeni spierają się o to, kim właściwie była Adelajda. Jedni uważają ją za córkę Mieszka I, lecz prawdopodobnie była jego siostrą. Wydana za księcia węgierskiego, Gejzę, urodziła mu syna imieniem Waik, który jako Stefan został pierwszym królem Węgier i świętym Kościoła.

'Biała Knegini, to znaczy w słowiańskim: piękna pani, używała trunków ponad miarę i ujeżdżała konno jak rycerz. Raz nawet zabiła w przystępie gwałtownego gniewu jednego mężczyznę. Jej ręka krwią skalana, lepiej by się jęła wrzeciona, a jej myśl szalona w cierpliwości winna by znaleźć ukojenie'

- jak przystało na pobożnego biskupa, biada Thietmar'' - Paweł Jasienica ,,Polska Piastów''.

Legenda o Czyngis - chanie





,,Urodził się w roku 1155 lub 1156 w jurcie ojca, wodza jednego z plemion mongolskich. Legenda głosi, że noworodek trzymał w zaciśniętej piąstce grudkę skrzepłej krwi'' - Paweł Jasienica ,,Polska Piastów''.

Legenda o Barbarossie

,,Postać jego umiłowały legendy. Podczas trzeciej wyprawy krzyżowej - 10 czerwca 1190 r. - Rudobrody utonął w syryjskiej rzece Salef. Podanie niemieckie głosiło, że śpi gdzieś w górach razem ze swymi rycerzami i w odpowiedniej chwili powróci z mieczem w ręku'' - Paweł Jasienica ,,Polska Piastów''.



Legendę o cesarzu Fryderyku I Barbarossie wykorzystał amerykański pisarz fantasy John Crowley w powieści ,,Małe, duże''. Jej polskim odpowiednikiem jest polska legenda o rycerzach Bolesława Chrobrego śpiących w Tatrach. Więcej podobnych opowieści z różnych krajów przedstawił Andrzej Sapkowski w książce ,,Rękopis znaleziony w smoczej jaskini''.

,,Bunt olbrzymów'', czyli bij Nefilima!

,,Synowie Boga spostrzegli, iż córki człowiecze są piękne; pojęli więc za żony te wszystkie, które sobie upodobali. […] W owych czasach byli na świecie olbrzymi – a także i potem – kiedy to synowie Boga współżyli z córkami człowieczymi, a one im rodziły [synów]. Byli to przesławni mocarze zamierzchłych czasów'' – Rdz 6, 2 – 41.





W maju 2015 roku nadrabiając zaległości przeczytałem komiks ,,Bunt olbrzymów'' z serii ,,Bogowie z kosmosu'' autorstwa Arnolda Mostowicza, Alfreda Górnego i Bogusława Polcha, luźno nawiązujący do teorii Ericha von Dänikena. Akcja rozgrywa się w zamierzchłej przeszłości na Atlantydzie, przez kosmitów z planety Des, zwanej Wielką Wyspą. Z ciekawszych nawiązań mitologicznych należy wymienić: Temiela – bliskiego współpracownika szalonego biologa Sathama z Des. Imię Temiel w wierzeniach hebrajskich, pozabiblijnych, oznacza anioła głębin, który w apokryfie – etiopskiej Księdze Henocha został zaliczony do upadłych aniołów, czyli demonów. Tytułowe olbrzymy – synowie mężczyzn z Des i kobiet z Atlantydy nawiązują do hebrajskiego mitu o Nefilim – mocarzach spłodzonych przez upadłe anioły Grigori, a także do greckiego mitu o Tytanach (w oryginale niemieckim komiks nosi tytuł ,,Revolte der Titanen''). Owe olbrzymy były istotami silnymi, lecz mało inteligentnymi; nie znały artykułowanej mowy, mieszkały w jaskiniach i odziewały się w skóry zwierząt. Były bardzo agresywne i łatwe do manipulowania przez Sathama (szalony naukowiec wykorzystywał w tym celu specjalną obręcz). Ostatecznie wymordowały się za sprawą kosmitki Ais, walcząc między sobą . Jeśli chodzi o ocenę podłoża mitologicznego komiksu, to przyznaję, że jako katolik nie wierzę w pseudonaukowe teorie Dänikena, choć podoba mi się postać Ais. 


 


1 W 2004 r. pytałem księdza o ten jeden z najbardziej tajemniczych wersetów ,,Biblii'', a ksiądz mi powiedział, że nie należy brać go dosłownie, tak, że aniołowie płodzili olbrzymów, bo człowiek nie może mieć dzieci z aniołem.