sobota, 17 czerwca 2023

Reformacja

 

,,Sprowadziło ono reformację; katolicy mordowali reformowanych, reformowani mordowali katolików: takie były pierwsze postępy wolności myśli. Katolicy odnieśli przewagę w Pingwinii’’ - Anatole France ,,Wyspa Pingwinów’’


 



O reformacji zainicjowanej przez Marcina Lutra w 1517 r. uczyłem się po raz pierwszy w klasie szóstej. Wcześniej jednak z czytanych książek wiedziałem już o Henryku VIII i Janie Kalwinie. W gimnazjum czytałem takie pozycje dotyczące reformacji w Polsce jak: ,,Państwo bez stosów’’ Janusza Tazbira, ,,Różnowierców polskich’’ Aleksandra Brücknera i ,,Epizod reformacyjny’’ Wacława Urbana.



Jako katolik negatywnie oceniam reformację, co oczywiście nie znaczy, że nie szanuję protestantów jako ludzi. Oprócz trwałego podziału chrześcijaństwa, przyniosła ze sobą prześladowania i wojny religijne (wśród prześladowców byli zarówno protestanci jak i katolicy), zniszczenie na fali reformacyjnego ikonoklazmu wielu bezcennych zabytków i dzieł sztuki oraz prześladowanie Żydów (zwłaszcza w Skandynawii). Zarówno Luter jak i Kalwin byli zwolennikami palenia czarownic i przeciwnikami teorii heliocentrycznej Kopernika (jej potępienie przez Kościół katolicki nastąpiło znacznie później).


Śniło mi się, że:


- byłem Janem Husem i bałem się śmierci na stosie,

- w Szczecinie znajduje się grób Marcina Lutra,

- Jan Kalwin był czarodziejem.

piątek, 16 czerwca 2023

,,Maladie i inne opowiadania''

 

,,Wiedźmin poślubiony, czarownice i kosmiczni komandosi. Horror i koty, po wielokroć koty. Akcja goni Alicję, tę z Krainy Czarów’’ - z blurbu




W czerwcu 2023 r. przeczytałem antologię dziesięciu utworów fantastycznych Andrzeja Sapkowskiego ,,Maladie i inne opowiadania’’. W 2008 r. czytałem wcześniejszą, krótszą antologię tego samego Autora zatytułowaną ,,Coś się kończy, coś się zaczyna’’.

Zbiór tworzą następujące opowiadania:

- ,,Droga, z której się nie wraca’’; utwór fantasy z 1988 r. opowiadający o spotkaniu Korina i Visenny, rodziców wiedźmina Geralta,

- ,,Muzykanci’’; horror nawiązujący do baśni braci Grimm ,,Muzykanci z Bremy’’,



- ,,Tandaradei!’’; horror/ fantasy z 1990 r., tytuł nawiązuje do średniowiecznej pieśni niemieckiego minnesangera Walthera von der Vogelweide (1170 – 1230),

- ,,W leju po bombie’’; science fiction bliskiego zasięgu z 1992 r.,

- ,,Coś się kończy, coś się zaczyna’’; humorystyczne fantasy o ślubie Geralta i Yennefer z 1993 r. napisane z okazji ślubu Pauliny Braiter i Pawła Ziemkiewicza. Jak zastrzega Autor jest to utwór całkowicie odrębny od ,,Sagi o wiedźminie’’,

- ,,Bitewny pył’’; space opera z 1994 r. o zdradzonych kosmicznych komandosach, którymi dowodził komandor Thierey Lemoine. Czytelnicy myśleli, że jest to fragment większej całości,

- ,,Złote popołudnie’’; retelling ,,Alicji w Krainie Czarów’’ opowiedziany z perspektywy Kota z Cheshire,

- ,,Zdarzenie w Mischief Creek’’, fantasy z 2000 r.,

- ,,Spanienkreuz’’; recenzowane już na tym blogu opowiadanie weird war fantasy z 2006 r. 1,

- ,,Maladie’’; retelling legendy o Tristanie i Izoldzie 2 widziane oczami Morholta i Branwen.



Akcja ,,W leju po bombie’’ rozgrywa się Suwałkach u schyłku XX wieku (po 1993 r.). W tej szyderczej i przerażającej wizji, miasto rozdzierały konflikty (również zbrojne) między Polakami, Litwinami, Rosjanami, Niemcami i Amerykanami. Najwięcej do powiedzenia mieli fanatycy religijni i skrajni nacjonaliści. W tej alternatywnej Polsce Kuria kazała palić ,,Mistrza i Małgorzatę’’. Katolik maltretował żonę za zapisanie się przez nią do Świadków Jehowy. Ksiądz Kociuba potępił dziewczynę, której niedoszli gwałciciele ukradli majtki. Ulica Gabriela Narutowicza została przemianowana na ulicę Eligiusza Niewiadomskiego. Całości dopełniał terror białokrzyżowców wzorowanych na skinach. W odległej Warszawie przemawiał do tłumów Marcin Kenig, odpowiednik Martina Luthera Kinga, nawołujący do powszechnej zgody i braterstwa. Zginął zastrzelony podczas wiecu. Choć stanowczo nie podzielam antyklerykalnych poglądów Sapkowskiego, muszę przyznać, że zarówno wrogowie ,, Mistrza i Małgorzaty’’ jak też zwolennicy Eligiusza Niewiadomskiego (malarza i mordercy, endeckiego fanatyka) istnieją w Polsce naprawdę.

Na kartach tych opowiadań przewija się barwna galeria postaci bardziej lub mniej fantastycznych.




W rosyjskich baśniach Kościej był złym, nieśmiertelnym czarnoksiężnikiem, przypominającym wyglądem kościotrupa. W opowiadaniu ,,Droga, z której się nie wraca’’ (tytuł biblijny zapożyczony z Księgi Hioba) kościej był potworem przypominającym gigantycznego ni to kraba ni to pająka. Sapkowski tworząc tę istotę inspirował się baśnią Antoniego Józefa Glińskiego ,,O królewiczu Niespodzianku’’, w której Kościej miał kleszcze raka i złapał nimi króla za brodę. Potwór z opowiadania został wyhodowany w magiczny sposób przez złego czarownika Frenegala przy pomocy takich zaklęć jak Podwójny Krzyż Alzura. Kościej strzegł drogi i mordował przejeżdżających nią ludzi. Przeciwko bestii walczył kowal Mikula (nawiązania do bohatera książki Igora Sikiryckiego ,,Stara kuźnia’’, a także do Mikuły Sielaninowicza z ruskich bylin), Korin (jak zapewniał Autor, wszelkie podobieństwo do bohatera ,,Konia i jego chłopca’’ C. S. Lewisa było niezamierzone) i bobołak Khel. W końcu kościej został zniszczony zaklęciem druidki Visenny, matki Geralta. Imię Visenna pochodzi z ,,Encyklopedii staropolskiej’’ Zygmunta Glogera.



Vranowie byli rasą okrutnych humanoidów o czerwonych oczach zajmujących pół głowy. Uciskali ludzi we współpracy z Frenegalem i jego potworem, kościejem. Tworząc te istoty Sapkowski zainspirował się wizerunkiem kosmity na okładce niemieckiego czasopisma o fantastyce. W adaptacji komiksowej autorstwa Macieja Parowskiego i Bogusława Polcha, vranowie przypominają uczłowieczone gady (polski wkład w mit o Reptilianach).




Bobołaki (możliwe nawiązanie do słowiańskiego demona zwanego bobo) były niskimi humanoidami. Pokrywało je futro. Miały błyszczące oczy i ostre zęby. Jeden z nich, imieniem Khel został śmiertelnie raniony w walce z kościejem.



Muzykantami zdążającymi do mistycznego miasta, Bremy byli: pies Kersten, szczur Itka i chomik Pasibudruk. Zwierzęta te namawiały laboratoryjną kotkę Debbe, aby przyłączyła się do nich, lecz nie chciała. Opowiadanie o Muzykantach powstała pod wpływem bezsilnego gniewu Autora na sąsiadów męczących zwierzęta, zwłaszcza koty. Ilekroć rozbrzmiewał krzyk katowanych zwierząt, otwierało się przejście do równoległego świata. Przybywali z niego mściciele (tacy jak skorki mogące zadawać rany swoimi cęgami czy demon Krostowaty) wymierzający srogą karę okrutnym ludziom. Natomiast mały chłopiec i jego babcia, którzy byli dobrzy dla swojej kotki, zostali przez nią ocaleni przed zagładą.



Gdzieś na skraju mazurskiej wioski mieszkała w latach 90 – tych XX wieku współczesna czarownica nazywana starą doktorką. Czciła Wielką Boginię. Posiadała w swojej otwartej dla wszystkich potrzebujących chacie magiczne księgi, w tym XVII – wieczny, staropolski przekład ,,Necronomiconu’’ oprawione dla niepoznaki w okładki Encyklopedii Orgelbranda.



Deskath był jednym z demonów opisanych w staropolskim przekładzie ,,Necronomiconu’’. Przybierał postać trubadura w czarnym płaszczu lub płonącego chłopca. Wbrew ostrzeżeniom starej doktorki uwiódł nieatrakcyjną i nieszczęśliwą, młodą kobietę Monikę Szreder. Zyskała ona wówczas nadludzką urodę i potencję seksualną. Wykorzystała je mszcząc się na niewiernym kochanku.



Po wielu przygodach wiedźmin Geralt i czarodziejka Yennefer pobrali się w położonym na bagnach zamku Rozrogu należącym do starego i zniedołężniałego króla Herwiga. W uroczystościach ślubnych i weselnych wziął udział min. poeta Jaskier, czarodziejka Triss Merigold, kapłanki, Matka Nenneke i Iola ze świątyni Melitele, zmiennokształtny Tellico, hobbity, smok Villentremerth, książę Agloval z syreną Sh’eenaz, treserka krokodyli, prostytutki, druid Myszowór, jarl Crach an Craichte z synami Lokim i Ragnarem, Freixenet wraz z żoną driadą i gromadą córek (również driad), medium płci żeńskiej, dwóch proroków (jeden fałszywy) oraz gnom Percival Schuttebach przyniesiony w worku przez rozbójnika Vissinga. Obecna była również wiedźminka Cirilla razem z arturiańskim rycerzem Galahadem, poszukującym Świętego Graala. Jaskier powiedział młodemu rycerzowi, że poszukiwanym przez niego Graalem był Cirilla (możliwe nawiązanie do teorii widzących w Graalu symbol kobiecej płodności). W opowiadaniu tym najbardziej spodobały mi się słowa Geralta do Cirilli. Wiedźmin radził swej ciężko doświadczonej przez złych ludzi, przybranej córce, aby porzuciła pragnienie zemsty: ,,Stoisz nad przepaścią, córeczko. Za twoją Mistle nie wystarczy tysiąc śmierci. Strzeż się nienawiści, Ciri, ona żre jak rak’’.




Kot z Cheshire nosił imię Chester. Był rudy, lubił wylegiwać się na drzewie, a jego uśmiech było widać po staniu się niewidzialnym przez jego właściciela. Mieszkał w Krainie Czarów (właściwie: Dziwów) razem z takimi stworzeniami jak irytujący nietoperz Radetzky, Marcowy Zając (Archie), Szalony Kapelusznik i wiecznie zaspany Suseł. Potrafił przemieszczać się między światami i epokami. W naszym świecie koty uznawały w nim swojego władcę. Uratował zabłąkaną Alicję Liddel (dziewczynka trafiła do Krainy Czarów po zatruciu się laudanum). Spotkał też matematyka i pisarza Charlesa Lutwidge Dogsona i zaproponował mu użycie pseudonimu Lewis Carroll. Jednocześnie Sapkowski uczynił z kota z Cheshire samego diabła, nawiązując do popularnego toposu łączącego te sympatyczne zwierzęta ze złymi duchami.


,,Chester jak przystało na demona, ma kilka wcieleń. Przedstawia się bowiem jako biblijny demon Legion. W opowiadaniu znajdziemy więcej nawiązań do Pisma Świętego. W odniesieniu do głównego bohatera pojawiają się takie określenia jak princeps potestatis aeris (tłumaczone jako ‘książę mocy powietrza’) oraz quarens quem devoret (‘jak lew ryczący krąży’). Zwierzę tytułuje się też Malignusem, co z kolei odsyła czytelnika do Medytacji Kartezjusza, w których pojawia się pojęcie genius malignus, czyli ‘zły duch’’’ - Anna Goworek ,,Demon wiedźmy. Literackie przedstawienia kota – diabła i kota czarownicy na wybranych przykładach literatury światowej i polskiej (XIX – XXI wiek)’’



Królowa Mab była wróżką zsyłającą sny, o której pisał William Szekspir w tragedii ,,Romeo i Julia’’. Sapkowski nadał jej imię okrutnej królowej Krainy Czarów. Rozgrywała mecze krykieta używając jeży zamiast piłek i służyli jej żołnierze zwani Les Couers, noszący na mundurach znaki z kart do gry. Chester uratował przed nią Alicję, rozszarpując kilku Les Couers.



Czarownice z Mischief Creek zamieszkiwały leśną osadę w XVII – wiecznych koloniach angielskich w Ameryce Północnej. Czciły Wielką Boginię, używały mydła i lubiły seks. Mężczyźni w Mischief Creek byli niewolnikami swych żon, pozbawionymi w magiczny sposób inteligencji. Nadawali się tylko do prac fizycznych i uprawiania seksu. Owa matriarchalna społeczność pomagała ukrywać się innym kobietom ściganym za czary, bezwzględnie rozprawiając się z ich prześladowcami.



Morholt z Ulsteru, główny bohater opowiadania ,,Maladie’’ był irlandzkim rycerzem, znanym z tego, że stoczył pojedynek z Tristanem. Pod piórem Sapkowskiego, Morholt z wroga Tristana, stał się z czasem jego przyjacielem i powiernikiem jego nieszczęśliwej miłości do Isoult (Izoldy Złotowłosej). Sam Morholt kochał Branwen, służącą Izoldy, która w romansie dała jej napój miłosny. Rycerz był poganinem, przekonanym, że w jego rodzinnym Ulsterze nigdy nie będą miały miejsca walki na tle religijnym. Mimo niechęci do chrześcijaństwa tolerował je. Po ciosie otrzymanym w głowę cierpiał na zaniki pamięci. Miał też wizję życia pozagrobowego jako ciemnego korytarza. Jest to opowiadanie min. o zderzeniu dwóch cywilizacji; celtyckiej i chrześcijańskiej. Doceniam w nim to, że zamkowy kapelan, z którym Morholt rozmawiał o religii, został ukazany jako postać pozytywna, a nawet rzucił miecz broniącemu się pogańskiemu rycerzowi.



1 Odsyłam do posta ,,Spanienkreuz’’.

2 Odsyłam do posta: ,,Dzieje Tristana i Izoldy’’.

czwartek, 15 czerwca 2023

Refleksja polityczna cz. 52




 Miejsce lewicy jest na ... śmietniku historii. 

Oniricon cz. 920

     Śniło mi się, że:



- znalazłem w sklepie najnowszy numer ,,Myszki Miki'', w którym był komiks o Wiedźmie Mim i uznałem, że wolę ,,Kaczora Donalda'',



- zdziwiłem się po latach widząc, że moja recenzja pierwszego tomu trylogii ,,Takeshi'' Mai Lidii Kossakowskiej liczy zaledwie trzy linijki,



- w wieku przedszkolnym spotkałem na ulicy kota Tip Topa, który uderzał się łyżką od zupy w łapę (wymyślone na jawie),



- uznałem, że na tle Rustama blado wypada nie tylko Tadeusz Soplica, ale także bohaterowie ,,Trylogii'' Sienkiewicza,



- z powodu wojny na Ukrainie odmówiłem sobie przeglądania rosyjskiej książki kucharskiej,



- nocowałem pod księgarnią, zabrałem do domu stary i uszkodzony egzemplarz baśni japońskich z niebieskim smokiem na okładce, zamierzałem wpisać książkę do bibliografii dla fantastów, w jednej z baśni występował Jezus Chrystus gromadzący ,,blidy'', czyli wróżebne kości zwierząt,



- Marek Skwarczyński napisał artykuł o syrenach, który zamierzałem wpisać do bibliografii dla fantastów,



- o. Marian Pirożyński napisał, że nie jest uchybieniem grzeczności spóźniać się jadąc pociągiem do Szczecina,



- pisałem, że Nicolas Flamel był filantropem i lichwiarzem oskarżonym o czary przez  dłużników,



- jakiś ksiądz mówił, że Kościół powinien przeprosić za krytykę ,,Harry'ego Pottera'',



- w XXI wieku Wietnam znów podzieli się na dwa państwa,



- jako dorosły człowiek wróciłem do swojego przedszkola, gdzie wszystkie ściany były białe, zaś obowiązki wychowawcy pełnił Japończyk w stroju karateki noszący pęk rózeg liktorskich, a ja pozdrowiłem go słowami: ,,Faszyści górą!'',



- skrzat Chowaniec pokonał Beboka, z którym walczył uzbrojony w kwiaty ostu,



- papież Franciszek kanonizował Martina Luthera Kinga i Matkę Teresę z Kalkuty, mimo, że byli protestantami,



- grałem w kalambury z Matiełasem ov Jarceviciusem i podałem do odgadnięcia imię św. Matki Teresy z Kalkuty,



- w brytyjskiej książce historycznej Józef Piłsudski został zaliczony do szaleńców, bo nie chciał zrezygnować z palenia papierosów, choć wiedział, że szkodzą zdrowiu,



- Witold Jabłoński opisał jak w średniowieczu potajemnie mumifikowano zmarłą zakonnicę, wstrzykując jej przez nos jad pszczeli, zapytałem autora skąd wziął takie informacje,



- słowiański wojownik sprowadził ruchem dłoni z nieba na ziemię boga ognia Swarożyca, 



- w liceum modliłem się do Głowy Jezusa, a jakiś ksiądz porównywał mnie do łowców głów, uznałem, że nabożeństwo to nie jest obowiązkowe,

- poseł Stanisław Szur wziął w Sejmie udział w minucie ciszy poświęconej ofiarom zamachu bombowego w Watykanie, chociaż był neopoganinem, modlił się do Jezusa za ofiary zamachu. 

środa, 14 czerwca 2023

Bebok

 

,,Dzieci drżały przed bebokiem – potworkiem niewielkiego wzrostu, który pomagał rodzicom w dyspcyplinowaniu pociech. Ostrzeżenie ‘Nie rób tak, bo cię bebok zabierze’ podobno potrafiło zdziałać cuda. Słabością demona był jego wzrost i ograniczone siły – nie potrafił sobie poradzić z wyższymi od siebie, stąd jego ofiarami padali tylko kilkulatkowie. Atrybutami tego karła są kij służący do bicia niegrzecznych dzieci oraz worek, do którego chowa szczególnie dokazujące urwisy. W niektórych miejscowościach bebok może przybierać postać półczłowieka, pół zwierzęcia. Mieszka w ustronnych i spokojnych miejscach, ale zawsze blisko rodziny, kiedy zajdzie taka potrzeba’’ - Anna Willman (red.) ,,Folklor polski. Sztuka ludowa, tradycje, obrzędy’’  



W erze jedenastej na dzieci czyhało wiele niebezpieczeństw. Do kołysek zakradały się okrutne mamuny, to jest upadłem rusałki mające dwie żmije zamiast piersi. Mamuny wykradały niemowlęta i pożerały je. Dziecię mogło być również porwane i podmienione przez subele o kosmatych nogach, a także przez złośliwe skrzaty nazywane dziadkami i mężykami. W Międzyraju mordowaniem dziatek zajmowały się czarownice Lilith i Karina, zaś w Valkanicy dzieciątka były pożerane przez Lamię, mającą zamiast nóg żmijowy ogon. W Aplanie rodzice straszyli swe pociechy, że gdy będą niegrzeczne, zabierze je do worka pral z jednym rogiem, podziobie trupiosiny paw albo pogryzie borsuk demoniczny o białych oczach i cuchnącym oddechu. Po drogach i bezdrożach Królestwa Altamiry włóczył się nocami ponury Człowiek z Workiem, do którego wsadzał niegrzeczne dzieci i zabierał je daleko od rodziców. W dalekiej Białopolsce, wśród wiecznych śniegów, zagrożenie dla maluchów stwarzały kosmate teryki będące rodzajem małpoludów. Dzieci straszono też czarownicami, jędzami, wilkami, południcami, utopcami i wilkami oraz uzbrojonymi w widły Čortami o ostrych rogach.



*


Za panowania Lecha II w aplańskiej dzielnicy nazywanej Zdrojnikiem, stała mała wioska nazywana Gmińskiem. Mieszkał w niej w drewnianej chacie o bielonych ścianach rataj Bułak z żoną Domochą. Mokosza, Szafarka Płodności pobłogosławiła ich piątką dzieci; trzema córkami i dwoma synami o złocistych włosach i roześmianych oczach. W legendzie zachowało się imię tylko jednego z tych dzieci. Kmoś był zarówno najmłodszy jak też najbardziej psotny i przekorny. Nic sobie nie robił z upomnień rodziców. Z lubością przekraczał wszystkie ich zakazy i nakazy, zaś ojciec i matka za bardzo go kochali, aby karcić zbyt surowo. Psotny Kmoś tłukł gliniane miski, wyrywał pióra kogutowi, ciągnął psa Burka za ucho, a kotkę Mruczkę za ogon, zrywał i brudził suszące się pranie, deptał zboże, łamał sadzonki drzew, lepił kulki z chleba, oddawał mocz i stolec do paleniska, brudził sadzą ściany oraz przezywał i bił młodsze dzieci. Matka powiedziała mu po raz chyba setny, aby nie zaglądał do studni.



- Nie patrz do środka, bo są tam utopce i wciągną cię!

- Skoro w wodzie są utopce i do tej wody sikają, to czemu wy ją pijecie? - Odparł rezolutnie Kmoś i pokazał rodzicielce język.

Domocha często płakała z powodu swego syna, który był taki krnąbrny i nieposłuszny, a do tego wielce leniwy do roboty. Któregoś dnia załamała ręce i wykrzyknęła z rozpaczą.

- Będziesz taki niegrzeczny to weźmie cię Bebok i wsadzi do worka!

Kmoś nie przejął się groźbą i wystawił język na całą długość. Tymczasem jak się miało okazać, słowa bezradnej matki zostały wypowiedziane w złej godzinie. Po kolacji Kmoś ułożył się w swoim łóżeczku. Zasypiając uśmiechał się, obmyślając nowe psoty. Przez pogrążone we śnie Gmińsko skarał się Bebok. Bajarze opisywali go jako nagiego pokurcza pokrytego lśniącą, smoliście czarną skórą. Ostre i nastroszone włosy na jego głowie przypominały szczecinę dzika. Bebok miał wielkie oczy płonące szkarłatnym ogniem, długie i białe kły wystające zza smoliście czarnych warg, pękaty brzuch oraz cienkie, kościste kończyny, z których każda zakończona była trzema szponiastymi palcami. Niósł zarzucony na plecy stary worek, jak opowiadają niektórzy, uszyty ze szczurzych skórek. W lewej łapie trzymał grubą rózgę najeżoną cierniami. Stwór stanął przed chatą Bułaka i Domochy. Burek wyczuł intruza i począł ujadać. Jednak Bebok uśmiechnął się od ucha do ucha i przyłożył długi palec do ust. Pies zamilkł momentalnie i ukrył się w budzie. Pamiętał jak Kmoś był dla niego niedobry. Bebok, cicho jak złodziej, zakradł się do chaty. Jego szpony działały jak najlepsze wytrychy, którym nie mogły się oprzeć żadne zamki. Dzieci spały smacznie. Również Kmoś nie przeczuwał nic złego, kiedy Bebok go pochwycił. Chłopczyk wrzasnął przerażony, lecz straszydło ścisnęło go mocno za gardło, wrzuciło do worka i wyskoczyło ze swym łupem przez okno.

- Mamusiu, jakiś Čort zabrał Kmosia! - Jedna z sióstr niegrzecznego chłopca opowiedziała o całym zdarzeniu swojej matce.



Wtedy Domocha pojęła jak wielką moc mają słowa. Jej serce napełniło się wielkim bólem, oczy zaś łzami. Nic już jej nie cieszyło, nawet czwórka pozostałych w domu, a do tego grzecznych dzieci. Skierowała swe kroki do komory gdzie rzuciła przed siebie trzy ziarenka prosa i jeden srebrny guzik. Wówczas z ciemnego, zakrytego pajęczynami kąta wyszedł skrzat Chowaniec z rodu Uboża. Był chudy jak Kościej i miał długą, popielatą brodę. Łysinę zakrywał słomkowym kapeluszem.

- Pomóż mi, panie, odnaleźć synaczka! - Załkała Domocha.

- Nie klękaj przede mną, bo nie jestem z rodu Enków, jeno prosty skrzat domowy. Źle, że dałaś się ponieść emocjom i nieopatrznie wezwałaś Beboka – Chowaniec uniósł chudy palec karcącym gestem – jednak nie wszystko stracone. Bebok, choć należy do sług smoka Rykara, nie ma mocy zabijania dzieci. Twój syn wróci do ciebie żywy, a ja mu w tym pomogę.

- Jak mam cię wynagrodzić, gdy już przyprowadzisz z powrotem mojego Kmosia? - Spytała z nadzieją Domocha.

- Wystarczającą zapłatą będzie dla mnie spodek mleka i wasze szczęście rodzinne – odrzekł Chowaniec po czym zniknął w cieniu komory.

Skrzat nie tracił czasu. Czym prędzej dosiadł szarej i chudej kotki noszącej imię Sfinga, która nie wydała jeszcze na świat kociąt. Rozpytując się wiatru i Księżyca, podążał na jej grzbiecie wprost do pieczary Beboka, która ukryta była wśród leśnych ostępów.


*


Kmoś płakał i darł się wniebogłosy, kiedy Bebok zapamiętale smagał jego obnażone pośladki srogą rózgą. Dziecko nie mogło liczyć na litość demona. Bebok lejąc Kmosia szczekał jak pies, miauczał jak kot i piał niczym kogut, któremu niesforny chłopiec wyrywał pióra z ogona. Męczarniom urwisa położyło kres przybycie Chowańca na grzbiecie kotki Sfingi.

- Ostaw to dziecię w spokoju, Beboku Już zostało ukarane!

- Wal się! - Prychnął Bebok nie przerywając bicia dziecka.

Wówczas Chowaniec otworzył zawieszony na szyi flakonik zawierający wodę z Sobotniej Góry. Chlusnął nim na Beboka, parząc jego čortowską skórę jakby żywym ogniem. Bebok wrzasnął przeraźliwie po czym przybrawszy postać smoliście czarnej hieny z czerwonymi oczami, uciekł z jaskini, wykrzykując słowa nieprzystojne. Chowaniec podszedł do Kmosia. Pokropił cudowną wodą jego rany zadane ciernistą rózgą, a te wnet zagoiły się, nie zostawiając nawet blizny.

- Chodź, zaprowadzę cię do mamy – powiedział łagodnie Chowaniec. - Otrzyj łezki, a od tej pory bądź już grzeczny.

- Obiecuję – powiedział Kmoś.

Wszyscy domownicy ucieszyli się, gdy mały urwis powrócił cały i zdrowy.

- Mamo, tato, ja już nie będę wam sprawiał przykrości – zapewnił Kmoś, tuląc się do rodzicielki.


wtorek, 13 czerwca 2023

Relikwie

 

,,Ha! Durendal, jakiś ty piękny i święty! Twoja gałka pełna jest relikwij: ząb świętego Piotra, krew świętego Bazylego i włosy wielebnego świętego Denisa, strzęp szaty Najświętszej Panny’’ - ,,Pieśń o Rolandzie’’



,,Relikwje (łac. reliquiae), ‘szczątki’, pozostałe po wielkich ludziach; w kościele katol. szczątki, pozostałe po świętych. W pierwszym rzędzie są to ich kości, oprócz tego jednak także wszystko to, co pozostawało w bezpośrednim z nimi związku, jak szaty, sprzęty i t. p. Część r. sięga pierwotn. czasów chrześcijaństwa. W średniowieczu wyrodziła się cześć ta w handel r. z powodu czego sobór laterański w 1215 i sobór trydencki wydały szereg przepisów surowych. Prawdziwość i wiarygodność jakiejś r. musi być stwierdzona pieczęcią biskupa i aprobatą papieża lub biskupa’’ - ,,Encyklopedia Powszechna Wydawnictwa Gutenberga tom 14 Polska Agencja Telegraficzna do Rewindykacja’’



Kiedy parafianka z Ars poprosiła św. Jana Marię Vianneya (1786 – 1859) o relikwie, przyszły patron proboszczów odpowiedział je, że powinna sama je wytwarzać, tzn. nawrócić się i dążyć do świętości zamiast skupiać się na samych tylko zewnętrznych oznakach kultu. Kiedy w klasie szóstej czytałem ,,Krzyżaków’’ Henryka Sienkiewicza duże (i negatywne) wrażenie zrobił na mnie wówczas niejaki Sanderus, handlujący fałszywymi relikwiami. Dla mnie jako dla katolika dawne wypaczenia w kulcie relikwii nie oznaczają jednak bynajmniej, że kult ten sam w sobie miałby być zły.



Oto przykłady katolickich relikwii znajdujących się w świątyniach Europy: pasek Maryi (katedra w Prato), sandały Jezusa (opactwo w Prüm), pieluszka Dzieciątka Jezus (katedra w Dubrowniku), żłóbek ze stajenki betlejemskiej (Bazylika Matki Boskiej Większej w Rzymie), drewno ze stołu z Ostatniej Wieczerzy (Bazylika św. Jana na Lateranie), korona cierniowa (katedra Notre Dame w Paryżu), gwoździe z krzyża (ponad 30 kościołów min. w Trewirze, Bambergu i na Wawelu), włócznia św. Longina (Watykan, Eczmiadżyn, Izmir, Wiedeń i Kraków), Całun Turyński, krew św. Januarego (katedra w Neapolu), chusta św. Weroniki (sanktuarium w Manoppello lub katedra w Oviedo, do relikwii tej nawiązał Tomasz Terlikowski w powieści science fiction ,,Operacja ‘Chusta’’), dom Maryi (sanktuarium Santa Casa w Loreto), kielich z Ostatniej Wieczerzy (katedra w Walencji, zainteresowanym polecam książkę Janice Bennett ,,Święty Graal odnaleziony. Prawdziwa historia Świętego Kielicha z Walencji’’) a nawet napletek Jezusa (min. Conques, Calcata, Langres, Antwerpia, Santiago de Compostela, Coulomb, Metz, Hildesheim, Charroux, Puy – en – Veley i Auvergne; pisał o nim rodzimowierca Witold Jabłoński w powieści ,,Słowo i miecz’’).



Najcenniejszą, obecnie zaginioną relikwią prawosławia był Maforion, czyli szata Maryi, pierwotnie czczony w cerkwi w Blachernach w Konstantynopolu. Pisał o niej Andrzej Pilipiuk w jednym z opowiadań o Robercie Stormie.



Kult relikwii ma miejsce również w buddyzmie. Przykładowo w mieście Kondy na Sri Lance czczony jest ząb Buddy, któremu wybudowano sanktuarium.



W XVI wieku przywódcy reformacji zwalczali kult relikwii. Do dziś jest on odrzucany przez protestantów. Elektor saski Fryderyk III Mądry (1463 – 1525) nim został protektorem Lutra, słynął z kolekcji 19 000 relikwii. Były w niej takie okazy jak: kawałki pieluszki Dzieciątka Jezus, spodnie św. Józefa, kalesony św. Franciszka, źdźbło słomy ze żłóbka, włosy Maryi i wiele innych.




Przypuszczam, że katolicki fantasta jakim był J. R. R. Tolkien nawiązał do kultu relikwii w ostatniej części ,,Władcy Pierścieni’’ (,,Powrót króla’’). Mam na myśli fragment, w którym szacunek wzbudzały nawet stroje orków noszone dla niepoznaki przez Froda i Sama w czasie wyprawy do Mordoru. W powieści science fiction Mieszka Zagańczyka ,,Allah 2. 0’’ największą relikwią chrześcijaństwa w 2072 r. będzie dłoń św. Jana Pawła II. Również Andrzej Pilipiuk w zbiorze opowiadań ,,Faceci w gumofilcach’’ z cyklu o Jakubie Wędrowyczu wprowadził relikwię tego świętego. Był nim studencki indeks podpisany przez wykładowcę Karola Wojtyłę, który posłużył do poskromienia ducha szlacheckiego warchoła.

poniedziałek, 12 czerwca 2023

Renesans

 

,,Obyczaje stawały się łagodne, ludzie nie prześladowali już swymi zniewagami nimf źródeł, lasów i gór, w ogrodach stawiali wizerunki Muz i skromnych Gracji, oddawali dawną cześć bogini o wargach z ambrozji, rozkoszy bogów i ludzi. Godzili się z przyrodą; porzucali próżne lęki i wznosili oczy w niebo bez obawy, że na nim jak niegdyś wyczytają znaki gniewu i groźbę potępienia’’ - Anatole France ,,Wyspa Pingwinów’’



 

Renesans, nazywany też odrodzeniem często przeciwstawiany jest rzekomo ,,ciemnemu’’ średniowieczu. W historii Polski, zwłaszcza za panowania Zygmunta Starego i Zygmunta Augusta był to Złoty Wiek.



W czasach tych działało wielu wybitnych humanistów; artystów, literatów i uczonych takich jak: Leonardo Da Vinci, Michał Anioł, Rafael Santi, Sandro Botticelli, Donatello, Jan Kochanowski (odsyłam do posta: ,,Odprawa posłów greckich’’), Mikołaj Rej, Erazm z Rotterdamu, św. Tomasz Morus (autor ,,Utopii’’), Pierre Ronsard, François Rabelais (autor ,,Gargantui i Pantagruela’’), Michel Montaigne, Krzysztof Kolumb, Mikołaj Kopernik, Albrecht Dürer, szwajcarski zoolog Konrad Gesner (w dziele ,,Historia animalium’’ pisał min. o biskupie morskim wyłowionym z Bałtyku i uwolnionym przez króla Zygmunta Starego), Giorgio Vasari, złotnik i pamiętnikarz Benvenuto Cellini, Tomasso de Campanella (autor utopii ,,Państwo Słońca’’), Lodovico Ariosto (autor ,,Orlanda szalonego’’; Ariosto jest tytułowym bohaterem powieści fantasy Chelsea Quinn Yarbro z 1980 r.), Torquato Tasso (autor ,,Jerozolimy wyzwolonej’’), hiszpański dramaturg Lope de Vega, Luis de Camoes (autor portugalskiej epopei ,,Luzjady’’ opowiadającej o wyprawie Vasco Da Gamy do Indii), hiszpański kronikarz Bernal Diaz del Castilio (autor ,,Prawdziwej historii podboju Nowej Hiszpanii’’), kontrowersyjny Nicolo Machiavelli, Edmund Spencer (autor eposu ,,Królowa wieszczek’’, którego bohaterka, Gloriana była wzorowana na Elżbiecie I)), William Szekspir i inni.



W historii Europy miało miejsce kilka prądów umysłowych, które określa się mianem renesansu. Wyróżnia się renesans karoliński (IX wiek), ottoński (X wiek), renesans XIII wieku oraz ten właściwy, zapoczątkowany we Włoszech i przypadający na stulecia XIV – XVI.



Niewątpliwy postęp w nauce i sztuce szedł w parze z zabobonami (zupełnie jak w naszych czasach…). Szczyt polowania na czarownice przypadał nie na średniowiecze, ale na przełom XVI i XVII wieku. Wielu władców (jak cesarz Rudolf II na swoim dworze w Pradze) otaczało swym mecenatem alchemików, astrologów i wszelkiej maści okultystów. Były to czasy Nostradamusa, Fausta, Corneliusa Agryppy (pierwowzoru Doktora Corneliusa z ,,Księcia Kaspiana’’ C. S. Lewisa), Twardowskiego, Johna Dee oraz Paracelsusa. Sami prekursorzy renesansu, włoscy humaniści Marsilio Ficino i Pico della Mirandola inspirowali się neoplatonizmem i żydowską kabałą.

Dostępne na tym blogu moje opowiadanie fantasy ,,Listy vineckie’’ ma postać fikcyjnej korespondencji między Erazmem z Rotterdamu a św. Tomaszem Morusem.