,, [...] nauskopia [...] rozkwitała przez kilka lat w końcu XVIII wieku na Mauritiusie, wyspie położonej na Oceanie Indyjskim. Według jej odkrywcy, prostego oficera marynarki francuskiej Bottinneau, była metodą wykrywania zbliżających się statków już w odległości sześćset mil od wybrzeża, a to dzięki obserwacji nieba na horyzoncie. Twierdził, że mając pewną praktykę, można wyizolować pewne zjawiska atmosferyczne, które zdradzają obecność statków nad horyzontem: 'Gdy statek zbliża się do lądu lub do innego statku, w powietrzu pojawia się meteor o szczególnej naturze i każdy może go bez trudu rozpoznać. Powstaje w wyniku zbliżania się statku do lądu lub do innego statku. Istnienie tych meteorów, a także wiedza o ich odmianach stanowią podstawę moich dokładnych przewidywań'. Jeśli nawet takie meteory rzeczywiście się pojawiały, nie wydaje się prawdopodobne, aby łatwo je było dostrzec. Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że Bottineau stosował swoją metodę przede wszystkim po to, aby zbijać pieniądze. Robił zakłady z oficerami francuskiego garnizonu o to, kiedy następny statek przybije do brzegu, i w latach 1778 - 1782 prawidłowo przewidział przybycie na Mauritiusa 576 statków, niekiedy na cztery dni przed zawinięciem do portu. Z zachowanych dokumentów wynika, że gubernator wyspy wicehrabia de Souillac oraz kilku wyższych oficerów byli zadowoleni z usług Bottineau. Nazywano go 'latarnikiem - czarownikiem' i darowywano drobne niedociągnięcia w służbie. Prawdopodobnie nigdy się nie dowiemy, czy nauskopia była oszustwem, autentycznym zjawiskiem meteorologicznym podobnym do mirażu, czy też jakąś formą widzenia na odległość. Nawet obecnie, kiedy dysponujemy niezwykle czułymi urządzeniami radarowymi, sztuka ta byłaby bardzo użyteczna z naukowego punktu widzenia, a także przydałaby się w nawigacji. W latach osiemdziesiątych XVIII wieku możliwość wykrywania floty z tak dużej odległości zrewolucjonizowałaby nawigację i gdyby Francuzom udało się posiąść tę sztukę, z pewnością zapanowaliby na morzach i odnieśli zwycięstwo nad Anglikami podczas wojen napoleońskich. Jednak Bottineau nigdy nie udało się przekonać rządu, żeby uznał jego wynalazek, i zmarł w wielkiej nędzy w 1802 roku. Mimo iż dwaj jego uczniowie jeszcze do 1826 roku posługiwali się nauskopią (indyjska gazeta z owego okresu wspomina, że jeden z nich 'został zaproszony do Paryża przez pewien instytut naukowy, ale tam nie potrafił dowieść skuteczności swojej metody i wrócił na wyspę), sztuka ta popadła w zapomnienie w pierwszej połowie XIX wieku, i wiadomo, że nikt nie posługiwał się nią ani przedtem, ani potem. [...]'' - Mike Dash ,,Granice poznania. Poltergeisty, stygmaty, lewitacja, spotkania z UFO: prawda czy mistyfikacja?''
wtorek, 9 czerwca 2020
Nauskopia
poniedziałek, 8 czerwca 2020
Oniricon cz. 598
Śniło mi się, że:
- zobaczyłem w umywalce jakiegoś owada, myślałem, że to rybik cukrowy i chciałem go zalać wodą, lecz gdy okazało się, że to była mucha oszczędziłem ją,
- istnieje gra planszowa inspirowana historią XXI wieku, w której były nawiązania do masowych protestów w Rosji i epidemii psiej grypy w Hiszpanii,
- nalegałem na to, aby mieć w domu białe szczenięta foksterierów, lecz Mama ostrzegała, że trzeba będzie po nich dużo sprzątać,
- pokazywałem Pavlasowi ov Vidłarowi na you tube czeską kreskówkę ,,Mach i Szebestowa'',
- kiedy szedłem przez skwer, krążyła nade mną rybitwa wielkości samolotu, zwana Avis indica,
- u wybrzeży Japonii rozbił się statek z ładunkiem cebuli,
- u wybrzeży Chin rozbił się statek z ładunkiem kosztownych przyborów do walki z wampirami,
- Polka weszła do basenu razem ze swym mężem Chińczykiem,
- św. Joanna d'Arc pochodziła z Wielkiej Lechii,
- Scytowie nazywali samych siebie Olbiformes, czyli ,,bojących się rzeki Olbii'',
- w rozmowie z Rosjaninem wyraziłem nadzieję, że powstanie komiks ,,Asterix u Scytów'',
- w mojej twórczości Celtowie jak walijski szewc Manawydan ap Manaman z ,,Mabinogionu'' przeżywali przygody na Rusi, podczas gdy Słowianie zapuszczali się do Afryki,
- krytykowałem reality show ,,Celebrity Splash'' jako ,,głupkowaty'' i mówiłem, że ,,nie musimy przyjmować każdego świństwa z Zachodu'', twierdziłem, że kultura Wschodu jest bardziej czysta i wartościowa i jako przykład podałem powieść ,,Zakon Smoka'' serbskiego autora Aleksandara Tesicia,
- na Boże Narodzenie przed szczecińskim kościołem p. w. Serca Jezusowego mówiłem Pavlasowi ov Vidłarowi, że dla rosyjskich szowinistów ,,ziemią ruską'' są wszystkie ziemie zajmowane niegdyś przez Rosję carską oraz cała Słowiańszczyzna, wyraziłem nieśmiałą nadzieję, że nie wszyscy Rosjanie są szowinistami, za co profesor na wykładzie uznał mnie za rusofila,
- w Ameryce Południowej żyje homoseksualny ostronos rudy, z którego pyska wyrasta rura od odkurzacza zakończona butem,
- Wojciech Cejrowski proponował, aby kościół w Ameryce Południowej gdzie wygłoszona kazanie przeciwko LGBT zamienić w bazylikę,
- pewien katolik zraził się do Kościoła, bo nie znalazł w nim wiary w teorie spiskowe i został mormonem, wypożyczyłem z biblioteki napisane przezeń opracowanie ,,Księgi Mormona'', aby posłużyć się nim w trakcie prowadzenia bloga,
- Serbowie wyruszyli ze swych siedzib na północy do Puszczy Dziewańskiej na Bałkanach, wycięli ją i zamieszkali na jej obszarze, zobaczyłem rudą, serbską księżniczkę tęskniącą za nową ziemią,
- w altmedowej gazecie czytałem pseudonaukowy artykuł o leczeniu chorób poprzez wywoływanie pęcherzy,
- byłem Mistrzem z powieści Michaiła Bułhakowa, robiłem zakupy w sklepie spożywczym gdzie posmarowałem dwie kromki chleba keczupem, zaś przesłuchujący mnie milicjant uznał mnie za alkoholika,
- żyjąc w równoległym świecie miałem ochotę wysmarować smalcem nagą Joannę Senyszyn i spalić ją na stosie, UWAGA: To tylko sen, na jawie nie chcę nikogo mordować,
- miażdżyłem swoje genitalia dwiema deskami pomalowanymi na biało.
niedziela, 7 czerwca 2020
sobota, 6 czerwca 2020
,,Ciemny kryształ''
W czerwcu
2020 r. obejrzałem po raz drugi amerykański film fantasy ,,Ciemny
kryształ’’ (ang.
,,The Dark Crystal’’)
z 1982 r. w reżyserii Jima Hensona (1936 – 1990), Franka Oza (ur.
1944) i Gary’ego Kurtza (ur. 1940). O filmie dowiedziałem się po
raz pierwszy w 2010 r. czytając zamieszczoną w internecie listę
zagrożeń duchowych egzorcysty ks. Piotra Sawy (uspokajam, że w
2015 r. Kościół zakazał spowiedzi furtkowej, której owa lista
miała służyć).
Akcja
filmu rozgrywa się w zamierzchłej przeszłości na odległej
planecie, gdzie nie było ludzi, za to świeciły nad nią aż trzy
słońca.
Tytułowy
Ciemny Kryształ był magicznym klejnotem, od którego całości
zależało utrzymanie równowagi na planecie. Władająca planetą
rasa Świetlistych rozbiła kryształ co doprowadziło do tragedii;
rozdarcia istot owej rasy na dobrych Mistyków i złych Skeksów.
Mistycy
byli mądrymi i łagodnymi czarodziejami o wyglądzie owłosionych
jaszczurek o czterech rękach.
Z
kolei Skeksowie byli paskudnymi, agresywnymi potworami podobnymi do
sępów, które krzywdziły innych mieszkańców planety wysysając z
nich energię życiową i zamieniając w niewolników. Na swe usługi
mieli potwory podobne do wielkich, czarnych krabów. Dla ciekawostki:
demon zwany skeksem pojawia się w polskiej powieści fantasy
Jarosława Grzędowicza ,,Popiół
i kurz. Opowieść ze świata Pomiędzy’’1.
Głównym
bohaterem jest młodzieniec Jen z humanoidalnej rasy Gylfingów
(niejako odpowiednika hobbitów), którego rodzinę wymordowały
Skeksy. Jenem opiekował się czarodziej z rasy Mistyków. Na łożu
śmierci (w tym samym czasie nastąpił zgon imperatora Skeksów
będącego jego alter ego) powierzył Jenowi misję odszukania
brakującego kawałka Ciemnego Kryształu i scalenia go (nasuwają
się tu analogię z Gandalfem powierzającym hobbitowi Frodo misję
zaniesienia Jedynego Pierścienia do Mordoru). W czasie swojej
wyprawy Jen przeżył wiele przygód i spotkał dziwaczne stworzenia
jak np. wiedźmę Ogrę czy dziewczynę z rasy Gylfingów – Kirę,
sierotę wychowywaną przez pokrewny lud Podlingów, która znała
mowę zwierząt i była obdarzona motylimi skrzydłami.
Dużym
plusem są bardzo dobre jak na owe czasy efekty specjalne (dla
ciekawostki: Jim Henson zasłynął też jako twórca Muppetów,
Ulicy Sezamkowej i Fraglesów) i szlachetne postaci głównych
bohaterów (szczególnie spodobała mi się dobra i łagodna Kira, w
której dostrzegam podobieństwo do Jeny ov Blackeyovej ;).
Zastrzeżenia natury religijnej wzbudziły natomiast we mnie:
masoński symbol oka w trójkącie i nawiązania do gnostyckiej
psychologii Carla Gustava Junga (demoniczne Skeksy zostały
przedstawione jako archetyp Cienia, który należało zintegrować).
1
Odsyłam do posta: ,,Popiół i kurz. Opowieść ze świata
Pomiędzy’’.
piątek, 5 czerwca 2020
Indikopleusta - list Księdza Jana do Ziemowita
Panie
Bracie!
[…]
Spośród wielkich podróżników, a zarazem też świętych jakich
wydało nasze stulecie, do najwybitniejszych należy Boleslav
Baškievic Indikopleusta. Pochodził ze starego, pamiętającego
jeszcze czasy Aleksandra Wielkiego słowiańskiego rodu z Macedonii,
pieczętującego się herbem
Korab, którego używał patriarcha Noe,
przez Twój lud nazywany Dobromirem. Jego ojciec, Baško
Kapinimirović, wasal cesarza Greków zasiadającego na tronie w
Carogrodzie, zadbał o wszechstronną edukację syna, sprowadzając
dlań najlepszych nauczycieli. Wśród nich znalazło się
miejsce
dla ekscentrycznego mnicha Kosmasa z Anatot, który wbrew powadze
innych filozofów, tak chrześcijańskiej jak i pogańskiej wiary,
upierał się, że Ziemia kształtu jest płaskiego niczym placek.
Oprócz jazdy konnej, ćwiczeń fechtunku i łowów, umysł młodego
Boleslava zajmowało studiowanie greckich i arabskich ksiąg
poświęconych sztuce geografii, które rozbudzały w nim pragnienie
dalekich podróży. Marzenie jego spełnić się miało gdy przybył
jako paź na dwór cesarski w Carogrodzie. Cesarz dostrzegł jego
zamiłowanie do zgłębiania tajników geografii i na dwudzieste
urodziny Boleslava mianował go kapitanem morskiej ekspedycji
mającej szukać wysp Arinn i Taprobana w pobliżu Bharacji. Stąd
właśnie wziął się jego przydomek; Indikopleusta, bo dotarł do
kraju Indów o wężowych nogach. Pokłosiem wyprawy Bizantyjczyków,
na której czele stał dzielny Słowianin, było sporządzenie
nowych, dokładnych map lądów Oceanu Wyrajskiego, który Persowie
nazywają Morzem Vorukaša. Kopie tych map, dar od cesarza
bizantyjskiego, posiadam w swoim pałacu w stołecznym Cristopolis.
Boleslav w czasie żeglugi opisał wiele roślin i zwierząt
nieznanych
Arystotelesowi, Pliniuszowi i innym uczonym zamierzchłych
czasów jak choćby hipopotamy morskie o rybich ogonach, morskie
strusie z archipelagu Maladava, mewy czy też rybitwy osiągające
rozmiary smoków, którym nadał nazwę ,,avis
indica’’,
achibobuki – ptaki, których odchody stanowi ambra i parę innych.
Po pięciu latach jego korab ,,Tryton’’
powrócił do portu nad Bosforem z ładunkiem pereł, rubinów,
zamorskich przypraw i pachnideł, jedwabiu, bakalii, oraz kruchej
porcelany z Sinea. Niejedna panna wysokiego rodu rada byłaby zostać
jego żoną czy choćby nałożnicą, jednak w sercu Boleslava
nurtowały inne myśli aniżeli ożenek.
W
czasie swej żeglugi, bawiąc w Królestwie Malabaru u wybrzeży
Bharacji, napotkał mędrca Arhatusa, syna Brahmy, tak sędziwego, że
pamiętał czasy przybycia do jego ojczyzny św. Tomasza Apostoła.
Słuchając Arhatusa, którego ongiś ochrzcił sam Apostoł Tomasz,
Boleslav zatęsknił za innym życiem niż te, które wiódł do tej
pory.
Powróciwszy
do Carogrodu zrzekł się ofiarowanych mu zaszczytów i bogactw.
Opuścił dwór cesarski i udał się w góry Taurus w Anatolii gdzie
został pustelnikiem pędzącym dni na postach i modlitwach. Tak
odnalazł pokój w sercu, a okoliczni pasterze przychodzili doń ze
swymi troskami.
Powiadają,
że kiedy Boleslav sławił Boga swymi modłami, przeszkadzał mu
uciążliwy ryk dobiegający z gardzieli wielkiego, zielonego smoka
mającego swe leże w skalnej rozpadlinie. Smok ryczał dniem i nocą,
aż w końcu święty mąż zniecierpliwiony hałasem, wyprosił u
Boga, aby uwolnił go od gadziny. Wówczas z czarnej jak kir chmury
spadł piorun i zabił smoka. Boleslav widząc śmierć bądź co
bądź pięknego zwierzęcia, odczuł żal i znów poprosił Boga,
aby ożywił gada. Na prośbę pustelnika smok ożył i odtąd został
jego najlepszym przyjacielem. […] Umarł Boleslav Baškievic
Indikopleusta w sędziwym wieku gdy jego siwa broda dosięgła ziemi.
Smok wykopał mu grób swymi ogromnymi szponami i pilnował zwłok
przed radymi rozwłóczyć je zwierzętami. Warował przy zwłokach
świętego całe trzydzieści lat nic nie jedząc i nic nie pijąc,
aż w końcu żałość wielka zamieniła jego ciało w odłam
skalny, który po dziś dzień pasterze pokazują za opłatą w
górach Taurus.
Z
życzeniami błogosławieństwa Bożego i św. Boleslava
Baškievicia
– Ksiądz Jan.
czwartek, 4 czerwca 2020
Oniricon cz. 597
Śniło mi się, że:
- w równoległym świecie naziści napadli na Hiperboreę, w ich armii służyli Svastowie - ożywione, czarne swastyki, które w miejscu przecięcia się ramion miały oczy i usta pełne ostrych zębów, którymi gryzły, walczyłem w obronie Hiperborei uzbrojony w kosą postawioną na sztorc i zabijałem Svastów raniąc ostrzem kosy ich twarze (ramiona odrastały), nazistom służyły również Horkruksy (,,horrible crux'') - żółte, odwrócone krzyże z oczami i zębami,
- Wielki Bóg Pan nosił też imię Abundius (,,Obfitość''), miał rogi i był cały zielony, młody, walijski poeta zwrócił się do niego z prośbą o pomoc dla Wielkiej Brytanii walczącej z nalotami niemieckimi podczas II wojny światowej,
- ucieszyłem się, że gąsienica trociniarki kasztanówki przypomina ptasie odchody lub sałatkę jarzynową i trzymałem wykonany z pasty do zębów model tej gąsienicy w wannie bez wody, lecz Mamie nie podobała się moja fascynacja odchodami,
- byłem czarnym, brodatym turem Konradem T. Lewandowskim, który władał Polską z Jasnej Góry i posiadał magiczne zwierciadło ze skorupy żółwia błotnego,
- w Księdze Liczb Jozue zaprzyjaźnił się z mówiącą ludzkim głosem królową pszczelego roju,
- zagrałem w horrorze, w którym pojawił się płonący krucyfiks i wszyscy moi znajomi zamieniali się w wilkołaki, po zakończeniu sesji bałem się wracać wieczorem do domu,
- kiedy opuściłem zajęcia w szkole dowiedziałem się, że moja Babcia wskoczyła zimą w ubraniu do Odry, na szczęście przeżyła i o własnych siłach wyszła z rzeki, aby odpocząć na przystanku tramwajowym, potem Babcia zabrała mnie na pielgrzymkę do Grecji, Konstantynopola i Etiopii, aby odnaleźć i zjeść jelita Jezusa Chrystusa oraz zobaczyć Arkę Przymierza, porównywałem tę pielgrzymkę do poszukiwania Świętego Graala przez Rycerzy Okrągłego Stołu, na śniadanie w hotelu była jajecznica, lecz byłem zbyt leniwy, aby ją sobie przynieść,
- zamierzałem napisać recenzję ,,Leśnego ludku i smoków'' Tony'ego Wolfa,
- zobaczyłem parę Żyrafian; nagich ludzi o ciemnoniebieskiej skórze, mających kostne wyrostki na głowie oraz długie, łyse ogony,
- w bibliotece odkryłem, że słowa ,,Mitoslavia'' używał zapomniany, anglosaski autor z lat 90 - tych XX wieku piszący dark fantasy, w jego książkach Mitoslavia była podziemną krainą, w której śpiewano hymn Słowacji: ,,Kto tej partii słucha, będzie w raju'',
- Christopher Paolini pisał min. o białym rosyjskim smoku i krainie zwanej Węgra (Węgry),
- byłem Andrzejem Pilipiukiem i napisałem zbiór opowiadań inspirowanych mitologią słowiańską dla ,,os i szerszeni'' (to jest dla wydawców o mrocznych upodobaniach), niestety antologia nie ukazała się drukiem, potem przyszli do mnie Konrad T. Lewandowski i Janes ov Calcium, ten pierwszy zabrał mnie na spacer,
- doszedłem do wniosku, że słowiańscy bogowie nie są wszechmogący z wyjątkiem Ageja i Mokoszy,
- rozmawiałem z Alexandrusem ov Cocelaise o Polakach ratujących Żydów w czasie II wojny światowej; wymieniłem rodzinę Ulmów, rotmistrza Pileckiego, św. Maksymiliana Kolbe, oraz Jana i Antoninę Żabińskich, zaś Alexandrus wspomniał o kapitanie Merskim,
- wolałem używać na blogu określenia ,,pseudonaukowy'' zamiast ,,szurski'' tłumacząc to tym, że ,,tu jest Polska i mówi się po polsku'', próbowałem też znaleźć polski odpowiednik słowa ,,perm''.
Subskrybuj:
Posty (Atom)













































