,,Perska tradycja głosi, że Suza była pierwszym miastem na świecie, wybudowanym przez legendarnego króla Huszanga, który odkrył, jak z pomocą krzemienia i żelaza można wzniecić ogień'' - Jennifer Westwood ,,Tajemnice miejsc niezwykłych''
,,Perska tradycja głosi, że Suza była pierwszym miastem na świecie, wybudowanym przez legendarnego króla Huszanga, który odkrył, jak z pomocą krzemienia i żelaza można wzniecić ogień'' - Jennifer Westwood ,,Tajemnice miejsc niezwykłych''
,,Buddyjska legenda opowiada o królu, który rozkazał utopić w jeziorze syna jednego z kapłanów, ponieważ obraził on królewska rodzinę. Na ten fakt zareagował złością wąż - bóg, który spowodował, że jezioro wystąpiło z brzegów, zalewając Angkor. [...] W XV wieku, wydaje się, jezioro znajdowało się znacznie bliżej owego miasta nad kanałami, tak więc nie można wykluczyć, że cytowana legenda mogła być oparta na faktach'' - Jennifer Westwood ,,Tajemnice miejsc niezwykłych''
,,O cudownej mocy Czarnego Kamienia krążą różne opowieści. Jedna z nich mówi o abisyńskim wojowniku Abaha, który przysiągł, że zniszczy pogańską Kaabę. Lecz gdy dotarł przed bramy Mekki, jego słoń ukląkł, odmawiając dalszej drogi. Wtedy nadleciały wielkie stada ptaków i spuściły na wojsko kamienie, co spowodowało, że Abaha i jego ludzie zbiegli w popłochu'' - Jennifer Westwood ,,Tajemnice miejsc niezwykłych''
,,Dzisiaj nie skazujemy czarownic na śmierć dlatego, że nie wierzymy w ich istnienie. Gdybyśmy wierzyli – gdybyśmy naprawdę sądzili, że chodzą wśród nas ludzie, którzy zaprzedali się diabłu i używają otrzymanej w zamian nadprzyrodzonej mocy do zabijania bliźnich, mieszania im zmysłów czy wywoływania niepogody – chyba zgodzimy się, że jeśli ktokolwiek zasługuje na karę śmierci, to zasłużyliby na nią tak plugawi kolaboranci’’ - C. S. Lewis ,,Koniec człowieczeństwa’’
W lipcu 2022 r. przeczytałem trzecią, dotąd niepublikowaną w języku polskim część ,,Młota na czarownice’’ (łac. ,,Malleus Maleficarum’’) pióra duetu niemieckich, dominikańskich inkwizytorów Heinricha Kramera i Jacoba Sprengera. Jest to część praktyczna, dotycząca sądzenia i karania czarownic oraz heretyków. Zainteresowanych dwiema poprzednimi częściami teoretycznymi, odsyłam do posta: ,,Młot na czarownice’’. Wtórnego przekładu z języka angielskiego części trzeciej, który ukazał się nakładem wydawnictwa Replika, dokonał Tomasz Nowak.
W XV wieku, kiedy ukazał się ,,Młot na czarownice’’ wierzono w realne istnienie obdarzonych nadprzyrodzoną mocą kobiet (w mniejszym stopniu również mężczyzn), poprzez które działał diabeł. Czarownice szkodziły dorosłym, dzieciom i zwierzętom np. poprzez klątwy czy sprowadzanie gradu. Omówiony został przypadek jak jedna z nich zdeformowała zaklęciem twarz mężczyzny, naznaczając go ustami rozciągniętymi od ucha do ucha. Jako poważne zagrożenie dla chrześcijaństwa byli postrzegani również obrońcy i protektorzy czarownic wywodzący się spośród możnych.
Autorzy precyzowali, że nie każda czarownica była jednocześnie heretyczką. Mianem heretyków określano tylko tych chrześcijan (lecz nie wyznawców religii niechrześcijańskich np. Żydów), w których myśleniu i postępowaniu przejawiały się błędy przeciw doktrynie katolickiej. Sądzeniem czarownic zajmowały się sądy kościelne (złożone z biskupów i inkwizytorów oraz pozbawione możliwości orzekania kary śmierci) i sądy świeckie. Te ostatnie mogły karać śmiercią nawet wbrew władzy kościelnej. Sądy opierały się na zeznaniach zarówno zwykłych oskarżycieli (chronionych przed zemstą oskarżonych) oraz tajnych informatorów. Sądzonym przysługiwała pomoc adwokata, który sam musiał uważać, aby nie naruszyć obowiązującego wówczas paradygmatu wiary w czary. Istniała też możliwość składania apelacji do Rzymu.
Podczas dochodzenia stosowano tortury. Dopuszczano też zwodzenie fałszywymi obietnicami ułaskawienia, oraz pozyskiwanie informacji przez ,,zacnych’’ ludzi odwiedzających uwięzionych w lochu. Kramer i Sprenger tolerowali takie ówczesne metody jak golenie całego owłosienia, próbę łez (wierzono, że prawdziwe czarownice nie płaczą) oraz pozbawianie uwięzionych kobiet kontaktu z podłożem (czarownice miały czerpać siłę z ziemi). Negatywnie odnosili się natomiast do ordaliów (sądów Bożych) takich jak próba ognia (według legendy sprostała jej cesarzowa, św. Kunegunda, żona św. Henryka II) czy pojedynek. Tłumaczyli, że niektóre czarownice mogły przejść pomyślnie ordalia dzięki diabelskiej pomocy. Ilustrować miał to przykład heretyków odpornych na płomienie stosu z powodu amuletów zaszytych pod skóra. Udało ich się zdemaskować dopiero dzięki modlitwie i postowi.
Wbrew potocznym wyobrażeniom, nie każdy wyrok Inkwizycji kończył się śmiercią na stosie. Wielu zostało skazanych na publiczne wyrzeczenie się błędów, stanie w odzieży pokutnej pod kościołem lub dożywcie o chlebie i wodzie. Stos, orzekany wyłącznie przez władze świeckie, był przeznaczony dla zatwardziałych grzeszników i takich, którzy ,,dobrowolnie’’ przyznali się do winy. Nie bronię omawianego dzieła, jednak trzeba zauważyć, że osławione okrucieństwo Inkwizycji było jednak znacznie mniejsze niż przedstawia się to w popkulturze.
Śniło mi się, że:
- uznałem, że wybrzeże Wolina jest najlepsze na świecie, bo są na nim klify,
- nauczycielka, która była wcześniej Mirosławem Salwowskim zabroniła mi skreślać czarnym cienkopisem niepotrzebnych notatek w brudnopisie, aby nie było zgorszenia,
- spotkałem na ulicy Angelę Merkel i miałem do niej żal, że przyczyniła się do najazdu Rosji na Ukrainę,
- spotkałem księżniczkę Ayę z Krainy Władcy Smoków, ubraną w czerwony stanik,
- w szczecińskim Parku Nadratowskiego widziałem jadowite węże z Bułgarii, żywiące się salamandrami plamistymi, gady te zostały zawleczone do Polski przez Turków,
- w starożytnej Grecji żył ornitolog Jan Zięba,
- w szkole czekałem na lekcję historii z panem Ravialusem ov Simajdisem, zaś inny nauczyciel przypomniał mi o obowiązku logowania się nauczyciela i ucznia w komputerze przed rozpoczęciem lekcji, potem chłopiec nazwiskiem Antolewicz napisał mi różowym flamastrem na plecach ,,Idi na ch...'' i bił mnie po nich, naskarżyłem na niego nauczycielce, potem groziłem mu nożem, lecz Antolewicz złamał go,
- byłem w domu u Pavlasa ov Vidłara, który coś mi wyrzucał, poczułem się nieswojo i miałem ochotę odejść,
- w szkolnej świetlicy oprócz baśni Afanasjewa znalazłem książkę o licznym rodzeństwie, które zmartwiło swą matkę, przedwcześnie zjadając tort urodzinowy lub wchodząc sobie na barana,
- byłem w Hiszpanii i Francji razem z Piotrem Sawickim,
- w fantastycznym świecie naga kobieta z głową żmii walczyła ze złem,
- byłem razem z Sonayą ov Partaćną w Pieninach gdzie pokazałem jej rysunek przedstawiający widok ze szczytu, zaatakował nas groźny dzik Kaban,
- poszedłem do szkoły, gdzie wszystkie krzyże na ścianach były odwrócone i w gniewie potłukłem szybę kamieniem,
- w polskich wierzeniach ludowych rozżarzone węgielki są żywymi istotami.
,,Opowieść przekazana przez rzymskich poetów mówi, że gdy Sybilla przybyła ze Wschodu, Apollo zaoferował jej wszystko, czego zapragnie, pod warunkiem, że zaakceptuje go jako swego kochanka. Poprosiła wówczas o tyle lat życia, ile zmieści się ziarenek w garści piasku, a okazało się, że tysiąc. Z biegiem lat starzała się i kurczyła, aż stała się tak mała, że zamknęła się w butelce wiszącej w Kume. Gdy dzieci spytały ją, jakie jest jej najgorętsze życzenie, odrzekła, iż pragnie jedynie jak najszybciej umrzeć'' - Jennifer Westwood ,,Tajemnice miejsc niezwykłych''
,,Nazywam się Franc Zalewski, z zawodu jestem geologiem, mineralogiem, a także archeologiem, kosmologiem, egiptologiem, fascynuję się matematyką, a z powołania jestem odkrywcą w prawdy w Polsce jak i na świecie’’ - tak przedstawia się na you tube.
Dr. Franc Zalewski, potomek polskiej rodziny kresowej, urodzony w 1964 r. w Balarce w Ukraińskiej SRR, należy do najlepiej wykształconych (a przez to tym bardziej szkodliwych) pseudonaukowców w naszym kraju obok dendrologa – kreacjonisty Macieja Giertycha oraz lekarzy – antyszczepionkowców; Jerzego Jaśkowskiego i Huberta Czerniaka. Przez 16 lat studiował na polskich uczelniach: Uniwersytecie Opolskim, Uniwersytecie Jagiellońskim, w Akademii Górniczo – Hutniczej (został z niej wyrzucony) oraz na Uniwersytecie Śląskim, gdzie zrobił doktorat. Obronił pracę magisterską ,,Egipt za czasów Starego Państwa – próba charakterystyki okresu historycznego’’ pod kierunkiem prof. Edwarda Wojciecha Dąbrowy (ur. 1949). Wraz z upływem lat głoszone przez Zalewskiego poglądy stawały się coraz dziwniejsze. Poniżej przedstawię ich próbkę (nieocenioną pomocą w pisaniu tego posta był artykuł Artura Wójcika ,,Świat według Franca’’ na blogu ,,Sigillumauthenticum.pl’’).
1. Zalewski neguje Wielki Wybuch i teorię ewolucji.
2. Jego zdaniem kosmici dali Egipcjanom technologię potrzebną do budowy piramid (paleoastronautyka).
3. Cywilizacja Starego Państwa w Egipcie została zniszczona przez deszcz meteorytów.
4. Zalewski brał tarcze po zegarkach turystów za rzekome fragmenty staroegipskich narzędzi.
5. W 2008 r. rzekomo odkrył grodzisko sprzed 3000 lat w Woskowicach Małych. Na ten temat ukazał się nawet artykuł Joanny Pszon ,,Jak Franc na spacerze grodzisko odkrył’’ opublikowany w ,,Gazecie Wyborczej’’.
6. Uznał stary kamieniołom w Sikorniku w Lasku Wolskim za lej po meteorycie, który 2500 p. n. e. uderzył w tereny obecnego Krakowa.
7. Jako wiarygodne źródło historyczne dotyczące prehistorii traktuje ,,Wedy Aryjsko – Słowiańskie’’, a ich twórcę, Aleksandra Hiniewicza nazywa ,,bohaterem’’. Napisane w latach 90 – tych XX wieku są świętą księgą neopogańskiej i faszyzującej sekty Inglingów. Dzieło to – jak podaje Smartgasm w jednym ze swych filmików - zostało zakazane w Rosji z powodu nawoływania do nienawiści na tle religijnym i narodowościowym, oraz wobec niepełnosprawnych dzieci.
8. Współczesną Rosją rządzi ponoć dynastia … Piastów (sic!).
9. Putin został podmieniony. Zamiast niego rządzi awatar sterowany przez Niemców.
10. W szczepionkach na koronawirusa żyją aluminiowe istotki wyposażone w trzy macki.
11. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że Zalewski usprawiedliwia zbrodnię w Katyniu i ludobójstwo na Wołyniu rzekomymi zbrodniami Polaków. Powiela kłamstwo sowieckiej propagandy o wymordowaniu przez Polaków 200 000 jeńców bolszewickich w 1920 r.