Studiując
historię na Uniwersytecie Szczecińskim w trakcie przeglądania
,,Encyklopedii ‘Białych
Plam’’ natrafiłem
na krótką, negatywną wzmiankę demonologa o. Aleksandra Posackiego
o Carlosie Castanedzie jako okultyście. Był to mój pierwszy
kontakt z tym autorem.
Carlos
Castaneda (1925 – 1998) był amerykańskim antropologiem
pochodzenia peruwiańskiego (urodził się w Cajamarca), absolwentem
Uniwersytetu w Los Angeles. Jego życiorys jest pełen zagadek i
przekłamań (min. kłamał, że urodził się w 1931 r. w São
Paulo w Brazylii). Zasłynął jako autor serii popularnych książek,
które wywarły duży wpływ na subkulturę dzieci kwiatów.
W
lipcu i sierpniu 2020 r. przeczytałem sześć książek Castanedy:
,,Nauki don Juana’’
(ang. ,,The Teaching of
Don Juan. A Yaqui Way of Knowledge’’)
z 1968 r, ,,Odrębna
rzeczywistość’’
(ang. ,,A Separate
Reality’’) z 1971 r,
,,Podróż
do Ixtlan’’
(ang. ,,Journey
to Ixtlan. The Lessons of Don Juan’’)
z 1972 r, ,,Drugi
krąg mocy’’
(ang. ,,The
Second Ring of Power’’)
z 1977 r, ,,Dar
Orła’’
(ang. ,,The
Eagle’s Gift’’)
z 1981 r. i ,,Wewnętrzny
ogień’’
(ang. ,,The
Fire from Within’’)
z 1984 r.
Są
to fabularyzowane relacje o praktykowaniu przez młodego antropologa
indiańskiej magii pod okiem starego szamana don Juana Matusa z
Meksyku. Owe – jak się później okazało – pseudonaukowe prace
spotkały się z dobrym odbiorem w środowisku akademickim i
kontrkulturowym. Dopiero później okazało się, że przedstawione w
nich wyniki badań i obserwacje były mistyfikacją (największą w
antropologii od czasu odkrycia rzekomego człowieka z Piltdown w 1912
r.) do czego jeszcze dojdziemy.
Książki
Castanedy przekazują specyficzną, pełną zjawisk paranormalnych
wizję świata momentami przypominającą utwory z gatunku fantasy (w
tym miejscu przepraszam twórców i czytelników fantastyki…). Oto
co można w nich znaleźć:
Mistrzem
(,,dobroczyńcą’’)
don Juana był tzw. diabelero;
człowiek władny zmieniać się w zwierzęta (np. ptaki, psy, koty).
Mógł nim być także olbrzymi kojot. Ponoć diableros
znali tylko Indianie z Sonory. Zaliczali się do nich nie tylko
mężczyźni. Kobieta diablero
pod postacią suki kradła ser białemu człowiekowi. Ten ją
zastrzelił (wiedząc, że jest człowiekiem z zwierzęcej postaci) i
musiał zapłacić za nią odszkodowanie. Diableros
przed śmiercią przekazywali swe tajemnice członkom rodziny. W 1942
r. Indianie dokonali samosądu na ostatnim diablero,
który uśmiercił czarami setki ludzi. Spalili go na stosie, aż
została po nim ,,wielka
kałuża tłustej mazi’’
(,,Nauki
don Juana’’).
Indiańscy
czarownicy posiadali przedmioty napełnione mocą służące do walki
i zabijania. Były ich ,,dziesiątki’’, a ich moc zależała od
mocy posługującego się nimi czarownika (brujo).
Czarownik władał nimi za pomocą przyjaznych duchów. Sam don Juan
posługiwał się: maiz
– pinto
(ziarnami kukurydzy z pasemkiem czerwieni pośrodku, było ich 48 –
każde mogło zabić człowieka wnikając do jego wnętrza),
kryształami i piórami. Maiz
– pinto
były podrzucane w kwiecie i usuwane przez wysysanie (zachodziło
ryzyko, że ziarno zabije wysysającego). Żaden ptak nie zjadłby
zaczarowanego maiz
– pinto.
Castaneda
tak długo tarzał się po podłodze, aż w jego oczach przedmioty
zaczęły zmieniać kolory.
Po
zażyciu pejotlu Castaneda miał wizję, w której czarny pies pił z
nim wodę, która przepływała przez pijące zwierzę. Pies
opalizował i wyrosła mu tęczowa grzywa. Castaneda też miał
tęczową grzywę i bawił się z psem. Antropolog nasikał na psa, a
pies na niego, zaś don Juan twierdził, że to nie był pies, ale
Mescalito – duch pejotlu.
Don
Juan opowiadał, że w młodości zabił człowieka jednym ciosem
ręki, przerzucał głazy, których nie mogło podnieść 20 ludzi i
skakał tak wysoko, że zmiatał liście z najwyższych drzew, lecz
tylko Indianie mogli widzieć jego wyczyny.
Czarownica
la Catalina zamieniona w kosa próbowała zabić don Juana (postać
ta pojawi się jeszcze wielokrotnie w twórczości Castanedy).
Don
Juan wróżył z fajkowego dymu i powiedział, że gdyby fajka
chciała od kogoś uciec, mogłaby np. wywołać pożar.
Mescalito
jest rodzaju męskiego. Pełni rolę nauczyciela i obrońcy. Może
przybierać stałą postać człowieka lub światła. Castaneda po
zażyciu pejotlu widział olbrzymią pszczołę z filmu SF i słyszał
ogłuszający ryk. Wynurzywszy się z jeziora pełnego czarnej wody,
zobaczył człowieka z czarno – zielonymi oczami, głową w
kształcie truskawki, pokrytego zieloną, brodawkowatą skórą;
ukląkł przed nim i rozpłakał się. Mescalito pokazał mu w
zagłębieniu dłoni jego samego jako starca biegnącego wśród
iskier. Zerwany pejotl był ciężki, bo chciał wrócić do ziemi.
Zażywanie
czarciego ziela (innej rośliny halucynogennej) miało umożliwić
unoszenie się w powietrzu.
Dwie
jaszczurki (najprawdopodobniej legwany pustynne) służyły do
przepowiadania przyszłości; jedna miała zaszyty pysk, a druga
oczy. Zwracam uwagę, że jest znęcanie się nad zwierzętami.
Castaneda po nasmarowaniu się papką z czarciego ziela ujrzał
wariatkę H., oraz człowieka niszczącego książki. Dwie jaszczurki
mówiły do niego, lecz ich nie słuchał. Po zakończeniu wizji don
Juan mówił mu, aby je zjadł. Castaneda rozebrał się do naga,
natarł stopy i genitalia cuchnącą papką z czarciego ziela, a
potem miał wizję lotu wśród ciemności (przypomina mi to krem
Azazella z ,,Mistrza
i Małgorzaty’’
Michaiła Bułhakowa).
Halucynacje
przy paleniu fajki: uczucie zimna, zdarcia sobie całej skóry z
twarzy, rozpadania się na kawałki. Castaneda przeszedł przez
drewniany słup, potem zderzył się plecami z miękką, gąbczastą
ścianą, w którą zaczął się zapadać.
Na
polu pejotlu Castaneda widział świecące rośliny i śpiewał im.
Spotkał Mescalito, któremu zwierzył się ze swych problemów.
Potem zobaczył ojca i rozmawiał z nim.
Jaszczurki
potrafiły zaprowadzić człowieka na krawędź świata i tam
zdradzić mu wielkie tajemnice.
Don
Juan wmówił Castanedzie, że jego ciało znikło, a jego głowa
zamieniła się w kruka.
Castaneda
miał halucynacje po paleniu mieszanki. Zobaczył grube i spiczaste
przedmioty świecące na różowo, oraz latał z trzema
srebrzystymi, świecącymi ptakami. Don Juan tłumaczył, że były
to kruki, które tak naprawdę są srebrzyste. Białe gołębie w
oczach kruka są różowe lub błękitne, zaś mewy – żółte.
Castaneda po śmierci miał stać się krukiem.
W
czasie halucynacji po zażyciu grzybów, Castaneda miał atak strachu
w nocy. Prześladowała go kobieta diablero,
która przybrała postać don Juana i usiłowała ukraść mu duszę.
Castaneda bronił się klepaniem po pośladku, tańcem, okrzykiem
bojowym i rzutem kamieniem.
Chcąc
zostać diablero
należało
odbyć podróż
przez szczelinę między światami wraz z duchem pomocnikiem, który
zabijał, a potem napełniał wiedzą.
Tancerz
Sacateca siłą woli sprawił, że Castaneda miał zawroty głowy i
poczuł zimna (,,Odrębna
rzeczywistość’’).
Don
Juan paląc mieszkankę widział ludzi jako świetliste jaja, z
których pępków wyrastały świetliste włókna, zaś ich kończyny
to szczecinki.
Kiedy
Castaneda szukał roślin na pustyni, spotkał trzech Meksykanów
(dwóch mężczyzn i kobietę). Don Juan powiedział mu, że były to
duchy – sprzymierzeńcy człowieka wiedzy don Vicente.
Sprzymierzeniec
może wyglądać jak: człowiek, pies, kojot, ptak, a nawet
dmuchawiec. Nie jest dobry, ani zły. Pies i wrona zawsze rozpoznają
sprzymierzeńca.
Kojoty
widzą śmierć unoszącą się w miejscu gdzie zginął
przedstawiciel ich gatunku,
W
oczach wrony sprzymierzeniec przybiera postać spiczastego kapelusza,
może świecić, być matowy i bardzo ciężki. Może też być
kawałkiem tkaniny ociekającym wodą.
Don
Juan powiedział, że niektórzy ludzie widziani na ulicy nie są
ludźmi.
Don
Juan tłumaczył nazwę miejscowości Los Vidrios (Szkło) w Meksyku
tym, że przewróciła się tam ciężarówka ze szkłem i wysypało
się ono na drogę (legenda miejska).
Kiedy
Castanedę i don Juana gonił samochód, Indianin wyjaśnił, że to
nie pojazd tylko ,,światła
na głowie śmierci’’
(,,Odrębna
rzeczywistość’’).
Castaneda
po zażyciu pejotlu widział różową poświatę i słyszał głos
matki oraz dzwonienie w uszach.
Don
Juan twierdził, że niewidomi się nie śmieją, bo ,,nigdy
nie patrzyli na zabawną stronę życia’’
(,,Odrębna
rzeczywistość’’).
Kiedy
don Genaro wydalił kał słychać było ,,głęboki,
nieziemski grzmot’’
(,,Odrębna
rzeczywistość’’).
Don Genaro potrafił też stanąć na czubku głowy bez podpierania
się rękami.
Mistrz
czarownik może zamieniać się w orła, a zły czarownik – w sowę.
Złemu czarownikowi służą pumy i nocne ptaki, zaś dyletanci
(liryczni czarownicy, ,,brujos
liricos’’)
wolą wrony. Mistrz czarownik potrafi podróżować przez 10 poziomów
innego świata, zły czarownik i dyletant – tylko przez pierwsze
trzy.
Po
długości i kolorze macek wyrastających z pępka można ocenić czy
człowiek jest zdrowy czy chory, dobry czy zły.
Don
Genaro wykonywał akrobacje nad wodospadem za pomocą macek
wyrastających z pępka. Don Juan tłumaczył to Castanedzie, który
nie widział tego co powinien.
Strażnikiem
innego świata było gigantyczne zwierzę; skrzydlate, z długim
oślinionym pyskiem, mające kępki czarnej sierści i duże oczy
podobne do białych piłek. Castaneda ujrzał je po wypaleniu
halucynogennej mieszkanki w fajce. Owym strażnikiem był zwykły
komar.
Don
Juan opowiadał Castanedzie, że zaskoczony w górach przez pumę,
powstrzymał ją od ataku siłą woli (pogłaskał jej sutki), a
kiedy puma leżała rozmarzona, uciekł.
Castaneda
zobaczył twarz don Juana jako okrągły, świetlisty obiekt.
Antropolog
tak długo wpatrywał się w wodę, aż ujrzał zieloną mgłę.
Duch
wodnej jamy polubił Castanedę, jednak don Juan zabronił mu mówić
o duchu jamy, który wspomniany mógłby się rozgniewać, złapać
Amerykanina i nikt nie mógłby mu już pomóc.
Don
Juan kazał Castanedzie wsiąść na jeden z bąbelków unoszących
się w zielonej mgle.
Z
miejsca gdzie znajdować się miało lewe oko don Juana sypały się
iskry (opis przybliżony).
Castaneda
po wypaleniu dwóch fajek ujrzał na zaoranym polu człowieka, który
nie był człowiekiem, ale sprzymierzeńcem.
Rano
stanowiło niebezpieczną porę dnia dla czarowników. Mogli być
wtedy zabici przez sprzymierzeńców (wyglądałoby to jak wypadek).
Don
Juan opisał Castanedzie jego śmierć jako świecąca chmurę
widoczną z okna samochodu, a potem dodał, że śmierć wchodzi
przez brzuch.
Don
Juan udając wronę wywarł siłą woli wpływ na świece zapłonowe,
przez co samochód Castanedy nie mógł ruszyć.
Czarownica
la Catalina sprawiła, że don Juan skręcił nogę w kostce, lecz
sam się wyleczył zaklęciem. Potem don Juan i Castaneda postanowili
,,wykurzyć’’ Catalinę. Czarownica pod postacią kosa zaskoczyła
don Juana we śnie i musiał walczyć o przeżycie. Don Juan kazał
Castanedzie przynieść starą dubeltówkę i strzelić do kosa,
którego postać przybrała Catalina. Castaneda strzelił do kosa,
lecz nie mógł znaleźć jego ciała. Catalinę tylko to
rozzłościło. Wówczas don Juan dał Castanedzie wysuszoną nogę
dzika i kazał mu, aby wbił ją Catalinie w pępek. Czarownica była
młoda, ciemnoskóra i krępa. Castaneda wbił w nią nogę dzika, a
potem uciekał do samochodu przed pościgiem mężczyzn. Don Juan
wyjaśnił Castanedzie, że oszukał go, aby wypróbować. Tak
naprawdę Catalina nigdy mu nie zagrażała. Catalina uciekając
przed Castanedą w jednej chwili przeskoczyła całą szerokość
drogi.
Po
wypaleniu fajki Castaneda zobaczył przez dziurę w dźwięku ducha
sprzymierzeńca w kapeluszu, którego twarzy nie mógł dojrzeć.
Pułapkę
na duchy stanowiło włókno do przywoływania sprzymierzeńców lub
duchów przyrody. Don Juan twierdził, że jego pułapka na duchy
jest dzikiem.
Wieczorem
w czasie palenia fajki przy ognisku Castaneda dojrzał cień, który
don Juan uznał za istotę duchową bezużyteczną dla czarownika.
Castaneda
miał omamy słuchowe (piski i łopot skrzydeł atakujące brzuch) i
dotykowe (jakby karku dotykał łapą gigantyczny królik, albo
skakały po nim stada małych kangurów).
Don
Genaro twierdził, że gorący wiatr opowiadał jego ciału niezwykłe
rzeczy. Kiedy don Genaro położył Castanedzie rękę na ramieniu,
Amerykanin poczuł tak wielki ciężar, że upadł na ziemię. W
czasie gdy don Genaro sprowadził odgłos grzmotu, Castaneda ujrzał
go jako olbrzymią, toczącą się skałę. Castaneda miał wrażenie,
że don Genaro o zmierzchu zamienia się w kota. Kiedy don Genaro
zaświstał, Castaneda uczuł próżnię w dolnej części brzucha, a
potem zobaczył szamana stojącego na szczycie góry oddalonej o 10
mil.
Don
Juan radził, aby krnąbrne dziecko dać bezdomnemu do zbicia, a
jakiś czas potem chłopiec miał dotknąć martwego dziecka
(,,Podróż
do Ixtlan’’).
Don
Juan opowiadał anegdotę o pewnym królu, który kazał zabijać
ludzi, którzy nie nauczyli się wymawiać określonego słowa.
Pewien młodzieniec uczył się je wymawiać przez sześć lat, lecz
sprawdzający go urzędnik zapomniał hasła i spytał o inne słowo.
Młodzieniec go nie znał. Przyznał się, że uczył się sześć
lat i został zabity (przypomina to trochę polski przekaz o królu
Władysławie Łokietku, który po stłumieniu buntu niemieckiego
wójta Alberta w Krakowie kazał zabijać Niemców nie potrafiących
wymówić polskich słów: ,,młyn,
koło, mąka, miele, soczewica’’).
Don
Juan mówił Castanedzie, że przelatujący samolot i ekspres do kawy
przyznały mu rację, a nawet podziękował temu ostatniemu.
Don
Juan mówił, że wrona to omen, a przywiana przez wiatr gałąź to
potwierdzenie.
Don
Juan mówił Castanedzie, że biały sokół, na którego ten niegdyś
polował był omenem zapowiadającym śmierć Amerykanina.
Autor
przytacza opowieść don Juana o młodym, głodnym człowieku, który
spotkał starca z tykwami. Starzec chciał mu dać zaczarowanego
jelenia w zamian za tykwy, jednak młodzieniec nie chciał ich oddać
bo myślał, że wewnątrz jest moc. Znalazł w nich tylko jedzenie i
wodę i rozbił je.
Na
pustyni don Juana i Castanedę zaskoczył porywisty wiatr. Indianin
przekonywał, że jest to nieprzyjazna moc tego miejsca chcąca ich
przegonić lub nawet zabić. Mówił, że wiatr szuka Castanedy.
Don
Juan opowiadał Castanedzie jak polował na magicznego jelenia.
Indianin stanął na głowie i rozpłakał się, a jeleń wdał się
z nim w rozmowę (powiedział: ,,Cześć,
przyjacielu’’
i ,,Nie
bądź smutny’’).
Don
Juan twierdził, że noszenie czegokolwiek w rękach jest niezdrowe,
zamiast tego lepiej nosić plecak.
Don
Juan i Castaneda głośno rozmawiali, aby przyciągnąć uwagę ducha
wody, a potem milczeli godzinami.
Castaneda
zobaczył na pustyni zdychające zwierzę; dużego, brązowego ssaka
z pazurami i spiczastymi uszami, oraz ptasim dziobem (rysopis ten w
dużej mierze pasuje do mitycznego gryfa). Potem przekonał się, że
była to gałąź, lecz don Juan wmawiał mu, że przez moment było
to prawdziwe zwierzę.
Szaman
dawał antropologowi mięso mocy uzyskane od magicznego jelenia,
które Castaneda miał powoli żuć.
Castaneda
siedząc na występie skalnym ujrzał most z mgły w postaci
szerokiej belki bez oparcia. Widział jak don Juan nogą rozbił mur
i strącił dach. Kiedy biły błyskawice, don Juan mówił, że to
walczą moce gór.
Don
Juan dał Castanedzie parę liści, kazał je włożyć do spodni i
mówił, że będą go ogrzewały zamiast koca.
Kiedy
Castaneda biegał nocą (uprawiał ,,chód
mocy’’)
miał wrażenie, że ściga go czarny kształt przypominający
zwierzę. Ujrzał wielką, ciemną masę kwadratową jak drzwi. Don
Juan objaśniał, że istoty takie są niebezpieczne dla zabłąkanych
wędrowców.
Castaneda
pomylił wiszący na kaktusie kawałek żółtego materiału ze
zbliżającym się do niego pasmem górskim.
Cienie
są źródłem uczuć (don Juan tłumaczył, że świat jest dużo
bardziej skomplikowany).
Magiczna
broń stanowiły kryształy kwarcu, które rzucone przebijały ciało
wroga, a potem wracają do ręki tego kto je rzucił. Kryształy
zyskiwały moc po tym jak dotknął ich zmuszony do tego duch
pokonany w walce.
Don
Juan założył strój pirata (tak widział go Castaneda), lecz jego
młodzi, indiańscy uczniowie widzieli go w tym samym czasie w
stroju mnicha, żebraka lub bogatego właściciela ziemskiego (nasuwa
mi to skojarzenia z indyjską legendą o ślepcach macających słonia
i próbujących go potem opisać).
Według
don Juana każdy człowiek rodzi się z pierścieniem mocy
zaczepionym o działanie.
Nocą
na pustyni czarownica la Catalina zaatakowała Castanedę pod
postacią ciemnego kształtu i latała w powietrzu, aż przepędzona
rozbiła się w krzakach. Kiedy Castaneda wymknął się nocą z
imprezy, Catalina szła za nim nieludzko wrzeszcząc i skacząc jak
ptak, a on ze strachu uciekł.
Don
Genaro na oczach Castanedy położył się na brzuchu i pływał po
podłodze. Czarami przeniósł samochód Castanedy w inne miejsce
(później okazało się, że była to iluzja); wyobraził sobie, że
nim odjechał, potem na prośbę Castanedy szukał jego samochodu pod
kamieniem. Don Genaro zrobił latawiec ze swojego słomianego
kapelusza.
Castaneda
miał urojenia, że rozmawiał z kojotem (kojot mówił: ,,W
porządku, a ty?’’,
,,Czego
się boisz’’
itd.). Zwierzę używało języków angielskiego i hiszpańskiego.
Potem stało się świetlistą istotą. Don Juan mówił, że kojoty
są oszustami i lepsze są grzechotniki.
W
krzakach Castaneda spotkał człowieka ryczącego jak odrzutowiec.
Don
Genaro opowiadał jak idąc przez góry do Ixtlan napotykał zjawy,
które częstowały go jedzeniem, a on przed nimi uciekał. W końcu
znalazł sprzymierzeńca w postaci małego chłopca – zjawy
pasącego dwie kozy.
Stara
Indianka, doña
Soledad za pomocą czarów odmłodniała i zaczęła molestować
seksualnie Castanedę rozbierając się przed nim (,,Drugi
krąg mocy’’).
W samochodzie Castanedę prześladowała wisząca nad nim srebrzysta
ręka. Doña
Soledad mówiła Castanedzie, że rysunek na podłodze usuwa jej
zmarszczki, zaś kiedy wiąże włosy staje się młodsza.
Powiedziała też, że każda kobieta ma swój wiatr (ona sama: wiatr
północny), którego może używać do magicznych celów (np. do
odmładzania się). Mówiła, że Nagual (don Juan) nie był
człowiekiem, ale starym diabłem. Kiedy gościła w domu don Juana i
don Genara, don Juan powiedział, że nie chce zupy od tak słabej i
starej kobiety. Strącił tykwę z zupą, którazamiast się wylać,
wylądowała na stopie doñi
Soledad. Miał to być znak od mocy.
Don
Juan przekręcił doñi
Soledad głowę, aby zmienić kierunek jej oczu (ustawił ją na
północ). Potem kazał jej rozebrać się do naga w górach.
Północny wiatr wszedł do jej ciała, zamieszkał w macicy i
stamtąd mówił do niej.
Lidia;
uczennica don Juana włożyła sobie za bluzkę kurczaczka, a potem
nie mogła go znaleźć, lecz wciąż czuła jego łapki na swojej
skórze. Szalała przez trzy dni. Don Juan kazał ją związać. Gdy
się uspokoiła kurczaczek się odnalazł.
Josefina
uczennica don Juana chciała usunąć liść, który przyczepił się
jej do ubrania, lecz skaleczyła się chcąc go pokruszyć.
Don
Juan zesłał wiatr na otyłą Elenę (la Gordę). Wiatr wygnał ją
z domu, pędził po wzgórzach i parowach, aż w końcu zepchnął ją
do rowu, gdzie trzymał ją przez wiele dni.
Kiedy
Eligio pokazał palcem na niebo i potrząsnął nogą, odczepiła się
odeń cholla
(rodzaj rzepu).
Doña
Soledad dusiła w łóżku Castanedę stryczkiem. Antropolog zobaczył
swoje ciało z lotu ptaka. Potem jako duch uderzył Indiankę pięścią
w czoło. Niedoszła zabójczyni mówiła, że musi być naga, aby
wiatr ją wyleczył. Próbowała zabić Castanedę, bo chciała za
wszelką cenę dostać się do innego świata. Tymczasem jej
zaczarowana podłoga przestraszyła się Castanedy, gdy patrzył na
znajdujące się na niej linie i krzyczał.
Castaneda
miał użyć psa doñi
Soledad do wabienia wiatru, zobaczył jak zaczarowana podłoga
utworzyła kokon wokół łóżka i czuł brzuchem zielonkawe
światło.
Rosa
zaatakowała zdenerwowanego Castanedę magicznym kijem, a on w duchu
uderzył jej dłoń pięścią i potem musiał ją leczyć.
Lidia
wmawiała Castanedzie, że ma on dziurę w ciele po prawej stronie.
Miała ją zrobić kobieta, która go opróżniła.
Stara,
obłąkana Josefina wmówiła sobie, że ma dziecko z don Juanem
(chłopca), lecz trzymała go z dala od Lidii i Rosy, aby go nie
zjadły. Josefina na oczach Castanedy zamieniła się ze starej,
brzydkiej i cuchnącej baby w śliczną, młodą dziewczynę (była
to jej obrona przed gwałcicielami).
La
Gorda twierdziła, że uczucia kobiet mieszczą się w ich macicach.
Don
Juan twierdził, że samochód jest grotą zbudowaną przez człowieka
i zamieszkaną przez duchy, którym należy okazać szacunek
wchodzeniem na czworakach.
Don
Juan ukazał się pod postacią wielkiego kojota, a don Genaro –
czarnego jaguara.
Don
Juan kazał Pablitowi, aby uprawiał seks z Lidią, Josefiną i Rosą,
lecz one próbowały go zabić.
Don
Juan wymagał od la Gordy, aby wyrzekła się dwóch córek, które
rzekomo zabrały jej kawałek duszy i uczyniły ją pustą.
Nestor
opowiadał Castanedzie, że widział jego i Pablita latających na
niebie jak latawce. Mówił też antropologowi, jak zamienił się w
kojota, skoczył w przepaść i na jej dnie spotkał mazateckiego
czarownika Porfiria, który uczył go o roślinach. Potem Nestor
rozsypał się na milion luźnych kawałków, znów został złożony,
a Porfirio uczył go o zwierzętach.
Don
Genaro puścił tak potężnego bąka, że la Gorda odczuła to jak
silny podmuch wiatru.
Castaneda
zobaczył przez szczelinę w rzeczywistości ogromną, ciemnobrunatną
kopułę i nieograniczoną białą powierzchnię zamiast nieba. W
kopule (większej niż największe ziemskie budowle) znajdowali się
don Juan i don Genaro. Potem Castanedę gonił niewidzialny potwór.
Ziemia zapadła się pod nim, chwycił za gałąź, która złapała
jego samego i wyniosła go na znaczną wysokość. Potem zobaczył z
niej niewidzialnego dotąd ryczącego potwora o rozdziawionej
paszczy. Gałąź go puściła i został połknięty przez zwierzę.
Josefina
przybrała postać mężczyzny leżącego w łóżku i wrzeszczącego
na Castanedę.
Czarownicy
mają poświatę (aurę) bursztynową, a czarownice zielonkawą.
Castaneda
widział jak Lidia biegała po ścianie.
Rosa
wspinała się po czerwonych włóknach zwisających z dachu, aż
przybrała postać świetlistej plamy.
Czarownicy
tacy jak don Juan i don Genaro nie umierają, lecz przenoszą się do
innego świata., oraz potrafili latać na błyskawicach.
Castaneda
razem z ,,siostrzyczkami’’ (Lidią, Josefiną i Rosą) zamknął
się w pokoju gdzie zamienili się w mgłę.
Don
Juan i don Genaro po śmierci przenieśli się do świata czerwonych
owadów.
Don
Juan ostrzegał la Gordę przed magicznym kamieniem z dziurką, który
znalazła w Monte Alban (Oaxaca). La Gorda nie posłuchała i zaczęła
śnić koszmary. W ramach terapii don Juan zakopał ją na 9 dni nagą
w trumnie z darni umieszczonej w ziemi, gdzie musiała oddawać mocz
i stolec. Wodę i jedzenie podawano jej przez małe drzwiczki. La
Gorda ściskając kamień odbierała uczucia jego ostatniego
właściciela, którego zaatakowali kanibale (człowiek ten był
zjadany żywcem).
Don
Juan ostrzegał przed zwiedzaniem meksykańskich piramid.
Pablito
wierzył, że posągi ,,Atlantydów’’
z Tuli naprawdę chodzą w nocy. Don Juan ostrzegał, że pobyt w
piramidach ściąga nieszczęścia, a z czasem może spowodować
przemianę w upiora.
Kiedy
don Juan pracował na polu, ze świeżo zaoranej ziemi wynurzyła się
ręka kobiety. Potem Indianin wygrzebał z ziemi nagiego, chudego,
ciemnego i bezwłosego mężczyznę w drewnianej klatce.
Nocą
don Juana zaatakowało stado zjaw; nagich mężczyzn o żółtych
oczach, którzy chcieli mu połamać kości. Don Juan schronił się
przed nimi w jamie w ziemi, a one siedziały wokół i czatowały.
Castaneda
widział cztery kobiety jako cztery bezkształtne bąble emitujące
bursztynowe światło.
Castaneda
ujrzał na ulicy jak ludzie zamieniali się w ,,wielkie
bąble białego światła’’
(,,Dar
Orła’’).
La
Gorda widząc na ulicy mężczyzn podobnych do don Juana i don Genara
uznała to za omen zabraniający podróży do Los Angeles lub Mexico
City.
Zkobiecych
genitaliów wyrastają ,,grube
wiązki włókien’’
podobne do lwich ogonów.
Castaneda
spotkał w kawiarni człowieka widzianego we śnie. Ten rozpoznał go
i przestraszony uciekł.
Castaneda
widywał w snach tygrysa szablozębnego, który uczył go oddychać.
Castaneda
wraz z indiańskimi czarownicami i czarownikami idącymi w szyku
węża, spotkał sprzymierzeńca: olbrzyma mierzącego siedem stóp.
Nestor
mówił, że znakiem jego śmierci będą ołowiane żołnierzyki,
zaś w przypadku Castanedy miał to być dźwięk trąbki, który
kiedyś usłyszał w Los Angeles.
Josefina
opowiadała, że była prześladowana przez ścianę mgły.
Rosa
z wielkim lękiem przechodziła przez most, bo na drugim końcu coś
chciało ją pochłonąć. To diabeł Silvio Manuel pożerał ludzi
idących mostem (znajdował się jednocześnie na obu końcach
mostu). Most stanowił portal do innego świata. Silvio Manuel miał
postać mroku, w którym widać było tylko jedno oko.
La
Gorda sądziła, że biuro linii lotniczych stanowiło miejsce mocy i
bramę do innego świata.
Lidia
oskarżyła Castanedę, że on i Silvio Manuel wzajemnie pożarli
swoje ciała.
Castaneda
widział ścianę żółtawej mgły sięgającej nieba.
Castaneda
i la Gorda wspominali kobietę Naguala; młodą, tajemniczą
partnerkę don Juana, którą uważali za istotę wyższą od siebie
i o której rozprawiali jak o rzeczywistej osobie.
Castanedzie
w czasie świadomego snu (,,śnienia’’)
ze środka ciała wyrósł czułek. Potem antropolog wydzielał bladą
mgłę.
Orzeł
będący czymś w rodzaju boga don Juana; stworzył Mężczyznę
Naguala i Kobietę Naguala. Dał im za opiekunów cztery kobiety –
wojowników (strony świata) i czterech mężczyzn – wojowników i
kuriera.
Śniący
ma na brzuchu fartuszek włókien, zwiadowca zaś ma fartuszek z
licznych małych, okrągłych guzków.
Don
Juan w czasie gdy uczył się u swego dobroczyńcy, został pobity
przez dwie rosłe Indianki i zawieszony nad ziemią w skórzanej
uprzęży, co miało leczyć choroby duchowe.
Zuleica
kazała Castanedzie wpatrywać się w jej genitalia, a potem musiał
się rozebrać do naga.
Don
Juan na oczach Kobiety Naguala przeskoczył nad dachem domu.
Castaneda
wraz z czarownicami trafił do świata gdzie świeciły dwa słońca.
Silvio
Manuel na oczach Castanedy parokrotnie zamieniał się w świetliste
jajo.
Dla
don Juana słowo ,,Toltek’’
nie było historycznym etnonimem, ale oznaczało posiadacza
starożytnej wiedzy tajemnej. Tak rozumiani Toltekowie żyli daleko
na północ i południe od Meksyku. Od czasów konkwisty pojawili się
nowi widzący drugiego cyklu; jednym z nich był don Juan.
Metaforą
śmierci było pożeranie duszy przez Orła. Castaneda wziął to
dosłownie i przestraszył się.
Don
Juan twierdził, że ludzie poczęci w wyniku nudnego seksu w
dorosłym życiu powinni powstrzymywać się od stosunków, aby nie
marnotrawić energii seksualnej.
W
górach przyszła do Castanedy, don Juana i don Genara gromada zjaw.
Potem w domu Castaneda przestraszył się sprzymierzeńca.
Don
Juan kazał Castanedzie wykonać magiczne lustro Tolteków.
Antropolog zobaczył w nim głowę wodnego ducha. Kiedy Amerykanin
wpatrywał się w magiczne zwierciadło zanurzone w wodzie, ujrzał
portal do równoległego świata i omal tam nie wskoczył. Później
lustro chciał przywłaszczyć sobie mieszkający w wodzie
sprzymierzeniec.
Sprzymierzeniec
gonił młodego don Juana i wepchnął go do ogniska.
,,
[…]
starzec otworzył drzwi na oścież i do domu wpadł olbrzymi
człowiek z twarzą ryby. Pojawił się tak błyskawicznie, jakby
wcześniej podsłuchiwał pod drzwiami. Miał szarozielony kolor,
jedno wielkie oko pozbawione powieki i był wielki jak drzwi. Don
Juan zemdlał ze zdumienia i przerażenia. Wiele lat musiało minąć,
by przezwyciężył ten lęk’’ - ,,Wewnętrzny ogień’’,
-
strażnikiem domu był sprzymierzeniec: ,, […]
w drzwiach pokoju, gdzie siedzieliśmy, pojawiła się przerażająca
postać dziwnego mężczyzny. Jego obecność tak mnie wystraszyła,
że poczułem zawroty głowy. Zanim zdążyłem ochłonąć, ten
człowiek rzucił się na mnie i z mrożącą krew w żyłach furią
pochwycił mnie za ramiona. Poczułem coś w rodzaju szoku
elektrycznego’’ - ,,Wewnętrzny ogień’’,
Castaneda
wpatrywał się w płomień lampy benzynowej, aż poczuł, że unosi
się jak balon. Był teraz bezcielesną boją unoszącą się nad
chmurami jaskrawego światła i masami czerni. Unosił go wiatr.
Leciał przez tunel kolorowych świateł.
Kobiety
są dzikie, co ułatwia im zamianę w zwierzęta, są wtedy gwałtowne
i okrutne.

La
Catalina ukazała się w postaci teratomorficznej: ,, […]
spomiędzy liści wyłoniła się potworna postać. Wyglądała tak
niesamowicie, że nie poczułem strachu, tylko fascynację. To, co
stanęło przede mną, nie było człowiekiem; nawet w przybliżeniu
nie było podobne do człowieka. Bardziej przypominało gada,
pękatego, groteskowego owada czy nawet owłosionego, ponad wszelką
miarę odrażającego ptaka. Było ciemne, pokryte szorstką, rudą
sierścią. Nie dostrzegałem nóg, tylko wielką, paskudną głowę.
Stworzenie miało płaski nos z wielkimi otworami nozdrzy po bokach i
coś w rodzaju dzioba z zębami. Choć wyglądało przerażająco,
miało wspaniałe oczy. Wyglądały jak dwa hipnotyzujące, niezwykle
przejrzyste jeziora. Lśniła w nich wiedza. [...]’’ -
,,Wewnętrzny ogień’’. Castaneda
rozebrał się do naga i pobiegł za istotą, aż razem z la Cataliną
znalazł się w innym świecie, gdzie znajdowało się gorące
podłoże i skały lekkie jak gąbki. W końcu sam na moment zamienił
się w potwora.
Niektórzy
z ,,dawnych
widzących’’
dążąc do rozszerzenia percepcji zamienili się w drzewa.
Castaneda
przestraszył się gdy odkrył, że dopiero co obudzony don Genaro w
miejscu oczu ma dwa punkty bursztynowego światła. Szaman przeszedł
przez ścianę, chodził po ścianach i suficie głową w dół, aż
wreszcie zamienił się w bąbel światła.
Stary
nagual don Julian poszczuł don Juana nieorganicznym, syczącym
człowiekiem o potwornym wyglądzie, który zmusił go do podjęcia
nauki u niego (w przeciwnym razie połamałby obu wszystkie kości
poczynając od stóp). Dodać należy, że don Julian potrafił
stawać się młodym lub starym na zawołanie.
Castaneda
miał wizję czegoś co przypominało pejzaż piekła.
Antropologa
odwiedziły w domu liczne świetliste istoty. Jedna z nich wyglądała
jakby pokrywało ją białe futro.
W
XVIII wieku nagual Sebastian spotkał pod katedrą jednego z
ostatnich Tolteków; dawnych widzących. Niektórzy starożytni
Toltekowie dożyli aż do XX wieku przebywając zakopani w ziemi. Don
Juan zaprowadził Castanedę w odludne miejsce gdzie ukazali mu się
zagrzebani w ziemi Toltekowie; jeden z nich schwytał antropologa za
nogę.
Don
Juan przeniósł czarami Castanedę z Meksyku do Tucson w Arizonie
(USA) do łóżka pięknej Carol; kobiety naguala.
Don
Juan głosił, że zamiast Boga istnieje ,,matryca
ludzi’’
nadająca ludzkie kształty wiązkom energii; Castaneda ujrzał
matrycę pod postacią mężczyzny i oddał mu cześć (gdyby był
kobietą ujrzałby matrycę jako kobietę).
Castaneda
na polecenie don Juana stworzył siłą umysłu równoległy czarny
świat.
Latem
2018 r. czytając pracę popularnonaukową brytyjskiego historyka
Mike’a Dasha dowiedziałem się o wątpliwej autentyczności dzieł
Castanedy:

,,W
latach siedemdziesiątych Castaneda osiągnął niemały sukces
dzięki książce zatytułowanej Nauki Don Juana i kilku następnym.
Wszystkie opowiadały o spotkaniach autora z indiańskim czarownikiem
z Meksyku, wtajemniczającym go w mistyczną ‘wiedzę plemienia
Yaqui’.
Książki
Castanedy o Don Juanie, które były najlepiej sprzedającymi się
publikacjami w historii antropologii, przyciągały miliony
czytelników mieszaniną filozofii, przygody i wstrząsających
opisów zjawisk mediumicznych. Autor twierdził, że czarownik Yaqui
i jego przyjaciel, Don Gennaro, potrafią lewitować, teleportować i
produkować na życzenie poltergeisty oraz niesamowite wizje,
dowodząc tym samym, iż fizyczna, mierzalna rzeczywistość nie jest
jedyną obiektywnie istniejącą.
Filozofia
ta przemawiała do wyobraźni czytelników, którzy dorastali w
latach sześćdziesiątych, chłonęli ideały tej dekady i pociągała
ich forma oświecenia osiągana za pomocą narkotyków (Don Juan i
Castaneda w celach edukacyjnych zażywali rozmaite substancje
halucynogenne). Innym czynnikiem, który przysporzył Castanedzie
wiarygodności był fakt, iż uzyskał on stopień doktora na
Uniwersytecie Kalifornijskim w Los Angeles dzięki dysertacji opartej
na badaniach w terenie, które podobno przeprowadzał w Meksyku w
towarzystwie Don Juana. Pracę tę okrzyknięto klasyką antropologii
doświadczalnej, stawiano ją za wzór młodym naukowcom pragnącym
gruntownie poznać przedmiot swych badań.
Tymczasem
według Richarda de Mille’a, autora dwóch krytycznych opracowań o
książkach Castanedy, nie ma żadnych dowodów istnienia jakiegoś
Don Juana i jego przyjaciela Don Gennara (których upodobanie do
kloacznych dowcipów skłoniło jednego z pisarzy do nazwania ich
‘Laurelem i Hardym szamanizmu’), nic też nie wskazuje na to, aby
autor przeprowadzał jakiekolwiek badania wśród Indian plemienia
Yaqui. I choć książki Castanedy odznaczają się o wiele większą
wewnętrzną spójnością niż inne fikcje literackie, zawierają
pewne istotne błędy, wskazujące na to, że jego doświadczenia są
od początku do końca zmyślone. Charakteryzująca te publikacje
atmosfera nierzeczywistości i szokująca filozoficzna treść biorą
początek z pracy doktorskiej na Uniwersytecie Kalifornijskim.
Castaneda zakładał – i słusznie – że profesorowie, którzy
będą go egzaminować, nie czytają wszystkich książek, jakie mają
w bibliotece.
De
Mille demaskuje Castanedę począwszy od jego życiorysu, który był
taką samą mistyfikacją, jak życie Cyrila Hoskinsa. Mimo wszystko
jednak zarówno krytycy, jak i przyjaciele Castenedy przyznają, że
jego twórczość reprezentuje pewne wartości. Wielu antropologów
uważa, iż nie ma większego znaczenia, czy książki te zawierają
fakty czy fikcję, albowiem wyrażają jakieś prawdy. Niewielu
oszustów zasłużyło na tak pozytywną opinię’’ - Mike Dash
,,Granice poznania. Poltergeisty, stygmaty, lewitacja, spotkania z
UFO: prawda czy mistyfikacja?’’

Castaneda
przyczynił się do rozwoju antychrześcijańskiego ruchu New Age, a
zwłaszcza gałęzi neopogaństwa zwanej neoszamanizmem
(zainteresowanych tym, czym różni się neoszamanizm od prawdziwego
szamanizmu i dlaczego jest krytykowany przez Indian, odsyłam do
pracy Andrzeja Szyjewskiego ,,Szamanizm’’).
Fani Castanedy nie stronili od pejotlu i innych halucynogenów, chcąc
przeżywać takie same ,,odloty’’ jak ich guru; nie muszę mówić,
że z opłakanym skutkiem.

Oddając
sprawiedliwość Castanedzie nie można odmówić mu ani bogatej
wyobraźni, ani ciekawego sposobu prowadzenia narracji. Jednocześnie
przesłanie jego książek sprowadza się do mętnego mistycyzmu New
Age oraz słoniowej dawki irracjonalizmu. Prawdę mówiąc nigdy
wcześniej nie czytałem książek równie dziwacznych i pełnych
pogardy do rozumu, który przez mentorów Castanedy jest traktowany
jako przeszkoda w poznaniu wyższej prawdy. Paradoksalnie dzięki nim
jeszcze bardziej doceniam katolicyzm, w którym: ,,Wiara
i rozum są jak dwa skrzydła, na których duch ludzki unosi się ku
kontemplacji prawdy’’
- św. Jan Paweł II ,,Fides
et ratio’’.
Zainteresowanych prawdziwymi wierzeniami meksykańskich Indian
odsyłam do książki Witolda Jacórzyńskiego i Dariusza Wołowskiego
,,Porywacze dusz''.