niedziela, 31 marca 2013

Chrystus zmartwychwstał! Krista rezurektis! Krist voskresnał!

Z okazji zmartwychwstania naszego Pana, Jezusa Chrystusa, wszystkim Czytelnikom bloga, niezależnie od wyznania i światopoglądu składam najserdeczniejsze życzenia zdrowych, pogodnych, radosnych i rodzinnych świąt Wielkiej Nocy, smacznego jajka, bogatego zajączka, mokrego dyngusa i wszystkiego najlepszego!

Iriakielnoj Ostari! - po starokrasnemu: ,,Wesołych Świąt Wielkiej Nocy''!

Vesełych Godov Vielgoj Nocej! - to samo życzenie w wersji runwirskiej

Panda Ustra! - wersja stolimska

Korasu Ostara! - wersja toropiecka



Kartwelia



,,Kartwelia (Kartveliya), przez Greków zwana Kolchidą, leżała w Azji nad Morzem Smoły – późniejszym Morzem Czarnym (Pontus Euxinus), lub Ciemnym. Ludzie pojawili się w tej krainie w czasach Teosta, a ich pierwszym królem był Kurdż I, noszący kołpak i szeroki, bogato zdobiony pas z jedwabiu. Władca ów wzniósł stołeczny gród nazywany Kurdż Tivili. Kartwelię porastała ogromna puszcza Vrastan, co niegdyś wydała potwora Czudę – Judę, pełna panter, turów, żubrów, wilków i żbików. Tylko w owej krainie żyły kurostrusie – strusie o kogucich grzebieniach, dzwonkach, ostrogach i ogonach, lecz o strusich żołądkach. Owe ogromne ptaki nie miały samic – koguty składały jaja wielkie jak jaja strusie i je wysiadywały. [...]. W IV wieku ery jedenastej, Kartwelię od Europy oddzieliły Góry Jasowskie (późniejszy Promet) powstałe ze skamieniałego ciała wielkiego zaskrońca Jasego, służącego Gorynyczowie. Nazwy Kartwelia (Sakartwelo) i Kolchida przetrwały potop. Jak wiadomo, właśnie w ziemi Kolchów, Jazon wraz z innymi Argonautami poszukiwał złotego runa [...]’’ - ,,Wymrocze’’.



Sny o zwierzętach


Śniło mi się, że:



- zanosiłem do kościoła ,,Zwierzaki’’,



- w Szczecinie grupa ludzi jadła skrzypłocza,
- ojciec Jeny ov Blackeyovej zabił skorka wielkości skorpiona i jakieś pająki,
- w barze szybkiej obsługi ,,Mak – Kwak’’, na ul. Śląskiej podawano motyle,
- widziałem gąsienicę pazia królowej i mówiłem, że jest nieszkodliwa,
- latem, w Szczecinie zaroiło się od ogromnych motyli, które były łapane i zabijane przez dzieci, w tym śnie występował również ogromny złotook, Pavlas ov Vidłar chciał owe owady łapać, ciąć nożyczkami i wklejać do albumu, ale mu nie pozwoliłem, więc był zły na mnie z tego powodu,
- nocą na mojej dłoni usiadły jednocześnie trzy komary,
- w szkole po podłodze chodziły setki i tysiące pszczół, które uczniowie zabijali dla rozrywki,
- w pewnej klasie nauczycielka hodowała wyjątkowo łagodne pszczoły, zaś niektórzy uczniowie drażnili je,
- miałem wszy i jakiś pan paradził mi, abym się ich pozbył,
- po moim palcu chodziła wesz, która zamieniła się w pluskwę,
- w swoim mieszkaniu zobaczyłem kozioroga dębosza i jakiegoś innego dużego chrząszcza, nie pozwoliłem Babci zabić kozioroga i wyniosłem go do parku,
- zbierałem żywe ślimaki, wśród nich winniczki o muszlach wilkości pięści, które pełzały mi po ręce,
- upiekłem żywcem w mikrofalówce ślimaka winniczka wielkości królika,
- jakiś pan, prowadzący program w telewizji nie rozróżniał ośmiornicy od kalmara, mówił, że nie ma między nimi różnicy, tak samo jak między pluskwą, a k... .



- spędzając wakacje nad jakimś jeziorem na Białorusi, grałem w duże i ciężkie karty zrobione z rybich łusek,
- będąc niemowlęciem uniosłem się pod niebo, zobaczyłem złotą rybkę ukrytą w chmurze, oraz ciekawie mi się przyglądającego kruka,



- nauczyciel kazał mi wymienić sławne kobiety, a ja wymieniłem żabę – byka, salamandrę olbrzymią i Helenę Bławatską, zaś nauczyciel dziwił się, czemu mówię o ich homoseksualizmie,
- w Polsce, w jakimś leśnym jeziorku ujrzałem traszki duże jak szczury i salamandrę olbrzymią, czym się zdziwiłem, zaś jakiś młody przyrodnik powiedział mi, że te ostatnie zaaklimatyzowały się w Polsce,



- pewna pani, gdzieś na jakiejś farmie została pogryziona przez żółwia olbrzymiego z Galapagos,
- widziałem idącą po szarej, betonowej podłodze chelodynę australijską (gatunek żółwia),
- w Bałtyku żyją żółwie skórzaste; dowiedziałem się tego od starego, polskiego żółnierza mieszkającego w zamieszkanym przez Szwedów TBS – ie w Szczecinie, w owym budynku, oprócz mieszkań, mieściła się też wielka szwedzka biblioteka, a nawet... wybrzeże Bałtyku, stary, polski żołnierz zabrał mnie na plażę, gdzie pokazał mi jaja żółwi skórzastych wielkości ,,tic – taców’’,
- idąc przez park, musiałem co chwila uciekać przed wychodzącymi zza drzew krokodylami,
- Wojciech Cejrowski przemycał narkotyki zaszyte w krokodylej skórze (jest to oczywiście nieprawda, tylko sen, za który nie odpowiadam, zainspirowany został przeczytaną u Alfreda Szklarskiego w książce ,,Tomek u źródeł Amazonki’’ historią o niejakim Wickhamie, który na początku XX wieku przełamał monopol Brazylii na produkcję kauczuku, przemycając nasiona kauczukowca do kolonii brytyjskich w taki sam sposób jak w moim śnie; wracając do pana Cejrowskiego, uważam, że prowadzi bardzo ciekawe programy podróżnicze i podziwiam jego odwagę w obronie chrześcijańskich wartości),
- pewien krokodyl poślubił wiele dziewic, które zamieszkały razem z nim w rzece,
- kajman zjadał Murzynkę,
- razem z p. Atvą ov Vierełą widziałem jaszczurki w pobliżu kościoła p. w. Serca Jezusowego w Szczecinie,
- bawiąc na wsi razem z Babcią, wszędzie nosiłem ze sobą kameleona na ręku i patrzyłem jak łapał owady i pająki,
- pani Janaćka ov Froizerova kazała mi badać organy słuchowe warana z Komodo,
- Julia Tymoszenko miała dziurę w głowie, z której wypełzała żmija,



- na moje przedszkole napadli dwaj bandyci, którzy gotowali w garnku pingwina obdartego ze skóry,
- zimą w Szczecinie, po ulicy Wyszyńskiego chodziły pingwiny,
- struś należy do torbaczy,
- kiedyś pelikany żywiły się mniejszymi ptakami,
- łabędzie są roślinami,
- dałem ś. p. pani Rózi (znajomej mojej Babci), lub podobnej do niej starszej kobiecie gęsi, aby nie zjadała łabędzia krzykliwego,
- moimi ciotkami były czapla siwa i perkoz dwuczuby,
- kondor kalifornijski miał założony nadajnik, który go ważył i wykonywał inne pomiary,
- jechałem wozem zaprzężonym w dropie do kościoła na ślub z Jeną ov Blackeyovą,
- w każdą pierwszą środę miesiąca karmiłem sóweczkę,
- w Rzymie kupuje się białe gołębie płacąc za nie parówkami, zrobionymi ze zwierzęcego  moczu,
- prof. Sigimundus ov Sulutcus jadł rosół z wróbla, w którym były ptasie nóżki,
- w przedszkolu, razem z Mamą chciałem ukraść kanarka,
- Casiya ov Blackeyova, siostra Jeny, była dzierzbą i nabijała mnie na cierniowy kolec,
- ujrzałem w wolierze białego tukana przykrytego szklanym kloszem i uwolniłem go,
- moja Babcia hodowała w domu całe stada papużek (min. ary wielkości kolibrów), które mnie delikatnie skubały,
- na statku zielona papuga wyrzuciła za burtę foksteriera, którego uratował długowłosy pracownik Empiku,
- jakaś mała dziewczynka zagniatała żywą, czerwoną papugę z mąką i ciastem, zwróciłem jej uwagę, że krzywdzi ptaka, zaś polonistka, pani Anna ov Scareyova powiedziała mi, że to tylko dziecko,



- diabeł tasmański gryzł w udo jakiegoś człowieka,
- miałem w domu wilka workowatego, który zamienił się w plastelinową figurkę,
- poczęstowałem jeża owadami na spodku, lecz jeż odmówił mi ludzkim głosem,
- pewien Bułgar nadepnął na jeża bosą stopą i przyłożył ją do twarzy, a gdy zobaczył na policzku krew, podpalił sobie włosy zapałką, bo był głupi,
- kiedyś wierzono, że jeże zamieniają się w wilki,
- w kościele p.w. Serca Jezusowego w Szczecinie księża trzymali wilka, żywiącego się mydłem i jeża uszatego,
- miałem kuzyna, który był żyjącym na Mazurach nietoperzem kalongiem, co roku ludzie przebijali go włócznią i zjadali, on zaś po jakimś czasie ożywał,
- polska myszka grała w szachy z królem Francji, Ludwikiem XVI,
- w mieszkaniu mojego sąsiada piętro niżej urządzono wystawę poświęconą myszce z plasteliny, niestety zainteresowanie nią było niewielkie,
- polskim odpowiednikiem Myszki Miki był szczur Tyta,
- w CH Galaxy w Szczecinie zaroiło się od królików, które wchodziły nawet do akwariów z rybami,
- byłem białym królikiem, moje ka pomagało mi uciekać przed ludźmi, zaś pan Voytakus ov Viernitis chciał mnie złapać, zabić i zjeść,
- słoń morski pomógł mi w pracy na komputerze, a potem zamienił się w młodzieńca w okularach,
- pomagałem delfinowi chińskiemu w jedzeniu kałamarnicy,
- pani Wioletka – niezwykle piękna kobieta o długich, czarnych, kręconych włosach, chodząca w kolorowym kostiumie kąpielowym; kochanka Józefa Piłsudskiego i pułkownika Batuty, zamieniała się w orkę i pod tą postacią zjadała mężczyzn,
- orka Keiko grając w filmie ,,Uwolnić orkę’’ , powiedziała, że jej oceanarium łączy się z lodowcem, że nie wierzy w globalne ocieplenie i zachęcała małych chłopców, aby obcinali sobie penisy nożami,
- w jednym z polskich miast nadmorskich, fale wyrzuciły na brzeg małego płetwala błękitnego, ludzie, aby mu pomóc, zapakowali go do skrzyni, a ta pełzała po podłodze; w tym śnie byłem też z Mamą na zakupach w sklepie rybnym, widziałem w wielkich pojemnikach żywe, niebieskie węgorze i miniaturowe flamingi, upierałem się jak małe dziecko, aby je kupić w celu pobudzenia mojej wyobraźni, lecz Mama nie miała tyle pieniędzy,
- w Rosji, na Kaukazie, moja Babcia i ja zostaliśmy wzięci do niewoli przez mówiącego lwa (bynajmniej nie był to Lew Trocki),
- w Afryce miała miejsce wielka wojna Murzynów z lwami,
- rozmawiałem z tygrysem,
- jakiś chłopiec, który był bohaterem i wyruszał na wyprawę przeciw siłom zła, w lesie spotkał zwierzęta, które udzieliły mu swej mocy (wśród nich były lampart i koziorożec),
- uratowałem z chińskiej restauracji panterę śnieżną, która miała być zjedzona,
- moja Mama była wilczycą, a Ciocia – panterą śnieżną i walczyły między sobą,
- widziałem w mieszkaniu tchórza, lecz nie pamiętam co robił,
- hodowałem na balkonie niedźwiedzia polarnego i karmiłem go serem pleśniowym,
- niedźwiedź himalajski napisał książkę o reporterach,
- mój kolega ze szkoły podstawowej i gimnazjum, Silvestrianus ov Pikelfaber wycinał z gazet artykuły o świniach, mówiąc: ,,Zbieram o świntuchach’’,
- mnóstwo małych, różowych prosiaczków przepychało się do butelki z mlekiem,
- kiedy wilk chciał wedrzeć się do chlewu, gdzie przebywała maciora z prosiętami, ta zaczęła je pożerać (z tego powodu nabrałem odrazy do świń), później je zwymiotowała martwe, a w jej wymiocinach znalazł się pies,
- po ul. Piłsudskiego w Szczecinie chodziła babirussa,
- rozmawiałem z samcem gazeli impali,
- w Szczecinie widziałem ogromne krowy i zebrę, na którą wchodziło tak dużo dzieci, że aż upadła,
- jeździłem na przysposobionym do walki nosorożcu indyjskim,
- we Francji (?) w jakimś klubie nocnym występował tapir, który miał na głowie rogi ulepione  z masła i rzucał masłem w publiczność, krzycząc na nią: ,,Bestie’’!
- w jednym z polskich miast nadmorskich widziałem swobodnie chodzącego po ulicach dorosłego i dzikiego słonia,
- w Indiach w czasie bardzo uroczystego święta, ludzie obsypywali się kolorowym proszkiem i pływali w brudnej rzece razem ze słoniami, rano gdy się obudziłem pękła rura w kaloryferach i woda zalała mieszkanie (było to 14 lutego 2012 r.),
- słoń indyjski ma bardzo długi język zakończony pazurem,
- byłem na Madagaskarze i widziałem lemury katta spacerujące po ulicach miasta przypominającego Szczecin,
- Anna Fotyga była małą małpką (mógł to być rezus, makak jawajski, lub kapucynka), której goryl zgniatał stopy (kiedy chodziłem na studia, w mediach głównego nurtu tak szkalowano PiS, że aż mogło to zrodzić dziwne sny),
- w moim pokoju figlowała małpka sajmiri wiewiórcza, która zamieniała się w lotokota,
- pawiany przypominały Masajów; nosiły wysokie, futrzane czapki i walczyły włóczniami,
- ojciec Rowana Atkinsona (aktora grającego Jasia Fasolę) został zabity przez goryla.

Złota Nastazja


,,Złota Nastazja’’ – fantazja z 2008 roku, opowiadająca o pierwszej królowej Asarmathu (królestwo w fantastycznym świecie Cudomirii, będące odpowiednikiem Polski). Złota Nastazja urodziła się w wenedyjskim Królestwie Samawii, jako córka bogini Mokoszy i boga Światowida. W niemowlęctwie została wykradziona rodzicom przez siły zła i pozbawiona nieśmiertelności, zachowała jednak nadludzką siłę. Gdy nieco dorosła, wszystkie rośliny udzieliły jej swej mocy uzdrawiania, zaś biała gołębica przyniosła jej naszyjnik z siedmioma klejnotami. Nastazja wyrosła na pannę smukłą, wysoką, o długich, czarnych włosach i niebieskich oczach. Stale towarzyszyły jej duchy opiekuńcze w postaci dwóch lampartów (wpływ dajmonów Pullmana). Nosiła suknię ze złotogłowiu, zakładała też naszyjniki z kłów i pazurów zabitych potworów. Władała każdym rodzajem broni, używała też ogromnej, złotej tarczy. Biegała i pływała lepiej od wielu mężczyzn i zwierząt. Na grzbiecie wielkiego, złotego okonia przemierzała wewnętrzne Morze Meockie, potrafiła wspinać się po promieniu Słońca lub Księżyca jak po linie, a od królowej rusałek Ruty nauczyła się zamieniać się w Światło i rozpalać ognisko wzrokiem.



            Tymczasem w naszym świecie, na wakacje do lasu gdzieś w Polsce, będącego często i niepostrzeżenie przekraczaną granicą między naszym światem a Cudomirią,  przyjechał student Jacek Kowalski. Wysłany przez Złotą Nastazję biały ryś zaprowadził jego siostrę do zamku królowej na dnie jeziora. Siostra Jacka Kowalskiego ujrzała Złotą Nastazję na łożu z ognia w skórze tygrysa z Cymbarii, pustoszącego ziemię króla Artusa. Tymczasem Jacek oglądający w toalecie pornografię został przez wężową czarownicę, pod postacią anakondy, zamieniony za karę w lamparta i musiał polować na kobiety (na szczęście nie zjadł siostry). Gdy przekroczył granicę z Cudomirią, Złota Nastazja zdjęła zeń czar i nawet pozwoliła mu na swym rydwanie zaprzężonym w lamparty odbyć lot nad królestwem. Na plaży nad Morzem Sinym, oboje walczyli z potworem Orką. Była to pół – orka, a pół – smok z wielkim okiem na płetwie grzbietowej. Królowej złorzyła hołd księżna Lusse z Atlantydy, która razem z odczarowanym człowiekiem Kozią Głową uczyła dzikich ludzi mowy, pisma, cywilizacji. Lusse spotkała w piwnicy borsuka wielkości hipopotama (postać tę przybrał bóg Isas Masam). Razem z nim udała się do piekieł i wymazała imię ukochanego z Księgi Śmierci. Tymczasem królowa chodziła razem z Jackiem po morzach Sinym i Ciemnym. Opowiedziała Jackowi o swej walce z księciem Danusem, noszącym lamparcią skórę synem króla Pana. Danus nie chciał jej przepuścić, zaś umierając wyznał jej miłość. Z jego krwi powstała rzeka Danu. Jacek słysząc tę historię, mimo, że znajduje się w fantastycznym świecie, nie potrafi uwierzyć. Niedługo potem Nastazja wspólnie z Jackiem znalazła siny kwiat paproci, zwany Perunowym kwiatem. Ukręciła głowę pilnującemu go turowi, który ostrzegał przed niebezpieczeństwem wynikającym z posiadania magicznego kwiatu. Jacek porwał kwiat i uciekł do naszego świata, gdzie narobił sobie kłopotów. Tymczasem królowa za karę za zabicie niewinnego tura została wygnana ,,aż tur ożyje’’. Udała się po Jacka do naszego świata i mu przebaczyła. Następnie oboje wrócili do Cudomirii, aby wskrzesić tura sokiem cudownej brzozy. Innym razem, Nastazja lecąc razem z Jackiem na grzbiecie ptaka dodeona nad Morzem Ciemności ujrzała potwora Krocionoga, w którego paszczy mieściła się Ognista Kraina – Adazja. Nastąpiła walka z potworem, zaś przed śmiercią obroniła ich św. Gospa wezwana przez oba lamparty. Parze bohaterów udało się natomiast dokonać innych czynów. Nastazja wyjęła połknięty Księżyc z trzewi ogromnego wija z jeziora, co pozwoliło jej odzyskać tron. Jacek zaś zabił króla wilków Wulfa, chcącego pojmać królową i odtąd nosił jego skórę, zaś wyjęty z wilczej czaszki rubin powstrzymał inne wilki przed odwetem.



            Nim doszło do ślubu głównych bohaterów, na Asarmath napadł straszliwy Żmij. Był wyższy niż najwyższy budynek, pokrywała go ciemnozielona skóra. Miał jaszczurczy łeb i ogon, oraz ludzkie ręce i nogi o palcach zakończonych orlimi szponami. Przyprowadził ze sobą całą armię straszydeł i ludzi zaprzedanych złu. W wielkiej bitwie pod Bardziewem starły się siły dobra i zła. Po stronie Złotej Nastazji walczył król goryli Tytus Silny z Rajku, car olbrzymów Światogor, plemię stolimów, wielki, dziki, biały kot waździerz, plemiona Wolniczów i Ulanów z Niżu, rycerze z Samawii – bracia Hajduk i Usarz, rycerze stuha, krasnoludki, Corvin – król Złotej Bani (jego pierwowzorem był Maciej Korwin Hunyady, król Węgier z XV wieku), Niedźwiedzie Uszko, junak Atil – Vem ze Złotej Bani (jego pierwowzorem był Józef Bem), biały ze starości car bobrów Plusk, tur pilnujący kwiatu paproci, Amazonki, Wiły, Kolice, plemiona Junaków i Junaczek, król Lingus z wyspy Kalidonu, Centaury, wodnik Wodjanoj, Haj – Urartu z Armanu, Urusłan, Atli – król Hunlandu, Dziadek Mróz, królowa rusałek Ruta i jej mąż, król wodników Jędra, biały niedźwiedź ze zwierzyńca Zimy, oraz bracia Waligóra i Wyrwidąb.



            Po stronie Żmija walczył bawół z Hindu (z jego krwi powstawali wojownicy), Wij (zabijał wzrokiem, a jego powieki były tak ciężkie, że podnoszono je widłami), ród Warchołów, Kościej (przyjechał na czarnym jednorożcu), Drakula (spuścił na przeciwników nawałnicę i ulewę), smok Wołoszyn (zabity przez Waligórę i Wyrwidęba zamienił się w górę w paśmie Wyżu), bazyliszek, Baba Jaga (zginęła lecz przeżyły jej siostry), Purpurowa Orda, Tęczowa Orda, Obr (jego rydwan ciągnęły niewolnice), Ahmed – sułtan Hatystanu (miał w armii słonie, a jego rydwan ciagnęły mantykory; Jacek szturmem zdobył jego namiot, zdobył łupy i wyzwolił niewolnice), królowie wilkołaki: Stary Frëc i Jiwón, wielki mistrz Aranitów – rycerzy jeżdżących na pająkach, demon Marek Błotny, Dżuma, towarzysz Tyfus, Przeklęty Jeździec i Satana – królowa Alanistanu (miała na swe usługi wszystko niszczące koło napędzane demonami). Złota Nastazja pod postacią białej łani odciągnęła napastnikówi sprowadziła w pułapkę nad Morze Meockie, gdzie dmąc w róg wezwała raka Estinusa.



            Po wygranej bitwie, Jacek, który otrzymał nowe imię Iacentius i Złota Nastazja pobrali się. Król Kemetu dał im w prezencie strusia, na którego grzbiecie królowa jeździła. Oboje przyjęli prorokinię, św. Niedzielę, głoszącą wiarę w Isasa Masama. Św. Niedziela opowiadała jak to jej bóg został pod postacią człowieka w bieli złorzony w ofierze na głazie ofiarnym w środku puszczy, lecz potem zmartwychwstały i walczący mieczem Głagołem i tarczą z wizerunkiem winorośli złamał lodowy oścień Marzanny. Lamparty zostały w kraju zastępując króla i królową w wypełnianiu ich obowiązków, podczas gdy ci wypłynęli w celach odkrywczych na położony na Dalekiej Północy ląd Ursa Maior. Wypłynęli żaglowcem ,,Van Gregolandzik’’ , którego kapitanem był mors Morsiński. Królowa poznała białą lisicę Janinę, która opowiedziała jej o znajdującym się na Ursa Maior, zbudowanym z lodu i ciosów mamuta zamku Śmierci, oraz o podwodnym zamku Białego Purtka. Król i królowa odwiedzili lodowy zamek cara Ardiana – Żelaznego Człowieka. Odkryli też cmentarzysko mamutów, po którym przechadzała się Śmierć, lecz z pomocą białego gołąbka opuścili to miejsce. W tym czasie biały niedźwiedź, weteran spod Bardziewa wrócił do swej ojczyzny.



            W czasie drugiej wyprawy, król i królowa spotkali na bezludnej wyspie  królewicza – rozbitka Aleksandra II Gesera. Ten ugościł ich i opowiedział swą historię, po czym umarł opłakiwany przez syna Telchina i żonę, morską nimfę Taię. Ten ostatni poszukiwał nowych ziem i nurkował w morzu. W nocy dusza Aleksandra II Gesera idzie po promieniu Księżyca razem z żoną. Iacentius i Nastazja zabrali Telchina ze sobą.



            W czasie trzeciej wyprawy, król i królowa odwiedzili Królestwo Małp, zaproszeni przez króla Tytusa Silnego. Szympans – czarownik Troglotus Simpanus powitał gości tańcem, śpiewem i sztucznymi ogniami. W czasie uczty przyszły księżniczki – pantery Osna i Kasna, zakochany w nich, władający szablą Kynokefal z Kryszewa, noszący czerwoną chustkę na głowie, królowa hien, lwy, słonie, inne zwierzęta, Murzyni z plemienia Ai – Tap, Amazonki, ród Daktylów, do którego należeli najlepsi kowale, złotnicy, miecznicy i płatnerze, król Wyspy Żmijów – żółtoskóry chłopiec w czerwonym stroju, całujący wszystkich po rękach, oraz szczur podróżnik Tyta. Wszyscy oni uczestniczyli w weselu morskiej królewny Rogatej Gazeli, która przemierzała Gorące Morza na grzbiecie skrzydlatego kangura i potrafiła zamieniać się w gazelę i jej męża Skrzydlatego Delfina, który przybierał postać delfina o srebrnych skrzydłach. Rogata Gazela i Skrzydlaty Delfin zamieszkali na dopiero co stworzonej tropikalnej wyspie Esmelion i otrzymali od bogów i bogiń różne dary, np. Izyda i Ozyrys ofiarowali im kamień filozoficzny. Tymczasem we śnie, Isas Masam jako jednorożec nakazał Złotej Nastazji i Iacentiusowi powrócić, by bronić Asarmathu.



            Z carstwa Czarnoboga powrócił Żmij, prowadząc ze sobą Śmierć, oraz sprowadzonych z naszego świata z XIX i XX wieku, Stiepana Banderę, Jakuba Szelę i Jarosława Stećkę, którzy złorzyli przysięgę na kosę Śmierci. Ich rydwany ciągnęły ogłupione czarami uiniterium, arsinoterium i bronihiterium, zaś Żmij udzielił im niszczycielskich mocy zaklętych w pierścieniach. Telchin ściął mieczem głowy Ukraińców i Polaka, samemu ginąc od kuli. Królowa jako Pani Zwierząt zbuntowała prehistoryczne ssaki, a razem ze swym mężem raniła Żmija – zdawało się, że śmiertelnie (Żmij zapadł się w ziemię, lecz ostatecznie zabił go dopiero Ordan z Brustaborga).



            W ostatniej scenie , król i królowa udają się do Nawi wozem ciągniętym przez dwa lamparty. 

Ordan z Brustaborga i królowa Polski




Dobrawa II – występuje nie tylko w fantazji ,,Kosynierka’’, ale również w opowieściach o przygodach  Ordana z Brustaborga. Ów walcząc w Vavarii z pożerającym ludzi niedźwiedziem jaskiniowym Misem, dostał się przez jego jaskinię do świata równoległego, do Polski leżącej między rzeką Lechem a grodem Smoleńskiem, oraz nad Bałtykiem i Morzem Czarnym. Ujrzany przezeń świat przypominał ni to starożytność, ni to wczesne średniowiecze. Ordan wędrował po owym magicznym świecie, walcząc z ogromnymi wężami – trusiami Ażem i Użem, królem polskich strzyg Pajacem, smokiem, olbrzymem, rozbójnikami z bandy Jawora, lwem z Ojcowa, tygrysem szablozębnym, bandą rozbójników zaczarowanych w wilki, oraz niedźwiedziem. Broniąc w ten sposób ludzi, zaszedł do grodu stołecznego Warszawy, gdzie ugościła go waleczna królowa Dobrawa II, wraz z jej mężem, królem Lechem III. Ordan zwyciężał w zapasach i wyścigach. Jego rywal, książę Lisłocz wysypał tor wyścigów żelaznymi kulami z kolcami, lecz Ordan i tak zwyciężył. Oszustwo zostało wykryte, a oszust ukarany wbiciem na pal. Ordan służył władcom Polski odpierając ataki Kozaków, Hetytów, Scytów Taurydzkich i Moskiewskich, oraz Wikingów. W dzielnicy Prusów stoczył zwycięski bój z wielkim dzikiem Kałdusem, zaś w prowincji Jaćwięgów zabił wąpierza Latalina, przybierającego postać ogromnego nietoperza. Na prośbę króla Persji, Barsa XV uśmiercił niszczącego kraj smoka Sruwarę, zaś w poselstwie do Tulkis – królowej Amazonek stoczył ciężki bój z gigantyczną żmiją Snawidką. Kiedy popłynął odebrać dań od króla szwecji, ugościł go w Uppsalii miejscowy król Birs VII Haakonson. Opowiedział Ordanowi jak lapoński czarnoksiężnik Houlin, noszący czerwony płaszcz i kołpak, lamowane białym futrem, sprowadził spod Kijowa potwornego trolla Gardarika o Żelaznych Pięściach, którego używał do siania strachu w całej Szwecji i zbierania danin. Ordan zwyciężył potwora i docierając w głąb Laponii, sam jeden oblegał lodowy zamek Houlina. Mimo czarodziejskiej śnieżycy, zburzył go i uwolnił jeńców. Tymczasem królewicz Mieczysław V zabił na polowaniu w puszczach Litwy króla wilków Razdora, który umierając zadał mu śmiertelną ranę. Wyleczył ją Centaur, pełniący godność Krive Krivejtego, jednak syn króla wilków, wilkołak Borak poprowadził swych poddanych do zniszczenia ludzi. Ordan wrócił z daniną ze Szwecji i wziął udział w walce z wilkami. Sama królowa walczyła kosą postawioną na sztorc i zjadała ich surowe serca. Ordan zabił Boraka. Królewicz przyznał się do winy i chcąc zapobiec wojnie, wydał się wilkom na pożarcie. Jednak jego rodzice, a z nimi Ordan i całe królestwo wydali się na śmierć w paszczach wilków. Te jednak, dzięki mediacji arcykapłana litewskich Centaurów, zrezygnowały z zemsty na ludziach.

Dobrawa


Nie chodzi tu o historyczną Dobrawę; czeską księżniczkę z dynastii Przemyślidów, żonę Mieszka I i matkę Bolesława Chrobrego, ale o nadludzko piękną i silną wojowniczkę, którą wymyśliłem, bodaj w 2003 r. Przemierzała cały świat, przeżywając liczne przygody. Dziś pamiętam z nich tylko to, że bawiąc w Iraku za rządów Saddama Huseina, pozwoliła się chyba wbić na pal, aby powstrzymać nadciągającą wojnę. Obecna wersja jej przygód, prezentowana poniżej, ma wiele wspólnego z wczesną wersją przygód królowej  Tatry.



,,Dobrawa (Dobrava, Bonifacja) – jytnas, wojowniczka. Urodziła się w XXXIII wieku ery XII w grodzie Poślad na ziemiach dzisiejszej Analapii, w rodzinie kupieckiej. Jej ojcem był Ljudevit Naum, syn Własta, a matką Apraxja. Dobrava nie miała braci ni sióstr. Wygląd następujący: smukła, pełna zarazem niewieściej delikatności i niewieściej siły, długie, złocisto  - bursztynowe włosy i niebieskie oczy. Była też dosyć wysoka, bardzo zwinna, odważna i wytrzymała. Jej imię w oczywisty sposób oznacza dobroć, błędem jest wymawianie go jako ‘Dąbrówka’. Te, którego używano tylko w rodzinie, brzmiało ‘Avardob’ (wspak: Dobrawa). W dwunastej wiośnie życia udała się z ojcem i matką na wyprawę kupiecką do Dacji. Dziewczyna wykazująca duże zdolności w walce włócznią, strzelaniu z łuku, pływaniu, biegach i zapasach, miała ochraniać karawanę. Otrzymała wówczas moc od dzikich zwierząt z gór i lasów, które kolejno podchodziły do niej i chuchały na nią, wzmagając jej siłę, odwagę i zręczność. Wykuwaszy sobie w tajemnicy miecz, potajemnie wyruszyła do zrujnowanego zamku Tsenie na zboczu porośniętej lasem góry. Ubiła tam i oddała płomieniom księcia wąpierzy Zorana, sługę króla Tybalda (ob.), który pił ludzką krew, a jego czarów bali się najdzielniejsi wojownicy. Po opuszczeniu Dacji, zabawiła z ojcem rok u Słowian z Bałkanu. Zawarła wówczas braterstwo, wymieniając się nawęzami z wojowniczką Dilą Żenevą, w której żyłach płynęła krew Jovana i Dilvicy (ob.) Obie panny spędziły całe lato jeżdżąc konno, pływając w strumieniach i polując w nieprzebytych puszczach. Był to dla Dobrawy najszczęśliwszy okres w jej życiu. W swym krótkim życiu odbyła wiele podróży, z mieczem Promieniem i włócznią Sztykiem dokonując licznych czynów bohaterskich. Ruszając do boju zakładała kusy, z dwóch części złorzony pancerz z polerowanej smoczej skóry, wysadzany klejnotami, nie stroniła też od złotych i srebrnych ozdób, naszyjników z kłów i pazurów zabitych zwierząt i potworów, bojowych malowideł na przypominającej alabaster skórze i pióropuszy z piór strusi, pawi, sylfów i bażantów. Po opuszczeniu Bałkanii, udała się z ojcem i matką na wielką wyspę Britainę (ob.), gdzie została ugoszczona na dworze króla Urusa Siluricusa, założyciela dynastii Pendragonów [był on przodkiem królów Utera Pendragona i jego syna Artura – przyp. T. K.] Urus Siluricus, chrobry rycerz i hojny rozdawca pierścieni, władca dworny i wieszczy, pokochał Dobrawę jak rodzoną córkę. Na jego dworze, waleczna córa Sklawinii opanowała sztukę poetycką bardów i grę na harfie, zaś bawiąc w kolegium galicen (ob.) – kapłanek w błękitnych szatach, czcicielek Ziemi, Morza i Księżyca, nauczyła się magiczną sztuką sprowadzać i rozpędzać mgłę, wzniecać ogień, kierować wodą, sprowadzać deszcz i śnieg, oraz leczyć. Nie zaniechała jednak czynów junackich. Gdy Britainę pustoszył olbrzym, wzbudziła w nim uczucie. Przyprawiła owego niszczyciela pól i zjadacza zwierząt domowych o śmierć, prosząć go, by dla niej napełnił niewielki dołek w ziemi swą krwią. Olbrzym się zgodził, lecz dołek miał połączenie z morzem, toteż się wykrwawił. Dobrawa ubiła też parę innych olbrzymów – jednemu rozłupała łeb toporem, gdy ów wpadł do dołu, innego oślepiła strzałami z łuku, dwóch innych przeszyła na wylot włócznią, a ich splamione sprzecznym z naturą porubstwem ciała spadły z klifu do morza. Ubiła również węża morskiego z Orkanii [Orkadów], oraz jakieś bestie podobne do wielkich, czarnych psów i kotów. W Britainie, Ljudevit Naum z rodu Swatów i Apraxja, rodziciele Dobrawy zmarli w czas zarazy, przywleczonej z kraju Scytów, ona sama zaś z wielkim oddaniem pielęgnowała chorych. Możni z Britainy zawidzili Dobrawie łask króla i starali się przyprawić ją o zgubę. Gdy Urus Siluricus ciężko zachorzał, nasłali na nią zabójców, których pokonała bez większego trudu i kłamstwami podburzyli przeciwko niej chłopów. Dobrawa opuściła przeto Britainę – wyspę niewdzięczną i poczęła się tułać po świecie. Gdziekolwiek się pojawiła, tam zwalczała potwory i rozbójników, aż zaszła do Kolchidy (ob.) Tam zawarła braterstwo krwi i wymieniła się nawęzami z inną wojowniczką, Iraną (Airana), w której żyłach płynęła krew Amazonek, a której rydwan ciągnęły dwa lamparty. Za obiema niewiastami chodził jak pies, mówiący tygrys Kirejen; obrońca ludzi i postrach wilkołaków. Po śmierci Irany w walce z olbrzymem o pięści wykutej z żelaza, Dobrawa i tygrys Kirejen udali się nad Morze Srebrne. U wybrzeży dzisiejszej Analapii, wojowniczka i jej zwierzęcy towarzysz udali się do karczmy. Tam Dobrawa została uśpiona durmanem podanym w piwie i porwana jako niewolnica na korab germańskich korsarzy z plemienia Swenów z Nürtu. Na pełnym morzu Dobrawa zerwała łańcuchy, nie mając broni zabiła kapitana Waregów i objęła władzę nad całą załogą. Odtąd zamieszkała w Nürcie – była w Birce, Holmie i Uppsalii. Wiele razy wypływała w misjach od króla Nürtu do władców Sklawinii i do czarownika Musulusa – tyrana Bałtów, aż któregoś dnia jej drakkar został zatopiony przez mątwę większą niż byk i koń razem wzięte. Dobrawa ubiła potwora jednym ciosem włóczni w oko i płynąc parę dni i nocy przez wzburzone Morze Srebrne trafiła do Sedinum. Po zakończeniu służby u Sceafa, króla Nürtu, idąc w kierunku wskazanym jej przez obracający się miecz , udała się na południe w stronę Morza Rajskiego, zwanego Śródziemnym. W Grecji gościła na dworze Sevezozosa, króla Pelazgów (ob.) w jego górskim pałacu. Pokazał on Dobrawie wyspę, na której w erze czwartej Zajęczanin Lagon zabił brukołaka. Nurkując w Morzu Rajskim, z pomocą delfina Simo ubiła wielkiego kraba, polującego na rybaków. W ostatniej fazie swych wojaży, powróciła do Sklawinii. Osiadła w Montanii (ob.), obierając za swą siedzibę górską jaskinię. Utrzymywała się polując i broniła górali przed potworami – pankami i léwicami. Zwyciężyła w mających wyłonić króla Montanii zawodach w Śnieżelicy, obejmujących strzelanie z łuku, biegi, jazdę konną, podnoszenie ciężarów i szermierkę. Koronowano ją przeto w Śnieżelicy w obecności relikwi królowej Tatry (ob.) Dobrawa udzieliła pomocy królowi Rudawie władającemu na ziemiach późniejszej Bohemii (ob.) w wojnie z czarownicą Jencą i jej potworami. Poślubiła Bolemira Bożydarowica, króla Wiślan. Przed ślubem razem ubili lodowego potwora Sopel, a ich łoże małżeńskie zostało wyrzeźbione z jego ciała. Dobrawa wzorem Tatry, usiłowała znieść niewolnictwo, jednak niechętny jej wiec jako warunek postawił zabicie potwora z Morskiego Oka, co udało jej się z pomocą tygrysa Svena Kirejena, syna Kirejena. Gdy królowa wróciła na zamek z łbem potwora, król Bolemir oddał katu tych co chcieli ją zgubić. Dobrawa urodziła mu synów Świętopełka i Jarogniewa, oraz córki Milanę, Wodycę i Dębinę. Zginęła w kwiecie wieku zasłoniwszy męża swym ciałem przed zatrutymi sztyletami spiskowców, straciwszy przy tym palce. Obecnie czci się ją jako jytnas sprawującą opiekę nad wojownikami i wojowniczkami, oraz nad plemieniem Wiślan i Montanią.’’ – słowiańska encyklopedia ,,Obraz świata’’ (,,Vadyj pikturał’’) z V wieku n. e.

Szkoła Dziewic


 ,,Niewieścim odpowiednikiem Domu Mężów jest Szkoła Dziewic imienia Królowej Nastazji, działająca od ery dziewiątej. Znajduje się gdzieś w Sklawinii, pośród przepastnej puszczy, lecz nie wiadomo gdzie to dokładnie jest. Trafiają tam młode rusałki, Wiły i ludzkie niewiasty; córki Ayisaki i córki Aivalsy, by pod okiem najlepszych wojowniczek kształcić się na polanice, czyli Amazonki. Dziewczęta te dostają się do Szkoły Dziewic w wyniku wessania przez tęczę lub chmurę. Nabywane umiejętności i dyscyplina są podobne do tych z Domu Mężów. Polanice, czyli słowiańskie wojowniczki uczą się zrywać łańcuchy, kruszyć drzewa i kamienie... Ich znamieniem noszonym na ciele jest powój  owijający się wokół miecza. Swą moc czerpią z dziewictwa, jego utrata je osłabia. [...]’’ – Kosa Oppman ,,Perłowy latopis’’.