niedziela, 2 grudnia 2018

Refleksja polityczna cz. 9









Kiedy studiowałem historię na Uniwersytecie Szczecińskim, śp. dr. Krzysztof Guzikowski w czasie ćwiczeń wyraził nadzieję, że wiek XX się nie powtórzy. Niestety poprzedni wiek zdaje się powtarzać jakbyśmy chodzili w błędnym kole i niczego się nie nauczyli. Powraca ta sama chciwość i żądza władzy, okrucieństwo, fanatyzm i zakłamanie. Plenią się totalitarne ideologie; w Internecie odrastają głowy czerwonej hydry. Putin, ten Hitler dnia dzisiejszego, wywołuje z głębin piekieł przeklęte cienie Związku Sowieckiego. Za to co robi z Ukrainą, żeby tylko wymienić ostatni akt piractwa na Morzu Azowskim jest traktowany pobłażliwie przez możnych tego świata, tak jak Hitler gdy zajmował Austrię i Czechosłowację. Smutek kładący się cieniem na naszych czasach zdaje się przysłaniać radość z nadchodzących Świąt Bożego Narodzenia, co potęguje jeszcze przygnębiająca, iście apokaliptyczna pogoda. Prawdę mówiąc mam wrażenie, że ludzkość zamiast stawać się coraz mądrzejsza, robi się coraz głupsza. 





sobota, 1 grudnia 2018

Hajdamaka


,, […] Ligia nigdy w życiu nie widziała nic równie pięknego, i oczom własnym nie chciało jej się wierzyć, albowiem wiadomo jej było, że Poppea Sabina jest jedną z najniegodziwszych w świecie kobiet’ - Henryk Sienkiewicz ,,Quo vadis’’









Na rozstajach dróg nieopodal grodu Dendropolis, kiedy srebrna tarcza Księżyca rzucała promienie zza chmur, płonęło ognisko. Stał przy nim mąż potężnie zbudowany, o spojrzeniu dzikim, przeszywającym do szpiku kości, sumiastych, czarnych wąsach i osełedcu zwisającym z tyłu wygolonej głowy. U jego boku kołysała się szabla z damasceńskiej stali w pochwie ze skóry lutego tura. Człowiek ten nazywany Hajdamaką, stał na czele bandy zbójców, którzy w okrucieństwie nie znali miary i nieobce im były budzące strach sztuki magiczne. Sam Hajdamaka posiadał księgę spisaną na pergaminie z ludzkiej skóry, pełną zaklęć starszych niż Babilon. Nasypał w ogień ziół zsyłających omamy, a wtedy z obłoku słodkawego dymu wyszła niewiasta urodziwa z wyglądu, lecz pełna złości w sercu, odziana w suknię purpurową i nosząca złoty diadem na jasnych włosach. W jej oczach malowały się wściekłość i szyderstwo. Otaczał ją orszak czarownic z Tesalii i ziem podległych władcom Sklawinii.
- Biję ci czołem, caryco dalekiego Rzymu! - przywitał ją Hajdamaka i pocałował w rękę.








Niewiastą ową był nie kto inny jeno sama Sabina Poppea, żona cesarza Nerona, oraz największa z czarownic ówczesnego Rzymu.
- Upadek Irosława jest już bliski – oznajmiła Poppea, a towarzysząca jej wiedźma tłumaczyła jej słowa na mowę słowiańską. - Jego koniec będzie krwawy, a po nim ty zasiądziesz na opuszczonym stolcu.
- Uch, nie mogę się doczekać – warknął Hajdamaka. - Z wyrzutka stanę się panem, a wszystkie żony Irosława będą skomlały jak suki w mojej łożnicy – Poppea uśmiechnęła się złośliwie słysząc te słowa.
- Gdy już Dendropolis legnie u twych nóg, Neron nie omieszka przysłać ci swych legionów do pomocy. Wówczas nastąpi sądny dzień dla Analapii – mówiła Poppea.
Potem cesarzowa – czarownica jęła odprawiać gusła napawające przerażeniem. Na rozstajnych drogach rosło drzewo z powieszonym na jego gałęzi skazańcem, przeto Poppea podeszła doń i wlała mu do ucha flakonik mleka, które uprzednio wycisnęła ze swych piersi. Wówczas trup ożył. Poppea zadała mu jakieś pytanie w mowie starokrasnej, której Hajdamaka i jego towarzysze nie pojmowali, w wisielec odpowiedział cesarzowej, stękając przy tym z wielkiego bólu. Wreszcie zamilkł z ustami szeroko otwartymi jak do krzyku. Poppea rozpromieniła się.
- W Dendropolis na ulicy Szalejowej mieszka czarny wołwch Krzywdan posiadający maść z sadła karakondżula i łapcie uplecione z ludzkich żył, które zamienią was w latające demony; czarnych stuha czy jak wy to mówicie w swojej barbarzyńskiej mowie. Sama mogę pójść do Baby Jagi z prośbą o pomoc w obaleniu Irosława.
- Idź, zrób jak rzekłaś – powiedział jej Hajdamaka.

*








W owym czasie Dendropolis przyciągało licznych magów. Odbywały się w nim sabaty czarownic, a na gwarnych ulicach spotykało się chaldejskich astrologów, alchemików z Aleksandrii, joginów z Bharacji, a nawet szamanów z dalekiej Pohjoli. Na rynku sprzedawano czarnoksięskie manuskrypty z Babilonu i Egiptu, dzieła magów z Lemurii i Mu, pisma alchemików z Burmy i Sinea. Niekiedy w tajemniczych okolicznościach znikały dzieci i zwierzęta, a ich krew i inne części ciała były potajemnie wykorzystywane do sporządzania magicznych mikstur i artefaktów.









Krzywdan mający swą pracownię w piwnicy domu na ulicy Szalejowej nie wahał się wabić do siebie sierot i dusić je wieszając na powrozie u powały sufitu. Inni magowie wiedzieli o tym, żaden jednak nie zawiadomił straży grodu. Krzywdan wypruwał powieszonym dzieciom żyły z nóżek i plótł z nich sandały i łapcie podobne do tych z łyka. W obuwiu tym drzemała straszliwa moc czarodziejska umożliwiająca latanie bez skrzydeł. Nad pogrążonym we śnie Dendropolis rozpościerał się gwieździsty całun nocy, gdy mistrza Krzywdana obudził hałas czyniony za pomocą kołatki zawieszonej u drzwi jego domu. Mamrocząc klątwy zwlekł się z łoża i poszedł otworzyć. Jeszcze nim spojrzał w wizjer, ujrzał przed sobą wirującą w ciemnym pokoju iskierkę, która przemówiła doń.
- Mistrzu Krzywdanie, to herszt Hajdamaka przysłał do ciebie posła z zamiarem zakupu butów Stuacza i maści z sadła karakondżula. Szykuje się rokosz przeciw Irosławowi taki jak ten co niegdyś obalił rządy Tarkwiniusza Pysznego w Rzymie. Gdy tron w Roxie zostanie obalony, Hajdamaka utworzy wielką republikę zbójecką, której jad zatruje okrąg ziemski! - oczy Krzywdana zabłysnęły jak u wilka na te słowa.
Zgasił iskierkę w palcach pożółkłych od złocistego lotosu i otworzył drzwi, w których stał zbój w kożuchu baranim, o sumiastych wąsach i wejrzeniu srogim. W ręku trzymał worek pełen złupionych czerwońców.
- Wiadomym jest mi cel twego przybycia – oznajmił Krzywdan. - Sława atamanowi Hajdamace i mającej nadejść republice zbójców!
- Sława! - odparł wor. - Wolność, równość, braterstwo, albo śmierć! - czarny wołwch zaprowadził go do magazynu, gdzie czekało czterdzieści par sandałów uplecionych z żył wyprutych z nóżek małych dzieci i pękata beczka pełna czarodziejskiej maści przypominającej smalec.
Krzywdan do rana liczył zarobione czerwońce, podczas gdy w melinie na podgrodziu banda Hajdamaki zakładała magiczne obuwie i smarowała się maścią wypowiadając zaklęcia, których nie godzi się powtarzać. Efekty nie kazały na siebie długo czekać. Stopy Hajdamaki i jego towarzyszy zawisły kilka stóp nad ziemią, a ich skóra pociemniała niczym cera Giptów. Oczy zajaśniały jadowicie zielonym blaskiem, zęby stały się duże i kończyste niby u wąpierzy, języki upodobniły się do żądeł żmijowych, a paznokcie przekształciły się w czarne szpony. Siła rozbójników uległa potrojeniu, tak że mogli teraz dęby wyrywać.









- Nie ma wolności dla wrogów wolności! - zwołał Hajdamaka dobywając szabli z pochwy, gdy do meliny weszła cesarzowa Poppea prowadząc ze sobą nieopisanie szpetną staruchę siedzącą w unoszącym się nad ziemią drewnianym moździerzu i wiosłującej w powietrzu tłuczkiem.
- Aye – saraye; po swojej stronie mamy Babę Jagę! - oznajmiła żona Nerona.

*

,,W trzynastym roku panowania Irosława Dragimirowicza, zarówno wyjątkowo w tym roku ciepła zima, znak ognistego wilka widziany na nocnym niebie i krew wyciekająca z kaczych jaj zapowiadały nadciągające nieszczęście i prognozy te były prawdziwe. Oto Baba Jaga opuściła swą chatkę na kurzej nóżce i w osmalonym kotle mieszając kością udową dziewicy przywołała na świat straszliwy wicher cuchnący niczym miazmaty z trzewi smoka, chmury gradowe spuszczające na pola odłamy lodu wielkości strusiego jaja, pożogę, pleśń, choroby i przeraźliwe zimno. Wtedy też na nocnym niebie ukazali się jacyś mężowie straszliwi latający bez skrzydeł. W rękach dzierżyli zapalone pochodnie i zrzucali je na dachy domostw w Dendropolis wzniecając pożary. Naliczono ich bodaj czterdziestu. Król Irosław nie tracił odwagi także wtedy gdy płomienie ogarnęły jego pałac. W stronę latających wrogów posypały się strzały królewskich łuczników, a sam król rzucając włócznią ubił za jednym razem pięć latających demonów w sandałach z ludzkich żył. W tym samym czasie stołeczna straż ogniowa gasiła pożar wiadrami wody z Tinerpy. Młody Kundar, uczeń wołwcha Opienia wdrapał się na najwyższą wieżę chramu Strzyboga i zadął w złotą trąbę sprowadzając pomoc. Na zew czystego młodzieńca przyleciał na skrzydłach rozłożystych sam Strzybóg przez Analapów, zwany Pochwistem. Potężnym dmuchnięciem przewrócił kocioł Baby Jagi i założył go jej na głowę. Wówczas ustały plagi czarodziejskie. Ramię w ramię z bohaterami Roxu walczyli wojownicy z plemienia Czarnych Podniebień z analapijskiej prowincji Mazivy, którzy zadali duże straty agresorom. Strzybóg sprowadził ze sobą latających rycerzy stuha, którzy uzbrojeni w miecze i palice toczyli zaciekły bój nad ziemią. Jako ostatni padł trupem z ręki króla Irosława wódz buntowników, którym był od dawna poszukiwany zbójca Hajdamaka splamiony krwią wielu niewinnych ofiar’’ - Siwomir ,,Kronika Roxu’’

Od tego czasu król Irosław zaczął uważniej przyglądać się działalności adeptów sztuk tajemnych. Rozkazał agentom swej tajnej gwardii mieć baczenie na to co dzieje się w czasie sekretnych rytuałów i wtedy wyszły na jaw rzeczy, od których aż oko mogłoby zbieleć. Wykryto i przeszkodzono w złożeniu niejednej ofiary z dziecka. Zapadł też niejeden skazujący wyrok za przelewanie krwi niewinnej. Wnet zapłonęły stosy dla nekromantów, topieniem w Tinerpie ukarano trucicieli, połamano kołem i nabito na pale tych co gwałcili i zarzynali niemowlęta ku uciesze Čortów. Tych co obdzierali dziewice ze skóry, aby mieć pergamin do pisania ksiąg czarnoksięskich rozerwano końmi. Ci co palili chłopów i dziewczęta w piecach Molocha, samych wrzucono w ich ognistą czeluść. Kara nie minęła czarownic powodujących poronienia, sprowadzających bezpłodność i nieurodzaj, ani też tych co męczyli na śmierć ofiarne zwierzęta.
Poppea była zmuszona zakończyć swe intrygi. Czym prędzej schroniła się w ambasadzie Rzymu, gdzie za pomocą złotego sztyletu otworzyła portal prowadzący do pałacu jej męża Nerona.
Baba Jaga po uwolnieniu z własnego kotła, zamknęła się na cztery spusty w swej chatce na kurzej nóżce i roztoczyła wokół niej potężne czary niewidzialności czekając aż gniew króla ostygnie.







Jeśli zaś chodzi o mistrza Krzywdana, w pośpiechu opuścił Dendropolis, paląc w piecu obciążające go dowody w postaci ostatnich par butów z dziecięcych żył. Jednak król wraz z drużyną zabiegł mu drogę w okolicach dzisiejszego Czernihowa.
- Co dziś będziesz robił? - spytał czarownika.
- Dokonam wielu cudów! - odparł Krzywdan nadrabiając miną, a wtedy król dobył topora i zarąbał nim okrutnego maga.
- Twoje cuda to obłuda! - rzekł Irosław i już od tego czasu czarownice i czarownicy z Roxu nie ważyli się składać ofiar z dzieci.

piątek, 30 listopada 2018

Oniricon cz. 451

Śniło mi się, że:







- przyśnił mi się prorok Ezechiel, lecz nie pamiętam co robił,






- miałem w domu dużo zwierząt: psy, koty i papugi,







- byłem jednocześnie Plutarchem z Cheronei i Dariuszem Kwietniem; gdy szedłem po ulicy chodziły za mną i dokuczały mi dzieci, aby się od nich odpędzić, uderzyłem dziewczynkę paskiem w twarz,







- Xena i Gabriela podróżując w czasie przeniosły się do Chorwacji lat 90 - tych XX wieku, gdzie w małej wiosce spotkały bachantki pijące ludzką krew, potem pojechały do Zagrzebia gdzie rozmawiały z prezydent Kolindrą Grabar - Kitarović noszącą kapelusz, w owym czasie w Zagrzebiu kręcono komedię o homoseksualistach ,,Boskie Pedały'' i ,,Mistrza i Małgorzatę'',







- pojechałem na wycieczkę do Chorwacji gdzie czytałem książkę Dariusza Kwietnia o geografii; autor dowodził w niej, że na Ziemi istnieją ogromne, ukryte kontynenty takie jak Atlantyda i Poseida, czytając dostałem ataku nerwicy natręctw, a potem na moich oczach Dariusz Kwiecień i Tomasz Sidor bili się ze sobą; rozczarowany mówiłem, że myślałem, iż Tomasz Sidor jest mądrzejszy od Kwietnia, a Alexandrus ov Coceleise powiedział, że wstydzi się za to co Kwiecień i Sidor zrobili za granicą, wracając do Polski pociągiem chciałem dokończyć lekturę książki Kwietnia,








- Tomasz Sidor twierdził, że jako ufolog jest lepszym naukowcem niż Dariusz Kwiecień,
- w Chorwacji bałem się zejść po schodach widząc na dole czarnego psa lub kota i mała dziewczynka musiała trzymać mnie za rękę gdy schodziłem,







- żeńskie imię Blossom jest nadawane od XVIII wieku,








- chciałem przez telefon oświadczyć się Jenie ov Blackeyovej i poślubić ją, na naszym weselu zamiast tortu miał być korowaj, w ostatniej chwili zrezygnowałem z powodu różnicy wyznania  (Jena czciła słowiańskich bogów, a ja byłem katolikiem),








- Gabriel Augustyn Tarasiuk nazwał siebie ,,Jezusem z Horbowa'' i zorganizował manifestację, gdy jego szczoteczka do zębów ,,wyłysiała'', przeszczepił jej włosy z cudzej szczoteczki, a ja byłem tym oburzony,
- poszedłem boso do biblioteki i przeniosłem się do jej skrywanych pomieszczeń, znalazłem francuski komiks o dinozaurach i kosmitach, potem założyłem czarne buty i przez salę lekcyjną trafiłem do Wielkiej Lechii, gdzie smerfy i kosmici latali na smokach i demonach, rozmyślałem o ks. Piotrze Sawie chcącym zastrzelić z rusznicy smoka Fuchura,








- wypożyczyłem zbiór baśni tajskich, w których występowała babirusa zwana dzikiem i niedźwiedź malajski, głównym bohaterem był jednak cesarz Tajlandii, który porównywał najlepsze baśnie do niebieskiej, gorzkiej wódki, nie podobały mu się baśnie czerwone - wychwalające wojnę, ponieważ bał się, że z ich powodu zostanie zabity,







- trzykrotnie brałem udział w teleturnieju na łące w Szczecinie za każdym razem wygrywając dużo pieniędzy, prowadząca program dziennikarka pytała mnie tak jak wcześniej Cejrowskiego o buddyzm, a ja odpowiedziałem, że w Azji jest on starszy od chrześcijaństwa, zaś w Europie pojawił się w XIX wieku wraz z rozwojem teozofii, idąc Wałami Chrobrego zobaczyłem olbrzymi posąg Buddy przysypany śniegiem; w tym śnie najstarsza, podziemna część Szczecina nazywała się Tytusówka, była to bowiem gmina wczesnych chrześcijan założona przez św. Tytusa, ucznia św. Pawła,






- w szczecińskim parku widziałem żywego kolibra. 

czwartek, 29 listopada 2018

W obronie Tolkiena


,,Jak Pan Bóg chce kogo ukarać, to mu najpierw rozum odbiera’’ - Fiodor Dostojewski ,,Idiota’’








Niedawno amerykański pisarz science fiction Andy Duncan w programie o popkulturze oskarżył J. R. R. Tolkiena o rzekomy … rasizm wobec orków. Rzecz jasna się z tym nie zgadzam, bowiem wypowiedź ta świadczy co najmniej o niezrozumieniu prozy Tolkiena. Dlaczego?







1. Nazwa orkowie pochodzi od łac ,,orcus’’ - piekło. Istoty te były jakby odpowiednikiem diabłów w Śródziemiu, które upadły Valar Morgoth (odpowiednik Lucyfera) wyhodował z elfów. Taka wyraźna granica między dobrem a złem w fantasy jest moim zdaniem zaletą, a nie wadą. Są też pewne różnice między orkami a diabłami. Elfy, które przekształciły się w orków, zostały wbrew swej woli schwytane przez Morgotha i poddane torturom, które je znieprawiły. Duncan twierdzi, że istoty te nie miały wyboru, że zostały przemocą zmuszone do służenia złu i w ogóle użala się nad orkami zamiast nad ich ofiarami. Kontrargumentując można by powiedzieć, że podobnie w XX wieku Niemcy i Sowieci też służyli Hitlerowi i Stalinowi pod groźbą kary śmierci, a przecież w niczym nie zdejmuje to z nich odpowiedzialności za popełnione zbrodnie!
2. Sam Tolkien jako katolik poważnie traktujący swoją religię był przeciwny rasizmowi i systemom totalitarnym. W swoich listach potępiał apartheid w RPA i politykę Hitlera w Niemczech na długo zanim to stało się modne. Co więcej, kiedy niemiecki wydawca wymagał od niego potwierdzenia, że nie jest Żydem, oburzony pisarz był gotów zrezygnować z przekładu.








3. Nazgule (Upiory Pierścienia) – jedna z ras reprezentujących zło, przypominały esesmanów. Tak jak zbrodniarze z SS byli upadłymi ludźmi (Nazgule pod wpływem mocy Pierścienia, esesmani pod wpływem ideologii narodowo socjalistycznej), ubierali się na czarno, zaś w środku byli biali.







4. Kiedy hobbit Sam ujrzał zwłoki czarnoskórego wojownika z plemienia Haradrimów – sojuszników Saurona, nie cieszył się ze śmierci wroga, ale mu współczuł, zastanawiając się czy ten nie walczył czasem wbrew swej woli. Notabene pierwowzorem Haradrimów byli czarnoskórzy Somalijczycy służący w armii francuskiej podczas I wojny światowej, którzy też walczyli i ginęli nie w swojej wojnie.
5. Na upartego nawet w orkach można by znaleźć jakieś zalety jak to, że nie porzucały swoich zagrożonych towarzyszy w przeciwieństwie do elfów. Zresztą lektura ,,Silmarillionu’’ przekonuje, że elfy nie były takie krystalicznie czyste jak mogłoby się wydawać, bowiem okazywały nieposłuszeństwo Valarom i były gotowe zabijać dla zdobycia magicznych kamieni – Silmarillów.
Wypowiedź p. Duncana jest niepokojącym przykładem tego jak lewica najczęściej widzi faszyzm, rasizm, czy mizoginię tam gdzie ich naprawdę nie ma. Sława Tolkienowi! Precz z polityczną poprawnością!

środa, 28 listopada 2018

Refleksja polityczna cz. 8







Mogę się zgodzić z tym, że granice wielu państw są wykreślone niesprawiedliwie. Jednak gdyby wszystkie czujące się pokrzywdzonymi narody zaczęły zbrojnie domagać się o ich korektę, wówczas wybuchłaby totalna III wojna światowa, w której nie byłoby zwycięzców, a tylko sami przegrani; która skończyłaby się wraz ze śmiercią od napromieniowania ostatniego człowieka na Ziemi. A tego przecież nie chcemy!




Oniricon cz. 450

Śniło mi się, że:

- Rumunia graniczy z Norwegią,







- istnieje starożytny, bengalski epos o chłopcu, który pojechał do Polski gdzie żyły mówiące tygrysy; w czasach PRL - u robotnicy nadawali temu utworowi wulgarny tytuł,






- planowałem napisać encyklopedię mitologii perskiej, gruzińskiej i ormiańskiej,







- porównywałem jakiegoś człowieka do haszlamy - ormiańskiej zupy z jagnięciny,






- PiS wzywał do bojkotu sieci sklepów ,,Żabka'' za publiczne popieranie PSL - u, za co został skrytykowany przez Sławomirę na jej nowym blogu ,,Krukowisku'', UWAGA: To tylko sen, nic takiego się nie wydarzyło,







- Frida Kahlo przyjechała do Szczecina gdzie poślubiła artystę  Ślimakowskiego, który dla dzieci inscenizował na ulicy swoją bajkę o prosiaczku Szynu i wilku, Frida i Ślimakowski cały czas chodzili boso po szkle z potłuczonych butelek, a potem razem z Mamą szedłem boso po butelkach, lecz nie było to przyjemne,







- Sławomira popierała PSL,
- na lekcji powiedziałem polonistce pani Evie ov Tomas, że mam już żonę i córkę, a ona się ucieszyła, UWAGA: To tylko sen, nic takiego się nie wydarzyło,






- jeden z bohaterów Starego Testamentu jeździł na słoniu i napadł na Polskę,
- w Szczecinie znajduje się fragment tureckiego lasu tropikalnego, w którym żyło wiele nieznanych mi gatunków ptaków, do lasu przylegała ponura i brzydka dzielnica, w której zaatakowały mnie olbrzymy,






- razem z Janesem ov Calcium jechałem tramwajem, a Mariusz ,,Max'' Kolonko mówił, że homoseksualiści i ich rodziny dobrowolnie zgłaszają się do eksperymentów czym ,,płacą dług naturze'',
- katalogowałem wszystkie zwierzęta opisane w czasopiśmie ,,Zwierzaki'', lecz w końcu dałem sobie z tym spokój,






- na plaży pewien chłopiec, który miał dużo zwierząt, podarł kolorowy sweterek Joanne K. Rowling za to, że opisała symbol okultystyczny,







- spotkałem Mayenę i Initikę - córki Voytakusa ov Viernitisa i powiedziałem im o wydaniu ,,Tatry'', lecz zastrzegłem, że według słów ich ojca ,,gdyby to czytały byłyby siwe ze strachu'',
- Madagaskar należał do cesarstwa bizantyjskiego; mieszkał na nim przyszły cesarz - św. Filon, który na początku XIX wieku bronił wyspy przed rewolucją masonów,








- pierwowzorem Hungurów z powieści ,,Jaksa'' Jacka Komudy byli: Hunowie, Awarowie, Chazarowie, Węgrzy, Tatarzy i Turcy,







- w kościele ksiądz mówił o Thomasie Sankarze, który kazał torturować swych przeciwników,
- w 1800 r. istniały już pierwsze fotografie Napoleona Bonaparte i Adama Mickiewicza,








- Josef Haydn był czarownikiem, któremu służyła Kobieta Struś (Straussfrau) o bardzo długiej i ruchliwej szyi,
- w Parku Kasprowicza w Szczecinie spotkałem staruszka sprzedającego słodycze, a potem poszedłem do Biblioteki Wojewódzkiej gdzie martwiłem się, że nie mogę wypożyczać książek nie mając karty bibliotecznej,






- przeniosłem się do XVIII wieku, gdzie na podwórku dzieci chciały wejść do piwnicy posłuchać koncertu Mozarta, lecz ja nie miałem odwagi iść z nimi, tymczasem Mozart jako mały chłopiec grał swój utwór ,,Czarodziejski flet'' w toalecie przed królem Ludwikiem XVI, a sfinansowali go masoni, gdy koncert się skończył, zamknąłem toaletę, a wtedy jej drzwi otworzyła siła nieczysta, a moja Babcia powiedziała, że te drzwi jeszcze wiele raze same się otworzą. 

poniedziałek, 26 listopada 2018

Złota myśl o Koperniku







,,Mikołaj Kopernik to stary piernik. Mieszka w Toruniu i ma kuku na muniu'' - zasłyszane w szkole. 

Swoją drogą to smutne, że w kraju ojczystym Kopernika, wśród jego rodaków spędzających bezproduktywnie długie godziny przed monitorami komputerów, nie brakuje takich, żeby wymienić tylko pseudonaukowca - ,,niebocentryka'' Mariusza Szczytyńskiego, którzy z urojonych powodów odrzucają  heliocentryzm, uznając go za ... satanizm. ,,I jak tu się dziwić, że wiek jeszcze głupi''?