,,Spośród znanych 'skontaktowanych' można wymienić George'a Adamsky'ego, który w 1952 roku spotkał na Pustyni Kalifornijskiej mieszkańca Wenus Orthona; Howarda Mengera i jego piękną wenusjankę Marlę; Orfeo Angelucciego, mistyka, którego przypadek badał Carl Gustav Jung; przyjaciela Richarda Nixona, Daniela Frya, który opowiadał, że zetknął się z UFO w White Sands; i Trumana Bethuruna, który spotkał piękną Aurę Rhanes z planety Clarion. [...]'' - Gildas Bourdais ,,UFO. 50 tajemniczych lat''
poniedziałek, 24 czerwca 2019
Marla jest z Wenus, a Aura z Clariona
,,Mroczne materie''
,, […] Chyba, że Stwórca Wszechrzeczy zechce
Z materii mrocznych tworzyć nowe światy [...]’’- John Milton ,,Raj utracony’’
W
pierwszej
klasie gimnazjum z ulotki reklamowej dowiedziałem się o książce
,,Zorza
Północna’’
brytyjskiego pisarza Philipa Pullmana (w USA wydano ją i
zekranizowano pod tytułem: ,,Złoty
kompas’’).
Zaciekawiła mnie okładka więc wypożyczyłem ją z biblioteki.
Była to jedna z pierwszych książek fantasy jakie przeczytałem. W
gimnazjum sięgnąłem również po drugi tom trylogii -
,,Zaczarowany
nóż’’,
zaś tom trzeci - ,,Bursztynową
lunetę’’
przeczytałem dopiero na studiach.
Trylogia
,,Mroczne
materie’’
(ang. ,,His
dark materials’’)
wywarła duży wpływ na moją wyobraźnię. W gimnazjum
fantazjowałem jak Donald Tusk, Andrzej Olechowski i Maciej Płażyński
(1958 – 2010) – założyciela Platformy Obywatelskiej przyszli do
Philipa Pullmana prosząc go o dajmony, chcieli bowiem zyskać głosy
jego fanów. W rezultacie Tusk otrzymał jako dajmona ohara,
Olechowski – rekina – młota, zaś Płażyński – lisa
morskiego. Łotewska czarownica Ruta Skadi użyczyła swego imienia
rusałce Rucie z mojej powieści o królowej Tatrze, zaś w
,,Pawlaczycy’’
jest scena z udziałem młodego jeszcze Księdza Dobrodzieja, którego
reakcja na samochód jest wzorowana na reakcji Lyry na tego typu
pojazd w powieści ,,Zaczarowany
nóż’’
(odsyłam do posta: ,,Jedyne
miejsce w Europie’’).
Niezależnie
od tego jak ocenimy przesłanie, świat wykreowany przez Pullmana
należy do najbardziej oryginalnych w całej literaturze fantasy.
Inspiracje do jego tworzenia były czerpane min. z ,,Biblii’’,
,,Boskiej
komedii’’
Dantego, XVII – wiecznego angielskiego eposu ,,Raj
utracony’’
Johna Miltona (patrz motto), pism mistyka – fantasty Williama
Blake’a (1757 – 1827) i ,,O
teatrze marionetek’’
Heinricha von Kleista (1777 – 1811).
Tytułowe
,,mroczne
materie’’
to Pył – substancja mająca cechy bezosobowego Boga, z której
zbudowane były wszystkie światy wraz z zamieszkującymi je
istotami. W świecie Lyry Pył nosił nazwę cząsteczek Rusakova
(odkrył je rosyjski badacz Borys Michaiłowicz Rusakov). Jego
badaniem zajmowała się dziedzina wiedzy, zwana teologią
eksperymentalną (odpowiednik fizyki). Badaczem Pyły był min. Lord
Asriel, ojciec Lyry.
Autorytet
– imię Boga w świecie Mrocznych Materii, wiele zawdzięcza
okrutnemu Urizenowi z gnostyckiej mitologii Williama Blake’a. Nosi
wiele imion jak: Jahwe, El, Elohim, Adonai itd. (gdyby wśród jego
imion figurowało imię Allah, to muzułmanie urządziliby Autorowi
kęsim). Narodził się z Pyłu jako pierwszy anioł i objął władzę
nad Niebem. Jest przedstawiony jako postać negatywna, zwalczająca
wolną wolę i indywidualizm, oraz odpowiedzialna za wieczne
cierpienie dusz wszystkich zmarłych. Z czasem mocno się zestarzał,
że sam zaczął marzyć o śmierci. W końcu wypadł z lektyki
niesionej przez wierne mu anioły i z ulgą umarł na oczach Lyry. Po
jego śmierci zbuntowane anioły ogłosiły Republikę Niebios.
Z
,,Mrocznych materii’’ wyłania się obraz aniołów
obdartych ze swego dostojeństwa i wspaniałości. Pullman
przedstawia je jako podzielone na walczące przeciw Bogu, zwanemu
Autorytetem i skupionym wokół Jego prawej ręki – Archanioła
Metatrona, zapożyczonego z pozabiblijnej tradycji żydowskiej.
Anioły w trylogii Pullmana są zbudowane z atomów jak ludzie, ale
słabsi i zazdroszczą im ciała. Umierają, a wówczas tworzące je
atomy rozpadają się. Powstały przed wiekami z Pyłu. Metatron
zginął ściągnięty w przepaść ciężarem Lorda Asriela i pani
Coulter. Anioły w ,,Bursztynowej lunecie’’ są tchórzliwe
i zgryźliwe (Balthamos), dzielą się na dwie płcie (anielica
Xaphonia podróżująca między światami), a nawet trafiają się
wśród nich nich ... homoseksualiści, jak Balthamos i Baruch. Ów
ostatni był zamienionym w anioła biblijnym prorokiem Baruchem.
Pogląd o tym, że człowiek może się stać po śmierci aniołem
lub diabłem, jest niezgodny z nauką Kościoła, lecz występuje z
nie – ortodoksyjnych wierzeniach (np. ,,Treny’’ Jana
Kochanowskiego, ,,Dziady’’ Adama Mickiewicza, czy legenda
o św. Franciszku zamienionym w anioła Ramiela).
W
opisie czarownice Pullman inspirował się ,,Rajem utraconym’’
Johna Miltona (w XVII – wiecznej Anglii wierzono, że najwięcej
czarownic zamieszkuje Laponię; wówczas mało znany rejon Europy
gdzie wciąż jeszcze żywe były wierzenia pogańskie). Miały
postać pięknych, półnagich kobiet. Od ludzi różniły się tym,
że ich dajmony – dusze w postaci zwierząt mogły się od nich
oddalać na duże odległości. Poruszały się w powietrzu latając
na gałęziach sosny obłocznej. Dzieliły się na wiele plemion
zamieszkujących północ Europy. W trylogii ich przedstawicielkami
są: Serafina Pekkala – królowa szczepu znad jeziora Inari w
Finlandii i Ruta Skadi – królowa łotewskich czarownic. Ta
ostatnia bawiąc u Tatarów, ukarała ich zabiciem czczonych przez
nich tygrysów za to, że nie oddali jej hołdu. Czarownice były
przyjaciółkami Lyry i jej sojuszniczkami w walce z Magistraturą.
Na
wyspie Svalbard na Dalekiej Północy miały swe królestwo pancerne
niedźwiedzie (duńskie: panserbjorn). Były to obdarzone
rozumem i mową niedźwiedzie polarne noszące własnoręcznie wykute
zbroje, w które przelewały część własnej duszy. Lyra pomogła
odzyskać tron ich królowi Iorkowi Byrnisonowi, podstępem
zdetronizowanemu przez Iofura Raknissona. W wyniku intrygi
dziewczynki, Iorek wyzwał Iofura na pojedynek, zabił go i znów
objął rządy nad Svalbardem. Był wiernym przyjacielem Lyry, którą
nazywał Złotoustą (nawiązanie do św. Jana Chryzostoma) i
teksaskiego aeronauty Lee Scoresby’ego. W scenie, w której Lyra
jedzie na grzbiecie Iorka pobrzmiewa echo norweskiej baśni o
zaklętym w niedźwiedzia polarnego królu Valemonie, sądzę też,
że w sposób zamierzony bądź nie, nawiązuje to do polskiego herbu
Rawicz przedstawiającego pannę dosiadającą niedźwiedzia. W
trzecim tomie pancerne niedźwiedzie stanęły do walki po stronie
Lorda Asriela przeciwko Autorytetowi i pokonały zakutych w zbroję
rycerzy.
Ludzie
ze świata Lyry byli potomkami Adama i Ewy. Żyli w realiach
przypominających XIX wiek, choć pod niektórymi względami poziom
ich techniki przewyższał naszą. Tworzyli wiele państw jak: Wielka
Brytania, Szwecja, carska Rosja, sułtańska Turcja, czy Teksas
(pochodził z niego aeronauta Lee Scoresby). W świecie tym żyli też
Cyganie, Samojedzi i Tatarzy.
Każdy
człowiek ze świata, w którym żyła Lyra miał swojego dajmona (w
przypadku kobiet), lub dajmonę (w przypadku mężczyzn).
Pierwowzorem tych istot były: greckie demony (w wierzeniach
starożytnych Greków każdy człowiek miał swojego ducha
opiekuńczego zwanego właśnie demonem; odpowiedź dlaczego istoty
te zostały przez chrześcijan utożsamione ze złymi duchami
znajdzie Czytelnik w dziele św. Augustyna ,,Państwo Boże’’),
rzymskie geniusze, chrześcijańskie anioły stróże, seweny –
zwierzokształtne duchy ewenkijskich szamanów czy majoya – również
zoomorficzne duchy Indian Mazateków z Meksyku. Dajmony – emanacje
dusz ludzkich miały postaci zwierząt. Początkowo były
zmiennokształtne, lecz wraz z osiągnięciem dojrzałości przez
człowieka przybierały stałą postać. Ludzie (w przeciwieństwie
do czarownic) byli tak silnie związani ze swymi dajmonami, że
musieli przebywać zawsze blisko nich. Swoje dajmony posiadali już
Adam i Ewa – ujrzeli je po złamaniu zakazu Autorytetu (gnostycki
motyw pochwały grzechu pierworodnego). Lord Asriel miał jako
dajmonę panterę śnieżną Stelmarię, zaś Marisa Coulter –
małpę o złotej sierści (rokselanę złocistą lub marmozetę
lwią).
Świat,
w którym żyła Lyra znajdował się pod opresyjną władzą
Kościoła, zwanego też Magistraturą (notabene: Magisterium to
Urząd Nauczycielski Kościoła Katolickiego). W świecie rządzonym
przez Magistraturę nie pojawiają się żadne wzmianki o Jezusie
Chrystusie, za to dowiadujemy się w części pierwszej, że w XVI
wieku Jan Kalwin zdobył Rzym i obalił Papieża. Działania
Magistratury były okrutne. Księża nie wahali się porywać dzieci,
kastrować ich (na południu Europy), bądź wywozić do Bolvangaru
na Dalekiej Północy i tam za pomocą Srebrnej Gilotyny odcinać im
dajmony. W rezultacie dzieci poddane takiej operacji zamieniały się
w zombie. Według Magistratury istnienie Pyłu było dowodem na
grzech pierworodny, a odcinanie dzieciom dajmonów miało to
udowodnić. Kościół nie wahał się nawet przed próbą fizycznej
eliminacji Lyry - ,,Nowej Ewy’’, lecz przeszkodził w tym
zbuntowany anioł. Przejawia się w tym niestety zajadły
antyklerykalizm Pullmana, który w 2010 r. razem z Terry Pratchettem
(1948 – 2015) sprzeciwiał się wizycie papieża Benedykta XVI w
Wielkiej Brytanii :(.
Gallivespianie
– byli rasą ludzików latających na ważkach. W swoim świecie
byli tępienie przez ludzi z rozkazu Kościoła (w angielskim
folklorze diabłom zdarza się dosiadać ważek jak koni). Do rasy
tej należeli kawaler Tialys i lady Salmakia, którzy pod rozmazami
Lorda Asriela walczyli przeciwko Autorytetowi.
Mulefa
– były rozumną rasą zamieszkującą jeden z wielu światów,
gdzie trafiła Mary Malone. Przypominały słonie poruszające się
na drewnianych kołach. Czciły Pył pod nazwą ,,sarf’’.
W celu obserwowania go Mary Malone skonstruowała bursztynową
lunetę.
Harpie
– to potwory z mitologii greckiej wyglądające jak połączenie
kobiet z drapieżnymi ptakami. Dante w ,,Boskiej komedii’’
umieścił je wśród mieszkańców Piekła. Harpie strzegły dusz
zmarłych więzionych w zaświatach z rozkazu Autorytetu. Lyrze udało
się je wzruszyć, opowiadając prawdziwą historię swego życia, po
czym umożliwiła uwięzionym duszom upragnioną anihilację
(nirwanę?). Odtąd anihilacja stała się nagrodą dla dusz zmarłych
za opowiedzenie harpiom prawdziwej historii.
Tytułowym
,,złotym kompasem’’ (w wydaniach amerykańskich) był przyrząd,
zwany aletheiometrem (grec. aletheia – prawda). Wyglądem
przypominał kompas ze wskazówką i symbolami. Działał pod wpływem
Pyłu (w naszym świecie podobną rolę pełniła starożytna chińska
księga wróżb ,,I – ching’’). Jeśli chodzi o
prawdopodobne źródło inspiracji Pullmana, to w 1935 r. rządzący
Meksykiem masoni wprowadzili święto cyrkla i kompasu, obchodzone 15
lipca, zaś działanie tego urządzenia przypomina nieco działanie
bębna lapońskich szamanów. Pierwszy aletheiometr skonstruowano w
XVII – wiecznej Pradze (notabene: Praga była wówczas europejską
stolica okultyzmu). Magistratura posiadała na swoich usługach
aletheiometrystę, ojca Pavla Raška.
Lyra dzięki wrodzonej intuicji wykazywała duże zdolności
w interpretowaniu symboli aletheimetru. Swą przyszłość wiązała
z zawodem aletheiometrystki.
Magiczny
nóż został wykuty w świecie Cittagazze. Można nim było zarówno
przeciąć każdą materię, jak też otwierać przejścia do innych
wymiarów. Niestety efektem ubocznym tej czynności było pojawienie
się Widm. Nożem tym posługiwał się Will Parry – chłopiec z
naszego świata, który poszukiwał swojego zaginionego ojca Johna
Parry’ego w świecie równoległym. Gdy po raz pierwszy nóż się
złamał, czarownice odprawiały nad nim rytuały (notabene: nóż
zwany athame jest wykorzystywany w neopogańskim kulcie wicca), zaś
pancerny niedźwiedź Iorek Byrninsson naprawił go. Ostatecznie
chcąc zapobiec zniszczeniu Wieloświata przez Widma, Will musiał
rozstać się z ukochaną Lyrą, zaprzestać podróży między
wymiarowych i zniszczyć artefakt. Uczynił to przywołując na myśl
swą miłość do Lyry, a wtedy zaczarowany nóż pękł.
W
takim świecie żyła 12 – letnia Lyra Belacqua; nieślubna córka
Lorda Asriela i Marisy Coulter, wychowująca się w Kolegium Jordana
w Oksfordzie. Jej dajmon nazywał się Pantaleimon (grec. ,,Wszystko
Przebaczający’’) co nawiązuje do prawosławnego św.
Pantalejmona. Przybierał różne postaci – ćmy, tchórza, kota,
ostatecznie zamienił się w leśną kunę. Lyra miała blond włosy.
Była bezczelną kłamczuchą, ale też wierną i oddaną
przyjaciółką, dziewczyną odważną i zdolną do współczucia. Według przepowiedni miała być Nową Ewą (Kościół katolicki jako ,,nową Ewę'' określa Maryję). Jej zadanie polegało na powtórzeniu czynu Ewy - w praktyce zgodziła się na wieczną rozłąkę z Willem, aby ratować istnienie wszystkich światów.
Jako
katolikowi zdecydowanie nie spodobały mi się w trylogii takie
rzeczy jak: pochwała grzechu pierworodnego (motyw gnostycki) i
ukazanie w złym świetle Boga i Kościoła. Mary Malone – była
zakonnica, która wrzuciła swój krzyż do morza i porzuciła zakon
dla kochanka, mówiła: ,,Chrześcijaństwo jest przekonywującym
i niebezpiecznym błędem’’. Religie i praktyki pogańskie
(szamanizm, chińska księga wróżb ,,I – ching’’)
zostały przedstawione jako lepsze od chrześcijaństwa. W
,,Bursztynowej lunecie’’ anioł – homoseksualista utopił
księdza chcącego zabić Lyrę – nową Ewę (coś takiego mógłby
wymyślić Jerzy Urban, gdyby pisał fantasy). Ponadto Lord Asriel
nie waha się mordować dziecka (Rogera Parslow – najlepszego
przyjaciela jego córki Lyry), aby otworzyć przejście między
światami.
Nie
mogę odmówić Pullmanowi bogatej wyobraźni i ciekawych pomysłów.
Pisarz ten otrzymał od Autorytetu wielki talent porównywalny z
talentem J. R. R. Tolkiena i C. S. Lewisa, uważam jednak, że
wykorzystuje go w złej sprawie jaką jest walka z chrześcijaństwem
:(.
Śniło
mi się, że:
- naukowcy dotykali
aletheiometrów krzyżami i uzyskali odpowiedź, że wszystko czego
naucza Kościół jest prawdą,
- byłem szamanem
Stanisławem Grumanem (Johnem Parry, ojcem Willa Parry’ego),
utożsamiałem się z Gandalfem, moim znakiem był świerk, chodziłem
po ulicy na czworakach, aby nabrać zwierzęcej siły i sprytu, a
ludzie śmiali się ze mnie.
Oniricon cz. 499
Śniło mi się, że:
- rysowałem słowiańską ucztę, w której wziął udział żerca w białej szacie, żebrak w szarej kapocie, kruk, czarny kot i diabeł o czerwonej skórze ubrany na czarno,
- razem z Babcią poszedłem na zakupy do Biedronki, zgubiłem Babcię, lecz pozostali klienci pokazali mi gdzie jej szukać, okazało się, że Babcia z ciekawości zeszła do piwnicy sklepu gdzie widziałem szczura lub mysz o wielkich, białych oczach, jakaś kobieta chciała potajemnie zapalić w piwnicy papierosa, bowiem Biedronka zamieniła się w szpital,
- mówiłem Sławomirze, że pewna ideologia ,,nie ma nawet pozorów dobra jak komunizm czy anarchizm'', potem się z nią pokłóciłem i nazwałem smarkulą,
- istniała czarownica o imieniu Smarkata, z której nosa wydobywały się astronomiczne ilości wydzielin,
- w Chinach żyje plemię olbrzymów zwane Pufu,
- chciałem powiedzieć panu Martinusowi ov Simcassowi o św. Darwinie Ramosie z Filipin,
- Małgorzata Nawrocka uważa, że wampiry po raz pierwszy wprowadziła do literatury J. K. Rowling, a Stephenie Meyer w pełni rozwinęła ten wątek,
- byłem w jaskini gdzie Czesław Białczyński zorganizował obrzędy ku czci pięknej, ugrofińskiej bogini Gęgolicy, zamierzałem wytarzać się nago w rozżarzonych węglach, a potem zanurzyć się w jeziorze spermy, aby stać się jej godnym, wcześniej jednak włączyłem laptopa i przeczytałem mit o Gęgolicy napisany przez Białczyńskiego,
- w szkole byłem ubrany w płócienną koszulę, zmartwiłem się, że Jena ov Blackeyova zobaczyła moje genitalia,
- nocą unosiłem się w powietrzu po pokoju i sprawiało mi to wielką przyjemność, lecz obawiałem się, że czynię to mocą diabła, wezwałem imienia Jezusa i opadłem na łóżko,
- więźniowie hitlerowskich obozów koncentracyjnych marzyli by przenieść się do sowieckich łagrów,
- Janes ov Calcium czytał napisany przeze mnie nekrolog Sławomiry, w którym zamieściłem filmik z piosenką: ,,Glazurę kleić przyszedł czas..''; uznał go za kontrowersyjny,
- patrząc na herb Larysza (Kroje) nauczyłem się jak wygląda lemiesz i jak odczytywać godziny na zegarze,
- łabędź niemy składa jaja byle gdzie i nie opiekuje się pisklętami, które są pokryte białym puchem,
- przeglądałem ilustrowane czasopismo zawierające wyłącznie artykuły o New Age pisane przez Roberta Tekieli, znalazłem artykuły o Murzynce, która przyjęła wiarę Zulusów, o sekcie wierzącej w erze jedenastej (należały do niej piękne, śniade kobiety w białych spódnicach), oraz szukałem artykułu o Mircei Eliade; gdy go znalazłem, sen się skończył,
- Robert Tekieli ostrzegał przed mieszkającymi w Chinach olbrzymami Pufu,
- znalazłem w ,,Egzorcyście'' artykuł o. Posackiego o rytualnym seksie i Lemurii, o. Posacki opisywał jak poszedł na plażę, gdzie wysłuchał pieśni dziewczyn głoszących, że nie warto iść na plażę,
- byłem młodym Rosjaninem, Iwanem Rodionem, który pojechał na pielgrzymkę do rumuńskich Karpat i znalazł w ,,Egzorcyście'' artykuł o zmiennokształtnych, kiedy go czytał w czytelni, otaczała go wrogość zmiennokształtnych Rumunów bojących się zdemaskowania, jego sługa miał brodę jak Rasputin, nocą Iwan Rodion zgrzeszył masturbacją, a rano chciał się z tego wyspowiadać,
- 65 milionów lat temu dinozaury walczyły z najazdem demonów na Ziemię i oddały życie, aby z ssaków mógł wyewoluować człowiek (wymyślone na jawie),
- byłem Murzynem i zaobserwowałem na swoich dłoniach początki bielactwa.
niedziela, 23 czerwca 2019
Przeciw bluźnierstwom
,,Święty Boże, Święty Mocny,
Święty a Nieśmiertelny
Zmiłuj się nad nami
Od powietrza, głodu, ognia i wojny
Wybaw nas Panie!
Od nagłej i niespodziewanej śmierci
Zachowaj nas Panie!
My grzeszni Ciebie Boga prosimy
Wysłuchaj nas Panie!''
Dziś w kościołach w całej Polsce po każdej Mszy Świętej śpiewana była Suplikacja, której tekst podaję powyżej w celu ekspiacji za bluźnierstwa i profanacje jakie miały miejsce w ostatnich miesiącach. Niestety mogą tu podać liczne przykłady tego typu grzechów jak:
- rozlepienie plakatów z Matką Boską Częstochowską w aureoli z sodomickiej tęczy (jako katolik dziękuję rodzimowiercy, panu Konradowi T. Lewandowskiemu, który stanął w obronie znieważanej Maryi widząc w Niej inną postać bogini Mokoszy),
- parodia Mszy Świętej na sodomickiej paradzie przez samozwańczego ,,biskupa'' Szymona Niemca,
- atak z nożem na księdza,
- fala antykatolickiego hejtu w Internecie np. w komentarzach na ,,poświęconym'' portalu ,,Fronda pl.'',
- demoralizacja dzieci w Warszawie rządzonej przez Rafała Trzaskowskiego poprzez ,,edukację seksualną'',
- udział prezydent Gdańska, Aleksandry Dulkiewicz w sodomickiej paradzie, w czasie której parodiowano procesję Bożego Ciała.
Wydaje mi się symbolicznym, że dziś przypada Dzień Ojca. Jest to okazja by przeprosić naszego Ojca w Niebie za zniewagi wobec Jego miłości.
Święty a Nieśmiertelny
Zmiłuj się nad nami
Od powietrza, głodu, ognia i wojny
Wybaw nas Panie!
Od nagłej i niespodziewanej śmierci
Zachowaj nas Panie!
My grzeszni Ciebie Boga prosimy
Wysłuchaj nas Panie!''
Dziś w kościołach w całej Polsce po każdej Mszy Świętej śpiewana była Suplikacja, której tekst podaję powyżej w celu ekspiacji za bluźnierstwa i profanacje jakie miały miejsce w ostatnich miesiącach. Niestety mogą tu podać liczne przykłady tego typu grzechów jak:
- rozlepienie plakatów z Matką Boską Częstochowską w aureoli z sodomickiej tęczy (jako katolik dziękuję rodzimowiercy, panu Konradowi T. Lewandowskiemu, który stanął w obronie znieważanej Maryi widząc w Niej inną postać bogini Mokoszy),
- parodia Mszy Świętej na sodomickiej paradzie przez samozwańczego ,,biskupa'' Szymona Niemca,
- atak z nożem na księdza,
- fala antykatolickiego hejtu w Internecie np. w komentarzach na ,,poświęconym'' portalu ,,Fronda pl.'',
- demoralizacja dzieci w Warszawie rządzonej przez Rafała Trzaskowskiego poprzez ,,edukację seksualną'',
- udział prezydent Gdańska, Aleksandry Dulkiewicz w sodomickiej paradzie, w czasie której parodiowano procesję Bożego Ciała.
Wydaje mi się symbolicznym, że dziś przypada Dzień Ojca. Jest to okazja by przeprosić naszego Ojca w Niebie za zniewagi wobec Jego miłości.
sobota, 22 czerwca 2019
Foo - fighters i rakiety - widma
,, [...] sztab amerykański bardzo się interesował tajemniczymi zjawiskami powietrznymi zaobserwowanymi przed 1947 rokiem, zarówno słynnymi foo - fighterami, tymi błyszczącymi kulami, które towarzyszyły samolotom amerykańskim nad Niemcami w czasie wojny, jak i 'rakietami - widmami' zarejestrowanymi w 1946 roku w Finlandii i Szwecji. Były to szczególne bezskrzydłowe pojazdy. Latały jak samoloty, tyle że bezgłośnie. Unosiły się zawsze na jednakowej wysokości, niezależnie od rzeźby powierzchni; taki osiąg skrzydlate rakiety uzyskały znacznie później dzięki komputerowemu zapamiętywaniu terenu. [...] 'New York Times' podał, że znany lotnik i człowiek cieszący się zaufaniem Pentagonu, generał Jimmy Doolittle, któremu powierzono dochodzenie w sprawie foo - fighterów, został zaproszony przez Szwedów w charakterze eksperta. [...]
Rząd szwedzki udostępnił swoje archiwa dopiero w 1984 roku. Wynikało z nich, że przed 38 laty w ciągu kilku miesięcy odnotowano ponad 1500 obserwacji rakiety - widma. Nie podano w tej sprawie żadnego wyjaśnienia'' - Gildas Bourdais ,,UFO. 50 tajemniczych lat''
piątek, 21 czerwca 2019
Bogdal
,,Olszan
spłodził Barnima VI, którego znamy jako króla Bogdala. Ów nowy
król poślubił księżną Zielonych Stawów i bardzo ją kochał.
Niestety królowa zmarła rodząc córkę, która otrzymała imię
Liya (Lilia). Gdy królewna liczyła sobie osiemnastą wiosnę życia,
a księżna Ślążą, czarownica skompromitowana rozpustą i
pijaństwem, została odwołana ze stanowiska, ku radości ludu
prowincji, namiestnictwo otrzymała Liya. Mimo młodego wieku zdobyła
serca niemal wszystkich swą dobrocią i roztropnością, a król był
z niej dumny. Tymczasem Papież wysłał misjonarzy do Sklawinii, by
pozyskali ją do wiary Chrystusowej. Pięciu mnichów nie znalazłszy
posłuchu w Bohemii, dotarło do Analapii i głosiło Dobrą Nowinę
w prowincji Śląż, zaś kapłani Ageja i Enków rzucali na nich
oszczerstwa. Gdy piorun zniszczył jeden z chramów, co przekonało
wielu ludzi do Chrystusa, sioło będące tego świadkiem otrzymało
nazwę Pioruniec. Nowa wiara pozyskiwała sobie nawet kapłanów i
kapłanki starej wiary, w końcu usłyszała o niej królewna Liya,
rezydująca w Opolis. ‘Król Papież wysłał mocarnych
czarnoksiężników, którzy zniszczyli piorunem chram Świętowitowy
i chcą nas wszystkich pozabijać’ -mówili oszczercy, lecz Liya
zapragnęła rzetelnie zbadać sprawę. Na jej rozkaz misjonarze
przybyli do Opolis, a ich zwierzchnik, opat Marek, sam dający
przykład świętobliwego życia, zapalał innych, w porywający
sposób mówiąc o swej wierze. Liya słuchając z każdym słowem,
zaczynała tęsknić do ‘Crostosa’, za którego ongiś oddała
życie królowa Wanda Dziewicza. Gdy po kilku dniach opat Marek, były
retor i żarliwy chrześcijanin skończył naukę, królewna rzekła:
-
Chcę przyjąć chrzest, nawet jeśli ma to być ostatnia rzecz w
moim życiu! - po tych słowach padła na podłogę i skonała, a w
ostatnich chwilach swego życia została ochrzczona.
Widząc
ten cud wielu Analapów przyjęło chrzest. Oszczercy nie próżnowali.
‘Czarnoksiężnicy
z Rzymu zabili czarami królewnę Liyę, choć nie zrobiła im nic
złego, a nawet chciała przyjąć ich wiarę. Oni chcą nas
wszystkich pozabijać’.
Wieść
ta dotarła do Nesty i król wielce bolał nad śmiercią córki, a
gdy dotarły doń oskarżenia, że winnymi jej śmierci są groźni
czarownicy w Rzymu, zapragnął ich ukarać, by nie mogli więcej
krzywdzić jego poddanych. Po naradzie z arcykapłanem Wieżejką
(Viseyka) postanowił, że pozabija rzekomych magów gałęzią
świętego dębu, wyobrażającego Wielki Dąb. Wierzono bowiem, że
czary najlepiej niweczy broń magiczna ze świętego drzewa lub
kamienia wykonana. Tymczasem misjonarze trafili do prowincji Polani.
Zmierzali do Posany. Król zaczaił się na nich w krzakach jak jakiś
zbójca i nagle wyskoczył z konarem, by ich zabić.
-
To za Liyę! - wykrzyknął zamierzając się na opata Marka gdy wtem
gałąź wypadła królowi z ręki, a on sam począł tańczyć
taniec świętego Wita.
Władca
z rodu Kraka od dziecka był bowiem epileptykiem. Opat Marek modlił
się.
-
Chryste, nie poczytaj mu tego grzechu. Jeśli będzie Twą Wolą,
spraw, by wyzdrowiał – następnie przeżegnał króla znakiem
Krzyża Świętego, a taniec świętego Wita ustał.
Barnim
VI został wyleczony z epilepsji do końca życia.
-
Bóg dał, żem cię nie zabił – powiedział leżąc na twarzy.
Przyjął
chrzest i imię Bogdal, co znaczyło ‘Bóg dał’. Zrozumiał, że
śmierć Liyi nie była winą ani misjonarzy, ani ich Boga, swemu
mieczowi nadał imię Gloria Christi, począł sprowadzać misjonarzy
z Irlandii i Brytanii, nawracających łagodnie i skutecznie, oraz
wzorem Poznana, Kraka i Wandy założył w Neście ogromną
bibliotekę. Wysyłał misjonarzy do najbardziej zapadłych stron
swego kraju, a nawet do Roxu, Tmu – Tarakanu, Bohemii, Nürtu i
Saksonii. Bogdal ofiarował w prezencie Papieżowi ‘Biblię’,
spisaną na korze brzozowej w języku starokrasnym, a Namiestnik
Chrystusowy przyjął ją i pobłogosławił’’ - ,,Codex
vimrothensis’’
Miniatury
zdobiące karty ,,Codex
vimrothensis’’,
jak również freski w kościele w Wymroczu przedstawiają świętego
króla Bogdala w sięgającej czasów Kraka złotej zamkniętej
koronie zdobionej dużymi rubinami i parą złotych rogów, z których
każdy miał trzy końce. Przyjęcie chrztu przez króla Analapii
upamiętniał krzyż wieńczący całą konstrukcję.
Po
przyjęciu w Neście chrztu z ręki arcybiskupa Tytusa, król Bogdal
wyruszył na objazd swych włości, aby krzewić w nich świętą
wiarę Chrystusową.
-
Bacz, Panie, abyś swych poddanych prowadził ku niebieskiej
ojczyźnie nie jak bezlitosny tyran, jeno niczym kochający ojciec, a
to będzie wymagało iście anielskiej cierpliwości – upominał
władcę jego kapelan Panoptyk z wyspy Iona.
Po
opuszczeniu stołecznej Nesty, Bogdal wraz ze swym dworem skierował
się do leżącego nieopodal sioła, zwanego Wężowiec, gdzie został
przyjęty przez naczelnika wsi z całą gościnnością jakiej
wymagał uświęcony zwyczaj. Na stole królowały pieczone, saskie
kiełbasy i szynka z prastarego grodu założonego przez króla
Hamona, oraz przednie piwo i wino. Bogdal, syn Olszana zmarszczył
brwi, gdy dostrzegł leżącego na zapiecku węża o oczach z rubinów
ulepionego z czarnej jak smoła żywicy.
-
Co to jest? - spytał król.
-
To Czarny Wąż podarowany nam przez samego Welesa, aby nas chronił
przed ukąszeniami jadowitych gadów – z szacunkiem wyjaśnił
Mirko, naczelnik Wężowca.- Raz wielka horda czarnych żmij i
miedzianek jak niepyszna opuściła naszą wieś, gdy moja córka
Miłuna wyszła naprzeciw nim z Czarnym Wężem w ręku. To nasz
święty skarb.
-
Jeszcze do niedawno i ja, pogrążony w niewiedzy, czciłem Welesa,
lecz teraz wiem już, że jest on jeno ułudą a mamieniem diabelskim
– po chwili namysłu powiedział król Bogal. - Dajcie mi to! -
rozkazał.
Gospodyni
podała królowi Czarnego Węża, który na chwilę ożył w ręku
władcy, a następnie został przezeń ciśnięty w płomienie
paleniska.
-
Co zrobiłeś, Panie?! - struchlał Mirko. - Ściągnąłeś na nasz
dom gniew mądrego i sprawiedliwego Welesa! - żona i dzieci
gospodarza widząc co uczynił król, zaniosły się szlochem.
-
Nie musicie się już obawiać zemsty Čortów – odrzekł Bogdal –
przyjmijcie chrzest, a Maryja miażdżąca głowę węża obroni was
przed nimi!
-
Panie; my zawsze kochaliśmy Enków. Nasza rodzima wiara bardziej nam
odpowiada niż to w co wierzą obce ludy – tłumaczył Mirko.
-
Prawda nie jest do wyboru, do koloru, ale jedna dla wszystkich ludzi
– Bogdal spojrzał na swego kapelana w westchnął. - Nasz Pan,
Jezus Chrystus nikogo nie przymuszał, aby szedł za Nim, więc i ja
nie powinienem was przymuszać. Liczę, że kiedyś Go prawdziwie
poznacie i całym sercem umiłujecie, co zapewni wam życie wieczne.
Dziękuję za gościnę i żegnajcie – król Bogdal wstał od
stołu, po czym przez nikogo nie żegnany, skierował się w stronę
Wymrocza.
*
-
Nie godzi się, aby witeź z rodu tak starego i okrytego sławą jak
Błyszczyńscy porzucał wiarę ojców z obawy przed gniewem władcy
– pan Borzywoj silnie wzburzony przemawiał do opata Marka idąc
przez ogród. - Przyjmę zakon Białego Chrystusa jeno wtedy gdy
udowodniona zostanie mi jego prawdziwość! - opat Marek zaczął
wtedy przytaczać ustępy z Pisma Świętego oraz z dzieł Ojców
Kościoła, pan Borzywoj zaś odpowiadał fragmentami nauk
udzielanych mu w pacholęcych latach przez żerców. Długo trwała
owa zdań wymiana, a do porozumienia wciąż było daleko. Opat Marek
zasmucony odjechał z Wymrocza.
W
nocnym widzeniu sennym pan Borzywoj został przeniesiony aż na
koronę Wielkiego Dębu do Domu Enków. Ujrzał przestronną komnatę
pełną pleśni i pajęczyn, w której wiatr hulał. Stały w niej
licznie puste trony wzniesione przez ludzi dla Enków. U ich stóp
poniewierały się w nieładzie porzucone korony i berła. Pan
Borzywoj zapłakał żałośnie na ten widok. Idąc przez pusty Dom
Enków zaszedł do kaplicy Ageja. Otworzył rzeźbione drzwi i w
miejscu świętego płomienia Boga Bogów ujrzał jaśniejącego męża
o przebitych na wylot dłoniach i stopach.
-
Ktoś Ty? - spytał z drżeniem pan Błyszczyński.
-
Jestem Jezus Chrystus, którego odrzucasz.
-
Po prostu chcę być razem ze swymi przodkami – odrzekł Borzywoj.
-
W domu Mego Ojca jest mieszkań wiele – odrzekł Jezus. - Nie martw
się o nich, jeno pójdź za Mną…
Wtem
zapiał kogut i pan Borzywoj przebudził się ze snu. Długo dumał
nad owym widzeniem, aż w końcu poprosił o chrzest.
-
Odtąd nie będziesz się już nazywał Borzywoj; Wojownik z Boru,
jeno Bożywoj – Boży Bohater – rzekł opat Marek zanurzając
głowę pana Borzywoja w wodach Visany.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
















































