poniedziałek, 10 stycznia 2022

,,Wdowa''



W styczniu 2022 r. obejrzałem rosyjski horror ,,Wdowa’’ (tytuł oryginału: ,,Vdova’’) z 2020 r. w reżyserii Iwana Minina. Film jest rosyjską odpowiedzią na głośny amerykański horror ,,Blair Witch Project’’ z 1999 r. Obie produkcje są stylizowane na paradokumenty (po angielsku taki zabieg artystyczny nazywa się found footage 1).

Akcja rozgrywa się 14 października 2017 r. w mrocznym lesie na północ od Petersburga w obwodzie leningradzkim w Rosji. Wyjaśniam, że choć 6 września 1991 r. Leningrad zmienił nazwę na Petersburg, obwód leningradzki do dziś upamiętnia swą nazwą zbrodniarza :(.




Na filmie ekipa ratowników, w której skład wchodzili Ilja, Alosza, Andriej, Wika i pies Jukon rasy husky, poszukiwała w lesie zaginionego chłopca imieniem Nikita. W wyprawie towarzyszyła im reporterka Kristina.


W głuszy kryła się tytułowa antagonistka; półdemon zwany Kulawą Wdową. Ostrzegały przed nią wyryte na korze drzew pogańskie symbole przedstawiające żabę. Niegdyś była to Zofia Ryża, która jeszcze w XX wieku udusiła męża. Za karę sąsiedzi połamali jej nogi i nagą wrzucili do bagna. Odtąd Kulawa Wdowa topiła swe ofiary i pozbawiała je ubrań. Ratownicy znaleźli na bagnach wiedźmę Zoję, sprawiającą wrażenie obłąkanej, która za pomocą magicznego rytuału próbowała bronić ludzi przed Kulawą Wdową. Niestety Wika zastrzeliła Zoję, myśląc, że to ona jest demonem. Kulawa Wdowa pozabijała wszystkich ratowników. Ocalała jedynie reporterka Kristina, która trafiła do szpitala.



1 Innym przykładem found footage jest zrecenzowany już na tym blogu, norweski film ,,Łowca trolli’’.

niedziela, 9 stycznia 2022

Oniricon cz. 782

         Śniło mi się, że:



- opisywałem na blogu legendę o Chrobacji; prasłowiańskim państwie w Górach Świętokrzyskich,



- nazwa Rumunia znaczy ,,ładna dolina'',




- w apokryfie o św. Pawle, św. Piotr został przedstawiony jako blady kosmita klęczący przed Jezusem i napisano o nim: ,,Ten klecha idzie przed tobą'',

- Voytakus ov Višnic mieszkał w budce z chińskimi i wietnamskimi przekąskami, gdzie oglądał telewizję i robił porządki przed Wielkanocą,

- kiedy powoli szedłem ulicą zaatakował mnie w celach rabunkowych młodzieżowy gang, z powodu ciemnego koloru mojej skóry bandyci uznali mnie za Syryjczyka lub Cygana, zaś obronił mnie Konrad T. Lewandowski,

- litera ,,A'' jest jednocześnie samogłoską i spółgłoską,



- Julian Apostata zamierzał założyć aquapark,



- szedłem boso po ulicy Szczecina, aby zgodnie z indyjską tradycją zadać sobie jak największy ból prowadzący do przyjemności i zobaczyłem na rysunku ciemnoskórą boginię o dziesięciu rękach,

- powiedziałem Andrzejowi Dudzie, że uważam go za irlandzkiego półboga Antero Tuatha de Danann,

- Andrzej Duda był alchemikiem, synem Michała Sędziwoja,



- szedłem ulicą razem z Anną Brzezińską, ucieszyłem się kiedy mi powiedziała, że przeczytała ,,Tatrę'' i uważa ją za rewelacyjną, prosiłem pisarkę o zgodę na zamieszczenie jej opinii na blogu, lecz odparła, że jeszcze nie skończyła czytać,



- kiedy Anna Brzezińska studiowała na KUL - u, jednym z jej wykładowców był Radek Rak,



- w chacie będącej niegdyś tramwajem spotkałem straszliwie brzydką czarownicę o stopach zakończonych pazurami, mówiłem jej, że kiedyś była piękna, lecz grzech ją oszpecił,



- rozmawiałem w jednym pokoju z Putinem i Łukaszenką,



- Daily Alice szła nago przez las,

- wahałem się wpisać książkę ks. Aleksandra Posackiego do bibliografii dla fantastów,



- przedstawiłem Lecha Wałęsę i innych nielubianych polityków jako potwory,



- czytałem panu Martinusowi ov Simcassowi fragment ,,Pawlaczycy'' o sklepach ,,Społem'' i Unii Europejskiej z dołączonymi artykułami z gazet min. z artykułem Aleksandra Krawczuka szkalującym Żołnierzy Wyklętych,




- wróciłem do szkoły gdzie toaleta miała zamontowane trzy drzwi na cześć ,,praw kobiet'', zaś świetliczanka wyświetlała dzieciom film Disneya o ogrodach Euforiona oparty na greckim micie,



- w liceum mówiłem koleżankom, że w mojej twórczości Polska nie różni się od Rosji,

- jedząc potrawy wigilijne poznałem cały alfabet,



- spotkałem się z pięknymi, amerykańskimi i ukraińskimi kreacjonistkami i rozmawiałem z ich mężem o literaturze,



- do szczecińskiej kwiaciarni przyjechała czeska policja, zwana Koroną, znalazłem tam jakiś szary dokument z wypisaną na nim dużą sumą pieniędzy, a wieczorem kiedy jakiś Czech dzwonił do mojego domu przez domofon, chciałem mu oddać dokument,



- na całym świecie mleko zbuntowało się przeciwko ludziom i zaczęły ukazywać się na jego powierzchni czerwone pioruny, kiedy zobaczyłem taki piorun w telewizji uznałem, że lewacy znów chcą mordować nienarodzone dzieci, lecz Mama uspokajała mnie, że to tylko taka moda. 

sobota, 8 stycznia 2022

,,Wojownik i czarodziejka''

 

,,Wszyscy ludzie potrzebują oparcia. Słabi, żeby nie utonąć, a silni, żeby nie wypaść z orbity’’ - Jarosław Borszewicz (1956 – 2016)



W styczniu 2022 r. obejrzałem amerykańsko – argentyński film heroic fantasy ,,The Warrior and the Sorceress’’ (z polskimi napisami) z 1984 r. w reżyserii Johna C. Brodericka (1942 – 2001) na podstawie pomysłu Akiro Kurosawy (1910 – 1998).



Akcja rozgrywa się w osadzie Yamatar na pustynnej planecie Ura, gdzie dwóch okrutnych tyranów, Zeg i Bal Coz toczyło walki o studnię. Oprócz ludzi świat ten zamieszkiwały takie istoty fantastyczne jak: dwunożna, mówiąca jaszczurka (pupil i doradca Bal Coza), tancerka o czterech piersiach, oraz Borgo i inni łowcy niewolników mający postać potwornych Beduinów.



Do Yamataru przybył samotny najemnik Homerak (Kain), zwany też ,,czarnym wojownikiem/ rycerzem’’. Początkowo zaciągnął się na służbę do Bal Coza, porzucił go jednak, gdy despota planował go zabić, aby nie musieć wypłacić mu żołdu. Homerak – Kain bronił mieszkańców Yamataru przed śmiercią z pragnienia i przed bratobójczą bitwą. Opiekował się również tytułową czarodziejką.



Czarodziejka Naja, córka prałata Yamataru, była piękną, ciemnowłosą kobietą w bardzo skąpym stroju (film niestety epatuje widokiem jej obnażonych piersi). Wojownik ocalił ją z niewoli tyrana Zega. Krew czarodziejki dodana do żelaza, miała posłużyć do wykucia czarodziejskiego miecza przecinającego żelazo. Naja pomogła Homerakowi – Kainowi, dostarczając mu tej broni. Dzięki niej wojownik na czele ludu Yamataru odniósł zwycięstwo nad Borgiem; hersztem łowców niewolników. Wcześniej Zeg zabił Bal Coza, zaś Borgo zabił Zega.

W trakcie oglądania filmu narzuca mi się analogia między Nają a Jezusem Chrystusem, który odkupił ludzkość przelewając swą krew na krzyżu (dawne miecze miały rękojeści w kształcie krzyża, zaś w heraldyce krzyż i miecz często występują wymiennie).

piątek, 7 stycznia 2022

Kult lunarny




 ,,W religji, mitologji i wierzeniach ludów, odgrywa k.[siężyc] ważną rolę jako władca deszczów, krwi (menstruacja), urodzajności, snów, duchów i umarłych, wreszcie jako miernik czasu. W plamach na k. dopatrywano się postaci ludzi lub zwierząt, a lunacjom przypisywano wpływ na bieg spraw ziemskich. Za szczególnie ważne uchodziły nów i pełnia, którym n. p. Rzymianie, Grecy i Hindusi składali ofiary. Dziś jeszcze pierwsze ukazanie się sierpa k. po nowiu oznajmia początek wielkich mahometańskich świąt. Termin Świąt Wielkanocnych zależny jest od wiosennej pełni'' - ,,Encyklopedia Powszechna Wydawnictwa Gutenberga tom 8 Kolejowe sądy rozjemcze do Laud William''



 

,,Baśń o wężowym sercu albo wtóre słowo o Jakóbie Szeli''

 

,,Szela Jakób, przywódca chłopów z czasów rzezi galicyjskiej 1846 (um. 1866), za namową starosty Breindla stanął na czele urlopników, z którymi zaczął pamiętną rzeź galicyjską w powiatach bocheńskim, rzeszowskim i tarnowskim. W ten sposób rząd austriacki sparaliżował wybuch zamierzonego powstania, gdyż chłopi z zaciekłością mordowali szlachtę, dwory jej zaś grabili i palili. Po pacyfikacji kraju rząd austrjacki ofiarował S. osadę w Glitt na Bukowinie, lecz i tu spotkał się z pogardą sąsiadów, którzy go unikali. Umarł w obłąkaniu’’ - ,,Encyklopedia Powszechna Wydawnictwa Gutenberga tom 16 Serbowie do Szkocja’’

 


 

W styczniu 2022 r. przeczytałem bardzo kontrowersyjną powieść fantasy Radka (Radosława) Raka ,,Baśń o wężowym sercu albo wtóre słowo o Jakóbie Szeli’’.



Akcja rozgrywa się w pierwszej połowie XIX wieku w Galicji, określanej nowotestamentową nazwą Galilea (wieś Siedliska, Emaus, Lwów) oraz w baśniowej krainie Króla Węży.



O tytułowym bohaterze pisał wcześniej Stanisław Wyspiański w ,,Weselu’’ (Szela pojawia się w nim jako duch Dziada) i Bruno Jasieński w poemacie ,,Słowo o Jakubie Szeli’’. Nie spodobało mi się, gdy w kiedyś w telewizji jakiś polityk z PSL bronił Szeli (sam oceniam tę postać historyczną negatywnie). W powieści Raka, garściami czerpiącej z chłopskiego folkloru, Szela został ukazany jako bohater mityczny o tragicznym życiorysie, przeżywający fantastyczne przygody. W dzieciństwie Kóba stracił ukochaną matkę i został wygnany przez ojca za zaprószenie ognia. Wychowywał go przyjaciel, sędziwy człowiek nazywany Starym Myszką, który min. opowiadał mu baśnie i wprowadzał w tajniki ludowej medycyny (pojawia się ciekawy opis zabiegu przypominającego nieco chińską akupunkturę). Kóba i Stary Myszka pracowali jako szabesgoje u żydowskiego karczmarza Kohlmanna, przezywanego też Kohlkopfem. Mimo różnicy religijnej i kulturowej, Żyd traktował ich znacznie lepiej niż dziedzic Siedlisk, jaśniepan Wiktoryn Bogusz. Obaj chłopi musieli odrabiać pańszczyznę w jego majątku. Po śmierci Starego Myszki, Kóba błąkał się po zaświatach gdzie poszukiwał serca Króla Węży. Opowiadano, że został beskidnikiem (miejscowe określenie rozbójnika), który w czasie kolędy wymierzył sprawiedliwość karbowemu Mychajłowi i innym dworakom prześladującym chłopską rodzinę. Jako beskidnik uratował również również przed zamarznięciem ruskiego chłopa Xenesa Raka (zapewne przodka Autora), zaszywając go w ciele żywego wołu. O dziwo, zwierzę przeżyło operację, po której zostało mu tylko parę blizn. Po powrocie do rodzinnej wioski zamienił się sercami z Wiktorynem Boguszem. Dziedzic wówczas złagodniał, zaś chłop stał się okrutny, czemu sprzyjały jeszcze nędza i poniżenie w jakich żył. Szela był hardy, zbuntowany przeciw panu, jak też przeciw Bogu, którego niesłusznie winił za swoje cierpienia (pojawia się scena, w której pobił mówiącą, przydrożną figurę Chrystusa). Został zmanipulowany przez cesarskiego urzędnika, Josefa Breinla, który wykorzystując zasadę ,,dziel i rządź’’, podburzył Szelę do rozpętania rzezi galicyjskiej, zwanej jako rabacja. Szela wrócił do namiestnika we Lwowie, dosiadając lwa i zaczął buntować chłopów, co skończyło się masakrą szlachty i mieszkańców dworów w zapusty 1864 r. Kiedy groźba kolejnego polskiego powstania została już zażegnana, Austriacy spacyfikowali rabację, zaś samego Szelę osadzili we własnym gospodarstwie na Bukowinie, gdzie szczęśliwie dożył reszty swych dni.

W życiu Szeli było wiele kobiet.



Jego pierwszą miłością była Żydówka Chana, córka karczmarza Kohlmanna. Nie grzeszyła urodą i chodziła nocą po dachu. Kochała Jakuba i dosłownie oddała mu swoje serce pokryte piórami. Umarła spadając z dachu, lecz Szela spotkał ją ponownie na zesłaniu na Bukowinie.



Piękna rusałka Malwa o włosach barwy wody budziła w Jakubie pożądanie erotyczne. Chodź zdradzała go z jaśniepanem Wiktorynem, Jakub dosłownie oddał jej swoje serce, odeszła. Zimę spędzała śpiąc pod ziemią. Ponownie spotkali się we Lwowie, skąd wracali na grzbiecie lwa.



Pustelnica Sława była wiedźmą mieszkającą gdzieś w beskidzkiej puszczy. Ponoć jej prawdziwa tożsamość to Magura, córka Króla Węży. Potrafiła przybierać młody wygląd i karmiła węże mlekiem ze swych piersi. Zaopiekowała się zabłąkanym Jakubem, któremu dała pić swoje mleko. Potem uczyła go przemiany w rośliny i zwierzęta. Przeżyła podpalenie swej chaty przez Joakima Piekiełkę, który szukał zemsty za to, że jego dziecko urodziło się martwe. Przygotowała Jakuba do rabacji, ucząc go ,,cnót’’ pająka (inwersja hymnu o miłości św. Pawła). W 1846 r. przybrała swą starą i brzydką postać i odleciała na żerdzi.


Po powrocie z baśniowej krainy, Szela miał kolejno trzy żony, czy też konkubiny z ludu, które urodziły mu siedmioro dzieci. Najbardziej kochał syna Staszka i bardzo boleśnie odczuł jego zabranie do wojska, w wyniki intrygi Wiktoryna Bogusza. Ostatnia żona Szeli, Salcia umarła zimą w drodze do Pomirek. Przed śmiercią odmawiała Różaniec.



Rolę antagonisty pełni dziedzic, Wiktoryn Bogusz (1798 – 1846), syn schorowanego Stanisława i brat melancholijnego bibliofila Nikodema. Początkowo był hulaką; pijakiem i rozpustnikiem, a do tego sadystą. Lubił bić chłopów, którym potem kazał całować swój pierścień. Przyczynił się do śmierci schorowanego Starego Myszki. Gardził książkami i własnym rozwojem intelektualnym. Kiedy w jego piersi zabiło wężowe serce Szeli, zmienił się na lepsze. Przestał katować chłopów, obniżył ich powinności pańszczyźniane, zaniechał gwałcenia chłopek i swoim dotychczasowym przyjaciołom nie pozwalał już tego czynić, zaopiekował się chorym ojcem, uwięzionym na strychu i oplecionym przez bujną roślinność, zaczął hodować motyle i czytać książki; literaturę piękną i naukową. Kiedy powiedział Szeli, że mu wybacza (zamiast prosić o wybaczenie), wzbudził w nim tylko gniew. Ostatecznie został zamordowany nożem w czasie rabacji przez Staszka Szelę, syna Jakuba.


Oprócz rusałki i czarownicy, na kartach powieści przewija się wiele innych istot nie z tego świata.



Kocmołuch był demonem z polskiego folkloru godzącym w podstawy bytu chłopskich rodzin.


,,KOCMOŁUCH był niedużym, pokracznym stworkiem mieszkającym pod progiem stajni lub obory. Tam przesypiał cały dzień, a na żer wychodził nocą. Podpełzał wtedy bezszelestnie pod krowie wymię i doił je, aż brzuch napełniony mlekiem robił mi się okrągły jak balon. Rano gospodynie nie znajdowały żadnych widocznych śladów kocmołucha, ale o jego wizycie świadczył znacznie zmniejszony udój. […] kocmołuchy były gorliwie tępione i przepędzane wszelkimi możliwymi sposobami’’ - Paweł Zych, Witold Vargas ,,Bestiariusz słowiański. Rzecz o skrzatach , wodnikach i rusałkach’’


W powieści imię to nosił mówiący i pijący wódkę, czarny kot, w którym łatwo dopatrzeć się inspiracji Behemotem z ,,Mistrza i Małgorzaty’’. Kocmołuch potrafił też zamieniać się w czarnego koguta. W ludzkiej postaci był Samuelem Watą, wiernym służącym rodziny Boguszów, który oddał życie broniąc jaśniepana Wiktoryna. Ta ostatnia postać nawiązuje do hobbita Sama Gamgee, wiernego sługi i przyjaciela Froda.



Diabły Amazarak i Azaradel dysponowały mocą zmiany postaci. Amazarak zamieniał się w przystojnego, nagiego mężczyznę o długich, blond włosach i jelenim porożu, zaś Azaradel był otyły i miał na głowie parostki kozła sarny. Przyczyniły się do rozpętania rabacji, w celu odzyskania wężowego serca spoczywającego w piersi Wiktoryna Bogusza. Czarty te były niegdyś dwoma bliżej nieopisanymi czarodziejami z ,,Władcy Pierścieni’’ (ceniły Sarumana, zaś nienawidziły Gandalfa). Potrafiły też przybrać postać kulawego lisa i ślepego kota, postaci z ,,Pinokia’’.



Węże odgrywają w powieści bardzo ważną rolę. Potrafiły osiągać monstrualne rozmiar i mówiły ludzkim głosem. Chlubiły się swoją wdzięcznością. Kiedy Kóba uratował małego węża leżącego w pobliżu mofety (zatrutego źródła) węże ofiarowały mu serce swego króla, dzięki któremu Szela na własne życzenie mógłby zostać panem. Król Węży był ogromny i spał głęboko pod ziemią. Władał światem w czasach mezozoiku, w epoce geologicznej, kiedy na świecie żyły dinozaury. W zamierzchłych czasach miał syna Jakóba i córkę Magurę. Autor porównuje go do Cthulhu z horrorów Lovecrafta. Szela spotkał pod ziemią wężowych ludzi, którzy używali smoków jako koni.



Ałła – akba (od arabskich słów: ,,Allah akbar’’ - Bóg jest wielki) był straszliwym bożkiem Tatarów i Żydów zabitym w walce przez pustelnika Mruka, niechcianego syna Króla Węży, podrzuconego przez demony. Jego pierwowzorami mogli być tacy antagoniści słowiańskich herosów jak Pogańskie Idoliszcze z ruskich bylin i Crni Arapin z serbskich legend.


Zły Człowiek był beskidzkim pustelnikiem, niegdyś wyrzuconym z klasztoru. Stracił wiarę w Boga i ludzi, a jego język obfitował w przekleństwa. Pod wpływem opowieści kota Kocmołucha, Jakub zastanawiał się czy nie był on czasem Mrukiem, synem Króla Węży.



W 2020 r. powieść została nagrodzona Nike. Choć nie jest mi po drodze ze środowiskiem ,,Gazety Wyborczej’’ przyznającym tę nagrodę, zachętę do sięgnięcia po powieść stanowiły dla mnie zawarte w niej wątki ze słowiańskich wierzeń ludowych. W mojej ocenie jak najbardziej można powieściowemu bohaterowi współczuć i go rozumieć, jednak nic nie usprawiedliwia jego okrucieństw. Powieść opowiada o tragicznym rozdziale z historii Polski. Zaborcy mając po swej stronie zarówno pychę i głupotę zadufanej w sobie szlachty jak też ciemnotę i brak poczucia tożsamości narodowej uciskanych przez nią chłopów, wykorzystali te czynniki, aby Polacy miast walczyć o niepodległość, wyrzynali się nawzajem. Nie jest to baśń dla dzieci. Zawiera sceny przemocy i seksu oraz wulgaryzmy; prawdziwie chamski język, którym mówią zarówno chłopi jak i szlachta. Jednak pisarze, zarówno realiści jak też fantaści mają prawo pisać także o trudnych i bolesnych kartach z naszej historii, bowiem jak pisał w ,,Sułkowskim’’ Stefan Żeromski: ,,Trzeba rozrywać rany polskie, żeby się nie zabliźniły błoną podłości’’. Dużym plusem jest dla mnie ogromne bogactwo wyobraźni Autora i jego rozległa wiedza o słowiańskim folklorze, liczne nawiązania literackie (wśród drugoplanowych bohaterów pojawia się sam Leopold von Sacher – Masoch (1836 – 1895), autor ,,Wenus w futrze’’, od którego nazwiska pochodzi słowo masochizm), oraz odrobina humoru (np. rozśmieszyło mnie, gdy Kóba wysłany przez jaśniepana po czeską wódkę, wypił jej trochę, a potem uzupełnił niedobór w butelce własnym moczem). Choć trzeba zauważyć, że pańszczyzna mimo wszystko nie była tym samym co niewolnictwo, a pruscy junkrzy i rosyjscy bojarzy byli jeszcze gorsi od polskich panów, uważam, że powieść jest zbyt dobra, aby ją oddawać lewakom.


czwartek, 6 stycznia 2022

Kult solarny



 ,,S[łońce], jako jeden z najważniejszych tworów natury, źródło światła i życia, normujące podział czasu i orientację, odgrywało od zamierzchłych czasów dominującą rolę w rozwoju kultury ludzkiej. W czasach pogańskich odbiera cześć, jako jedno z najpotężniejszych bóstw. Z kultem jego spotykamy się nietylko u wszystkich prawie ludów starożytnych, lecz także i wśród współczesnych nam ludów pierwotnych. Zwykle łączy się on z kultem ognia [...]. Jako bóstwo, wyobrażano s. rozmaitemi symbolami (tarcza, koło, oko, biały byk lub koń, wąż, orzeł i t. p.) będącemi jednocześnie jego atrybutami. Kult s. w czasach późniejszych ulega pewnej zmianie; staje się on symbolem walki dobrego ze złem, światła z ciemnością (Ormuzd i Ahryman, Marduk i Tiamat, Horus i Set i t. p.). Wpływy tego kultu dają się zaobserwować nawet i u chrześcijan (aureole słoneczne dookoła głów świętych, forma monstrancji in.). - Pozorną wędrówkę dzienną s. po niebie tłumaczono w sposób następujący: s. rodzi się w głębi, pojętej jako łono kobiece, z której wyszedłszy przelatuje lub przejeżdża  przez niebiosa, by wieczorem zpowrotem zanurzyć się w głębię podobną. Przez świat podziemny lub morze przedostaje się ono na wschód, gdzie wynurza się z powrotem, lub też rodzi się jako nowe s. Ta wędrówka s. staje się w niektórych wierzeniach symbolem życia ludzkiego. - Zaćmienia s. tłumaczą sobie rozmaite ludy, jako groźbę połknięcia s. przez jakiegoś smoka, stąd usiłowania zapobieżenia temu przez hałas, krzyki, strzały, skierowane ku cieniowi, zachodzącemu na s. [...]'' - ,,Encyklopedia Powszechna Wydawnictwa Gutenberga tom 16 Serbowie do Szkocja''



 

Mieszkańcy luster

 

,,Ten, który z demonami walczy, winien uważać, by samemu nie stać się jednym z nich. Kiedy spoglądasz w otchłań ona również patrzy na ciebie’’ - Friedrich Nietzsche



Maja, której imię oznaczało w mowie toropieckiej Złotą Pszczołę, niedawno skończyła dziewięć lat. Była rusałką obdarzoną rudymi włosami i oczami podobnymi do robaczków świętojańskich. Mieszkała razem z rodzicami w Księżycowym Zamku o białych, lśniących murach, który trzydzieści lat temu wyrósł w ciągu jednej księżycowej nocy z białego kamyka zasadzonego w wilgotnej ziemi. Na zamku tym, pełnym ozdobnych naczyń i mebli, klejnotów, obrazów i starych ksiąg, nieraz gościł Chors Car – Księżyc i jego urodziwa córka, niezrównana łowczyni Dziwica wraz z liczną sforą wyżłów, chartów i ogarów. Ciekawa świata Maja lubiła czytać książki, od zbiorów baśni i legend po uczone rozprawy. Towarzyszami jej dziecięcych zabaw były jednorożec Zural i długowłosy kot Białasek. Wszędzie tam gdzie stanęło złote kopyto Zurala, tam z ziemi wyrastały chabry. Matką Mai była rusałka Lubomira, ojcem zaś wodnik Lidiusz.



Na Księżycowym Zamku mieściła się również komnata Asmatiny, babci Mai. Wysoka i smukła Asmatina miała cerę barwy dojrzałego zboża, długie, złociste włosy i świecące, turkusowe oczy, zaś jedyną widoczną oznaką sędziwego wieku był złoty deltoid na jej czole. Na obrazie mistrza Rusłana Rustejki z ery trzynastej można ją ujrzeć w sukni mieniącej się siedmioma barwami przynależnymi smoku Tęczynowi.



Za oknem, na nocnym niebie gwiazdy pląsały i wznosiły pieśni na cześć Wielkiego Ageja, który posadził na tronach Swaroga Cara – Słońce i Chorsa Cara – Księżyca, a srebrny blask docierał do najdalszych zakątków komnaty. Maja nie mogła zasnąć. Małą rączką gładziła puszyste futerko Białaska, zaś jej podobne do złoto – zielonych iskierek oczy wpatrywały się ciekawie w taflę dużego zwierciadła w mosiężnej ramie ukształtowanej na podobieństwo dwóch gryfów.

- Jeszcze nie śpisz, kochanie? Już późno – Asmatina weszła do komnaty cicho jak kot.

- Nie, babuniu – odpowiedziała Maja przeciągając się jak kotka na miękkim dywanie utkanym przez peri.

- Widzę, że interesuje cię lustro – stwierdziła Asmatina, zaś Maja przytaknęła skinieniem głowy. - Wiedz, że każde zwierciadło jest bramą do świata istniejącego równolegle do naszego. Świat ten poeci i mędrcy nazywają Zalustrzem. Muszę cię jednak przestrzec, skarbie, że nie należy zbyt długo wpatrywać się w lustro, bo można przez to, do tego świata trafić, a nie każda przygoda w Zalustrzu jest przyjemna i bezpieczna.

- Czy są tam kotki i koniki? - zaciekawiła się Maja.

- Tego nie wiem, bo nigdy nigdy nie byłam po drugiej stronie lustra – odrzekła Asmatina. - Jednak w mądrych księgach napisanych przez tych, którzy bawili w Zalustrzu, wyczytałam o różnych istotach, które tam bytują.

- Opowiedz o nich, babuniu, to takie ciekawe! - poprosiła Maja.

Asmatina przez moment chciała przekonać ukochaną wnuczkę, by spróbowała zasnąć, jednak gdy ta nalegała, nie potrafiła jej niczego odmówić.



- W Zalustrzu mieszkają lustrzanki, nazywane też nimfami lustrzanymi. Tak jak my, należą do rasy toropieckiej. Mają włosy w kolorze platyny i złote oczy. Noszą białe sukienki z pajęczyny i potrafią unosić się w powietrzu bez skrzydeł. Porozumiewają się ze sobą śpiewem. Mieszkają w grodzie zwanym Sękowiłą, mieszczącym się w wydrążonym pniu olbrzymiego drzewa. W grodzie tym wznosi się tron ich królowej, Marfizy Dziewiczej. Lustrzanki rodzą dzieci, wyłącznie dziewczynki, nie znając mężów, bowiem zapładnia je wiatr południowy. Opowiadają same o sobie, że przed trzystu laty przybyły do Zalustrza z naszego świata. Pierwszą lustrzanką miała być księżniczka Mirula z rodu królowej Kury. - Maja słuchała opowieści z wielką uwagą.


- W domostwach lustrzanek, usługują im lustrzęta, to jest skrzaty lustrzane. Przypominają bożęta spotykane w naszym świecie, jednak skórę mają przezroczystą, tak, że widać przez nią ich, jakby zatopione w szkle kości i narządy wewnętrzne. Mają też spiczaste zęby i lekko wyłupiaste oczy. Odzienie sporządzają z szarych gałganków. Nie trzeba się ich bać. Są pracowite i niestrudzenie opiekują się domostwem, jako jedynej nagrody oczekując resztek pożywienia.

- Zalustrze to taki wspaniały świat! - pisnęła z uciechy Maja i klasnęła z uciechy w dłonie. - Chciałabym je kiedyś odwiedzić i zaprzyjaźnić się z lustrzankami i lustrzętami.



- Mieszkają tam nie tylko przyjazne istoty – odparła poważnie Asmatina. - Po drugiej stronie zwierciadła żyją też lustrzyny, to jest potworne olbrzymy z luster. - Maja zadrżała, bo nie lubiła olbrzymów, nawet na obrazku.

- Jakie one są? - spytała dziewczynka.



- Wzrostem dorównują najwyższym jodłom i bukom. Ciała mają potężne i nagie, pokryte siną skórą, cztery ramiona i łyse głowy z ostro zakończonymi guzami kostnymi. Mają też żółte, świecące w ciemności ślepia, wielkie, krzywe zęby i smrodliwy oddech. Władzę sprawuje nad nimi car Azbukar Wiecznie Głodny. Żyją w wielkiej nieprzyjaźni z lustrzankami, które gdy tylko mają okazję, chwytają szponiastymi paluchami i pożerają na surowo. Niektóre lustrzanki służą im jako niewolnice… - Maja i Białasek wzdrygnęli się słysząc tą opowieść.



- Co zaś się tyczy istot znanych jako detka – ciągnęła Asmatina – wiesz, mam na myśli owe męskie głowy poruszające się na pajęczych nogach, to żyją nie tylko na Dzikich Polach, ale również w Zalustrzu. Czasem ukazują się próżnym dziewczętom, które zbyt długo przebywają przed lustrem. Wiesz, kochana wnusiu, że kiedyś rozmawiałam z detkiem? Ukazało mi się w lustrze i skarżyło na silny ból głowy z powodu rogów rosnących do wewnątrz. Poszłam wówczas do apteczki i dałam mu ziołową nalewkę będącą lekiem na migrenę. Pomogła i detko mi jeszcze podziękowało…

- Wystarczy, babciu – oznajmiła Maja. - Już teraz nie chcę mieszkać w Zalustrzu.

- A może chciałabyś już spać? - spytała Asmatina.

Maja nic nie odrzekła, bo właśnie zmorzył ją sen.