sobota, 8 stycznia 2022

,,Wojownik i czarodziejka''

 

,,Wszyscy ludzie potrzebują oparcia. Słabi, żeby nie utonąć, a silni, żeby nie wypaść z orbity’’ - Jarosław Borszewicz (1956 – 2016)



W styczniu 2022 r. obejrzałem amerykańsko – argentyński film heroic fantasy ,,The Warrior and the Sorceress’’ (z polskimi napisami) z 1984 r. w reżyserii Johna C. Brodericka (1942 – 2001) na podstawie pomysłu Akiro Kurosawy (1910 – 1998).



Akcja rozgrywa się w osadzie Yamatar na pustynnej planecie Ura, gdzie dwóch okrutnych tyranów, Zeg i Bal Coz toczyło walki o studnię. Oprócz ludzi świat ten zamieszkiwały takie istoty fantastyczne jak: dwunożna, mówiąca jaszczurka (pupil i doradca Bal Coza), tancerka o czterech piersiach, oraz Borgo i inni łowcy niewolników mający postać potwornych Beduinów.



Do Yamataru przybył samotny najemnik Homerak (Kain), zwany też ,,czarnym wojownikiem/ rycerzem’’. Początkowo zaciągnął się na służbę do Bal Coza, porzucił go jednak, gdy despota planował go zabić, aby nie musieć wypłacić mu żołdu. Homerak – Kain bronił mieszkańców Yamataru przed śmiercią z pragnienia i przed bratobójczą bitwą. Opiekował się również tytułową czarodziejką.



Czarodziejka Naja, córka prałata Yamataru, była piękną, ciemnowłosą kobietą w bardzo skąpym stroju (film niestety epatuje widokiem jej obnażonych piersi). Wojownik ocalił ją z niewoli tyrana Zega. Krew czarodziejki dodana do żelaza, miała posłużyć do wykucia czarodziejskiego miecza przecinającego żelazo. Naja pomogła Homerakowi – Kainowi, dostarczając mu tej broni. Dzięki niej wojownik na czele ludu Yamataru odniósł zwycięstwo nad Borgiem; hersztem łowców niewolników. Wcześniej Zeg zabił Bal Coza, zaś Borgo zabił Zega.

W trakcie oglądania filmu narzuca mi się analogia między Nają a Jezusem Chrystusem, który odkupił ludzkość przelewając swą krew na krzyżu (dawne miecze miały rękojeści w kształcie krzyża, zaś w heraldyce krzyż i miecz często występują wymiennie).

piątek, 7 stycznia 2022

Kult lunarny




 ,,W religji, mitologji i wierzeniach ludów, odgrywa k.[siężyc] ważną rolę jako władca deszczów, krwi (menstruacja), urodzajności, snów, duchów i umarłych, wreszcie jako miernik czasu. W plamach na k. dopatrywano się postaci ludzi lub zwierząt, a lunacjom przypisywano wpływ na bieg spraw ziemskich. Za szczególnie ważne uchodziły nów i pełnia, którym n. p. Rzymianie, Grecy i Hindusi składali ofiary. Dziś jeszcze pierwsze ukazanie się sierpa k. po nowiu oznajmia początek wielkich mahometańskich świąt. Termin Świąt Wielkanocnych zależny jest od wiosennej pełni'' - ,,Encyklopedia Powszechna Wydawnictwa Gutenberga tom 8 Kolejowe sądy rozjemcze do Laud William''



 

,,Baśń o wężowym sercu albo wtóre słowo o Jakóbie Szeli''

 

,,Szela Jakób, przywódca chłopów z czasów rzezi galicyjskiej 1846 (um. 1866), za namową starosty Breindla stanął na czele urlopników, z którymi zaczął pamiętną rzeź galicyjską w powiatach bocheńskim, rzeszowskim i tarnowskim. W ten sposób rząd austriacki sparaliżował wybuch zamierzonego powstania, gdyż chłopi z zaciekłością mordowali szlachtę, dwory jej zaś grabili i palili. Po pacyfikacji kraju rząd austrjacki ofiarował S. osadę w Glitt na Bukowinie, lecz i tu spotkał się z pogardą sąsiadów, którzy go unikali. Umarł w obłąkaniu’’ - ,,Encyklopedia Powszechna Wydawnictwa Gutenberga tom 16 Serbowie do Szkocja’’

 


 

W styczniu 2022 r. przeczytałem bardzo kontrowersyjną powieść fantasy Radka (Radosława) Raka ,,Baśń o wężowym sercu albo wtóre słowo o Jakóbie Szeli’’.



Akcja rozgrywa się w pierwszej połowie XIX wieku w Galicji, określanej nowotestamentową nazwą Galilea (wieś Siedliska, Emaus, Lwów) oraz w baśniowej krainie Króla Węży.



O tytułowym bohaterze pisał wcześniej Stanisław Wyspiański w ,,Weselu’’ (Szela pojawia się w nim jako duch Dziada) i Bruno Jasieński w poemacie ,,Słowo o Jakubie Szeli’’. Nie spodobało mi się, gdy w kiedyś w telewizji jakiś polityk z PSL bronił Szeli (sam oceniam tę postać historyczną negatywnie). W powieści Raka, garściami czerpiącej z chłopskiego folkloru, Szela został ukazany jako bohater mityczny o tragicznym życiorysie, przeżywający fantastyczne przygody. W dzieciństwie Kóba stracił ukochaną matkę i został wygnany przez ojca za zaprószenie ognia. Wychowywał go przyjaciel, sędziwy człowiek nazywany Starym Myszką, który min. opowiadał mu baśnie i wprowadzał w tajniki ludowej medycyny (pojawia się ciekawy opis zabiegu przypominającego nieco chińską akupunkturę). Kóba i Stary Myszka pracowali jako szabesgoje u żydowskiego karczmarza Kohlmanna, przezywanego też Kohlkopfem. Mimo różnicy religijnej i kulturowej, Żyd traktował ich znacznie lepiej niż dziedzic Siedlisk, jaśniepan Wiktoryn Bogusz. Obaj chłopi musieli odrabiać pańszczyznę w jego majątku. Po śmierci Starego Myszki, Kóba błąkał się po zaświatach gdzie poszukiwał serca Króla Węży. Opowiadano, że został beskidnikiem (miejscowe określenie rozbójnika), który w czasie kolędy wymierzył sprawiedliwość karbowemu Mychajłowi i innym dworakom prześladującym chłopską rodzinę. Jako beskidnik uratował również również przed zamarznięciem ruskiego chłopa Xenesa Raka (zapewne przodka Autora), zaszywając go w ciele żywego wołu. O dziwo, zwierzę przeżyło operację, po której zostało mu tylko parę blizn. Po powrocie do rodzinnej wioski zamienił się sercami z Wiktorynem Boguszem. Dziedzic wówczas złagodniał, zaś chłop stał się okrutny, czemu sprzyjały jeszcze nędza i poniżenie w jakich żył. Szela był hardy, zbuntowany przeciw panu, jak też przeciw Bogu, którego niesłusznie winił za swoje cierpienia (pojawia się scena, w której pobił mówiącą, przydrożną figurę Chrystusa). Został zmanipulowany przez cesarskiego urzędnika, Josefa Breinla, który wykorzystując zasadę ,,dziel i rządź’’, podburzył Szelę do rozpętania rzezi galicyjskiej, zwanej jako rabacja. Szela wrócił do namiestnika we Lwowie, dosiadając lwa i zaczął buntować chłopów, co skończyło się masakrą szlachty i mieszkańców dworów w zapusty 1864 r. Kiedy groźba kolejnego polskiego powstania została już zażegnana, Austriacy spacyfikowali rabację, zaś samego Szelę osadzili we własnym gospodarstwie na Bukowinie, gdzie szczęśliwie dożył reszty swych dni.

W życiu Szeli było wiele kobiet.



Jego pierwszą miłością była Żydówka Chana, córka karczmarza Kohlmanna. Nie grzeszyła urodą i chodziła nocą po dachu. Kochała Jakuba i dosłownie oddała mu swoje serce pokryte piórami. Umarła spadając z dachu, lecz Szela spotkał ją ponownie na zesłaniu na Bukowinie.



Piękna rusałka Malwa o włosach barwy wody budziła w Jakubie pożądanie erotyczne. Chodź zdradzała go z jaśniepanem Wiktorynem, Jakub dosłownie oddał jej swoje serce, odeszła. Zimę spędzała śpiąc pod ziemią. Ponownie spotkali się we Lwowie, skąd wracali na grzbiecie lwa.



Pustelnica Sława była wiedźmą mieszkającą gdzieś w beskidzkiej puszczy. Ponoć jej prawdziwa tożsamość to Magura, córka Króla Węży. Potrafiła przybierać młody wygląd i karmiła węże mlekiem ze swych piersi. Zaopiekowała się zabłąkanym Jakubem, któremu dała pić swoje mleko. Potem uczyła go przemiany w rośliny i zwierzęta. Przeżyła podpalenie swej chaty przez Joakima Piekiełkę, który szukał zemsty za to, że jego dziecko urodziło się martwe. Przygotowała Jakuba do rabacji, ucząc go ,,cnót’’ pająka (inwersja hymnu o miłości św. Pawła). W 1846 r. przybrała swą starą i brzydką postać i odleciała na żerdzi.


Po powrocie z baśniowej krainy, Szela miał kolejno trzy żony, czy też konkubiny z ludu, które urodziły mu siedmioro dzieci. Najbardziej kochał syna Staszka i bardzo boleśnie odczuł jego zabranie do wojska, w wyniki intrygi Wiktoryna Bogusza. Ostatnia żona Szeli, Salcia umarła zimą w drodze do Pomirek. Przed śmiercią odmawiała Różaniec.



Rolę antagonisty pełni dziedzic, Wiktoryn Bogusz (1798 – 1846), syn schorowanego Stanisława i brat melancholijnego bibliofila Nikodema. Początkowo był hulaką; pijakiem i rozpustnikiem, a do tego sadystą. Lubił bić chłopów, którym potem kazał całować swój pierścień. Przyczynił się do śmierci schorowanego Starego Myszki. Gardził książkami i własnym rozwojem intelektualnym. Kiedy w jego piersi zabiło wężowe serce Szeli, zmienił się na lepsze. Przestał katować chłopów, obniżył ich powinności pańszczyźniane, zaniechał gwałcenia chłopek i swoim dotychczasowym przyjaciołom nie pozwalał już tego czynić, zaopiekował się chorym ojcem, uwięzionym na strychu i oplecionym przez bujną roślinność, zaczął hodować motyle i czytać książki; literaturę piękną i naukową. Kiedy powiedział Szeli, że mu wybacza (zamiast prosić o wybaczenie), wzbudził w nim tylko gniew. Ostatecznie został zamordowany nożem w czasie rabacji przez Staszka Szelę, syna Jakuba.


Oprócz rusałki i czarownicy, na kartach powieści przewija się wiele innych istot nie z tego świata.



Kocmołuch był demonem z polskiego folkloru godzącym w podstawy bytu chłopskich rodzin.


,,KOCMOŁUCH był niedużym, pokracznym stworkiem mieszkającym pod progiem stajni lub obory. Tam przesypiał cały dzień, a na żer wychodził nocą. Podpełzał wtedy bezszelestnie pod krowie wymię i doił je, aż brzuch napełniony mlekiem robił mi się okrągły jak balon. Rano gospodynie nie znajdowały żadnych widocznych śladów kocmołucha, ale o jego wizycie świadczył znacznie zmniejszony udój. […] kocmołuchy były gorliwie tępione i przepędzane wszelkimi możliwymi sposobami’’ - Paweł Zych, Witold Vargas ,,Bestiariusz słowiański. Rzecz o skrzatach , wodnikach i rusałkach’’


W powieści imię to nosił mówiący i pijący wódkę, czarny kot, w którym łatwo dopatrzeć się inspiracji Behemotem z ,,Mistrza i Małgorzaty’’. Kocmołuch potrafił też zamieniać się w czarnego koguta. W ludzkiej postaci był Samuelem Watą, wiernym służącym rodziny Boguszów, który oddał życie broniąc jaśniepana Wiktoryna. Ta ostatnia postać nawiązuje do hobbita Sama Gamgee, wiernego sługi i przyjaciela Froda.



Diabły Amazarak i Azaradel dysponowały mocą zmiany postaci. Amazarak zamieniał się w przystojnego, nagiego mężczyznę o długich, blond włosach i jelenim porożu, zaś Azaradel był otyły i miał na głowie parostki kozła sarny. Przyczyniły się do rozpętania rabacji, w celu odzyskania wężowego serca spoczywającego w piersi Wiktoryna Bogusza. Czarty te były niegdyś dwoma bliżej nieopisanymi czarodziejami z ,,Władcy Pierścieni’’ (ceniły Sarumana, zaś nienawidziły Gandalfa). Potrafiły też przybrać postać kulawego lisa i ślepego kota, postaci z ,,Pinokia’’.



Węże odgrywają w powieści bardzo ważną rolę. Potrafiły osiągać monstrualne rozmiar i mówiły ludzkim głosem. Chlubiły się swoją wdzięcznością. Kiedy Kóba uratował małego węża leżącego w pobliżu mofety (zatrutego źródła) węże ofiarowały mu serce swego króla, dzięki któremu Szela na własne życzenie mógłby zostać panem. Król Węży był ogromny i spał głęboko pod ziemią. Władał światem w czasach mezozoiku, w epoce geologicznej, kiedy na świecie żyły dinozaury. W zamierzchłych czasach miał syna Jakóba i córkę Magurę. Autor porównuje go do Cthulhu z horrorów Lovecrafta. Szela spotkał pod ziemią wężowych ludzi, którzy używali smoków jako koni.



Ałła – akba (od arabskich słów: ,,Allah akbar’’ - Bóg jest wielki) był straszliwym bożkiem Tatarów i Żydów zabitym w walce przez pustelnika Mruka, niechcianego syna Króla Węży, podrzuconego przez demony. Jego pierwowzorami mogli być tacy antagoniści słowiańskich herosów jak Pogańskie Idoliszcze z ruskich bylin i Crni Arapin z serbskich legend.


Zły Człowiek był beskidzkim pustelnikiem, niegdyś wyrzuconym z klasztoru. Stracił wiarę w Boga i ludzi, a jego język obfitował w przekleństwa. Pod wpływem opowieści kota Kocmołucha, Jakub zastanawiał się czy nie był on czasem Mrukiem, synem Króla Węży.



W 2020 r. powieść została nagrodzona Nike. Choć nie jest mi po drodze ze środowiskiem ,,Gazety Wyborczej’’ przyznającym tę nagrodę, zachętę do sięgnięcia po powieść stanowiły dla mnie zawarte w niej wątki ze słowiańskich wierzeń ludowych. W mojej ocenie jak najbardziej można powieściowemu bohaterowi współczuć i go rozumieć, jednak nic nie usprawiedliwia jego okrucieństw. Powieść opowiada o tragicznym rozdziale z historii Polski. Zaborcy mając po swej stronie zarówno pychę i głupotę zadufanej w sobie szlachty jak też ciemnotę i brak poczucia tożsamości narodowej uciskanych przez nią chłopów, wykorzystali te czynniki, aby Polacy miast walczyć o niepodległość, wyrzynali się nawzajem. Nie jest to baśń dla dzieci. Zawiera sceny przemocy i seksu oraz wulgaryzmy; prawdziwie chamski język, którym mówią zarówno chłopi jak i szlachta. Jednak pisarze, zarówno realiści jak też fantaści mają prawo pisać także o trudnych i bolesnych kartach z naszej historii, bowiem jak pisał w ,,Sułkowskim’’ Stefan Żeromski: ,,Trzeba rozrywać rany polskie, żeby się nie zabliźniły błoną podłości’’. Dużym plusem jest dla mnie ogromne bogactwo wyobraźni Autora i jego rozległa wiedza o słowiańskim folklorze, liczne nawiązania literackie (wśród drugoplanowych bohaterów pojawia się sam Leopold von Sacher – Masoch (1836 – 1895), autor ,,Wenus w futrze’’, od którego nazwiska pochodzi słowo masochizm), oraz odrobina humoru (np. rozśmieszyło mnie, gdy Kóba wysłany przez jaśniepana po czeską wódkę, wypił jej trochę, a potem uzupełnił niedobór w butelce własnym moczem). Choć trzeba zauważyć, że pańszczyzna mimo wszystko nie była tym samym co niewolnictwo, a pruscy junkrzy i rosyjscy bojarzy byli jeszcze gorsi od polskich panów, uważam, że powieść jest zbyt dobra, aby ją oddawać lewakom.


czwartek, 6 stycznia 2022

Kult solarny



 ,,S[łońce], jako jeden z najważniejszych tworów natury, źródło światła i życia, normujące podział czasu i orientację, odgrywało od zamierzchłych czasów dominującą rolę w rozwoju kultury ludzkiej. W czasach pogańskich odbiera cześć, jako jedno z najpotężniejszych bóstw. Z kultem jego spotykamy się nietylko u wszystkich prawie ludów starożytnych, lecz także i wśród współczesnych nam ludów pierwotnych. Zwykle łączy się on z kultem ognia [...]. Jako bóstwo, wyobrażano s. rozmaitemi symbolami (tarcza, koło, oko, biały byk lub koń, wąż, orzeł i t. p.) będącemi jednocześnie jego atrybutami. Kult s. w czasach późniejszych ulega pewnej zmianie; staje się on symbolem walki dobrego ze złem, światła z ciemnością (Ormuzd i Ahryman, Marduk i Tiamat, Horus i Set i t. p.). Wpływy tego kultu dają się zaobserwować nawet i u chrześcijan (aureole słoneczne dookoła głów świętych, forma monstrancji in.). - Pozorną wędrówkę dzienną s. po niebie tłumaczono w sposób następujący: s. rodzi się w głębi, pojętej jako łono kobiece, z której wyszedłszy przelatuje lub przejeżdża  przez niebiosa, by wieczorem zpowrotem zanurzyć się w głębię podobną. Przez świat podziemny lub morze przedostaje się ono na wschód, gdzie wynurza się z powrotem, lub też rodzi się jako nowe s. Ta wędrówka s. staje się w niektórych wierzeniach symbolem życia ludzkiego. - Zaćmienia s. tłumaczą sobie rozmaite ludy, jako groźbę połknięcia s. przez jakiegoś smoka, stąd usiłowania zapobieżenia temu przez hałas, krzyki, strzały, skierowane ku cieniowi, zachodzącemu na s. [...]'' - ,,Encyklopedia Powszechna Wydawnictwa Gutenberga tom 16 Serbowie do Szkocja''



 

Mieszkańcy luster

 

,,Ten, który z demonami walczy, winien uważać, by samemu nie stać się jednym z nich. Kiedy spoglądasz w otchłań ona również patrzy na ciebie’’ - Friedrich Nietzsche



Maja, której imię oznaczało w mowie toropieckiej Złotą Pszczołę, niedawno skończyła dziewięć lat. Była rusałką obdarzoną rudymi włosami i oczami podobnymi do robaczków świętojańskich. Mieszkała razem z rodzicami w Księżycowym Zamku o białych, lśniących murach, który trzydzieści lat temu wyrósł w ciągu jednej księżycowej nocy z białego kamyka zasadzonego w wilgotnej ziemi. Na zamku tym, pełnym ozdobnych naczyń i mebli, klejnotów, obrazów i starych ksiąg, nieraz gościł Chors Car – Księżyc i jego urodziwa córka, niezrównana łowczyni Dziwica wraz z liczną sforą wyżłów, chartów i ogarów. Ciekawa świata Maja lubiła czytać książki, od zbiorów baśni i legend po uczone rozprawy. Towarzyszami jej dziecięcych zabaw były jednorożec Zural i długowłosy kot Białasek. Wszędzie tam gdzie stanęło złote kopyto Zurala, tam z ziemi wyrastały chabry. Matką Mai była rusałka Lubomira, ojcem zaś wodnik Lidiusz.



Na Księżycowym Zamku mieściła się również komnata Asmatiny, babci Mai. Wysoka i smukła Asmatina miała cerę barwy dojrzałego zboża, długie, złociste włosy i świecące, turkusowe oczy, zaś jedyną widoczną oznaką sędziwego wieku był złoty deltoid na jej czole. Na obrazie mistrza Rusłana Rustejki z ery trzynastej można ją ujrzeć w sukni mieniącej się siedmioma barwami przynależnymi smoku Tęczynowi.



Za oknem, na nocnym niebie gwiazdy pląsały i wznosiły pieśni na cześć Wielkiego Ageja, który posadził na tronach Swaroga Cara – Słońce i Chorsa Cara – Księżyca, a srebrny blask docierał do najdalszych zakątków komnaty. Maja nie mogła zasnąć. Małą rączką gładziła puszyste futerko Białaska, zaś jej podobne do złoto – zielonych iskierek oczy wpatrywały się ciekawie w taflę dużego zwierciadła w mosiężnej ramie ukształtowanej na podobieństwo dwóch gryfów.

- Jeszcze nie śpisz, kochanie? Już późno – Asmatina weszła do komnaty cicho jak kot.

- Nie, babuniu – odpowiedziała Maja przeciągając się jak kotka na miękkim dywanie utkanym przez peri.

- Widzę, że interesuje cię lustro – stwierdziła Asmatina, zaś Maja przytaknęła skinieniem głowy. - Wiedz, że każde zwierciadło jest bramą do świata istniejącego równolegle do naszego. Świat ten poeci i mędrcy nazywają Zalustrzem. Muszę cię jednak przestrzec, skarbie, że nie należy zbyt długo wpatrywać się w lustro, bo można przez to, do tego świata trafić, a nie każda przygoda w Zalustrzu jest przyjemna i bezpieczna.

- Czy są tam kotki i koniki? - zaciekawiła się Maja.

- Tego nie wiem, bo nigdy nigdy nie byłam po drugiej stronie lustra – odrzekła Asmatina. - Jednak w mądrych księgach napisanych przez tych, którzy bawili w Zalustrzu, wyczytałam o różnych istotach, które tam bytują.

- Opowiedz o nich, babuniu, to takie ciekawe! - poprosiła Maja.

Asmatina przez moment chciała przekonać ukochaną wnuczkę, by spróbowała zasnąć, jednak gdy ta nalegała, nie potrafiła jej niczego odmówić.



- W Zalustrzu mieszkają lustrzanki, nazywane też nimfami lustrzanymi. Tak jak my, należą do rasy toropieckiej. Mają włosy w kolorze platyny i złote oczy. Noszą białe sukienki z pajęczyny i potrafią unosić się w powietrzu bez skrzydeł. Porozumiewają się ze sobą śpiewem. Mieszkają w grodzie zwanym Sękowiłą, mieszczącym się w wydrążonym pniu olbrzymiego drzewa. W grodzie tym wznosi się tron ich królowej, Marfizy Dziewiczej. Lustrzanki rodzą dzieci, wyłącznie dziewczynki, nie znając mężów, bowiem zapładnia je wiatr południowy. Opowiadają same o sobie, że przed trzystu laty przybyły do Zalustrza z naszego świata. Pierwszą lustrzanką miała być księżniczka Mirula z rodu królowej Kury. - Maja słuchała opowieści z wielką uwagą.


- W domostwach lustrzanek, usługują im lustrzęta, to jest skrzaty lustrzane. Przypominają bożęta spotykane w naszym świecie, jednak skórę mają przezroczystą, tak, że widać przez nią ich, jakby zatopione w szkle kości i narządy wewnętrzne. Mają też spiczaste zęby i lekko wyłupiaste oczy. Odzienie sporządzają z szarych gałganków. Nie trzeba się ich bać. Są pracowite i niestrudzenie opiekują się domostwem, jako jedynej nagrody oczekując resztek pożywienia.

- Zalustrze to taki wspaniały świat! - pisnęła z uciechy Maja i klasnęła z uciechy w dłonie. - Chciałabym je kiedyś odwiedzić i zaprzyjaźnić się z lustrzankami i lustrzętami.



- Mieszkają tam nie tylko przyjazne istoty – odparła poważnie Asmatina. - Po drugiej stronie zwierciadła żyją też lustrzyny, to jest potworne olbrzymy z luster. - Maja zadrżała, bo nie lubiła olbrzymów, nawet na obrazku.

- Jakie one są? - spytała dziewczynka.



- Wzrostem dorównują najwyższym jodłom i bukom. Ciała mają potężne i nagie, pokryte siną skórą, cztery ramiona i łyse głowy z ostro zakończonymi guzami kostnymi. Mają też żółte, świecące w ciemności ślepia, wielkie, krzywe zęby i smrodliwy oddech. Władzę sprawuje nad nimi car Azbukar Wiecznie Głodny. Żyją w wielkiej nieprzyjaźni z lustrzankami, które gdy tylko mają okazję, chwytają szponiastymi paluchami i pożerają na surowo. Niektóre lustrzanki służą im jako niewolnice… - Maja i Białasek wzdrygnęli się słysząc tą opowieść.



- Co zaś się tyczy istot znanych jako detka – ciągnęła Asmatina – wiesz, mam na myśli owe męskie głowy poruszające się na pajęczych nogach, to żyją nie tylko na Dzikich Polach, ale również w Zalustrzu. Czasem ukazują się próżnym dziewczętom, które zbyt długo przebywają przed lustrem. Wiesz, kochana wnusiu, że kiedyś rozmawiałam z detkiem? Ukazało mi się w lustrze i skarżyło na silny ból głowy z powodu rogów rosnących do wewnątrz. Poszłam wówczas do apteczki i dałam mu ziołową nalewkę będącą lekiem na migrenę. Pomogła i detko mi jeszcze podziękowało…

- Wystarczy, babciu – oznajmiła Maja. - Już teraz nie chcę mieszkać w Zalustrzu.

- A może chciałabyś już spać? - spytała Asmatina.

Maja nic nie odrzekła, bo właśnie zmorzył ją sen.


środa, 5 stycznia 2022

Zaszczepiłem się



Dziś przyjąłem pierwszą dawkę szczepionki Pfizera. Nawet nie bolało, a lekarz był miły. Na pohybel pandemii! 

Oniricon cz. 781

         Śniło mi się, że:



- w erze dziesiątej na ziemiach polskich mieściła się Akademia Czarownic, jej mistrzyni miała brązowe włosy sięgające ramion i ubrana w białą szatę, przyjmowała chrzest, siedząc na wiklinowym fotelu z nogą założoną na nogę,



- na Sporadach mieszkały nimfy Sporady, które śpiewając magiczne pieśni sprawiły, że z ziemi wyrosły złote kolumny poświęcone Apollowi - Świętowitowi, owe nimfy były przodkami obecnej Miss Sporad,



- stworzyłem komiks o tematyce pro life, którego akcja toczyła się w erze jedenastej, występowały w nim mówiące łasice i władca jeżdżący na grzbiecie niebieskiej hybrydy słonia z mamutem,



- powiedziałem Alexandrusowi ov Coceleise, że nie każdy protestant jest zły i jako przykład podałem C. S. Lewisa,




- Stanisław Szur powiedział, że nazwa Maroko znaczy ,,kraina mroku'' (wymyślone na jawie),




- nimfy Sporady karmiły mlekiem ze swych piersi boga obfitości Spora i jego braci pod postacią chomików europejskich,



- w ,,Mistrzu i Małgorzacie'' w przekładzie Andrzeja Drawicza przeczytałem o punkach z Marsa,



- lechicki kronikarz Mezamir Snawid był synem perskiego smoka Snawidki i tak jak ojciec potrafił zionąć ogniem,



- dowiedziałem się, że Celiné Dion była Murzynką i córką Waris Dirie, w książce o Celiné Dion znalazłem fragment indyjskiego hymnu religijnego o chłopcu Jofurze, który chciałem zamieścić na blogu,


- na początku lat 90 - tych XX wieku w Polsce działała Partia Emocjonalistów, którzy chcieli wystrzelić Lecha Wałęsę w Kosmos, w tym śnie młody Piotr Kraśko należał do Solidarności,

- kazano mi, abym sam zaszczepił się w domu, lecz nie umiałem tego zrobić,

- w centrum handlowym widziałem fragment slumsów Calicuao w Caracas (Wenezuela), spotkałem pochodzącego stamtąd Murzyna, który przeklinał pandemię, porównywałem ją do kiełbasy, a Murzyn powiedział, że pandemia jest gorsza niż kiełbasa, lecz nie trzeba przeklinać,



- Międzynarodowa Korporacja Satanistów posiada dostęp do głowic atomowych,

- w dzieciństwie Maja Lidia Kossakowska wywierciła bosą stopą dziurę w drewnianej podłodze,



- powiedziałem Pavlasowi ov Vidłarowi, że jeśli wino nazywa się ,,Muttermilch'' (mleko Maryi) to nie znaczy automatycznie, że katolik musi je wypić,



- rozmyślałem, że skoro napój energetyczny nie powinien nazywać się ,,Żołnierze Wyklęci'', to tym bardziej wino nie powinno nosić nazwy ,,Lacrima Cristi'',




- św. Albert Wielki studiował kabałę Temedos umożliwiającą podróże do światów równoległych,



- Aleister Crowley napisał wczesną wersję ,,Lwa, czarownicy i starej szafy'',

- młody ksiądz z mojej parafii oświadczył na Mszy Świętej, że rezygnuje z kapłaństwa, UWAGA: To tylko sen, nic takiego się nie wydarzyło,



- Rumunka i Mołdawianka szczypały nawzajem swoje piersi,



- Konrad T. Lewandowski ogolił sobie głowę i zorganizował w Szczecinie uliczną wystawę afrykańskich masek,

- w Adwencie 2021 r. przed katedrą św. Jakuba w Szczecinie przeszedł czarny protest, czułem wielki gniew na lewaków, myślałem, aby jako ksiądz lub biskup wyjść do nich z krzyżem i pozwolić im się zabić, aby zostać męczennikiem.