wtorek, 11 stycznia 2022

,,Rusałka. Jezioro umarłych''

 

,,Zwabiony przez piękne rusałki nieszczęśnik szedł za nimi w nabrzeżne sitowia, gdzie ginął utopiony lub co gorsza załaskotany na śmierć’’ - Paweł Zych, Witold Vargas ,,Bestiariusz słowiański. Rzecz o skrzatach, wodnikach i rusałkach’’




,, […] Słowianie znali niebezpieczne rusałki (wiły) – rodzaj kobiecych demonów zamieszkujących odludne i pierwotne obszary (wodne i nie tylko), przedstawiane często jako szpetne staruchy. Mniej przerażające, ale również w pewien sposób niepokojące były wyobrażone na różne sposoby żyjące w wodach panny – bogunki, stanowiące personifikację wodnego żywiołu. Wraz z kulturą klasyczną dotarły na ziemię Słowian nimfy – zmysłowe i raczej niegroźne boginie uosabiające siły natury, wśród których najady stanowiły ucieleśnienie źródeł, rzek i potoków. W rezultacie nakładania się rozmaitych tradycji doszło do swoistej zbitki pojęciowej, bowiem rusałka i nimfa stały się z czasem prawie synonimicznymi określeniami ponętnych wodnych panien […] tożsamych z dawnymi bogunkami’’ - Bartłomiej Grzegorz Sala ,,Wśród polskich syren, rusałek, meluzyn, świtezianek i innych wodnych panien’’

 



W styczniu 2022 r. obejrzałem rosyjski horror ,,Rusałka. Jezioro umarłych’’ (tytuł oryginału: ,,Rusałka. Oziero mjortwych’’) z 2018 r. w reżyserii Światosława Podgajewskiego (ur. 1983).

Akcja rozgrywa się w XXI wieku w mieście i starym domu na wsi gdzieś w Rosji.



Parą protagonistów są narzeczeni; Marina i Roman. Podczas gdy Marina, piękna blondynka cierpiała na hydrofobię (lęk przed wodą), Roman był pływakiem.



W czasie wieczoru kawalerskiego Roman miał nieszczęście spotkać tytułową rusałkę, co dla obojga narzeczonych stanowiło ciężką próbę ich miłości. Rusałka była niegdyś XIX – wieczną, wiejską dziewczyną Lizą Grigoriewną. Gdy wybranek jej serca poślubił inną kobietę, Liza wtargnęła na ich wesele i zasztyletowała młodą parę, a następnie, ścigana przez chłopów, utopiła się w jeziorze. Raz wyglądała jak młoda dziewczyna o bladej cerze i zielonkawych włosach, zaś innym razem zamieniała się w potwora z kłami, pazurami i zieloną skórą. Topiła ludzi, którzy później jako potworni topielcy żyli po śmierci na dnie jeziora. Uwodziła mężczyzn pytając ich czy ją kochają. Zamierzała rozdzielić Romana i Marinę. Posiadała władze nad wodą. W różnym czasie utopiła Ilję – przyjaciela Romana, jego siostrę Olę, oraz rodziców narzeczonego. Złą rusałkę można było pokonać obcinając jej włosy. W tym celu Marina przezwyciężyła swój lęk, wskakując do jeziora.

Film trzyma w napięciu i pięknie ukazuje miłość dwojga młodych ludzi zwyciężającą demona.

poniedziałek, 10 stycznia 2022

Refleksja polityczna cz. 36

 


Jako pisarz fantasta wstydzę się za Jakuba Żulczyka, który nazwał prezydent RP Andrzeja Dudę ,,debilem''. Sam byłem w gimnazjum wyzywany od debili i wiem jakie to ,,przyjemne''. Nie oceniam książek Żulczyka, bowiem ich nie czytałem, uważam jednak, że twórca kultury powinien mieć więcej kultury osobistej. O ,,wolnym sądzie'' zaś szkoda gadać... 

,,Wdowa''



W styczniu 2022 r. obejrzałem rosyjski horror ,,Wdowa’’ (tytuł oryginału: ,,Vdova’’) z 2020 r. w reżyserii Iwana Minina. Film jest rosyjską odpowiedzią na głośny amerykański horror ,,Blair Witch Project’’ z 1999 r. Obie produkcje są stylizowane na paradokumenty (po angielsku taki zabieg artystyczny nazywa się found footage 1).

Akcja rozgrywa się 14 października 2017 r. w mrocznym lesie na północ od Petersburga w obwodzie leningradzkim w Rosji. Wyjaśniam, że choć 6 września 1991 r. Leningrad zmienił nazwę na Petersburg, obwód leningradzki do dziś upamiętnia swą nazwą zbrodniarza :(.




Na filmie ekipa ratowników, w której skład wchodzili Ilja, Alosza, Andriej, Wika i pies Jukon rasy husky, poszukiwała w lesie zaginionego chłopca imieniem Nikita. W wyprawie towarzyszyła im reporterka Kristina.


W głuszy kryła się tytułowa antagonistka; półdemon zwany Kulawą Wdową. Ostrzegały przed nią wyryte na korze drzew pogańskie symbole przedstawiające żabę. Niegdyś była to Zofia Ryża, która jeszcze w XX wieku udusiła męża. Za karę sąsiedzi połamali jej nogi i nagą wrzucili do bagna. Odtąd Kulawa Wdowa topiła swe ofiary i pozbawiała je ubrań. Ratownicy znaleźli na bagnach wiedźmę Zoję, sprawiającą wrażenie obłąkanej, która za pomocą magicznego rytuału próbowała bronić ludzi przed Kulawą Wdową. Niestety Wika zastrzeliła Zoję, myśląc, że to ona jest demonem. Kulawa Wdowa pozabijała wszystkich ratowników. Ocalała jedynie reporterka Kristina, która trafiła do szpitala.



1 Innym przykładem found footage jest zrecenzowany już na tym blogu, norweski film ,,Łowca trolli’’.

niedziela, 9 stycznia 2022

Oniricon cz. 782

         Śniło mi się, że:



- opisywałem na blogu legendę o Chrobacji; prasłowiańskim państwie w Górach Świętokrzyskich,



- nazwa Rumunia znaczy ,,ładna dolina'',




- w apokryfie o św. Pawle, św. Piotr został przedstawiony jako blady kosmita klęczący przed Jezusem i napisano o nim: ,,Ten klecha idzie przed tobą'',

- Voytakus ov Višnic mieszkał w budce z chińskimi i wietnamskimi przekąskami, gdzie oglądał telewizję i robił porządki przed Wielkanocą,

- kiedy powoli szedłem ulicą zaatakował mnie w celach rabunkowych młodzieżowy gang, z powodu ciemnego koloru mojej skóry bandyci uznali mnie za Syryjczyka lub Cygana, zaś obronił mnie Konrad T. Lewandowski,

- litera ,,A'' jest jednocześnie samogłoską i spółgłoską,



- Julian Apostata zamierzał założyć aquapark,



- szedłem boso po ulicy Szczecina, aby zgodnie z indyjską tradycją zadać sobie jak największy ból prowadzący do przyjemności i zobaczyłem na rysunku ciemnoskórą boginię o dziesięciu rękach,

- powiedziałem Andrzejowi Dudzie, że uważam go za irlandzkiego półboga Antero Tuatha de Danann,

- Andrzej Duda był alchemikiem, synem Michała Sędziwoja,



- szedłem ulicą razem z Anną Brzezińską, ucieszyłem się kiedy mi powiedziała, że przeczytała ,,Tatrę'' i uważa ją za rewelacyjną, prosiłem pisarkę o zgodę na zamieszczenie jej opinii na blogu, lecz odparła, że jeszcze nie skończyła czytać,



- kiedy Anna Brzezińska studiowała na KUL - u, jednym z jej wykładowców był Radek Rak,



- w chacie będącej niegdyś tramwajem spotkałem straszliwie brzydką czarownicę o stopach zakończonych pazurami, mówiłem jej, że kiedyś była piękna, lecz grzech ją oszpecił,



- rozmawiałem w jednym pokoju z Putinem i Łukaszenką,



- Daily Alice szła nago przez las,

- wahałem się wpisać książkę ks. Aleksandra Posackiego do bibliografii dla fantastów,



- przedstawiłem Lecha Wałęsę i innych nielubianych polityków jako potwory,



- czytałem panu Martinusowi ov Simcassowi fragment ,,Pawlaczycy'' o sklepach ,,Społem'' i Unii Europejskiej z dołączonymi artykułami z gazet min. z artykułem Aleksandra Krawczuka szkalującym Żołnierzy Wyklętych,




- wróciłem do szkoły gdzie toaleta miała zamontowane trzy drzwi na cześć ,,praw kobiet'', zaś świetliczanka wyświetlała dzieciom film Disneya o ogrodach Euforiona oparty na greckim micie,



- w liceum mówiłem koleżankom, że w mojej twórczości Polska nie różni się od Rosji,

- jedząc potrawy wigilijne poznałem cały alfabet,



- spotkałem się z pięknymi, amerykańskimi i ukraińskimi kreacjonistkami i rozmawiałem z ich mężem o literaturze,



- do szczecińskiej kwiaciarni przyjechała czeska policja, zwana Koroną, znalazłem tam jakiś szary dokument z wypisaną na nim dużą sumą pieniędzy, a wieczorem kiedy jakiś Czech dzwonił do mojego domu przez domofon, chciałem mu oddać dokument,



- na całym świecie mleko zbuntowało się przeciwko ludziom i zaczęły ukazywać się na jego powierzchni czerwone pioruny, kiedy zobaczyłem taki piorun w telewizji uznałem, że lewacy znów chcą mordować nienarodzone dzieci, lecz Mama uspokajała mnie, że to tylko taka moda. 

sobota, 8 stycznia 2022

,,Wojownik i czarodziejka''

 

,,Wszyscy ludzie potrzebują oparcia. Słabi, żeby nie utonąć, a silni, żeby nie wypaść z orbity’’ - Jarosław Borszewicz (1956 – 2016)



W styczniu 2022 r. obejrzałem amerykańsko – argentyński film heroic fantasy ,,The Warrior and the Sorceress’’ (z polskimi napisami) z 1984 r. w reżyserii Johna C. Brodericka (1942 – 2001) na podstawie pomysłu Akiro Kurosawy (1910 – 1998).



Akcja rozgrywa się w osadzie Yamatar na pustynnej planecie Ura, gdzie dwóch okrutnych tyranów, Zeg i Bal Coz toczyło walki o studnię. Oprócz ludzi świat ten zamieszkiwały takie istoty fantastyczne jak: dwunożna, mówiąca jaszczurka (pupil i doradca Bal Coza), tancerka o czterech piersiach, oraz Borgo i inni łowcy niewolników mający postać potwornych Beduinów.



Do Yamataru przybył samotny najemnik Homerak (Kain), zwany też ,,czarnym wojownikiem/ rycerzem’’. Początkowo zaciągnął się na służbę do Bal Coza, porzucił go jednak, gdy despota planował go zabić, aby nie musieć wypłacić mu żołdu. Homerak – Kain bronił mieszkańców Yamataru przed śmiercią z pragnienia i przed bratobójczą bitwą. Opiekował się również tytułową czarodziejką.



Czarodziejka Naja, córka prałata Yamataru, była piękną, ciemnowłosą kobietą w bardzo skąpym stroju (film niestety epatuje widokiem jej obnażonych piersi). Wojownik ocalił ją z niewoli tyrana Zega. Krew czarodziejki dodana do żelaza, miała posłużyć do wykucia czarodziejskiego miecza przecinającego żelazo. Naja pomogła Homerakowi – Kainowi, dostarczając mu tej broni. Dzięki niej wojownik na czele ludu Yamataru odniósł zwycięstwo nad Borgiem; hersztem łowców niewolników. Wcześniej Zeg zabił Bal Coza, zaś Borgo zabił Zega.

W trakcie oglądania filmu narzuca mi się analogia między Nają a Jezusem Chrystusem, który odkupił ludzkość przelewając swą krew na krzyżu (dawne miecze miały rękojeści w kształcie krzyża, zaś w heraldyce krzyż i miecz często występują wymiennie).

piątek, 7 stycznia 2022

Kult lunarny




 ,,W religji, mitologji i wierzeniach ludów, odgrywa k.[siężyc] ważną rolę jako władca deszczów, krwi (menstruacja), urodzajności, snów, duchów i umarłych, wreszcie jako miernik czasu. W plamach na k. dopatrywano się postaci ludzi lub zwierząt, a lunacjom przypisywano wpływ na bieg spraw ziemskich. Za szczególnie ważne uchodziły nów i pełnia, którym n. p. Rzymianie, Grecy i Hindusi składali ofiary. Dziś jeszcze pierwsze ukazanie się sierpa k. po nowiu oznajmia początek wielkich mahometańskich świąt. Termin Świąt Wielkanocnych zależny jest od wiosennej pełni'' - ,,Encyklopedia Powszechna Wydawnictwa Gutenberga tom 8 Kolejowe sądy rozjemcze do Laud William''



 

,,Baśń o wężowym sercu albo wtóre słowo o Jakóbie Szeli''

 

,,Szela Jakób, przywódca chłopów z czasów rzezi galicyjskiej 1846 (um. 1866), za namową starosty Breindla stanął na czele urlopników, z którymi zaczął pamiętną rzeź galicyjską w powiatach bocheńskim, rzeszowskim i tarnowskim. W ten sposób rząd austriacki sparaliżował wybuch zamierzonego powstania, gdyż chłopi z zaciekłością mordowali szlachtę, dwory jej zaś grabili i palili. Po pacyfikacji kraju rząd austrjacki ofiarował S. osadę w Glitt na Bukowinie, lecz i tu spotkał się z pogardą sąsiadów, którzy go unikali. Umarł w obłąkaniu’’ - ,,Encyklopedia Powszechna Wydawnictwa Gutenberga tom 16 Serbowie do Szkocja’’

 


 

W styczniu 2022 r. przeczytałem bardzo kontrowersyjną powieść fantasy Radka (Radosława) Raka ,,Baśń o wężowym sercu albo wtóre słowo o Jakóbie Szeli’’.



Akcja rozgrywa się w pierwszej połowie XIX wieku w Galicji, określanej nowotestamentową nazwą Galilea (wieś Siedliska, Emaus, Lwów) oraz w baśniowej krainie Króla Węży.



O tytułowym bohaterze pisał wcześniej Stanisław Wyspiański w ,,Weselu’’ (Szela pojawia się w nim jako duch Dziada) i Bruno Jasieński w poemacie ,,Słowo o Jakubie Szeli’’. Nie spodobało mi się, gdy w kiedyś w telewizji jakiś polityk z PSL bronił Szeli (sam oceniam tę postać historyczną negatywnie). W powieści Raka, garściami czerpiącej z chłopskiego folkloru, Szela został ukazany jako bohater mityczny o tragicznym życiorysie, przeżywający fantastyczne przygody. W dzieciństwie Kóba stracił ukochaną matkę i został wygnany przez ojca za zaprószenie ognia. Wychowywał go przyjaciel, sędziwy człowiek nazywany Starym Myszką, który min. opowiadał mu baśnie i wprowadzał w tajniki ludowej medycyny (pojawia się ciekawy opis zabiegu przypominającego nieco chińską akupunkturę). Kóba i Stary Myszka pracowali jako szabesgoje u żydowskiego karczmarza Kohlmanna, przezywanego też Kohlkopfem. Mimo różnicy religijnej i kulturowej, Żyd traktował ich znacznie lepiej niż dziedzic Siedlisk, jaśniepan Wiktoryn Bogusz. Obaj chłopi musieli odrabiać pańszczyznę w jego majątku. Po śmierci Starego Myszki, Kóba błąkał się po zaświatach gdzie poszukiwał serca Króla Węży. Opowiadano, że został beskidnikiem (miejscowe określenie rozbójnika), który w czasie kolędy wymierzył sprawiedliwość karbowemu Mychajłowi i innym dworakom prześladującym chłopską rodzinę. Jako beskidnik uratował również również przed zamarznięciem ruskiego chłopa Xenesa Raka (zapewne przodka Autora), zaszywając go w ciele żywego wołu. O dziwo, zwierzę przeżyło operację, po której zostało mu tylko parę blizn. Po powrocie do rodzinnej wioski zamienił się sercami z Wiktorynem Boguszem. Dziedzic wówczas złagodniał, zaś chłop stał się okrutny, czemu sprzyjały jeszcze nędza i poniżenie w jakich żył. Szela był hardy, zbuntowany przeciw panu, jak też przeciw Bogu, którego niesłusznie winił za swoje cierpienia (pojawia się scena, w której pobił mówiącą, przydrożną figurę Chrystusa). Został zmanipulowany przez cesarskiego urzędnika, Josefa Breinla, który wykorzystując zasadę ,,dziel i rządź’’, podburzył Szelę do rozpętania rzezi galicyjskiej, zwanej jako rabacja. Szela wrócił do namiestnika we Lwowie, dosiadając lwa i zaczął buntować chłopów, co skończyło się masakrą szlachty i mieszkańców dworów w zapusty 1864 r. Kiedy groźba kolejnego polskiego powstania została już zażegnana, Austriacy spacyfikowali rabację, zaś samego Szelę osadzili we własnym gospodarstwie na Bukowinie, gdzie szczęśliwie dożył reszty swych dni.

W życiu Szeli było wiele kobiet.



Jego pierwszą miłością była Żydówka Chana, córka karczmarza Kohlmanna. Nie grzeszyła urodą i chodziła nocą po dachu. Kochała Jakuba i dosłownie oddała mu swoje serce pokryte piórami. Umarła spadając z dachu, lecz Szela spotkał ją ponownie na zesłaniu na Bukowinie.



Piękna rusałka Malwa o włosach barwy wody budziła w Jakubie pożądanie erotyczne. Chodź zdradzała go z jaśniepanem Wiktorynem, Jakub dosłownie oddał jej swoje serce, odeszła. Zimę spędzała śpiąc pod ziemią. Ponownie spotkali się we Lwowie, skąd wracali na grzbiecie lwa.



Pustelnica Sława była wiedźmą mieszkającą gdzieś w beskidzkiej puszczy. Ponoć jej prawdziwa tożsamość to Magura, córka Króla Węży. Potrafiła przybierać młody wygląd i karmiła węże mlekiem ze swych piersi. Zaopiekowała się zabłąkanym Jakubem, któremu dała pić swoje mleko. Potem uczyła go przemiany w rośliny i zwierzęta. Przeżyła podpalenie swej chaty przez Joakima Piekiełkę, który szukał zemsty za to, że jego dziecko urodziło się martwe. Przygotowała Jakuba do rabacji, ucząc go ,,cnót’’ pająka (inwersja hymnu o miłości św. Pawła). W 1846 r. przybrała swą starą i brzydką postać i odleciała na żerdzi.


Po powrocie z baśniowej krainy, Szela miał kolejno trzy żony, czy też konkubiny z ludu, które urodziły mu siedmioro dzieci. Najbardziej kochał syna Staszka i bardzo boleśnie odczuł jego zabranie do wojska, w wyniki intrygi Wiktoryna Bogusza. Ostatnia żona Szeli, Salcia umarła zimą w drodze do Pomirek. Przed śmiercią odmawiała Różaniec.



Rolę antagonisty pełni dziedzic, Wiktoryn Bogusz (1798 – 1846), syn schorowanego Stanisława i brat melancholijnego bibliofila Nikodema. Początkowo był hulaką; pijakiem i rozpustnikiem, a do tego sadystą. Lubił bić chłopów, którym potem kazał całować swój pierścień. Przyczynił się do śmierci schorowanego Starego Myszki. Gardził książkami i własnym rozwojem intelektualnym. Kiedy w jego piersi zabiło wężowe serce Szeli, zmienił się na lepsze. Przestał katować chłopów, obniżył ich powinności pańszczyźniane, zaniechał gwałcenia chłopek i swoim dotychczasowym przyjaciołom nie pozwalał już tego czynić, zaopiekował się chorym ojcem, uwięzionym na strychu i oplecionym przez bujną roślinność, zaczął hodować motyle i czytać książki; literaturę piękną i naukową. Kiedy powiedział Szeli, że mu wybacza (zamiast prosić o wybaczenie), wzbudził w nim tylko gniew. Ostatecznie został zamordowany nożem w czasie rabacji przez Staszka Szelę, syna Jakuba.


Oprócz rusałki i czarownicy, na kartach powieści przewija się wiele innych istot nie z tego świata.



Kocmołuch był demonem z polskiego folkloru godzącym w podstawy bytu chłopskich rodzin.


,,KOCMOŁUCH był niedużym, pokracznym stworkiem mieszkającym pod progiem stajni lub obory. Tam przesypiał cały dzień, a na żer wychodził nocą. Podpełzał wtedy bezszelestnie pod krowie wymię i doił je, aż brzuch napełniony mlekiem robił mi się okrągły jak balon. Rano gospodynie nie znajdowały żadnych widocznych śladów kocmołucha, ale o jego wizycie świadczył znacznie zmniejszony udój. […] kocmołuchy były gorliwie tępione i przepędzane wszelkimi możliwymi sposobami’’ - Paweł Zych, Witold Vargas ,,Bestiariusz słowiański. Rzecz o skrzatach , wodnikach i rusałkach’’


W powieści imię to nosił mówiący i pijący wódkę, czarny kot, w którym łatwo dopatrzeć się inspiracji Behemotem z ,,Mistrza i Małgorzaty’’. Kocmołuch potrafił też zamieniać się w czarnego koguta. W ludzkiej postaci był Samuelem Watą, wiernym służącym rodziny Boguszów, który oddał życie broniąc jaśniepana Wiktoryna. Ta ostatnia postać nawiązuje do hobbita Sama Gamgee, wiernego sługi i przyjaciela Froda.



Diabły Amazarak i Azaradel dysponowały mocą zmiany postaci. Amazarak zamieniał się w przystojnego, nagiego mężczyznę o długich, blond włosach i jelenim porożu, zaś Azaradel był otyły i miał na głowie parostki kozła sarny. Przyczyniły się do rozpętania rabacji, w celu odzyskania wężowego serca spoczywającego w piersi Wiktoryna Bogusza. Czarty te były niegdyś dwoma bliżej nieopisanymi czarodziejami z ,,Władcy Pierścieni’’ (ceniły Sarumana, zaś nienawidziły Gandalfa). Potrafiły też przybrać postać kulawego lisa i ślepego kota, postaci z ,,Pinokia’’.



Węże odgrywają w powieści bardzo ważną rolę. Potrafiły osiągać monstrualne rozmiar i mówiły ludzkim głosem. Chlubiły się swoją wdzięcznością. Kiedy Kóba uratował małego węża leżącego w pobliżu mofety (zatrutego źródła) węże ofiarowały mu serce swego króla, dzięki któremu Szela na własne życzenie mógłby zostać panem. Król Węży był ogromny i spał głęboko pod ziemią. Władał światem w czasach mezozoiku, w epoce geologicznej, kiedy na świecie żyły dinozaury. W zamierzchłych czasach miał syna Jakóba i córkę Magurę. Autor porównuje go do Cthulhu z horrorów Lovecrafta. Szela spotkał pod ziemią wężowych ludzi, którzy używali smoków jako koni.



Ałła – akba (od arabskich słów: ,,Allah akbar’’ - Bóg jest wielki) był straszliwym bożkiem Tatarów i Żydów zabitym w walce przez pustelnika Mruka, niechcianego syna Króla Węży, podrzuconego przez demony. Jego pierwowzorami mogli być tacy antagoniści słowiańskich herosów jak Pogańskie Idoliszcze z ruskich bylin i Crni Arapin z serbskich legend.


Zły Człowiek był beskidzkim pustelnikiem, niegdyś wyrzuconym z klasztoru. Stracił wiarę w Boga i ludzi, a jego język obfitował w przekleństwa. Pod wpływem opowieści kota Kocmołucha, Jakub zastanawiał się czy nie był on czasem Mrukiem, synem Króla Węży.



W 2020 r. powieść została nagrodzona Nike. Choć nie jest mi po drodze ze środowiskiem ,,Gazety Wyborczej’’ przyznającym tę nagrodę, zachętę do sięgnięcia po powieść stanowiły dla mnie zawarte w niej wątki ze słowiańskich wierzeń ludowych. W mojej ocenie jak najbardziej można powieściowemu bohaterowi współczuć i go rozumieć, jednak nic nie usprawiedliwia jego okrucieństw. Powieść opowiada o tragicznym rozdziale z historii Polski. Zaborcy mając po swej stronie zarówno pychę i głupotę zadufanej w sobie szlachty jak też ciemnotę i brak poczucia tożsamości narodowej uciskanych przez nią chłopów, wykorzystali te czynniki, aby Polacy miast walczyć o niepodległość, wyrzynali się nawzajem. Nie jest to baśń dla dzieci. Zawiera sceny przemocy i seksu oraz wulgaryzmy; prawdziwie chamski język, którym mówią zarówno chłopi jak i szlachta. Jednak pisarze, zarówno realiści jak też fantaści mają prawo pisać także o trudnych i bolesnych kartach z naszej historii, bowiem jak pisał w ,,Sułkowskim’’ Stefan Żeromski: ,,Trzeba rozrywać rany polskie, żeby się nie zabliźniły błoną podłości’’. Dużym plusem jest dla mnie ogromne bogactwo wyobraźni Autora i jego rozległa wiedza o słowiańskim folklorze, liczne nawiązania literackie (wśród drugoplanowych bohaterów pojawia się sam Leopold von Sacher – Masoch (1836 – 1895), autor ,,Wenus w futrze’’, od którego nazwiska pochodzi słowo masochizm), oraz odrobina humoru (np. rozśmieszyło mnie, gdy Kóba wysłany przez jaśniepana po czeską wódkę, wypił jej trochę, a potem uzupełnił niedobór w butelce własnym moczem). Choć trzeba zauważyć, że pańszczyzna mimo wszystko nie była tym samym co niewolnictwo, a pruscy junkrzy i rosyjscy bojarzy byli jeszcze gorsi od polskich panów, uważam, że powieść jest zbyt dobra, aby ją oddawać lewakom.