piątek, 16 września 2016

,,Gryf z krainy ciemności''

,, […] W legendach i baśniach kaszubskich gryfy pozostają istotami mocno ambiwalentnymi, w ich charakter zależy w dużej mierze od konkretnego osobnika, zwyczajowo zresztą bezimiennego. W opowieści o Reszku (…) gryf pozostaje wiernym przyjacielem pomorskiego herosa. Inny kaszubski bohater, Musolf, ratuje w niebezpieczeństwie gryfięta, uzyskując w nagrodę pomoc potężnego gryfa. Z kolei Czarny Gryf przedstawiany jest jako zły władca swej krainy i porywacz królewny. […] Natomiast na Dolnym Śląsku gryf pozostaje bezrozumnym, złym potworem terroryzującym okolicę i tym samym całkowitym odpowiednikiem smoka. […]'' - Bartłomiej Grzegorz Sala, Witold Vargas, Paweł Zych ,,Księga smoków polskich''







Od lat wczesnego dzieciństwa fascynują mnie gryfy, które należą do moich ulubionych istot fantastycznych. Jest tak być może dlatego, że urodziłem się i mieszkam w Szczecinie – mieście, które ma w herbie głowę gryfa w koronie ;). Kierując się tym upodobaniem, we wrześniu 2016 r. obejrzałem amerykański film fantasy ,,Gryf z krainy ciemności'' (tytuł oryginału: ,,Attack of the Gryphon'') w reżyserii Andrew Prawse z 2007 r. Akcja rozgrywa się w dwóch fikcyjnych, quasi – średniowiecznych królestwach Locklandii i Delfach. Zawarły pokój i zjednoczyły się ponownie dzięki miłości księżniczki Amelii z Locklandii i księcia Setha z Delf. Początkowo byli wrogami (Seth zabił w bitwie brata Amelii), lecz połączyła ich wspólna walka przeciwko gryfowi kierowanemu przez złego czarownika.







Tytułowy gryf, posąg ożywiony czarną magią, służył Armandowi – złemu i rozpustnemu, nadwornemu czarnoksiężnikowi króla Locklandu. Armandowi służyły ponadto dwie zmysłowe wiedźmy – Kyra i Daphne. Mag ożywił gryfa – herbowe zwierzę Locklandu na rozkaz jego króla, lecz potem wykorzystał moc hybrydy, by podbić oba królestwa i zostać ich nieśmiertelnym władcą. Przeszkodzili mu w tym Amelia i Seth, oraz matka królewicza – królowa Cassandra z Delf. Gryf został zabity magicznym orężem – Smoczą Glewią wykonaną z rogu jednorożca. Królowa Delf miała ona zdolności wieszcze i władała białą magią. Dała synowi na drogę łzy bazyliszka ułatwiające widzenie w ciemności (nasuwa to mgliste skojarzenia z eliksirami wiedźmińskimi ;). Imię tej postaci nawiązuje do trojańskiej wieszczki Kassandry, którą Apollo karząc za odrzucenie jego zalotów ukarał tym, że nikt nie wierzył w jej przepowiednie. Oprócz gryfa na filmie pojawiają się takie istoty fantastyczne jak duchy zmarłych straszące w lesie, czy ożywiony posąg króla Delfusa strzegący Smoczej Glewii.







W filmie spodobały mi się nawiązania do chrześcijaństwa. Początek rozłamowi między obu królestwami dało bratobójstwo co może nawiązywać do zbrodni Kaina na Ablu. W jednej ze scen pojawia się obraz św. Jerzego w aureoli zabijającego smoka za pomocą Smoczej Glewii. Film pokazuje niszczącą i zaślepiającą siłę żądzy zemsty i kojącą moc przebaczenia, oraz ostrzega przed okultyzmem poprzez ukazanie niszczących czarów Armanda. 

czwartek, 15 września 2016

Gosia w słowiańskiej Krainie Czarów, czyli ,,Szeptucha''

,, […] Dobrze znałam słowiańskich bogów z mitów i podań. Nie było tacy jak bogowie innych narodów. Oni zupełnie nie przejmowali się nami, swoimi wyznawcami. Spokojnie można by było pokusić się o stwierdzenie, że byliśmy dla nich tym, czym dla nas są owady. Nieważnym brzęczeniem koło ucha. Znani byli raczej ze swej bezwzględności niż łaski'' – Katarzyna Berenika Miszczuk ,,Szeptucha''






We wrześniu 2016 r. przeczytałem powieść fantasy ,,Szeptucha'' Katarzyny Bereniki Miszczuk; pierwszą część cyklu ,,Kwiat Paproci'' ( w przygotowaniu jest tom drugi - ,,Noc Kupały''). Akcja powieści rozgrywa się w XXI wieku za panowania króla Mieszka XII z dynastii Piastów w pogańskiej Polsce w alternatywnym świecie (Warszawa, Kielce, wieś Bieliny). Owa Polska pod niektórymi względami była łudząco podobna do rzeczywistej Polski, jeśli chodzi o poziom techniki, tryb życia i nowinki popkulturowe z Zachodu (takie jak Hello Kitty, muzyka Shakiry czy wampiryczna saga ,,Zmierzch''), zaś pod innymi względami bardzo się od niej różniła. Była to pogańska monarchia, państwo potężne, o niskimi bezrobociu, ze stolicą mieszczącą się w Warszawie. Porządku pilnowała policja konna w ułańskich mundurach. Narodowe sanktuarium mieściło się na Łysej Górze w Górach Świętokrzyskich, noszących tę nazwę od pogańskiego krzyża słonecznego. Od wschodu Polska graniczyła z Mocarstwem Rosyjskim, które dopiero w XXI wieku pozbyło się cara. Prezydent, który wszedł na jego miejsce zabronił Rosjanom pędzenia bimbru (myślę, że książka może się spodobać monarchistom ;).






Główną bohaterką jest młoda kobieta, absolwentka medycyny Gosia, czyli Gosława Brzózka (dla ciekawostki: Autorka jest z wykształcenia lekarką). Miała długie, rude włosy splecione w warkocz i zamierzała pracować w zawodzie lekarza. Aby zrealizować ten cel, zgodnie z prawem musiała odbyć praktyki na wsi u tytułowej szeptuchy (w rzeczywistej Polsce szeptuchy działają na Podlasiu, a ich działalność łącząca elementy medycyny naturalnej i ludowej magii jest negatywnie oceniana przez Kościół). Gosi nie podobało się to, bowiem ślepo wierzyła w akademicką medycynę, a ponadto była ateistką (za to ostatnie nie spotykały jej żadne represje ze strony państwa jak Sokratesa; jako czytelnika ciekawi mnie czy w owej alternatywnej Polsce istniała choć niewielka mniejszość chrześcijańska i czy nie spotykała się z prześladowaniami?). Gosia jako kobieta do szpiku kości nowoczesna, nie lubiła wsi i przyrody. Cierpiała na hipochondrię i szczególnie bała się kleszczy, przeciw którym zakładała specjalny strój ochronny (o ile się nie mylę, najczęściej używanym słowem w książce jest słowo ,,kleszcz''!). Lubiła za to Hello Kitty (nosiła majtki z jej podobizną), nie potrafiła gotować ani piec i wciąż nie miała męża.
Polacy byli politeistami.





Weles, bóg chtoniczny, odpowiedzialny za stworzenie kontynentów (nawiązanie do ludowego mitu o Bogu i Diable wspólnie stwarzających świat) był przedstawiany z trzema głowami. Gosia ujrzała go pod postacią ubranego na czarno mężczyzny, który jej groził. Weles potrafił zamieniać się w jastrzębia.






Świętowit, bóg ,,jasnej strony mocy'' był przedstawiany z czterema głowami. W Kielcach ukazywał się ludziom pod postacią bosego kloszarda, pana Witka, który gwałtownie domagał się od Gosi, aby uwierzyła w bogów.






Swarożyc, bóg ognia kontaktował się z tytułową szeptuchą przez dobre demony domowe – bożęta.








Mokosza – była boginią Ziemi, miłości, płodności, kobiet i owiec. Gosia gdy była dzieckiem ofiarowała jej kłaczki wełny za zdrowie chorej matki.
Oprócz bogów na kartach powieści przewija się też barwny korowód demonów.






Wąpierze – służące Welesowi, powstawały z ciał złych ludzi. Miały uzębienie złożone z samych kłów, wydłużające się pazury zatrute jadem, niesamowite oczy i potrafiły hipnotyzować swą ofiarę, aby potem ją dręczyć. Zamiast kości miały chrząstki, co czyniło ich ciała elastycznymi. Zabić wąpierza można było rozkopując za dnia jego grób, przebijając chrzęstną czaszkę gwoździem i sypiąc obficie mak. Gosi zrobiło się żal wąpierza, który ją katował i zastanawiała się czy za życia naprawdę był złym człowiekiem.







Rusałki – służące Świętowitowi, powstawały z ciał młodych kobiet zmarłych gwałtowną śmiercią. Miały wiecznie młody wygląd i zielone włosy. Na ich cześć obchodzony Rusałczy Tydzień zaczynający się w Zielone Świątki. Jedna z nich była przyjaciółką Gosi.






Bożęta – służące Swarożycowi, powstawały z ciał zmarłych dzieci. Był to rodzaj domowych skrzatów, którym tytułowa szeptucha zostawiała mleko na spodku. W Gosi budziły strach.






Leszy – groźny, leśny demon zabijający myśliwych, przybierał postać starego leśnika, pana Leszka w starym i brudnym mundurze, któremu towarzyszył niedźwiedź. Budził strach w szeptusze i w samym Mieszku I, jednak Gosia nie zdając sobie sprawy, że to leszy, nie bała się go, a nawet pogłaskała jego niedźwiedzia myśląc, że jest oswojony.






Utopiec – wodny demon o włosach pokrytych grubą warstwą śluzu powstał z ciała hydraulika; pana Dareczka (Dargorada), który po pijanemu utopił się w rzece Bieliniance. Jako utopiec służył Welesowi i szpiegował Gosię. Mieszko chciał go zabić, lecz Gosia wyprosiła darowanie mu życia.






Innym demonem był rozpustny jak Johny Bravo, płanetnik Radek, który pracował w stacji meteorologicznej i walczył ze żmijami.
Za leczenie i kult religijny w Polsce odpowiadały szeptuchy i żercy. Polska służba zdrowia ściśle współpracowała z szeptuchami, które na wsiach zastępowały lekarzy. Tytułową szeptuchą była Jarogniewa, zwana Babą Jagą, u której praktykowała Gosia. Była to stara kobieta nosząca kwiecistą chustkę na głowie. Pacjentów przyjmowała w chatce, lecz mieszkała w wilii. Baba Jaga leczyła owocowymi nalewkami i strzałkami pioruna. Sama lubiła pić nalewkę poziomkową ,,na poprawę humoru''. Brała udział w wiejskich obrzędach religijnych. Gosia uczyła się u niej z przymusu; postanowiła, że nigdy nie będzie szeptuchą.
Żercą, czyli wróżem był wyjątkowo niechlujny starzec Mszczuj, który nadużywał alkoholu. Jego uczniem był Mieszko.
Zarówno szeptuchy jak i żercy wspólnie spotykali się na szczycie Łysej Góry (nawiązanie do legendy o sabatach czarownic) gdzie wspólnie pili miód i wdychali opary z halucynogennych roślin i grzybów wrzucanych do ogniska.







Z postaci historycznych pojawia się sam Mieszko I, którym był wiking Dagome (nawiązanie do teorii normańskiego początku państwa polskiego). Usynowił go polański władca Siemomysł i przed bitwą z Wieletami uczynił go nieśmiertelnym dając do wypicia napar z kwiatu paproci. Mieszko został królem Polski, odrzucił propozycję chrztu i porwał Dobrawę. Dosiadał czarnego konia Nixa (jego imię jest nazwą germańskich demonów wodnych). Po tysiącu lat Mieszko chciał znów wypić kwiat paproci, aby tym razem umrzeć i przenieść się do Wyraju. Gosia zakochała się w nim ,,na zabój''.







Wspomniany kwiat paproci był magiczną rośliną pojawiającą się raz na tysiąc lat. Bezwzględnie rywalizowali o niego Weles i Świętowit. Zerwać mogła go tylko Gosia, która ku swemu przerażeniu dowiedziała się, że może doświadczać mistycznych wizji.







Drugą mityczną rośliną było Drzewo Kosmiczne – axis mundi, które Gosia ujrzała na bagnach. Było to drzewo – hybryda łączące w sobie cechy różnych drzew (nawiązanie do książki Marka Derwicha i Marka Cetwińskiego ,,Herby, legendy, dawne mity''). Jego korzenie tworzyły tron dla Welesa.
W powieści spodobała mi się końska dawka humoru, oraz postaci głównych bohaterów. Gosia, mimo że sprawia komiczne wrażenie, jest także wrażliwa i dobra, zaś Mieszko jest władcą szlachetnym i walecznym. ,,Szeptucha'' przypomina nieco ,,Zmierzch'' Stephenie Meyer, jest jednak od niego lepsza zarówno pod względem literackim, jak i pod względem przesłania. Uspokajam, że nie atakuje chrześcijaństwa, ani nawet nie idealizuje pogańskich bogów. Są oni okrutni i pochłonięci walką o władzę. Można to porównać z chrześcijaństwem i docenić to ostatnie ;). 

środa, 14 września 2016

Między Kościołem a Kościejem, czyli ,,Ślepy demon. Sieciech''

,,Sieciech, comes palatinus Władysława Hermana, na którego miał wywierać wielki wpływ oraz wspólnie z trzecią żoną Wł. Hermana nastawać na jego synów z poprzednich małżeństw, Zbigniewa i Bolesława Krzywoustego. Za sprawą tych ostatnich wkońcu usunięty od władzy i wygnany'' - ,,Encyklopedia Powszechna Wydawnictwa Gutenberga tom 16 Serbowie do Szkocja''






We wrześniu 2016 r. przeczytałem powieść ,,Ślepy demon. Sieciech'' kontrowersyjnego autora, Witolda Jabłońskiego. Jest to sequel ,,Słowa i miecza''. Akcja rozgrywa się w XI wieku (lata 1057 – 1093) w Nawi (mrocznej, słowiańskiej krainie zmarłych) i rzeczywistych miejscach takich jak Polska (brzeg Gopła, Kraków, góra Ślęża, Płock, Gniezno), Ruś Kijowska (Kijów i Ławra Pieczerska), Słowiańszczyzna Połabska (sanktuarium Arkona na wyspie Ranie, czyli dzisiejszej Rugii) i w Niemczech (góry Harz gdzie odbywały się sabaty na szczycie Brocken).
Głównym bohaterem jest woj Sieciech - ,,mąż wprawdzie rozumny, szlachetnego rodu i piękny, lecz zaślepiony chciwością, przez którą wiele popełniał czynów okrutnych i nie do zniesienia'' (Gall Anonim). W powieści Jabłońskiego został ukazany jako sierota z możnego rodu Toporów wychowywany przez stryja – sadystę Jaksę Topora. Stryj katował go codziennie bijąc bez powodu, zaś drugi stryj – biskup Lambert Suła pochwalał okrucieństwo wobec chłopca. Jedynym przyjacielem Sieciecha był mag Kościej podszywający się pod brata Terlika. Kościej – Terlik jako jedyny okazywał mu współczucie, opowiadał baśnie i wtajemniczał w sprawy kultu pogańskiego. Za jego sprawą Sieciech krwawo się zemścił na znienawidzonym stryju w czasie łowów na potwora Rzepióra grasującego na Ślęży. Pierwszą miłością Sieciecha była piękna Krystyna z rodu Prawdziców, którą ciotka Luba potajemnie wychowywała na pogankę. Młodzi razem z Kościejem zamieszkali w Arkonie. Sieciech został słowiańskim korsarzem napadającym na chrześcijańskie statki. Później razem ze swym mistrzem wyruszył na Ruś z wojskiem Bolesława Śmiałego. Gdy rozpadł się jego związek z Krystyną (ta została kochanką Władysława Hermana i później Bolesława Śmiałego), Sieciech związał się z piękną Rusinką Wsiesławą – siostrą czarodzieja Wsiesława Połockiego. Przez cały ten czas makiaweliczny Kościej używał go jako narzędzia do zaszkodzenia Kościołowi i dynastii Piastów...








Oprócz Sieciecha na kartach powieści pojawia się wiele innych postaci historycznych takich jak: znany z poprzedniej książki biskup krakowski Aron (Kościej znęcał się nad nim gdy ten umierał), jego następca na stolcu biskupim - Lambert Suła (przedstawiony przez Autora jako nieczuły na cierpienie dzieci plotkarz i intrygant), św. Stanisław (niestety również przedstawiony negatywnie jako człowiek żądny władzy i knujący przeciwko królowi), Bolesław Śmiały (władca waleczny, lecz pyszny, wrogo nastawiony wobec Kościoła katolickiego, a do tego homoseksualista), jego młodszy brat Władysław Herman (człowiek chorowity, nieudolny, pobożny, budzący wstręt swą powierzchownością i pogardzany przez brata), wielki książę kijowski Izasław – syn Jarosława Mądrego (skoligacony z nim Bolesław Śmiały dwukrotnie pomógł mu odzyskać tron; Izasław miał byczy kark i wielką, czarną brodę; był równie pobożny co nieudolny i zdradliwy, służył mu szpieg Agapit udający świętego szaleńca – jurodiwego), oraz Zbigniew; przyrodni brat Bolesława Krzywoustego. Zbigniew był synem Władysława Hermana i Krystyny – byłej żony Sieciecha. Został spłodzony w czasie magicznego rytuału jako Dziecię Mroku mające przynieść nieszczęście dynastii Piastów z inicjatywy maga Kościeja. Urodził się niewidomy i był z tego powodu prześladowany przez inne dzieci; ze ślepoty uzdrowił go Bolesław Śmiały. Od najmłodszych lat widział rzeczy ze świata bogów i demonów. Wychowywał go na pogańskiego mściciela Kościej podszywający się pod brata Ottona.
Najwięcej zapożyczeń w powieści pochodzi z mitologii słowiańskiej.







Boginię Mokoszę przedstawiana z sześcioma rękami i trzema głowami, a jej świętym zwierzęciem był zaskroniec. Bóg Księżyca Chors miał na swe usługi strzyga (w tym Nostrzyka), wiedźmę Marę (za życia była to Żywia; matka Miecława, główna bohaterka poprzedniej powieści ,,Słowo i miecz'') oraz wskrzeszonego przez nich Kościeja.








Kościej – czarny charakter rosyjskich baśni był potężnym i nieśmiertelnym magiem z odległej przeszłości, spoczywającym wiekami w uśpieniu w twierdzy Szczurzym Stołpie w Nawi. Został wskrzeszony przez Marę i Nostrzyka ofiarą z krwi niewinnego pastuszka Grabka. Był wysoki, miał długie czarne włosy i brodę (osobiście nasuwa mi skojarzenia z Rasputinem). Powołany na służbę Chorsa pragnął ze wszystkich sił zniszczyć Kościół i dynastię Piastów. Władał potężnymi czarami i potrafił zmieniać postać. Dostał się podstępem na dwór Kazimierza Odnowiciela przybrawszy postać brata Terlika, którego zamordował. Pierwowzorem Terlika mógł być katolicki publicysta Tomasz Terlikowski, który w 2016 r. wraz z żoną zakończył współpracę z portalem ,,Fronda pl.'' Pod tą postacią nawiązał kontakt z młodym Sieciechem i wtajemniczył go w pogaństwo. W czasie pobytu w Arkonie, Kościej wprowadził ofiary z wziętych do niewoli mnichów i rytualne picie ich krwi (sic!), oraz przybrał postać zamordowanego przez siebie brata Ottona. Pod tą postacią przybył na dwór Władysława Hermana.








Jedną z postaci przybieranych przez Kościeja był krwiożerczy potwór Rzepiór (Rubezahl, Karkonosz). Był podobny do smoka z dziobem sępa, porożem jelenia i jadowitymi kolcami na końcu ogona.
Boran wspierały w walce z Gandami dosiadającymi turów, znane z poprzedniej powieści skrzaty jeżdżące na lisach.







Kościej wysłał do walki z Lodowym Stolemem strzegącym Ławry, znanego z rosyjskich baśni Żar – Ptaka, który go roztopił (nawiasem mówiąc Lodowy Stolem - ,,ruski wielikan'' mimo słowiańskiej nazwy, został zapożyczony z mitologii skandynawskiej, a jego pierwowzorem byli Thursowie).
Ten sam Kościej używał magicznych zaklęć Jasz i Nij. Pochodzą one od bogów Jeszy (odpowiednika Jowisza) i Niji (odpowiednika Plutona) z panteonu Jana Długosza.
Sieciech w służbie żerców z Arkony uprawiał korsarstwo na okręcie noszącym nazwę ,,Jastrzebóg''. Było to imię boga wiosny z kaszubskiego folkloru.







Po stronie Gandów przeciwko Boranom walczył potwór Matoh - skrzyżowanie wilka z kozłem, zaczerpnięty z polskiego folkloru.

,,MATOHA zwany też bobo, bubakiem, matolicą czy po prostu kościejem, to demon z czasów przedchrześcijańskich, o którym niewiele informacji przetrwało do naszych czasów. Podobno sprawował nadzór nad ludźmi parającymi się magią, w tym nad czarownicami. Towarzyszył ich zlotom na Łysej Górze, gdzie pojawiał się pod postacią kudłatego kozła. Pilnował, by wiedźmy nie użyły czarów przeciwko dobrym ludziom, a łamiące ten zakaz kobiety karał okrutnie...'' - Paweł Zych, Witold Vargas ,,Bestiariusz słowiański''






Doradcą Turona, wodza Gandów był wij o imieniu Larwas. Nie miał tak długich powiek jak Wij z opowiadania Nikołaja Gogola (odsyłam do postów: ,,'Wij' Gogola'' i ,,Wij (opowiadanie ze zbioru 'Wymrocze'). Był garbaty, karłowaty i brzydki (notabene: w książkach Jabłońskiego osoby niepełnosprawne są postaciami negatywnymi jak ojciec Lucjusz ze ,,Słowa i miecza''). Zanim został wijem był prawosławnym mnichem.






Z mitologii Bałtów zostały zapożyczone bóstwa Boran: bóg światła słonecznego Sweitiks (jego magiczną bronią był słoneczny młot wykuty przez skrzaty) i macierzyńska bogini ziemi Żemina (radziła Boranom aby wyruszyli na Ruś w poszukiwaniu porwanych dzieci w szeregach rycerstwa Bolesława Śmiałego). Z kolei Gandowie czcili jednookiego demona Korgsa, syna Welesa i Weli, walczącego przeciw innym bóstwom.






Pojawia się nawet nawiązanie do mitologii greckiej. Według słów obrzędowej pieśni śpiewanej podczas pokładzin Krystyny i Władysława Hermana, Jarowit zgwałcił Dziewannę, która zamieniła się w drzewo. Jest to nawiązanie do mitu o Apollu i Dafne.







Ciekawie przedstawiają się liczne nawiązania literackie do: ,,Balladyny'' Juliusza Słowackiego (pastuszek Grabek kochający Goplanę, którego Nostrzyk porwał do Nawi i zamordował w ofierze mającej ożywić Kościeja), do ,,Władcy Pierścieni'' J. R. R. Tolkiena (w Nawi żył słowiański demon bagiennik podobny do potwora Czatownika z Morii, przypominającego ośmiornicę, oraz podobieństwo jaćwięskiego ludu Boran do elfów), ,,O krasnoludkach i sierotce Marysi'' Marii Konopnickiej (kronikarz skrzatów Opałek wzorowany na Koszałku Opałku), do ,,Mistrza i Małgorzaty'' Michaiła Bułhakowa (Zbigniew miał jedno oko zielone, a drugie czarne jak Woland), oraz do ruskiego eposu ,,Słowo o wyprawie Igora''. Z tego ostatniego został zapożyczony ruski książę Wsiesław Czarodziej z Połocka, który umiał zamieniać się w wilka mocą Chorsa.
Oprócz dosyć sporej dawki okrucieństwa w wykonaniu ,,pozytywnych'' bohaterów, drugą poważną wadą jest dla mnie tendencyjnie negatywna rola chrześcijaństwa. Wszyscy duchowni katoliccy (ze św. Stanisławem włącznie) zostali ukazani jako postaci negatywne – jako chciwi władzy fanatycy wciąż knujący przeciwko władcom świeckim i pełni pogardy dla innych ludzi hipokryci (taki właśnie wypaczony obraz Kościoła wyłania się ze szmatławców Urbana i Kotlińskiego). W jeszcze gorszym świetle zostali przedstawieni mnisi prawosławni – jako żyjący w ciemnościach fanatycy zamurowujący ludzi żywcem w podziemiach klasztoru. Ławra Pieczerska w powieści Jabłońskiego jawi się ruski odpowiednik kopalń Morii i Mordoru; jako pandemonium mnisich upiorów i czarnej magii Wsiesława Połockiego. Co gorsza ,,ruscy czerńcy'' porywali pogańskie dzieci z plemienia Boran, aby je dręczyć. Jest to prawdopodobnie nawiązanie do ,,Zorzy Północnej'' (,,Złotego Kompasu'') Philipa Pullmana, w której to książce za zniknięciami dzieci odpowiadała kościelna Generalna Rada Oblacyjna (Grobale). Zresztą Jabłoński to taki polski Pullman, z tą różnicą, że podczas gdy Pullman propaguje ateizm, Jabłoński propaguje neopogaństwo. Podobnie jak Pullman, Jabłoński ma talent, ale źle go wykorzystuje :(. Autor nie poprzestaje na antyklerykalizmie, ale krytykuje doktrynę chrześcijaństwa jako taką, o czym świadczy poniższy dialog Mary z przebudzonym Kościejem:

,, […] - Kościoły wrażego Boga są dla niej jak ropiejące rany, które nigdy się nie zabliźnią. […] - Ludzie otumanieni przez Jehowę...
- Jehowa! - podchwycił czarownik. - Gdzieś to imię słyszałem!
- Synajski demiurg, przywleczony do nas przez niemieckich czerńców, którzy jak zaraza rozpełzli się po wszystkich krainach Ludu Słowa – wyjaśniła krzywiąc się nienawistnie. - Pod wpływem ich zwodniczych nauk prostaczkowie zwątpili w moc rodzimych bogów...
- Złe drzewo wydało złe owoce – mruknął sentencjonalnie mag'' – Witold Jabłoński ,,Ślepy demon. Sieciech''


W wypowiedzi tej pojawiają się takie błędy merytoryczne jak nazwanie Jahwe imieniem Jehowa (jest to błędne odczytanie liter JHWH; połączenie imion Jahwe i Adonai), oraz nazwanie Boga gnostyckim określeniem demiurg (w gnozie był to podrzędny stwórca złej materii przeciwstawianej dobremu duchowi). W słowach skierowanych do umierającego biskupa krakowskiego Arona, Kościej bluźni Bogu:

,, […] Synajski uzurpator nie ma nade mną władzy. Ten rzekomo wszechmocny demiurg to kłamstwo, utkane z waszej pychy i ignorancji'' – ibidem.


Autor obwinia Boga za brutalne metody chrystianizacji (w owych czasach religia ściśle wiązała się z polityką i religia władcy siłą rzeczy była ideologią państwa) i zaprzecza Jego miłosierdziu:

,, […] Potężny, przerażający i nieprzenikniony demiurg Carogrodu głosił pozornie pokój i miłość, lecz przemawiał do władcy ustami swych patriarchów: Zabij wszystkich, którzy nie zechcą się nawrócić'' – op. cit.


W przemyśleniach króla Bolesława Śmiałego przewija się relatywizm moralny:

,,Doskonale wiedział, że moralność została wymyślona przez kapłanów dla ludu, by utrzymać go w karbach'' – op. cit.


Jako ,,krystowierca'' uważam, że powieść byłaby bardzo dobra, gdyby nie zapiekła nienawiść Autora do chrześcijaństwa. Zainteresowanych Czytelników odsyłam do poprzedniej recenzji: ,,Przedmurze pogaństwa, czyli 'Słowo i miecz'''. 

wtorek, 13 września 2016

Oniricon cz. 239

Śniło mi się, że:






- na rynku dwie starsze panie kłóciły się o ośmiornicę; jedna z nich prosiła mnie, abym ją potrzymał, lecz nie chciałem, bo się brzydziłem,





- pani Inha namawiała mnie, abym napisał list do chorej dziewczynki; Janes ov Calcium uciekł spod katedry św. Jakuba w Szczecinie, a zaraz potem odnalazł się, razem z panią Fiłtą ov Jazde - Stanitis poszedłem do Książnicy Pomorskiej, mając nadzieję, że wypożyczę sobie ,,Almurica'' R. E. Howarda,
- określenie ,,paradisum iudeorum'' pochodzi z XV - wiecznego, żydowskiego tekstu ,,Kuźnia Mądrości'',






- na plaży widziałem olbrzymy z plemienia Ichtiofagów jedzące wieloryby i rekiny wielorybie,





- kapłani i kapłanki Welesa noszą fartuchy masońskie, a ja zastanawiałem się czy to męskie,






- schodziłem po schodach blisko kościoła p. w. Serca Jezusowego w Szczecinie i nie chciałem przepuścić zakonnicy ubranej w biało - niebieskie sari,






- nocą na Placu Rodła w Szczecinie, Solomon Kane wziął udział w sabacie i krzyczał wniebogłosy, gdy czarownicy chcieli go napiętnować pochodnią,
- narysowałem herb Pawlaczycy (w polu czerwonym skrzyżowane złote krzyż i sierp; w klejnocie czapka krakowska z pawim piórem) - rysunek spodobał się nauczycielce geografii pani Justnie ov Silichenovej; we wcześniejszej wersji Pawlaczyca jako jedyna miejscowość w Polsce miała w herbie różaniec,
- w rodzinie Stanimirskich, na Wszystkich Świętych, Aldona Stanimirska brała harfę i recytowała epos o Maryi,







- byłem na Ziemiomorzu i ujrzałem człowieka z głową niebieskiego ni to hipopotama, ni to psa, jego głowa pękła i na jej miejscu pojawił się czarny łeb, z którego wylała się fala zimnej wody, która mnie zalała,






- kwitnie nielegalny handel skórami żubrów,






- widziałem wilkołaki (nie pamiętam już co robiły),







- po latach wróciłem do przedszkola, gdzie rozmyślałem o wierszu o niebieskiej plastelinie; doszedłem do wniosku, że owa niebieska plastelina miała symbolizować wyobraźnię rozumianą jako dar Boży,
- po latach znów spotkałem Voytakusa ov Viernitisa i bałem się, że będzie na mnie krzyczał,






- w przedszkolu w czasie wyjścia na miasto rozmyślałem o mitach zapisanych w ,,Atharwawedzie''. 

piątek, 9 września 2016

Oniricon cz. 238

Śniło mi się, że:





- rycerze Okrągłego Stołu walczyli z komunistami; jednym z owych rycerzy był Jakub Wędrowycz, który zabił Nicolae Ceausescu zamienionego w wampira,





- Karol Wielki za pomocą miecza Joyeuse zburzył Mur Berliński,






- Pavlas ov Vidłar i ja mieliśmy zostać rycerzami Okrągłego Stołu, razem z nami do Camelotu zmierzał Perceval, który na cześć Słowian zmienił imię na Perłosław (Perlesvous); w Camelocie Janes ov Calcium kazał mi założyć buty,





- Pavlas ov Vidłar był synem św. Matki Teresy z Kalkuty, która wyjechała na stałe do Kanady; przed podróżą położyła się na masce samochodu, a Pavlas włożył jej do ust obola i podjął pracę w wielkim centrum handlowym w Szczecinie; kierowniczka owej galerii była zadufaną w sobie psychopatką, która aby dręczyć swych pracowników wzywała ich do siebie do gabinetu; zwiedzałem galerię handlową gdy wybuchł pożar co źle odbiło się na kolorowych rybach w basenie, życie kupującej kobiety w ciąży było zagrożone, a ja pomyślałem, że podpalenie Pałacu Kultury i Nauki jednak byłoby złe, bo mogliby zginąć w pożarze niewinni ludzie, gdy Pavlas pożegnał św. Matkę Teresę z Kalkuty, przyszła mnie pożegnać koleżanka z liceum Justna ov Tomasiakus, która była w zaawansowanej ciąży, a jej dłonie stały się bardzo szerokie; żałowałem, że nie mogę się pożegnać z Evcelmą ov Taurayakovą i powiedzieć jej, że jej starokrasne imię pochodzi od słowa ,,cwel'',
- pisałem biogramy ulubionych pisarzy - Witolda Gombrowicza, Rafała Dębskiego i Jarosława Grzędowicza, które zamierzałem opublikować na blogu,





- nocą szedłem na wycieczkę do lasu z panem Tomasusem ov S. i ujrzałem leśnego stwora pokrytego czarną, kosmatą sierścią i przestraszyłem się go, myśląc, że to diabeł,






- odnalazłem swoje zaginione przed laty rysunki, które zamierzałem pokolorować; na jednym z nich był dwunożny dinozaur z wężami rosnącymi na głowie,
- w lasach Nowej Pterotyjandii żyją wielkie małpy z głowami kozłów  i skrzydłami nietoperzy, które na Ziemi stały się pierwowzorem Bafometa,






- w Świecie Dziesięciu Kontynentów Polska była jedynym krajem pogańskim, w którym nie prześladowano chrześcijan, nazywano ją ,,paradisum christianorum'', pogański król Bolesław Chrobry proponował papieżowi Sylwestrowi II zamieszkanie w Krakowie z dala od rzymskich prześladowań, lecz Papież odmówił. 

środa, 7 września 2016

Kowalik







Kowalik należy do wróblowatych. Mimo podobieństwa do dzięciołów, kowaliki różnią się mniej elastyczną szyją u słabszą czaszką (silne kości czaszki chronią dzięcioła przed wstrząsem mózgu, chociaż jej wytrzymałość też ma granice – pisklęta dzięciołów kłócąc się o pierwszeństwo wylotu nieraz rozbijają sobie nawzajem głowy). Kowaliki są bardzo zwinne, potrafią biegać po pniu przyjmując postawy niebezpieczne dla dzięciołów np. głową w dół. Kowalik żywi się owadami, owocami, nasionami i sokiem drzewnym. Pisklęta mają węższy dziób niż ptaki dorosłe o czym świadczy następujące wydarzenie. Pewien kowalik 27 razy próbował dać jednemu ze swych potomków chrabąszcza majowego. Dopiero przy ostatniej próbie, pisklak dławiąc się, połknął owada. Kowalik ma silnie rozwinięte poczucie terytorializmu. Gnieździ się w dziupli i zmniejsza wejście oblepiając ją błotem proporcjonalnie do rozmiarów swojego ciała, aby inne ptaki nie mogły się dostać. Walczy także z innymi przedstawicielami swego gatunku. Robi to w powietrzu. Atak koncentruje się na karku. Pokrewny gatunek, kowalik skalny żyje na Bałkanach i Bliskim Wschodzie. Jego gniazda budowane na skałach mają kształt dzbanów. 1






1 Parę razy widziałem kowaliki w szczecińskim Parku Żeromskiego ;).   

Dzięcioły






Dzięciołowate są grupą ptaków z długim, ostrym dziobem i aerodynamicznym kształtem ciała ułatwiającym sprawne lawirowanie między drzewami. Dzielimy je na: dzięcioły, krętogłowy i dzięciolniki (pomińmy opis tych dwóch ostatnich).






Dzięcioły są doskonale przystosowane do nadrzewnego tryby życia. Ich ogon utworzony jest ze sztywnych piór i służy za podporę. Nogi są mocne i zakończone ostrymi pazurami. Dzioby dzięciołów są bardzo mocne; służą do kucia w drewnie w poszukiwaniu korników. Odkrywszy chodnik tych owadów, ptak wprowadza swój długi, lepki język. Używa również dziobu do wydawania dźwięków, które mają zaznaczyć umowne granice terytorium. Zdarza się, że w tym celu dzięcioły wykorzystują rozmaite niespodziewane obiekty np. anteny satelitarne. Podstawowym pokarmem wszystkich dzięciołów są owady pasożytujące na drewnie. Niektóre dzięcioły uzupełniają ową dietę. Dzięcioł żołędziowy żywi się żołędziami. Wielkie ich zapasy robi na zimę, umieszczając je w korze drzewnej, nie jest jednak szkodnikiem, ponieważ nie uszkadza drewna. Żyje w Ameryce Północnej. Natomiast eurazjatycki dzięcioł białoszyi zjada owoce i ich pestki, oraz rozmaite owady (gąsienice, muchówki, chrząszcze). Amerykański dzięcioł czerwonogłowy, dzięcioł czarny, duży, zielony, krętogłów kornikową dietę uzupełniają mrówkami. Wyłuskują także nasiona drzew iglastych. Ptak umieszcza szyszkę w dziupli zwanej kuźnią i wydobywa z niej nasiona.