niedziela, 10 maja 2026

,,Historia amuletu''

 

,,Interwencję czynnika nadprzyrodzonego można było również spowodować dzięki posiadanemu amuletowi. […] Wiara w skuteczność amuletów sprawiała, że niejednokrotnie występowały one równolegle obok relikwii i podobizn świętych’’ 
- Tadeusz Manteuffel ,,Kultura Europy średniowiecznej’’



 

W maju 2026 r. przeczytałem brytyjską powieść fantasy Edith Nesbit ,,Historię amuletu’’ (ang. ,,The Story of the Amulet’’). Jest to ostatnia część trylogii ,,Piaskoludek’’ o przygodach rodzeństwa: Cyryla, Roberta, Antei, Janeczki i Baranka.



W 1904 r. ojciec tych dzieci wyjechał jako korespondent do Mandżurii, aby pisać o wojnie rosyjsko – japońskiej. Tymczasem matka wraz z Barankiem udała się na Maderę dla poprawy zdrowia. Pozostałymi dziećmi zaopiekowała się stara niania. W jej domu mieszkał Jimmy, młody, zapracowany uczony, badający starożytne cywilizacje.



Piaskoludek był prastarym stworkiem. Mieszkał w piasku i bał się wody. Przypominał małpkę z oczami ślimaka, uszami nietoperza i kończynami cienkimi jak odnóża pająka. Spełniał życzenia. Był bardzo zrzędliwy i często wypominał dzieciom głupotę. One jednak kochały i wykupiły ze sklepu zoologicznego.



Tytułowy Amulet 1 był egipskim artefaktem magicznym, mającym moc min. dodawania odwagi. Widniał na nim napis Ur Hekau Seczeh. Umożliwił dzieciom podróż w czasie, aby mogły odnaleźć jego brakującą połowę. Rodzeństwo było w prehistorycznym i starożytnym Egipcie, Babilonie, na Atlantydzie, w starożytnej Brytanii, w Tyrze, Baalbeku 2 (spotkały tam ponownie Feniksa, znanego z poprzedniej książki 3) oraz w utopijnym Londynie z dalekiej przyszłości. Spotkały min. królową Babilonu, pragnącą zobaczyć Londyn w 1904 r., Juliusza Cezara, rozważającego inwazję na Brytanię, Faraona i egipskiego kapłana Rekh – marę.




Nisroch był babilońskim demonem (istotą pośrednicząca między bogami a ludzi) w postaci człowieka z głową i skrzydłami orła 4. Pomógł dzieciom wydostać się z babilońskiego lochu.




Opisują Atlantydę, Nesbit korzystała w dużej mierze z dialogów Platona 5 (potomkowie Posejdona, źródła zimnej i gorącej wody, budowle z białych, czerwonych i czarnych cegieł, ofiary z byków, słonie). Na Atlantydzie żyły ponadto dinozaury (,,olbrzymie jaszczury’’) i oswojone mamuty. Wyspę nawiedzały cyklicznie lemingi z Północy, do czasu aż zatonęła.



Powyżej: symbol Towarzystwa Fabiańskiego

Sporo miejsca Autorka poświęciła nędzy i niesprawiedliwości w Wielkiej Brytanii. Imogena, osierocona dziewczynka z Londynu została adoptowana przez królową starożytnych Brytów. Tymczasem w 1904 r. groził jej pobyt w domu pracy przymusowej. Królowa Babilonu nakarmiła przy pomocą Piaskoludka robotników ich ulubionymi potrawami. Następnie kazała swoim gwardzistom zabić giełdziarzy, odpowiedzialnych za ich nędzę. Już w starożytnym Egipcie robotnicy zastrajkowali, domagając się od Faraona większych ilości piwa, cebuli i czosnku. Londyn przyszłości został opisany jako miasto czyste i bezpieczne dla dzieci, gdzie każdy uczciwie pracujący człowiek był zamożny. Czczono w nim pamięć H. G. Wellsa (1866 – 1946) 6 jako wizjonera zapowiadającego lepsze czasy. Podobne tematy były częste w literaturze pozytywizmu. Poruszali je nie tylko autorzy lewicowi, ale też np. Charles Dickens 7, Bolesław Prus 8 czy Henryk Sienkiewicz w swoich wczesnych nowelach. Nesbit przemyciła również krytykę kolonializmu we wzmiance o misjonarzach, sprzedających tubylcom wódkę i paciorki zamiast potrzebnych rzeczy.



,,Historia amuletu’’ wywarła duży wpływ na późniejsze ,,Opowieści z Narnii’’ C. S. Lewisa. Wystarczy porównać przygody królowej Babilonu (postaci pozytywnej) i czarownicy Jadis (postaci negatywnej) w Londynie na początku XX wieku (obie były uważane przez tłum za wariatki). Nisroch był jednym z pierwowzorów Tasza, demonicznego bożka Kalormeńczyków. Od imienia Nisroch pochodzi słowo Tisrok, tytuł władców Kalormenu. Poznany przez dzieci samotny uczony nasuwa skojarzenia z prof. Digorym Kirke, w którego posiadłości znajdowała się szafa, prowadząca do Narnii.



1 Odsyłam do posta: ,,Amulety i talizmany’’.

2 Odsyłam do posta: ,,Baalbek’’.

3 Odsyłam do posta: ,,Feniks i dywan’’.

4 Odsyłam do posta: ,,Gryf – demon’’.

5 Odsyłam do posta: ,,Platon i Atlantyda’’.

6 Odsyłam do postów: ,,Wyspa doktora Moreau’’ i ,,Wehikuł czasu’’.

7 Odsyłam do posta: ,,Opowieść wigilijna’’.

8 Odsyłam do posta: ,,Bolesław Prus’’.

Oniricon cz. 1134

     Śniło mi się, że:



- znalazłem na regale  w przychodni na ul. Staromłyńskiej w Szczecinie ,,Zwierzęta w służbie człowieka'' Bolesława Orłowskiego, postanowiłem wpisać pierwszy rozdział do bibliografii dla fantastów,



- Melania Trump była królową Amazonek ze Słowenii, nim poślubiła Donalda Trumpa, ubierała się w skórę zdartą z czarnej, żelaznej ośmiornicy,

- wyznałem na spowiedzi, że połamałem nogi dziewczynie spotkanej na ulicy,



                                                            Ryc. za: braccoz


- pisałem o wyspie Epsteina już w 1999 r., a potem na wiele lat o niej zapomniałem,



- Kościej był pogańskim władcą Słowian, żyjącym w bardzo odległych czasach,



- w Wielkim Tygodniu byłem z Babcią w kościele, hinduska katoliczka mówiła, że dzięki Jezusowi wszyscy katolicy stali się braminami, spotkałem Pavlasa ov Vidłara, ubranego na różowo, który nagabywał mnie, abym z nim zamieszkał, bo w przeciwnym razie zginę, Babcia powiedziała Pavlasowi, że mieszkam na ul. Andersena 50,



- Andrzej Pilipiuk mówił mi o biurokracji, której skomplikowane przepisy sprawiają, że łatwo zostać przestępcą mimo woli,



- widać pod mikroskopem, że ziarna zbóż mają nóżki, dzięki którym mogą chodzić, pijak, który to ujrzał, zniechęcił się do picia alkoholu,



- zostałem na cały dzień w domu z Babcią, znalazłem dużo słodyczy, lecz ich nie jadłem, bo Mama mi zakazała,



- wziąłem do niewoli Marię Zacharową, chciałem ją bić do krwi po twarzy, aby ukarać za cierpienie ukraińskich dzieci i kobiet, uznałem jednak, że to nic nie zmieni,



- Anna ov Stipulova nie zrozumiała mnie gdy żaliłem się na biurokrację i cenzurę,



- w ostatnich latach Niemcy eksportują do Polski same wybrakowane produkty, ponieważ nienawidzą Polaków, ze smutkiem wspominałem czasy dzieciństwa, kiedy niemieckie wyroby kojarzyły się z wysoką jakością,



- poszedłem do chińskiego centrum handlowego, które należało do Świadków Jehowy, aby kupić papier toaletowy, mijałem ludzi, ucztujących przy zastawionych stołach, w końcu znalazłem kilka rolek i kupiłem je. 

sobota, 9 maja 2026

Humor o kacapach



 - Dlaczego Woland nie zabrał ze sobą Putina?

- Bo złego diabli nie biorą!




Bł. Jan Paweł I

 

,,Jan Paweł I, ALBINO LUCIANI (1912 – 78), papież 26 VIII – 29 IX 1978. W 1936 otrzymał święcenia kapłańskie, od 1958 biskup, od 1973 kardynał. Jego pontyfikat trwał 33 dni’’ - ,,Encyklopedia Powszechna Wydawnictwa Gutenberga tom 25 Suplement Grancille do kongijski konflikt’’



Bł. Jan Paweł I, poprzednik św. Jana Pawła II (1920 – 2005) 1 i ostatni Włoch na Stolicy Piotrowej 2 był nazywany Papieżem Uśmiechu. Jako pierwszy papież przybrał dwa imiona. W 2022 r. został beatyfikowany przez papieża Franciszka (1936 – 2025).




                                                            Ryc. za: Alex Monge 


W latach 1971 – 1975 jeszcze jako kardynał i patriarcha Wenecji opublikował ,,Listy do sławnych postaci’’ na łamach katolickiego czasopisma ,,Messaggero di S. Antonio’’. Ich adresatami były postaci historyczne i literackiej min. Hipokrates, św. Teresa z Avila, Pinokio, Charles Dickens, Sokrates, Napoleon Bonaparte, Don Kichot, G. K. Chesterton, J. W. Goethe, Walter Scott, św. Bernard z Clairvaux, św. Franciszek Salezy, św. Teresa z Lisieux, Kwintylian, Jezus Chrystus, król Dawid, Mark Twain, Carlo Goldoni, Cyrulik Sewilski, czterej jegomoście z Klubu Pickwicka itd.



Choć oficjalną przyczyną jego śmierci był atak serca, powstały liczne teorie spiskowe kwestionujące to wyjaśnienie. Zrodziły się jako efekt uboczny prób tworzenia hagiograficznej legendy papieża. Informacja o tym, że jego ostatnią lekturą było ,,O naśladowaniu Chrystusa’’ Tomasza a Kempis okazała się bowiem zmyślona 3. Ponadto ciało papieża nie zostało poddane sekcji zwłok. Brytyjski pisarz David Yallop (1937 – 2018) zdobył rozgłos książką ,,W imieniu Boga? Śledztwo w sprawie zamordowania Jana Pawła I’’. Papież Uśmiechu, identyfikowany z ,,biskupem ubranym na biało’’, ujrzanym 1917 r. w wizji przez troje dzieci z Fatimy miał zostać rzekomo otruty przez mafię, aferzystów z Banku Watykańskiego, masonów z loży P2 lub przeciwników reform soborowych. Bezpośrednio odpowiedzialnym za to morderstwo był rzekomo amerykański arcybiskup Paul Casimir Marcinkus (1922 – 2006), używający w tym celu valium i cyjanku. W jeszcze innej teorii papież został zabity, aby zapobiec przywróceniu przez niego mszy trydenckiej.



Tymczasem brytyjski dziennikarz, John Cornwell (ur. 1940), autor książki ,,Złodziej w nocy. Śmierć Jana Pawła I’’ dowiódł, że przyszły błogosławiony cierpiał na dolegliwości kardiologiczne i zaburzenia krzepliwości krwi. Był też przepracowany i nie miał należytej opieki. Ostateczną przyczyną jego śmierci był zator w płucach.



1 Odsyłam do posta: ,,Słowiański Papież’’.

2 Od 1978 r. papieżami byli kolejno Polak, Niemiec, Argentyńczyk i Amerykanin.

3 Odsyłam do posta: ,,O naśladowaniu Chrystusa’’.

piątek, 8 maja 2026

,,Feniks i dywan''

 

,,Ja go widziałem tylko na malowidle, bo nawiedza on Egipcjan bardzo rzadko, co pięćset lat, jak mówią mieszkańcy Heliopolis. Twierdzą, że przylatuje wtedy, gdy mu umrze ojciec. Jeśli malowidła są wierne, to wygląda on tak: część upierzenia jest barwy złotej, inna część barwy czerwonej, a kształtem i wielkością najpodobniejszy jest do orła. Trudno mi uwierzyć w to, co Heliopolici o nim opowiadają. Przybywając z Arabii, przynosi swojego ojca, spowitego w mirrę, do świątyni Heliosa i tu go grzebie. A czyni to w taki sposób: Najpierw lepi z mirry jajo największe, jakie zdoła unieść i wkłada w nie swojego ojca, po czym inną mirrą zalepia wydrążone miejsce w jaju, gdzie włożył ojca. Kiedy ojciec tam spoczął, jajo jest tak samo ciężkie, jak było przedtem. Zalepiwszy jako, niesie ojca do świątyni Heliosa w Egipcie’’ - Herodot ,,Dzieje’’



 

Edith Nesbit (1858 – 1924) była brytyjską pisarką, tworzącą głównie dla dzieci. Napisała min. trylogię ,,Piaskoludek’’ (,,Pięcioro dzieci i coś’’, ,,Feniks i dywan’’, ,,Historia amuletu’’), cykl ,,Rodzinę Bastablów’’, ,,Domek przy torach’’ (pamiętam z dzieciństwa ;), ,,Opowieści upiorne’’, ,,Księgę smoków’’, ,,Czarodziejskie miasto’’, ,,Zaczarowany zamek’’, ,,Zaczarowaną lunetę’’, ,,Księżniczkę i kota’’ oraz ,,Ród Ardenów’’. Chociaż należała do socjalistycznego Towarzystwa Fabiańskiego, fascynował ją katolicyzm. Ostatecznie nie doszło jednak do konwersji pisarki. Jej twórczość cenił C. S. Lewis (1898 – 1963), czerpiąc z niej inspiracje przy pisaniu ,,Opowieści z Narnii’1.



W maju 2026 r. przeczytałem jej wczesną powieść fantasy ,,Feniks i dywan’’ (ang. ,,The Phoenix and the Carpet’’) z 1904 r. w polskim przekładzie Ireny Tuwim z 1959 r.



Fot. z serialu ,,The Phoenix and the Carpet'' (1997)


Na początku XX wieku żyło w Londynie pięcioro rodzeństwa: Robert, Cyryl, Antea, Janka i najmłodszy z nich nazywany Barankiem. Dzieci mieszkały razem z ojcem i matką. Pochodziły z dość zamożnej rodziny, którą było stać na opłacenie służącej i kucharki. Znany z poprzedniego tomu Piaskoludek pojawia się tu jedynie w tle. 



Zaczerpnięty z mitologii greckiej Feniks 2 był dostojnym i dumnym władcą ptaków. Wykluł się z jaja, wrzuconego do ognia przez Roberta. Mógł żyć 500 lat, lecz przez liczne, burzliwe przygody postarzał się w ciągu kilku miesięcy (nawiązanie do teorii względności Einsteina). Bywał mylony z żółtą kurą, papugą, gołębiem i kanarkiem. Pomagał dzieciom i je bronił. Czasem też je strofował gdy postępowały samolubnie i nieodpowiedzialnie. Mityczny ptak nie miał świadomości doniosłych zmian historycznych jakie zachodziły przez tysiące lat. W zabawnej scenie uznał siedzibę towarzystwa ubezpieczeniowego ,,Feniks’’ za swoją świątynię, a jej pracowników za kapłanów. Poszukując kadzidła, podpalił teatr. Na szczęście nikt nie zginął, zaś Feniks sam naprawił szkody swoją czarodziejską mocą. Na pożegnanie dał dzieciom liczne prezenty.



Latający dywan 3 z ,,Baśni 1001 nocy’’, niegdyś własność kalifów i wezyrów, miał moc trzy życzenia dziennie. Sprowadził do domu stado kotów perskich i krowę oraz przeniósł dzieci do Indii i Francji, gdzie znalazły skarb. Dzięki dywanowi nielubiana przez dzieci kucharka została królową tropikalnej wyspy i wyszła za niedoszłego włamywacza.

Choć dzieci te nie wyróżniały się ani inteligencją ani grzecznością, były w sumie wrażliwe i dobre. Z ich perypetii można się nauczyć, że nadprzyrodzone moce nie mogą zastąpić zwykłego rozsądku.



1 Odsyłam do posta: ,,Cudowny świat Narnii’’.

2 Odsyłam do postów: ,,Charista’’, ,,Palingeneza’’, ,,Symbolika feniksa’’, ,,Solinus o Feniksie’’, ,,Feniks w kulturze egipskiej’’ i ,,Starożytni o Feniksie’’.

3 Odsyłam do posta: ,,Dywan Salomona’’.

czwartek, 7 maja 2026

Ceroklis

 

,,Odnowili kościół, kazali w nim i katechizowali po łotewsku, estońsku, polsku i niemiecku […] wycięli kilka świętych dębów i li, porąbali bożka gościnności ceroklis nazwanego, któremu pierwociny z jadła i napoju ciemny gmin ofiarował’’ - ks. Stanisław Załęski T.J. ,,Jezuici w Polsce tom IV Dzieje 153 kolegiów i domów jezuitów w Polsce’’, Kraków 1905




Działo się to ziemiach późniejszego Królestwa Latyki. Synowie Baltaina założyli na wydartym puszczy skrawku ziemi niewielką osadę nazwaną Valka. Pędzili swoje dni w trudzie i znoju, uprawiając pola pszenicy, jęczmienia, beru, owsa, prosa, jarzyny i sady owocowe. Hodowali świnie, bydło i owce. Zakładali pasieki i stawy pełne ryb. Nie mieli natomiast żadnego pana nad sobą, który pobierałby od nich daniny. Valka leżała z dala od uczęszczanych szlaków, nikomu to jednak nie przeszkadzało. Kmiecie z Dipatiš, najbliżej położonej osady, prawili z niechęcią, że Valkę założył Bel, osławiony złodziej. Po upływie tylu tysiącleci nie sposób już dociec ile prawdy było w tych opowieściach.

Nadchodziło już lato, kiedy po raz pierwszy od długiego już czasu w gospodzie ,,Pod Czarnym Kogutem’’ zjawił się samotny wędrowiec. Przybył z zachodu, z ziem słowiańskich. Również jego mowa zdradzała, że był Słowianinem a nie Bałtem. Dosiadał gniadej, bardzo chudej klaczy, wydającej z siebie syki i poświstywania. Pachołek, odprowadzający klacz do stajni, dowiedział się, że nosiła imię Dychawica. Sam jeździec miał długie włosy słomianej barwy, oczy zaś zielone i przenikliwe. Nosił zielony płaszcz i pochwę z mieczem u boku, znamionującym stan rycerski. Twarz pokrywały blizny oraz kilkudniowy zarost. Wszedł do izby biesiadnej i za skórkę popielicy kupił sobie drewniany kufel piwa oraz pajdę chleba ze smalcem. Jego przybycie wnet zwróciło uwagę miejscowych oraczy. Patrzyli na obcego niczym na raroga. Ciekawość pomagała im przezwyciężyć lęk przed uzbrojonym witeziem. Zaczęli dosiadać się do niego, częstować swoim jadłem i napitkiem oraz zasypywać gradem szczegółowych pytań o wielki świat, rozciągający się poza Valką.

- Zowię się Leszyn, syn Zbisława. Urodziłem się nad wielką rzeką Visaną. Na dworze mojego ojca, w murowanym lamusie ostawiłem polną konwalię.

- Co w niej takiego niezwykłego, dostojny panie? - Spytał jeden z kmieci, noszący imię Zabumas.



- Nie jest to kwiecie, jakiego pełno na łąkach – odparł po chwili Leszyn – jeno panna, którą wielce umiłowałem. Na imię jej Bonisea. Odkąd czarnoksiężnik Firożdan zaklął ją w roślinę, przemierzam świat w poszukiwaniu remedium na zdjęcie złego czaru.

Chłopi westchnęli z podziwem, słysząc tak piękną i smutną opowieść.

- Nasza znachorka umie klecić leki różniste z ziół wszelakich, jadu węży, krwi kreta i wszelkich innych ingrediencji. - Zabrała głos młoda, jasnowłosa Jana. - Sądzę, że będzie w stanie ocalić twoją lubą, witeziu.

- Doceniam twe dobre chęci, dzieweczko – odrzekł Leszyn – lecz wyrocznia Welesa wskazała mi inną drogę ratunku. Tu pomóc może jedynie dwubarwna woda; zielona i błękitna zarazem, słona i o ostrym zapachu. To jej źródła szukam po omacku niby ślepiec zrozpaczony. Ściany lamusa skrywającego zaklętą konwalię pokrywają wypisane na nich złotym tuszem święte imiona Mokoszy. Dzięki jej opiece żaden robak zesłany przez Firożdana nie odważy się podgryzać mojego kwiatuszka.

Nikt z mieszkańców Valki, pomimo najszczerszych chęci nie umiał poradzić Leszynowi gdzie mógłby znaleźć krynicę dwubarwnej wody. Dalsza rozmowa przy gęsty, słodkim piwie i suszonym leszczu zeszła na temat sioła i jego mieszkańców.

- Kto jest waszym panem?

- Nie mamy pana ni króla nad sobą, prócz Ageja na niebie – objaśnił Zabumas.

- Którym z jego posłańców najwięcej czci okazujecie? - Dopytywał Leszyn.

- Spośród Enków czcimy właściwie tylko Ceroklisa, dawcę urodzaju.

- Nigdy wcześniej nie słyszałem tego imienia. - Przyznał Leszyn.

- W naszej wiosce stoi chram Ceroklisa, zbudowany na planie koła i kryty słomianym dachem. Tylko jeden kapłan składa mu ofiary. Ceroklis ukazuje się nam pod postacią czarnego kota Bestiarza. Kot ten jest większy niż bywają zwierzęta jego gatunku. Potrafi ubić i pożreć nawet człowieka, a do tego wydaje z siebie przerażające ryki.





Leszyn wiedział co to za zwierzę. Przemierzając sioła i grody Sklawinii posłyszał bowiem opowieści kupców i podróżników o czarnych panterach, spotykanych w Bharacji i ponoć także w Afryce. Nie wiedział jednak, że elfy z Dalekiego Zachodu nazywały Bestiarza w swoim języku imieniem Tevildo, oznaczającym demona.

- Rad bym wiedzieć jakim sposobem taki gruby zwierz zagościł w waszej wiosce.



- Przyszedł do nas jako kocur zwykłych rozmiarów. Był głodny i zabiedzony. Zamiast mleka lub śmietany daliśmy mu napić się piwa. Skosztował trunku i zaraz urósł o kilka cali. Następnie zjadł koguta, świnię i czarnego wołu. Z każdym pożartym zwierzęciem stawał się coraz większy. Zamienił się w końcu w bestię, władającą ludzką mową. Zamieszkał w wybudowanym przez nas chramie na obrzeżach wioski.

- Czy będę mógł ujrzeć Ceroklisa, którego czcicie? - Zapytał Leszyn z czołem zmarszczonym od intensywnego myślenia.

- Myślę, że nasz opiekun ucieszy się, mogąc powitać tak dostojnego gościa. - Odparł z przekonaniem Zabumas.

Chłopi zaprowadzili Leszyna do chramu. Wewnątrz powitał go uściskiem ręki młody kapłan w białej szacie. Miał intensywnie zielone oczy, kozią bródkę barwy szafranu i bliznę na skroni.

- Zowię się Pirogastis i chętnie zaspokoję głód wiedzy dostojnego pana. - Tembr głosu ofiarnika zdradzał podenerwowanie.




Ryc. za: Pngtree


Pomimo wyszukanej uprzejmości, Pirogastis unikał wzroku Leszyna. Gdyby Leszyn spojrzał mu w oczy, mógłby dostrzec w nich nienawiść do całego świata. Kapłan pokazywał wypisane na ścianach modły i zaklęcia, malowane misy, rogi i puchary, służące składaniu ofiar, noże i topory, przeznaczone do tego samego celu oraz zgromadzone pieczołowicie czaszki kogutów, świń i wołów. Leszyn zaklął mimo woli, trącając stopą czerep, wyglądający na szczątki ośmioletniego dziecka. Patrząc uważniej na drewnianą podłogę, dostrzegł więcej czaszek, należących do dzieci w różnym wieku, od pięcio – do dzięsięciolatków.

- … Nie frasuj się z ich powodu, Słowianinie. Ich krew wsiąkła już w ziemię, wydającą dzięki temu obfite plony.



Leszyn zmienił się na twarzy. Zmierzając przez puszczę w stronę Valki, słyszał opowieści leśnych ludzi o łotrowskich czcicielach piekielnego kocura, nazywanych kacerzami i składanych przez nich żertwach z niewinnych dziatek. Wtedy jednak zdawały mu się jeno czczą gadaniną. Wchodząc do chramu nie miał przy sobie broni. Zgodnie z obowiązującym obyczajem zostawił oręż na zewnątrz. Dopadł Pirogastisa i z całej siły zacisnął dłonie na jego gardle.

- On oszalał! Zabije naszego kapłana! - Pisnęły wystraszone niewiasty.

Palce Leszyna zacisnęły się z siłą stalowego imadła. Kapłan zwiotczał. Pod postacią czarnego, uskrzydlonego węża, wyfrunął z chramu, wśród nieopisanego odoru siarki. Na podłodze została jedynie porzucona biała kapłańska szata.

- Straszny będzie gniew Ceroklisa! - Biadoliła przerażona Jana.

Z głębi przybytku rozległ się ryk dzikiego zwierza. Bestiarz – Ceroklis pod postacią czarnej pantery skoczył i obalił Leszyna. Dłuższą chwilę kotłowali się obaj po podłodze. Żaden chłop z Valki nie raczył wspomóc junaka, podrzucając mu ofiarny nóż do obrony. Leszyn musiał radzić sobie sam. Szczęśliwie nie brakowało mu siły. Zacisnął palce obu dłoni na gardle pantery i ścisnął tak mocno, jakby chciał wycisnąć wodę z kamienia. Chłopi jęknęli przeciągle, widząc umierającego Ceroklisa. Jego para uleciała pospiesznie z chramu pod postacią czarnego motyla. Leszyn powstał zdyszany i pełen gniewu.

- Powinienem teraz oddać płomieniom was i tę jaskinię zbójców, którą zowiecie chramem!

- Jakim prawem to czynisz?! - Zabumas był purpurowy z gniewu.

- Będąc junakiem mam obowiązek zawsze i wszędzie tępić pomiot Czarnoboga.

- Ceroklis, którego zamordowałeś był pośrednikiem między nami a Agejem.

- Głupcy, piekielni głupcy! Agej i Enkowie nigdy nie nakazaliby nikomu krzywdzić dzieci! Takich ofiar mogą domagać się jedynie smok Rykar i jego Čorty!

- Opuść naszą wioskę. - Zażądał krótko Zabumas.

- Z miłą chęcią. - Leszyn odebrał zostawiony przed wejściem oręż.

Dosiadł wiernej Dychawicy i galopem odjechał z Valki. Wcześniej zdążył jeszcze strząsnąć pył ze swoich butów…



*


W księżycową noc Leszyn siedział przed ogniskiem na skraju puszczy, pogrążony w rozmyślaniach. Zarośla zaszeleściły i wyszedł z nich majestatyczny, biały, długowłosy kocur, wielkością przypominający lwa albo tygrysa. Podszedł w stronę Leszyna, nie okazując nawet najmniejszego lęku przed ogniem.

- Ktoś ty? - Spytał Leszyn.

- Jestem prawdziwym Ceroklisem. Dziękuję ci, że usunąłeś z Valki uzurpatora czyniącego nieprawość w moim imieniu.

- Drobiazg.

- Jakiej nagrody pragniesz? - Spytał biały kot.

- Do szczęścia wystarczy mi jeno, aby moja luba odzyskała ludzką postać.

- To da się zrobić. - Miauknął Ceroklis.


*



,,Purpurowa Dajna’’ zawiera relację o wspólnej wyprawie Leszyna i Białego Ceroklisa przeciw czarnoksiężnikowi Firożdanowi. Po wielu przygodach junak uwięził złego maga w kryształowej butli, którą następnie cisnął do morza. Wtedy to zaklęta w konwalię Bonisea odzyskała ludzką postać po podlaniu dwubarwną wodą. Z radością poślubiła Leszyna. W erze trzynastej w założonym przez nich rodzie przyszła na świat polska mistyczka, siostra Wanda Boniszewska.

Oniricon cz. 1133

     Śniło mi się, że:



- na regale w przychodni na ul. Staromłyńskiej w Szczecinie zobaczyłem swoją kolekcję ,,Zwierzaków'',



- w XXI wieku w Szczecinie odwiedziłem cesarza Józefa II i jego matkę, Marię Teresę, mieszkających w kamienicy na ul. Łokietka w Szczecinie razem z legwanem zielonym, kiedy moi gospodarze tego nie widzieli, uprawiałem seks z ich jaszczurką, UWAGA: To tylko sen, na jawie brzydzę się zoofilią,



- cesarz Franciszek Józef mieszka obecnie w Szczecinie, służy mu olbrzymi komar imieniem Fred, który pije krew, chociaż jest samcem,



- będąc licealistą spotkałem w centrum handlowym Ravialusa ov Rikłocica, który przypomniał mi o kartkówce o epidemiach z geografii, byłem nieprzygotowany, zaś Ravialus śmiał się złośliwie ze mnie,



- ojciec kilkunastu chłopców śmiał się z prezydenta Karola Nawrockiego, który powiedział ,,pucie'' zamiast płcie, powiedziałem mu, że każdy może się przejęzyczyć i prezydent traktuje zapewne tę wpadkę z humorem,



- dom na ul. Ćwiartki 3/4 we Wrocławiu, gdzie mieszkali Kiepscy był TBS - em,



- Marian Paździoch, jego żona Helena i dwoje małych dzieci wyszli przed dom na szczudłach, Marian oznajmił księdzu, nie zamierza iść do seminarium duchownego,



- jakaś kobieta zgorszyła się tym, że przed zimą kilkuletnie dzieci i niektórzy dorośli zamieniają się w poczwarki, z których na wiosnę wychodzą motyle, uznała, że jest to zboczenie,



- Marta Nawrocka była kiedyś gwiazdą rocka,



- byłem w szkole gdzie surowi, wąsaci urzędnicy wypytywali mnie, kiedy ostatnio szukałem pracy,



- wśród pogańskich Prusów pojawił się prorok, który przepowiedział, że jeśli nie przyjmą chrześcijaństwa, zostaną podbici przez Krzyżaków,



- pan Andreus ov Leovishiner przeczytał kartkę z napisanymi przeze mnie snami i poprawiał na niej błędy ortograficzne,



- zobaczyłem mężczyznę, który miał kolana z ziemniaków, szczerzących zęby piranii.