poniedziałek, 12 czerwca 2017

Zwierzęta stepowe cz. 1








Zamieniane na pola uprawne, wioski i miasta w pochodzie (nie tylko XX – wiecznej) technokracji, dzikie tereny trawiaste są w ciągle istniejącą ostoją dzikich zwierząt, z których bierze swój rodowód człowiek. Przecież to wysokie trawy, zasłaniające widok, mogły się przyczynić do pojawienia się ludzkiej postawy wyprostowanej. Owe tereny trawiaste to nie tylko osławione przez ,,Trylogię'' Henryka Sienkiewicza ukraińskie Dzikie Pola, ale także: węgierska pusta, stepy Mongolii i Kazachstanu, afrykańskie sawanny, północnoamerykańskie prerie, argentyńskie pampy i australijskie scruby. Celem tego artykułu jest zapoznanie Czytelnika z fauną tych terenów.







Popularnym motywem w sztuce jubilerskiej starożytnego Egiptu są tzw. skarabeusze; figurki chrząszczy wkładane zmarłym do grobu. W egipskich wierzeniach taki skarabeusz był na sądzie bogów pewniejszym świadkiem od własnego serca, ponieważ zapamiętywał tylko dobre uczynki, a więc był zawsze lżejszy od pióra. Pierwowzorem tego wyrobu jest należący do żuków gnojaków, skarabeusz zwany poświętnikiem czczonym. Czytelnik, być może zapoznany z religijnymi upodobaniami Egipcjan, może się dziwić, czemu razem z pszczołą miodną, skarabeusz należy do duetu czczonych owadów, powiększających zoologiczno – boski panteon egipski. Trudno ustalić prawdziwą przyczynę, możemy jedynie dyskutować nad egipską znajomością fauny, bo skoro Egipcjanie byli najbardziej zżytym ze zwierzętami narodem świata, przecież posiadali dużą wiedzę o nich. Prawdopodobnie, wyśmiewany przez inne starożytne narody kult skarabeusza, narodził się od chwili spostrzeżenia małego żuczka toczącego kulę z nawozu i to skojarzyło się ze Słońcem i jego (tak naprawdę tylko pozornym) ruchem po niebie. Ponieważ Egipcjanie czcili Słońce, to i w ich wyobrażeniach, poruszający nim skarabeusz też musiał zajmować uprzywilejowaną pozycję w religijnych wyobrażeniach. Możliwe, że miało to zapewnić ochronę pożytecznym owadom. Skarabeusze w zależności od gatunku mogą być czarne, matowo niebieskie, lub połyskliwie różowe z niebieskimi odnóżami. Zamieszkują tereny nie tylko Afryki, ale i południa Europy (w tym ostatnim miejscu nie doczekał się kultu). Przez średniowiecze i niemal cały okres nowożytny zapomniano o biologii skarabeuszy, aż do czasu działalności francuskiego entomologa Jeana Henriego Fabre'a. Hodował on te owady i nie wiem czy Czytelnik chciałby pójść w jego ślady ze względu na ich pożywienie, którym jest kał. W okresie godowym skarabeusze toczą swe słynne kulki, w których składają jaja. Oczywiście nie wszystkie chcą pracować i zdarzają się przypadki kradzieży kulki. Zupełnie jak u ludzi (!), ale nie potępiajmy chrząszczy, bo nie mają one rozumu i nie umieją wartościować. Aby zdobyć dla swoich skarabeuszy pokarm dla larw, Fabre korzystał początkowo z usług parobka, który dawał mu nawóz koński. Szybko to jednak zostało zabronione i nasz naukowiec szukał nawozu po ulicach (były one na tyle brudne, że mógł znaleźć), ale był za to uważany za wariata. Dopiero później okazało się, że pokarmem larw skarabeuszy może być wyłącznie kał owczy. Jak widać droga do sławy może być nie tylko cierniowa, ale i śmierdząca. W Polsce niszę ekologiczną skarabeusza zajmuje żuk leśny.








W czasach kiedy się toczy akcja ,,Trylogii'' Henryka Sienkiewicza była nieco inna przyroda. Może pamięta Czytelnik co wymieniał autor na początku ,,Ogniem i mieczem''? A więc: kometa, ciepła zima, no i najciekawszy dla naszego tematu nalot szarańczy. Dawną Polskę szarańcza pustoszyła wręcz notorycznie, grasowała u nas np. w czasach młodości Jana Kochanowskiego (wydarzenie to opisała Janina Porazińska w ,,Kto mi dał skrzydła''?). Europejskimi wylęgarniami szarańczy były właśnie tereny stepowe Ukrainy, Węgier, Rumunii. Ostatni nalot tych owadów w Polsce miał miejsce w XIX wieku, czemu poświęcono kamień pamiątkowy. Chociaż obecnie szarańcza nie zagraża już polskiemu rolnictwu, strach przed nią pozostał. Świadczy o tym skarga łodzian o pojawieniu się w latach 50 – tych w ich mieście szarańczy – w rzeczywistości były to ważki. Zresztą nie tylko w Polsce szarańcza cieszy się złą sławą. Od tysięcy lat, nie bez słuszności uważa się te owady za jedną z najstraszliwszych plag, również tych egipskich. Zdarzało się, że na ogołoconych przez nie terenach ginęły z głodu nawet myszy i szczury! Szarańcza może nawet pokonywać zbiorniki wodne; żywe owady poruszają się po ,,pontonie'' z ciał osobników utopionych. Pustoszące naloty szarańczy miały miejsce już miliony lat temu o czym świadczą ciała tych owadów uwięzione w amerykańskich lodowcach – w wielkiej liczbie, a więc podczas wędrówki! Wyglądem szarańcza przypomina zwykłego konika polnego, ubarwienie zależne od gatunku. Bronią szarańczy pienistej jest uwidoczniona w nazwie biała, gorzka piana, będąca mieszaniną krwi z powietrzem. Są wyłącznie roślinożerne, dlatego człowiek przy nich powinien bać się nie o własną skórę, ale o własny żołądek. Tym co czyni szarańczę taką groźną jest nie tylko żarłoczność, ale i plenność i zwyczaj łączenia się w stada. Człowiek bierze za to odwet na szarańczy, tępiąc ją niemiłosiernie, często nawet z miotaczy ognia. Pod wpływem niebezpieczeństwa ze strony tych owadów, podejmują współpracę nawet wrogie sobie państwa. Hmm... Dziwne, że to gołębia wybrano na symbol pokoju, skoro szarańcza byłaby bardziej odpowiednia.








Liczne owady a nawet pająki i skorpiony (zazwyczaj zjadające owady, a nie na odwrót) padają łupem pewnego insekta kryjącego się wśród traw. Mantis religiosa, jedyny polski przedstawiciel grupy najbliżej spokrewnionej z karaluchami, w Polsce nazywa się: modliszka zwyczajna. Nie sposób pomylić tych owadów z żadnymi innymi przedstawicielami tej gromady. Zielona barwa maskująca chitynowego pancerza. Głowa w kształcie trójkąta, na którego bokach znajdują się wyłupiaste oczy złożone. Czułki długie i cienkie. Aparat gębowy typu gryzącego jest zdolny przeciąć ludzką skórę (niektóre tropikalne gatunki mogą nawet przecinać drobne kręgowce). Nazwę całego rzędu utworzono od potężnych odnóży chwytnych, składanych jak do modlitwy. Co za mylne wrażenie! Są to składane jak scyzoryk imadła łowne, wyposażone w kolce, najlepsze sidła funkcjonujące miliony lat przed człowiekiem. Niektóre modliszki mają czarno – biały rysunek oczu odstraszający drapieżniki. Długie, zdolne do lotu skrzydła. Odwłok wydłużony, pęcznieje po posiłku. Jak już nadmieniłem na początku, modliszki są mięsożerne. Ciekawy jest sposób w jaki zjadają swoją zdobycz. Konsumpcję rozpoczynają od odgryzienia żywej ofierze żuwaczek, a zaraz potem głowy. Jedynymi śladami po zjedzonym owadzie są: jelita, skrzydła i końce odnóży. Kanibalizm modliszek zaprzątnął ludzką wyobraźnię. Tymczasem jest to tylko część prawdy. Mały samiec modliszki zaleca się do samicy kiwając głową, zaś po zapłodnieniu spokojnie, bez ryzyka się oddala. Zjedzenie przyszłego ojca ma miejsce tylko wtedy gdy teren, na którym żyją owady jest ograniczony (np. w terrarium). Pozwala to samicy uzyskać zapas energetyczny potrzebny do złożenia jaj. Jaja są składane w kokonach. Rozwój przebiega bez stadium larwy. Modliszce zwyczajnej zagraża nie tylko nieodpowiednia gospodarka, ale i zmiany klimatu. Znajduje się w Polskiej Czerwonej Księdze.







Na stepach żyją również termity.
Świat stepowych bezkręgowców obfituje nie tylko w owady, ale i pajęczaki: pająki i skorpiony. Nie mający polskiej nazwy pająk Bothricytum californicum o małych rozmiarach ciała i niepozornym, czarnym ubarwieniu, żyje wśród traw prerii Ameryki Północnej. Czatuje na swą zdobycz głębiej niż inne ,,mikrodrapieżniki''. Łupem jego padają naziemne owady, chwytane nie do pajęczyny, ale pod ziemią. Serio. Pająk znajduje się w ziemnym tuneliku, którego wylot jest zasłonięty ruchomym krążkiem z ziemi i pajęczyny. Działa on jak zapadnia; pod własnym ciężarem owad leci w dół, a pająk atakuje. Nawet jeśli owad może latać, to oszałamiające, nagłe zapadnięcie się gruntu, daje naszemu pająkowi czas na zaspokojenie głodu.
Niemniej dziwaczne są aspekty biologii niektórych pająków gryzieli, również żyjących w Nowym Świecie, prowadzące ziemny tryb życia. Samica jednego z nich prowadzi półosiadły, ale i tak dziwny jak na pająka tryb życia. Jej pajęczyna nie znajduje się między gałązkami, liśćmi, w jamach, załomach, ale na ziemi. I to nie w jakiejś szczelinie, ale przypomina worek wystający z ziemi. Oczywiście ów ,,worek'' wytwarzany bez żadnych podpór może tylko leżeć, w środku jest całkowicie zamknięty pająk. Z pozoru nic nie mąci tego pustelniczego trybu życia, aż do czasu pojawienia się jakiegoś owada. Pająk wówczas rozrywa swoją ,,mini – pustelnię'', zdobywa mięso i po konsumpcji przystępuje do naprawy ,,worka''. I tak przez całe życie.
Inny pająk – gryziel żyje w ciasnych, ziemnych tunelach. Przeszkodą w ich przemieszczaniu się jest pękaty odwłok. Przystosowaniem anatomicznym naszego gryziela jest spłaszczenie odwłoka. Ułatwia to podziemną lokomocję, a płaski koniec podobnego do rakiety odwłoka, służy jako zatyczka nory.
Południowoamerykańskie ptaszniki dobrze sobie radzą nie tylko w amazońskich puszczach, ale i na argentyńskich pampach. Stepowe ptaszniki prowadzą naziemny tryb życia, kryją się w norach.








W bogatej w pająki i skorpiony Australii niszę ekologiczną ptaszników zajmuje nie mający polskiej nazwy Atrax robustus. Największy pająk australijskiego scrubu przypomina ptasznika w wielu dziedzinach pajęczego życia. Prowadzi naziemny tryb życia, kryje się w ziemnych jamach. Duże wymiary ciała pozwalają mu polować nie tylko na owady, ale także na małe kręgowce jak: gryzonie, żaby i jaszczurki. Jest niebezpieczny dla ludzi. Wydaje dźwięki i to przypominające szczekanie! Powstają one jako efekt uboczny pocierania o siebie ostrych, chitynowych wyrostków naskórka, a ich biologiczna rola jest nieznana.



*



Surowy, gorący klimat stepów nie sprzyja rozwojowi drzew, skąpe opady również wystawiły możliwości ewolucji na ciężką próbę. Jest jednak pewna grupa kręgowców, którym gorąco sprzyja i z powodzeniem zasiedlają stepy całego świata. Oczywiście mam na myśli gady.







Świeżo zielone, lub pożółkłe od promieni słonecznych trawy afrykańskich sawann, gdzie sięgają kopyta i pyski najbardziej oklepanych przedstawicieli fauny afrykańskiej, kryją w sobie udzielny mikroświatek, który zamieszkują zwierzęta nie mniej fascynujące od ,,tych z góry'' i nie mniej piękne. Prawdziwą ozdobą tego środowiska jest mała jaszczurka, agama zwyczajna. Wbrew skromnej nazwie jest pięknie ubarwiona: przód jasnopurpurowy, tył – ciemnoniebieski. Żywi się owadami.







Na stepach Azji Środkowej jej niszę ekologiczną zajmuje inna agama. Krągłogłówka uszata przypomina trochę miniaturowego smoka niż realnie istniejącą jaszczurkę. Idealnie okrągły łeb, podkreślony w nazwie, z pyskiem, w którym giną owady i charakterystycznymi ,,uszami'', które jednak nie mają nic wspólnego ze słuchem, a są tylko sterczącymi płatkami skóry, które mają odstraszać drapieżniki. Mimo, że wygląda jak potworek, jest całkowicie nieszkodliwa.







W Australii żyją agama kołnierzasta i agama brodata. Są to dwie duże, mięsożerne jaszczurki, którym zagrażają dingo, ptaki drapieżne i drapieżne torbacze. Nazwy uwidaczniają wygląd ich skórnych przydatków. Pod gardłem agamy brodatej znajduje się skórny, w razie podniecenia nadymany worek skórny – z jego powodu ową agamę nazwano ,,agamą żydowską'', ale ponieważ obecnie zarost zdobył większą popularność u innych ludzi, więc nazwa straciła na słuszności i wyszła z użycia.







Agama kołnierzasta ma dłuższe niż u brodatej łapy, szyję i ogon. Mimo dość okazałego wzrostu nie budzi przerażenia i wygląda na zwierzę całkiem bezbronne. Pozornie łatwa do upolowania przez wymienionych na początku wrogów, w chwili zagrożenia, przechodzi oszałamiającą ,,metamorfozę'' z jaszczurki zmieniając się w potwora. Wówczas bardziej podobna do smoka niż do realnie istniejącego zwierzęcia – na swoich czterech łapach wyprostowuje się, macha ogonem i rozdziawia szeroko pysk. Pod wpływem rozluźnienia mięśni, rozpościera się skórna kreza wokół szyi – wystarczający ,,efekt specjalny'' do budzenia grozy. Uciekając osiąga zawrotną szybkość, biegnąc na tylnych kończynach, z przednimi spuszczonymi, oraz z balansującym ogonem. Co ciekawe agama kołnierzasta razem z azjatyckim fyzjognatem jest członkiem duetu współczesnych gadów poruszających się na tylnych kończynach. Przed nimi powszechnie robiły to dinozaury.







Wśród traw prerii Ameryki Północnej kryją się dziwaczne jaszczurki. Swoim wyglądem daleko odbiegają od innych jaszczurek, tak, że bywają mylone z żółwiami lub ropuchami. W dodatku sposób ich obrony jest tak niesamowity, że nie powstydziłby się go twórca horroru czy science fiction. Dosyć zagadki. Tym zwierzęciem jest frynosoma. Jej ciało jest pękate, z krótkim ogonem i okrągłą głową z szerokim pyskiem, w którym giną owady. Porusza się na czterech krótkich łapach. Skóra szara, pokryta dużymi kolcami. Nie są one jedyną i wystarczającą bronią tej jaszczurki. W razie niebezpieczeństwa z gruczołów usytuowanych przy oczach, frynosoma spryskuje wroga własną krwią (sic!). Oczywiście taki ciekawy sposób obrony nie może przynosić szkody broniącemu się zwierzęciu i dlatego wystrzelony zapas krwi regeneruje się.



C. D. N.



niedziela, 11 czerwca 2017

Oniricon cz. 310

Śniło mi się, że:






- w książkach Melissy Marr występują zarówno dobre, półnagie wróżki grające na fletach, jak i te złe,






- Bastian Baltazar Buks po wydarzeniach opisanych w ,,Niekończącej się historii'' zaczął uczęszczać do szkoły dla czarodziejów,
- w szkole jadłem zupę, która mi nie smakowała i nie połknąłem jej, ujrzałem przechodzącego Lecha Wałęsę w garniturze i miałem ochotę zwymiotować zupę na niego, lecz nie zrobiłem tego, pomyślałem, że gdybym to zrobił wszystkie gazety by o mnie pisały,








- Sudety były kolebką ludzkości na półkuli północnej,
- Pan Sołtys z Pawlaczycy był nieobyty towarzysko i na powitanie mówił: ,,Pozdrowione łakomstwo/ gadulstwo''; mówił też, że należy do ,,haremu wolaka'', czyli do rasy panów,







- Dariusz Kwiecień mówił o rasie panów i dowodził, że Królewna Śnieżka istniała naprawdę,






- oglądałem ,,Ucho Prezesa'' i widziałem jak Jarosław Kaczyński siedział przy stoliku z Andrzejem Dudą noszącym szeroki kapelusz, program mi się nie spodobał, uznałem go za zaszczuwanie Kaczyńskiego (na jawie uważam, że Kaczyński nie musi się bać satyry w myśl zasady, że ,,cnota krytyki się nie boi''),
- czytałem najnowszą wersję ,,Sagi o kotołaku'' i zamierzałem ją zrecenzować,






- nocą poszedłem na działkę gdzie w wielkiej sadzawce pluskały się dwie duże anakondy, których się bałem, że mnie zjedzą, a potem błąkałem się po mieście,








- Mszę Świętą odprawiał ksiądz przebrany za Dziadka Mroza lub Leszego, a ja nie mogłem się skupić na nabożeństwie i śmiałem się z jego stroju,
- przeskakiwałem przez poręcz przejścia podziemnego w okolicach Bramy Portowej w Szczecinie i byłem bliski poproszenia o pomoc słowiańskich bogów, a potem powiedziałem Bogu, że nie chcę grzeszyć,
- jako dorosły człowiek wróciłem do szkolnej świetlicy gdzie jakaś kobieta tak długo mówiła mi o tym bym za dużo nie jadł, aż zrobiło mi się przykro, potem chciała bym spotkał się z mym ojcem, lecz nie chciałem,







- byłem rodzimowiercą i czciłem koty tak jak Czesław Białczyński, razem ze swymi współwyznawcami tańczyłem w dyskotece na zarysie kociej głowy znajdującym się na podłodze, UWAGA: To tylko sen, na jawie jestem katolikiem,








- idąc ulicą rozmyślałem, że gdyby w Polsce była poligamia i poliandria jak za czasów pogańskich, to zniknąłby problem aborcji, bo każde dziecko byłoby chciane, niezależnie czy jest z prawego czy nieprawego łoża,






- latem w Hiperborei kobiety chodziły po ulicach z obnażonymi piersiami. 

sobota, 10 czerwca 2017

Dlaczego chrześcijaństwo?

,,W was spotykam ludzi odkupionych, za których Chrystus przelał swoją Najdroższą Krew. Ta Krew mówi mówi do was o nieskończonej miłości Ojca i Jego Syna Jezusa Chrystusa, o miłości do was i do wszystkich ludzi; ona jest dla was źródłem największej radości, jakiej świat nie może ofiarować, radości, że można miłować i świadomości, że jest się kochanym; ona wam daje nadprzyrodzoną moc, która jest potrzebna do rozpoczęcia nowego życia'' - św. Jan Paweł II





Jako katolik, interesujący się mitologią słowiańską, zastanawiam się czasem dlaczego niektórzy ludzie odchodzą z Kościoła by czcić pogańskich bogów. Czy nie wierzą, że Jezus ich kocha?

piątek, 9 czerwca 2017

Beowulf oczami Tolkiena

,,A był tam [na zamku w Warszawie] niedźwiadek, alias in forma człowiek, circiter koło 13 lat mający, którego w Litwie parkany stawiając, Marcin Ogiński żywcem osacznikom kazał do sieci nagnać i złapać z wielką strzelców szkodą, bo go niedźwiedzie srogo bronili, osobliwie jedna wielka niedźwiedzica najbardziej broniła, znać, że to była jego matka. Tę skoro osacznicy położyli, zaraz też i chłopca złapano, który był taki właśnie, jaki powinien być człowiek, nawet u rąk i nóg nie pazury niedźwiedzie, ale człowiecze paznokcie; ta tylko od człowieka była dyferencyja, że był wszystek długimi tak jak niedźwiedź obrosły włosami, nawet i gęba wszystka, oczy mu się tylko świeciły; o których różni różnie kontrowertowali, konkludując jedni, że się to musiało zawiązać ex semine viri cum ursa; drudzy zaś mówili, że to znać niedźwiedzica porwała gdzieś dziecko bardzo młode i wychowała, które, że wymiona ssało, i dlatego też owę przybrało podobieństwo zwierzęcia. Nie miało to chłopaczysko ani mowy, ani obyczajów ludzkich, tylko zwierzęce. W tenże czas podała mu królowa z gruszki łupinę, pocukrowawszy ją; z wielką ochotą włożył do gęby; posmakowawszy wypluł to na rękę i z ślinami cisnął królowej między oczy. Król począł się śmiać okrutnie. Królowa rzekła coś po francusku; król jeszcze bardziej w śmiech. Ludwika, jak to była gniewliwa, poszła od stołu, król też na ową furyję kazał nam wszystkim pić, wina dawać, muzyce, fraucymerowi przyjść, nuż w ochotę'' – Jan Chryzostom Pasek ,,Pamiętniki''







W maju i czerwcu 2017 r. przeczytałem przekład staroangielskiego eposu ,,Beowulf'' dokonany przez J. R. R. Tolkiena (ów pisarz, wybitny znawca literatury staroangielskiej inspirował się ,,Beowulfem'' tworząc postać zmiennokształtnego Beorna, jednego z bohaterów ,,Hobbita'' 1 ). Książka zawiera zarówno przekład dokonany przez Tolkiena z języka staroangielskiego na współczesny angielski (czytałem polski przekład przekładu; parę lat temu czytałem polski przekład ,,Beowulfa'' autorstwa Roberta Stillera), obszerny komentarz zapisany przez samego Tolkiena jak i jego syna Christophera, bardzo ciekawy retelling ,,Sellic Spell'' (staroang. ,,Cudowna opowieść'') oraz poemat ,,Pieśń o Beowulfie''.
W przekładzie zwraca uwagę podkreślenie procesu inkulturacji; przenikania się wątków chrześcijańskich i pogańskich. Grendel jak i inne potwory, z którymi walczył Beowulf zostały ukazane jako pomiot Kaina, pierwszego mordercy.








Za najciekawszą część książki uznałem ,,Sellic Spell'' – dzieje Beowulfa opisane tak jak mógłby je opowiedzieć ludowy bajarz, bez późniejszych naleciałości religijnych i politycznych. Główny bohater nosi w tym opowiadaniu imię Pszczeliwilk (ang. ,,Beewolf'') – notabene imię Beowulf oznacza właśnie ,,Pszczelego Wilka'' czyli niedźwiedzia (mamy tu przykład tabuizacji nazwy groźnego zwierzęcia, spotykanej również w językach słowiańskich). Jego wróg troll Grendel został nazwany Kruszycielem. Pszczeliwilk jako niemowlę został znaleziony przez myśliwych w niedźwiedziej gawrze (nasuwa mi to skojarzenia z powyższym cytatem z ,,Pamiętników'' Paska o człowieku – niedźwiedziu w XVII – wiecznej Polsce). Chłopiec odziedziczył liczne cechy niedźwiedzi – był małomówny i gburowaty, uwielbiał miód, który wykradał z pasiek, a także był silny jak niedźwiedź. Był też odporny na zimno i uwielbiał pływać co również upodabniało go do niedźwiedzia polarnego. Raz ścigając się w morzu razem z Grzywaczem stoczył walkę z morskimi potworami. Po przybyciu do Danii razem z dwoma towarzyszami – Dłonibutem noszącym magiczne rękawice i Jesionowym uzbrojonym we włócznię (imię to nawiązuje do faktu wytwarzania włóczni i oszczepów z drewna jesionów) skierował się do Złotego Dworu (Heorotu) bezimiennego króla (Hrothgara, władcy Duńczyków 2 ), aby zabić grasującego nocą potwora Kruszyciela (Grendela). Dłonibut i Jesionowy mimo magicznego oręża zosali zabici przez potwora. Za to silny jak niedźwiedź Pszczeliwilk, urwał łapę Kruszyciela. Następnie ruszył tropem potwora do jego podwodnej kryjówki gdzie ubił mieczem wykutym przez olbrzymy ubił Kruszyciela i jego potworną matkę władającą czarną magią. Bohater zdobył skarby potworów i powrócił do swej ojczyzny, gdzie poślubił królewnę.
Omawianą książkę wpisałem do kanonu fantasy (post ,,Dopisane do kanonu'').




1 Dla ciekawostki: Beorn początkowo miał nosić słowiańskie imię Medved ;).
2 Dla ciekawostki: w powieści ,,Eragon'' Christophera Paoliniego, imię Hrothgar nosił król krasnoludów.

Refleksja etyczna








Gdyby ludzie naprawdę byli honorowi, nikt nie musiałby dawać słowa honoru, bo każde słowo byłoby słowem honoru. Byłoby to możliwe w świecie bez grzechu.

Thorgal - król moich snów

,,[...] łączy w sobie elementy baśni, mitu, legendy i fantasy. Nieco mroczny klimat opowieści zrównoważony został przez niezłomną uczciwość głównego bohatera’’ – Szymon Babuchowski ,,Gość Niedzielny 38/ 2011’’.

Śniło mi się, że:






- Kriss de Valnor zamieniła się w renifera,








- Aaricia w gniewie spaliła Niebo, wszystkie mieszkające w nim anioły, świętych i smoki,
- w komiksie o Thorgalu mamut pływał w polarnym morzu,







- Thorgal mieszkał na Plutonie,






- Louve uciekała z ośrodka autystycznego razem z wilkami i dwoma stworkami podobnymi do strzykw (jeden z nich był fioletowy, a drugi pomarańczowy), na zewnątrz spotkali białego smoka o czarnych skrzydłach; w pierwszej chwili myślałem, że to Fuchur, lecz to był jakiś inny smok,
- Thorgal miał z Kriss de Valnor dwóch synów, których zabił w gniewie, w końcu sam został zabity przez Kriss de Valnor,
- Thorgal spotkał boga wojny Morfeusza (we śnie zlał mi się w jedno z Odynem), który powiedział mu, że walczy ze złymi stworzeniami takimi jak jaszczurki żyworódki, zaś Thorgal odparł, że to dobrze,
- Louve wiele razy zmieniała ciało i imię.

czwartek, 8 czerwca 2017

Litania do Chrystusa Kapłana i Żertwy

Z okazji dzisiejszego święta Chrystusa Najwyższego Kapłana chciałbym przedstawić modlitwę ułożoną przez św. Jana Pawła II:








,,Kyrie eleison
Chryste eleison. Kyrie eleison.
Chryste, usłysz nas.
Chryste, wysłuchaj nas.
Ojcze z nieba, Boże zmiłuj się nad nami
Synu, Odkupicielu świata, Boże
Duchu Święty, Boże,
Święta Trójco, Jedyny Boże.

Jezu, Kapłanie na wieki zmiłuj się nad nami
Jezu, nazwany przez Boga Kapłanem na wzór Melchizedeka,
Jezu, Kapłanie, którego Bóg namaścił Duchem Świętym i mocą,
Jezu, Kapłanie wielki,
Jezu, Kapłanie z ludzi wzięty,
Jezu, Kapłanie dla ludzi ustanowiony,
Jezu, Kapłanie naszego wyznania,
Jezu, Kapłanie większej od Mojżesza czci godzien,
Jezu, Kapłanie prawdziwego przybytku,
Jezu, Kapłanie dóbr przyszłych,
Jezu, Kapłanie święty, niewinny i nieskalany,
Jezu, Kapłanie wierny,
Jezu, Kapłanie miłosierny,
Jezu, Kapłanie dobroczynny,
Jezu, Kapłanie pałający gorliwością o Boga i ludzi,
Jezu, Kapłanie na wieczność doskonały,
Jezu, Kapłanie, który wszedłeś do nieba,
Jezu, Kapłanie siedzący po prawicy Majestatu na wysokości,
Jezu, Kapłanie wstawiający się za nami przed obliczem Boga,
Jezu, Kapłanie, któryś nam otwarł drogę nową i żywą,
Jezu, Kapłanie, któryś umiłował nas i obmył od grzechów Krwią swoją,
Jezu, Kapłanie, któryś siebie samego wydał jako ofiarę i hostię dla Boga,
Jezu, Ofiaro Boga i ludzi,
Jezu, Ofiaro święta,
Jezu, Ofiaro niepokalana,
Jezu, Ofiaro przyjęta przez Boga,
Jezu, Ofiaro przejednania,
Jezu, Ofiaro uroczysta,
Jezu, Ofiaro chwały,
Jezu, Ofiaro pokoju,
Jezu, Ofiaro przebłagania, 
Jezu, Ofiaro zbawienia,
Jezu, Ofiaro, która dwoje jednym uczyniła,
Jezu, Ofiaro od założenia świata ofiarowana,
Jezu, Ofiaro żywa przez wszystkie wieki.

Bądź nam miłościw, przepuść nam, Jezu.
Bądź nam miłościw, wysłuchaj nas, Jezu.

Od zła wszelkiego wybaw nas Jezu
Od nierozważnego wejścia na służbę Kościoła,
Od grzechu świętokradztwa
Od ducha niepowściągliwości,
Od pogoni za pieniądzem,
Od wszelkiej chciwości,
Od złego używania majątku kościelnego,
Od miłości świata i jego pychy,
Od niegodziwego sprawowania świętych Tajemnic,
Przez odwieczne Kapłaństwo Twoje,
Przez święte namaszczenie Boskości, mocą której Bóg Ojciec uczynił Cię Kapłanem,
Przez Twego kapłańskiego ducha,
Przez Twoje posługiwanie, którym na ziemi wsławiłeś Ojca Twego,
Przez Krwawą Ofiarę z Siebie raz na Krzyżu złożoną,
Przez tę samą Ofiarę codziennie na ołtarzu odnawianą,
Przez Boską władzę, którą jako jedyny i niewidzialny Kapłan wykonujesz przez swoich kapłanów,

Abyś wszystkie sługi Kościoła w świętej pobożności zachować raczył, Ciebie prosimy, wysłuchaj nas, Panie,
Aby ich napełniał duch kapłaństwa Twego,
Aby usta kapłanów strzegły wiedzę,
Aby na żniwo swoje robotników nieugiętych posłać raczył,
Abyś sługi Twoje w gorejące pochodnie przemienił,
Abyś postawy według Twego Syna wzbudzić raczył,
Aby wszyscy kapłani nienaganni byli i bez skazy,
Aby wszyscy, którzy zobaczą sługi ołtarzy, Pana uczcili,
Aby składali Ci ofiary w sprawiedliwości,
Abyś przez nich cześć Najświętszego Sakramentu rozkrzewić raczył,

Kapłanie i Ofiaro, Ciebie prosimy, wysłuchaj nas Panie. 

MÓDLMY SIĘ:

Boże, Uświęcicielu i Stróżu Twojego Kościoła, wzbudź w nim przez Ducha Twojego, godnych i wiernych szafarzy świętych Tajemnic, aby za ich posługiwaniem i przykładem, przy Twojej pomocy, lud chrześcijański kierował się na drogę zbawienia. Boże, Ty nakazałeś modlącym się i poszczącym uczniom, oddzielić Pawła i Barnabę do dzieła, do którego ich przeznaczyłeś, bądź teraz z Twoim Kościołem trwającym na modlitwie i wskaż tych, których do służby Twej wybrałeś. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen''