poniedziałek, 24 czerwca 2019

Marla jest z Wenus, a Aura z Clariona






,,Spośród znanych 'skontaktowanych' można wymienić George'a Adamsky'ego, który w 1952 roku spotkał na Pustyni Kalifornijskiej mieszkańca Wenus Orthona; Howarda Mengera i jego piękną wenusjankę Marlę; Orfeo Angelucciego, mistyka, którego przypadek badał Carl Gustav Jung; przyjaciela Richarda Nixona, Daniela Frya, który opowiadał, że zetknął się z UFO w White Sands; i Trumana Bethuruna, który spotkał piękną Aurę Rhanes z planety Clarion. [...]'' - Gildas Bourdais ,,UFO. 50 tajemniczych lat''


,,Mroczne materie''


,, […] Chyba, że Stwórca Wszechrzeczy zechce 
Z materii mrocznych tworzyć nowe światy [...]’’- John Milton ,,Raj utracony’’






W pierwszej klasie gimnazjum z ulotki reklamowej dowiedziałem się o książce ,,Zorza Północna’’ brytyjskiego pisarza Philipa Pullmana (w USA wydano ją i zekranizowano pod tytułem: ,,Złoty kompas’’). Zaciekawiła mnie okładka więc wypożyczyłem ją z biblioteki. Była to jedna z pierwszych książek fantasy jakie przeczytałem. W gimnazjum sięgnąłem również po drugi tom trylogii - ,,Zaczarowany nóż’’, zaś tom trzeci - ,,Bursztynową lunetę’’ przeczytałem dopiero na studiach.







Trylogia ,,Mroczne materie’’ (ang. ,,His dark materials’’) wywarła duży wpływ na moją wyobraźnię. W gimnazjum fantazjowałem jak Donald Tusk, Andrzej Olechowski i Maciej Płażyński (1958 – 2010) – założyciela Platformy Obywatelskiej przyszli do Philipa Pullmana prosząc go o dajmony, chcieli bowiem zyskać głosy jego fanów. W rezultacie Tusk otrzymał jako dajmona ohara, Olechowski – rekina – młota, zaś Płażyński – lisa morskiego. Łotewska czarownica Ruta Skadi użyczyła swego imienia rusałce Rucie z mojej powieści o królowej Tatrze, zaś w ,,Pawlaczycy’’ jest scena z udziałem młodego jeszcze Księdza Dobrodzieja, którego reakcja na samochód jest wzorowana na reakcji Lyry na tego typu pojazd w powieści ,,Zaczarowany nóż’’ (odsyłam do posta: ,,Jedyne miejsce w Europie’’).






Niezależnie od tego jak ocenimy przesłanie, świat wykreowany przez Pullmana należy do najbardziej oryginalnych w całej literaturze fantasy. Inspiracje do jego tworzenia były czerpane min. z ,,Biblii’’, ,,Boskiej komedii’’ Dantego, XVII – wiecznego angielskiego eposu ,,Raj utracony’’ Johna Miltona (patrz motto), pism mistyka – fantasty Williama Blake’a (1757 – 1827) i ,,O teatrze marionetek’’ Heinricha von Kleista (1777 – 1811).






Tytułowe ,,mroczne materie’’ to Pył – substancja mająca cechy bezosobowego Boga, z której zbudowane były wszystkie światy wraz z zamieszkującymi je istotami. W świecie Lyry Pył nosił nazwę cząsteczek Rusakova (odkrył je rosyjski badacz Borys Michaiłowicz Rusakov). Jego badaniem zajmowała się dziedzina wiedzy, zwana teologią eksperymentalną (odpowiednik fizyki). Badaczem Pyły był min. Lord Asriel, ojciec Lyry.








Autorytet – imię Boga w świecie Mrocznych Materii, wiele zawdzięcza okrutnemu Urizenowi z gnostyckiej mitologii Williama Blake’a. Nosi wiele imion jak: Jahwe, El, Elohim, Adonai itd. (gdyby wśród jego imion figurowało imię Allah, to muzułmanie urządziliby Autorowi kęsim). Narodził się z Pyłu jako pierwszy anioł i objął władzę nad Niebem. Jest przedstawiony jako postać negatywna, zwalczająca wolną wolę i indywidualizm, oraz odpowiedzialna za wieczne cierpienie dusz wszystkich zmarłych. Z czasem mocno się zestarzał, że sam zaczął marzyć o śmierci. W końcu wypadł z lektyki niesionej przez wierne mu anioły i z ulgą umarł na oczach Lyry. Po jego śmierci zbuntowane anioły ogłosiły Republikę Niebios.






Z ,,Mrocznych materii’’ wyłania się obraz aniołów obdartych ze swego dostojeństwa i wspaniałości. Pullman przedstawia je jako podzielone na walczące przeciw Bogu, zwanemu Autorytetem i skupionym wokół Jego prawej ręki – Archanioła Metatrona, zapożyczonego z pozabiblijnej tradycji żydowskiej. Anioły w trylogii Pullmana są zbudowane z atomów jak ludzie, ale słabsi i zazdroszczą im ciała. Umierają, a wówczas tworzące je atomy rozpadają się. Powstały przed wiekami z Pyłu. Metatron zginął ściągnięty w przepaść ciężarem Lorda Asriela i pani Coulter. Anioły w ,,Bursztynowej lunecie’’ są tchórzliwe i zgryźliwe (Balthamos), dzielą się na dwie płcie (anielica Xaphonia podróżująca między światami), a nawet trafiają się wśród nich nich ... homoseksualiści, jak Balthamos i Baruch. Ów ostatni był zamienionym w anioła biblijnym prorokiem Baruchem. Pogląd o tym, że człowiek może się stać po śmierci aniołem lub diabłem, jest niezgodny z nauką Kościoła, lecz występuje z nie – ortodoksyjnych wierzeniach (np. ,,Treny’’ Jana Kochanowskiego, ,,Dziady’’ Adama Mickiewicza, czy legenda o św. Franciszku zamienionym w anioła Ramiela).







W opisie czarownice Pullman inspirował się ,,Rajem utraconym’’ Johna Miltona (w XVII – wiecznej Anglii wierzono, że najwięcej czarownic zamieszkuje Laponię; wówczas mało znany rejon Europy gdzie wciąż jeszcze żywe były wierzenia pogańskie). Miały postać pięknych, półnagich kobiet. Od ludzi różniły się tym, że ich dajmony – dusze w postaci zwierząt mogły się od nich oddalać na duże odległości. Poruszały się w powietrzu latając na gałęziach sosny obłocznej. Dzieliły się na wiele plemion zamieszkujących północ Europy. W trylogii ich przedstawicielkami są: Serafina Pekkala – królowa szczepu znad jeziora Inari w Finlandii i Ruta Skadi – królowa łotewskich czarownic. Ta ostatnia bawiąc u Tatarów, ukarała ich zabiciem czczonych przez nich tygrysów za to, że nie oddali jej hołdu. Czarownice były przyjaciółkami Lyry i jej sojuszniczkami w walce z Magistraturą.






Na wyspie Svalbard na Dalekiej Północy miały swe królestwo pancerne niedźwiedzie (duńskie: panserbjorn). Były to obdarzone rozumem i mową niedźwiedzie polarne noszące własnoręcznie wykute zbroje, w które przelewały część własnej duszy. Lyra pomogła odzyskać tron ich królowi Iorkowi Byrnisonowi, podstępem zdetronizowanemu przez Iofura Raknissona. W wyniku intrygi dziewczynki, Iorek wyzwał Iofura na pojedynek, zabił go i znów objął rządy nad Svalbardem. Był wiernym przyjacielem Lyry, którą nazywał Złotoustą (nawiązanie do św. Jana Chryzostoma) i teksaskiego aeronauty Lee Scoresby’ego. W scenie, w której Lyra jedzie na grzbiecie Iorka pobrzmiewa echo norweskiej baśni o zaklętym w niedźwiedzia polarnego królu Valemonie, sądzę też, że w sposób zamierzony bądź nie, nawiązuje to do polskiego herbu Rawicz przedstawiającego pannę dosiadającą niedźwiedzia. W trzecim tomie pancerne niedźwiedzie stanęły do walki po stronie Lorda Asriela przeciwko Autorytetowi i pokonały zakutych w zbroję rycerzy.







Ludzie ze świata Lyry byli potomkami Adama i Ewy. Żyli w realiach przypominających XIX wiek, choć pod niektórymi względami poziom ich techniki przewyższał naszą. Tworzyli wiele państw jak: Wielka Brytania, Szwecja, carska Rosja, sułtańska Turcja, czy Teksas (pochodził z niego aeronauta Lee Scoresby). W świecie tym żyli też Cyganie, Samojedzi i Tatarzy.







Każdy człowiek ze świata, w którym żyła Lyra miał swojego dajmona (w przypadku kobiet), lub dajmonę (w przypadku mężczyzn). Pierwowzorem tych istot były: greckie demony (w wierzeniach starożytnych Greków każdy człowiek miał swojego ducha opiekuńczego zwanego właśnie demonem; odpowiedź dlaczego istoty te zostały przez chrześcijan utożsamione ze złymi duchami znajdzie Czytelnik w dziele św. Augustyna ,,Państwo Boże’’), rzymskie geniusze, chrześcijańskie anioły stróże, seweny – zwierzokształtne duchy ewenkijskich szamanów czy majoya – również zoomorficzne duchy Indian Mazateków z Meksyku. Dajmony – emanacje dusz ludzkich miały postaci zwierząt. Początkowo były zmiennokształtne, lecz wraz z osiągnięciem dojrzałości przez człowieka przybierały stałą postać. Ludzie (w przeciwieństwie do czarownic) byli tak silnie związani ze swymi dajmonami, że musieli przebywać zawsze blisko nich. Swoje dajmony posiadali już Adam i Ewa – ujrzeli je po złamaniu zakazu Autorytetu (gnostycki motyw pochwały grzechu pierworodnego). Lord Asriel miał jako dajmonę panterę śnieżną Stelmarię, zaś Marisa Coulter – małpę o złotej sierści (rokselanę złocistą lub marmozetę lwią).






Świat, w którym żyła Lyra znajdował się pod opresyjną władzą Kościoła, zwanego też Magistraturą (notabene: Magisterium to Urząd Nauczycielski Kościoła Katolickiego). W świecie rządzonym przez Magistraturę nie pojawiają się żadne wzmianki o Jezusie Chrystusie, za to dowiadujemy się w części pierwszej, że w XVI wieku Jan Kalwin zdobył Rzym i obalił Papieża. Działania Magistratury były okrutne. Księża nie wahali się porywać dzieci, kastrować ich (na południu Europy), bądź wywozić do Bolvangaru na Dalekiej Północy i tam za pomocą Srebrnej Gilotyny odcinać im dajmony. W rezultacie dzieci poddane takiej operacji zamieniały się w zombie. Według Magistratury istnienie Pyłu było dowodem na grzech pierworodny, a odcinanie dzieciom dajmonów miało to udowodnić. Kościół nie wahał się nawet przed próbą fizycznej eliminacji Lyry - ,,Nowej Ewy’’, lecz przeszkodził w tym zbuntowany anioł. Przejawia się w tym niestety zajadły antyklerykalizm Pullmana, który w 2010 r. razem z Terry Pratchettem (1948 – 2015) sprzeciwiał się wizycie papieża Benedykta XVI w Wielkiej Brytanii :(.







Gallivespianie – byli rasą ludzików latających na ważkach. W swoim świecie byli tępienie przez ludzi z rozkazu Kościoła (w angielskim folklorze diabłom zdarza się dosiadać ważek jak koni). Do rasy tej należeli kawaler Tialys i lady Salmakia, którzy pod rozmazami Lorda Asriela walczyli przeciwko Autorytetowi.







Mulefa – były rozumną rasą zamieszkującą jeden z wielu światów, gdzie trafiła Mary Malone. Przypominały słonie poruszające się na drewnianych kołach. Czciły Pył pod nazwą ,,sarf’’. W celu obserwowania go Mary Malone skonstruowała bursztynową lunetę.








Harpie – to potwory z mitologii greckiej wyglądające jak połączenie kobiet z drapieżnymi ptakami. Dante w ,,Boskiej komedii’’ umieścił je wśród mieszkańców Piekła. Harpie strzegły dusz zmarłych więzionych w zaświatach z rozkazu Autorytetu. Lyrze udało się je wzruszyć, opowiadając prawdziwą historię swego życia, po czym umożliwiła uwięzionym duszom upragnioną anihilację (nirwanę?). Odtąd anihilacja stała się nagrodą dla dusz zmarłych za opowiedzenie harpiom prawdziwej historii.






Tytułowym ,,złotym kompasem’’ (w wydaniach amerykańskich) był przyrząd, zwany aletheiometrem (grec. aletheia – prawda). Wyglądem przypominał kompas ze wskazówką i symbolami. Działał pod wpływem Pyłu (w naszym świecie podobną rolę pełniła starożytna chińska księga wróżb ,,I – ching’’). Jeśli chodzi o prawdopodobne źródło inspiracji Pullmana, to w 1935 r. rządzący Meksykiem masoni wprowadzili święto cyrkla i kompasu, obchodzone 15 lipca, zaś działanie tego urządzenia przypomina nieco działanie bębna lapońskich szamanów. Pierwszy aletheiometr skonstruowano w XVII – wiecznej Pradze (notabene: Praga była wówczas europejską stolica okultyzmu). Magistratura posiadała na swoich usługach aletheiometrystę, ojca Pavla Raška. Lyra dzięki wrodzonej intuicji wykazywała duże zdolności w interpretowaniu symboli aletheimetru. Swą przyszłość wiązała z zawodem aletheiometrystki.







Magiczny nóż został wykuty w świecie Cittagazze. Można nim było zarówno przeciąć każdą materię, jak też otwierać przejścia do innych wymiarów. Niestety efektem ubocznym tej czynności było pojawienie się Widm. Nożem tym posługiwał się Will Parry – chłopiec z naszego świata, który poszukiwał swojego zaginionego ojca Johna Parry’ego w świecie równoległym. Gdy po raz pierwszy nóż się złamał, czarownice odprawiały nad nim rytuały (notabene: nóż zwany athame jest wykorzystywany w neopogańskim kulcie wicca), zaś pancerny niedźwiedź Iorek Byrninsson naprawił go. Ostatecznie chcąc zapobiec zniszczeniu Wieloświata przez Widma, Will musiał rozstać się z ukochaną Lyrą, zaprzestać podróży między wymiarowych i zniszczyć artefakt. Uczynił to przywołując na myśl swą miłość do Lyry, a wtedy zaczarowany nóż pękł.







W takim świecie żyła 12 – letnia Lyra Belacqua; nieślubna córka Lorda Asriela i Marisy Coulter, wychowująca się w Kolegium Jordana w Oksfordzie. Jej dajmon nazywał się Pantaleimon (grec. ,,Wszystko Przebaczający’’) co nawiązuje do prawosławnego św. Pantalejmona. Przybierał różne postaci – ćmy, tchórza, kota, ostatecznie zamienił się w leśną kunę. Lyra miała blond włosy. Była bezczelną kłamczuchą, ale też wierną i oddaną przyjaciółką, dziewczyną odważną i zdolną do współczucia. Według przepowiedni miała być Nową Ewą (Kościół katolicki jako ,,nową Ewę'' określa Maryję). Jej zadanie polegało na powtórzeniu czynu Ewy - w praktyce zgodziła się na wieczną rozłąkę z Willem, aby ratować istnienie wszystkich światów. 

Jako katolikowi zdecydowanie nie spodobały mi się w trylogii takie rzeczy jak: pochwała grzechu pierworodnego (motyw gnostycki) i ukazanie w złym świetle Boga i Kościoła. Mary Malone – była zakonnica, która wrzuciła swój krzyż do morza i porzuciła zakon dla kochanka, mówiła: ,,Chrześcijaństwo jest przekonywującym i niebezpiecznym błędem’’. Religie i praktyki pogańskie (szamanizm, chińska księga wróżb ,,I – ching’’) zostały przedstawione jako lepsze od chrześcijaństwa. W ,,Bursztynowej lunecie’’ anioł – homoseksualista utopił księdza chcącego zabić Lyrę – nową Ewę (coś takiego mógłby wymyślić Jerzy Urban, gdyby pisał fantasy). Ponadto Lord Asriel nie waha się mordować dziecka (Rogera Parslow – najlepszego przyjaciela jego córki Lyry), aby otworzyć przejście między światami.
Nie mogę odmówić Pullmanowi bogatej wyobraźni i ciekawych pomysłów. Pisarz ten otrzymał od Autorytetu wielki talent porównywalny z talentem J. R. R. Tolkiena i C. S. Lewisa, uważam jednak, że wykorzystuje go w złej sprawie jaką jest walka z chrześcijaństwem :(.


Śniło mi się, że:

- naukowcy dotykali aletheiometrów krzyżami i uzyskali odpowiedź, że wszystko czego naucza Kościół jest prawdą,






- byłem szamanem Stanisławem Grumanem (Johnem Parry, ojcem Willa Parry’ego), utożsamiałem się z Gandalfem, moim znakiem był świerk, chodziłem po ulicy na czworakach, aby nabrać zwierzęcej siły i sprytu, a ludzie śmiali się ze mnie.

Oniricon cz. 499

Śniło mi się, że:






- rysowałem słowiańską ucztę, w której wziął udział żerca w białej szacie, żebrak w szarej kapocie, kruk, czarny kot i diabeł o czerwonej skórze ubrany na czarno,
- razem z Babcią poszedłem na zakupy do Biedronki, zgubiłem Babcię, lecz pozostali klienci pokazali mi gdzie jej szukać, okazało się, że Babcia z ciekawości zeszła  do piwnicy sklepu gdzie widziałem szczura lub mysz o wielkich, białych oczach, jakaś kobieta chciała potajemnie zapalić w piwnicy papierosa, bowiem Biedronka zamieniła się w szpital,






- mówiłem Sławomirze, że pewna ideologia ,,nie ma nawet pozorów dobra jak komunizm czy anarchizm'', potem się z nią pokłóciłem i nazwałem smarkulą,







- istniała czarownica o imieniu Smarkata, z której nosa wydobywały się astronomiczne ilości wydzielin,





- w Chinach żyje plemię olbrzymów zwane Pufu,





- chciałem powiedzieć panu Martinusowi ov Simcassowi o św. Darwinie Ramosie z Filipin,






- Małgorzata Nawrocka uważa, że wampiry po raz pierwszy wprowadziła do literatury J. K. Rowling, a Stephenie Meyer w pełni rozwinęła ten wątek,






- byłem w jaskini gdzie Czesław Białczyński zorganizował obrzędy ku czci pięknej, ugrofińskiej bogini Gęgolicy, zamierzałem wytarzać się nago w rozżarzonych węglach, a potem zanurzyć się w jeziorze spermy, aby stać się jej godnym, wcześniej jednak włączyłem laptopa i przeczytałem mit o Gęgolicy napisany przez Białczyńskiego,






- w szkole byłem ubrany w płócienną koszulę, zmartwiłem się, że Jena ov Blackeyova zobaczyła moje genitalia,
- nocą unosiłem się w powietrzu po pokoju i sprawiało mi to wielką przyjemność, lecz obawiałem się, że czynię to mocą diabła, wezwałem imienia Jezusa i opadłem na łóżko,
- więźniowie hitlerowskich obozów koncentracyjnych marzyli by przenieść się do sowieckich łagrów,






- w okolicach Łodzi z wody wynurzył się zielony, ludzki szkielet i złapał chłopca,








- Janes ov Calcium czytał napisany przeze mnie nekrolog Sławomiry, w którym zamieściłem filmik z piosenką: ,,Glazurę kleić przyszedł czas..''; uznał go za kontrowersyjny,






- patrząc na herb Larysza (Kroje) nauczyłem się jak wygląda lemiesz i jak odczytywać godziny na zegarze,





- łabędź niemy składa jaja byle gdzie i nie opiekuje się pisklętami, które są pokryte białym puchem,







- przeglądałem ilustrowane czasopismo zawierające wyłącznie artykuły o New Age pisane przez Roberta Tekieli, znalazłem artykuły o Murzynce, która przyjęła wiarę Zulusów, o sekcie wierzącej w erze jedenastej (należały do niej piękne, śniade kobiety w białych spódnicach), oraz szukałem artykułu o Mircei Eliade; gdy go znalazłem, sen się skończył,







- Robert Tekieli ostrzegał przed mieszkającymi w Chinach olbrzymami Pufu,







- znalazłem w ,,Egzorcyście'' artykuł o. Posackiego o rytualnym seksie i Lemurii, o. Posacki opisywał jak poszedł na plażę, gdzie wysłuchał pieśni dziewczyn głoszących, że nie warto iść na plażę,






- byłem młodym Rosjaninem, Iwanem Rodionem, który pojechał na pielgrzymkę do rumuńskich Karpat i znalazł w ,,Egzorcyście'' artykuł o zmiennokształtnych, kiedy go czytał w czytelni, otaczała go wrogość zmiennokształtnych Rumunów bojących się zdemaskowania, jego sługa miał brodę jak Rasputin, nocą Iwan Rodion zgrzeszył masturbacją, a rano chciał się z tego wyspowiadać,







- 65 milionów lat temu dinozaury walczyły z najazdem demonów na Ziemię i oddały życie, aby z ssaków mógł wyewoluować człowiek (wymyślone na jawie),





- byłem Murzynem i zaobserwowałem na swoich dłoniach początki bielactwa. 

niedziela, 23 czerwca 2019

Przeciw bluźnierstwom

,,Święty Boże, Święty Mocny,
Święty a Nieśmiertelny
Zmiłuj się nad nami

Od powietrza, głodu, ognia i wojny
Wybaw nas Panie!

Od nagłej i niespodziewanej śmierci
Zachowaj nas Panie!

My grzeszni Ciebie Boga prosimy
Wysłuchaj nas Panie!''







Dziś w kościołach w całej Polsce po każdej Mszy Świętej śpiewana była Suplikacja, której tekst podaję powyżej w celu ekspiacji za bluźnierstwa i profanacje jakie miały miejsce w ostatnich miesiącach. Niestety mogą tu podać liczne przykłady tego typu grzechów jak:






- rozlepienie plakatów z Matką Boską Częstochowską w aureoli z sodomickiej tęczy (jako katolik dziękuję rodzimowiercy, panu Konradowi T. Lewandowskiemu, który stanął w obronie znieważanej Maryi widząc w Niej inną postać bogini Mokoszy),






- parodia Mszy Świętej na sodomickiej paradzie przez samozwańczego ,,biskupa'' Szymona Niemca,
- atak z nożem na księdza,
- fala antykatolickiego hejtu w Internecie np. w komentarzach na ,,poświęconym'' portalu ,,Fronda pl.'',





- demoralizacja dzieci w Warszawie rządzonej przez Rafała Trzaskowskiego poprzez ,,edukację seksualną'',






- udział prezydent Gdańska, Aleksandry Dulkiewicz w sodomickiej paradzie, w czasie której parodiowano procesję Bożego Ciała.
   Wydaje mi się symbolicznym, że dziś przypada Dzień Ojca. Jest to okazja by przeprosić naszego Ojca w Niebie za zniewagi wobec Jego miłości.

sobota, 22 czerwca 2019

Foo - fighters i rakiety - widma






,, [...] sztab amerykański bardzo się interesował tajemniczymi zjawiskami powietrznymi zaobserwowanymi przed 1947 rokiem, zarówno słynnymi foo - fighterami, tymi błyszczącymi kulami, które towarzyszyły samolotom amerykańskim nad Niemcami w czasie wojny, jak i 'rakietami - widmami' zarejestrowanymi w 1946 roku w Finlandii i Szwecji. Były to szczególne bezskrzydłowe  pojazdy. Latały jak samoloty, tyle że bezgłośnie. Unosiły się zawsze na jednakowej wysokości, niezależnie od rzeźby powierzchni; taki osiąg skrzydlate rakiety uzyskały znacznie później dzięki komputerowemu zapamiętywaniu terenu. [...] 'New York Times' podał, że znany lotnik i człowiek cieszący się zaufaniem Pentagonu, generał Jimmy Doolittle, któremu powierzono dochodzenie w sprawie foo - fighterów, został zaproszony przez Szwedów w charakterze eksperta. [...]
   Rząd szwedzki udostępnił swoje archiwa dopiero w 1984 roku. Wynikało z nich, że przed 38 laty w ciągu kilku miesięcy odnotowano ponad 1500 obserwacji rakiety - widma. Nie podano w tej sprawie żadnego wyjaśnienia'' -
Gildas Bourdais ,,UFO. 50 tajemniczych lat''



piątek, 21 czerwca 2019

Bogdal








,,Olszan spłodził Barnima VI, którego znamy jako króla Bogdala. Ów nowy król poślubił księżną Zielonych Stawów i bardzo ją kochał. Niestety królowa zmarła rodząc córkę, która otrzymała imię Liya (Lilia). Gdy królewna liczyła sobie osiemnastą wiosnę życia, a księżna Ślążą, czarownica skompromitowana rozpustą i pijaństwem, została odwołana ze stanowiska, ku radości ludu prowincji, namiestnictwo otrzymała Liya. Mimo młodego wieku zdobyła serca niemal wszystkich swą dobrocią i roztropnością, a król był z niej dumny. Tymczasem Papież wysłał misjonarzy do Sklawinii, by pozyskali ją do wiary Chrystusowej. Pięciu mnichów nie znalazłszy posłuchu w Bohemii, dotarło do Analapii i głosiło Dobrą Nowinę w prowincji Śląż, zaś kapłani Ageja i Enków rzucali na nich oszczerstwa. Gdy piorun zniszczył jeden z chramów, co przekonało wielu ludzi do Chrystusa, sioło będące tego świadkiem otrzymało nazwę Pioruniec. Nowa wiara pozyskiwała sobie nawet kapłanów i kapłanki starej wiary, w końcu usłyszała o niej królewna Liya, rezydująca w Opolis. ‘Król Papież wysłał mocarnych czarnoksiężników, którzy zniszczyli piorunem chram Świętowitowy i chcą nas wszystkich pozabijać’ -mówili oszczercy, lecz Liya zapragnęła rzetelnie zbadać sprawę. Na jej rozkaz misjonarze przybyli do Opolis, a ich zwierzchnik, opat Marek, sam dający przykład świętobliwego życia, zapalał innych, w porywający sposób mówiąc o swej wierze. Liya słuchając z każdym słowem, zaczynała tęsknić do ‘Crostosa’, za którego ongiś oddała życie królowa Wanda Dziewicza. Gdy po kilku dniach opat Marek, były retor i żarliwy chrześcijanin skończył naukę, królewna rzekła:
- Chcę przyjąć chrzest, nawet jeśli ma to być ostatnia rzecz w moim życiu! - po tych słowach padła na podłogę i skonała, a w ostatnich chwilach swego życia została ochrzczona.
Widząc ten cud wielu Analapów przyjęło chrzest. Oszczercy nie próżnowali.
Czarnoksiężnicy z Rzymu zabili czarami królewnę Liyę, choć nie zrobiła im nic złego, a nawet chciała przyjąć ich wiarę. Oni chcą nas wszystkich pozabijać’.
Wieść ta dotarła do Nesty i król wielce bolał nad śmiercią córki, a gdy dotarły doń oskarżenia, że winnymi jej śmierci są groźni czarownicy w Rzymu, zapragnął ich ukarać, by nie mogli więcej krzywdzić jego poddanych. Po naradzie z arcykapłanem Wieżejką (Viseyka) postanowił, że pozabija rzekomych magów gałęzią świętego dębu, wyobrażającego Wielki Dąb. Wierzono bowiem, że czary najlepiej niweczy broń magiczna ze świętego drzewa lub kamienia wykonana. Tymczasem misjonarze trafili do prowincji Polani. Zmierzali do Posany. Król zaczaił się na nich w krzakach jak jakiś zbójca i nagle wyskoczył z konarem, by ich zabić.
- To za Liyę! - wykrzyknął zamierzając się na opata Marka gdy wtem gałąź wypadła królowi z ręki, a on sam począł tańczyć taniec świętego Wita.
Władca z rodu Kraka od dziecka był bowiem epileptykiem. Opat Marek modlił się.
- Chryste, nie poczytaj mu tego grzechu. Jeśli będzie Twą Wolą, spraw, by wyzdrowiał – następnie przeżegnał króla znakiem Krzyża Świętego, a taniec świętego Wita ustał.
Barnim VI został wyleczony z epilepsji do końca życia.
- Bóg dał, żem cię nie zabił – powiedział leżąc na twarzy.
Przyjął chrzest i imię Bogdal, co znaczyło ‘Bóg dał’. Zrozumiał, że śmierć Liyi nie była winą ani misjonarzy, ani ich Boga, swemu mieczowi nadał imię Gloria Christi, począł sprowadzać misjonarzy z Irlandii i Brytanii, nawracających łagodnie i skutecznie, oraz wzorem Poznana, Kraka i Wandy założył w Neście ogromną bibliotekę. Wysyłał misjonarzy do najbardziej zapadłych stron swego kraju, a nawet do Roxu, Tmu – Tarakanu, Bohemii, Nürtu i Saksonii. Bogdal ofiarował w prezencie Papieżowi ‘Biblię’, spisaną na korze brzozowej w języku starokrasnym, a Namiestnik Chrystusowy przyjął ją i pobłogosławił’’ - ,,Codex vimrothensis’’







Miniatury zdobiące karty ,,Codex vimrothensis’’, jak również freski w kościele w Wymroczu przedstawiają świętego króla Bogdala w sięgającej czasów Kraka złotej zamkniętej koronie zdobionej dużymi rubinami i parą złotych rogów, z których każdy miał trzy końce. Przyjęcie chrztu przez króla Analapii upamiętniał krzyż wieńczący całą konstrukcję.
Po przyjęciu w Neście chrztu z ręki arcybiskupa Tytusa, król Bogdal wyruszył na objazd swych włości, aby krzewić w nich świętą wiarę Chrystusową.
- Bacz, Panie, abyś swych poddanych prowadził ku niebieskiej ojczyźnie nie jak bezlitosny tyran, jeno niczym kochający ojciec, a to będzie wymagało iście anielskiej cierpliwości – upominał władcę jego kapelan Panoptyk z wyspy Iona.
Po opuszczeniu stołecznej Nesty, Bogdal wraz ze swym dworem skierował się do leżącego nieopodal sioła, zwanego Wężowiec, gdzie został przyjęty przez naczelnika wsi z całą gościnnością jakiej wymagał uświęcony zwyczaj. Na stole królowały pieczone, saskie kiełbasy i szynka z prastarego grodu założonego przez króla Hamona, oraz przednie piwo i wino. Bogdal, syn Olszana zmarszczył brwi, gdy dostrzegł leżącego na zapiecku węża o oczach z rubinów ulepionego z czarnej jak smoła żywicy.
- Co to jest? - spytał król.







- To Czarny Wąż podarowany nam przez samego Welesa, aby nas chronił przed ukąszeniami jadowitych gadów – z szacunkiem wyjaśnił Mirko, naczelnik Wężowca.- Raz wielka horda czarnych żmij i miedzianek jak niepyszna opuściła naszą wieś, gdy moja córka Miłuna wyszła naprzeciw nim z Czarnym Wężem w ręku. To nasz święty skarb.
- Jeszcze do niedawno i ja, pogrążony w niewiedzy, czciłem Welesa, lecz teraz wiem już, że jest on jeno ułudą a mamieniem diabelskim – po chwili namysłu powiedział król Bogal. - Dajcie mi to! - rozkazał.
Gospodyni podała królowi Czarnego Węża, który na chwilę ożył w ręku władcy, a następnie został przezeń ciśnięty w płomienie paleniska.
- Co zrobiłeś, Panie?! - struchlał Mirko. - Ściągnąłeś na nasz dom gniew mądrego i sprawiedliwego Welesa! - żona i dzieci gospodarza widząc co uczynił król, zaniosły się szlochem.
- Nie musicie się już obawiać zemsty Čortów – odrzekł Bogdal – przyjmijcie chrzest, a Maryja miażdżąca głowę węża obroni was przed nimi!
- Panie; my zawsze kochaliśmy Enków. Nasza rodzima wiara bardziej nam odpowiada niż to w co wierzą obce ludy – tłumaczył Mirko.
- Prawda nie jest do wyboru, do koloru, ale jedna dla wszystkich ludzi – Bogdal spojrzał na swego kapelana w westchnął. - Nasz Pan, Jezus Chrystus nikogo nie przymuszał, aby szedł za Nim, więc i ja nie powinienem was przymuszać. Liczę, że kiedyś Go prawdziwie poznacie i całym sercem umiłujecie, co zapewni wam życie wieczne. Dziękuję za gościnę i żegnajcie – król Bogdal wstał od stołu, po czym przez nikogo nie żegnany, skierował się w stronę Wymrocza.


*

- Nie godzi się, aby witeź z rodu tak starego i okrytego sławą jak Błyszczyńscy porzucał wiarę ojców z obawy przed gniewem władcy – pan Borzywoj silnie wzburzony przemawiał do opata Marka idąc przez ogród. - Przyjmę zakon Białego Chrystusa jeno wtedy gdy udowodniona zostanie mi jego prawdziwość! - opat Marek zaczął wtedy przytaczać ustępy z Pisma Świętego oraz z dzieł Ojców Kościoła, pan Borzywoj zaś odpowiadał fragmentami nauk udzielanych mu w pacholęcych latach przez żerców. Długo trwała owa zdań wymiana, a do porozumienia wciąż było daleko. Opat Marek zasmucony odjechał z Wymrocza.
W nocnym widzeniu sennym pan Borzywoj został przeniesiony aż na koronę Wielkiego Dębu do Domu Enków. Ujrzał przestronną komnatę pełną pleśni i pajęczyn, w której wiatr hulał. Stały w niej licznie puste trony wzniesione przez ludzi dla Enków. U ich stóp poniewierały się w nieładzie porzucone korony i berła. Pan Borzywoj zapłakał żałośnie na ten widok. Idąc przez pusty Dom Enków zaszedł do kaplicy Ageja. Otworzył rzeźbione drzwi i w miejscu świętego płomienia Boga Bogów ujrzał jaśniejącego męża o przebitych na wylot dłoniach i stopach.
- Ktoś Ty? - spytał z drżeniem pan Błyszczyński.
- Jestem Jezus Chrystus, którego odrzucasz.
- Po prostu chcę być razem ze swymi przodkami – odrzekł Borzywoj.
- W domu Mego Ojca jest mieszkań wiele – odrzekł Jezus. - Nie martw się o nich, jeno pójdź za Mną…
Wtem zapiał kogut i pan Borzywoj przebudził się ze snu. Długo dumał nad owym widzeniem, aż w końcu poprosił o chrzest.
- Odtąd nie będziesz się już nazywał Borzywoj; Wojownik z Boru, jeno Bożywoj – Boży Bohater – rzekł opat Marek zanurzając głowę pana Borzywoja w wodach Visany.