,,W.
(łac. Polonia, Polonia Maior), zamieszkiwana w zaraniu dziejów
przez plemię Polan jest kolebką państwa polskiego, od niej państwo
otrzymało swą nazwę, tu według językoznawców szukać należy
kolebki kultury polskiej, początków literackiego języka’’ -
,,Wielkopolska’’ [w]: ,,Encyklopedia Powszechna Wydawnictwa
Gutenberga tom 18 Victor do Żyżmory’’
W
czerwcu
2024 r. przeczytałem książkę pisarza i publicysty, Błażeja
Kusztelskiego ,,W
orlim gnieździe.
Legendy,
podania i opowieści wielkopolskie’’
z urokliwymi ilustracjami Macieja Plamowskiego z 2020 r. Książka
nawiązuje tytułem do ,,Orlego
gniazda’’
Stanisława Świrki z 1969 r. o tej samej tematyce.
Akcja
rozgrywa się od czasów bajecznych po XVIII wiek w różnych
zakątkach Wielkopolski (Gniezno, Poznań, Chwaliszewo, Rogoźno, wieś Wenecja na Pałukach, Szamotuły, Śrem i Gołańcza), a także poza jej granicami.
W
zbiorze można znaleźć dobrze znane legendy z czasów bajecznych: o
Lechu, Czechu i Rusie (złożenie Gniezna i Poznania), postrzyżynach
Siemowita, zjedzeniu Popiela przez myszy oraz historię niegodziwej
Blandyny i nimfy Goplany (adaptację ,,Balladyny’’
Juliusza Słowackiego ).
Dowiadujemy się również o nieco mniej znanych legendach.
Przemierzający wraz z drużyną ziemie polskie, Lech nadał mijanym
rzekom takie nazwy jak: Bug (nazwa miejscowa), Wieprz (od sporego
dzika), Obra (od pary Obrów, czyli Awarów, wyróżniających się
wysokim wzrostem) i Prosna (nazwana na cześć bohaterskiej
dziewczyny, która uratowała przed utonięciem swego braciszka i
baranka).
Chwaliszew
był szewcem Lecha i wynalazcą ciżemek.
Zapożyczony
z żydowskiej legendy, chazarski kupiec, Abraham Prochownik otrzymał
swój przydomek, ponieważ opowiadał Polanom o prochu, używanym
przez Chińczyków. Po śmierci Popiela został wybrany księciem,
lecz przekazał władzę Piastowi.
Pojawia
się również lakoniczna wzmianka o Saulu Wahlu, jednodniowym,
żydowskim królu Polski z XVI wieku. Był on rzecz jasna postacią
legendarną.
Po
przyjęciu chrztu, dowodzone przez Szatana diabły, takie jak Boruta,
Rokita, Belzebub, Lucyper i inne, chciały zniszczyć kościół w
Poznaniu, rzucając w niego olbrzymim głazem. Na szczęście
przeszkodziło im w tym pianie koguta.
Król
Kruków potrafił przybierać postać karzełka. W XIV wieku
uratowany przez młodego trębacza z Poznania, razem ze swymi
walecznymi poddanymi przepędził oblegających to miasto Krzyżaków
i wojska czeskiego króla Jana Luksemburskiego.
W
XV wieku na Pałukach żył okrutny rycerz Mikołaj Nałęcz,
nazywany Diabłem Weneckim. Po śmierci został zamieniony w diabła
i strzegł ruin zamku.
Rabin
Juda Bezalel z Poznania, znany pod przydomkiem Maharal i osiadły w
Pradze, ulepił z gliny golema. Przeznaczeniem tej istoty była
ciężka praca fizyczna i obrona Żydów przed pogromami. Życie
golema było bardzo smutne, choćby z powodu dokuczających mu dzieci
gojów. W końcu rabin pożałował, że ośmielił się naśladować
Boga, stwarzającego Adama z gliny.
Bohaterkami
wielkopolskich legend są również duchy niewinnie cierpiących
kobiet, które nie zaznały szczęścia w miłości. W XVI wieku taki
los spotkał piękną Halszkę z Ostroga, którą okrutny mąż,
Łukasz III Górka zmuszał do noszenia czarnej, żelaznej maski.
Odtąd jej duch ukazuje się w Szamotułach. W XVI wieku żyła
burgrabianka Hanna z Gołańczy. Dzielna dziewczyna, w której
zakochał się szwedzki dowódca, hrabia Wittberg, niczym Wanda
utopiła się w zamiarze skłonienia Szwedów do zwinięcia
oblężenia. Zainteresowanych tymi i podobnymi opowieściami, odsyłam
do książki Jerzego Sobczaka ,,Duchy
i zjawy wielkopolskie’’.
W
podziemiach poznańskiego kościoła żył uwięziony groźny smok. W
XVIII wieku mnisi wznieśli tę świątynię, wykorzystując fortel
królowej Dydony z użyciem byczej skóry. Tylko tak bowiem mogli
przeciwstawić się złośliwym utrudnieniom ze strony pruskiego
króla Fryderyka II.
W
antologii pojawiają się również święci.
Kiedy
Prusowie zabili św. Wojciecha (956 – 997) zamrozili jego ciało w
nadziei uzyskania sowitego okupu od Bolesława Chrobrego.
Średniowieczni kronikarze istotnie przypisywali Prusom posiadanie
takiej umiejętności. Kiedy polski władca płacił okup w złocie,
dopiero grosz rzucony przez ubogą wdowę umożliwił spełnienie
warunku chciwych pogan.
Męczennicy
Międzyrzeccy (Benedykt, Jan, Izaak, Mateusz i Krystyn) jedli ryby,
które codziennie odradzały się z odciętych łbów.
Autor
umieścił w swym zbiorze kontrowersyjną legendą o cudzie trzech
hostii z Poznania, których Żydzi nie zdołali zniszczyć ani za
pomocą ognia, wody, ani zakopując je w ziemi. Legenda w opracowaniu
Kusztelskiego została jednak oczyszczona ze swej pierwotnej wymowy
antysemickiej. Zdesperowany, żydowski chłopiec pod wpływem
opowieści chrześcijańskiej służącej, kłuł hostie nożem, aby
użyć wypływającej z nich krwi Chrystusa do uleczenia swej
niewidomej siostry. Gdy krew się nie pojawiła, przestraszony
próbował bezskutecznie zniszczyć i ukryć komunikanty, aby uniknąć
kary, grożącej mu zarówno ze strony chrześcijan jak i Żydów. Na
szczęście niewidoma Żydówka odzyskała wzrok, zaś cudownie
zachowane hostie zostały odnalezione i umieszczone w kościele.

Na
uwagę zasługuje też sensacyjna, choć oparta na faktach historia o
Gasparze da Gama, zwanym inaczej Gasparem da India (1444 – 1510).
był poznańskim Żydem, biorącym udział w ekspedycjach
portugalskich odkrywców, Vasco da Gamy (ok. 1460/ 1469 – 1525) i
Pedra Cabrala (1467 – 1520), odkrywcy Brazylii . Dowiedziałem się o nim po raz pierwszy w szkole podstawowej z powieści Alfreda Szklarskiego ,,Tomek na tropach yeti''.
Oprócz
historii o zamachu na Przemysła II (1252 - 1296) w Rogoźnie,
Władysławie Jagielle (ok. 1362/ ok. 1353 - 1434), każącym zapalić
diabłu aż dwa ogarki i Marii Leszczyńskiej (1703 - 1768), jako
dziecko ukrywającej się w zimnym piecu przed saskimi siepaczami, na
uwagę zasługują też smakowite legendy … kulinarne.
Przepis
na gołąbki pochodzi z XVIII wieku. Powracający z Turcji, szwedzki
król Karol XII (1682 – 1718) kazał przyrządzić je, wzorując
się na tureckich dolmasach. Kapusta zastąpiła liście winogron,
zaś wieprzowina została użyta zamiast baraniny.
Z
kolei pierwsze rogale świętomarcińskie są dziełem piekarza
Marcina z Poznania. Kształt wypieku upamiętnia podkowy siwego
konia, na którym jeździł rycerz Marcin z zakonu Rycerzy
Maltańskich.
Książka
jest niezwykle ciekawa, momentami wzruszająca (smutny los golema), a
miejscami zabawna (legenda o poznańskich koziołkach) i napisana
piękną polszczyzną. W interesujący sposób spaja różne wersje
legend. Przykładowo Poznań był wojem Lecha, który pierwszy
rozpoznał jego braci, Czecha i Rusa, zaś Popiel został zjedzony
przez myszy podczas oblężenia wieży przez szukający zemsty ród
Myszków.