niedziela, 19 maja 2013

Koniec dynastii


,,Wyginęli jak Obrzy’’ – przysłowie ruskie.

Tego dnia Nestę i całą Analapię okryła żałoba. Na łożu śmierci leżał pogrążony w gorączce, król Leszek II Płodny (Laškek ov Dugyj Jurnyj), syn Leszka I Wyścigowego (Laškek ov Peresyj Avrihos). Ów ostatni zawdzięczał swój przydomek sposobowi dojścia do władzy. Jego ojciec, król Jurandot miał wielu synów i aby rozstrzygnąć, który ma po nim objąć władzę, zorganizował wyścigi wozów. Niestety jeden z zawodników, imieniem Mykita rozsypał na trasie przejazdu kolczaste kule, które srodze pokaleczyły niepodkute konie rywali. On sam dojechał do mety, bo jego konie nosiły podkowy. Wygrał. Dwóch braci nie wzięło udziału w wyścigach z powodu zbyt młodego wieku. Byli to Leszek i Sławdar. Wynagrodzili to sobie, biegnąć po trasie wyścigu. Wówczas wyszło na ajw oszustwo Mykity. Leszek mimo srogich okaleczeń, dobiegł do mety pierwszy. Gdy się o tym dowiedział król Jurandot, ukarał Mykitę zamykając go dożywotnio w wieży nad brzegiem Morza Srebrnego bez pokarmów i napojów, zaś Leszka uczynił swym następcą, nie zważając przy tym na jego prośby darowania, bądź złagodzenia kary, jakiej został poddany jego brat. Leszek II Płodny umierał pogodnie, marząc o Nawi Jasnej. Na jego uroczysty pogrzeb przybyli królowie Nürtu, Germanii, Bohemii, Roxu, Sarmacji, Svamii, królowa Slawii, konaci Burus, a nawet konsul rzymski Mariusz. Analapów napawała wielkim smutkiem nie tylko śmierć dobrego władcy, ale też brak następcy tronu. Leszek miał jedną żonę, imieniem Grusza, której łono opuściło czterdzieści córek. Wszystkie dożyły dorosłości. ,,Codex vimrothensis’’ podaje ich imiona: Kryvica, Duleba, Smolenica, Łużyca (Lužica), Miłża, Morava, Polewa, Vorava, Styrica, Karyntina, Drzewa, Tatrzyca, Lubosza, Lubusza, Skrewa, Viadrina, Sedina, Vkra, Pakla i Obra – dwie kapłanki oddane swojemu ludowi, które zamieniły się w rzeki, by ocalić zagrożonego przez Teutonów bohatera .... To samo źródło nazywa Leszka ,,ojcem plemion’’. Krywicę. Dulebę i Smolenicę w czasie najazdu awarskiego, poślubił ksiażę z Roxu, Irosław.
Pojął za żony wszystkie trzy, wbrew woli Ageja, a sprzeciwiającego się kapłana kazał skrytobójczo zabić. Krywica o rudych włosach zrodziła księcia Oczeretnika, praojca Krywiczów, żyjących na białoruskiej ziemi. Pewnego razu będąc jeszcze dziewczęciem znalazła przemoczoną pszczołę. Zlitowała się nad nią, osuszyła jej skrzydełka i karmiła miodem, aż owad przybrał rozmiary konia. Nadała jej imię ,,Ayama” i latając na niej przeżyła wiele przygód. Raz spotkała wynurzającego się z ziemi syna Mokoszy, kreta wielkości słonia wyrządzającego wiele szkód. Ocaliwszy go przed myśliwymi, wymogła na nim przysięgę, że więcej nie będzie szkodzić ludziom. Było to jeszcze w Analapii, w prowincji Podlesie. Duleba była pramatką Dulebów, zaś na cześć złotowlosej Smolenicy, Irosław kazał zbudować gród zwany obecnie Smoleńskiem. Dynastia dalmacka wymarła w Analapii , przetrwała dłużej w Bohenii, a najdłużej w Roxie.



*

Każdej wiosny Jarowit wzmacniał pierwszym grzmotem łańcuch krępujący Gonyrycza. Jednak łańcuch nieubłaganie stsawał się coraz słabszy, wreszczie pękł i potwór z hukiem niszcząc Pasmo Gorynycza wypełzł na powierzchnię, szzydząc z Jarowitowych piorunów. Zacuchnęło siarką i powierzchnia zaroiła się od Čortów. Gorynycz ryknął i uderzył całym ciałem o ziemię. Jego skóra pękła i wyszedł z niej nowy potwór – smok. Miał łeb rekina lammy, skrzydła czarnego orła Ridana, cztery szponiaste łapy, kadłub krokodyla, a ogon długi i kolczasty. Plunął ogniem, a Čorty zawołały:
- Któż jak smok, wielki, straszliwy i bezlitosny, łycar i hospodar, pogromca Enków, postrach świata! – wołały Licho, Čart i Przegrzecha.
Jego żoną była mamuna Locha. Zionął ogniem na wschód – i spłonęły lasy Białopolski. Plunął na północ i zatruł wiele jezior w Nürcie. Ryknął w stronę zachodu i zburzył Londinium i Lutetię Parisiorum. Tupnął łapą w kierunku południa - i Rzym nawiedziło trzęsienie ziemi. Następnie poleciał do Afryki i osiadł w miejscu, gdzie przed potopem znajdował się gród Bajadorsk z cudowną fontanną. Stanął nad brzegiem Morza Ciemności i ryknął. Na jego zew pospieszyły morskie potwory o trudnych do wymówienia nazwach – macie zatopić lądy stworzone po potopie! – rozkazał smok. Natychmiast skryta magiczną mgłą przed korsarzami zza Słupów Heraklesa, a przez to uznana za zaginioną Atlantyda, którą rządził król Ardanazy XX, Antilla, Avalon, Golkonda, Hy Brasil, Eldorado, Mu i Lemuria znalazły się w niebezpieczeństwie. Mokosza i Jurata przybyły tam by ostrzec i prosić o pokutę, lecz ich mieszkańcy nie chcieli ich słuchać. Byli pogrążeni w okrucieństwie i rozpasaniu, które nazywali ,,wolnością” i ,,miłością”, toteż potwory zatopiły ich i teraz już nie ma tych lądów. Tymczasem Smok poszybował do pozbawionej króla Analapii i osiadł w prowincji Viscli, w jaskini u stóp wzgórza Vovel. Odtąd zwano go smokiem z Vovel lub wawelskim. Biedna Analapia! Nie ustawał w niej Chaos, rozboje a smok szalał w najlepsze. Na próżno różni ludzie usiłowali go zgładzić różnymi sposobami. Do bezkrólewia i smoka nadeszło trzecie nieszczęście – najazd.



*

Było raz trzech olbrzymów, jeden pochodził z Prometu, drugi z Bharacji, a trzeci z Sinea. Wyruszyły w świat szukać przygód i bogactw. Jednak olbrzym z Prometu zabił swych towarzyszy wędrówki, gdy spali, zabrał ich złoto i postanowił, że będzie ich królem. Nazywał się Obrzyn. Przybył do kraju Awarów, gdzie właśnie wygasła dynastia i sam jeden podbił cały lud. Rządził nim krwawo i przyłączył do swych włości cały Promet i kraje ościenne w tym Taj-Każk, a granice jego imperium sięgały Rzymu, Bharacji i Sinea. Nienasycony swoimi zdobyczami w niedługi czas po śmierci Leszka II Płodnego wyprawił się na Słowian. Dodać należy, że jego poddani z Gór Ikaryjskich nie chcieli napadać na inne kraje. W odwecie król Obrzyn zburzył ich stolicę – Terekabad. Awarowie najpierw podbili Rox, a potem Analapię, aż do Lebany. Wielkie było okrucieństwo króla Obrzyna. Złożył hołd smokowi z Vovel i składał mu ofiary z ludzi, zwłaszcza z niewiast i dzieci. Jego dostojnicy lubili, gdy ich wozy ciągnęły kobiety. Strach wielki padł na Analapię i Rox; powszechnie obawiano się, że nadchodzi koniec świata. Jednak pewna Wieszczyca Losu imieniem Bożena mówiła: ,,Agej jeszcze nas wyzwoli”.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza