,, [...] pewien szlachetnie urodzony młody mężczyzna o imieniu Tamanui, czyli 'Wielki syn', został porzucony przez swoją żonę o imieniu Rukutia. Kobieta odeszła z wodzem Koropanga, czym sprawiła Tamanui ogromną przykrość. Młodzieniec próbował zrozumieć, dlaczego ją stracił. Zapytał o zdanie dzieci, a one powiedziały mu, że po prostu jest brzydki. Mężczyzna zastanawiał się, jak odzyskać ukochaną? Co może uczynić go piękniejszym? [...] Tamanui postanowił udać się do nieba i zasięgnąć porady u swoich przodków. W tym celu przybrał postać srebrzystobiałej czapli i pofrunął do niebios. Kiedy dotarł na miejsce, zachwycił się wyglądem mieszkańców, a ci obiecali uczynić go równie atrakcyjnym. Gdy Tamanui powrócił i odzyskał ludzką postać, obietnica przodków się spełniła. Jego ciało pokrywały kolorowe malunki. Jednak krótko się nimi cieszył. Po kąpieli w morzu misterne wzory zniknęły. Zmartwiony młodzieniec ponownie udał się do krainy przodków i prosił, by ujawnili mu tajemnice trwałości dekoracji. Przodkowie zgodzili się zdradzić mu sekret i trwale ozdobić jego ciało. Jednak przestrzegli go, że podczas zabiegów może umrzeć z bólu. Tamanui zdecydowany był na najgorsze cierpienia, byle odzyskać miłość żony. Poddał się żmudnemu i bolesnemu zabiegowi, polegającemu na wykonywaniu długich i głębokich nacięć skóry. W otwarte rany wcierano kolorowe substancje, uzyskując trwałe zabarwienie ciała. Tamanui ciężko przeszedł tatuowanie, które doprowadziło go na skraj śmierci. Dopiero po trzech dniach ból złagodniał, a Tamanui odzyskał siły. Niedługo potem postanowił powrócić na ziemię. Kiedy Rukutia zobaczyła małżonka, była zachwycona jego wyglądem'' - Robert Andrzej Dul, Katarzyna Liwak - Rybak ,,Mitologie świata, Ludy Oceanii''
poniedziałek, 10 kwietnia 2017
Maoryska legenda o tatuażu
Czy Polacy to hobbity?
W grudniu 2012 r. czytając sylwestrowe wydanie tygodnika ,,W sieci'' natrafiłem na dwa artykuły pióra Grzegorza Górnego i Macieja Pawlickiego, którzy w nieco kuriozalny sposób doszukiwali się podobieństwa Polaków do bohaterów powieści J. R. R. Tolkiena (np. św. Jan Paweł II został porównany do czarodzieja Gandalfa). Zdaniem wymienionych wyżej publicystów istnieją liczne analogię między Polakami a hobbitami, na co wskazywała już okładka tygodnika, na której młody Bilbo Baggins nosił biało - czerwoną pelerynę. Moim zdaniem Polacy bardziej przypominają Jeźdźców Rohanu (ci ostatni byli jednak wzorowani na Anglosaksonach, a nie na naszych rodakach). Niestety wielu Polaków ma też zły zwyczaj kląć jak orkowie :(. Same hobbity zaś kojarzą mi się, nie tyle z Polakami co z ... Czechami, ponieważ:
- zarówno Shire jak i Czechy są krajami o małej powierzchni,
- jedni i drudzy piją dużo piwa,
- hobbity paliły fajkowe ziele (tytoń), a w Czechach niestety zalegalizowano marihuanę,
- 60 % Czechów to ateiści, zaś hobbity, wymyślone przez głęboko wierzącego katolika jakim był Tolkien, nie wyznawały żadnej religii (prawdę mówiąc łatwiej sobie wyobrazić poszczącego smerfa niż hobbita); trzeba jednak wiedzieć, że w przypadku hobbitów był to ateizm w rozumieniu pierwotnym, taki o jaki poganie oskarżali pierwszych chrześcijan, czyli o nie oddawanie czci bogom. Hobbity nie czciły Eru, ponieważ Go nie znały, jednak nie wymyślały sobie bożków,
- wreszcie zarówno hobbity jak i Czesi, wbrew krążącym o nich stereotypom potrafią całkiem dzielnie walczyć (vide husyci, Czesi i Słowacy z armii austro - węgierskiej biorący udział w wojnie domowej w Rosji, lotnik, sierżant František z polskiego Dywizjonu 303).
Wracając do owych artykułów, choć nie wszyscy Rosjanie są jak orkowie (np. Kostylew z książki ,,Inny świat'' Gustawa Herlinga - Grudzińskiego. Wiktor Suworow) to prawdą jest, że ich prezydent ma w sobie wiele z Saurona :(.
niedziela, 9 kwietnia 2017
Mityczne daty w dziejach Oceanii
,, [...] IV - V w.
Zasiedlenie Wysp Gambiera i Pitcairn. Legendarny król Hotu Matua dociera ze swymi łodziami na odległą Te Pito o Te Henua. Początek kultury megalitycznej na Wyspie Wielkanocnej [...]
X w.
Legendarny polinezyjski żeglarz Kupe dociera do wybrzeża Wyspy Północnej w pogoni za wodzem wielkich kałamarnic o imieniu Wheke - o - Matarangi. Po zabiciu wroga wraca na ojczystą Raiatea i namawia ziomków do podróży na nowo odkrytą wyspę Aoteroa - 'Kraj białej chmury'. Zostają pierwszym ludem tangata whenua na Nowej Zelandii''
- Robert Andrzej Dul, Katarzyna Liwak - Rybak ,,Mitologie świata. Ludy Oceanii''
Żółwica - stworzycielka
,,Zamieszkujące obszar południowej Papui Nowej Gwinei plemię o nazwie Elema wierzyło, że na początku świata istniała tylko woda. Pozostałe składniki rzeczywistości, takie jak lądy, rosnące na nich rośliny oraz żyjący ludzie, miały dopiero powstać. W wodzie mieszkała żółwica. Kiedy zmęczyła się długim pływaniem, postanowiła odpocząć. Zaczęła swoimi ogromnymi łapami wygrzebywać piasek z dna oceanu. Robiła to tak długo, aż w końcu utworzyła ląd, na którym wreszcie znalazła chwilę wytchnienia. Po jakimś czasie w wykopanych jamach złożyła jaja. Wykluła się z nich pierwsza para ludzi. Z pozostałych jaj wyłoniły się różne gatunki roślin porastających całą ziemię'' - Robert Andrzej Dul, Katarzyna Liwak - Rybak ,,Mitologie świata. Ludy Oceanii''
Polinezyjski Orfeusz
,,Choć uważano, że z krainy zmarłych nie ma powrotu, jednemu śmiałkowi [herosowi Ngaru - przyp. T. K.] udało się wydostać z królestwa jędzy Miru. Wyruszył tam po duszę ukochanej małżonki. Zbliżył się do gromady duchów, gdy te zabawiały się hałaśliwie i dość osobliwie - wydłubywały sobie nawzajem oczy. Dlatego nie dostrzegły intruza. Jedne były już oślepione, a inne zajęte fascynującą rozrywką. Śmiałek skorzystał z okazji i w stosownej chwili pochwycił wyłupione oczy samej bogini Miru. Zwrócił je dopiero wtedy, kiedy ta zapewniła szczęśliwy powrót jemu i jego małżonce'' - Robert Andrzej Dul, Katarzyna Liwak - Rybak ,,Mitologie świata. Ludy Oceanii''
Niedziela Palmowa 2017
,,Gdzie palmy w rękach naszych? Gdzie 'Hosanna' na ustach naszych? A może ty w bezpiecznym kąciku patrzysz z niepokojem na przeciągający pochód Jezusa. A może, przewidując tragedię, uspokajasz rozentuzjazmowanych.
Czy ty Mu ufasz? Czy wierzysz, że On ma rację? Czy jesteś przekonany, że ta Jego droga jest słuszna i uczciwa; że ludzkość zawsze na nią wróci; że On zawsze zmartwychwstanie? Jeżeli tak, to po co się kryjesz? To dlaczego jesteś taki nieufny?'' - ks. Mieczysław Maliński ,,Abba. Modlitewnik młodych''.
W mojej mitologii wierzbowe bazie powstały z dzieci Żbiczan - ludzi z głowami żbików pomordowanych przez Lynxów - ludzi z głowami rysiów w erze szóstej, stąd nazywane są ,,kotkami''. Pomysł ten zaczerpnąłem z książki ,,Boży roczek'' Ewy Szelburg - Zarębiny, w której bazie zdobiące wielkanocne palmy powstały z utopionych kociąt.
sobota, 8 kwietnia 2017
Oniricon cz. 295
Śniło mi się, że:
- Alexandrus ov Cocelaise upił się piwem, uprawiał seks z kobietą, a potem się z nią ożenił, UWAGA: To tylko sen, nic takiego się nie wydarzyło,
- mówiłem pani Hrenie ov (nazwiska nie znam), że Bronisław Trentowski robił zły użytek z wyobraźni, co stwierdzam z żalem,
- wymyśliłem słowiańsko - egipską boginię Mokoszę Izydę i uznałem, że Izyda wcale nie była tak dobra jak Maryja,
- w katolickiej książce o Maryi propagowano hunę, UWAGA: To tylko sen, nic takiego się nie wydarzyło,
- w nocy zadzwonił do mnie Pavlas ov Vidłar i mówił o czołgach i uzbrojonych w noże ludziach przed Urzędem Miejskim w Szczecinie; bardzo się tego przestraszyłem myśląc, że wybuchła rewolucja, na miejscu okazało się, że czołgi były miniaturowe i czarne,
- w toalecie zepsuło się światło i zapanował zielony półmrok; bałem się, że przyjdą potwory takie jak matrioszka na pajęczych nogach czy straszna koza,
- rozmawiając z księdzem na kolędzie mówiłem, że rodzimowierstwo jest mniejszym zagrożeniem duchowym niż hinduizm i buddyzm, bo jest prostsze, ale i tak wolę chrześcijaństwo,
- odnalazłem zeszyt z rysunkami, które chciałem pokazać Pavlasowi ov Vidłarowi w Wielką Sobotę, były w nim min. rysunki wklejone z Internetu, które się ruszały,
- oglądałem nowy film Dariusza Kwietnia, w którym golił sobie głowę,
- w Parku Żeromskiego w Szczecinie znalazłem wejście do brytyjskiej drukarni polskich banknotów założonej przez Hannę Gronkiewiecz - Waltz,
- w Parku Kasprowicza w Szczecinie stała wysoka i stroma skała prowadząca do nowo ochrzczonych Czech, razem z Mamą przebywałem na szczycie owej skały, na dole Witold Jabłoński krytykował Czesława Białczyńskiego i to, że wielu Polaków nie ma co jeść; odcinał głowy świeżo złowionym rybom, aby używać ich jako przynęty, tymczasem w Jeziorze Rusałka pływała łódką ogromna, odcięta głowa dzika, która nadal żyła i ruszała powiekami, Mama nasypała tam ziarna załączonego do ,,Niedzieli'', aby skłonić ryby do zjedzenia głowy dzika, uznałem, że Czechy przyjęły chrzest z powodu młodych i pięknych służących i chciałem zejść na dół, lecz było zbyt stromo,
- w Parku Kasprowicza w Szczecinie zobaczyłem pochód ubranych na niebiesko rusałek i wodników, które zanurzały się w jeziorze; mała dziewczynka błagała rusałki, aby przyjęły ją do swego grona, potem usłyszałem komentarz z rosyjskiego filmu mówiący, że Rosjanie dzięki wierze w rusałki mają lepsze życie seksualne niż Polacy,
- pytałem Pavlasa ov Vidłara czy będzie szanował swoją żonę, on odrzekł, że nie, a ja no, iż po co w takim razie się żenił, UWAGA: To tylko sen, nic takiego się nie wydarzyło.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




















