wtorek, 16 listopada 2021

,,Lilla Weneda''

 

,,O Polsko! póki ty duszę anielską

Będziesz więziła w czerepie rubasznym’’

- Juliusz Słowacki ,,Grób Agamemnona’’ (fragment)




W listopadzie 2021 r. przeczytałem tragedię Juliusza Słowackiego ,,Lilla Weneda’’ z 1840 r. Utwór poprzedza list do Cypriana Kamila Norwida.




Akcja rozgrywa się nad Gopłem w bliżej nieokreślonych ,,czasach bajecznych’’. Autor wykorzystał w swym utworze XIX – wieczną teorię o iliryjskim ludzie Wenedów (Wenetów) podbitych przez Słowian. Przedstawił Wenedów jako ludzi subtelnych i uduchowionych, podczas gdy zwycięscy Lechici mieli być prymitywnymi barbarzyńcami. Te dwa ludy miały symbolizować polskie zalety (Wenedowie) jak i wady narodowe (Lechici). Ową myśl o dwoistym charakterze narodowym Polaków dobrze oddaje też powyższy cytat z ,,Grobu Agamemnona’’.




Tytułowa bohaterka była kochającą córką starego króla Derwida; łagodną i dobrą młodą kobietą i pierwszą chrześcijanką z ludu Wenedów ochrzczoną przez św. Gwalberta. Według słów samego Słowackiego, jej pierwowzorem była Julia Alpinula; rzymska kapłanka zmarła w wieku zaledwie 23 lat. Lilla Weneda trzykrotnie ocaliła życie swemu ojcu, który trafił do lechickiej niewoli i został oślepiony z rozkazu królowej Gwinony. Kiedy władczyni Słowian kazała powiesić Derwida za długie włosy na gałęzi, Lilla Weneda zaproponowała, że jej ojciec zostanie ocalony, jeśli jeden z jego synów rzucając weń toporem zetnie warkocz. Kiedy Derwid został rzucony do jamy wężom na pożarcie, Lilla Weneda oczarowała gady grą na harfie, dzięki czemu nie zrobiły krzywdy ani jej, ani ojcu. Za trzecim razem kochająca córka nakarmiła skazanego na śmierć głodową ojca dając mu do zjedzenia swój … wianek z lilii wodnych (Słowacki w liście do Norwida pisał o głodujących chłopach, którzy ratowali się przed śmiercią jedząc łodygi tych kwiatów). Zginęła uduszona wstążką przez Gwinonę. Jej zwłoki spalona na stosie pogrzebowym razem z ciałem ojca.

W dramacie przeplatają się nawiązania słowiańskie, germańskie, celtyckie i chrześcijańskie.




Siostra Lilli Wenedy, starsza od niej Roza Weneda była pogańską czarodziejką. Nie wahała się praktykować czarnej magii. Stanęła na czele powstania Wenedów i dając posłuch kłamstwom Ślaza, zamordowała wziętego do niewoli Lechona, najstarszego syna Lecha i Gwinony. Postać Rozy Wenedy może nawiązywać do Kazi, czarodziejki z czeskiej legendy.




Słowiański wódz Lech, brat Czecha był niskiego wzrostu pantoflarzem o słabym i chwiejnym charakterze. Miał z Gwinoną trzech synów; dorosłego i równie ,,miękkiego’’ jak ojciec, Lechona, oraz małoletnich Arfona i Kraka. Ten ostatni otrzymał imię legendarnego pogromcy smoka wawelskiego i założyciela Krakowa. Z kolei w ich matce, każącej małym synom pastwić się nad powieszonym Derwidem, dostrzegłem odległe echo księżnej kijowskiej św. Olgi, matki księcia Światosława, która przed swoim chrztem okrutnie zemściła się na plemieniu Drewlan.



Derwid miał dwóch synów noszących teoforyczne imiona Lelum i Polelum (nosili je apokryficzni polscy bogowie – bliźnięta). W czasie antylechickiego powstania królewicze walczyli skuci jednym łańcuchem. W ten sposób wypełniło się proroctwo Rozy Wenedy o wodzu z dwiema głowami.



Wśród Wenedów, poeta wymienia irańskich Scytów rzekomo czczących Odyna (ahistoryzm), Mazonów (przodków Mazowszan) i Lutonów (przodków Litwinów, a więc Bałtów). Na ich czele stało dwunastu wodzów, co nawiązuje do dwunastu wojewodów; stryjów Popiela.



Okrutna i energiczna królowa Gwinona pochodziła z Islandii co upodabnia ją do germańskiej Brunhildy. Postać ta nosi również cechy legendarnej Ryksy, żony Popiela II.




Pustelnia św. Gwalberta, spalona przez jego niegodziwego sługę Ślaza, mieściła się w czaszce olbrzyma co nawiązuje do walk bogów Asgardu z tymi istotami.




Imię (a może raczej tytuł?) Derwid nieprzypadkowo brzmi podobnie jak druid. Oznaką jego władzy była harfa symbolizująca ducha narodu i etniczną tożsamość Wenedów. Kiedy Derwid został zmuszony przez okrutną Gwinonę do wyboru między ukochaną córką a harfą, sama Lilla Weneda radziła mu, aby zabrał święty instrument, a ją pozostawił w niewoli. Jak wiadomo, harfa odgrywała ważną rolę w kulturze dawnych Celtów i dlatego do dziś widnieje w godle Irlandii.




Św. Gwalbert nawiązuje do postaci św. Wojciecha (łac. Adalbertus). 1 Dostrzegał w pogańskich Wenedach dobrych ludzi i próbował ich ewangelizować, również we współpracy z lechickimi najeźdźcami. Jego sługa Ślaz był niegodziwym kombinatorem, który przysporzył swemu panu wielu kłopotów (współczesny religioznawca określiłby go mianem trickstera). Objawienie się Maryi nad stosem pogrzebowym Lelum i Polelum oznacza ostry konflikt między chrześcijaństwem, a rodzimymi wierzeniami pogańskimi.

,,Lilla Weneda’’ to prawdziwy skarb literatury polskiej, który warto sfilmować :). W tytułowej bohaterce wręcz można się zakochać. Pamiętam, że gdy studiowałem, jakiś szczeciński polityk proponował, aby zamiast pomnika Sediny upamiętnić rzeźbą Lillę Wenedę.



1 Odsyłam do posta: ,,Św. Wojciech’’.

Oniricon cz. 769

         Śniło mi się, że:




- w poczekalni u dietetyka spotkałem Rafała Dębskiego, powiedziałem mu, że czytam jego wpisy na Facebooku i wiem, że jego dzieci stały się lewakami, oraz śnię o nim,




- Herkules chodził boso i razem z neandertalczykami łowił na plaży wieloryby, w tym śnie pojawiła się też Xena,



- nazwałem Gesera ,,połączeniem św. Jerzego, Herkulesa i Czyngis - chana'',



- poszedłem z Mamą do ,,Natur House'' mieszczącego się na zamku, na witrynie były terraria z kolorowymi, niejadowitymi wężami, Mama włożyła rękę, aby dotknąć jednego z nich, na zamku otyła dietetyczka zaproponowała mi udział w Balu Okultystów, lecz odmówiłem z przyczyn religijnych, bałem się, że teraz zastosuje ona wobec mnie czary voodoo, na bal przybył druid z Wielkiej Brytanii, atrakcjami były kąpiele w basenach z wódką i denaturatem, oraz jedzenie sosu tzatziki z ludzkiej spermy,




- hobbity we frakach piły wino na plaży,




- mówiłem, że już w II RP istniał negatywny stereotyp inteligenta, zaś współczesny antyintelektualizm jest uzasadniony, bo wielu profesorów popierało komunistów,



- w Telewizji Trwam oglądałem japońską kreskówkę na podstawie powieści Michaliny Olszańskiej ,,Atlantyda, dziecko gwiazd'', powiedziałem, że lubię tę autorkę i to nie jej wina, że jej ojciec jest wariatem politycznym, zdrajcą i ogłupia ludzi, dodałem, że nie daję rady słuchać Wojciecha Olszańskiego z powodu jego bluzgów (na jawie też tak uważam),



- jakiś człowiek chciał zasztyletować Galadrielę,



- Tezeusz miał na plecach błyszczącą skorupę zielonego żółwia,



- po latach wróciłem do szkoły, gdzie spotkałem Pavlasa ov Vidłara, który dotknął moich pleców i zaproponował mi udział w imprezie dla chrześcijańskiej młodzieży, potem poszedłem do toalety zbudowanej z zielonego szkła, zamknąłem się w kabinie z piękną Mulatką, a potem spotkałem Piotra Fronczewskiego,



- oglądałem na you tube relację ze święta Midsommar, w czasie którego piękna, młoda Szwedka pływała nago w jeziorze,



- polskie prawo uchwalone na wniosek Osamy bin Ladena pozwala muzułmanom na kastrację mężczyzn,

- dawca spermy miał amputowaną dłoń, którą zaraz potem przyszyto,

- w polskich szkołach uczniowie mogą dowolnie się ubierać, a nawet nosić irokezy na głowach,




- pisałem recenzję filmu ,,Kler'', którego nie oglądałem,

- Jacek Piekara postulował mordowanie chorych dzieci zaraz po narodzeniu, UWAGA: To tylko sen, nic takiego się nie wydarzyło,




- w XVII wieku diabeł namawiał Polaków, by stosowali eugeniczne praktyki Wilkozaków,




- zacząłem zdanie: ,,W Czechach jakiś pan...'',

- ktoś powiedział, że woli ubogiego Kraka niż bogatego Aleksandra Wielkiego, zwanego też Alfonsem,




- Hiperborejczycy czcili boginię Cerinę mającą postać hybrydy złotej łani z kobietą,



- kikimora nosiła naszyjnik z ludzkich nosów (wymyślone na jawie),



- Edyta Górniak zamieniła się w Pocahontas i zamieszkała w lesie ze zwierzętami (wymyślone na jawie),



- przedstawiłem Janesowi ov Calcium teorię spiskową, że akcja francuskiego filmu ,,Góra Lwa'' rozgrywa się nie we Francji, lecz w Sierra Leone, na co wskazywał tytuł i obecność Murzynów na ulicach,



- w szkole pisałem wypracowanie o bursztynie, przytoczyłem w nim legendę, że bałtyckie bursztyny to odłamki zburzonego pałacu Juraty, zaś nauczycielki przypisywały bursztynom magiczne właściwości,

- na plaży krasnoludek i szczur wyławiali bursztyny, gdy ich dotykałem były duże i miękkie jak plastelina. 

poniedziałek, 15 listopada 2021

,,Beatryks Cenci''

 

,,Cenci Beatrice, * 1577, jako córka rzymskiego szlachcica Francesco C., kazała w porozumieniu ze swą macochą Lukrecją i bratem Giacomo zamordować swego ojca w 1598 z powodu srogiego obchodzenia się z dziećmi (chciał ją rzekomo skłonić do kazirodztwa). Stracono ją 1599. Temat ten, ponętny zwłaszcza dla romantyków, opracował Słowacki w dramacie polskim (‘Beatryks Cenci’, zapewne 1839) i francuskim (fragmenty), Shelley w dramacie ‘Rodzina Cencich’ 1819 (przekład polski Kasprowicza), Guerrazi w powieści ‘Beatrice Cenci’ (1854). Rzekomy portret B. C. w pałacu Barberinich w Rzymie jest studjum Guido Reni’ego albo Guercina’’ - ,,Encyklopedia Powszechna Wydawnictwa Gutenberga tom 3 Cauer Emil do Dewon’’



W listopadzie 2021 r. przeczytałem tragedię Juliusza Słowackiego ,,Beatryks Cenci’’. Tytułowa bohaterka była młodą szlachcianką żyjącą w renesansowym Rzymie gdzie rywalizowały ze sobą możne rody Orsinich i Collonów. Pochodziła z rodziny niszczonej nienawiścią, składającą się z ojca, matki, oraz braci: dorosłego Fabrycego i małego Azo. Rodzina zawiązała spisek na życie ojca, którego zasztyletowała Beatryks. Władzom doniósł o tej zbrodni domownik; garbaty ksiądz Negri, niespełniony malarz, który też był zamieszany w spisek. Cała rodzina (łącznie z dzieckiem, jakim był Azo) została wtrącona do lochu. Dolorida, współczująca córka barygiela (dowódcy straży) pocieszała Beatryks w więzieniu. Ojcobójczynię kochał malarz Giani, brat księdza Negri. Na mocy wyroku sądu całą rodzinę ścięto mieczem. Jedynie mały Azo został oszczędzony, miał bowiem przyglądać się straceniu bliskich. W końcowej scenie Giani popełnił samobójstwo połykając szkoło z rozbitego witraża, zaś małym Azo musiał zaopiekować się sędziwy zakonnik, padre Anselmo.




Ważną rolę w dramacie odgrywają trzy Furie, nazywane też Wiedźmami lub Jędzami (Furie to rzymska nazwa greckich Erynii). Przywołała je matka głównej bohaterki. Zgodnie z antycznym pierwowzorem nosiły przy sobie węże. Przybierały postaci żebraczek. Jedna z nich złożyła ofiarę z białego gołębia. Furie wzorem szatana z demonologii chrześcijańskiej, podżegały do zbrodni (w antycznych mitach Erynie – Furie nie namawiały do czynienia zła, a tylko je karały). Na cmentarzu ukazały malarzowi Giano głowę wizję uciętej głowy Beatryks, aby go w niej rozkochać i tym samym unieszczęśliwić (może to być odległe echo trzech wiedźm z ,,Makbeta’’ Williama Szekspira). Inną postacią fantastyczną jest ukazujący się Beatryks we śnie, duch jej ojca, który nakazał córce, aby pościeliła mu w trumnie.

niedziela, 14 listopada 2021

Człowiek w dębie

 

,,Hej gęba

Na dębie

Jak zięba!’’

- Witold Gombrowicz ,,Ferdydurke’’



W czasach kiedy istnieli jeszcze jaworowi ludzie, gdzieś na ziemiach późniejszej Analapii rósł dąb prastary, pamiętający jeszcze narodziny królowej Anej I, wysoki i rozłożysty, hojnie darzący zwierzynę żołędziami. W dębie tym niczym otchłań zionęła ogromna dziupla. Miał w niej swoje legowisko Sten (Stenus), jedyny wówczas na świecie reprezentant rasy nazywanej człowiekiem w dębie. Ani on sam, ani nikt inny, nie wiedział kim byli jego macierz i ojciec. Powiadano, że zrodził się samoistnie z żołędzia pobłogosławionego złotym berłem Cara – Księżyca. Sten wzrostu był średniego, zaś skóra na nim miała barwę jasnozieloną niczym młody listek wypuszczony na wiosnę. Zamiast czupryny, głowę jego okrywała trwale zrośnięta z kośćmi czaszki nadzwyczaj duża czapeczka żołędzia, wokół której wyrastało kilka listków. Palce dłoni i stóp Stena zakończone były czarnymi pazurami ułatwiającymi wspinaczkę po drzewach, zaś słabiznę zakrywał przepaską ze skóry rysia. Pożywienie jego stanowiły wybierane z gniazd jaja, jaszczurki, owady, jagody, orzechy, miód, żywica i wszelkie nasiona, zaś wiewiórki ze srebrnymi dzwoneczkami na szyjach przynosiły mu wieści ze świata. ,,Smutku doznaje moja dusza, nie znam bowiem żadnej niewiasty podobnej mi wyglądem, któa mogłaby stać się dla mnie żoną i matką moich dzieci’’ - któregoś dnia Sten wydrapał pazurem napis tejże treści na korze dębu, w którego dziupli mieszkał. Kiedy to pisał, z jego oczu; jednego złotego, a drugiego lazurowego, ciekły łzy smutku. Dodać należy, że liczył wówczas czternastą wiosnę życia, a mimo to myślał o sobie niczym o wiekowym starcu.




Nie był jednak do końca samotny. W każdą sobotę odwiedzała go za zgodą rodziców, ośmioletnia rusałka Żanna o włosach rudych jak futerko wiewiórki. Była córką rusałki Tombaki i wodnika Kostomysła, z którymi mieszkała w niewielkim jeziorze Rozlewiu. Sten rozmawiał z nią godzinami o ptactwie i obyczajach leśnej zwierzyny, uczył gry w karty, bierki i warcaby. Żanna śpiewała dlań piosenki niezwykłej piękności, bowiem tak jak każda rusałka talent i zamiłowanie do tańca i śpiewu wyssała z mlekiem matki.




Stena odwiedzał w jego samotni również Foma Striż, syn rusałki zgwałconej przez bezkosta. Nazywano go Kuglarzem Bez Kości. Po swoim ojcu, krwiopijcy z hord smoka Rykara, odziedziczył bowiem niezwykłą giętkość całego ciała, pozwalającą mu wyginać je na wszystkie możliwe i niemożliwe strony. Władny był nawet zawiązywać swe ręce i nogi na supeł. Wędrował od uroczyska do uroczyska, za opłatą zabawiając rusałki i wiły popisami swych umiejętności gimnastycznych. Choć budził podziw wijąc się jak śluzica, serce zaś miał łagodne i szlachetne, żadna nimfa nie chciała go za męża. Wszystkie obawiały się związać na całe życie z synem bezecnego bezkosta. Foma Striż zaś smucił się z powodu swej samotności.


*


Którejś soboty wypadającej trzy dni przed Nocą Kupały, Sten pożegnał się z Żanną i Kuglarzem Bez Kości.

- Czas mi wyruszyć w świat – oznajmił – poszukać sobie żony. Najlepiej takiej, która byłaby do mnie podobna.

- Życzymy ci, abyś ją wreszcie znalazł – oznajmiła poważnie mała Żanna podnosząc do koralowych usteczek kieliszek wypełniony rosą miodową. Był to słodki i orzeźwiający napój, którego sekret wytwarzania przez laty Zosim – Enk w postaci pszczoły, powierzył leśnej rusałce Jadze Miodowej, która upiekła pierwsze w dziejach pierniki.

- Za przyszłą oblubienicę – wzniósł toast Foma Striż.




Kiedy przyjaciele osuszyli dzban rosy miodowej, Sten wyruszył w drogę. Żegnając się z nim, Żanna wręczyła mu wykonaną przez siebie bransoletkę z piórek sikory modrej.

- To prezent jaki będziesz mógł dać swojej oblubienicy, gdy ją w końcu znajdziesz – uśmiechnęła się mała rusałka.

Sten podziękował dzieweczce, a wtedy Foma Striż wręczył mu gruby kostur z wyrytymi na nim imionami Boruty Wilczego Pasterza i Dziewanny Šumina Mati, zakończony krótkim, srebrnym ostrzem.

- To na wilki i wilkołaki, gdyby jakieś napastowały cię w drodze – Sten przyjął i ten podarunek, po czym uściskał Kuglarza Bez Kości.

- Będzie nam ciebie brakowało – rzekła ze smutkiem Żanna.

- Nie frasujcie się o mnie. Jeszcze zatańczycie na moim weselu – pocieszał ją Człowiek w Dębie, choć nie mówił tego wcale z lekkim sercem.

Rusałka i syn bezkosta odprowadzili przyjaciela aż do kamiennego bałwana Świętowita ustawionego wysiłkiem olbrzymów na rozstajnych drogach. Dalej Sten wyruszył sam przed siebie. Gdy zapadła noc, wyciągnął ręce ku migotliwym gwiazdom i zawołał do nich.

- O przewodniczki łodzi, pokażcie mi drogę wśród cieni! - Gwiazdy litościwie słały mu promienie złotego i srebrnego światła, aby nie zabłądził w mrocznym lesie.


*



Sten leżał wyciągnięty na sofie z pucharem rosy miodowej w dłoni wewnątrz jasno oświetlonej chaty zagubionej wśród ciemnych kniei. Za oknem świecił Księżyc, gwiazdy i świetliki pląsały wśród mroku, a sowy pohukiwały. Do piersi Stena tuliła się nadobna nimfa w kusym, czerwonym jak posoka gieźle. Miała perłową cerę, oczy szmaragdowe jak mury grodu Oz i jedwabiste włosy barwy płomieni. Nosiła mnóstwo ozdób ze złota, pereł i oprawionych w srebro turkusów. Powiedziała, że nazywa się Zina i jest córką Henny i Adamanta. Sten cieszył się na myśl, że pozyskał miłość tej urodziwej istoty.




- Wiele wiorst musiałem przemierzyć, idąc z zachodu na wschód, nim zaszedłem w twe progi, pani – opowiadał Człowiek w Dębie. - Przemierzając lasy spotkałem wołaka, który miał na imię Wyjec i okrutnie rugał jakąś rusałkę, która sam nie wiem co w nim widziała. Natknąłem się na satyra tak opitego winem zaprawionym durmanami niczym wąpierz krwią, że nie potrafił utrzymać się na swych koźlich nogach. Spotkałem driadę Dorkę z mandatu Dziewanny wypasającą stada dzików, która powiedziała mi, że szczęście jest bliżej niż myślę… Ciekawe co to znaczy. Przeprawiłem się przez zdradliwe mokradła na grzbiecie żółwia, którego skorupa była cała ze złota. Żółw chciał mi wręczyć szablę do obrony przez kikimorami, lecz podziękowałem mu i odmówiłem mówiąc, że do obrony wystarczy mi kostur podarowany przez przyjaciela. Nim tu przyszedłem, ubiłem nim niejedną strzygę i wilkołaka Sanjara Szalonego o czarnym futrze i sześciu rękach. Ech… Wszystkich moich przygód nie dałoby się spisać nawet w opasłym tomie! - Zina Adamantówna zdawała się uważnie słuchać, co sprawiało Stenowi ogromną przyjemność, a następnie przeciągnęła się jak kotka.

- Co dzień będę cię darzyła taką rozkoszą, że zapomnisz o całym świecie… - obiecywała.

Człowieka w Dębie z błogiego zamyślenia wyrwał natarczywy pisk burej myszy. Odwrócił się w kierunku skąd dobiegał dźwięk i ujrzał walające się w kurzu pod sofą czaszki wodników, leśnych mężów, satyrów, żmijów, a nawet koziogłowych čartów. Potem zauważył w oczach Ziny drapieżne iskierki. Namiętna kochanka wystawiła długi, rozdwojony jak u węża język zakończony dwoma kolcami jadowymi. Najwyraźniej miała zamiar ugodzić nimi Stena, aby i jego czerep dołączył do grona zimnych czaszek.

- Ratuj mnie Anahito, Pani Złotego Łańcucha! Zwodnica mnie zwiodła i pożreć zamierza! - Zawołał Sten.

Wyrwał się z objęć zwodnicy i robiąc gwiazdę, doskoczył do swego kostura stojącego w kącie. Wymierzył cios srebrnym ostrzem w usta Ziny, odcinając jej jadowity język. Zwodnica z jękiem upadła na podłogę i wykrwawiła się. Sten postanowił opuścić jej chatę, na odchodnym wydając ją na pastwę płomieni.



*

- Takie właśnie były moje przygody – podsumował Sten zdając po powrocie relację Żannie i Fomie Striżowi. - Żadna ze spotkanych rusałek czy wił mnie nie chciała. Może ożenek nie jest mi przeznaczony? - zakończył smutno.

- A może szukałeś daleko, tego co jest blisko? - zasugerowała Żanna i wówczas Sten zrozumiał, że to ją najbardziej miłował.




Rusałka i Człowiek w Dębie zaczekali cierpliwie, aż oboje osiągną wiek sprawny do małżeństwa, bowiem jak w erze jedenastej uczył Teost Car – Słońce ,,prawdziwa miłość potrafi czekać’’. Potem pobrali się i wyprawili wesele, zaś Foma Striż był drużbą na ślubie Stena. Gdy narodziło się ich pierwsze dzieciątko, również Kuglarz Bez Kości znalazł sobie wreszcie żonę. Była nią rusałka Gwinona, druhna Żanny. To jednak już całkiem inna historia.


sobota, 13 listopada 2021

Oniricon cz. 768

     Śniło mi się, że:




- tłumaczyłem, że bohaterowie ,,Wymrocza'' tylko pozornie są politeistami, zaś Agej jest jedynym Bogiem, dodałem, że inspirację wziąłem z ,,Silmarillionu'' J. R. R. Tolkiena,



- Agej miał za żonę boginię, która łagodziła jego surowość,

- w czasie wizyty w CHR ,,Galaxy'' w Szczecinie nagle przewróciłem się i zrobiłem rzadką kupę w majtki, a pani Casiya ov Płutova pocieszała mnie, że teraz Zuzia - czarownica da mi leczniczą herbatkę,




- wymyślałem stwory, które następnie ożywały np. kobietę z czerwoną głową indyka,



- inkwizytor Aleksander Posacki skazał na ukrzyżowanie Harry'ego Pottera, czarodziej mówił, że szanuje Jezusa za to, iż z miłości oddał życie, lecz nie szanuje o. Posackiego, kiedy umarł, obecna przy egzekucji Małgorzata Nawrocka ucieszyła się z jego śmierci,



- czytałem w książce o największej polskiej bitwie z 1945 r. kiedy to Polacy i Sowieci szli na Berlin wzdłuż polskich rzek, porozumiewali się głosami słowików i sępów, a nawet przybierali postać tych ptaków, rozmawiali z kraskami i z przyczyn militarnych wycinali dziuplaste drzewa, w których te ptaki się gnieździły,



- razem z Babcią odwiedziłem kościelny pensjonat, gdzie zostawiłem na parterze rękopis ,,Wymrocza'' zawierający mit o stworzeniu świata oraz historię czarodzieja walczącego z komunistami, obawiałem się, że moja książka nie spodoba się księdzu,



- śnił mi się Jakub Wędrowycz i kobiety w bikini, lecz nie pamiętam co robili,




- Mokosza jest bardziej podobna do Magdaleny Mielcarz niż do Jeny ov Blackeyovej,



- w związku z ustawą o ochronie języka polskiego zastanawiałem się jak teraz będzie nazywać się hot dogi,

- rano pewna rodzina walczyła o pierwszeństwo w korzystaniu z toalety,



- Stanisław Szur czcił małą Indiankę Ainbo z Puszczy Amazońskiej jako pomniejszą boginię z orszaku ,,Pana Boruty i Pani Dziewanny'' (wymyślone przed zaśnięciem),




- wypożyczyłem z biblioteki ,,Po drugiej stronie książki'' Andrzeja Pilipiuka i zmartwiłem się kiedy na czytaną przeze mnie książkę spadła kropla mojej krwi,




- w ,,Krwi elfów'' Andrzeja Sapkowskiego czarownica chciała zaprosić Jezusa do stworzonego przez siebie świata gdzie rosła sztuczna trawa, zaś Kościołowi katolickiemu nie spodobał się jej pomysł,




- ktoś chciał, aby gołębie z wiekiem zamieniały się w jastrzębie, zaś jakaś kobieta powiedziała, że to niemożliwe,

- Babcia zdenerwowała się z mojego powodu i bałem się, że umrze,




- w książce zobaczyłem na ilustracji dziwsmitsa; hybrydę foki z jaszczurką, a jakaś dziewczyna poprawiła jego nazwę na ,,szmit'',

- czytałem wczesną wersję ,,Mistrza i Małgorzaty'', w której pierwszym rozdziale występowała kobieta pracująca na stacji kosmicznej oraz cudzoziemiec, który przyleciał samolotem i w czasie lotu został zatrzymany przez NKWD,

- miałem początki nietrzymania stolca, powąchałem kołdrę, lecz nie zobaczyłem na niej śladów fekaliów,




- Norman Davies w książce ,,Smok wawelski nad Tamizą'' napisał, że w 2000 r. w Wielkiej Brytanii ustawiono olbrzymie figury Jezusa i Maryi, zaś ludzie chodzili po nich udając wszy, Davies nie chciał, by jego książka została przetłumaczona na język polski, bo uważał, że każdy powinien uczyć się języków obcych,

- wyraziłem obawę, że będę podglądany w publicznej toalecie, a jakiś nastolatek oburzył się gdy o tym powiedziałem,




- Andrzej Pilipiuk powiedział, że zgoli brodę jako ostatni z polskich pisarzy,

- Andrzej Pilipiuk zapuścił sobie długą, rudą brodę i włosy oraz założył spódnicę, zaś lewacy oskarżali go o ośmieszanie LBGT tym strojem.