
W
erze
trzynastej, kiedy na tronie dalekiej Brytanii zasiadał chrobry Artur
Pendragon, w Analapii żył poddany królów Olszana i Bogdala
Świętego, sędziwy mędrzec Arpamir, syn Mogtara; ostatni żerca z
chramu Mokoszy w Mokrej Lipnicy. Kiedy jego broda stała się biała
jak mleko, zasiadł stary, mądry Arpamir do pracy nad traktatem
zestawiającym opinie uczonych autorytetów, którzy na przestrzeni
wieków głowili się nad tym jakiego kształtu jest Ziemia; święte
ciało Mokoszy. Rozmyślania te spisane wielobarwnym inkaustem na
pergaminie ze skóry chimery
ze stepów Roxu, złożyły się na księgę zatytułowaną ,,Kształt
świata’’.
Tekst został zapisany pismem tinezyjskim w języku starokrasnym z
licznymi naleciałościami
z mowy słowiańskiej, a także z łaciny i greki.
Niewątpliwą
ozdobę kodeksu stanowią liczne, mieniące się wszystkimi barwami
tęczy miniatury. Dzieło to, którego framenty znano przez długi
czas jedynie z odpisów sporządzonych przez średniowiecznego optyka
Witelona ze Śląska, zostało przetłumaczone i wydane
w całości dopiero w 2006 roku, kiedy to Manuel Leski; potomek
polskich emigrantów odnalazł jedyny zachowany do naszych czasów
rękopis w niewielkim antykwariacie na obrzeżach Buenos Aires w
Argentynie. Polskie wydanie krytyczne z przedmową profesora Marka
Drawidowskiego, przygotował zespół mediewistów z Uniwersytetu w
Złocieńcu.
*
Traktat
rozpoczyna się hymnem do Mokoszy, ,, … której
imię brzmi Ungit, Milda, Anahita jak kryształ czysta, …
Wszechrodzicielka i Wszechżywicielka,
nieskończenie czysta i nieskończenie płodna,
kryjąca nieprzebrane skarby w swoim łonie, darząca mocą junaków
Oblubienica Ageja, najpiękniejsza między Enkami, piękna jak sama
Miłość, skarbnica Czułości i Słodyczy,
litościwa nad każdym stworzeniem, Matka Wilgotnej Ziemi, która
żywi się swoimi dziećmi...’’

Zarówno
,,Codex
vimrothensis’’,
,,Księga
Latarnika czyli Szafirowy latopis’’,
,,Codex
canumis’’
i ,,Codex
vimrothensis – vlistidianus’’
zgodnie ze świadectwami tych wszystkich mistyków i herosów, którym
dane było odbyć podróż na Księżyc (w ich gronie znalazł się
sam Aleksander
Wielki poruszający ten temat w jednym z listów do Arystotelesa)
podają, że Ziemia ma zarys ciała nieskończenie pięknej dziewicy,
której głowa, tułów i nogi spoczywają
na cielskach trzech wielorybów; płetwala, humbaka i kaszalota.
Unoszą
się nad nią Swaróg i Srebroń
– Chors; Enkowie z mandatu Ageja rozpraszający mroki światłem
słonecznym i księżycowym. Z
pępka czystej Mokoszy wrasta drzewo kosmiczne; Wielki Dąb pod
względem wysokości nie mający sobie równego na całym okręgu
Ziemi. Korzenie tego drzewa sięgają Čortieńska
gdzie wśród siarki i smoły szarpie
się przykuty łańcuchem do najgrubszego z nich Czarnobóg –
herszt zbuntowanych i strąconych
w ognistą Otchłań Enków, który na przestrzeni eonów przybierał
postać smoka Rykara, węża Gorynycza, smoka z Vovel, zaś u schyłku
naszej ery ma po raz ostatni wyjrzeć na świat jako zielony wąż
Zeltys. Korona Wielkiego Dębu służyła jako oparcie niebu, które
jak głosi ,,Gołębia
Księga’’
zbudowane
było z krzemienia krzeszącego iskry widziane na Ziemi jako
błyskawice. Wśród jego gałęzi wznosił się Dom Enków (Enkohaz)
– drewniany dworzec pełen licznych komnat, pomalowany na czerwono
krwią smoków z Zaziemskiego Oceanu. W Domu Enków za wysadzaną
klejnotami bramą ze złota i kości
słoniowej mieściła się kaplica, a w niej stał ołtarz z marmuru
bądź też z białego klejnotu, zwanego alatyrem, na którym
objawiał się sam Agej; ten sam, który ukształtował Enków z
ciała boga Niepodzielnego. Trzy wieloryby, na których spoczywała
Mat’ Syraja Ziemla, pływały wśród fal Zaziemskiego Oceanu.
Zamknięte były za kolistym murem
z białych kamieni oddzielającym nasz świat od morskich bestii i
potworów
z nie mającego brzegów Oceanu Zaziemia. W taką kosmologię
wierzyło najwięcej Słowian w czasach bardziej zamierzchłych niż
Egipt, Rzym i Babilon. Nie był to jednak jedyny model świata
opisany w księgach słowiańskich mędrców.
*
Dalej
Arpamir
skupia się na opisie gór, mórz i podziemi.
Jako
pierwsza została zrodzona przez Mokoszę wyniosła góra Triglav,
zwana Gwoździem, która w erze drugiej wyłoniła się z pierwotnego
Oceanu pokrywającego całą Ziemię.
Kapłani
królowej Tatry ze Slawii powiadali, iż jako pierwsze wyłoniły się
z wody Krywań i inne szczyty
Montanii.
W
erze trzeciej kiedy świat zamieszkiwały liczne smoki, wiele gór
wyrzucało ze swych trzewi dym, ogień i lawę, lecz
z upływem eonów wygasły. Takim to sposobem powstał masyw Ślęży
w Analapii, na którego szczycie oddawano cześć Enkom. W erze
trzeciej wypiętrzyły się: Łysa Góra wraz z całym pasmem Gór
Czarownic, Szklana Góra, oraz Góry Złota, Srebrna i Miedziana,
które
do dziś znajdują się w Roxie. Mokosza zrodziła też Sobotnią
Górę, na której szczycie bije źródełko mające moc leczyć
wszystkie choroby, a nawet odwracać wyroki nieubłaganej Mar –
Zanny. W miejscu gdzie dziś w Azji wznoszą się do nieba góry
Imalain przez Greków zwane Imaus, w erze trzeciej znajdowało się
morze pełne potworów. Dziś Imalain może się poszczycić
najwyższą górą świata, Górą Aradvi – Sura – Aredvi, czyli
Aredvijską (Czomulungmą).

W
erze piątej kiedy car olbrzymów Światogor walczył z buntownikiem
Trimusem (Thrymem), z kropli jego krwi wyrosło pasmo gór w Afryce
otaczających pierścieniem Nawię, którym Grecy nadali nazwę
Atlas. Trzeba bowiem wiedzieć, że Światogor w mowie greckiej nosił
imię Atlasa, wiele zaś szczytów nazwanych zostało na cześć
jytnas – herosów.
Przykładowo
u schyłku ery szóstej góry Krywań i
Gerlach
otrzymały swe miana na cześć wodzów lynxyjskich powstań przeciw
tyranii uciskających tę rasę Żbiczan.
W
erze jedenastej góra, na której szczycie poległ mężny Giewont,
uświęcona krwią bohatera otrzymała jego imię. Córką Giewonta
była Tatra, która po śmierci została z mandatu Ageja koronowana
na królową gór i rzek całego
świata, zaś znaczna część Montanii po dziś dzień nosi jej
chwalebne imię.
Z
kolei Góry Izerskie noszą swe miano od opiekującej się nimi
rusałki imieniem Izerina jak również na cześć penetrujących owe
tereny izraelskich kupców, poddanych króla Salomona.
Nazwy
pasm takich jak: Sudety, Karpaty i Beskidy odnoszą
się do zakładanych tam w erach piątej i szóstej grodów
żbiczańskich (sami Beskowie byli jednym z plemion Żbiczan).
Alpy
biorą swą nazwę od elfów o jasnej cerze, włosach i oczach, zaś
Góry Czarownic i Babie Góry
w Analapii to cieszące się popularnością miejsca sabatów.
Pasmo
Gorynycza powstało w erze jedenastej z obróconego w skałę dzięki
ofierze z życia braci Belska i Kallapa, ogromnego cielska węża
Gorynycza. Nazywane jest ono również Uralem na cześć lynxyjskiego
króla Urala – Uralisława, który panował na początku ery
siódmej.
Wraz
z Gorynyczem skamieniał mocą junackiej żerwy gigantyczny
zaskroniec Jasy (Jasjusz)
z
rzeki Czterowody w
Ojcowie, obracając się w Góry Jasowskie. W erach dwunastej i
trzynastej Góry
Jasowskie nosiły nazwy takie jak: Promet (na cześć herosa Franta
Prometeja przykutego do ich skał z rozkazu króla greckiego Jeszy) i
Kaukaz ku
upamiętnienia króla Kauki, którego sława dotarła do Greków.
Jak
głoszą geografowie w swoich traktatach, w Abisynii wznosi się
porośnięta dziewiczym lasem Góra Arbora.
W
miejsc gdzie Równik przecina Afrykę, wznoszą ku niebu swe
ośnieżone szczyty Góry Księżycowe (Chorsogorje)
zamieszkane przez orły, cętkowane lwy i smoki, jak też przez
plemiona
ludzi o skórze barwy hebanu, z których wywodzą się mężni junacy
i nadobne niewiasty.
Wszyscy oni mają na szyjach zawieszone sierpy Księżyca ze srebra
bądź kości słoniowej. Jak powiada sędziwa Bajarka ze Staruni,
miejsce to szczególnie upodobał sobie jaśniejący srebrzystym
blaskiem Chors nazywany przez poetów Srebroniem i nieraz schodzi
z nieba, aby ucztować z miłującymi go jak ojca Nirami –
Murzynami.
Z
kolei u wybrzeży sławnego Królestwa Aszantów, których królowie
tak wielkim nabożeństwem darzą Złoty Tron spadły z nieba, że
nie śmią na nim zasiadać, z morskich odmętów wznosi się Góra
Magnetyczna. Jest cała zbudowana z czarnego magnezu, który
przyciąga żelazo z taką mocą, że gęsto pokrywają ją gwoździe,
które niegdyś spajały deski okrętów.
Wreszcie
powiada się o górach Hindukuš
w azjatyckiej krainie Al – Baktar, że nazwę swa zawdzięczają
drużynie odkrywców z afrykańskiego Królestwa Kusz, którzy zapuścili się w te rejony.
Odnośnie
góry, na której spoczęła po potopie Arka Noego, Żydzi i
chrześcijanie wskazują na górę Ararat w Hajastanie, podczas gdy w
słowiańskim micie po ustaniu potopu kończącego erę jedenastą,
arka patriarchy Dobromira zbudowana ze skorupy żołędzia z
Wielkiego Dębu, osiadła na szczycie Trzy Korony w Montanii, gdzie
górale po dziś dzień sprzedają jako driakwie jej szczątki
pomalowane smołą.
*
Większą
część globu pokrywają wody słone. Są na tyle głębokie, że
mogłyby zatopić wszystkie lądy tak jak w erze trzynastej za
sprawą smoka z Vovel zakryły swoimi falami Atlantydę, Lemurię,
Mu, Avalon, Eldorado i Golkondę. Wcześniej w morskich odmętach
zatonęły Vineta, Rutas, Frisland i Sonor.

W
erze pierwszej Ziemia – Łono Mokoszy była rozpalona jak
straszliwy piec ognisty. Wtedy to Mokosza rozbiła zwierciadło, w
którym miast swego odbicia widziała uwięzioną Juratę, która
była dla niej zarazem siostrą i córką. W trakcie rozbijania
lustra, Mokosza skaleczyła się, a z kropli jej krwi powstały
pierwsze bursztyny. Uwolniona zza szklanej tafli Jurata wypuściła
ze swych trzewi ogromną falę wody, która zalała całą planetę
gasząc pokrywające ją płomienie. Woda wypłukała ze skał
zawartą w nich sól przez co po dziś dzień jest słona. Prawił
pieśniarz Bajdała, że uszczęśliwione swą obecnością Mokosza i
Jurata zetknęły ze sobą swe mokre dłonie wzywając imienia Ageja.
Kiedy odprawiły ten rytuał, stanęła między nimi nadobna Vada –
tyła, która sprawuje pieczę nad wodami słodkmi i wszystkimi
istotami, które je zamieszkują. Jurata zamieszkała w bursztynowym
pałacu na dnie Głębiny Landsort, jak Waregowie nazywają
najgłębszą część akwenu na przestrzeni eonów noszącego nazwy:
Zatoki Balat, Morza Ancylusa (na cześć człowieka, który zamienił
się w ślimaka), Joldów (ku upamiętnieniu rodziny z własnej winy
zaklętej w małże) oraz Srebrnego. Jest oblubienicą Swaroga –
pana Słońca, z którym dzieli łoże każdej nocy, matką Swarożyca
– pana ognia i mistrza kowali oraz pięciu sióstr Słonecznic, a
także królową wszytskich mórz i oceanów świata. Służą jej
Enkowie: Anatolij Rdzeniejew mający postać człowieka bez skóry i
obdarzony mocą zjadania żelaza, Śledziura nazywany też Ulikiem –
mąż o głowie śledzia opiekujący się rybakami, Hetman Fal –
potężny dowódca morskich bałwanów, którego ciało składa się
wyłącznie ze spienionej wody, Glada – jaśniejąca dziewica o
skrzydłach białej mewy wskazująca drogę korabiom, oraz Ceta –
olbrzymia foka o trzech głowach.

Jej
namiestnikiem sprawującym rządy nad Morzem Rajskim, noszącym też
nazwy Wielkiego i Śródziemnego jest żmij o ciemnozielonej gadziej
skórze; książę Lamia dzierżący trójząb jako insygnium swego
urzędu.

Morze
Ciemne nazywane też Ponckim (Pontus Euxinus) w zamierzchłych
czasach określane było jako Morze Smoły. Utworzyło się na
powierzchni w erze dziewiątej, kiedy pękło serce Mokoszy bolejące
nad rozpustą ostatniej królowej rusałek Goplany III i jej
poddanych. Wylało się wówczas tyle smoły, że pokryła ona całą
Ziemię niszcząc bezpowrotnie cywilizację toropiecką. W erze
jedenastej Tatra będąca wówczas zakładniczką na dworze Kościeja,
z rozkazu swego bezlitosnego ciemiężcy, musiała przepłynąć
łódką Morze Smoły, które na dodatek zostało podpalone. Od
śmierci w płomieniach ocalił Tatrę sam Agej, który zstąpił z
nieba, otulił ją ognistym płaszczem swej chwały i delikatnie
złożył na brzegu Kartwelii. Wody potopu kończącego erę
jedenastą wgniotły swym ciężarem Morze Smoły w głąb ziemi i
dlatego od początku ery dwunastej po dziś dzień znajduje się w
tym miejscu Morze Ciemne (Mare Darynero). Jego czarne wody
przypominają swą barwą dawne Morze Smoły. Władcą Morza Ciemnego
przez długie wieki był Łotr Jesiotr – potworny car ryb żyjący
nieprzerwanie od ery trzeciej, pożerający ludzi i urągający
Juracie. W erze trzynastej ubił go dopiero młody książę Oleg
Rurykowicz z Roxu broniący swej młodszej siostry Svanhildy.

U
zachodnich wybrzeży Afryki nieopodal Góry Magnetycznej rozpościera
się Morze Suche istniejące już od drugiego bądź trzeciego eonu.
Jego wody były tak gorące, że wyparowały przy okazji uśmiercając
wszystkie zamieszkujące je zwierzęta i rośliny, zaś została się
zeń sama sól. Teraz jest to rozciągająca się po horyzont,
olśniewająco biała pustynia pełna soli zamiast piasku, której
jedynymi mieszkańcami są stada zielonych słoni przychodzących w
to miejsce, aby uzupełniać niedobory minerałów.

Jak
głoszą świadectwa podróżników, również słowiańskich, jak
chociażby Odyniec i Deotyma żyjący w erze dwunastej, za
afrykańskim przylądkiem Bojador rozpościera się budzące
powszechną trwogę żeglarzy Morze Ciemności (Mare Darkyneris),
zwane Morskim Čortieńskiem.
Nad akwenem tym unoszą się wieczne ciemności. Nie uświadczysz tam
kojącego blasku Księżyca, ani gwiazd. Wśród fal kłębią się
morskie Čorty o
czerwonych oczach, uzbrojone w harpuny i trójzęby oraz potwory
przerażające tak swymi rozmiarami jak i złośliwością;
skrzydlate bądź dwugłowe rekiny, smoki, węże, całkowicie białe
orki o rubinowych oczach, wieloryby wyposażone w straszliwe kły i
szponiaste łapy, kraby, krocionogi, wężowidła, gigantyczne
ośmiornice i homary nazywane polipami, potworne żółwie kraxy,
krokodyle łykające okręty jak bocian żabę, bezlitosne syreny
brzydkie jak noc, krwiożercze hipopotamy o rybich ogonach, mieszańce
smoków z rekinami, morskie wąpierze, topiki większe od słonia,
latające głowonogi i ukwiały, garnelodrakony to jest morskie smoki
mające przednie części ciała krewetek, straszliwe jadowite
mureny, małże tak wielkie, że mogące pochłaniać całe floty,
ogromne podwoje oraz okrutni i do cna zepsuci ludzie z głowami ryb.
U wybrzeży Morza Ciemności leżał gród Bajadorsk, w którym
mieściła się cudowna fontanna. Jej wody miały moc leczyć
wszelkie zatrucia jadem bestii morskich i lądowych.

Przeglądając
notatki sporządzone w erze dwunastej przez mędrca i badacza
przyrody Simanisa z Burus (Utu Symana) można natrafić w nich
na hipotezy dotyczące istot zamieszkujących najciemniejsze głębie
oceanów, do których nie dochodzą promienie Słońca ani Księżyca.
Mają to być Wypławy – bliscy krewni wypławków czarnego,
białego i szarego z naszych rzek i jezior, osiągający rozmiary
pytonów, oraz rozumna rasa Błyskoludzi. Przypominają ponoć swym
kształtem całkowicie nagich mężów i niewiasty, którzy żyją w
nieprzeniknionym mroku i dojmującym zimnie, odżywiają się
głębinowymi rybami i bezkręgowcami, porozumiewają się zaś za
pomocą systemu świecących kropek i kresek, jakimi upstrzona jest
cała powierzchnia ich ciał. ,,Lęk serdeczny przejmuje człowieka
rozmyślającego o nieznanych mieszkańcach morskich głębin, którzy
jak dotąd nawiedzają nas jedynie w budzących trwogę snach’’
- napisał w swym traktacie stary, mądry Arpamir czując lodowate
ciarki na plecach.
*
Świat
podziemny zazdrośnie strzeże swych sekretów. W jego największej
głębi mieści się Čortieńsk
przez Greków zwany Pandemonium. Jest to siedziba złych duchów;
upadłych Enków, pełna ognia, smoły i siarki. Mieszka w niej sam
Czarnobóg przykuty łańcuchem do korzenia Wielkiego Dębu. Ciągle
usiłuje on zerwać z siebie owe pęta wykute przez Swarożyca, lecz
każdej wiosny, kiedy do rozerwania zostaje mu ostatnie ogniwo,
Jarowit zwany Perunem scala na nowo łańcuch uderzeiem swego
ognistego oręża. Opowiadają Sorabowie Południowi, że oprócz
Czarnoboga, przykuty łańcuchem jest również Čort
noszący imię Czarnego Psa i takąż postać mający. Przed swoim
upadkiem w erze pierwszej był Enkiem Zmiennikiem władnym przybierać
różne postaci. Kiedy Czarny Pies szarpie się na łańcuchu,
powstają trzęsienia ziemi trapiące mieszkańców obszarów dawnej
Valkanicy.

Rusałki
prawią, że w erze dziewiątej między Čortieńskiem,
a powierzchnią Ziemi znajdowało się obfitujące w drogocenne
kruszce i klejnoty Wielkie Księstwo Podziemia ze stolicą w
Czarnogrodzie. Zamieszkiwały je Podziemnice – urodziwe rusałki
katakumbiane, przez Greków nazywane katachtoniami, niskie, pokraczne
gnomy biegłe w sztuce górniczej oraz salamandry – ukochane przez
Swarożyca płazy ogoniaste mogące żyć w płomieniach. Do
Wielkiego Księstwa Podziemnego zawitała sama królowa rusałek
Walaszka; niezmordowana zabójczyni potworów, która dorównywała
swej matce – królowej Nastazji urodą, siłą i odwagą.

W
opowieściach starych górników z węglowych kopalń Śląża,
podziemia pełne są straszliwych bestii i potworów: ,, […] wijów,
pijawek, chlobęb, skorpionów, raków i krabów; wszystkich wielkich
co najmniej jak krowy i co jakiś czas porywających ludzi’’
- Kosa Oppman ,,Perłowy latopis’’. Ponoć żyły tam
wielkie pająki, smoki, jaszczurki, węże i padalce, czarne i białe
żaby, białe, ślepe ryby, nielotne nietoperze, odmieńce
jaskiniowe, żaborekiny, psiorygi hienowate, kretany – olbrzymie
jaszczury drążące tunele swymi głowami przypominającymi świdry,
trójnogie psy o trzech oczach, potworne krety i szczury, gady –
latawce, mamuty, małpoludy, , olbrzymie mrówki z Bharacji ciułające
złoto, Dero – rasa nikczemnych gnomów o długich, zwisających
nosach, których ulubionym zajęciem było torturowanie kobiet i inne
stwory. Wiele z nich żyło na powierzchni Ziemi w erze trzeciej, zaś
znalazło schronienie w jej wnętrzu w wyniku kataklizmu
spowodowanego upadkiem drugiego księżyca – Srebrennicy i wielką
wojną Enków z Čortami.

W
erze jedenastej z mandatu Ageja opiekę nad ciężką i niebezpieczną
pracą górników objął jytnas Skarbnik (Audan) urodzony w
Królestwie Aplanu. Na miniaturach przedstawiany jest z czerwonymi
oczami i kaskiem z latarką na głowie. Odziany jest w fioletową
pelerynę, zaś jego uzbrojenie stanowi kilof. Za posłańców służą
mu żaba Rechotka i mysz Chrobotka.
*
Po
zapoznaniu czytelników traktatu z mitami i teoriami dotyczącymi
historii, budowy i mieszkańców gór, mórz i podziemi, Arpamir
przystąpił do referowania poglądów słowiańskich mędrców z er
dwunastej i trzynastej dotyczących kosmologii.

Księżna
Przemysława Sudička (era
XII) sławiona przez poetów jako ,,kącina rozumu i niezgłębionej
mądrości’’ w swojej encyklopedii jako pierwsza wysunęła
tezę, iż Ziemia ma kształt kuli zawieszonej wśród bezmiaru
Kosmosu, stąd nazwała ją ,,Jabłkiem Pizamara’’. Swoje
stanowisko opierała na wyliczeniach matematycznych, obserwacjach
ciał niebieskich dokonywanych przez oszlifowany kryształt górski
oraz na rozmowach z żeglarzami powracającymi do portów. Pogląd o
kulistym kształcie Ziemi podzielały również dwie inne słowiańskie
encyklopedystki żyjące w erze trzynastej: Sławomira Sławomirówna
z Grodu Korabia w Analapii (gros cennych informacji o dalekich
krajach i ludach przekazały jej zaprzyjaźnione kruki, których mowę
rozumiała) oraz wołchwyni Zoresława z Roxu, autorka również
obszernego eposu ,,Runvira’’ porównywanego do dzieła ,,O
naturze wszechrzeczy’’ Lukrecjusza.

Wołchw
Gościwit Głosikowicz, doradca kniazia Gostomysła; założyciela
Nowego Grodu Północy (era XII) pozostawił po sobie zagadkowy
czterowiersz opisujący Ziemię jako prostokątną platformę
opierającą się na grzbietach trzech wielorybów pływających w
kosmicznym Oceanie.
Podróżnik
Mielica (era XII) pod wpływem nauk mędrców ze Svamii i Bharacji
głosił, że Niebo i Ziemia są to dwa żarna, które ustawicznie
obracając się, odpowiadają za cykliczne następstwo dnia i nocy,
przypływu i odpływu, oraz pór roku.
Kapłanka
Babiłona Piekarska z Międzyrzecza żyjąca w czasach cara Nabsura
(era XIII) nauczała, że Ziemia jest podobna do wielkiego bochna
chleba pływającego po kosmicznym Oceanie. Bochenek ten miał być u
szczytu zwieńczony bańką zwierającą Słońce, Księżyc i
gwiazdy.
Księżniczka
Trachna, córka Trachina, króla Traków – słowiańskiego
plemienia biorącego swą nazwę od kultu Baranka Traczyka (era
XIII), upowszechniła wśród pospólstwa wiarę, że Ziemia ma
postać dysku. Wokół niego owinięty jest Żmij albo Żmija,
trzymający swój ogon w zębach, którzy pilnują, by płaska
planeta nie rozpadła się.
Książe
Lech Mądry z bocznej gałęzi panującej w Analapii dynastii
Dalmatydów (era XIII) stwierdził, że Ziemia jest kulą obracającą
się cyklicznie między rogami kosmicznego byka Ciołka.
Korespondujący z nim biegły w naukach książę Metamir z Tracji
wspominał tu raczej o czarnym wole Silniejewie o srebrzystych
rogach. Dowodził, że stąd właśnie brała się wielka cześć
Słowian do roboczych wołów, które tytułowano ojcami i którym
należało z szacunkiem schodzić z drogi co dotyczyło zwłaszcza
dziewcząt.
Pustelnik
Gorko z Budziejowa (era XIII) opisał swoją wizję, w której Ziemia
miała postać góry spoczywającej na grzbiecie śpiącego smoka
Zieliny.
Wołchw
Pomyk, o którym krążyły legendy, że za młodu pobierał nauki od
szamanów z Białopolski, opowiadał, że Ziemia spoczywa na
grzbietach trzech szczupaków: Hanaka, Gistury i Vitoła.
Wędrowny
dziad, nazywany Kulfonem z powodu swego długiego i czerwonego nosa,
pośród wielu innych nauk, głosił też, że płaska Ziemia opiera
się na grzbiecie żaby zwanej Monka. Na cześć owego płaza nazwany
miał zostać analapijski gród Mońki. Jak podaje tygodnik
,,Sclavinia’’ archeolodzy odkryli tam kamień z wyrytym na
nim wizerunkiem kosmicznej żaby i ułożonym na jej cześć
epigramatem w mowie starokrasnej spisanym pismem tinezyjskim.
Żerca
Jaczyn, który jako pacholę pobiera nauki u braminów z Bharacji, po
powrocie do Analapii nauczał, że podstawą płaskiej Ziemi jest
skorupa żółwia Błotnicza, który w erze pierwszej zrodził się z
mułu zalegającego na dnie kosmicznego Oceanu.
Wreszcie
mędrzec i utalentowany malarz fresków i miniatur Jeżyna z Bohemii
w swym ,,Dzienniku podróży po drogach i bezdrożach Roxu’’
zapisał mit każący Ziemi spoczywać na siedmiu słupach –
złotym, srebrnym, miedzianym, bursztynowym, eburnowym, żelaznym i
kamiennym, z których każdy opierał się na grzbiecie jednego
wieloryba. Ilekroć, któryś z owych filarów chwiał się,
następowało trzęsienie Ziemi.
*
,,Zbyt
łatwo przychodzi nam śmiać się z wyobrażeń kosmologicznych
naszych Przodków, których zasób wiedzy o świecie, siłą rzeczy
musiał być inny niż nasz. Tymczasem ludzie ci na swój sposób
poszukiwali Mądrości, choć nie znali jeszcze jej Źródła. O
wiele bardziej niż oni, godni wyśmiania są liczni w naszych
rzekomo oświeconych czasach lotów kosmicznych i zdjęć
satelitarnych, wyznawcy wiary w płaską, bądź torusową Ziemię!’’
- prof. dr. hab. Jerzy Akenerozarowicz z Uniwersytetu w Złocieńcu.