Kiedy Bóg stworzył niezapominajkę była niepozornym, szarym kwiatkiem i wstydziła się tego. Poprosiła Boga, by uczynił ją piękną. W odpowiedzi jej płatki przybrały niebieski kolor. Odtąd wdzięczna niezapominajka stale szepcze Bogu: ,,Za to, że uczyniłeś mnie taką piękna, nie zapomnę nigdy o Tobie'' (zasłyszane w kościele na kazaniu dla dzieci pierwszokomunijnych).
wtorek, 21 maja 2024
,,Pani Zima''
W maju 2024 r. obejrzałem czechosłowacko – zachodnioniemiecko – austriacko – włoski film fantasy ,,Pani Zima’’ (słow. ,,Perinbaba’’). Został zrealizowany w 1985 r. przez Juraja Jakubisko (1938 – 2023) na motywach baśni braci Grimm.
Tytułowa Pani Zima (Frau Holle z niemieckiego folkloru 1), przemiła staruszka mieszkająca w Niebie była wróżką, niegdyś zaś – zwykłą kobietą. Zsyłała śnieg poprzez trzepanie pościeli i grała na klawesynie. Razem z nią mieszkały białe gołębie i jastrząb.
Pani Śmierć, kuzynka Pani Zimy była złośliwą, łysą staruchą w rudej peruce. Na czole nosiła opaskę ze świecących klejnotów. Swe ofiary pozbawiała życia za pomocą kosy. Miała władzę nad wilkami, lawinami i bagnem.
Trzecią istotą fantastyczną pojawiającą się w filmie był sędziwy dyrektor cyrku, nazywany Królem, który potrafił poruszać się w powietrzu bez skrzydeł.
W XIX wieku żył główny bohater, Jakub. Był psotnym i odważnym chłopcem, sierotą wychowywanym przez Panią Zimę. Choć mógł przeżyć całą wieczność jako nieśmiertelne dziecko, wolał zstąpić na ziemię. Pokochał bowiem Elżbietkę, córkę sędziego. Dziewczyna była prześladowana przez macochę i jej córkę, Dorotkę.
,,Pani Zima’’ to piękna opowieść o miłości, dla której warto poświęcić życie. W scenie, w której Jakub złamał kosę Śmierci dostrzegłem nawiązanie do postaci zmartwychwstałego Chrystusa (,,Starł jej oścień w Męki dobie’’).
1 Odsyłam do posta: ,,Frau Holle’’.
poniedziałek, 20 maja 2024
Wak - Wak
,,Podczas pracy myślałam o pewnym niedającym mi spokoju dywanie, który zobaczyłam na bazarze. Przedstawiono na nim wspaniałe drzewo, ale z jego gałęzi wyrastały nie liście, lecz głowy gazel, lwów, onagerów i niedźwiedzi. Handlarz mówi, że to ‘drzewo wak – wak’ z poematu opowiadającego o tym, jak zwierzęta dyskutowały o różnych tajemnicach – swoich i ludzkich. Pomyślałam, że takie drzewo o sekretach naszego domu mogłoby plotkować całą noc’’ - Anita Amirrezvani ,,Krew kwiatów’’
W średniowiecznych legendach tureckich, arabskich i indyjskich Wak – Wak (Waq – Waq) była dalekowschodnią wyspą, leżącą na wschód od Korei. Rosły na niej drzewa wydające owoce w postaci pięknych, nagich kobiet, pozbawionych duszy i rozumu. Jako pierwsze z łupiny wyrastały ich stopy. Umiały powiedzieć jedynie: ,,Wak – Wak! Niech żyje Król Stworzyciel, wielki al – Khallak!’’ Szybko umierały, a ich zwłoki zaczynały cuchnąć. W perskich legendach istniały też owoce z ludzkimi twarzami, które upadając na ziemię, zamieniały się w ludzkie głowy. Według legend chińskich owoce z ludzkimi twarzami głośno śmiały się.
O wyspie Wak – Wak pisali min. Ibn Kurradadhbih (IX – X wiek) w ,,Księdze dróg i królestw’’, chiński autor Tu Huan (VIII wiek) w ,,T’ung tien’’, Al – Biruni w ,,Cudach Indii’’ (1000 r.) i XIV – wieczny franciszkanin Odoryk de Pordenone (przekazał pogłoskę o drzewie rodzącym owoce w kształcie człowieka). Al – Idrisi (1099 – 1165) podjął się racjonalizacji mitu. Według niego Wak – Wak była grupą wysp. Zamieszkujący je ludzie żywili się mięsem ryb, skorupiaków i żółwi. Nie znali złota ani statków. Miejscowe kobiety chodziły nago, jako jedynej ozdoby używając grzebieni z kości słoniowej. W ,,Baśniach z 1001 nocy’’ Hasan z Basry poślubił księżniczkę z kraju Wak, której ojciec rozkazywał armii wojowniczek.
Na przestrzeni wieków Wak – Wak identyfikowano z Borneo, Archipelagiem Sundajskim, Sumatrą, Madagaskarem, Nową Gwineą, Australią i Japonią, która w dawnym dialekcie kantońskim nosiła właśnie nazwę Wo – Kwak. Tym ostatnim tropem poszedł holenderski orientalista Michael Jan de Goeje (1836 – 1909), który poszukiwał źródeł historycznych potwierdzających rzekomy atak Japończyków w 945 r. na wschodnią Afrykę.
Do dzisiaj w krajach muzułmańskich znane jest powiedzenie: ,,On jest z Wak – Wak’’, oznaczające człowieka całkowicie oderwanego od rzeczywistości.
niedziela, 19 maja 2024
Kołtun
,,Kołtun (łac. plica polonica, niem. Weichselzopf), powikłane i zlepione włosy na głowie, wywołane wypryskiem (egzema) na owłosionej skórze głowy zawszonej u małych dzieci. Tyłogłowie pokryte sączącemi, brudnemi strupami, włosy sklejone i splątane mocno w kłębki. K. spotykamy często w polskiej wsi, na skutek panującego jeszcze zabobonu, że nie wolno go ścinać i leczyć, bo dzieci umrą. Zanika ze wzrostem uświadomienia higjenicznego i oświaty’’ - ,,Encyklopedia Powszechna Wydawnictwa Gutenberga tom 8 Kolejowe sądy rozjemcze do Laud William’’
W 1600 r. włoski lekarz Hercules Saxonia wydał poświęconą kołtunowi pracę ,,De plica quam Poloni Gwozdziec, Roxolani Koltunum vocat. Liber nunc primum in locem aditas’’. Zdania dawnych medyków o tej przypadłości były podzielone. Podczas gdy Jan Dawidson (lekarz Jana Kazimierza) i Żyd Jonas (lekarz Jana III Sobieskiego) zalecali śmiało obcinać kołtuny, Franciszek Leopold Lafontaine (leczący Stanisława Augusta Poniatowskiego) radził czekać z ich obcinaniem aż obeschną. ,,Karą’’ za obcięcie kołtuna miały być bóle głowy i lędźwi, wymioty, krosty i wypryski a nawet ślepota (możliwe było tu działanie silnej autosugestii). Powstawanie tych obrzydliwych tworów tłumaczono jedzeniem koniny (mięso to nigdy nie było popularne w Polsce) lub zadaniem przez czarownice, choć prawdziwą przyczynę stanowił brak higieny.
W wierzeniach ludowych kołtun był żywą i mściwą istotą. Do jego powstawania przyczyniał się demon, gościec, szukający drogi wyjścia z organizmu. Kołtun był często wynikiem czarów, choć można się też było nim zarazić lub go odziedziczyć. Nasi przodkowie wyróżniali aż 30 podgatunków kołtunów min. spokojne, wojujące, młode, dorosłe, ukryte, czasowe, dziewięciokrotne (powodujące jednorazowo dziewięć chorób), męskie (podobne do kosmyków) i żeńskie (przypominające czapki). Te ostatnie składały jaja, z których wykluwało się robactwo. Kto zdecydował się na jego ścięcie, powinien zawinąć go w czystą szmatkę, ułożyć za piecem i dać mu na przeprosiny wódki, cukru i tytoniu, albo zakopać pod drzewem przy równoczesnym wypowiadaniu zaklęć. Kołtuństwo, kołtuneria to także określenie poglądów zacofanych i nietolerancyjnych (używane min. przez Gabrielę Zapolską w ,,Moralności pani Dulskiej’’).
Wierzenia ludowe dotyczące kołtunów wykorzystał Andrzej Pilipiuk w opowiadaniu fantasy ,,Traktat o higienie’’ z cyklu o przygodach dr. Pawła Skórzewskiego (antologia ,,Szewc z Lichtenrade’’). W mojej dostępnej na tym blogu twórczości pisałem o kołtunach w powieści ,,Pawlaczyca’’ (rozdział ,,Jedyne miejsce w Europie’’) i traktacie ,,Pomniejsi Enkowie’’.
sobota, 18 maja 2024
Oniricon cz. 1027
Śniło mi się, że:
- w Polsce każda kobieta uprawiająca seks nosi nazwisko Krokieta, które ma znaczenie skatologiczne,
- Polacy i Ukraińcy krytykowali rozbójnika Hvata z miejscowości Ginungagap w Bieszczadach, on zaś bronił się, że rozdawał łupy biednym,
- po latach egipski król Ptolemeusz był widziany w Waszyngtonie,
- Fritz Haber poszukiwał eliksiru życia,
- samotna kobieta adoptowała chłopca zrodzonego z ożywionej plamy na podłodze,
- H. G. Wells napisał powieści ,,Potop'', ,,Córka węży'' i jakąś trzecią wydane w jednym tomie przez Ossolineum,
- mówiłem sobie, że jedząc muszę dotykać jedzenia każdym zębem,
- jechałem samochodem prowadzonym przez Korkasa ov Višnica, który zlał się w jedno z wujkiem Andreusem ov Küjvisem, za oknem widziałem zaśnieżony Cmentarz Centralny w Szczecinie, kierowca czytał ,,Czasy, które nadejdą'' Pilipiuka i mówił, że idą ciężkie czasy, miałem jednak nadzieję, że je przetrwam,
- w XXI wieku znalazłem w jakiejś gazecie antysemicki dodatek napisany przez jezuitów, poczuwających się do walki z Żydami z Gibeonu, wspominałem jak w liceum czytałem ,,Nasz Dziennik'', uważany wówczas za bardzo radykalny, później pojawiła się ,,Polonia Christiana'' jeszcze bardziej radykalna,
- młody, rudobrody Żyd zionął ogniem,
- byłem słowiańskim bohaterem, miałem dwie piękne żony i poszedłem do apteki po driakiew drezdeńską dla Mamy,
- czarny koń potrafił zionąć ogniem,
- w Afryce żyją kangury z gatunku walabia zachodnioangolska, podobne do walabii Bennetta, lecz mające rude zady, jeśli kobieta nie chce mieć dziecka, chwyta walabię zachodnioangolską za łapę, a wtedy jej nienarodzone dziecko teleportuje się do organizmu kangurzycy, jest przez nią rodzone i wychowane,
- piękna, czarnowłosa kobieta urodziła srebrne monety,
- największym drapieżnikiem na Filipinach był wymarły tygrys filipiński, będący zarazem najmniejszym podgatunkiem tygrysa,
- królewna Śnieżka mieszkała w lesie w betonowym domku w kształcie grzyba razem siedmioma kibolami i wszyscy razem chodzili na mecze piłki nożnej,
- kiedy chodziłem do liceum, odwiedzili mnie w domu koledzy z klasy i bałem się, że zniszczą mi książki, moja koleżanka, piękna blondynka powiedziała mi, że wie, iż jestem fajtłapą i dlatego zrobi mi kurczaka po indyjsku,
- piosenka ,,Macarena'' pochodzi z Jamajki, która zlała się w jedno z Nikaraguą i jest tam śpiewana na cześć boga Dżallaha,
- neandertalczycy przetrwali do naszych czasów na Fidżi i w Pamirze, w pierwszej klasie szkoły podstawowej miałem koleżankę, która była neandertalką,
- chciałem zabrać do domu dużą książkę wydawnictwa ,,Amber'' o dawnych podróżnikach, w tym o żeglarzach króla Salomona, którzy dopłynęli na Islandię.
piątek, 17 maja 2024
Teriak
W dawnych wiekach władcy i arystokraci chcąc usunąć niewygodne im osoby, często posługiwali się trucizną. Rodziło to zapotrzebowanie na odtrutki (antidota), do których zaliczano min. róg mitycznego jednorożca.
Sławą szczególnie skutecznego antidotum cieszył się teriak, zwany też driakwią lub mitrydatem. Ta ostatnia nazwa wskazuje jako na jego wynalazcę na Mitrydatesa VI Eupatora (135 p. n. e. – 63 p. n. e.), króla Pontu. Władca ten był tak podejrzliwy, że nie ufając ludziom, powierzył straż nad swoją komnatą oswojonym zwierzętom: bykowi, koniowi i jeleniowi. Złożony z 54 składników specyfik okazał się tak nad wyraz skuteczny. Osaczony przez swych wrogów król nie mógł umrzeć od trucizny więc przebił się mieczem.
Teriak, cieszył się popularnością również w późniejszych epokach. Przyczyniła się do tego pochwalna opinia autorytetu dawnych medyków za jakiego uważano Galena. Dodawano do niego mięsa żmii. Przepisy w XVII – wiecznych Włoszech surowo regulowały metody odławiania tych gadów, ustalając ściśle jakie cechy powinna posiadać żmija przeznaczona do wyrobu leku. Wierzono, że leczył min. zatrucia, ospę, żółtaczkę, histerię, padaczkę, a nawet dżumę. Oczywiście był to lek niezwykle drogi. Z Bizancjum poprzez Jedwabny Szlak znajomość teriaku ugruntowała się na Dalekim Wschodzie (w tym w Tybecie), zaś w XVI wieku hiszpańscy i portugalscy konkwistadorzy przywieźli go do Nowego Świata. W Neapolu znajdował się na liście leków jeszcze w 1905 roku.































