wtorek, 17 lipca 2018

,,Mroczny Świat: Równowaga''


,,Szatan w ciemności łowi, jest to nocne zwierzę,
Chroń się przed nim w światło, tam cię nie dostrzeże’’
- Adam Mickiewicz







W lipcu 2018 r. obejrzałem rosyjski film urban fantasy ,,Mroczny Świat 2: Równowaga’’ (tytuł oryginału: ,,Tiemnyj mir: Rawnowesie’’) z 2013 r. w reżyserii Olega Assodulina ((ur. 1971) na podstawie scenariusza małżeństwa ukraińskich pisarzy fantastów Mariny i Siergieja Diaczenków.
Akcja rozgrywa się w XXI wieku (po 2010 r.) w Moskwie i w tytułowym Mrocznym Świecie (niejako odpowiedniku piekła). Moskwa była chroniona przed atakami jego mieszkańców za pomocą magicznej kopuły. Dawniej kopuła ta opierała się na wieżach Kremla, obecnie zaś na pięciu najwyższych wieżowcach.







Protagonistką jest Dasza Lebiediewa (grana przez Marię Pirogową) – urocza studentka moskiewskiego uniwersytetu, mająca krótkie, rude włosy i zielone oczy. W dzieciństwie kiedy jechała na wycieczkę autokarem, została zaatakowana przez mroczne siły i wpadła do jeziora. Otrzymała od tajemniczego nieznajomego amulet z niebieskim kamieniem, zwany Okiem Opatrzności, symbolizujący mądrość i siłę, po czym żywa wypłynęła na powierzchnię. Odtąd stale nosiła ów klejnot na szyi, choć zdarzyło się jej zgubić go w basenie (chrześcijanin powinien pamiętać, że noszenie amuletów jest sprzeczne z pierwszym przykazaniem). Dasza bardzo podobała się kolegom ze studiów. Nie bała się psów, myszy, ani wysokości, przerażała ją natomiast samotność. Jej ukochanym był Jegor, przedstawiający się jako Siemion (Sem), który stracił pamięć, lecz dzięki Daszy odzyskał ją i wrócił do matki.







Rolę antagonistów pełnią Cienie – nieśmiertelni mieszkańcy Mrocznego Świata, odpowiednik diabłów, mający też cechy wampirów energetycznych. Przenikały do naszego świata, aby wysysać z ludzi energię i chęć do życia (w polskim folklorze podobną rolę pełniły demony zwane osmętnicami). Dręczyły ludzi, doprowadzając ich do samobójstw min. poprzez zamieszczanie na you tube filmików z przyszłości. Potrafiły przybierać ludzką postać np. studenta, czy profesora. Często ubierały się na czarno, choć nie zawsze. Były nadludzko silne i szybkie, jednak szkodziło im zimno i … mleko (to ostatnie działało na nie jak kwas siarkowy na człowieka). Władały czarną magią. Cień – kobieta ofiarowała swe usługi Walerii – dziewczynie Michaiła Wasiliewa, zazdrosnej o Dasze, swe usługi w fizycznym zniszczeniu rywalki, zaś mieszkający w Mrocznym Świecie czarownik sterował Semem za pomocą lalki voodoo. Ów mag, będący odpowiednikiem Lucyfera dążył do uwolnienia wszystkich Cieni i opanowania Moskwy.
Przed Cieniami bronili Kurierzy. Otwierali magiczne portale i odsyłali Cieni do ich świata (odpowiednik egzorcyzmu). Ludzie ci byli nadludzko silni i zwinni, a jeden z nich, zwani Pipul miał iście psi węch. W podziemiach Moskwy znajdował się portal do Mrocznego Świata pilnowany przez trzech nieśmiertelnych robotników z 1948 r.
Zaletą filmu jest jasny rozdział dobra od zła. W szczególności podobała mi się scena, w której Dasza pokonała inwazję Cieni (przejawiająca się gęstym smogiem i potężną wichurą) wskakując do Mrocznego Świata, uzbrojona w swój amulet, a potem wynurzając się żywa z jeziora. Nasuwa mi to skojarzenia z Ewangelią, gdzie Jezus Chrystus poniósł śmierć na krzyżu, zstąpił do piekieł (Mrocznego Świata) i zmartwychwstał, aby wyrwać ludzkość ze szponów szatana (Cieni).

poniedziałek, 16 lipca 2018

,,Legenda o Kolovrate''


,, […] Mnie w Moskwie Batu – Chan
Czterdzieści zadał ran
Gdy mi odrąbał głowę
Myślałem: ‘Już gotowe!’
Lecz zbiegli się lekarze,
Puszkarze, rusznikarze,
Przyszyli głowę znów
I – proszę – jestem zdrów!’’
- Jan Brzechwa ,,Przygody rycerza Szaławiły’’







W lipcu 2018 r. obejrzałem rosyjski film historyczno – fantastyczny ,,Legenda o Kolovrate’’ z 2017 r. w reżyserii Dżanika Fajziewa (ur. 1961) opowiadający o legendarnej bitwie Rusinów z Tatarami na Łysej Górze (polskie legendarne bitwy miały miejsce: na Psim Polu, gdzie jakoby Bolesław Krzywousty zadał druzgocącą klęskę Niemcom, oraz w Dolinie Kościeliskiej w Tatrach w 1241 r. kiedy Polacy mieli pokonać Tatarów). Film nawiązuje do wcześniejszej, amerykańskiej produkcji ,,300’’ - opowieści o nierównej walce Spartan z Persami w wąwozie Termopile, zaś niektóre ujęcie jak żywo przypominają mi obrazy fantastyczne Wsiewołoda Iwanowa (ur. 1950) przedstawiające życie Hiperborejczyków.









Akcja rozgrywa się w XIII wieku na Rusi Kijowskiej (Riazań i okolice) po bitwie pod Kałką (1223 r.) z wojskami Czyngis – chana (1162 – 1227). W ruskich bylinach bitwa pod Kałką zakończyła dzieje bohatyrów, którzy choć pozabijali tatarskich najeźdźców, z powodu pychy, zostali ukarani koniecznością walki ze wskrzeszonymi Tatarami.







Tytułowym bohaterem był legendarny wojownik Jewtapij Kolovrat (grany przez Ilję Malakowa). Przydomek ten nadała mu w dzieciństwie jego ukochana Nastia widząc jak zręcznie kręcił mieczem. Ponadto kołowrót (kolovrat) to przypominający nieco swastykę słowiański symbol oznaczający cykliczny upływ czasu – czyżby chodziło tu również o podkreślenie słowiańskiego charakteru herosa broniącego pobratymców przed obcym zagrożeniem? W wieku trzynastu lat Jewtapij w potyczce z Tatarami został raniony w głowę. Od tego czasu co noc tracił pamięć; rano trzeba mu było wszystko przypominać. Mimo tej przypadłości z powodzeniem służył jako setnik w wojsku kniazia Jurija. Za żonę pojął Nastię – tę samą co niegdyś nadała mu przydomek Kolovrat (później przedstawiała się imieniem Łada oznaczającym słowiańską boginię). Była to kobieta piękna i wierna, która towarzyszyła mężowi nawet w czasie wyprawy przeciw Tatarom. Potrafiła grać na flecie. Kolovrat co dzień ofiarował jej nowy flet i mówił, że ją kocha. Miał z nią dwoje małych dzieci; syna Wanię i córkę Żdanę. Potrafił walczyć dwoma mieczami z przeważającymi siłami wroga. Był odważny i troszczył się o dzieci ocalałe z pożogi Riazania.







Rolę antagonistów odgrywają Tatarzy (Mongołowie), którymi dowodził Batu – chan (1207 – 1255); wnuk Czyngis – chana. W ruskich bylinach był on pierwowzorem Kalin – cara, wroga Ilji Muromca. Sam etnonim ,,Tatarzy’’ wywodzi się od Tartaru – greckiego odpowiednika piekła. W średniowieczu byli nawet utożsamiani z ludami Goga i Magoga z ,,Apokalipsy’’ św. Jana. Był to wróg liczny, nie szczędzący kobiet ni dzieci, przejawiający zamiłowanie do wymyślnych tortur, oraz do przepychu (scena mongolskiego tańca w jurcie Batu – chana spodobałaby się panu Boczkowi 1 ;).
W swojej walce o oswobodzenie Rusi, Kolovrat znalazł niewielu sprzymierzeńców; kniaziowie bali się mu pomóc.
Rolę dobrego czarodzieja z klasycznych dzieł fantasy pełnił biorący udział w wyprawie zielarz. Sporządził zieloną truciznę wlaną do przerębla, którą zatruli się Tatarzy i ich konie, oraz fluorescencyjną maść, dzięki której Rusini mogli nocą z powodzeniem udawać leśne demony i tak budzić panikę w szeregach wroga.







Olbrzymi niedźwiedź Potapich (bardziej przypominał niedźwiedzia jaskiniowego niż brunatnego) nie atakował Rusinów, za to obronił Kolovrata samotnie walczącego z Tatarami. Mamy tu do czynienia z bogatą słowiańską symboliką niedźwiedzia, który obok wilka był jedynym zwierzęciem zdolnym pokonać diabła. Niedźwiedź może tu oznaczać chtonicznego, porośniętego sierścią boga Welesa, ratującego potomków swych wyznawców. Oczywiście jest to również nawiązanie do niedźwiedzia jako symbolu Rosji.
Sprzymierzeńcem był również pobożny mnich Nestor, który udzielił uchodźcom azylu w swojej jaskini, a sam zginął z bronią w ręku na Łysej Górze.
Zimą drużyna Kolovrata złożona z siedemnastu wojów broniła przed znacznie liczniejszymi Tatarami szczytu Łysej Góry, aby osierocone dzieci miały czas odpłynąć z dala od wrogów. Warto tu zwrócić uwagę na symbolikę. Łysa Góra to zarówno miejsce sabatów czarownic, ale też nawiązanie do Kalwarii (Golgoty) – góry, na której został ukrzyżowany Jezus Chrystus (zwracam uwagę na zamek czarownic Monte Calvo z ,,Sagi o wiedźminie’’ Andrzeja Sapkowskiego). Bitwa miała miejsce w piątek, podobnie jak Męka i Śmierć Jezusa Chrystusa. Rusini stawiali zaciekły opów, w końcu jednak Orda zdobyła górę. Kolovrat poległ ostatni. Sam Batu – chan był dlań pełen podziwu i kazał mu usypać kamienny kurhan. Tymczasem dzieci z Nastią i strzegącym ich wojem Karkurem zdążyły odpłynąć statkiem o szkarłatnych żaglach.
Film ten stanowiący pochwałę wierności rodzinie i ojczyźnie, oceniam jako genialny; takie dobre filmy powinno kręcić się w Polsce o polskich bohaterach. Obejrzawszy go tym bardziej żałuję, że po latach Orda odniosła duchowe zwycięstwo nad Rusią i że współcześni Rosjanie napadający na Gruzję czy Ukrainę nie są lepsi od Tatarów, z którymi walczyli ich przodkowie :(.







1 Arnold Boczek z serialu ,,Świat według Kiepskich’’ najbardziej lubił oglądać w telewizji ,,mongolski balet’’.

niedziela, 15 lipca 2018

Oniricon cz. 416

Śniło mi się, że:

- wieczorem wracałem do domu tramwajem razem z kolegami z liceum, którzy chcieli zbudować własny samochód, potem wysiedli, a ja jechałem dalej z innymi chłopakami, którzy też chcieli zbudować własny samochód, zastanawiałem się czy jest to legalne, bojąc się ich wysiadłem i wszedłem do baru gdzie ujrzałem chorwackie piwo ,,Divkor'' (Rycerz) i ,,čaretice'' (po chorwacku: krewetki); dziwiłem się czemu nie nazywają się ,,kozice'', wyszedłem z baru, a jakiś chłopak nazwał mnie kołtunem, było już ciemno, a ja szedłem pieszo, przestraszony biegłem na przystanek wśród gęsto rosnących drzew i wzywałem imienia Jezusa, wyobrażałem sobie, że razem ze mną biegnie Aslan i że jest on literackim kostiumem Jezusa Chrystusa,






- rodzina Stanimirskich nie używa masła do jedzenia, ale jako kremu do opalania, przez co miała proces sądowy,








- w Świecie Dziesięciu Kontynetów w kopalni węgla na Śląsku żył niewidomy kowal żywiący się ludzkim mięsem, który mówił mi, że jest moim ojcem, lecz mu nie uwierzyłem,







- prakolczatka czarna żyje na bagnach,







- po przebudzeniu się odkryłem, że zamieniłem się w kota; inni ludzie, których znałem też byli kotami, a także lisami i wilkami; byłem bardzo grubym kotem i do mojego domu przyszła ekipa telewizyjna, aby kręcić program o grubasach, lecz ja i tak nie chciałem przestać się tuczyć, potem już w ludzkiej postaci przebiegłem wieczorem przez ulicę myśląc, że przypominam człowieka XIX wieku z powodu wiary w Boga,







- Ofka - śląska księżniczka ze Świata Dziesięciu Kontynentów badająca świat podziemny, głęboko pod ziemią ujrzała zaparkowaną w garażu czarną wołgę, którą jeździły diabły i wampiry i nie wiedziała co to jest; myślała o spaleniu demonicznej maszyny (wymyślone przed zaśnięciem),







- zamieniłem się w Murzyna, aby pokazać, że nie jestem rasistą,







- pisałem posta o Marksie i Engelsie, w którym powołując się na Pilipiuka oświadczyłem, że socjalizm jest pseudonaukową formą satanizmu (Sławomira skomentowała to, że ,,Pilipiuk się nie zna''), pisałem też o piłsudczykach takich jak Lucjan Żeligowski i Edward Rydz - Śmigły,







- Sławomira została ocenzurowana przez Facebook,







- w czasie pielgrzymki do Medjugorje w stołówce zakochałem się w pięknej Weronice, lecz dostępu do niej bronił Wiktor - mężczyzna o trzech twarzach przypominających pyski aligatorów,






- w wieku 31 lat zostałem zamknięty w szpitalu psychiatrycznym dla dzieci, gdzie odwiedzał mnie i uczył jak pisać Jacek Piekara, jakaś dziewczyna pogardzała mną, chciałem zapisać sny na kawałku papieru ściernego, lecz nie dałem rady, dziewczyna dała mi zapisaną kartkę, w szpitalu była biblioteka, a w niej książka z serii ,,Monstrrrualna erudycja'' o kanadyjskich piłkarzach,






- zastanawiałem się czy ze swymi snami znalazłbym miejsce w XVII - wiecznej Francji.

sobota, 14 lipca 2018

,,Zaklęty w smoka''


,, … i przyoblec człowieka nowego, stworzonego według Boga, w sprawiedliwości i prawdziwej świętości’’ - Ef 4,24







,,W podaniach z kręgu nie tylko europejskiego często pojawia się postać księcia, księżniczki, bądź innej postaci zaklętej w zwierzę. Zwykle, aby odczarować taką osobę i przywrócić jej ludzką postać, bohater musi wykonać jakieś zadanie […]. Bywa jednak i tak, że ktoś kierowany ciekawością, lub po prostu niefrasobliwy, robi w najlepszych intencjach coś, co w efekcie uniemożliwia odczarowanie zaklętej postaci (…). W folklorze istnieje cała galeria realnych i fantastycznych zwierząt, w które wciela się nieszczęśnik. Jednym z nich jest smok skrywający w swym ciele osobę królewicza, a opowieść taką zanotował Antoni Józef Gliński w ‘Bajarzu polskim’ [...]’’ - Bartłomiej Grzegorz Sala ,,Księga smoków polskich’’








W lipcu 2018 r. obejrzałem rosyjski, porównywany do wampirycznego ,,Zmierzchu’’ film fantasy ,,Zaklęty w smoka’’ (tytuł oryginału: ,,On drakon’’) z 2015 r. w reżyserii Indara Dżendubajewa, na podstawie scenariusza małżeństwa ukraińskich pisarzy fantastów Mariny i Sergieja Diaczenków (czytałem ich powieść zatytułowaną ,,Waran’’ ;).
Razem z bohaterami filmu przenosimy się do pogrążonej w zimie, baśniowej krainy przypominającej Ruś Kijowską, oraz na daleką, ukrytą wśród mgieł skalistą wyspę w kształcie smoka (w istocie pokrywające wyspę skały były prastarymi, smoczymi kośćmi).









Przedstawiony na filmie smok należał do gatunku, zwanego wiwerną (świadczy o tym to, że miał błoniaste skrzydła zamiast przednich łap, co upodabnia go nieco do wymarłych gadów latających – pterozaurów). W zamierzchłych czasach zimą, mieszkańcy pewnego słowiańskiego grodu składali smokom w ofierze dziewice śpiewając przy tym rytualną pieśń przyzywającą potwora. Smok zanosił swą ofiarę na skalistą wyspę, kładł ją na ołtarzu i palił żywcem ogniem ze swych trzewi. Następnie z popiołów po spalonej dziewicy wyjmował niemowlę, mające być nowym smokiem. Istoty te były bowiem zmiennokształtne, trochę tak jak współcześnie Reptilianie – raz przybierały postać ludzką, a raz gadzią. Ponadto w przeciwieństwie do ludzi nie miewały snów, widziały wiatr i nie posiadały imion. Kres ofiarom z dziewic położył wyczyn herosa Smokobójcy, który zabił smoka i poślubił jego niedoszłą ofiarę.







Tymczasem w zaśnieżonym grodzie żyła księżniczka Mirosława (słow. mir – pokój; porównaj ze słowami Jezusa Chrystusa: ,,Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi’’ - Mt 5,9) – piękna i młoda blondynka; wciąż jeszcze dziecinna i bujająca w obłokach, choć już niebawem czekał ją ślub z wojownikiem Igorem, wnukiem Smokobójcy. Ceremonia zaślubin nawiązywała do dawnych rytuałów składania ofiar z dziewic. Panna młoda płynęła po rzece leżąc na dnie łodzi, a zgromadzony tłum śpiewał dawną pieśń przyzywającą smoka. Jakże prawdziwe okazało się wówczas polskie przysłowie ,,Nie wywołuj wilka z lasu’’ - oto smok usłyszał pieśń, przyleciał i porwawszy w szpony Mirosławę uniósł ją ze sobą na wyspę, gdzie dotąd jego jedynym towarzyszem był zwierzak przypominający hybrydę kota z palczakiem. Mirosława zamieszkała na wyspie razem ze smokiem, który przybierał postać przystojnego, czarnowłosego młodzieńca. Księżniczka nadała mu imię Aryman. W dualistycznej mitologii perskiej nosił je bóg zła, brat – bliźniak i antagonista dobrego boga Ormuzda (Ahura Mazdy). Jednak Mirosława widać nie zdawała sobie sprawy z tych konotacji – wybrała to imię dlatego, że wydawało jej się piękne i egzotyczne. Dziewczyna kochała Arymana w jego ludzkiej postaci, zaś bała się go jako smoka. On zaś podjął dla niej walkę z tkwiącym w nim złem symbolizowanym przez smoczą naturę. Zamierzał skończyć z porywaniem i paleniem dziewic, nawet jeśli ceną za to miałoby być wymarcie smoków. Mirosława widząc jego wewnętrzną przemianę mówiła o ,,narodzinach nowego człowieka’’, co nasuwa skojarzenia z cytowanym na początku posta Listem do Efezjan. Tymczasem Igor wypłynął na odsiecz, poszukując jednak Mirosławy nie dla niej samej, ale dla władzy jaką dawało poślubienie córki kniazia. Drogę do smoczej wyspy utrudniały gęste mgły. Jednak Mirosława po kłótni z Arymanem sama odpłynęła łódką. Została zabrana do swego grodu, gdzie ceremonia zaślubin miała się odbyć jeszcze raz. Jednak w ostatniej chwili księżniczka przyzwała smoka pieśnią i ten ją porwał. Obiecała kochać go takim jakim jest. Po latach mieli córkę (spłodzoną tradycyjnym sposobem) i jak to w baśniach – żyli długo i szczęśliwie. W jednej z ostatnich scen został ukazany lot Mirosławy na grzbiecie smoka.






Film oceniam jako bardzo piękny i romantyczny, a jego przesłaniem jest uszlachetniająca siła miłości ;).

środa, 11 lipca 2018

,,Ostatni bohater''


,,Umrze naród, w którym umarli bohaterowie’’ - Leonidas (po 540 – 480 p. n. e.)







W lipcu 2018 r. obejrzałem rosyjski film fantasy ,,Ostatni bohater’’ (ros. ,,Poslednij bogatyr’’) z 2017 r. w reżyserii Dmitrija Diaczenki (ur. 1972) wyprodukowany przez studio Dineya (podobnie jak inny rosyjski film fantasy - ,,Księga Mistrzów’’, który już recenzowałem na tym blogu). Akcja rozgrywa się w XXI wieku w Moskwie i w fantastycznym świecie zwanym Biełogorie, podobnym do Rusi Kijowskiej.
Głównym bohaterem jest młody mężczyzna, Iwan (częste imię wśród bohaterów rosyjskich baśni) – syn samego Ilji Muromca z Biełogoria. Jako dziecko został uratowany przez dobrego czarodzieja przed siepaczami złego kniazia i przeniesiony do naszego świata. Znaleziono go tam w lesie i wychowano w domu dziecka. Iwan mieszkał w Moskwie, gdzie używając pseudonimu Białego Maga Swietozara, pracował jako domorosły okultysta – celebryta, udzielający się w programie telewizyjnym ,,Bitwa Magów’’ i wykorzystujący ludzką naiwność (w Rosji niestety roi się od sekt). Okazał się jednak bezsilny, gdy zaprowadzono go do szpitala do łóżka pogrążonego w śpiączce chłopca z błaganiem, aby go uzdrowił (ma tu miejsce krytyka okultyzmu). Na ulicy spotkał starą kobietę, która przepowiedziała mu, że trafi do innego świata, gdzie spali chodzący dom i poniesie śmierć. Gdy Iwan popadł w konflikt z mafią, rzucił się do ucieczki przez teren akwaparku gdzie znajdował się portal prowadzący do Biełogoria. Tam przeżył liczne przygody (min. niechcący podpalił chatkę Baby Jagi poruszającą się na kurzych nóżkach i poszukiwał magicznego miecza Kładzińca). Po powrocie do Moskwy udał się do szpitala i tym razem uzdrowił chorego chłopca za pomocą żywej wody ;).
Biełogorie zamieszkiwały liczne postaci znane w dużej mierze z rosyjskich baśni (skazek) i bylin. Na filmie, podobnie jak w świetnej, amerykańskiej serii komiksów fantasy ,,Baśnie’’ Billa Willinghama, wiele postaci wcześniej negatywnych (np. Kościej, Baba Jaga, Gorynycz), ostatecznie opowiedziało się po stronie dobra, podczas gdy bohaterowie znani jako pozytywni przeszli ostatecznie na stronę zła (Dobrynia Nikitycz). Moim zdaniem jest to nie tyle postmodernistyczny relatywizm, co nawiązanie do słów Jezusa Chrystusa: ,,Wielu zaś pierwszych będzie ostatnimi, a ostatnich pierwszymi’’ - Mk 19, 30.







Ilja Muromiec – największy z bohaterów ruskich bylin, szlachetny wojownik wywodzący się chłopstwa, ojciec Iwana. Przez czarownicę Warwarę – żonę Dobryni Nikitycza został zaklęty w kamienny posąg i postawiony w sali tronowej kniazia. Zły czar został zniweczony dzięki wysiłkom Iwana i jego drużyny i wówczas nastąpiło radosne spotkanie ojca z synem.








Alosza Popowicz – jeden z bohaterów ruskich bylin, którego Warwara ze swymi wojami osaczyła w lesie, zamieniła w kamienny posąg i wrzuciła z klifu do morza.








Dobrynia Nikitycz – bohater ruskich bylin reprezentujący stan rycerski (Ilja Muromiec wywodził się z chłopstwa, zaś Alosza Popowicz, jak mówi sam jego przydomek, był synem prawosławnego kapłana). Pierwowzorem Dobryni Nikitycza była postać historyczna – Dobrynia (X wiek) – wojewoda św. Włodzimierza I Wielkiego (? - 1015). Zazdrościł sławy innym bohaterom, zwłaszcza Ilji Muromcowi i z pomocą swej żony – czarownicy usuwał ich ze swej drogi. W końcu został kniaziem. Wciąż obawiając się utraty władzy, niczym Stalin, przy pomocy swej żony Warwary przemocą i podstępem chwytał i tępił zarówno bohaterów jak i wszelkie fantastyczne istoty. Iwan próbował go zabić z pistoletu, lecz kniaź uczynił siebie nieśmiertelnym. Zginął dopiero wtedy, gdy zniszczony został niebieski klejnot zawierający jego uwięzioną śmierć.








Warwara – urodziwa czarownica, córka moskiewskiej gosposi Iwana, żona Dobryni. Potrafiła zamieniać się w zwierzęta (sowę śnieżną, królika) i władała zamieniającym w kamień biczem z niebieskiej energii (moc tej broni niweczył miecz Kładziniec). Była to kobieta ambitna, okrutna i podstępna. Aktywnie uczestniczyła w prześladowaniu bohaterów. Po śmierci Dobryni jak niepyszna wróciła do swojej matki do Moskwy.







Biały Mag Swietozar – niski, brodaty starzec, broniący bohaterów przed prześladowaniami. Miał zdolność zmiany postaci – potrafił zamieniać się tak w białego rumaka jak i w rybę. W jednej ze scen przyprawił Iwanowi puszysty ogon do merdania biorąc jego wypowiedź o merdaniu ogonem z radości dosłownie ;).







Kościej – z początku zły czarownik, uczeń czarownika, który zabił swego mistrza i walczył z bohaterami, aby osiągnąć nieśmiertelność. Miał postać łysego, chudego mężczyzny o ciele przypominającym żywego trupa. Dobrynia i Warwara więzili go w lochu pociętego na kawałki zamrożone w bryłach lodu. Został uwolniony przez Babę Jagę i Wasylisę, oraz przyczynił się do uwolnienia Iwana z lochu. Film opowiada o przemianie Kościeja z bohatera negatywnego w pozytywnego. Ostatecznie odkupił swoje winy poświęcając życie przy niszczeniu klejnotu zawierającego śmierci jego i Dobryni. Zachęcam Czytelnika do porównania go z Kościejem I Nieśmiertelnym z mojej powieści fantasy ,,Tatra’’ wydanej w tym roku ;).








Baba Jaga – najsłynniejsza i najstraszniejsza ze słowiańskich czarownic, szpetna starucha lubiąca ludzkie mięso, właścicielka chodzącej chatki na kurzych nóżkach. Przyświecając sobie zapalniczką w jej ciemnym wnętrzu, Iwan niechcący podpalił czarodziejski domek zgodnie z przepowiednią, a potem w gniewie złamał jej miotłę. Odtąd Babie Jadze pozostał już tylko latający moździerz, który potem odstąpiła Wodnikowi. Używając żywej wody i odmładzających jabłek, przybrała postać ponętnej kobiety, aby pozyskać dla sprawy Wodnika.







Wasylisa - piękna, małomówna dziewczyna w niebieskiej sukni, przybierająca postać żaby. Na jej postać złożyły się dwie bohaterki rosyjskich baśni: Wasylisa Czarodziejka – dziewczynka, która pokonała Babę Jagę i carewna zamieniona w żabę (tę ostatnią baśń zaadaptował dla polskich czytelników Antoni Józef Gliński w XIX wieku). Cała jej rodzina została przez Warwarę zamieniona w żaby. Od tej pory Wasylisa stała się pomocnicą Baby Jagi, chcąc ich odczarować. Z czasem między nią a Iwanem nawiązała się miłość.








Wodnik – władca wód słodkich i słonych, miał postać hybrydy człowieka, suma i żaby. Był to tłusty stwór z rybim ogonem, pokryty zieloną skóra. Jego doradcą był rak. Niegdyś składano mu w ofierze dziewice. Przyłączył się do wyprawy Iwana po miecz Kładziniec podróżując w wypełnionym wodą moździerzu Baby Jagi (bez wody nie mógł żyć). Gdy jego przyjaciele wpadli do studni, wypił z niej całą wodę, aby umożliwić im ucieczkę. Warwara zamieniła go w kamień, a wtedy cała woda wytrysnęła z jego trzewi na powrót napełniając studnię. Po śmierci Dobryni, Wodnik ożył.







Cudo Juda – mieszkająca w jaskini, szpetna olbrzymka żywiąca się ludzkim mięsem. Iwan umożliwił swym przyjaciołom i sobie ucieczkę przed nią, puszczając jej współczesną piosenkę z tabletu. Olbrzymka słuchając jej zaczęła tańczyć, co dało bohaterom czas na ucieczkę.







Na łąkach Biełogoria rosły piękne, fioletowe kwiaty. Gdy Iwan chciał ich nazrywać dla Wasylisy, okazało się, że są to mięsożerne rośliny, które omal go nie zjadły. Podobnie w Śmierć – Rzece żyły piranie (w rzeczywistym świecie piranie żyją w wodach słodkich Ameryki Południowej).







Smok Gorynycz w ruskich bylinach był złowrogim antagonistą Dobryni. Miał trzy głowy, błoniaste skrzydła i zionął ogniem. Na filmie osiągał rozmiary jaszczurki i pomagał Iwanowi i jego przyjaciołom. Ogniem z paszczy uwolnił z więzów Kościeja.








W filmie podobało mi się przesłanie (pochwała przyjaźni i miłości), humor, bardzo udane efekty specjalne, oraz przemiana głównego bohatera z cwaniaka – naciągacza w godnego syna swego wielkiego ojca. Jedyne zastrzeżenie dotyczy jednej z końcowych scen, w której odczarowani wojownicy wychodzący z morza (scena nawiązująca do baśni o carze Sałtanie) zostali w komentarzu porównani do … zielonych ludzików (fascynacja pięknem i bogactwem rosyjskiej wyobraźni w niczym nie przeszkadza mi być przeciwnikiem zbrodniczych podbojów Putina).

wtorek, 10 lipca 2018

Oniricon cz. 415

Śniło mi się, że:






- Kapitol w USA zbudowali starożytni Rzymianie (wymyślone na jawie),
- uznałem, że Jarosław Kaczyński przypomina J. R. R. Tolkiena,
- po latach wróciłem do szkoły, szedłem okrężną drogą i bałem się, że spóźnię się na lekcje,








- pojechałem na pielgrzymkę do tajemnego państwa znajdującego się zarówno na Islandii, Grenlandii i w Chile; była to bardzo piękna kraina, jedna z uczestniczek pielgrzymki zdjęła buty i z entuzjazmem powiedziała, że to ,,jedyne miejsce nie tknięte dotąd bosą stopą białego człowieka'', z daleka widzieliśmy pełne świateł chilijskie miasto; zastanawiałem się czy Wojciech Cejrowski  był w tym miejscu,






- w mitologii afrykańskiej występuje Lohengrin i inni Rycerze Okrągłego Stołu,







- widziałem jak Conan walczył z jakimiś potworami przypominającymi ni to orków, ni to Reptilian,







- dostałem czekoladę od zamienionego w żabę księcia, którego odczarowała kochająca go królewna,






- renifery zostały sprowadzone przez ludzi na Antarktydę,






- Polacy odkryli w Mongolii szkielet rioaribazaura. 

poniedziałek, 9 lipca 2018

,,Karlikowy ganek. Legendy i podania o polskim srebrze''


,,Srebro (łac. Argentum) Ag, pierwiastek metaliczny, występujący w przyrodzie w postaci rodzimej, często w towarzystwie miedzi i złota (Kongsberg w Norwegji, Meksyk, Chile, Peru, Kalifornja – głównie jednakowoż w postaci rud: […]. S. należy do metali znanych i używanych już od najdawniejszych czasów. Mimo cennych własności i szerokiego zastosowania wartość s. w stosunku do złota (ob.), obniża się coraz bardziej. Przyczyną tego jest ogromny i niewspółmierny z zapotrzebowaniem wzrost produkcji. [...]’’ - ,,Encyklopedia Powszechna Wydawnictwa Gutenberga tom 16 Serbowie do Szkocja’’







W lipcu 2018 r. sięgnąłem po książkę ,,Karlikowy ganek. Legendy i podania o polskim srebrze’’ pióra Kornelii Dobkiewiczowej (1912 – 1990). Akcja prezentowanych w niej opowieści rozgrywa się w wiekach XV, XVI i XIX w Krakowie, Krzemionkach, Olkuszu, Starych Reptach i Tarnowskich Górach.







Z postaci historycznych zasługuje na uwagę Marcin z Olkusza; właśc. Marcin Biem, zwany też Marcinem Młodszym (ok. 1470 – 1540); astrolog, astronom i teolog, który dostrzegał konieczność reformy kalendarza juliańskiego (reforma ta miała miejsce w 1582 r., kiedy papież Grzegorz XIII (1502 – 1585) wprowadził nowy kalendarz na podstawie obliczeń Luigiego Lilio (ok. 1510 – 1576?). Marcin z Olkusza według legendy był synem zamożnego gwarka Pawła Bogatego i Elżbiety. W dzieciństwie został porwany pod ziemię przez Skarbnika, co miało być dla jego ojca karą, za tchórzliwe wyrzeczenie się towarzyszy pracy. Później Skarbnik zwrócił dziecko Pawłowi Bogatemu, zaś Marcinek wyrósł na bardzo mądrego człowieka. Mamy tu do czynienia z baśniowym motywem wędrownym o bohaterze, który spędzał dzieciństwo wśród magicznych istot i wrócił od nich obdarzony tajemną wiedzą.
Olkuscy i tarnogórscy górnicy wydobywający srebro napotykali na całą plejadę istot nie z tego świata ;).






XVI – wieczny polski czarnoksiężnik Twardowski dosiadał olbrzymiego koguta – czarnego z zielonym połyskiem i złotymi skrzydłami, na którego grzbiecie jeździł jak na koniu (aż dziwne, że Maciej Giertych uważający smoka wawelskiego za dinozaura nie uznał tej legendy za dowód na koegzystencję ludzi z diatrymami ;).







Mefistofeles (Mefistofel) – diabeł, z którym zawierali pakt zarówno niemiecki Faust jak i Polak Twardowski. Pod imieniem Woland pojawia się książkach ,,Mistrz i Małgorzata’’ Michaiła Bułhakowa i ,,Powrót Wolanda’’ Witalija Ruczinskiego. Twardowski wezwał go w Krzemionkach i stanęła przed nim szpetna, rogata postać z kosmatymi nogami zakończonymi kopytami, odziana w czarno – czerwone szaty, mająca rozdwojony, wężowy język. Na rozkaz czarownika diabeł zgromadził całe polskie srebro w Olkuszu, jednak cały czas miał na uwadze szkodę doczesną i wieczną człowieka, któremu służył. Aby zaszkodzić górnikom, podprowadził pod kopalnię żyły wodne, co doprowadziło do zatopienia złóż srebra. Jednak dzielni górnicy wybudowali wówczas sztolnie, aby odprowadzić nadmiar wody z kopalni. Wówczas diabeł udał się po pomoc do słowiańskich demonów wrogich ludziom…







W kapryśnej rzece Babie mieszkały wodnice. Miały postać szpetnych kobiet o zielonkawej skórze i włosach podobnych do wodnej roślinności. Im to Mefistofeles polecił zatapianie kopalni srebra w Olkuszu.







Cudzoziemska czarownica Wirgacja była macochą Pawła Bogatego, ojca Marcina z Olkusza; kobietą leciwą o śniadej skórze. Cechowały ją chciwość, skąpstwo i brak miłosierdzia, lecz mimo to Paweł Bogaty szanował ją jak matkę. Wirgacja posiadała liczne skrzynie wypełnione srebrem i komplet noszonych na pasku zazdrośnie strzeżonych kluczy. Skrzynie otwierała z pomocą zaklęć. W ogrodzie uprawiała zioła potrzebne do czarów. Cały czas poganiała Pawła do coraz cięższej pracy nie bacząc na jego potrzeby inne niż zarabianie pieniędzy czy nawet na tragedię w postaci utraty jedynego dziecka. W końcu którejś nocy fizycznie zaciągnęła pasierba do kopalni, aby wydobywał srebro, lecz sama wpadła do środka. Gdy wydobyto ją żywą i położono do łóżka, zamieniła się w dużą, czarną żmiję i uciekła precz. Wirgacja założyła kopalnię srebra noszącą jej imię.








Skarbnik – potężny duch świata podziemnego, sprawujący opiekę nad górnikami i kopalniami. Miał postać niskiego starca o długiej, siwej brodzie i czerwonych oczach, odzianego w roboczy strój górnika ze srebrnymi guzikami, srebrnym sznurem (wykorzystał go do krępowania krnąbrnego górnika Bena w Srebrnej Komnacie), przyświecającego sobie srebrną lampą rzucającą czerwone światło. Był to surowy, lecz sprawiedliwy władca kopalni, karzący za gwizdanie i przekleństwa, oraz za brak solidarności wobec współpracowników, ale też nagradzający przykładnych górników wskazywaniem im nowych złóż i ostrzegający ich przed niebezpieczeństwem. Kornelia Dobkiewiczowa poświęciła mu całą osobną książkę zatytułowaną ,,Miedziana lampa’’, którą już recenzowałem na tym blogu ;).








Patronką górników była św. Barbara (273 – 306). Jednemu z bohaterów książki ukazała się pod postacią pięknej dziewicy w stroju Rzymianki, trzymającej krzyż i miecz, a na głowie mającej srebrną koronę. Św. Barbara wskazała ubogiemu górnikowi Sztenclowi miejsce gdzie znajdowała się wielka bryła srebra z poleceniem, aby z pierwocin wydobytego kruszcu ufundować jej rzeźbę w kościele. Górnik walcząc z ogarniającym go zwątpieniem (był nawet bliski samobójstwa) spełnił polecenie świętej i nie rozczarował się. Ciężką pracą i pobożnością zdobył doczesny majątek, oraz spełnił złożoną obietnicę. W kościele stanął misternie wykonany posąg świętej. Niestety mimo ostrzeżeń Sztencla kościół zawalił się z powodu chciwości innych górników, którzy szukali pod nim srebra, zaś sam posąg św. Barbary przepadł.








Rodzimym odpowiednikiem germańskich gnomów i koboldów były dobre duszki kopalni – karzełki, zwane ziemnikami, lub piędzimężykami. Nosiły ze sobą miniaturowe narzędzia górnicze i pomagały górnikom w ich pracy.







Szarlej – zły duch kopalni, antyteza Skarbnika. Jego imię nosił cyniczny demeryt z ,,Trylogii husyckiej’’ Andrzeja Sapkowskiego. XIX – wieczni górnicy panicznie bali się Szarleja słysząc w kopalni dziwne odgłosy i widząc rude, rogate stworzenie o zielonych oczach. Tymczasem okazało się, że rzekomym demonem był zabłąkany kozioł bezoarowy z Turcji należący do powszechnie szanowanego przyrodnika, Jakuba Liszki.








Górnicze legendy zawierają pochwałę takich tradycyjnych wartości jak: pracowitość, koleżeństwo, pobożność, miłosierdzie, szacunek do rodziców i autorytetów (nauczyciel, starsi górnicy), ganione są zaś chciwość, pycha i brak szacunku dla starszych. Książka zawiera duża dawkę wiedzy o warunkach pracy i wierzeniach dawnych górników (min. noszenie ochronnych, filcowych kapeluszy w XIX wieku, czy wyjaśnienie różnicy między gwarkiem, a górnikiem) podaną w atrakcyjnej literacko formie.