czwartek, 18 maja 2023

Wielkie odkrycia geograficzne

 

,, […] jeden tylko znalazł się człowiek chrześcijanin, mędrzec i rycerz. Był rodem z Genui.

Ten namawiał, aby zaprzestano wojować w domu, a raczej odzyskano grób Pański i Azję […]. Wszakże Bóg widział dobre chęci jego, i pobłogosławił mu; i ów człowiek odkrył Amerykę, która stała się ziemią wolności, ziemią świętą. Nazywał się ów człowiek Krzysztof Kolumb, i był ostatnim rycerzem krzyżowym w Europe, i ostatni, który przedsięwziął wyprawę dla imienia Bożego, a nie dla siebie’’ - Adam Mickiewicz ,,Księgi narodu polskiego i pielgrzymstwa polskiego’’ 


W moim rodzinnym Szczecinie w Parku Kasprowicza znajduje się rzeźba zwana Jajkiem Kolumba autorstwa Sławomira i Jakuba Lewińskich (1977). Ilustruje legendę, którą poznałem w wieku przedszkolnym z książki Hany Doskočilovej ,,Diogenes w beczce’’, a którą długo uważałem za autentyczne wydarzenie. Opowiada ona o tym, że kiedy Kolumb wrócił z Ameryki, pewien kardynał powiedział mu, że odkrycie nowego lądu nie było aż takim wyczynem. Kolumb odrzekł, że było tak trudne jak postawienie jajka na czubku. Nikt z biesiadników nie potrafił tego dokonać. Tymczasem sam odkrywca najpierw nadtłukł jajko i wówczas stanęło prosto. Motyw podobnej sztuczki pojawia się w hiszpańskich opowieściach ludowych.



W dzieciństwie czerpałem wiedzę o odkryciach geograficznych z kreskówki ,,Tajemnicze złote miasta’’ (momentami była dla mnie przerażająca), z serialu animowanego o Kolumbie wchodzącego w skład programu ,,5 – 10 – 15’’, oraz z filmu ,,1492. Wyprawa do raju’’, który oglądałem razem z Babcią.



Czytałem też poświęcone tej tematyce książki takie jak: Dinah Starkey ,,Atlas odkryć’’ (z niej dowiedziałem się o Henryku Żeglarzu, Vasco da Gamie, Ferdynandzie Magellanie, Ferdynandzie Cortezie i Francisco Pizarro), Terry Deary ,,Strrraszna historia’’ (,,Ci paskudni Aztekowie’’, ,,Ci niewiarygodni Inkowie’’ i ,,USA’’), Jerzy Cepik ,,Krzysztof Kolumb’’, Marian L. Pisarek ,,Świat oczami odkrywców’’, Edward Brooke – Hitching ,,Atlas lądów niebyłych’’ i ,,Złoty atlas’’ oraz Anita Ganeri ,,Monstrrualna erudycja. Nieustraszeni odkrywcy’’.



Wielkie odkrycia geograficzne przyczyniły się z jednej strony do znacznego poszerzenia wiedzy o świecie (a także do powstania nowych legend takich jak opowieść o Eldorado) i ewangelizacji ludów, które wcześniej nie słyszały o Jezusie. Dzięki wyprawie Magellana dookoła świata zyskano dowód na kulistość Ziemi (oczywiście współczesnych płaskoziemców nie przekonują nawet zdjęcia satelitarne…). Miały też jednak mroczną stronę w postaci odrodzenia niewolnictwa (Indian i Murzynów), plagi chorób po obu stronach Atlantyku (to właśnie z Nowego Świata został zawleczony do Europy syfilis) oraz brutalnego niszczenia rdzennych kultur (trzeba przyznać, że Anglicy okazali się w tym okrutniejsi i bardziej fanatyczni od konkwistadorów hiszpańskich i portugalskich).



Nawiązania do tej epoki pojawiają się w filmie fantasy ,,Aztecki tyranozaur’’ (recenzowanym na tym blogu), a także w niektórych opowiadaniach Andrzeja Pilipiuka (zbiory ,,Carska manierka’’ i ,,Faceci w gumofilcach’’).

Śniło mi się, że Krzysztof Kolumb został ogłoszony świętym.

środa, 17 maja 2023

Wojna w Wietnamie

 

,, [...] Walczyły dwa Wietnamy, jeden północny, drugi południowy, a Amerykanie się w to wpakowali. I znów krew się polała; po obu stronach z jednakowym, powtarzam jednakowym okrucieństwem walczących. Napalm lał się jak Miód Śmierci z Ula Śmierci obsługiwanego niegdyś przez B. Schekera i niejeden Wietnamczyk podzielił los Sieradzkiego. Użycie defoliantów i masakra w My Lay (Plaptonius żałował, że nie może powtórzyć tego z Pawlaczycą, a defoliantów użyć w Lesie!) obdarzyło Amerykanów nienawiścią połowy ludzkości. [...]. Wojna w Wietnamie się skończyła, Amerykanie sromotnie przegrali, a ich sojusznika; Wietnam Południowy; komuniści wzięli!’’ - ,,Pawlaczyca cz. II Dziadostwo kontratakuje’’.




W dzieciństwie dowiedziałem się o wojnie w Wietnamie z urywków amerykańskich filmów emitowanych w telewizji.



W 1995 r. poznałem historię amerykańskiego żołnierza, który został wówczas odkrywcą nieznanego wcześniej gatunku węża.


,,Niezwykle rzadko zdarza się, by naukowcy zaakceptowali zgłoszenie nowego gatunku wyłącznie na podstawie fotografii. A jednak w 1994 r. do rejestru zwierząt trafił tym sposobem gad nazwany ostronosym wężem wietnamskim. Jego odkrywca Gwilyn Jones nadał mu łacińską nazwę Cryptophidion annamense, co znaczy tajemniczy wąż z Annam.

W 1968 roku, w czasie wojny wietnamskiej, pan Jones był młodym amerykańskim oficerem. Pewnego dnia zobaczył w dżungli niezwykłego węża i zrobił mu kilka zdjęć. Schwytał go, ale wspaniały okaz się wymknął. Po powrocie z Wietnamu oficer został zoologiem. Wieloletnie badania specjalistów, z którymi współpracował, potwierdziły, że gad na zdjęciach to nieznany dotąd wąż ziemny, grzebiący nory’’ - ,,Nowy gatunek’’ [w]: ,,Zwierzaki 3/ 1995’’


W klasie czwartej dowiedziałem się z książki popularnonaukowej o co chodziło w owej wojnie.


,,KIEDY ZAKOŃCZYŁA SIĘ WOJNA W WIETNAMIE?


Wojna pomiędzy Wietnamem Północnym i Południowym zakończyła się w 1975 r.


Wietnam znajdował się pod rządami Francji od 1883 r. aż do wybuchu II wojny światowej, kiedy kontrolę nad nim zdobyli Japończycy. Po wojnie w Wietnamie Północnym uformował się rząd komunistyczny. W 1946 r. Francja zaczęła wojnę z komunistami, zakończoną w 1954 r. podziałem kraju. W 19557 r. pomiędzy Wietnamem Północnym i Południowym rozpoczęła się wojna. Kilka państw wysłało wojska na miejsce konfliktu. Wietnam Południowy poddał się Północnemu 30 kwietnia 1975 r.’’ - praca zbiorowa ,,Kiedy było? Księga pytań i odpowiedzi o dziejach świata’’



Poznałem również (z innej książki wydanej w tej samej serii) ówczesnego prowodyra wietnamskich komunistów.


,,KIM BYŁ HO CHI MINH?


Ho Chi Minh był ojcem założycielem komunistycznej Demokratycznej Republiki Wietnamu, która rządził aż do śmierci w 1969 r.


Ho urodził się w 1890 r. jako Nguyen That Thanh. Przydomek Ho Chi Minh, w języku wietnamskim znaczący ‘Ten, który Oświeca’, przyjął dopiero w 1941 r. [...]’’ -Bridget Daly (red.) ,,Kim oni byli? Księga pytań i odpowiedzi o sławnych ludziach’’


Po śmierci północnowietnamskiego dyktatora, jego zwłoki zostały zabalsamowane, w czym pomagali sowieccy uczeni pracujący w mauzoleum Lenina. O tych i innych mumiach można przeczytać w książce Bogusława Kwiatkowskiego ,,Mumie. Władcy, święci, tyrani’’.



Z późniejszych lektur dowiedziałem się, że Amerykanie bronili swojego sojusznika, autorytarnego Wietnamu Południowego przed totalitarnym Wietnamem Północnym. Używali broni chemicznej; napalmu i defliantów, czyli środków ogałacających drzewa z liści (niesławny Agent Orange produkowany prze Monsanto). Dopuścili się też masakry cywilnej ludności w wiosce My Lai. Oczywiście komuniści nie byli wcale lepsi. Oburzenie wywołała amerykańska aktorka Jane Fonda (,,Hanoi Jane’’), która pozowała do zdjęcia z bojownikami Vietcongu podczas gdy obok byli więzieni i torturowani jej rodacy. Po latach Fonda przeprosiła za swe haniebne zachowanie.



W szóstej klasie słyszałem jak katecheta opowiadał na lekcji religii o amerykańskich żołnierzach, którzy uznani za martwych, ,,ożywali’’ w samolotach wiozących ich do ojczyzny. Z kolei w liceum nauczycielka biologii opowiadała o stosowanej przez wietnamskich komunistów torturze za pomocą bambusa, który błyskawicznie rosnąc, dziurawił ludzkie ciała w bolesny sposób.




Z wojną w Wietnamie wiążą się również legendy miejskie takie jak prezentowana poniżej.


,,W sierpniu 1969 roku, w okolicach głośnej wówczas dzięki korespondentom wojennym amerykańskiej bazy Da Nang w Wietnamie Południowym, strażnicy z marynarki USA ujrzeli ‘kobietę – ptaka’ o czarnych, skórzastych skrzydłach. Jeden ze świadków zajścia, Earl Morrison, żołnierz piechoty morskiej, wielokrotnie potwierdzał, że ‘latająca kobieta’ miała około 1,5 m wzrostu, a jej ciało porośnięte było czarną sierścią’’ - Tadeusz Oszubski ,,Tajemnicze istoty’’

wtorek, 16 maja 2023

Wojna w Iraku

 



Byłem licealistą, kiedy w 2003 r. USA rządzone przez prezydenta George’a W. Busha zaatakowały Irak pod pretekstem posiadania zakazanej broni masowego rażenia przez zbrodniczy reżim Saddama Husajna. Pamiętam wojenną propagandę mediów głównego nurtu wspierających rządzące wówczas SLD i wezwanie św. Jana Pawła II do pokoju. Choć Husajn zapłacił za swoje zbrodnie, to jednak przeciwnicy wojny mieli rację. Amerykanie zdestabilizowali region, zaś w miejsce obalonego reżimu pojawiło się jeszcze bardziej zbrodnicze Państwo Islamskie.



Z wojną w Iraku wiąże się pewna teoria spiskowa. Głosi ona, że prawdziwym powodem inwazji były … Gwiezdne Wrota (portal prowadzący do innego wszechświata) zapożyczone w filmu science fiction z 1994.



Na studiach czytałem amerykański komiks ,,Lwy z Bagdadu’’ Briana K. Vaughana i Niko Henrichona opowiadający o przygodach zwierząt z zoo żyjących w czasie, kiedy ich miasto było bombardowane. Nawiązania do wojny w Iraku można znaleźć również w recenzowanej na tym blogu serii komiksów ,,Baśnie’’ (,,Arabskie noce i dnie’’).

 



W mojej powieści ,,Tatra’’ Kościej symbolizował George’a W. Busha, zaś jego wróg, król Neurów, Krwawy Burek – Saddama Husajna. Nawiązania (do wojny jak też do filmu Michaela Moore’a ,,Fahrenheit 9/11’’) umieściłem również w cytowanym poniżej fragmencie ,,Tatry. Suplement’’.




,,Ruta była przykuta czterema obręczami do niewielkiego, zarośniętego trawą wzgórka. Arvot Baldas leżał obok, a jego głowę uciął tygrys za pomocą złotego miecza. Jego pani miała całkowicie poharataną lewą nogę, z której wytryskała szafirowa krew. Na wzgórku stały dwa tygrysy ze złotymi mieczami; jeden zwyczajnie ubarwiony, a drugi – biały, dwa brunatne niedźwiedzie i dwa wodne jaszczury z Żółtej Holanki, podobne do afrykańskich krokodyli z Nilusa. Tym kto tak ciężko zranił rusałkę, był baran. Bardzo dziwny, bo miał niebieską wełnę i tylko jeden róg, na modłę jednorożca. W Sinea powiadają, że ów baran jest rozjemcą i zawsze bodzie winnego. Cała scena miała miejsce w pięknym, zielonym parku, w zrujnowanym wojną mieście nad rzeką. [...]. Wszyscy trzej podróżni zeszli do tego zieleńca i ujrzeli scenę. Wcześniej Lech III opowiadał towarzyszom o Rucie i Arvocie Baldasie.

- Hej, niebieski baranie! – zakrzyknął jakby grzmot huczał i gotów do walki. – Po jakiego Čorta ją zabijasz? – sześć uzbrojonych zwierząt gniewnie spojrzało na przybyłych, a baran przestał kaleczyć Rutę.

- Ja jestem rozjemcą, [...]. Jak widzicie, w Sinea jest wojna. Uczestniczę w każdym sporze i zawsze bodę winnego jego powstania.

- Znam rusałkę, którą właśnie katujesz i wiem, że ma litościwe serce – bronił Lech III – jest odważna do szaleństwa, a żywemu krzywdzicielowi bezbronnych nie popuści.

- Królu Leeechu – beknął z sineańskim akcentem baran, który był jednak stronniczy – kiedy ona tu przybyła wraz z miśkiem, doprowadziła do strasznych rzeczy. Ostatni król był zaiste okrutny, ale chyba wszystkie dynastie tak samo: dobrze zaczynają, a marnie kończą. W trzecim miesiącu roku wydał ucztę, a te dwa zachodnie demony – wskazał racicą na Rutę i Arvota Baldasa – dostały się potajemnie. Król wypił już sobie dużo ryżowego wina i kręciło mu się w głowie. Nagle, ta, jak ty to mówisz ‘rusałka’ (?) zrzuciła jedwabną opończę i wskoczyła na stół. Oczy jej świeciły się jak gwiazdy, a na tych obrzydliwych, krwawoczerwonych włosach miała srebrny diadem. Stopami zwalała półmiski i puchary, a gdy król przecierał oczy i zamierzał zażyć korzeń kudzu na kaca, ona.... ‘Niech żyje wolność’! – zakrzyknęła i niczym pantera zwaliła go z siedzenia, zabijając sztyletem. Wcześniej król sadzał ludzi na garnkach ze szczurami i budował kopce z czaszek. Ucięła mu głowę i podniosła wysoko, a jej oczom ukazał się nieopisany zamęt. Ten niedźwiedź – wskazał na Arvota Baldasa – zamordował dwóch synów króla, takich samych łotrów, a ministrowie padli łupem reszty bandy. Były w niej rusałki z Kury, Araxu i Aspinu, lew z Hindukušu, osiem cyjonów; parszywych i wściekłych i człowiek wielbłądogłowy z Al – Baktar. Znalazł się nawet rosomak z Krainy Białych Pól! Krwawowłosa kazała nie zabijać królowej, ani jej córek. Na drugi dzień przemówiła do Sineańczyków, że dała im wolność i pokazała głowę króla. Mówiła, że nie chce zająć jego miejsca i, że zwołuje wiec. Ten jednak przerodził się w wojnę domową, bo zbóje przybyli (topielice, cyjony i rosomak) i zbóje miejscowi, miast pilnować porządku, próbowali rządzić jeszcze bardziej tyrańsko niż tyran, a Sineańczycy nie chcieli wolności, bo jej nie znali. Łupili wszystkie plemiona i z lubością zabijali, upojeni pieśniami na cześć demonów. Śpiewając ‘Płonie dach ... ‘ naprawdę podpalali dachy. Łapali ludzi, zawiązywali im płachty na głowy i przeszukiwali, mogąc przy tym do woli macać ich genitalia i inne części ciała. Jednak lew i Al – Baktar nie łupili i byli prawdziwymi przyjaciółmi Sinea. Ta suka jak się o tym dowiedziała, to kazała niedźwiedziowi spalić wszystkie brzeginki, ale zginęło zbyt wielu Sineańczyków, aby mogłą uzyskać zaufanie. Lew, Al – Baktar, cyjony i rosomak wymówiły jej posłuszeństwo i wreszcie wszyscy marnie skończyli – baran patrzał na zbaraniałych słuchaczy.

- Jeśliś taki sprawiedliwy, to czemu sam nie ukarałeś króla – mordercy? – oburzył się Lech.

- Nawet jeśli upada niesprawiedliwy ustrój, anarchia jest złem – próbował się tłumaczyć baran.

- Zwabiłem cyjony do Żółtej Holanki, a tam nasi dzielni towarzysze w pancerzach wyjedli swołocz! – chwalił się biały tygrys.

- Zabiliśmy lwa i wielbłądogłowca – orzekły niedźwiedzie.

- Zasługę przyrządzenia skwarek z rosomaka należy przypisać Pani Suszy, która ostatnio wróciła na pustynię – dokończył baran. – Widzicie więc, że tę ścierwogłową intrygantkę można tylko zabić – to beknąwszy pochylił głowę i wycelował w prawą nogę Ruty. Już miał uderzyć, gdy wtem...

- Oszczędź! – krzyknął Kellu Simi – Abö i zasłonił skazaną własnym ciałem. Baran zaklął, gdy chlusnęła na niego ruda posoka... [...]’’


Śniło mi się, że w 2003 r. zorganizowano międzynarodową pielgrzymkę do Jerozolimy w intencji pokoju w Iraku.

poniedziałek, 15 maja 2023

Internetowe ,,cuda na kiju'' cz. XXXIX

 


1. W serialu dokumentalnym Netflixa, królowa Kleopatra VII Filopator (69 – 30 p. n. e.) została niezgodnie z prawdą przedstawiona jako Murzynka, ponieważ za takową uważała ją … babcia ekspertki pracującej przy produkcji. W rzeczywistości pochodziła z greckiej dynastii ptolemejskiej. To wynikające z ideologii afrocentryzmu przekłamanie oburzyło Egipcjan. Prawnik Mahmud el – Semary zawiadomił prokuraturę. Zainterweniował również znienawidzony przez foliarzy Zahi Hawass, były minister ds. starożytności Egiptu. Brawo Egipcjanie!




2. W 2019 r. dwie amerykańskie antropolożki, Virginia Hutton Estabrook i jej studentka, Lisa Powell ogłosiły, że Kazimierz Pułaski (1745 – 1779), bohater narodowy Polski i USA był … kobietą. Tak miały wykazać badania kości złożonych w jego grobie. W rzeczywistości miejsce pochówku Pułaskiego było często niszczone przez powodzie i nie wiadomo gdzie obecnie spoczywają jego prawdziwe zwłoki.



3. Nicolae Ceausescu (1918 – 1989) był lechickim władcą Mikołajem Czukockim (żart ze strony ,,SuperSolarny Schizoposting’’).



4. W 1976 r. Tony ,,Doc’’ Shiels opublikował relację June i Vicky Melling o spotkaniu we wsi Mawnam w Kornwalii (Wielka Brytania) z Człowiekiem – Sową (ang. ,,Cornish Owlman’’) .




5. W 1978 r. we Freiburgu w Niemczech widziano latającego i wrzeszczącego humanoida, którego skrzydła przypominały prochowiec. Po niemiecku istota ta nazywa się Freiburg Shrieker.




6. Władze miasta Bielefeld w Niemczech, wykazując się poczuciem humoru, wyznaczyły milion euro nagrody dla tego kto udowodni teorię spiskową o nieistnieniu tego miasta.



7. Amonongo to legendarny małpolud z Filipin wyróżniający się wielkimi pazurami. Ponoć w 2008 r. napadał na ludzi i zabijał zwierzęta gospodarskie.




8. Kulta to zauropod ponoć do dzisiaj zamieszkujący australijskie bagna. Zwierzę to występuje w wierzeniach Aborygenów.

9. W 2011 r. w czasie tsunami w mieście Ishinomaki w prefekturze Miyagi (Japonia) nagrano białego ducha unoszącego się nad wodą.



10. Ostatnio wielu ludzi dopatruje się w tornadach rysów Cthulhu z mitologii H. P. Lovecrafta (zjawisko pareidolii). Zaobserwowano to w Puerto Rico (2017), Vancouver w Kanadzie (2018) i w Palm Beach w USA (2020).



11. Zaratusztra urodził się w Arkaim na Uralu (pogląd rosyjskich zaratusztrian).




12. Pies ziemny (ang. earth hound) jest szkocką kryptydą zaobserwowaną w latach 1867 i 1915. Kopie nory na cmentarzach i w glebach aluwialnych oraz zjada ludzkie zwłoki.




13. W 1975 r. pojawiły się doniesienia o wampirze z Moca (hiszp. vampiro de Moca) z Portoryko. Potwór miał wysysać krew zwierząt. Łączono go z pojawieniem się ptaka – krwiopijcy i UFO.




14. Zdaniem kryptozoologów, plejstoceński wilk straszliwy (Canis dirus), większy i silniejszy od współczesnego wilka, przetrwał do naszych czasów. Zwierzę to było pierwowzorem wilkorów z ,,Gry o tron’’ G. R. R. Martina.




15. Sowara to olbrzymia hiena żyjąca jakoby na Wybrzeżu Kości Słoniowej, w Gwinei, Liberii, Mali i Senegalu. Pierwsze wzmianki o tym zwierzęciu pochodzą z 1901 r. Zdaniem kryptozoologów mogą to być ostatnie egzemplarze plioceńskiej i plejstoceńskiej hieny Pachycrocuta osiągającej rozmiary lwa. Była to największa hiena w historii świata.



16. ,,Polaczek Stasiek na polskiej wsi mieszka

W zębach koszulę ma ten nasz koleżka.


Uczy się pilnie przez całe ranki

ze swej polackiej pierwszej czytanki.


Mama powiada: idź przynieś mlika,

A on z owcami w szopie se znika.


Mama mu mówi: daj spodnie do prania

Bo z przodu zrobiła się na nich plama


Szkoda, że Staś z kołtunem wesoły,

Nie chodzi razem z nami do szkoły’’

- wiersz Krzysztofa Wychowałka i Mariusza Szczygła.


Mówi on nie tyle o rzekomym rasizmie Tuwima i obrońców ,,Murzynka Bambo’’, ile o ojkofobii swoich twórców.



17. Wonambi, 8 – metrowy wąż z okresu plejstocenu ponoć do dziś żyje na południu Australii. Jest odporny na niskie temperatury i atakuje każde zwierzę, które się zbliży do wodopoju.




18. W wiosce na Ałtaju żyją potomkowie ludzi i ałmysów (małpoludów), którzy wyróżniają się sokolim wzrokiem.



19. Małpy skalne (ang. rock apes) to brutalne małpoludy atakujące amerykańskich żołnierzy podczas wojny w Wietnamie. Istoty te podpalały, rzucały kamieniami, zwracały granaty i rozszarpywały ludzi. Mogli to być przebrani żołnierze Viet Congu (najbardziej prawdopodobne), kosmici, hybrydy ludzko – zwierzęce lub przybysze z innego wymiaru.




20. Pizzagate to amerykańska teoria spiskowa z 2016 r. głoszące, że przestępcy posługiwali się szyfrem, w którym słowa związane z pizzą miały odnosić się do wykorzystywania nieletnich. W aferę miała być zamieszana Hillary Clinton, którą oskarżano o składanie szatanowi ofiar z dzieci. W roku tym pojedynczy mężczyzna zaatakował z bronią pizzerię, aby uwolnić dzieci rzekomo więzione w piwnicy. Na szczęście nikogo nie zabił.




21. Glinik to wieś na Podkarpaciu ,,odkryta’’ przez ufologa, Arkadiusza Miazgę. Jej mieszkańcy ponoć widują statki kosmiczne, przybyszów z obcych planet, znaki na niebie (żółto – różowy krzyż, popielaty słup) a także postać przypominającą Jezusa. Jeden z kosmitów mierzył ok. 175 cm wysokości i był ubrany na brązowo, podczas gdy inny, mierzący ok. 1,8 m wysokości miał czarne włosy i był ubrany w czarny kostium sięgający ziemi.



22. Według legendy papież Honoriusz III (1150 – 1227) był autorem grymuaru (,,Księga Honoriusza’’) zawierającego szczególnie niebezpieczne zaklęcia czarnej magii.

23. Na Syberii w okolicach Krasnojarska znajduje się Diabelski Cmentarz znany od 1930 r. Zwierzęta, które tam się zapuściły, masowo ginęły, a ich zwłoki przybierały barwę szkarłatną. Ludzie odczuwali mrowienie i silny ból zębów. Miały też miejsce anomalię magnetyczne. Historia ta jest miejską legendą.

niedziela, 14 maja 2023

Ziuzia

 

,,Na wschodnich terenach Polski, gdzie niskie temperatury były zawsze o wiele bardziej uciążliwe niż w innych rejonach kraju, mroza zapraszano czasami na wigilijną wieczerzę, by w ten sposób nieco go obłaskawić’’ - Paweł Zych, Witold Vargas ,,Bestiariusz słowiański. Rzecz o skrzatach, wodnikach i rusałkach’’

 

 



Na wschód od Aplanu aż po wielką rzekę Roxyzor, rozciągało się królestwo nazywane Orlandem. Założył je Orus (Aria), syn Wiła Sławicza i wybudował gród stołeczny na poświęconej Chorsowi – Srebroniowi wyspie Cortix za porohami wielkiej rzeki Tinerpy. W usianej puszczami i mokradłami dzielnicy Orlandu, w ziemi, którą w erze dwunastej i trzynastej zasiedliły słowiańskie plemiona Krywiczów i Dregowiczów, leżała wioska Smolna, złożona zaledwie z siedmiu chałup. Mieszkał w niej wolny chłop imieniem Kastuba wraz z Euzynią. Pod koniec listopada urodziło im się dziecię, synek, któremu nadali imię Zip, bo ledwo zipał. Wielce był chorowity i dużo płakał. Matka drżała o jego kruche życie, jednocześnie z oburzeniem odrzucając radę sąsiadki, aby słabowite maleństwo porzucić w lesie na pastwę dzikich zwierząt.



Obfitujący w lodowate deszcze i zimny wiatr, listopad dobiegł końca i na tronie Zviezdunów – Miesięcy zasiadł stary Grudzień z siwą brodą, odziany w biały kożuch. Cały Orland pokrył się białym całunem śniegu. Przez puszcze i stepy ciągnęły wygłodniałe stada mamutów, wilków, kosmatych nosorożców i tygrysów z szablastymi kłami. Rusałki w białych i błękitnych giezłach, dosiadające latających rumaków, sypały śnieg z worków, głosząc chwałę surowej zimy. Biedny, mały Zip łkał z zimna i dławił się swymi smarkami. Stara znachorka ze Smolnej kręciła siwą głową i rozkładała ręce, nie potrafiąc mu pomóc. Tymczasem wielkimi krokami zbliżał się Szczodry Wieczór, kiedy młody ród człowieczy czcił Swaroga za zapalenie Słońca na niebie. Choć Kastuba i Euzynia byli biedni jak myszy z chramu, nigdy nie odmawiali gościny zbłąkanym wędrowcom. Przeciwnie, dzielili się z nimi swoimi skromnymi zapasami, mając zawsze na uwadze, że nieraz Enkowie z polecenia Ageja wypróbowywali w ten sposób ludzkie serca, nagradzając dobrych, karząc zaś złych. Kiedy za oknem prószył śnieg, zaś mróz kąsał niczym wściekły pies, Kastuba i Euzynia jedli grzybową zupę. Wtedy to usłyszeli pukanie do drzwi. Kastuba wstał od stołu i ostrożnie otworzył.

- Czy mogę u was spocząć? - Zadał pytanie siwobrody starzec w szarej opończy, prowadzący na postronku czarnego byka.

- A juści – odrzekł Kastuba. - Wiedz jednak, panoczku, że niewiele mamy, aby cię godnie ugościć.

- Nie będę wybrzydzać – zapewnił starzec i wszedł do izby.

Jego czarny byk został zaprowadzony przez Euzynię do stajni, gdzie otrzymał w żłobie wiązkę siana. Gospodyni napełniła talerz gościa zupą grzybową, on zaś posilił się w milczeniu. Gdy już się nasycił, Kastuba począł wypytywać dziada o wieści ze świata.

- Zowię się Nikoła – zaczął starzec – a mój wierny byk nosi imię Mikolec. Przemierzyłem wiele wiorst z dalekiego, zachodniego carstwa ukrytego za wielką wodą. Widziałem złote pałace, szczęśliwych młodzieńców i dziewice ścigające się wśród chmur na grzbietach pegazów, ale także ogniste jamy pełne łotrów pożeranych przez smoki i czerwie. Czy zacna gospodynie będzie łaskawa przynieść mi podsuszanego sera i gąsior wina z Valkanicy?

Euzynia spuściła oczy i poczerwieniała ze wstydu, gotowa zaszyć się w mysiej dziurze.

- Żałuję wielce, ale nie mamy takich przysmaków.

- Sprawdź dobrze – nalegał starzec Nikoła.

Euzynia poszła do spiżarni, o której wiedziała, że świeci pustkami i aż złapała się za serce z radości. Jej oczom ukazały się garnce miodu, pęta kiełbas, suszone owoce, mąka, kasze, sery, szynka, obwarzanki, pierniki oraz wszelkie inne wiktuały.

- On musi być Enkiem! - Wykrzyknęła uradowana i czym prędzej poczęła częstować starca Nikołę tym co miała najlepszego.

- Chciałbym zobaczyć waszego syna – oznajmił Nikoła po spożyciu poczęstunku.

- Wiedz, panie, że nasz synek jest wielce chorowity i zapewne nie dożyje wiosny – Kastuba zwiesił głowę jak sitowie.

- Z mandatu Ageja jestem Mistrzem Przepowiedni – podniósł głos starzec – i możecie mi wierzyć, że wasz syn nie tylko dożyje siwych włosów, ale i zyska sławę wielkiego jytnas. Dalejże, pokażcie mi dziecię! - Euzynia poszła do kołyski, wyjęła z niej cherlawe niemowlę i podała je gościowi.

Starzec Nikoła ujął pewnie malca, a jego oczy rozbłysły zielono – złotym blaskiem.

- Zipie, nadaję ci imię Ziuzia. Rośnij zdrowo, bo Agej przeznaczył cię do wielkich rzeczy – niemowlę na rękach starca roześmiało się radośnie.

Nikołaj oddał Zipa – Ziuzię rodzicom i przemówił do nich.

- Gdy otrok dorośnie, przeznaczone mu będzie służyć Trójgłowemu Panu! - Po tych słowach pożegnał się z gospodarzami.

Wskoczył na grzbiet byka Mikolca i zniknął wśród padającego obficie śniegu…


*




Mijał rok za rokiem, zaś w sercach Kastuby i Euzynii wzbierała radość. Patrzyli bowiem jak ich syn chował się zdrowo i z każdym dniem stawał się coraz bardziej bystry i krzepki. Wyrósł w końcu na silnego i przystojnego młodzieńca, za którym oglądały się dziewczęta. Chwalono jego pracowitość i uczynność, dzięki którym był dla swoich rodziców podporą na stare lata. ,,Tak oto Enkowie wynagrodzili gościnność jego rodziców’’ - powiadali sąsiedzi. Kiedy Ziuzia ukończył czternasty rok życia, w czasie urodzinowej uczty ojciec opowiedział mu historię z zamierzchłych dni jego niemowlęctwa.

- Jako osesek byłeś tak chorowity, że oboje w matką baliśmy się, że nie dożyjesz wiosny. Luta Mar – Zanna bardzo lubi wyciągać ręce po dzieci, których nie zrodziła…

- Tak było – przytaknęła siwowłosa już Euzynia.

- Bardzo się o ciebie baliśmy – kontynuował stary Kastuba. - Wiedz, że swój obecny wigor zawdzięczasz błogosławieństwu starca Nikoły, którego ugościliśmy pewnej zimy w naszej zagrodzie.

- Słyszałem coś o nim – rzekł niepewnie Ziuzia.

- Nikoła jest starszy niż Błogosławione Carstwo Teosta – objaśnił ojciec. - Z jego siwej brody sypią się płatki śniegu i przemierza świat dosiadając czarnego byka Mikolca. Nieobce są mu tajemnice zakryte przed filozofami. Powiadają o nim, że jest posłańcem trójgłowego Welesa, cara Nawii, albo też nim samy w człowieczej postaci.

- Chciałbym odszukać starca Nikołę i podziękować mu za to, że mnie uzdrowił.

- Masz na to moje błogosławieństwo – odrzekł poważnie stary Kastuba.

- I moje też – dodała Euzynia.




Ziuzia otrzymał od matki sakwę z chlebem i serem, od ojca zaś kostur zakończony krzemiennym ostrzem do obrony przed dzikimi zwierzętami i jeszcze bardziej dzikimi ludźmi. Ze swojej strony przytroczył sobie do pasa obsydianowy nóż w pochwie, aby mu wskazywał trasę wędrówki. Pożegnał się ze swymi rodzicielami przy ustawionym na rozstaju dróg kamiennym bałwanie Peruna dzierżącego złotą błyskawicę. Następnie zwróciwszy się o pomoc do Welesa, ukrywającego się pod postacią starca Nikoły, Ziuzia wprawił swój nóż w ruch wirowy. Zdecydował się pójść w tym kierunku, który wskaże mu czubek noża. Za pierwszym i każdym kolejnym razem nóż wskazywał Ziuzi południowy wschód. Ziuzia szedł niestrudzenie przez olbrzymie połacie lasów i stepów. Spotykał smoki, gryfy, trzech olbrzymów piekących nad ogniskiem odyńca większego od domu i kłócących się o to jak go podzielić, mantykory, sfinksy, brukołaki, nagie czarownice, oddające się Čortom w posępnych jarach, rusałki skrzaty. Czasem spotykał też ludzi jak burłaków holujących łodzie po wielkiej rzece Ra (Voldze), dwóch junaków z rodu króla Orusa, wykarmionych przez lwicę, leśne plemiona zakrywające nagość zielonymi płaszczami, szpetnych i dzikich Naradów, nie gardzących ludzkim mięsem, Owira, samotnego łowcę wilkołaków oraz murzyńskiego księcia z Rajku, który przybył do Orlandu, aby rozkoszować się kwasem chlebowym. W czasie swej wędrówki Ziuzia rozpytywał ludzi i starsze od nich istoty o starca Nikołę. W odpowiedzi wciąż słyszał, że ma kierować się na wschód. Tym sposobem doszedł do źródeł wielkiej rzeki Roxyzor, oddzielającej Europę od Azji w czasach nim wąż Gorynycz zamienił się w pasmo górskie. Wtedy to Ziuzia zobaczył dostojnego starca w powłóczystej, czerwonej szacie, którego śnieżnobiałą brodę rozwiewał wiatr. Obok niego stał czarny byk ze złotym kółkiem w nozdrzach i pił wodę z ruczaju.

- Witaj, dostojny Nikoło! - Ziuzia padł na kolana przed starcem.

- Witaj, Ziuzio – odpowiedział Nikoła. - Zostań moim wołchwem!

- O niczym innym nie marzę – wyznał szczerze Ziuzia.



Gdy wypowiedział te słowa, starzec począł zmieniać się w jego oczach. Zerwał z siebie czerwoną szatę i urósł o trzy stopy. Jego nagie ciało porosło gęstym, czarnym futrem. Mistrz Ziuzi miał teraz trzy ustawione jedna na drugiej, rogate głowy ze świecącymi oczami i dziczymi szablami. Stwór nosił czarną pelerynę, przepasany zaś był żelaznym łańcuchem. Byk Mikolec przeobraził się tymczasem w karego ogiera.

- Prawdę mówili ci, co twierdzili, żeś jest wcielonym Welesem! - Ziuzia nie okazał lęku, wiedział bowiem, że Weles mimo potwornego wyglądu, stał po stronie Ageja.

Car Nawii wyciągnął w stronę Ziuzi kosmatą rękę.

- Naści tę białą pastylkę! - Ziuzia posłusznie wziął pastylkę i połknął ją, popijając wodą ze źródła.

W dotyku pastylka była zimna jak lód, smak zaś miała słodki.

- Teraz dmuchnij na to źródło! - Polecił Weles.

Kiedy Zuzia wykonał polecenie, wody ruczaju pokryły się lodem.

- Właśnie otrzymałeś władzę nad lodem, śniegiem i mrozem; sprawuj ją godnie! Wracaj na swe ziemie rodzime nad Nemaną, Diviną i Veresiną. Niech przymrozek wydobywający się z twoich płuc, nie pozwoli gadom a robactwu rozmnożyć się zbytnio i wyprzeć ludzi z ich ziemi.

- Tak uczynię – obiecał Ziuzia, zaś Weles gwizdnął przeraźliwie swoimi trzema parami ust.

Wówczas na stepie zadudniły ciężkie kopyta i nadbiegł potężny żubr.

- Siadaj na mój grzbiet – powiedział zwierz. - To dla mnie zaszczyt wieźć wołchwa i kołoduna w jednej osobie! - Ziuzia wdrapał się na garbaty grzbiet żubra i popędził na nim w stronę rodzimej ziemi.



*



,,Jytnas Ziuzia żył zanim narodził się Irota Mróz nazywany Dziadkiem Mrozem. Ci, którym dane go było ujrzeć zimową porą, mówili, że posiadał sięgająca pasa brodę białą jak mleko, na głowie zaś miał łysinę. Okrycie jego stanowiła powłóczysta, niebieska szata wyhaftowaną srebrną nicią w maleńkie śnieżynki, stanowiąca oznakę godności kołoduna, na którą narzucał barani kożuch. W ręku dzierżył oszronioną buławę, w której zaklęta została moc zamieniania wody w lód. Jego stopy zawsze widziano bose, nawet przy zadymce i trzaskającym mrozie. Orowie odnosili się doń z mieszaniną miłości i lęku. Trzeba bowiem wiedzieć, że Ziuzia wspomagał ubogich i opuszczonych, dla których zimy były szczególnie ciężkie, a jednocześnie surowa karał łajdaków. Ukazywał się wyłącznie zimą, zaś cieplejsze pory roku spędzał razem z Welesem w Nawii Jasnej’’ - Ziębic Soplica ,,Władcy mrozu’’.


*



W czasie gdy na tronie w Cortix zasiadał król Wierchojan, prawnuk Orusa we wsi Zasielsk leżącej na ziemi wydartej rozległym Bagnom Pinos, mieszkała sierotka Zazula. Pomarli od zarazy jej ojciec i matka, przeto Zazula mieszkała w chacie swej macochy, Dajmiry i jej córki Kiełbi. Nie była z nimi szczęśliwa, co to nie! Macocha rozpieszczała swą rodzoną córkę, która pędziła dni na lenistwie i strojeniu się, podczas gdy zahukana pasierbica musiała cały dzień ciężko pracować. Choć Zazula była wynędzniała i co dzień chodziła w łachmanach, chłopi z Zasielska wspominali ją z życzliwością, zawsze była bowiem miła i łagodna. Kiełbię natomiast darzyli skrywaną pogardą, była bowiem równie pyskata i nieznośna jak jej matka. Kiedy na tronie Zviezdunów zasiadał Grudzień, śnieg był kopny, a mróz dokuczliwy, Dajmira umyśliła sobie zgubić pasierbicę. W tym celu wyprawiła ją w środku zadymki do lasu, aby przyniosła jej malin. Biedna Zazula udała się na pewną śmierć. Płakała z zimna, czekając na to co zdawało jej się nieuchronnym. Wtedy to usłyszała dobiegający z oddali odgłos złotych dzwonków. Nadjechały sanie zaprzężone w dwa białe niedźwiedzie. Wysiadł z nich Ziuzia, z którego brody zwisały sople lodu i podszedł do dziewczynki.

- Czy jest ci ciepło? - Spytał surowo.

- Tak – drżąc odparła Zazula, bojąc się urazić kapłana Welesa.

- Czy jest ci ciepło? - Powtórzył Ziuzia łagodniejszym tonem.

- Tak – odpowiedziała Zazula dzwoniąc zębami z zimna.

- Możesz być przy mnie szczera. Czy jest ci ciepło?

- Nie, panie – odpowiedziała struchlała dziewczynka, zaś Ziuzia dmuchnął w jej kierunku i ogrzał swym oddechem.

Macocha i jej córka już cieszyły się na myśl o śmierci znienawidzonej sieroty. Tym większe było ich przerażenie gdy Zazula wróciła do nich w ciepłym, białym futrze, niosąc kuferek pełen złota, srebra, pereł i drogich kamieni. Dajmira dowiedziawszy się skąd pasierbica ma te kosztowności, wysłała na mróz swoją rodzoną córkę. Również Kiełbia spotkała Ziuzię.

- Czy jest ci ciepło? - Spytał kołodun.

- Nie widzisz, że przemarzłam na kość, ty stary i głupi dziadu?! - Fuknęła Kiełbia, dodając do tego wiązankę słów nienadających się do druku.

- Czy jest ci ciepło? - Ponownie spytał Ziuzia.

- Spadaj na drzewo, głupi baranie! - Wydarła się Kiełbia i spoliczkowała starca.

Wówczas Ziuzia dmuchnął potężnie w jej kierunku, zamieniając w lód wszystkie płyny jakie krążyły w jej ciele. Kiełbia zginęła straszną śmiercią, a jej duszę porwały Čorty. Macocha umarła ze zgryzoty gdy dowiedziała się o śmierci córki. Zazula wsiadła zaś do sań Ziuzi i pojechała z nim do Nawii Jasnej, aby tam kształcić się na kołodunkę.