piątek, 23 maja 2014

Polska odpowiedź na ,,Alicję w Krainie Czarów'', czyli ,,Borek i bogowie Słowian''




W 2009 r. przeczytałem adresowaną do dzieci powieść fantasy szczecinianina Igora Górewicza pt. ,,Borek i bogowie Słowian''. Głównym bohaterem jest kilkuletni syn autora Czcibor (tytułowy Borek). Powieść opowiada o podróży w czasie od czasów współczesnych do wczesnego średniowiecza. Akcja toczy się zarówno we współczesnym Szczecinie, jak też na terenach Połabia, ziem polskich oraz na Rusi Kijowskiej. W czasie podróży w przeszłość, chłopiec spotkał słowiańskich bogów i boginie.

Trzygłów – Triglav, którego Borek spotkał w średniowiecznym Szczecinie ukazał się chłopcu pod postacią potężnego, trójgłowego mężczyzny uzbrojonego we włócznię. Patronował ludziom poszukującym wiedzy i razem ze swym bratem Świętowitem wspólnie stworzył świat. (Nawiązanie do ludowego mitu o Bogu i Diable wspólnie stwarzających świat). Borek poszukiwał ukrytego w dziupli złotego posążku Trzygłowa, a gdy odnalazł i wrócił w nasze czasy, pokazał go ojcu, który polecił synowi dzielić się zdobytą wiedzą o słowiańskich bogach.



Świętowita, Borek spotkał w jego świątyni w Arkonie na wyspie Rugii. Miał cztery głowy i róg z kultowym miodem, z którego kapłani wróżyli. Na jego cześć pieczono wielki kołacz, za którym stawał kapłan i pytał świętujących czy go widzą. Gdy ci odpowiadali twierdząco, życzył im aby za rok już nie widzieli, to znaczy, aby z obfitych zbiorów można byłoby upiecz kołacz całkowicie zakrywający człowieka.
Rugiewit powitał Borka w Gardźcu na Rugii. Miał siedem twarzy na jednej głowie i dzierżył osiem mieczy. Jego atrybutem były jaskółki, w które wcielały się dusze zmarłych. Porewit miał pięć głów, zaś Porenu miał cztery twarze na jednej głowie i piątą na piersi.
Swarożyc – bóg ognia miał swą świątynię w Radogoszczy. Tam Borek spotkał wychodzącego z jeziora dzika, który ostrzegał przed wojną, zaś mówiący, czarny koń Trzygłowa zabrał chłopca na wschód.
Swaróg był bogiem Słońca i ojcem Swarożyca. Największej czci doznawał na Rusi. Dał ludziom żelazo – za jego rządów spadły z nieba żelazne kleszcze o czym śpiewał wieszczy Bojan (jest to nawiązanie do mitu o Teoście zamieszczonego w ,,Powieści lat minionych''). Jego świętym zwierzęciem był Raróg, zwany też Żar – Ptakiem. Bojan opowiedział Borkowi o drugim bóstwie solarnym – Dadźbogu, czyli Słońcu, bratu Swarożyca.
Perun jeździł po niebie okutym złotem i srebrem rydwanem, zaprzężonym w cztery białe konie. Miał postać potężnego wojownika, rudego jak skandynawski bóg Thor. Nosił jasne spodnie, nie miał koszuli, a jego bronią był kamienny młot, z którego sypały się pioruny (znów podobieństwo do Thora). Walczył ze swym bratem, smokiem Żmijem, który miał moc zamykać wodę w kamieniu. Jeśli niechcący zdarzyło mu się podpalić dom piorunem, ludzie … byli mu wdzięczni i modlili się do świętego ognia rozpalonego przez piorun (co zrazu oburzyło Borka), oraz pukali się kamieniem w głowę, chcąc aby była … twarda (rodzaj magii sympatycznej). Dodać należy, że Żmij był jedną z postaci Trzygłowa. Ulubionym drzewem Peruna był dąb (stąd siusianie pod nim było świętokradztwem jak ostrzegał Bojan chłopca). Z uderzenia pioruna w ziemię tworzyły się ,,strzałki piorunowe'', które traktowano jako amulety. Patronował wojom, którzy przysięgali na niego. Jego żoną była Perunica.
Chors był bóstwem lunarnym. Księżyc podgryzały wilkołaki; czasem zdarzało im się go całego pożreć co widziano jako zaćmienie. Borek spotkał ruskiego wilkołaka księcia Wsiesława, występującego w rosyjskim eposie ,,Słowo o wyprawie Igora''.
Rod, którego Borek zobaczył siedzącego na chmurze miał postać starca, który z grudy ziemi stwarzał dzieci. To on wybierał rodziców i określał płeć dziecka. Rod miał żonę Rodzanicę, z której wyłoniły się dwie młodsze boginie. Tak więc istniały trzy Rodzanice; jedna stara, druga w średnim wieku i trzecia najmłodsza. Zajmowały się określaniem losu noworodka, którego odwiedzały w nocy i rysowały mu niewidzialny znak na czole.
Siem był bogiem rodziny i zwierzchnikiem duchów opiekuńczych takich jak Dola i Domowik. Na jego cześć dwóch wielkich władców Polan nosiło imiona teoforyczne Siemowit i Siemomysł. Rgieł z kolei był bogiem zboża. Razem tworzyli potwora; skrzydlatego psa Siemargła, który pilnował Drzewa Życia przed demonami.


Mokosz była żoną Dadźboga; boginią piękną, łagodną i dobrą. Nosiła długą suknię wyszywaną czerwoną wełną, srebrny naszyjnik z kryształami, białą chustę na głowie i dziesięć kabłączków skroniowych – kobiecej ozdoby charakterystycznej dla Słowiańszczyzny. Opiekowała się kobietami, które nauczyła prząść. Dlatego ofiarowano jej kłębki wełny. Słowianie czcili również Matkę Ziemię, na którą nie wolno było pluć, a przed Jarymi Godami orać, kopać w niej i wyrywać roślin, bo była brzemienna. Niejaki Nielub złamał te zakazy i za karę złamał nogę, przewracając się na ziemię. Jako ciekawostkę dodam, że Igor Górewicz opisując boginię nadał jej cechy swojej zmarłej żony Magdaleny, matki tytułowego Borka.



Marzanna według słów leśnego ducha Leszyja była ,,dziwna''. Z jednej strony dawała wzrost zbożu i dzięki niej wychodziły za mąż, ale odpowiadała też za mróz i śmierć. Była siostrą Mokoszy i matką Dziewanny. Wiosną palono i topiono jej kukłę, aby rytualnie rozpocząć nową porę roku.


Dziewanna była boginią wiosny i lasu. ,,Była wysoka i smukła. Nosiła krótką, zieloną sukienkę i chodziła boso. Włosy miała rozwiane jak te młode dziewczyny z osady, a w ręku trzymała łuk''. Jeździła na niedźwiedziu. Służyły jej leśne duchy takie jak skrzat Leszyj, albo Boruta, który dopiero w trakcie chrystianizacji został utożsamiony z diabłem. Postać Dziewanny pochodzi z kroniki Jana Długosza. Opisując tą boginię, autor nadał jej cechy celtyckich bogiń; galijskiej Arduiny odpowiedzialnej za lasy i helweckiej Artio, czczonej na terenie dzisiejszego Berna, której świętym zwierzęciem był niedźwiedź.
Jarowit czczony przez Brzeżan i Pomorzan (w Wołogoszczy) był bogiem wiosny i wojny. Miał postać młodego, przystojnego woja w długiej, śnieżnobiałej szacie, uzbrojonego we włócznię i tarczę. Jego symbolem była złota tarcza przechowywana w kącinie w Wołogoszczy (dziś Wolgast w Niemczech). Jarowit objawiał się również jako Jaryło, bóg wiosny i płodności.
Weles był groźnym władcą Nawi, krainy zmarłych. Miał postać olbrzymiego Minotaura pokrytego gęstym, czarnym futrem. Odpowiadał za świat zmarłych, wróżby i przysięgi; był inną postacią Trzygłowa.
Ponadto powieść wzmiankuje o takich bóstwach jak: strzelec Strzybóg, Perepłut – bóg wody, Prowe, Łada, Nyja, Perperuna, Żywia.
W swojej wędrówce Borek spotykał też ludzi takich jak wnuk Welesa; pieśniarz Bojan zaczerpnięty z eposu ,,Słowo o wyprawie Igora'', brzeżański książę Wirykind (postać historyczna) dysputujący ze św. Ottonem z Bambergu, oraz spotkany przez chłopca w zaświatach książę Czcibor, brat Mieszka I, bohater poległy pod Cedynią.
Omawiana książka jest prawdziwą kopalnią wiedzy na temat naszych przodków i ich wierzeń, podanej w bardzo atrakcyjnej formie. Kiedy czytałem o przygodach Borka przypomniała mi się czytana w klasie piątej książka polskiej autorki o przygodach rodzeństwa Nałęczów z bogami i herosami z mitologii greckiej. Poznawanie przeszłości, nawet tej pogańskiej nie jest niczym złym, o ile nie prowadzi do bałwochwalstwa. Pewne zastrzeżenia budzi noszenie w powieści pogańskich symboli przez współczesnych ludzi (egzorcyści ostrzegają przed takimi praktykami) oraz niezbyt przychylny, ale też nie powiedziałbym, że jakiś szczególnie demonizujący, sposób w jaki został przedstawiony św. Otto z Bambergu.
Na zakończenie ciekawostka: pana Igora Górewicza widziałem jak byłem po raz pierwszy na Festiwalu Słowian i Wikingów na Wolinie; później rozpoznałem go w Internecie.
Śniło mi się, że:

- Igor Górewicz napisał dwie kolejne książki o swym synu Borku i mitologii słowiańskiej; jedna z nich opowiadała o ludziach, a druga o demonach,


- gdzieś we współczesnej Polsce znajduje się osada zamieszkana przez samych rodzimowierców, mieszkał w niej chłopiec imieniem Borek, który oprócz bożków czcił również Jezusa, ów chłopiec, aby ratować świat leciał nad wodą na grzbiecie białego orła, który trzymał w szponach łososia, który unosił się w powietrzu dzięki machaniu ogonem.



wtorek, 20 maja 2014

Carlo Gozzi




Carlo Gozzi (1720 – 1806) – mało znany w Polsce włoski bajkopisarz i dramaturg, brat pisarza Gaspara Gozziego, krytyk komedii Pietra Chiariego i Carla Goldoniego, miłośnik commedia dell' arte, hrabia i konserwatysta. Camilianie ov Rondofaber skojarzył się z Gonzo; jednym z Mupetów. Ulubioną lekturą mojego dzieciństwa, poczynając od wieku przedszkolnego była antologia jego baśni wydana w bogato ilustrowanej włoskiej serii ,,Najpiękniejsze baśnie Najwięksi bajkopisarze''. W baśniach Gozziego często pojawiają się rzeczywiste miejsca, takie jak: Nankin w Chinach, Damaszek, Tyflis (obecnie Tbilisi w Gruzji), Bagdad (mieszkał tam bogaty skąpiec Kazem, który ubierał się jak żebrak, a z powodu swoich ciężkich, nabijanych gwoździami sabotów stracił dużo pieniędzy), oraz Samarkanda w Uzbekistanie (władcą tego miasta był młody książę Uzbek, który po powrocie z podróży obalił złego regenta Muzera). To właśnie czytając te baśnie dowiedziałem się po raz pierwszy o wojowniczym ludzie Maurów, którzy najechali Tyflis. Gozzi nawiązywał do commedia dell' arte wprowadzając żyjących w Samarkandzie włoskich kupców Pantalone i Brigellę, których zrujnował Muzer, do ,,Pentameronu'' Giambatisty Basile, mitologii greckiej 





(król noszący imię Dedal, nawiązanie do mitu o łani kerynejskiej), oraz do ,,Baśni z 1001 nocy''. W owych baśniach pełno istot fantastycznych takich jak: dobrzy czarodzieje Celio i Dżonka, czarnoksiężnik będący królem Damaszku, wróżka Morgana (zaczerpnięta z legend arturiańskich), olbrzymka Kreonta (więziła w swym zamku trzy siostry zaklęte w pomarańcze), czarodziej zamieniony w papugę, książę zaklęty w ptaka zielonopiórego, król posągów Kalmon (pomagał rodzeństwu Renzo i Barbarze), wilkołak mszczący się za śmierć kruka, smok zabity przez księcia Dżenara, zionący ogniem byk, olbrzym, zła wróżka, elf Zel zamieniony przez czarnoksiężników gór w Turkusowego Potwora, siedmiogłowy wąż (aby go zabić należało włożyć mu do paszczy buraka i uciąć ogon), oraz królowa Kerestani przybierająca postać białej łani z porożem obwieszonym klejnotami, a potem zaklęta w węża, którego Faruskad odczarował pocałunkiem.
Z baśni Gozziego ,,Ptak Zielonopióry’’ zaczerpnąłem motyw sztyletu, pokrywającego się krwią w razie śmierci bliskiej osoby (wykorzystałem go w ,,Tatrze cz. II Wieku Żelaznym’’). 




poniedziałek, 19 maja 2014

Oniricon cz. XXXIV

Śniło mi się, że:



- czytałem fragment ,,Doktryny tajemnej'' Bławatskiej bojąc się, że skończy się to opętaniem,



- w szkole nauczyciel kazał wymyślać przezwiska dla Jeny ov Blackeyovej, nadałem jej imię Jena d'Nira,
- jakiś starszy pan poradził mi, abym czytał książki naukowe zamiast popularnonaukowych,
- dwa potworki; jeden podobny do jeża, a drugi do słonia ukradły policyjną furgonetkę i brawurowo jeździły po ulicy,



- zmartwiłem się gdy jakiś ksiądz skrytykował ,,Opowieści z Narnii'',



- zmartwiłem się gdy psychiatra skrytykował w rozmowie ze mną ,,Niekończącą się historię'', mówiąc, że książka ta zapoczątkowała psychologię głębi,



- Juraj Cervenak podjął się kontynuacji cyklu ,,Kane'' Karla Edwarda Wagnera,



- w jakiejś gazetce uznano noszenie rycerskich zbroi za zagrożenie duchowe, a ponadto chwalono film o Asteriksie i gladiatorce, za to, że nie pokazywał magii,



- Michael Ende zacytował Tolkiena w ,,Niekończącej się historii'', a fantazjański, ekologiczny odpowiednik Trójcy Świętej składa się ze smoka Fuchura, lisicy i jeszcze jakiejś istoty,



- w filmie ,,Volkodav'' pokazano znajdujące się na terenach dzisiejszej Rosji jezioro krwi, w którym nurkowały piękne rusałki i wróżyły z ludzkich wnętrzności, w czasie prasłowiańskiego święta stałem nad tym jeziorem i z pogardą plułem do niego, potem film pokazał scenę ze współczesnej Polski - ojca i dorosłego syna w jakimś sklepie,
- koło kontenera ze śmieciami spotkałem młodego bezdomnego o długich, blond włosach i niebieskich oczach, który kazał mi nie wyrzucać śmieci, a ja przerażony uciekłem,



- ułożyłem modlitwę do Mokoszy nazywając ją ,,dziewicą i matką'',
- po latach spotkałem swoją dawną polonistkę, panią Evę ov Tomas, która teraz chodziła o kulach,



- w domu mojego wujostwa pojawiła się kobra, której ciocia Jolena ucięła głowę; głowa zaś dalej się ruszała,
- św. Jan Paweł II i Stefan Wyszyński żyją po dziś dzień, św. Jan Paweł II powiedział, że Benedykta XVI próbowano otruć, lecz Stefan Wyszyński w to nie wierzył,
- razem z trzema pięknymi dziewczynami odwiedziłem papieża Franciszka; byłem głodny więc Papież pozwolił mi zjeść pizzę,
- zobaczyłem na ulicy dziewczynę w szarych majtkach, która bardzo się wstydziła, a ja się odwróciłem,



- nauczycielka kazała narysować penisa, a ja narysowałem węża.

,,Wij'' Gogola




W 2006 r. czytając pracę Marii Janion ,,Wampir. Biografia symboliczna'' natrafiłem na fragment opowiadania Nikołaja Gogola pt. ,,Wij'' (parę lat później przeczytałem całe opowiadanie w antologii dawnych, rosyjskich utworów grozy). Tytułowy Wij to nie żaden stawonóg, taki jak wij drewniak czy skolopendra, ale groźny demon z ukraińskich wierzeń ludowych. Miał ciężkie powieki sięgające ziemi i moc zabijania wzrokiem jak bazyliszek, połoz, czy mityczna Meduza. Był to więc słowiański odpowiednik celtyckiego Balora. Głównym bohaterem opowiadania Gogola był młody filozof Choma Brut. Przybył do chutoru, gdzie czarownica zmusiła go aby służył jej jako wierzchowiec w czasie nocnego lotu (nasuwa to skojarzenia z Mikołajem Iwanowiczem z ,,Mistrza i Małgorzaty'', którego Natasza za pomocą magicznego kremu zamieniła w wieprza i na jego grzbiecie poleciała na bal do Wolanda). Choma Brut nie został jednak zamieniony w zwierzę, a ponadto po wylądowaniu zatłukł czarownicę. Wówczas okazało się, że była to córka setnika. Przed śmiercią poprosiła ojca, aby przy jej zwłokach czuwał w cerkwi niefortunny filozof. Brut nie chciał, ale został zmuszony przez ojca czarownicy. Czuwając zakreślił wokół siebie krąg kredą, aby czarownica nie mogła się na nim zemścić. W końcu jednak nieumarła wiedźma sprowadziła do cerkwi straszydła, a wśród nich tytułowego Wija; pokracznego karła o powiekach sięgających ziemi. Gdy podniesiono mu powieki, jego wzrok uśmiercił filozofa.
Postać Wija pojawia się w powieściach Ekateriny Sedii ,,Tajemna historia Moskwy'' (Wij był jednym z legendarnych stworzeń, które Galina spotkała w podziemiach stolicy Rosji), oraz w ,,Nieśmiertelnym'' Catherynne M. Valente, gdzie Wij – Car Śmierci był wrogiem Kościeja – Cara Życia i walczył z nim o władzę nad magiczną krainą Bujanem.



Oglądałem również bardzo dobrą, sowiecką ekranizację z 1965 roku, oraz rosyjski film ,,Wij'' z 2014 r. luźno nawiązujący do oryginalnego opowiadania, a także jugosłowiański horror ,,Sveto mesto'' z 1990 roku, zainspirowany opowiadaniem Gogola. 

niedziela, 18 maja 2014

Ave Caesar Chrobry, czyli Słowianie oczami Pawła Szydłowskiego




Szydłowski Paweł – historyk – fantasta, bezkrytycznie czytający dawne polskie kroniki i oskarżający oficjalną naukę o spisek w celu ukrycia prawdy o ,,przedkatolickiej historii Polski''. Na jego filmiki na you tube natrafiłem w maju 2014 roku. Oto przykłady jego poglądów na temat dawnej Słowiańszczyzny:
- Nazwa Polska jego zdaniem wywodzi się od ,,polo arctico'', czyli bieguna północnego. Etnonim Polacy oznacza ,,Synów Nieba Gwieździstego''.



- Grecy nazywali dawnych Polaków Hiperborejczykami, a także Scytami, lub Scytami Królewskimi.
- Lechici wyznawali panteistyczną religię, tzw. ,,ario – wedyjskie chrześcijaństwo'', w którym rolę Boga pełnił Kosmos, Chrystusem zaś było Słońce. Ponadto prześladowali prawdziwych chrześcijan; katolików i prawosławnych jako rzekomych heretyków (ów pogląd jest powiązany z New Age i niebezpieczny duchowo jeśli się go podziela).



- Krak (Grakch) był praojcem Greków i zabił smoka wawelskiego, czyli dinozaura (przypomina to trochę kreacjonistyczne teorie Macieja Giertycha ;).



- Bolesław Chrobry wyszczerbił Złotą Bramę w Kijowie za pomocą Szczerbca – miecza danego przez anioły (historycy kwestionują tę legendę).


- Rzymianie nazywali Słowian Sarmatami.
- Imię Lech pochodzi z sanskrytu.
- W V wieku n. e. Słowianie najeżdżali Rzym i kolonizowali Europę Zachodnią. W owym to czasie powstała nazwa Słowianie wywodzącą się od sławy wojennej Sarmatów.




- Ariowie byli Semitami (a Hitler przewraca się w grobie ;).



- Istniała federacja 12 plemion lechickich. Lech był synem celtyckiego boga Pana, zwanego też Lucyferem (uwaga: wszelkie próby ,,wybielania'' Lucyfera, tak charakterystyczne dla różnych odmian gnozy są bardzo niebezpieczne duchowo).

- Odra to po słowiańsku Gotal, Wisła zaś to Wandala. Stąd Wandalowie i Goci byli Polakami. Nazwa ,,Istrogoci'' (Ostrogoci) wywodzi się od Dunaju, zaś ,,Wisłogoci'' (Wizygoci) od Wisły. Ostrogoci to dzisiejsi Chorwaci.
- Wanda przybyła na czele 12 plemion aryjskich.
- Bolesław Chrobry był królem wszystkich Słowian, Gotów i Polan (tak przynajmniej głosi napis na jego epitafium).


- Hunowie byli odłamem Sarmatów. Podobnie jak Węgrzy i Awarowie byli Słowianami. Sejm sarmacki osiedlił Hunów w rzymskiej prowincji Panonii; praojczyźnie Słowian. Węgrzy podbici później przez azjatyckich Madziarów, pochodzili od Hunów. Attyla należał do rasy białej, a nie żółtej.



- Krakus Corsico podbił Korsykę – nazwa tej wyspy wywodzi się właśnie od Kraka.



- Germański wódz Genzeryk był Słowianinem i nazywał się Gąsiorek (pogląd ten podziela Czesław Białczyński).
- W podbojach barbarzyńskich brały udział wszystkie plemiona Słowian – Sarmatów. 12 plemion wiodło do boju dwóch wodzów. Jeśli byli np. Gotami to była to wyprawa Gotów, jeśli Hunami, to Hunów itd.
- Szydłowski uważa legendarnego, polskiego kronikarza Prokosza – pierwszego przysłanego z Rzymu arcybiskupa krakowskiego za postać historyczną, uważa, że to wrodzy Polsce Niemcy uznali jego kronikę za falsyfikat z XVIII wieku.
- Polacy zasiedlają ziemie polskie, co najmniej od czasów potopu (biblijnego). Lechia istniała już w czasach Abrahama.
- Lech był biblijnym patriarchą (!), Tytanem i … Synem Bożym.




- W czasach republiki rzymskiej Polacy założyli Kijów, Twer, Samarę i inne miasta na Rusi, która znajdowała się w polskich rękach od czasów gdy bogowie podzielili w Babilonie sanskryt na 72 języki.




- Lublin założyła Julia, córka Juliusza Cezara.
- Biblijny Izrael to Celtowie, którzy podbili świat. Antyczna Lechia, czyli biblijny Izrael była największym państwem celtyckim.
- Sasi byli odłamem Polaków, dlatego w XVIII wieku wybierano elektorów saskich na królów Polski.



- Polanie założyli Hamburg i Szlezwik – Holsztyn. Lubekę założył Bukowiec, Ham założył Hamburg i Bremę, zaś Sleszyn założył Szlezwik.


- Otto III był wnukiem Mieszka I. Ustanowił … polskiego papieża; Sasa Brunona, który przybrał imię Grzegorz V w miejsce szwabskiego Jana XVI.
- Kwiryci to 12 plemion celtyckich, które założyły Rzym.
- W 1025 r. Bolesław Chrobry najechał Rzym i koronował się na królu Rzymu. Umarł otruty hostią.
- Sarmata był synem Helena i tatarskiej królowej.


- Biblijny Jakub to ta sama postać co … Herakles.
- Wiedźmy, czyli kapłanki wiedzy latały wimanami (starożytnymi maszynami latającymi) na Łysą Górę. Do dzisiaj na jej szczycie znajduje się lotnisko dla wiman.
- Izrael zajął w starożytności całą Euroazję.
- Persowie walczyli z Lechitami.
- Masageci to dawna nazwa Rosjan.
- Pieron był scytyjskim królem królów, który wyrżnął całą perską armię.



- Zoroaster, zwany też Danielem, lub Belteszasarem, nawrócił perskiego króla Cyrusa na kabałę, a także przyleciał wimaną ,,Orłem Wisznu'' i założył sanktuarium na Łysej Górze. Ponadto sprowadził Celtów nad Gopło i utworzył Imperium Lecha.
- Mieszko I przed chrztem wyznawał perską religię ,,zendasztę'', oraz bił aryjskie monety ze swastykami.
- W kolekcji monet polskiego iranisty Pietraszewskiego znajdowały się monety Lecha bite na terenach późniejszej Rosji, oraz Niemiec po Łabę (ziemie od Łaby po Ural należały do Lecha). Kolekcja została zniszczona w wyniku spisku rosyjsko – niemieckiego.
- Nabuchodonozor był Asyryjczykiem (tak naprawdę był Chaldejczykiem).
- Celtowie przetrwali biblijny potop w górach, potem założyli państwo Raj w Indiach.
- Abraham miał przydomek Zoroastra.


- Mitra urodził się na Łysej Górze.
Aż się mózg lasuje, gdy się to czyta! Muszę przyznać, że panowie Paweł Szydłowski, Czesław Białczyński i Juliusz Prawdzic – Tell mają naprawdę bogatą wyobraźnię, zdolną tworzyć niezwykłe, porywające historie, źle jednak, że nie odróżniają jej tworów od rzeczywistości.


sobota, 17 maja 2014

Kościej był ... Polakiem, czyli cudowny świat Antoniego Józefa Glińskiego


Tomek Paczenko; główny bohater ,,Norweskiego dziennika'' Andrzeja Pilipiuka, powiedział, że w XIX wieku Polacy z obawy przed rusyfikacją ,,odrzucili z pogardą'' kulturę rosyjską. Od tej reguły istniały jednakże wyjątki takie jak: Adam Mickiewicz (balladę o Świteziu wzorował prawdopodobnie na rosyjskiej legendzie o zatopionym grodzie Kitieżu), Ryszard Berwiński (w ,,Bogunce na Gople'' umieścił pieśniarza Bojana znanego ze ,,Słowa o wyprawie Igora''), Antoni Lange (napisał poemat o Ilji Muromcu), oraz Wojciech Dzieduszycki (w ,,Baśni nad baśniami'' wspomniał o Światogorze). Do wyjątków należał również XIX – wieczny polski bajkopisarz Antoni Józef Gliński. Jedną z ulubionych lektur mojego dzieciństwa był zbiór jego baśni ,,O królewnie zaklętej w żabę i inne baśnie''. Książka ta podobała się też mojej katechetce, pani Teodosiyi ov Švitsien. To z niej dowiedziałem się po raz pierwszy o Kościeju. Autor nazywał go Janem Kościejem i przypisuje porywanie królewien. Jan Kościej był zły, nieśmiertelny i został pobity przez kij – samobij. W jednej z baśni mieszkał pod ziemią, miał zielone oczy i … szczypce raka. Niczym bohaterowie Sapkowskiego stosował prawo niespodzianki. W dzieciństwie uważałem, że Kościeja wymyślili Polacy, dopiero na lekcji języka polskiego w klasie III dowiedziałem się, że pochodzi on z baśni rosyjskich. Oprócz niego, na kartach baśni Glińskiego ożywa cała plejada niesamowitych istot: jagnię, z którego runa sypało się złoto, kwiat paproci dający olbrzymią wiedzę, czarownice (jedna z nich miała trzecie oko ukryte we włosach), diabły (kłóciły się o latający dywan, walutą piekła były trzaski, czyli drewno na opał), królewicz z gwiazdami i księżycem we włosach (postać zaczerpnięta z baśni rosyjskich), czarnoksiężnik (na rysunku miał zieloną brodę, co wykorzystałem przy tworzeniu postaci Czarnego Ładysława Amosowa), kobieta zamieniona czarami w syrenę (,,Marysia – rybka''), mówiący wilk – wiatrolot pomagający królewiczowi Niespodziankowi (zaczerpnięty z baśni rosyjskich; kto wie czy nie był to jeden z pierwowzorów wilka Gorywałda, towarzysza Czarnego Rogana?), żar – ptak (również charakterystyczny dla wierzeń rosyjskich), czarodziejka Światłowida (jej imię nawiązuje do słowiańskiego boga Świętowita) i jej córka ukrywająca się przed wrogami pod postacią żaby (baśnie wschodnioeuropejskie tym różnią się od ich odpowiedników z Zachodu, że zamiast żabich królów są zaklęte w żaby królewny), oraz leśne straszydła pilnujące kwiatu paproci. Antologia wpisuje się w tradycję najlepszych baśni klasycznych, promując takie wartości jak miłość, wierność, jej pozytywni bohaterowie są katolikami (Znajdek prześladowany przez Złotoluba był bardzo dobrym ministrantem). Piętnowana natomiast jest chciwość, można też wyczytać dyskretne ostrzeżenie przed magią. Maniacy poprawności politycznej dopatrzyliby się zapewne rasizmu (Murzyni gonili chciwca ze skarbem odnalezionym dzięki kwiatu paproci), antysemityzmu (nieuczciwy Żyd – karczmarz) i antyfeminizmu (kij – samobij bijący żonę – sekutnicę), nie należy jednak przesadzać i doszukiwać się nieziemskich rzeczy tam gdzie to zbędne. Pisząc swoją mitologię czerpałem garściami z pomysłów Glińskiego.



piątek, 16 maja 2014

Zwierzyńce i polowania


Studiując ,,Codex vimrothensis'', encyklopedię ,,Obraz świata'' i stosy innych źródeł, natrafiamy na przeróżne wzmianki o zwierzętach; takich jakie znamy i takich jakie widujemy w snach. Wielu bohaterów książki ,,Legenda'' otaczało się zwierzętami. Herosi jak Ilja Muromiec (Iliyon Muromy), Jarosław, Suchman, czy Biwoj dokonywali wielu czynów siedząc na grzbietach swych koni. Władcy jak królowa Afaraka, Bharatiena czy Tatra Wielka zakładali menażerie; niektórzy pisali nawet uczone księgi o licznych zwierzętach jak chociażby ,,Zwierzęta'' królowej Bharatieny, czy ,,Animalistyka'' Kosy Owinniczewa. Nawet sami Enkowie dobierali sobie wśród nich wiernych towarzyszy. Byli też i tacy niestety, co z upodobaniem je dręczyli jak Kościej, czy rzymscy cesarze organizujący krwawe widowiska, w których i ludzka krew się lała. Inni okrutnicy zachwycali się szczuciem niedźwiedzia psami.

,,Bohaterowie i władcy z dawnych dni przemijali, lecz upodobanie istot rozumnych do zwierząt pozostało. Trwa i trwać będzie, tak długo jak żyć będą zwierzęta. Nieraz bardzo wielka może być wzajemna przyjaźń; czasem upodobanie do zwierząt może nawet (co nie jest najzdrowsze) przerosnąć miłość do istot rozumnych, jak w Tmu – Tarakanie, gdzie czci się karaluchy i smoki, a dzieci umierają z głodu. Jednak niechęć do zwierząt i upodobanie w zadawaniu im bólu jest rzeczą godną Čorta, bo nie po to Agej je stworzył, by je katować. Posiadając zwierzę, zabiera mu się wolność, niechże chociaż traktuje się je troskliwie i odpowiedzialnie, aby nie szkodzić innym, ani jemu samemu''

- pisał w erze dwunastej krasnoludek Kosa Owinniczew.



Rozważania niniejsze zacznijmy od zwierzęcych towarzyszy Enków. Jarowit, z mandatu Ageja najważniejszy z nich, jeździł rydwanem, który ciągnęły łabędzie lub smoki powietrzne. Te ostanie; istoty dobroczynne wywodziły się ze żmij, którym wyrosły błoniaste skrzydła i szponiaste łapy. Czasem jako posłańców używał orłów.



Świętowit miał za wierzchowca białego ogiera Śnieżywita (Pana Śniegu).
Jego oblubienicę Mokoszę, rzeźbiarze i malarze miniatur przedstawiali ze żmiją; białą z czarnym zygzakiem. Biała Żmija była córką Mokoszy, a jej jad stanowił panaceum.



Weles podobnie jak Świętowit miał rumaka, lecz koń pana Nawi był czarny i nazywał się Zamor, przez Słowian zwany też Zmorzem. W erze jedenastej kiedy ludzie stali się bardzo zabobonni, białych koni poświęconych Świętowitowi, oraz czarnych wierzchowców Welesa używano do wróżenia, co w erze jedenastej wskrzesił król Analapii, Cztan III. Tytuał ten tak opisuje jedna z kronik, cytowana przez ,,Codex vimrothensis'':

,, […] Rozkładali na ziemi dziewięć włóczni, na łokieć od siebie oddalonych, a kapłan, który miał nadzór nad tym koniem, osiodławszy i ująwszy za uzdę, po trzykroć go przez leżące włócznie tam i z powrotem przeprowadzał. Gdy koń przechodząc, włóczni nie trącił i nie porozrzucał, uważano to za dobry znak, wtedy bezpiecznie przystępowali do dzieła, w przeciwnym zaś razie zaniechiwali go. […]''.

W samej Nawi służyły mi krocie wodnych ptaków navaci, których królem był Lelek, mający postać lelka kozodoja; leśnego ptaka mającego wypijać kozom mleko z wymion. Rydwan Welesa ciągnęły dziki. W erze jedenastej ukradł je król wąpierzy Erydan i czarami zamienił w zielone potwory Świniule, podobne do świń chodzących na zadnich kończynach. Produkowały teraz gnojowicę, którą na rozkaz Erydana wlewano do ogromnych i licznych jezior krainy Burus. Po zabiciu króla wąpierzy przez Tatrę, Świniule powróciły do Welesa i znów stały się dzikami.



Każdej z Rodzenic; Pór Roku towarzyszyło inne zwierzę. Wiosna galopowała na turze czarnym, w kolorze ziemi, a Zima na białym. Oba tury były synami Boruty i Dziewanny Šumina Mati. Jesień miała jeża, a Lato wielkiego jak gołąb, złoto – purpurowego motyla przypominającego płomień, a nazywającego się Łuna.
O zwierzętach Zviezdunów; Miesięcy i Dzionków; Dni, może Czytelnik przeczytać w traktacie ,,Zviezduny'' i opowiadaniu ,,Rod w okowach'' (pieśń Kolfa).



Wielkim przyjacielem Swarożyca; syna Swaroga i Juraty; pana ognia i największego kowala, był smok z Zaziemskiego Oceanu, o złotych łuskach. Razem przemierzali nieboskłon, roznosząc promienie Słońca po całej ziemi. Ponadto Złoty Smok pomagał Swarożycowi w kuźni dostarczając ognia.




Dziwica przemierzała lasy ze sforami chartów, brytanów i ogarów.




Boruta pasł stada wilków, dzików, jeleni, saren i zajęcy, przez co w Valkanicy otrzymał przydomek Vujči Pastir (Wilczy Pasterz). Jego wierzchowcem był łoś; zawsze ten sam, na którego grzbiecie gromił Čorty i złego wodnika Moczara.



Jego oblubienica; Dziewanna Šumina Mati, zwana Leśną Matką przemierzała knieje na grzbiecie białego jednorożca. Za dnia w jej brązowych włosach spały nietoperze, aby o zmierzchu wylecieć na łowy. Spełniały one rolę wałków do nakręcania włosów, nadających im puszystość.


Mar – Zanna zwana też Śmiercią, Śmiertką, lub Śmiercichą przebijała swym lodowym ościeniem wszystko co śmiertelne do roślin i grzybów włącznie. Zwierzęta unikały Mar – Zanny jak też jej córki Zarazy. Czasem jednak towarzyszyły im jednak białe motyle. Niektórzy mówili, że to dusze ich ofiar, inni temu zaprzeczali. Zarazie towarzyszyły dwa psy. Jeden z nich, czarny jak pkieł, chodził na zadnich łapach, a przednimi dzierżył kosę. Drugą była Morowa Suka, o brązowym futrze i muskułach jak lew.




Nieodłącznymi przyjaciółmi Pochwista były dwa sokoły o imionach Lelum i Polelum. Wykluły się z jaja złożonego przez kosmiczną łabędzicę Ładę, w którą wlał czyste nasienie rak Estinus. Pomagały Pochwistowi w walce z ałami i ażdachami, lecz również używał ich do polowań. W erze jedenastej prosił Skarbnika by pożyczył mu na łowy swej małżonki Jedlicy Pustułki zamienionej w sokoła, dziś zwanego ,,pustułką''. Gdy tak się zabawiał, Jedlicę Pustułkę czapla przebiła dziobem, a jej dusza udała się do Nawi Jasnej, gdzie nad czerwonym morzem pasła pawie. Nieszczęśliwy Skarbnik udał się do Welesa i wyprosił przywrócenie żony w zamian za wzrok. Odzyskał ją, a po szczęśliwym zakończeniu wszystkich przygód, uczynił pustułki ,,pustymi'', czyli nieprzydatnymi na potrzeby sokolnictwa.



Zmorze i Zennicy w pracy zsyłania snów towarzyszył wielki jak pies ślimak mający dymiący komin na muszli, oraz krótkie łapy. Urodziła go Mokosza.
Złota Baba lecząc, korzystała z pomocy dużego jak wąż boa, węża Abajowa; burego w ciemnozielone łaty, którego jad stanowił panaceum. Abajow był bratem Białej Żmii.




Wreszcie można by wymienić opiekuna muzyki, Rigla, który walcząc z Ognistym Ksykunem o Perły Głosu, stracił głowę, lecz po powrocie na Ziemię, Agej dał mu drugą, pochodzącą od słowika.
Kiedy w piątej erze Mokosza powiła pierwsze olbrzymy, ich carem został Światogor, jeżdżący na rumaku większym od domu. W owym eonie rozwijali swą cywilizację Żbiczanie – ludzie z głowami żbików. Wybuchła wojna między nimi a olbrzymami, częściowo z winy olbrzymów, a częściowo – Żbiczan. Światogor pędząc na swym wierzchowcu chciał powstrzymać rozlew krwi, lecz Żbiczanie ugodzili go w głowę pociskiem. Litościwa Mokosza pogrążyła jego i konia w głębokim śnie, ukrywając w łonie ziemi. Jeździec wraz z koniem spał aż do ery dwunastej, a gdy wyszedł, spotkał Ilję Muromca i niedługo potem zmarł. Rychło potem zdechł jego wierny koń, a imię jego Dzianet.




W erze siódmej pierwszy król Lynxów, Uralisław chował w jeziorze Ynańska Lykanus krokodyla z rzeki Nilus. Podczas powstania przeciw Żbiczanom, kupiony od Bastów gad zjadał ciała poległych ludzi z głowami żbików, choć przecież Boruta i Dziewanna kazali swym dzieciom palić ciała poległych. Krokodyl wabiący się Nilodoros (,,Dar Rzeki Nilus'') nigdy nie pożerał poddanych Uralisława.





Królowa Rava córa Białego Rysia, syna królowej Rokitki, córki Rysia II, syna Drzewodrapa, syna Rysia I, syna Ryszy, syna Uralisława, przyjaźniła się z niedźwiedziami i chętnie jeździła na ich grzbietach. Założyła sioło Ravę.
Era dziewiąta to czas licznych królowych rusałek i wodników; od Anej I do Goplany III. Anej II, wsławiona obroną przed hordami Biesów i Čadów, leciała na skrzydlatym lwie, mogącym zionąć ogniem. W zwycięskiej bitwie wzięła do niewoli jednego z ich wodzów; wielkiego jak człowiek szczura o błoniastych skrzydłach, imieniem Myszykiszek. Chowała go w stołecznym Toropiecku, tak dumna z pogromu Biesów i Čadów, że jakby zapomniała o wojowniczkach i wojownikach, którzy pomogli jej osiągnąć zwycięstwo, w tym o chrobrym i mądrym wodniku Wereszczace z Ojcowa. Tymczasem Myszykiszek nocami pożerał niemowlęta, aż wreszcie usiłował dobrać się do królowej. Tą jednak uratowała Mokosza swym złotym łańcuchem o dziesięciu ogniwach. Anej II uleczona z pychy, ułożyła hymn ku czci Mokoszy, przypisywany też krasnoludkom.



Afaraka o skórze jak heban:

,,Pewnego razu oswoiła mngvę – wielkiego kota, który pożerał wiele rusałek i wodników. Gdy mngva spała, Afaraka wyjęła jej kolec z łapy, a gdy kot się przebudził, już nie chciał jej atakować. Mngva miała wygląd szarej tiherny [tygrysa] wielkości osła. [Afaraka] Miała wielkie bestiarium, w którym były między innymi: zielone słonie widziane na Morzu Suchym, słoń z dwiema trąbami z Bergamutów, mngva, too [czarna kuna wielkości kozy], dilai [błotny jaszczur mogący zjadać hipopotamy], chimiset [czarny niedźwiedź z ogonem krokodyla], żar – ptak , zwany feniksem, smok górski, muhalu [mała małpka o bladej twarzy, która raz w roku mówi ludzkim głosem], gryf, czui – mfisi [hiena z głową lamparta], marozi [lew w cętki], krokuta [hiena], rynocoros [nosorożec] i koń w paski'' – M. Rymwid ,,Nymphologia''.

Zwierzyniec mieścił się w nowym grodzie stołecznym, zwanym Nandią, który znajdował się na kontynencie dziś zwanym Afryką (starokrasne: ,,Afaraka''). Zwierzęta szły doń same, słysząc grę królowej na flecie (podobnie wabiła zwierzęta królowa Bharatiena). Oprócz wymienionych, w menażerii Afaraki było też wiele innych, a wśród nich dwugarbne konie z Vaktary (późniejszego Al – Baktar), które były pierwowzorem Konika Garbuska z rosyjskiej baśni.




Bharatiena, późniejsza królowa rusałek urodziła się w Azji, na ziemi, która w erze dziesiątej otrzymała na jej cześć nazwę Bharacja. Jej największym przyjacielem z dzieciństwa i młodości był tygrys Bengala, przez Słowian zwany Wengałłą. Gdy była z nim na stepach Gata Okidentalnaya, tygrys zginął użądlony przez mantrykonę, gdy bohatersko zasłonił Bharatienę sobą. Za radą myszki udała się na zachód, do Rokitnickiego Sioła, by prosić Borutę i jego żonę o przywrócenie tygrysa do życia. Zabrała ze sobą trzy żelazne kostury i pożegnawszy rodzinę, wybrała się w stronę Rokitnickiego Sioła. Szła wiele mil, a gdy po wielu przygodach złamał jej się ostatni kostur ze spiżu, była na miejscu. Boruta niechętnie przystał na jej prośbę, lecz zgodził się pod wpływem litościwej Dziewanny. Postawił jednak warunki. Bharatiena miała policzyć wszystkie liście w lesie, nazbierać na paznokciu wiadro wody i ocalić rusałkę z niemowlęciem przed szkieletohieną (hieną w paski, zamiast głowy mającą nagą, lwią czaszkę). W pierwszej pracy pomogły sikorki wezwane przez Mokoszę, a ostatnia była jeno majakiem utworzonym przez wodnika Perepłuta. Boruta wiedział o pomocy, ale zgodził się ożywić tygrysa, przez ten czas leżącego w jaskini. Bharatiena zaś wróciła w rodzinne strony przez cudowne drzwi. Nigdy nie lubiła polowań. Raz jej córka Dżawa na łowach wyrwała żuchwę dzikowi i przyszła się pochwalić matce, samej sobie zaś nadała przydomek Świnka. ,,Umiesz wyrywać dzikowi żuchwę, a czy umiesz przywrócić mu życie''? - rzekła królowa o śniadej skórze. Bharatiena założyła wielki zwierzyniec na wyspie Dilmun, która w erach dwunastej i trzynastej była dla Sumerów czymś w rodzaju raju. Nawodniła ją i zapełniła zwierzętami, które poszły za nią, słysząc dźwięk fletu.

,,Bharatiena gromadziła, badała i opisywała zwierzęta z całej Wyrajszczyzny. W jej ogrodzie bytowały tapiry z Malain, nosorożce, słonie, mamuty z Krainy Białych Pól, jedno – i dwugarbne wielbłądy z Al – Baktar, roślinożerne nietoperze i odkryte przez nią gołyszki. Ryjonosy z Sinea, gronostaje, kuny, sobole i rosomaki z Białopolski, wydry, borsuki, bobry, zające, szczekuszki, jelenie, sarny, daniele, łosie, renifery, antylopy, gazele, bure i czarne niedźwiedzie, białe niedźwiedzie, białe puchatki z Sinea, rude pandy, żubry z ob. Prometu, owcowoły z Białopola, tury, bawoły, bentengi i gaury. Ogromny, biały szczur żyjący w ogniu, dzikie konie, jednorożce, pegazy, kułany, wilki, szakale, cyjony, lisy, chimery, lwy, tiherny [tygrysy], sfinksy, lewarty, gepardy i irbisy z Imalainu. Żbiki, chausy, manule, koty rdzawe z Seylanu, koty kuse, taraje, małpy; to niektóre z hodowanych przez nią zwierząt ssących. Na kartach 'Zwierząt' opisała też odkryte przez siebie beo, beznogie sylfy z Kazuarii, pawie, dzikie kury, ogromne bażanty z Kartwelii, pelikany, kormorany, orły, sepy, kolorowe kaczki z Sinea, kazuary i feniksy, czyli żar – ptaki. Odkryła takie gatunki ryb jak strzelczyki pryskacze, przeźroczki, całuśćce, oraz skoczki mułowe. W specjalnych basenach trzymała delfiny z Gangosu i Niebieskiej Rzeki Białych Delfinów, krabby, morsy, foki z jezior Nordlin i Aspin. Morskie konie, kraxy i kraki, oraz węże morskie. Żółwie lądowe, wodne i morskie. Wielkie morskie kameleony z płetwami, kameleony, gekony i warany z Wyspy Szczurów […]'' - Kosa Owinniczew ,,Animalistyka''.

Na Dilmunie widywano także straszne szczury – rogate i wielkości ludzi, które pochodziły z rodzinnych stron królowej, zwanych w późniejszych erach Bharacją, Hindem i Indiami. Zwierzętami opiekowały się krasnoludy, Cyjanopody – ludzie o jednej stopie, tak dużej, że mogącej służyć za parasol i synowie Juraty – Telchinowie; ludzie o psich głowach i kończynach żółwi.
Królowej Nastazji nie odstępował biały orzeł Magaj, którym zaopiekowała się jako pisklęciem wypadłym z gniazda. Magaj pomagał władczyni i jej oblubieńcowi; królowi – wodnikowi Warchajowi, walczyć z najrozmaitszymi straszydłami służącymi królowi kikimor Niemal Człowiekowi. Zginął zastrzelony z łuku przez potwora Drewnianą Rękę – ludzkie ramię całe z drewna.




W drużynie bohaterskiego wodnika Volcha Alabasty znaleźli się: dobry upiór Dudek, Lynx Białuszko i rosomak. Wszyscy trzej zginęli w bitwie z Nagami, zwanymi też ,,robakołakami'', zaś Volch przeżył i wykorzystując zdolność zmieniania postaci, ubił ich króla Tarakana.




Królowa - czarownica Malkieš Lysarayata (,,Perła Łysicy'') miast na miotle, latała na grzbiecie czarnej pantery. Na jednym z sabatów, zwierzę to pożarło jedną z czarownic, lecz ani panterze, ani królowej nic się z tego powodu nie stało.



Z kolei królowa – syrena Bereginia przyjaźniła się z delfinem.



W erze dziesiątej żyła gdzieś w Międzyraju (dawna nazwa Azji Mniejszej) królowa – czarownica Lilith. Towarzyszył jej lampart; złocisty w czarne cętki; była też matką wielu potworów.




Erę jedenastą otwierają narodziny Teosta, wcielonego Swaroga. Gdy powiła go Kora, zwana w jednym miejscu ,,Pokrową'', z całego świata przybyły zwierzęta, aby go powitać. Choć był Carem – Słońce mieszkał w chacie, a utrzymywał się nie z danin, czy łupów, lecz z lepienia garnków i wypasu zwierząt. Miast wielkich zwierzyńców miał jeno psa Agipa i kota Fitka. Pies Teosta:

,,Był duży i czarny, miał ogon lewarta, lecz co najdziwniejsze – sześć łap! Podobno zionął ogniem. W każdym bądź razie knajacy Amosowa zasiekli Agipa szablami z ości buruskich ryb'' – Kosa Oppman ,,Perłowy latopis''.

Kot Fitek był biały i też zionął ogniem. Jeszcze w erze dwunastej, król krobacki Mato spotkał go na jednej z wysp. Teost zawarł pokój z plemieniem wodników Sobaków – pasterzy krokodyli z rzeki Nilus, którzy karmili swe gady ludźmi.



Kościej I Nieśmiertelny lubił zabijać zwierzęta na łowach, dręczyć je, składać w ofierze Rykarowi i innym Čortom, oraz rzucać im skazańców na żer. Jego wierzchowcem był czarny jednorożec Nürman, na którego grzbiecie podbił wiele krajów. Nürman utonął w czasie bitwy na lodach jeziora Mamir w Burus, gdy król Aplanu Lech III wciągnął wojsko Kościeja w zasadzkę.



Pokonany przez złowrogiego ,,cara Zachodu'' król murzyńskiej Tassilii, Wielki Barnum posiadał ogromny zwierzyniec w stołecznym Loitikonie (,,Mieście Żyraf''), dosyć wiernie odtwarzający zasoby zwierząt królowej Afaraki. ,,Mam tyle zwierząt, ile gwiazd na niebie'' – mówił z dumą. Jego wierzchowcem był ,,koń w paski zwany Zebrą'' (,,Codex vimrothensis''), który w czasie bitwy ugryzł Kościejowego Nürmana.



Skarbnik, jeszcze za życia, kiedy ludzie nazywali go Audanem (Awdanem, Awdańcem) przyjaźnił się z żabą Rechotką i myszką o rubinowym ogonku. Zwierzęta te towarzyszyły mu także po śmierci, gdy za prawe życie został jytnas opiekującym się górnikami i kopalniami. Według ,,Perłowego latopisu'' zyskał możliwość przybierania ich postaci, by ostrzegać górników.



Jego kuzynka Tatra urodziła się w Toreniu w Montanii i towarzyszyła jej czarna jamniczka imieniem Malkieš (Perła). Gdy Wiłkokuk zabrał ją do Presnau jako zakładniczkę dla Kościeja, suczka poszła wraz ze swą panią, lecz utonęła na bagnach. Po ucieczce z niewoli tyrana i szaleńca, Tatra poznawszy jego plany ostrzegła króla Aplanu, Lecha III, a ten zwyciężył Kościeja w bitwie na lodach jeziora Mamir. Tatra została królową i założyła wielki zwierzyniec.

,, […] Za zgodą męża założyła piękny zwierzyniec, w którym były wśród wielu innych: okularowce, krokodyle z rzeki Nilus, czarne salamandry, zaskrońce rybaczki, foki z Morza Joldów, rozgwiazdy, kraby, kraki, słowiki, pingwiny z Teutmanii (obecnie Germania) [w rzeczywistości alki olbrzymie], sępy, łabędzie, strusie, bobry, muhalu, serwale, mngvy, czui – mfisi, marozi, wilki, dzikie osły, tury, żubry, duby z Nandii [chimisety], suhaki, borsuki, rosomaki, rzęsorki, roślinożerne nietoperze, wielbłądy, słonie i nosorożce. 'Perłowy latopis' mówi nawet o gryfach i mamutach'' – encyklopedia ,,Obraz świata''.

W czasie drugiej tułaczki spowodowanej najazdem Kościeja i króla Soborowego Orlandu, Wieńczesława II Czerwono – Czarnego, Tatra wraz z mężem i przyjaciółmi chroniła się w ojcowskiej Jaskini Hien, gdzie żyły hieny północne. Otoczona nimi powiła sześcioro dzieci i wszystkie przeżyły. Jeden z jej trzech synów, Burus o żółtej skórze, nigdy nie polował na rysie. Tłumaczył to wdzięcznością dla białego rysia Deneba, który w czasie wyprawy jego ojca Lecha III do państwa Tygrys w Azji, pomagał Tatrze w opiece nad dziećmi i królestwem.
Nieodłącznym towarzyszem rusałki Ruty o czerwonych włosach był bury niedźwiedź Arvot Baldas. Kościej zmuszał Tatrę do różnych trudnych prac, mając nadzieję, że przy którejś zginie, a jedną z nich miało być złowienie niedźwiedzia z Jeziora Niedźwiedzi na Bliskim Zachodzie. Zwierz zatapiał łodzie rybaków, bo w jego karku sterczał odłamek harpuna. Gdy spał w sitowiu Tatra i Ruta wyleczyły go i zaprzyjaźnili się. Odtąd Ruta stale podróżowała z Arvotem Baldasem. Na Svalbardzie dołączyły do nich trzy białe niedźwiedzie: Igor Lorenzkrafft, Wilson Eaneawatt i Gotard Urmeier. O ich przygodach może Czytelnik przeczytać w książkach ,,Tatra'' i ,,Tatra. Suplement''.
W IV wieku ery jedenastej, Rykar zerwał się z łańcucha i przybrawszy postać długiego jak pasmo górskie węża Gorynycza począł pustoszyć świat. Do walki z nim stanął junak Dobrynia z Dzikich Pól mający za wierzchowca konia Burhaszkę, którego wydobył z zaniedbanej stajni.



Wreszcie można wspomnieć o Pani Krowiarce z Krainy Białych Pól. Była żoną cara – wodnika Ayałakaya panującego w jeziorze Nordlin i wypasała stada bydła (z kolei jej mąż pasł foki). W czasie podróży poślubnej zaprowadziła hodowlę bydła w Bharacji. Przez pewien czas nie mogła znaleźć wspólnego języka z mężem i wykorzystywał to niegodziwy człowiek Ičun, chcący posiąść jej krowy, by zostać wodzem jednego z białopolskich plemion. Jego plany się nie powiodły, a między wodnikiem, a Enką miłość znów rozkwitła.
Era dwunasta była czasem bohaterskim. W życiu jej licznych herosów też znalazło się miejsce dla zwierząt. Już Dobromir, ostatni heros poprzedniej ery, posłuszny woli Ageja i Mokoszy, w łupinie żołędzia z Wielkiego Dębu zbudował arkę, w której uratowały się liczne zwierzęta z potopu zesłanego przez rozżaloną Juratę.


Kiedy Jovan ubiegający się o rękę rusałki Dilvicy, przybranej córki króla leśnych ludzi, poszukiwał skarbów w Čorcim Młynie, pomagała mu sama Dilvica i wielki pies Varka, który zasłaniając nimfę, stracił ucho w starciu z wąpierzem. Ostatecznie cała trójka uciekła z młyna ze skarbami. Jovan i Dilvica uzyskali zgodę na pobranie się. Dilvica uwielbiała jeździć konno, a towarzyszył jej orszak rusałek, wodników i leśnych ludzi.
Godzamba, syn Godzięby z sioła Kociuby, podróżował z dwoma turami: Złotorożkiem i Srebrnorożkiem (rogi jednego były złote, a drugiego srebrne). Przeżył z nimi wiele przygód i bronił dwójki dzieci; Władka i Sławki ze wsi Rajgród (nie mylić ze stolicą ludu Jatvów, o tej samej nazwie). Zraniony czarodziejskim ostrzem nie mógł chodzić, a wtedy dzieci, oba tury i sama Dziewanna Šumina Mati, zabrali go pod Sobotnią Górę, której wodą został uleczony.


Aredvi Milovana przez Marię Konopnicką i innych Polaków, zwana ,,sierotką Marysią'' nie miała rodziców. Całymi dniami pasła gęsi, w czym pomagał jej pies Misiek (Ursiś). Została przygarnięta przez chłopa Skrobka. Wówczas to jej gąski wydusił czarownik Lis Sadełko, który ongiś przybrał postać zwierzęcą i nie potrafił wrócić do ludzkiej. Nie chcąc innego stadka, nie traciła nadziei na ożywienie zabitych. Tak jak ongiś Bharatiena szła do Boruty i Leśnej Matki, tak Aredvi Milovana postanowiła udać się do królowej Tatry, co teraz jako jytnas gór i rzek opiekowała się stadami orłów i kozic. Jej przewodnikiem został orzeł wysłany przez Tatrę z Montanii, a towarzyszyli jej Misiek i nadworny kronikarz króla krasnoludków Błystka (Likostina), Kosa Oppman przez Polaków zwany Koszałkiem Opałkiem. Prowadzeni przez orła doszli do góry Gerlach, gdzie wznosił się tron Tatry. Z woli Ageja królowa gór ożywiła gęsi i jeszcze pokazała przybyłej jej ojca i matkę jako jytnas. Wiele lat po tym zdarzeniu, Aredvi Milovana została służebnicą królowej Tatry i na chwałę Ageja, ratowała przed lawinami.
Ilja Muromiec urodził się z bezwładnymi nogami. Dopiero w trzydziestej wiośnie życia przybyli doń starcy – bracia Scyta i Sarmata. Napoili go winem i nakarmili chlebem, dzięki czemu uzyskał władzę w nogach i wielką siłę. Postanowił zostać junakiem, a starcy poradzili mu jak zdobyć konia. ,,... konia przeznaczonego na śmierć wykup, wykarm go i ujeźdź, a będzie to najlepszy rumak w dziejach'' - ,,Codex vimrothensis''. Koń ów otrzymał imię Homel (Gomelus) i znał ludzką mowę. Niosąc na grzbiecie największego bohatera Słowian, przeżył wiele przygód, aż pewnego razu na krywickiej ziemi zginął w walce z wielkim wężem Trusiem. Na tym miejscu Ilja założył gród, który nazwał jego imieniem, a który stoi po dziś dzień.
Jarosław przez Scytów, Persów i Sarmatów zwany Rustamem również miał znakomitego konia. Był nim ogier Rakuza wyhodowany przez Celtów w stadninach Galstadu, a kupiony na wyspie Cortix. Na nim to Jarosław wraz ze Scytami walczył o Tmu – Tarakan, a po wyjściu z niewoli ratował sarmacką królewnę Irvis, by później służyć jej ojcu, królowi Azarmarotowi. Wreszcie jeździec wraz z koniem zginął w zasadzce urządzonej przez króla, pragnącego posiąść żonę herosa.
Braciom Jeszy i Niji Niewidkowi towarzyszył biały, trójgłowy pies Rusmil, zdobyty na sarmackim karbowym Aszratwie. Towarzyszył im wiernie, razem z uratowanym z rąk siepaczy króla Atamrasa, mądrym Centaurem Chironem, aż zginął w bitwie przebity oszczepem przez królową Amazonek, Selencję II.


Wodnik Żurawiec, król rzeki Bobry (Castra, Biebrza), zawsze otaczał się ptakami. Gdy będąc w Egipcie pomagał faraonowi Mestromowi walczyć z wielkim, wielogłowym wężem Tat'em , tym co ongiś kusił pierwszych ludzi, życie ocalił mu struś. Wielkim ciosem dla Żurawca było wybicie ptaków z rozkazu złego faraona Jeremiasza ,,aby nie zjadały zbiorów''. Jak można się domyśleć, plony zniszczyły owady, których liczebności nic nie hamowało.



Olbrzym Mugora przeżył wiele przygód razem z turem, gryfem i dobrym smokiem. Był wyjątkowo długowieczny, nawet jak na olbrzyma. Za króla Analapii Bogdala zginął w walce ze smokiem Girginiczem.
W erze trzynastej Wizimir Danajogromca (Wizimierz Danogromca) syn Opolona, syna Lecha I Dalmackiego jako chłopiec dostał w darze od posłów z Nürtu morsa. Chował go w basenie i karmił polarnymi małżami (dla porównania Jurata miała trójgłową fokę Cetę, którą urodziła).



Jego syn Syward, noszący imię po zwyciężonym królu Danai jak wielu innych władców zajmował się sokolnictwem (królowa Tatra była jedną z nielicznych, które nie lubiły łowów). Raz jego jastrząb schwytał jaskółkę mającą w dziobie długi, niewieści włos. Król z dworem zaczął się zastanawiać czyj to włos, a gdy usłyszał sugestię, że włos ten pochodził od królowej Amazonek, wysłał zwiadowców do ich królestwa, aż poznał królową Selencję II. Zauroczenie przeszło gdy został przez nią pokonany i wraz z królem Roxu Jaskotelem bezskutecznie usiłował podbić Amazonię.
Rumakiem Aleksandra Wielkiego, który wraz z nim ostał się w kronikach i pieśniach był Bucefał. Koń ten miał wypalone piętno w kształcie byczej głowy, a miast kopyt – palce. Nikomu nie dawał się ujeździć, dopiero Aleksander spostrzegając, że koń boi się własnego cienia, zasłonił mu go i tak ujeździł. Ojciec Aleksandra, król Macedonii Filip II powiedział, że jego królestwo jest za małe dla syna. Bucefał niósł króla w wielu wyprawach , w tym również do Analapii, gdzie pokonał go fortelem książę Lestek Złotnik. W Palestynie Aleksander zabił czarownicę Lilith, która zaatakowała go pod postacią ogromnej sowy o dwóch głowach. Była to ta sama Lilith co żyła już w erze dziesiątej. Gdy jej dzieci – potwory pozabijały się walcząc o złoto, czarownica stała się potworem mordującym niemowlęta, tak jak mamuny.
Juliusz Cezar jak ongiś Kościej jeździł na jednorożcu, jednak jego wierzchowiec był biały i miał palce miast kopyt. Towarzyszył swemu panu w Galii, Brytanii i Analapii, gdzie Cezara pokonał w pojedynku Krak.



Królowa Wanda podobnie jak Tatra nie lubiła polowań. W dzieciństwie chowała żółwia z bagna (Czytelnik nie może tego zrobić, bo jest to gad chroniony). Gdy wraz z junakiem Oposem ze Svamii wędrowała przez stepy Roxu z misją do króla Irosława, oswoiła tarpana, co okolicznym chłopom bałamucił klacze. Ponadto ustanowiła pierwszy na terenach dziś zwanych Polską obszar chroniony.


Jatva w dzieciństwie przygarnięta przez Juratę, przyjaźniła się z gryfem o odwłoku skorpiona, którym był zaklęty za złe czyny namiestnik prowincji Pomori. Gdy czar przeminął, pobrali się i od nich wziął wziął swój początek lud Jatvów przez Polaków zwanych Jaćwingami.


Libusza, królowa Bohemii na polowaniach zabijała jeno zwierzęta groźne dla ludzi. Raz w Górach Kawczych pojawił się straszliwy syn smoka z Vovel i mamuny Lochy. Był to dzik zionący ogniem, a miast ogona mający żmiję. Królowa wybrała się przeciw niemu, lecz byłaby zginęła gdyby nie pomoc junaka Biwoja. Ogień z ryja dzika na stałe osmalił jej jedno kolano. Biwoj wędrował na wiernym koniu Šemiku; raz gdy został niesłusznie oskarżony o morderstwo, dowiódł niewinności brawurowym skokiem ze skały w Piropolis, stołecznym grodzie Bohemii.
Suchman z Roxu, który swe imię zawdzięczał germańskim przodkom, służącym królowi Rusowi, również miał konia. Gdy junak poległ w bitwie, jego ciało zamieniło się w rzekę, z której pił jego wierny koń.
Opos całą swą tułaczkę od wygnania ze Svamii po zabicie smoka z Panonii przez pobyt na dworze królowej Wandy w Analapii, spędził razem z czarnym rumakiem imieniem Namri.
Tetka z Bohemii, podobnie jak królowa Libusza i Kazia Trucicielka była czarownicą, a latać potrafiła na … niedźwiedziu.
Sowi z Liteny, wielki poszukiwacz Wysp Błogosławionych, czyli Nawi Jasnej, początkowo był hultajem, a będąc synem konata polował na zwierzęta domowe chłopów. Jego życie się zmieniło, gdy dziadek Isis w trzewiach świni o dziewięciu śledzionach znalazł rzekomo klucz do Nawi Jasnej.



Żyjąca za panowania chrześcijańskiego króla Bogdala, czarownica Danika z Vompierska miała w swej stajni hipogryfa, czyli potomka gryfa i klaczy, który pomógł zakochanemu w niej panu Borzywojowi Błyszczyńskiemu wrócić z Vompierska do Wymrocza. Hipogryfy miały postać koni z głowami i skrzydłami gryfów. Pisarze antyczni nie wierzyli w ich istnienie, wiedząc, że największym przysmakiem gryfów jest konina.



Abraham Prochownik – Żyd, który został królem Analapii, dostał w darze od cesarza Abisynii, Księdza Jana afrykańskiego bawoła – czarnego z szarymi, zagiętymi rogami. Król Analapii jeździł na jego grzbiecie na polowania i mieczem ścinał głowy żubrów.




Popiel I Okrutny od władcy Abisynii dostał w prezencie stado lwów, które karmił niewolnikami i skazańcami, a także upolowanymi zwierzętami.


Ziemowit syn Piasta za pośrednictwem arabskiego kupca Musy al – Indrika korespondował z Księdzem Janem i obaj władcy wymieniali się darami. Ziemowit otrzymał szakala, papugę żako i lewarta, zaś Ksiądz Jan – wilka, dudka i rysia.

,,Jan III Prester gdy jego rydwan ciągnęły jednorożce, lewarty, nosorożce, lub strusie, a jego żona Balkis XV uwielbiała mknąć jak wiatr na strusim grzbiecie'' - ,,Codex vimrothensis''.

Nieco bardziej znana jest historia kniazia Olega i jego konia.

,,Przepowiednia głosiła, że książę zginie z powodu swego ulubionego konia, toteż kazał go chować z dala od siebie. Gdy koń zdechł, Oleg przyszedł go zobaczyć, a ujrzał same kości. Z nich wypełzła żmija i ukąsiła władcę, a ten zmarł'' - ,,Codex vimrothensis''.



Mieszko, ostatni król Analapii i pierwszy książę Polski miał niedźwiedzia zwanego Miedźwon. Czasem walczyli ze sobą. Podobnych przykładów można mnożyć więcej. Można jeszcze powiedzieć o koziorożcu księżniczki Kałmakii z ery dziewiątej, o gryfie Relia Kriliaticy, o królowej Tatrze wyruszającej do Afryki po feniksa, o skrzydlatym wielbłądzie Alabandzie, którego posłowie arabscy dali królowej Amazonek Orianie, wreszcie o błotnicy Pripegali, na której jeździł Czerwony Człowiek itd.


,,Zwierzęta to przecież coś więcej niż piękny fragment królestwa przyrody – to nasi krewni, współmieszkańcy tego samego globu. Jako najmądrzejsi i najpotężniejsi spośród nich, jesteśmy za nie odpowiedzialni. A przy tym co chyba najważniejsze, nie możemy dać im zginąć, bo przecież kochamy zwierzęta''! - Bolesław Orłowski ,,Zwierzęta w służbie człowieka''.