czwartek, 17 września 2020

,,Domowik''

 





,,Duch domowy nie trafił do pieśni, bajki lub byliny, ale pozostał w strefie rzeczowej informacji wyrażonej krótkim anegdotycznym opowiadaniem o jego zachowaniu się wobec ludzi i bydła, o ludzkich z nim przygodach. […] Jego obraz ustabilizował się wokół kilku cech: gospodarności i współodpowiedzialności za dom i przychówek, życzliwość, rodzinność w sensie opieki i wieszczenia rzeczy dobrych i złych członkom rodziny. Przy przenosinach na nowe mieszkanie upraszano go pójść razem. Niekiedy widziano – zawsze nocą lub o zmierzchu – czarnym i rogatym, ale przeważała opinia, że jest podobny do głowy domu, lub starszy i siwy – przypomina zmarłego dziada lub ojca, ubrany jak przystało chłopu. Czasem przydawano mu żonę: domachę, domowichę, która wychodzi spod podłogi i przędzie. Domowy ma ludzkie słabostki i potrzeby, ale także umie nawiązać kontakt z innymi duchami pozostając sam istotą dobrą […]. Choć niewidoczny, domowy odbierał cześć i poczęstunek, uważano go za członka rodziny, odżywiano go, aby miał siłę przepędzania obcych duchów. Wierzenie to i nadal jest tak mocne, że wybitny historyk radziecki Michaił N. Tichomirow w rozmowie z piszącym te słowa zapewniał, że jeszcze przed kilkunastu laty jego pomoc domowa w Moskwie, rodem ze wsi, stale zostawiała wieczorem mleko dla ‘domowego’. [...]’’ - Aleksander Gieysztor ,,Mitologia Słowian’’






 

We wrześniu 2020 r. obejrzałem rosyjską komedię fantasy ,,Domowik’’ (tytuł oryginału: ,,Domowoj’’) z 2019 r. w reżyserii Jewgienija Bedarewa (ur. 1974 r.).

Akcja rozgrywa się w XXI wieku w Moskwie.







Tytułowy Domowik wyglądał jak młody mężczyzna o rozczochranych włosach, świecących żółto – zielonych oczach i spiczastych uszach jak u elfa. Nosił brązowy sweter i spodnie i chodził boso. Dla zwykłych ludzi był niewidzialny, za to potrafiły go dostrzec inne istoty magiczne jak koty czy czarownice. Posiadał magiczny młynek, którym oddziaływał na ludzkie umysły. Kiedy był wyczerpany, pokrzepiał się pijąc eliksir. Film ukazuje ewolucję postaw i zachowań tej postaci. Na początku XX wieku opiekował się szczęśliwą rodziną. Był szczęśliwy razem z ojcem, matką i małą córeczką. Przeżył jednak załamanie, kiedy pozostający pod jego opieką domownicy, przeprowadzając się w inne miejsce nie zaprosili go by udał się z nimi do nowego lokum. Potem do opuszczonego mieszkania zaczęły się wprowadzać rodziny alkoholików. Widząc urządzane przez nich awantury Domowik zgorzkniał i zaczął płatać im psikusy. Konsekwencją czynionego przez lokatorów zła była osadzająca się w domu duchowa pleśń. W końcu mieszkanie zasłynęło jako nawiedzone. Domowik psocił w nim jak najprawdziwszy poltergeist doprowadzając tym kolejnych lokatorów min. do zawałów i szaleństwa.







Punktem zwrotnym było przybycie samotnej matki Wiktorii Smirnowej z małą córeczką Aliną i rudym kotem (choć ludzie tego nie wiedzieli, zwierzę potrafiło mówić, a nawet obsługiwać komputer). Domowik początkowo próbował pozbyć się nowych lokatorów. Wiktoria usiłowała go otruć i wzywała coraz to nowych świeckich egzorcystów. Tymczasem Alina do końca wierzyła, że Domowik jest w gruncie rzeczy dobry i okazywała mu sympatię. Domowy duszek polubił dziewczynkę i ostatecznie uratował jej życie gdy wypadła z okna. Ostatecznie nowi lokatorzy zaprzyjaźnili się z Domowikiem i w tak w pewnym sensie historia domu zatoczyła koło.







Rolę antagonistów pełni współczesna czarownica; okrutna i chciwa Mama Fima. Wraz z całkowicie podporządkowanym jej dorosłym synem Stasem, poszukiwała w feralnym mieszkaniu ukrytego przed laty złota. Domowik i kot dzielnie bronili przed nimi mieszkania.






,,Domowik’’ to piękny, familijny film ze świetnymi efektami specjalnymi. Opowiada o dobroci i przebaczeniu ukazanym na przykładzie duchowej przemiany tytułowego bohatera. Zawiera wątek antymagiczny, jest pełen humoru i wzruszający ;).





środa, 16 września 2020

Zaginione miasto ,,Z''

 

W wieku XX niewiele pozostało na Ziemi miejsc do odkrycia jak: głębiny oceanów, obszary polarne czy szczyty najwyższych gór.







Percy Fawcett (1867 – 1925) był brytyjskim żołnierzem, buddystą i teozofem, który poświęcił życie na odnalezienie w dżungli brazylijskiego stanu Mato Grosso zaginionego miasta, które nazywał krótko ,,Z’’. Miało ono stanowić pozostałość dawno wymarłej cywilizacji; notabene zaginione rasy i cywilizacje stanowią ważny element mitologii teozoficznej. W 1925 r. Fawcett wyruszył na swoją ostatnią wyprawę razem z synem Jackiem, Raleighem Rimmelem i dwoma brazylijskimi przewodnikami, z której już nie wrócił.







Co ciekawe; w legendzie, w którą wierzył Fawcett znajdowało się ziarno prawdy, bowiem wykopaliska archeologiczne przeprowadzone w XXI wieku (i ułatwione przez postępującą deforestację Puszczy Amazońskiej) potwierdzają istnienie na jej terenach w zamierzchłej przeszłości wysoko rozwiniętej cywilizacji (odsyłam do artykułu ,,Nieznane cywilizacje Amazonii’’ na stronie ,,Polskie Radio’’ z 14 grudnia 2012 r.).






wtorek, 15 września 2020

Oniricon cz. 630

 Śniło mi się, że:





- pojechałem do rosyjskiego ośrodka wypoczynkowego w Ur, skąd pochodził Abraham, spotkałem pijanych Gruzina i Egipcjanina, spotkałem też swoją ciocię Ursulę ov Sieniticę, którą Mama oskarżała o jakieś przestępstwo,







- wyjaśniałem różnice między astronautami, kosmonautami i taikonautami (kosmonautami chińskimi, którzy w XXI wieku wylądowali na ciemnej stronie Księżyca), powiedziałem, że jeśli Brazylijczycy polecieli w Kosmos razem z Sowietami, to byli kosmonautami,







- przed wejściem do sklepu kazano mi założyć maskę, lecz miałem z tym trudności i obsługa denerwowała się na mnie, tymczasem maska przybrała kolor i kształt ludzkiej macicy,







- Lenin chwalił pisma młodego Thomasa Sankary, zaś wielu komunistycznych dziennikarzy, w tym Ryszard Kapuściński pisało reportaże w stylu afrykańskim,







- pojechałem do Australii wbrew radom miejscowego proboszcza, który ostrzegał mnie przed grasującymi tam złymi duchami,






- po śmierci Jakuba Wędrowycza jego martwe ciało zamknięte w trumnie, krzyczało ilekroć chciano jeszcze kogoś pochować w tym samym grobie,






- w szkolnej sali gimnastycznej spotkałem szura, który ogłosił siebie królem Polski, a ja pozazdrościłem, bo też chciałem być królem Polski,







- nocą ciocia Ursula ov Sienitica założyła biały kostium z kapturem, a ja się przestraszyłem, bo wydała mi się wówczas podobna do ducha lub członka Ku - Klux - Klanu,







- w rozmowie ze Sławomirą porównywałem Czarne Pantery i Ku - Klux - Klan mówiąc, że obie te organizacje dopuszczały się zbrodni,







- popłynąłem statkiem na pielgrzymkę na karaibskie wyspy Luzakę i Jamajkę, 







- Krzysztof Kolumb odkrył wyspę Luzynę,







- w czasie pobytu na Kaszubach zobaczyłem rzeźbę Kaszubskiego Boga, w pierwszej chwili myślałem, że przedstawia ona Boga Ojca, lecz ponieważ miała wiele twarzy, uznałem iż jest to słowiański bożek. 






poniedziałek, 14 września 2020

,,Mowa nienawiści pokutnika Duki''

 

,,Wówczas Jezus, podniósłszy się, rzekł do niej: ‘Kobieto, gdzież [oni] są? Nikt cię nie potępił? A ona odrzekła: ‘Nikt, Panie!’ Rzekł do niej Jezus: ‘I Ja ciebie nie potępiam. Idź i odtąd już nie grzesz’’ - J 8, 10 – 11






 


W XXI wieku na fali szalejącej poprawności politycznej mają miejsce prześladowania pisarzy fantastów oskarżanych o homofobię jak: Orson Scott Card (USA), Silvana De Mari (Włochy) czy Jacek Komuda (Polska). W przypadku tego ostatniego burza rozpętała się po opublikowaniu opowiadania fantasy ,,Dalian, będziesz ćwiartowany!’’ w lipcowym numerze ,,Nowej Fantastyki’’ (redakcja pod naciskiem lewackich aktywistów złożyła poniżającą samokrytykę).

We wrześniu 2020 r. przeczytałem inne opowiadanie Jacka Komudy ,,Mowę nienawiści pokutnika Duki’’ na stronie czasopisma ,,Nowy Napis Każdego Dnia’’ z 12 września 2019 r. Utwór ten, z gatunku heroic fantasy należy do cyklu ,,Jaksa’’ (odsyłam do zbioru opowiadań ,,Jaksa’’ i powieści ,,Jaksa tom I Bies idzie za mną’’ recenzowanych na tym blogu ;).

Akcja rozgrywa się we quasi średniowiecznym świecie Weddy, w królestwie zwanym Lendią (odpowiednik Polski), gdzie w Radunicy mieścił się klasztor pokutników. Byli to ludzie, którzy za najcięższe przestępstwa, zamiast na śmierć, zostali skazani na spędzenie reszty życia na surowej ascezie.







W Lendii wyznawana była religia stanowiąca niejako słowiański odpowiednik chrześcijaństwa. Praojciec był odpowiednikiem Boga Ojca, zaś jego syn – Jessa – Jezusa Chrystusa. W religii tej czyny homoseksualne słusznie uznawano za grzeszne i obrzydliwe. Odpowiadał za nie antagonista Wołost (za pierwowzór posłużył słowiański bóg Weles). Do ich praktykowania nakłaniały biesy opętujące ludzi. Leczeniem tej przypadłości zajmowali się pokutnicy w klasztorach. Egzorcyzm polegał na wyrywaniu biesa hakami i biciu go rozżarzonym mieczem. Wcześniejsza terapia sprowadzała się do tortur (min. przy użyciu metalowego penisa) i tzw. mowie nienawiści (niszczeniu poczucia własnej wartości za pomocą obelżywych słów). Można w tym widzieć jakąś wykoślawioną formę terapii konwersyjnej zwalczanej przez ideologów LGBT.







W opowiadaniu stary już lendzicki rycerz Jaksa podróżował do Radunicy z żupanem Jakuszem i jego zniewieściałym synem Godkiem, który miał się leczyć z homoseksualizmu. Jakusz był człowiekiem bardzo surowym i okrutnym, który chciał, aby jego syn pozostał analfabetą i zmuszał go do rycerskich ćwiczeń. Godko w młodości był molestowany przez pochodzącego z Taurydyki nauczyciela – Dukkara.. Tytułowy pokutnik Duka; posępny fanatyk, poprzez Jakusza zmusił Jaksę do walki z biesem wypędzanym z Godka. Jaksa jako jedyny współczuł młodzieńcowi i wymusił na pokutnikach jego łagodniejsze traktowanie. Pomógł wypędzić biesa, każąc Godkowi, aby nazywał go nie Dukkarem, lecz Jakuszem. Po zakończeniu egzorcyzmów, wyleczony z homoseksualizmu Godko wyrzekł się ojca i przystał do Jaksy.

Opowiadanie to również jest atakowane przez zwolenników politycznej poprawności, ale mnie się podoba :P.

niedziela, 13 września 2020

Oniricon cz. 629

 Śniło mi się, że:





- w XXI wieku Francuzi i Szwajcarzy wkroczyli na Ukrainię, aby bronić Rosji przed najazdem Chin,







- zimą owczarek podhalański ciągnął sanie,







- dinozaury żyły 8 mln lat temu,







- szedłem po mapie  Beskidów znajdującej się w ,,Atlasie legend tomie I'' Pawła Zycha  i kłóciłem się z przewodnikiem o Żołnierzy Wyklętych,

- pokutnik Duka za krytykę zachowań homoseksualnych został obdarzony zdolnością lotu i unosił się na tle nocnego nieba trzymając w ręku buławę,







- byłem starożytnym Rzymianinem ponieważ posiadałem świadczący o tym dowód osobisty wykonany z brązu, porównywałem się do Pliniusza Starszego z powodu zamiłowania do czytania książek przyrodniczych, również Konrad T. Lewandowski był Rzymianinem, na co dowodem miała być jego potężna postura i skłonność do tolerancji,







- razem z Mamą poszedłem do centrum handlowego gdzie różni ludzie głosili teorie spiskowe, spotkaliśmy tam kosmitów o niebieskiej skórze,







- przed Bożym Narodzeniem dostałem w prezencie wydzielinę zapachową skunksa zmieszaną z mlekiem, Ravialus ov Rikłocic dla żartu pokropił mnie tą wydzieliną, a ja nazwałem go ,,świnią'', potem Babcia chciała mnie oblać tą cuchnąca cieczą,







- pewien meksykański święty wspominał jak w młodości snuł z przyjaciółmi opowieści o Toltosach; rasie olbrzymów z Atlantydy, które zbudowały Aztekom piramidy,







- napisałem, że Jena ov Blackeyova została rekluzą,







- mój ojciec był nieśmiertelnym Chińczykiem (Ba Xian),






- dwóch mężczyzn wlokło ze sobą trzeciego, który był półprzytomny i kazali mu na kamienistej plaży jeść żwir, później na sali sądowej pojawił się chłopiec Junior z filmu ,,Kochany urwis'' i zapowiedział, że będzie jeszcze bardziej niegrzeczny,

- szedłem przez park z Amerykaninem i pokazałem mu charcika pokrytego długim, szarym futrem, zwróciłem jego uwagę na piękne zwierzę, lecz nie był zainteresowany,

- zdziwiłem się gdy Pavlas ov Vidłar pogodził się z ojcem i w rozmowie telefonicznej nazwał go ,,tatą'',

- prawosławni czczą św. Babę - starszą kobietę ubraną na czarno, która cały czas uśmiechała się,







- mamut lub stegomastodont wdarł się do zbudowanego z białego marmuru Urzędu Miejskiego w Szczecinie,

- w toalecie wyśmiewały się ze mnie stworki o ciałach z papieru toaletowego,






- razem z Mamą i przewodniczką pojechałem samochodem do Gruzji przez Bułgarię i Turcję, aby spróbować miejscowej potrawy zwanej ,,cipuszka'', w czasie kontroli celnej chciałem wrócić do Polski, aby skorzystać z toalety. 

Włosień







 

,,WŁOSIEŃ to mały, kudłaty demon domowy z wielkimi łapami o siedmiu palcach, z których każdy kończył się brudnym, zakrzywionym pazurem. Nocami natręt straszył, szturchał, popychał i drapał do krwi śpiących mężczyzn. Rany takie ropiały potem i długo się goiły. Włosień niepokoił też dzieci, łaskocząc je w podeszwy stóp i sycząc do ucha. Białogłowy także nie czuły się przy nim bezpieczne - obleśny stwór obmacywał je w czasie snu. Co gorsza, dotknięte przez niego części ciała, zwłaszcza piersi, z czasem pokrywały się gęstą szczeciną, której nie można było zgolić'' - Paweł Zych, Witold Vargas ,,Bestiariusz słowiański część druga''






 

,,włosień kręty (Trichinella spiralis) - kosmopolityczny, pasożytniczy nicień, występujący u wielu zwierząt: szczurów, lisów, borsuków, łasic, niedźwiedzi, a nawet ssaków morskich. Spośród zwierząt udomowionych bytuje u kotów, psów i świń. Te ostatnie są głównym źródłem zarażenia dla człowieka, u którego pasożyt często występuje. Człowiek jest dla w. k. zarówno żywicielem pośrednim, jak i żywicielem ostatecznym. Cykl rozwojowy przebiega w pełnej izolacji od środowiska zewnętrznego. Człowiek zaraża się, zjadając niedogotowane mięso wieprzowe, zawierające encystowane larwy pasożyta (trychiny). W jelicie, pod wpływem soków trawiennych żywiciela, larwy I stadium zostają uwolnione z osłony. W jelicie cienkim wzrastają i dojrzewają. Samica osiąga dł. 1,1 - 5,8 mm, a samiec 3 - 5 mm. Wnikają do przestrzeni limfatycznej śluzówki, gdzie kopulują. Po kopulacji samice rodzą larwy - ok. 1 500 w ciągu kilkunastu tygodni. Larwy z limfy dostają się do układu krwionośnego. Z krwią wędrują do serca i różnych narządów. W mięśniach poprzecznie prążkowanych (z wyjątkiem mięśnia sercowego) larwy encystują się i jako pasożyty wewnątrzkomórkowe mogą przetrwać wiele lat. Głównym źródłem inwazji dla człowieka są świnie, które najczęściej zarażają się, zjadając dotknięte włośnica szczury. W rozwoju w. k. włączeni są żywiciele parateniczni: owady i ptaki odżywiające się padliną. Przyczyniają się do rozpowszechniania pasożyta, wydalając jego larwy wraz z kałem. [M. K. - K.]'' - ,,Encyklopedia biologiczna tom XI Tk - Wr'' 

Motylica







 

 ,,MOTYLICA był stworem, który wywoływał groźną chorobę owiec mocno przetrzebiającą podhalańskie stada. Ten przypominający szczura lub łasice szkodnik zalęgał się w budynkach inwentarskich i tam roznosił zwierzęcą zarazę. Jedynym sposobem na pozbycie się intruza pozostawało okadzenie owczarni dymem ze specjalnej mieszanki ziół przy wtórze odpowiednich zaklęć. Całe szczęście większość owczarzy słynęła ze znajomości magii i nie miała większych problemów z doborem właściwych formuł'' - Paweł Zych, Witold Vargas ,,Bestiariusz słowiański część druga''





 


,,motylica wątrobowa (Fasciola hepatica) - kosmopolityczna przywra pasożytująca w przewodach żółciowych i wątrobie przeżuwaczy (głównie bydła i owiec), które są jej żywicielem ostatecznym. M. w. ma liściowaty kształt, osiąga dł. do 50 mm i szer. do 12 mm. W cyklu rozwojowym m. w. występuje jeden żywiciel pośredni, którym jest ślimak z rodzaju Galba. Z jaj wydalonych z kałem żywiciela ostatecznego przy odpowiedniej wilgotności wylęga się miracidium i wnika do organizmu ślimaka, gdzie przekształca się w macierzystą sporocystę, w której rozwijają się macierzyste redie. Przedostają się one do trzustkowątroby ślimaka, tam wytwarzają redie potomne, w których rozwijają się cerkarie. Larwy te opuszczają organizm ślimaka, encystują się na roślinach wodnych i przekształcają się w adoleskarie, które po zjedzeniu przez żywiciela ostatecznego, opuszczają cysty i jako niedojrzałe m. w. przedostają się do wątroby, gdzie wzrastają, dojrzewają i rozmnażają się. W organizmie żywiciela ostatecznego, którym sporadycznie może być także człowiek, m. w. powoduje fascjolozę. [M. K. - K.]'' - ,,Encyklopedia biologiczna VII Mo - Oś''