,,Zamieszkujące obszar południowej Papui Nowej Gwinei plemię o nazwie Elema wierzyło, że na początku świata istniała tylko woda. Pozostałe składniki rzeczywistości, takie jak lądy, rosnące na nich rośliny oraz żyjący ludzie, miały dopiero powstać. W wodzie mieszkała żółwica. Kiedy zmęczyła się długim pływaniem, postanowiła odpocząć. Zaczęła swoimi ogromnymi łapami wygrzebywać piasek z dna oceanu. Robiła to tak długo, aż w końcu utworzyła ląd, na którym wreszcie znalazła chwilę wytchnienia. Po jakimś czasie w wykopanych jamach złożyła jaja. Wykluła się z nich pierwsza para ludzi. Z pozostałych jaj wyłoniły się różne gatunki roślin porastających całą ziemię'' - Robert Andrzej Dul, Katarzyna Liwak - Rybak ,,Mitologie świata. Ludy Oceanii''
niedziela, 9 kwietnia 2017
Żółwica - stworzycielka
Polinezyjski Orfeusz
,,Choć uważano, że z krainy zmarłych nie ma powrotu, jednemu śmiałkowi [herosowi Ngaru - przyp. T. K.] udało się wydostać z królestwa jędzy Miru. Wyruszył tam po duszę ukochanej małżonki. Zbliżył się do gromady duchów, gdy te zabawiały się hałaśliwie i dość osobliwie - wydłubywały sobie nawzajem oczy. Dlatego nie dostrzegły intruza. Jedne były już oślepione, a inne zajęte fascynującą rozrywką. Śmiałek skorzystał z okazji i w stosownej chwili pochwycił wyłupione oczy samej bogini Miru. Zwrócił je dopiero wtedy, kiedy ta zapewniła szczęśliwy powrót jemu i jego małżonce'' - Robert Andrzej Dul, Katarzyna Liwak - Rybak ,,Mitologie świata. Ludy Oceanii''
Niedziela Palmowa 2017
,,Gdzie palmy w rękach naszych? Gdzie 'Hosanna' na ustach naszych? A może ty w bezpiecznym kąciku patrzysz z niepokojem na przeciągający pochód Jezusa. A może, przewidując tragedię, uspokajasz rozentuzjazmowanych.
Czy ty Mu ufasz? Czy wierzysz, że On ma rację? Czy jesteś przekonany, że ta Jego droga jest słuszna i uczciwa; że ludzkość zawsze na nią wróci; że On zawsze zmartwychwstanie? Jeżeli tak, to po co się kryjesz? To dlaczego jesteś taki nieufny?'' - ks. Mieczysław Maliński ,,Abba. Modlitewnik młodych''.
W mojej mitologii wierzbowe bazie powstały z dzieci Żbiczan - ludzi z głowami żbików pomordowanych przez Lynxów - ludzi z głowami rysiów w erze szóstej, stąd nazywane są ,,kotkami''. Pomysł ten zaczerpnąłem z książki ,,Boży roczek'' Ewy Szelburg - Zarębiny, w której bazie zdobiące wielkanocne palmy powstały z utopionych kociąt.
sobota, 8 kwietnia 2017
Oniricon cz. 295
Śniło mi się, że:
- Alexandrus ov Cocelaise upił się piwem, uprawiał seks z kobietą, a potem się z nią ożenił, UWAGA: To tylko sen, nic takiego się nie wydarzyło,
- mówiłem pani Hrenie ov (nazwiska nie znam), że Bronisław Trentowski robił zły użytek z wyobraźni, co stwierdzam z żalem,
- wymyśliłem słowiańsko - egipską boginię Mokoszę Izydę i uznałem, że Izyda wcale nie była tak dobra jak Maryja,
- w katolickiej książce o Maryi propagowano hunę, UWAGA: To tylko sen, nic takiego się nie wydarzyło,
- w nocy zadzwonił do mnie Pavlas ov Vidłar i mówił o czołgach i uzbrojonych w noże ludziach przed Urzędem Miejskim w Szczecinie; bardzo się tego przestraszyłem myśląc, że wybuchła rewolucja, na miejscu okazało się, że czołgi były miniaturowe i czarne,
- w toalecie zepsuło się światło i zapanował zielony półmrok; bałem się, że przyjdą potwory takie jak matrioszka na pajęczych nogach czy straszna koza,
- rozmawiając z księdzem na kolędzie mówiłem, że rodzimowierstwo jest mniejszym zagrożeniem duchowym niż hinduizm i buddyzm, bo jest prostsze, ale i tak wolę chrześcijaństwo,
- odnalazłem zeszyt z rysunkami, które chciałem pokazać Pavlasowi ov Vidłarowi w Wielką Sobotę, były w nim min. rysunki wklejone z Internetu, które się ruszały,
- oglądałem nowy film Dariusza Kwietnia, w którym golił sobie głowę,
- w Parku Żeromskiego w Szczecinie znalazłem wejście do brytyjskiej drukarni polskich banknotów założonej przez Hannę Gronkiewiecz - Waltz,
- w Parku Kasprowicza w Szczecinie stała wysoka i stroma skała prowadząca do nowo ochrzczonych Czech, razem z Mamą przebywałem na szczycie owej skały, na dole Witold Jabłoński krytykował Czesława Białczyńskiego i to, że wielu Polaków nie ma co jeść; odcinał głowy świeżo złowionym rybom, aby używać ich jako przynęty, tymczasem w Jeziorze Rusałka pływała łódką ogromna, odcięta głowa dzika, która nadal żyła i ruszała powiekami, Mama nasypała tam ziarna załączonego do ,,Niedzieli'', aby skłonić ryby do zjedzenia głowy dzika, uznałem, że Czechy przyjęły chrzest z powodu młodych i pięknych służących i chciałem zejść na dół, lecz było zbyt stromo,
- w Parku Kasprowicza w Szczecinie zobaczyłem pochód ubranych na niebiesko rusałek i wodników, które zanurzały się w jeziorze; mała dziewczynka błagała rusałki, aby przyjęły ją do swego grona, potem usłyszałem komentarz z rosyjskiego filmu mówiący, że Rosjanie dzięki wierze w rusałki mają lepsze życie seksualne niż Polacy,
- pytałem Pavlasa ov Vidłara czy będzie szanował swoją żonę, on odrzekł, że nie, a ja no, iż po co w takim razie się żenił, UWAGA: To tylko sen, nic takiego się nie wydarzyło.
piątek, 7 kwietnia 2017
,,Nowy kiermasz bajek''
,,Tytuł książki nawiązuje do nie wygasłej jeszcze tradycji kiermasów, o których przed stu blisko laty tak pisał ks. Walenty Barczewski, działacz społeczny i autor wielu prac, m. in. 'Kiermasów na Warmii': 'U nas każdy cieszy się na kiermas. Tam się zobaczy z całą rodziną swoją, tam się wspólnie nagadają, tam się sobie poskarżą... tam się dobrze najedzą i napiją, tam się doskonale naśmieją i wybornie zabawią... słowem – na kiermasach warmińskich uwydatnia się ta sama gościnność polska, z której od niepamiętnych czasów nasi przodkowie słynęli''' – Władysław Gębik ,,Posłowie'' [w]: ,,Nowy kiermasz bajek''
,,RYBI KRÓL był według pruskich legend demonem, który zamieszkiwał mazurskie jeziora, sprawując władzę nad wszelkimi żyjącymi w nich istotami. Przybierał postać olbrzymiej ryby (na przykład sielawy), potrafiącej wywracać rybackie łodzie i porywać ludzi pod wodę. Gdyby król ryb kiedyś zginął, wraz z nim umarliby wszyscy jego poddani. […]'' - Paweł Zych, Witold Vargas ,,Bestiariusz słowiański''
W
kwietniu
2017 r. przeczytałem po raz drugi ,,Nowy
kiermasz bajek''
– antologię baśni i legend z Warmii i Mazur. Owe dwa rejony
Polski, dziś wchodzące w skład województwa warmińsko –
mazurskiego różnią się od siebie pod względem hostorycznym i
kulturalnym. Podczas gdy Warmia, która przed rozbiorami należała
do Polski, jest zdominowana przez katolików, Mazury, które ongiś
należały do Prus Książęcych, są w większości zamieszkane
przez luteran. Pierwsze wydanie omawianej antologii ukazało się w
1962 r., drugie zaś, które około 2012 r. zakupiłem u ulicznego
sprzedawcy na Placu Grunwaldzkim w Szczecinie – pochodzi z 1981 r.
Zbiór zawiera utwory takich autorów jak: Emilia Biedrawina –
Sukertowa (1887 – 1970), Władysław Gębik (1900 – 1986), Otylia
Grotowa (1909 – 1990), Bronisław Grzybowski, Franciszek Jankowski
(1904 – 1956), Irena Kwinto (1914 – 1981), Michał Lengowski
(1873 – 1967), Karol Małłek (1898 – 1969), Maryna Okęcka –
Bromkowa (1922 – 1987), Zofia Płoska, Teofil Ruczyński (1896 –
1979), Marta Sendrowska (1909 – 1977), Jadwiga Stefańska –
Trassenberg (1924 – 2004), Tadeusz Stępowski (1908 – 1971),
Alojzy Śliwa (1885 – 1969), Tadeusz Willan (ur. 1932), Maria
Zientara – Malewska (1894 – 1984), oraz Zofia Zymler – Hansowa.
Akcja
tych opowieści rozgrywa się na Warmii i Mazurach od zamierzchłej,
baśniowej przeszłości, aż do początku XX wieku (?).
Pojawiają
się dwie postaci historyczne. Pierwszą z nich jest nie wymieniony z
imienia, król pruski Fryderyk II Hohenzollern (1712 – 1786). Po
włączeniu Warmii do Prus po pierwszym rozbiorze Polski, król
ujrzał na wejściu do katolickiej plebani łaciński napis ,,Felix
sum vivo sine curis''
(Jestem szczęśliwy, żyję bez kłopotów) i natychmiast postanowił
księdzu przysporzyć kłopotów zazdroszcząc mu szczęścia. Z
opresji wyratował księdza wiejski trickster Kuba...
Drugą
postacią historyczną był ostatni cesarz Niemiec, zajadły
antypolonista i germanizator, Wilhelm II (1859 – 1941). Niczym
Harun ar – Raszid podróżował incognito po cesarstwie, aby zbadać
nastroje poddanych. Gdy pojawił się na Mazurach, zgubił złotą
tabakierkę. Znalazł ją prosty mazurski chłop, który doznał
wielu krzywd od Prusaków, lecz za radą pastora, pojechał do
Berlina i oddał ją cesarzowi. W zamian za przysługę prosił o
ulżenie cierpienia swego dziecka, które niemiecki nauczyciel
katował za mówienie po polsku. Jednak zdradliwy cesarz nie
dotrzymał słowa i jeszcze kazał zaostrzyć represje.
W
książce ważną rolę odgrywa opór przeciwko germanizacji.
Czarnymi charakterami są tu: Krzyżacy, junkrzy, pruscy królowie i
nauczyciele – to nie jest książka dla germanofilów!
Oprócz
postaci historycznych spotykamy też fikcyjne jak legendarną
władczynię Warmę – eponima Warmii, czy Dadaj, córkę
tajemniczego starca, od której imienia pochodzi nazwa jednego z
warmińskich jezior.
Z
istot nadprzyrodzonych ważną rolę – jak to w polskim folklorze –
odgrywają diabły, a wśród nich Boruta (diabeł szlachecki
porywający dusze junkrów), Rokita (przedstawiany jako mało
rozgarnięty wynalazca wódki) i władca piekieł Lucyper
wystrychnięty
na dudka przez sprytnego Mazura. Wizerunek diabłów w folklorze
Warmii i Mazur różni się od tego jaki przedstawia teologia. Są to
istoty wprawdzie złe, ale bardzo naiwne, często oszukiwane przez
sprytnych chłopów, zmuszane przez nich do ciężkiej pracy na roli,
a nawet posiadające swoisty kodeks moralny. W owych wierzeniach
Niemcy jawią się jako znacznie gorsi od diabłów...
Oprócz
mieszkańców piekieł, na kartach książki poznajemy wiele innych
istot nadprzyrodzonych jak: pruski bóg Smętek (ofiarował chłopcu
Ziemkowi dar spełniających się życzeń), kłobuki (demony domowe
przynoszące bogactwo), krasnoludki – antagoniści wilków (pewien
pasterz pasł należącą do nich białą krowę, której żaden wilk
nie ważył się zaatakować), Sierpniowa Noc (mała dziewczynka
żnąca zboże dla chorej matki ofiarowała jej złote kłosy, a te
zamieniły się w gwiazdy), Król Tysiąca Jezior, Leśny Dziadek
(słowiański demon leśny ukazujący się bohaterowi jako żebrak,
aby go wypróbować), duchy Krzyżaków i napoleońskiego wisielca.
Zainteresowanych
odsyłam do posta: ,,Antologia
warmińska. Warmia w baśniach, podaniach i legendach''.
czwartek, 6 kwietnia 2017
,,Allan i Bogowie Lodów''
,,W życiu człowieka prehistorycznego mamuty odgrywały ważną rolę. Mamy liczne dowody potwierdzające ten fakt: rysunki i wyżłobione na ścianach grot ich portrety, jak np. te w Rouffignac (…) i w Eyzies – de – Tayac (Dordogne, Francja)'' – Michel Cuisin ,,Tajemnice zwierząt. Prehistoria''
W 2010
r. przeczytałem po raz pierwszy powieść fantasy ,,Allan i
Bogowie Lodów’’ (tytuł
oryginału: ,,Allan and Ice – Gods'')
pióra angielskiego pisarza
Henry'ego Ridera Haggarda (1856 – 1925). Zainteresowanych jego
twórczością odsyłam do posta: ,,Ayesha – afrykańska
królowa''.
Akcja
rozgrywa się symultanicznie; w czasach Haggarda (XIX/ XX wiek) i w
odległym neolicie, zarówno w Wielkiej Brytanii jak i w
prehistorycznej, izolowanej od świata krainie nad morzem.
Powieść
posiada dwóch głównych bohaterów. Pierwszym z nich jest tytułowy
Allan Quatermain; angielski myśliwy i podróżnik. W spadku po swej
przyjaciółce, bogatej lady Lunie Ragnall otrzymał min. silnie
halucynogenne ziele taduki z afrykańskiej krainy Kendah. Allan
zrezygnował z odziedziczonych w spadku pieniędzy i posiadłości
ziemskich, rozdając je instytucjom charytatywnym, jednak z czystej
ciekawości postanowił wypalić halucynogenne zioła razem ze swym
przyjacielem, kapitanem Goodem. Lady Ragnall, jak wielu ludzi z
przełomu XIX i XX wieku wierzyła w reinkarnację i sądziła, że
ziele taduki pozwala poznać swoje wcześniejsze wcielenia. Jednak
Allan nie wierzył w reinkarnację i swoje narkotyczne wizje
przeszłości złożył na karb silnie pobudzonej wyobraźni.
Wdychając
opary afrykańskiego zioła, Allan i Good przenieśli się oczami
wyobraźni w czasy prehistoryczne; do niewielkiej krainy między
górami, lasem i morzem, gdzie mieszkało prymitywne plemię
paleolitycznych łowców. Ludzie ci żyli wśród dzikich zwierząt
takich jak: wilki, tygrysy szablozębne, tury, foki (dla ciekawostki:
w owych czasach w Bałtyku żyły foki grenlandzkie) i
białe niedźwiedzie. Owo plemię czciło bezlitosnych, wymagających
krwawych ofiar Bogów Lodów, a wśród nich mamuta i neandertalczyka
zatopionych w lodowcu niczym owady w bursztynie (w rzeczywistości
mamuty nie znajdują się zatopione w lodowcach, ale w wiecznej
zmarzlinie). Wyznawcy Bogów Lodów przez długi czas uważali się
za jedynych ludzi na całym świecie...
W
takim to świecie żył myśliwy i wojownik Wi; człowiek szlachetny,
mimo że dziki. Wi miał żonę Aakę (zdobytą w walce, z upływem
lat traktowała męża szorstko), syna Foha, córkę Foę (zamordował
ją Henga; okrutny wódz plemienia), kochającego brata Moanangę z
żoną Taną, oraz wiernego sługę i przyjaciela, jednookiego karła
Paga (porzucony przez matkę i wychowany przez wilczycę, nienawidził
kobiet – z wzajemnością, oraz nie wierzył w Bogów Lodów).
Korzystając z rad Paga, Wi zabił w pojedynku okrutnego Hengę i
został nowym wodzem plemiennym; dbającym o swój okrutny
i ciemny lud. Ustanowił
monogamię (dla porównania: Conan jako król Akwilonii miał liczne
nałożnice) i zakazał dzieciobójstwa (był więc pierwszym
prolajferem ;). Postać
owego prehistorycznego bohatera nawiązuje do: Paraśuramy z
mitologii indyjskiej (zabił Hengę toporem wykutym przez Paga z
meteorytowego żelaza tak jak Paraśurama zabił toporem demona
Kartawirję), do perskiego boga Mitry (Wi zabił na polowaniu
potężnego tura co przypomina Mitrę zabijającego byka Geusza
Urwana), ale także do Prawdziwego Boga – Jezusa Chrystusa, ponieważ
chcąc ratować swoich bliskich przed złożeniem w ofierze Bogom
Lodów, sam zgodził się ponieść za nich śmierć.
Przełomem
w życiu plemienia Wi było uratowanie przez wodza płynącej łódką
Laleeli – pięknej i dobrej kobiety z dalekich stron. Laleeli była
wyznawczynią kultu lunarnego, cechowało ją współczucie i
łagodność. Pomagała plemieniu w opiece nad porzuconymi dziećmi i
w obronie przed rudymi najeźdźcami zza morza. Wi pokochał ją od
pierwszego wejrzenia, lecz Laleela nie chciała być jego kochanką,
a nawet zdobyła przyjaźń jego żony, Aaki. Mimo, że wyświadczyła
prymitywnemu plemieniu tyle dobra, ludzie bali się jej, jako
rzekomej Morskiej Wiedźmy i fałszywie oskarżali o oziębienie
klimatu. Postać Laleeli, która przybyła z morza, nawiązuje do
postaci bogiń takich jak: zrodzone z morskiej piany Afrodyta, Wenus
i indyjska Lakszmi (ta ostatnia wyłoniła się z fal podczas
bełtania oceanu przez bogów i asury, podobnie jak cudowny napój –
amryta). W sposób zamierzony bądź nie, przypomina również Maryję
(ubiera się na niebiesko, jej religia kładzie nacisk na miłość a
nie na strach i przemoc).
Ogólnie
książka bardzo mi się spodobała. Jedyne zastrzeżenia dotyczą
zażywania narkotyku – taduki (zawsze byłem, jestem i będę
przeciwko narkotykom; nawet najpiękniejsze fantazje nie są warte
tego, by się dla nich truć).
środa, 5 kwietnia 2017
Oniricon cz. 294
Śniło mi się, że:
- czytając prasę kobiecą zamieniłem się w piękną Rzymiankę i chciałem uprawiać seks z barbarzyńcami,
- rozmawiałem z Janem Szyszką o strzelaniu do bażantów; było mi żal pięknych ptaków,
- w centrum handlowym dwa kundle goniły kota, a ja mu współczułem,
- narysowałem Pavlacicę ov Vitarayakovą jako demoniczną dziewczynę z głową owcy, ukazującą się do góry nogami i ogryzającą udko dziecka; tłumaczyłem panu Andreusowi ov Leovishinerowi, że rysuję demony, aby pokazać, że Jezus Chrystus jest potężniejszy od nich; zamierzałem też opisać Sławomirę jako słowiańską księżniczkę z alternatywnego świata,
- Jena ov Blackeyova wędrowała po całym świecie i miała mnóstwo przygód,
- przedstawiłem Martę ov Jasenovą jako kosmitkę z czarnym, metalowym hełmem zamiast głowy i białym ciałem podobnym do ludzkiego, lecz wypełnionym glutoplazmą,
- martwiłem się, że Donald Tusk zostanie cesarzem jak Karol Wielki i Ludwik Pobożny przez Czechów zwany Ludkiem; opisałem najazd Franków na słowiańską wioskę i skomentowałem, że ci Frankowie nie byli lepsi od pogan skoro narzucali Boga Miłości przemocą,
- średniowieczny papież, św. Pirus, który brał udział w kongresie wiedeńskim, pochodził z alternatywnego świata i odwiedzał nasz świat; w naszym świecie mieszka wielu przybyszy z równoległych światów, których znamy jako fantastów; pomyślałem, że mogłoby być w Polsce więcej fantastów i świętych, a mniej pijaków.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





























