wtorek, 25 sierpnia 2026

Przegrzany Fourier





Ryc. za: Molecular Expressions - Florida State University


 ,,Podczas pobytu w Egipcie [Jean - Baptiste Joseph] Fourier [1768 - 1830] ubzdurał sobie, że najlepszym sposobem zachowania dobrego zdrowia jest utrzymywanie organizmu w bardzo wysokiej temperaturze. Miał więc zawsze na sobie wiele warstw grubego ubrania, co sprawiało, że wyglądał jak mumia egipska, a pomieszczenia, w których przebywał, nawet w lecie ogrzewał ponad miarę, tak że - zdaniem umęczonych gości - było w nich goręcej niż w piekle. W wyniku tego postępowania Fourier nabawił się anewryzmu, a jego śmierć przyspieszył nieszczęśliwy upadek ze schodów'' - Andrzej K. Wróblewski ,,Uczeni w anegdocie''

Antyintelektualista Marat



 ,,Niepoślednią rolę w tworzeniu atmosfery nienawiści do uczonych odegrał Jean Paul Marat (1743 - 1793). Był on samoukiem, interesującym się zwłaszcza fizyką i medycyną. Kiedy odrzucono jego ofertę pisania artykułów do Wielkiej Encyklopedii Francuskiej, rozczarowany wyjechał do Anglii, gdzie przebywał przez 11 lat, ucząc francuskiego i kontynuując lekturę dzieł z przyrodoznawstwa. Gdy uniwersytet w Edynburgu, gdzie był wykładowcą francuskiego, przyznał mu honorowy doktorat z ... medycyny, Marat uznał, że wybitnym lekarzem, i rozpoczął propagowanie leczenia elektrycznością. Wydawał też dzieła z fizyki, między innymi o teorii cieplika oraz o teorii barw. Dziwaczne poglądy Marata, przedstawione w tych pracach, były ostro krytykowane przez członków Akademii Nauk. Głęboko dotknięty, Marat nie zapomniał tej krytyki, którą traktował jako bezpodstawną zniewagę, toteż kiedy po wybuchu rewolucji zaczął wydawać dziennik 'Przyjaciel Ludu', nie omieszkał poszukać rewanżu. W atakach na uczonych nie przebierał w słowach. Na przykład 27 stycznia 1791 roku umieścił w nim Donos na koryfeusza szarlatanów pana Lavoisera, syna szalbierza, niedouczonego chemika, poborcę podatków...'' - Andrzej K. Wróblewski ,,Uczeni w anegdocie''


    Przykład Marata pokazuje, że foliarze mogą być niebezpieczni.

Ziemia w kształcie cytryny



 ,,Natomiast według podanego przez Kartezjusza obrazu świata, wokół Ziemi miał się znajdować wir, będący przyczyną grawitacji i wywierający ciśnienie powodujące wydłużony - na podobieństwo cytryny - kształt Ziemi. Pogląd ten podtrzymywał Jacques Cassini dowodząc, że potwierdzają to pomiary długości łuku południka, które wykonał we Francji (jak dziś wiemy, bardzo niedokładnie)'' - Andrzej K. Wróblewski ,,Uczeni w anegdocie'' 



 

Robert Boyle i alchemia



 ,,Eksperymenty chemiczne Boyle'a doprowadziły go do przekonania, że obowiązująca od starożytności teoria elementów jest nieprawdziwa. Skrytykował ją w dziele Sceptical Chymist, w którym podał własną definicję substancji chemicznej (pierwiastka). Dzięki temu uchodzi za ojca nowoczesnej chemii. Ciekawe, że wierzył on nadal w alchemiczną możliwość produkcji złota i w 1689 roku przekonał rząd, by nie wprowadzał zakazu takich eksperymentów'' - Andrzej K. Wróblewski ,,Uczeni w anegdocie''

Zwierzęta Newtona

 



,,Na temat Newtona, podobnie jak innych wielkich ludzi, krąży wiele anegdot zmyślonych. Opowiada się na przykład, że to jego ulubiony pies, Diament, skacząc przewrócił zapaloną świecę i wywołał pożar, w którym spłonęła znaczna część rękopisów Newtona. Według innej historyjki uczony wyciął z dołu drzwi otwór, żeby ulubiona kotka mogła łatwo wchodzić i wychodzić z jego pokoju, a kiedy powiła kocięta - dodał obok dla nich mniejszy otwór. Ma to świadczyć o wielkim roztargnieniu uczonego. Anegdoty te nie są prawdziwe z prostego powodu: Newton nie lubił psów i kotów i nigdy żadnego nie trzymał'' - Andrzej K. Wróblewski ,,Uczeni w anegdocie''




Fot. za: Faraone

 

Van Helmont, alchemia i medycyna

 



,,Van Helmont reprezentuje przejście od alchemii do chemii. Obok doświadczeń i poszukiwań chemicznych z całą powagą opisuje też swe poszukiwania 'kamienia filozoficznego'. [...]  Van Helmont opisuje, że w 1618 roku udało mu się zdobyć nieco takiego czerwonego proszku, za pomocą którego zamienił 8 uncji rtęci w czyste złoto. [...] rozróżnił on sześć rodzajów fermentacji pokarmu, nie tylko w żołądku i dwunastnicy, lecz także w sercu i mózgu. Każdy proces fizjologiczny w organizmie miał przebiegać pod nadzorem specjalnego 'ducha archeusa', a wszystkie one - podlegać duszy (anima sensitiva), którą van Helmont umiejscawiał w dołku, ponieważ uderzenie tam powoduje utratę świadomości.

    Ogromnie dziwaczna wydaje się nam zalecana i stosowana przez van Helmonta metoda leczenia ran tzw. 'maścią broni' (unguentum armarium). Gdy mianowicie ktoś ulegał zranieniu, owijano mu ranę wilgotnym bandażem, a broń, którą ją zadano, pokrywano i nacierano maścią m. in. z krwi pacjenta i ludzkiego tłuszczu. Opierano się w tym wypadku na starodawnej koncepcji sympatii: cząstki lekarstwa zmieszane z krwią na broni miały być przyciągane do rany'' - Andrzej K. Wróblewski ,,Uczeni w anegdocie''


Michael Stifel

 


,,Michael Stifel (1487 - 1567) z Esslingen miał spore osiągnięcia matematyczne, ale zajmował się także gematrią, to jest rozważaniem mistycznych znaczeń liczb. Był on początkowo cichym mnichem augustianinem, lecz pod wpływem swego przyjaciela Martina Lutra przeszedł na protestantyzm i stał się fanatykiem. On właśnie 'udowodnił', że papież Leon X jest Bestią, o której mowa w Apokalipsie Jana (13,18): Kto ma rozum, niech policzy liczbę Bestii, liczba to bowiem człowieka. A liczba jego sześćset sześćdziesiąt sześć.



    Jeżeli napiszemy Leon DeCIMVs (łac. decimus = dziesiąty), to wyróżnione litery przedstawiają 50 + 500 + 100 + 1 + 100 + 5 = 1656. Należy z tego odjąć M, które oczywiście oznacza mysterium (tajemnica) i dodać X, ponieważ chodzi o Leona X. Zostaje 50 + 500 + 100 + 1 + 5 + 10 = 666.



 

    Innym wyczynem Stifela było 'udowodnienie' , że koniec świata nastąpi 3 października 1533 roku. Mieszkańcy wioski Holzdorf, gdzie Stifel był pastorem, uwierzyli w tę przepowiednię, porzucili swe prace i zaczęli używać życia, trwoniąc majątki. Kiedy we wskazanym dniu nic nie nastąpiło, rozwścieczeni wieśniacy schwytali pastora. Wtrącono go do więzienia w Wittenberdze, skąd po jakimś czasie wyszedł dzięki interwencji Lutra'' - Andrzej K. Wróblewski ,,Uczeni w anegdocie''