niedziela, 20 kwietnia 2014

Wielkanoc - Ciemlo Gracilis - Vielganoc - Ostara - Ustra




W radosnym dniu zmartwychwstania naszego Pana, Jezusa Chrystusa, wszystkim Czytelnikom bloga składam najserdeczniejsze życzenia zdrowych, pełnych radości, rodzinnych świąt Wielkiej Nocy, smacznego jajka, bogatego zajączka i mokrego dyngusa.

sobota, 19 kwietnia 2014

Wielka Sobota - Sabassa Gracilis - Vielgija Sovota - Magnarodia

,,Pokraszę jaja. W łupinach cebuli. Postawię je na stole w koszyczku udekorowanym liśćmi borówki. Liczę, że będzie to wystarczający wyraz prawomyślnego patriotyzmu'' - Andrzej Sapkowski - wywiad w ,,Angorze 15/ 2001''.



Dzisiejszej nocy, katolicy będą świętować poprzez udział w niezwykle uroczystej Mszy Świętej, zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa - najważniejsze i najwspanialsze wydarzenie w dziejach świata. Dziś w nocy zakończy się okres czterdziestodniowej pokuty, a zacznie się radosny okres Wielkanocy. Wcześniej wielu Polaków, pójdzie do kościoła z koszykiem pełnym pomalowanych jaj - symbolu życia i innych symbolicznych pokarmów, aby je poświęcić. Owa tradycja tak mocno wrosła w duszę Polaków, że kultywują ją nie tylko ludzie wierzący (vide powyższy cytat). 

piątek, 18 kwietnia 2014

Wielki Piątek - Anahiton Gracilis - Vielgija Piatnica - Magnamildora




Dzisiejszy dzień upamiętnia zbawczą Mękę i Śmierć, naszego Pana, Jezusa Chrystusa. Tego dnia poniósł On niewyobrażalne cierpienia, po to by wybawić cały rodzaj ludzki od mąk piekielnych. Jest to więc dzień wielkiego miłosierdzia Bożego. Choć w mitach pojawiają się umierający, wymyśleni przez ludzi bogowie jako wyraz tęsknoty za prawdziwym Bogiem i swoiste przygotowanie do ,,Ewangelii'', to jednak żaden z nich nie poniósł śmierci z miłości do ludzi. Jezus jest moim Bogiem - jedynym i najlepszym. Nie zamieniłbym go na żadnego innego, bo tylko On potrafi tak mocno kochać...



czwartek, 17 kwietnia 2014

Wielki Czwartek - Perunica Gracilis - Vielgij T'viertok - Magnaperunica

,, Z mroku mojego życia, tak bardzo zawiłego, stawiam przed Tobą jedną wielką rzecz, którą trzeba kochać na ziemi: Najświętszy Sakrament...
Tam znajdziesz romantyzm, chwałę, honor, wierność, prawdziwą ścieżkę wszystkich swoich miłości na świecie i coś więcej: Śmierć dzięki boskiemu paradoksowi tą, która kończy życie i żąda oddania wszystkiego, a jednak dzięki smakowi (lub przedsmakowi) której można utrzymać to, czego poszukujesz w ziemskich związkach (miłość, wierność, radość), lub nadać im ten charakter rzeczywistości, wiecznej trwałości, której każdy człowiek pragnie z głębi duszy''
- J. R. R. Tolkien



Z okazji Wielkiego Czwartku, dnia upamiętniającego ustanowienie przez Jezusa Chrystusa sakramentów Eucharystii, kapłaństwa i spowiedzi, pozdrawiam wszystkich księży, których Bóg postawił na drodze mojego życia i dziękuję im za ich ofiarną posługę. 

środa, 16 kwietnia 2014

Czerwona Rasa




,,Czerwona Rasa’’ - fantazja z 2012 roku, która pojawiła się w mojej głowie nad morzem. Opowiada o inwazji na Ziemię demonicznej Czerwonej Rasy potworów z kosmosu. Wezwane przez syberyjskiego szamana, spadły razem z meteorytem tunguskim w 1907 r. Od tego czasu opanowały serca i umysły wielu postaci historycznych takich jak Lenin, Stalin, Trocki, Beria, Mussolini i Hitler, poprzez nich budując swe imperium zła na Ziemi i popełniając liczne zbrodnie. Stałą siedzibą Czerwonej Rasy była Rosja, gdzie działając poprzez bolszewików doprowadziła do krwawej rewolucji i ustanowienia pierwszego państwa totalitarnego. Z potworami z Czerwonej Rasy walczył św. Ilja Muromiec, który w tym celu powrócił z Nieba na Ziemię. Jednak niegodziwość ludzka w XX wieku była tak wielka, że Czerwona Rasa wciąż zyskiwała sobie nowych zwolenników, a w niektórych rejonach globu rządzi poprzez komunistów po dziś dzień. 


Markus ov Cosiar


 Markus ov Cosiar – dominikanin, który uczył mnie religii w trzeciej klasie gimnazjum, oraz we wszystkich klasach liceum. Lekcje odbywały się zrazu w szkole, później zaś w salce katechetycznej w kościele ojców dominikanów. W przeciwieństwie do poprzedniego katechety, pana Andreusa ov Leovishinera, potrafił utrzymać dyscyplinę i dobrze, bo nauczyciel powinien ,,trzymać za mordę, lecz chwytać za serce''. Kiedy Markus ov Xertus źle się zachowywał, ojciec Cosiar kazał mu wyjść z sali. Mój kolega tego nie zrobił, więc ojciec Markus sam wyszedł. W końcu grupa chłopaków przeszkadzających w zajęciach, została z nich wyrzucona. Ojciec Markus ov Cosiar był moim przyjacielem. Czasem spowiadałem się u niego po lekcjach, mówiłem mu o swoich wątpliwościach. Pytałem się czy moja ulubiona powieść i lektura w liceum - ,,Mistrz i Małgorzata'' nie propaguje satanizmu (okazało się, że nie), o ocenę twórczości Brunona Schulza i Wojciecha Cejrowskiego (katecheta oceniał go pozytywnie, ewentualne zastrzeżenia mogłyby dotyczyć formy nie treści), oraz o to czy wolno mi przeczytać ,,Harrego Pottera'' dla wyrobienia zdania. Dałem mu do oceny teologicznej zbiór opowiadań ,,Dom'', uznał, że napisałem moralnie dobrą książkę. Pytałem się też o to czy mam powołanie do kapłaństwa, lub życia zakonnego, ale powiedział mi, że to czy jakaś myśl pochodzi od Boga, nie zależy od tego jak często się pojawia (po latach przekonałem się ostatecznie, że nie mam powołania do bycia osobą duchowną).


Z jego wypowiedzi pamiętam min. zdanie: ,,Wiara potrzebuje dopalaczy'', czyli tego co ją wzmacnia i rozwija, ,,Palenie to kretyństwo'' (to zdanie włożyłem w usta Dziadka w zbiorze opowiadań ,,Dom''), czapkę nazywał żartobliwie ,,czapencją'', w odpowiedzi Davidusowi ov Torenovowi powiedział, że seks przedmałżeński to głupota. Czasem organizował nam spotkania z innymi duchownymi – z klerykiem i księdzem z Dominikańskiego Centrum Informacji o Sektach i Nowych Ruchach Religijnych, który ostrzegał nas przed naukami Świadków Jehowy, różokrzyżowców i przed neopogańskim nazizmem. W przeciwieństwie do mnie był przeciwnikiem Radia Maryja – mówił, że o. Rydzyk jest antysemitą, a w rozmowie ze mną mówił, że propaguje on ,,chrześcijaństwo przeżyciowe'', uznające za wartościowe tylko przyjemne doznania religijne (czytając ,,Nasz dziennik'' zauważyłem pozytywny wyjątek od tej reguły). Warto jednak podkreślić, że o propagandowym filmie Jerzego Morawskiego ,,Imperium ojca Rydzyka'' wyraził się negatywnie, mówiąc, że jest ,,dziwny''. Mój katecheta cenił twórczość Tolkiena i Lewisa, a także (co niektórych może zdziwić i zgorszyć) – film ,,Matrix'', w owym czasie bardzo surowo oceniony na łamach ,,Naszego dziennika''). Pod koniec pierwszej klasy liceum uczestniczyłem w odprawianej przez niego Mszy Świętej na zakończenie roku.


Niektóre wypowiedzi o. Markusa budziły spore kontrowersje. Raz powiedział, że ,,Jezus jest zaje... sty'' (Davidus ov Torenov nagrodził to owacją na stojąco), za co został ukarany przez prowincjała. Co prawda w gwarze młodzieżowej owe wulgarne słowo wartościuje pozytywne (poprzez porównanie do seksu), ale nie powinno się mówić o Iluvatarze używając Czarnej Mowy Mordoru. Wiele lat później napisał w Internecie ,,na pohybel tradsom i lefebrystom'', co mimo całej sympatii do o. Markusa również jestem zmuszony ocenić negatywnie. Po pierwsze nie każdy tradycjonalista jest lefebrystą (min. Tolkien był tradycjonalistą posłusznym zaleceniom ostatniego soboru), a po drugie lefebryści chociaż błądzą, też są naszymi bliźnimi i też trzeba ich szanować.



Pisząc ,,Tatrę. Suplement'' z nauk o. Markusa zapożyczyłem wypowiedź ,,Misie są niebezpieczne'', dotycząca postawy roszczeniowej (,,mi się należy''...) oraz historię o chorej dziewczynie opiekującej się drzewkiem. Ponadto biały ryś Deneb po części był wzorowany na znajomym o. Cosiara, o którym on opowiadał.



Śniło mi się, że:

- szedłem z o. Markusem wzdłuż torów kolejowych i rozmawialiśmy o Einsteinie,
- o. Markus prowadził lekcję religii na plaży,



- o. Markus zorganizował Oktoberfest w Parku Nadratowskiego, skrytykował dostawców ciastek, gdy ci się spóźnili, z morza wyszli Ojciec Czas i Matka Natura, oboje piękni i młodzi i przyszli pod mój dom, zaś o. Markus tłumaczył dlaczego trzeba być punktualnym.

Pinokio




O Pinokiu – znanym na całym świecie pajacyku wymyślonym w XIX wieku przez włoskiego pisarza Carla Collodiego, dowiedziałem się po raz pierwszy w wieku przedszkolnym z książki napisanej na podstawie filmu Disneya. Ponadto miałem grę planszową zainspirowaną przygodami najsłynniejszego pajaca świata. Gdy byłem już nieco starszy, oglądałem dwie kreskówki o Pinokiu. Jedna z nich była dobranocką i występowała w niej, wędrująca razem z pajacykiem kaczuszka Ginna. W klasie czwartej obejrzałem z Mamą film fantasy o Pinokiu, w którym główny bohater został wyrzeźbiony z drzewa, na którym zakochany Dżepetto wyrył serce, dyrektor teatru zamienił się w wieloryba, zaś lis i kot byli początkowo parą złodziei na koniec filmu zamienionych w zwierzęta. Powieść Collodiego przeczytałem w klasie czwartej jako lekturę – wydała mi się nieco dziwna i niesamowita. Wtedy też pisałem wypracowanie ,,Pinokio i Dżepetto w Krainie Baśni'' (spodobało się pani ze świetlicy). W tym wypracowaniu, tytułowi bohaterowie udali się do Krainy Baśni pociągiem. Spotkali na plaży konia morskiego, a gdy zamieniony już w chłopca Pinokio zachorował na wymyśloną chorobę ,,AIDS dżumowaty'' został wyleczony wodą z magicznej fontanny. Pinokio i Dżepetto przeszkadzali ponadto nowobogackim w strzelaniu z okien samochodu do jednorożców.
Pinokio w występuje w cyklu komiksów ,,Baśnie'' Billa Willinghama. Jest synem Dżepetta, wystruganym z drewna, a zamienionym w chłopca przez Niebieską Wróżkę (Pinokio miał wielki żal do niej, że już na zawsze pozostał chłopcem). Razem z innymi Baśniowcami przebywał na wygnaniu w Nowym Jorku, gdzie przyjaźnił się z Muchołapem i Niebieskim Chłopcem. Tymczasem Dżepetto wystrugał też potwornego władcę Adwersarza i armię drewnianych żołnierzy, z których pomocą podbił świat baśni. Po obaleniu jego imperium, dzięki wstawiennictwu Pinokia, Dżepetto został sprowadzony jako jeniec do Baśniogrodu w Nowym Jorku. Tam wciąż knuł, aż został zakopany żywcem przez zwierzęta. Do baśni o Pinokiu nawiązał również Andrzej Pilipiuk w opowiadaniu ,,Ośla opowieść'' ze zbioru ,,Aparatus'', gdzie młody, polski antykwariusz Robert Storm odkrył we Włoszech kości miniaturowych osiołków, z których wyizolował … ludzkie DNA (dowiedział się, że były to kości dzieci zamienionych w osły).
Jako ciekawostkę podam, że wielkim miłośnikiem Pinokia był sam papież Jan Paweł I, który dał temu wyraz w książce ,,Listy do sławnych postaci''.


Śniło mi się, że mistrz wschodnich sztuk walki, zabawiający się razem z kochanką w indyjskiej saunie, nakazał Pinokiowi przejść przez niebezpieczny las, aby mógł dostać się przezeń do Krainy Baśni; pajacykowi chcieli przeszkodzić lis i kot, inne zwierzęta zaś mu pomagały, połamał się, lecz w końcu dotarł na miejsce i został zamieniony w brodatego skrzata.