czwartek, 26 lutego 2026

Bł. Rajmund Lull

 

,,Mare tingerem si mercurius esset’’ (łac.) ,,Zamieniłbym morze w złoto, gdyby było morzem rtęci’’ - maksyma przypisywana Lullowi



Bł. Rajmund (Ramon) Lull (ok. 1232 – ok. 1315) był hiszpańskim tercjarzem franciszkańskim, filozofem, apologetą, misjonarzem i męczennikiem, zaś według renesansowej legendy – również alchemikiem. Napisał ,,Ars magna’’, rozprawę o sposobach dochodzenia do prawdy, dającą podwaliny nowej nauce, kombinatoryce. W sumie przypisywano mu autorstwo ok. 300 prac. Na soborze w Vienne (1311 – 1312) domagał się utworzenia na uniwersytetach wydziałów języków arabskiego, chaldejskiego i hebrajskiego na użytek katolickich misjonarzy i apologetów. Głosił Ewangelię muzułmanom w Tunisie i Algierze. Był raniony sztyletem przez swego arabskiego sługę i kamienowany przez tłum. Zmarł z powodu ran w Algierze lub w drodze powrotnej na rodzinną Majorkę.



Według legendy Lull jako mąż i ojciec zadurzył się w zamężnej Ambrosii di Castello, za którą wjechał konno do kościoła. Pragnąć zbyć zalotnika, Ambrosia oświadczyła, że wyjdzie za niego dopiero wtedy, gdy ten sporządzi kamień filozoficzny. Lull został więc alchemikiem i dokonał Wielkiego Dzieło. Przyniósł Ambrosii kamień filozoficzny. Oboje jednak byli już jednak starzy. W międzyczasie zdążyli też owdowieć. (Za: Éliphas Lévi ,,Historia magii’’). Błędnie przypisywano mu autorstwo alchemicznych traktatów ,,Testamentum’’ i ,,Liber de secretis naturae seu de quinta essentia’’, w rzeczywistości spisanych w XIV wieku już po jego śmierci. Inspirowali się nimi XVI – wieczni okultyści; Cornelius Agrippa (1486 – 1535) i Giordano Bruno (1548 – 1600). Lullowi przypisywano uzyskanie soli potasu, oleju esensjonalnego i miękkiej rtęci, rektyfikację spirytusu winnego i kupelację srebra. Miał być również twórcą złotych monet, zwanych rajmondynami (monetami Rajmunda) na dworze króla Anglii, Edwarda III (1312 – 1377).

środa, 25 lutego 2026

Czarny Sofoniasz?



 ,,Imię Sofoniasz oznacza 'Jahwe ochronił' i spotykamy je w różnych księgach ST (2 Krl 25, 18; 1 Krn 6, 36; Jr 21, 1). Tytuł księgi (So 1,1) podaje rodowód proroka aż do czwartego pokolenia. Początek tej genealogii zwraca uwagę na imię Kuszi, które w języku hebrajskim może oznaczać Etiopczyka. W związku z tym istnieją przekonania, że Sofoniasz nie był Hebrajczykiem. Niektórzy nawet twierdzą, że był czarnoskórym niewolnikiem świątynnym. Jednak typowo hebrajskie imiona dalszych przodków: Gedaliasz, Amariasz, Ezechiasz, podane w tym miejscu celowo, zdecydowanie przeczą tym tezom'' - ,,Wprowadzenie do Księgi Sofoniasza'' [w]: ,,Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu. Najnowszy przekład z języków oryginalnych z komentarzem''



 

Eliphas Levi

 

,,Nie możecie pić z kielicha Pana i z kielicha demonów; nie możecie zasiadać przy stole Pana i przy stole demonów’’ - 1Kor 10, 21



Éliphas Lévi (właśc. Alphonse Louis Constant, 1810 – 1875) był francuskim okultystą i historykiem, człowiekiem pełnym sprzeczności, żyjącym w burzliwych, ,,ciekawych’’ czasach. Napisał ,,Dogmat i rytuał wysokiej magii’’ (1856), ,,Historię magii’’ (1860) i ,,Klucz do wielkich tajemnic’’ (1897). Łączył praktykowanie magii (grzech ciężki przeciwko pierwszemu przykazaniu!) z przywiązaniem do Kościoła katolickiej. Zamierzał zostać księdzem, lecz porzucił seminarium, zakochany w Adeli Allenbach. Za swoje wczesne rozprawy, próbujące godzić chrześcijaństwo z socjalizmem utopijnym był karany przez władze więzieniem i wysokimi grzywnami. W 1848 r. wziął udział w rewolucji lutowej. Pomimo papieskiego zakazu (obowiązującego od XVIII wieku do naszych czasów) wstąpił do masonerii. Opuścił jednak lożę po krytyce swojego wykładu. Podczas seansu w domu pisarza Edwarda Bulwera Lyttona (1803 – 1873) w Wielkiej Brytanii wywoływał ducha legendarnego, starożytnego filozofa, Apoloniusza z Tiany.



Uważał magię za naukę, wykorzystującą światło astralne i magnetyzm do celów dobrych lub złych. Rzekomo miała być całkowicie zgodna z wolą Bożą. Obraz Maryi depczącej głowę węża uznawał za symbol panowania nad światłem astralnym. Postać szatana traktował (inaczej niż Kościół) w sposób bezosobowy, jedynie jako alegorię braku dobra. Za pozytywne zjawiska uznawał magię, gnozę, kabałę (znaną rzekomo już Abrahamowi i Mojżeszowi) oraz wolnomularstwo. Uważał, że dopiero profanacje i wypaczenia ze strony czarowników zmusiły Kościół do potępienia tych zjawisk.



Za dobrych magów uważał: starożytnych Egipcjan, Babilończyków, Zoroastra, legendarnego Hermesa Trismegistosa (powyżej), Pitagorasa, westalki, galijskich druidów, trzech Mędrców ze Wschodu, zdążających do Betlejem, Juliana Apostatę i Hypatię z Aleksandrii (szanował ich pomimo odrzucenia przez nich chrześcijaństwa), żydowskich autorów kabalistycznych ksiąg ,,Zohar’’ i ,,Sefer Jecira’’, sądy kapturowe (powołane przez Karola Wielkiego do zwalczania czarowników i zbuntowanych wasali), błędnych rycerzy i ich damy, św. Alberta Wielkiego, bł. Rajmunda Lulla, św. Joannę d’Arc, Antona Mesmera, benedyktyńskiego opata Trithemiusa, Jacquesa Cazotte’a (demaskatora satanizmu w powieści ,,Diabeł zakochany’’), J. W. Goethego (porównał ,,Fausta’’ do ewangelicznej przypowieści o synu marnotrawnym) i Napoleona Bonaparte (człowieka wybranego przez Opatrzność do obrony świata przed anarchią).



Negatywnie oceniał natomiast: hinduizm, buddyzm (nazywał Buddę chińskim imieniem Fo), perski dualizm (źródło późniejszego manicheizmu), sabaty czarownic, Cyganów (zmuszonych do tułaczki za profanację świętych tajemnic), zakon templariuszy (z całą powagą przypisywał im zamiar obalenia Kościoła), Gillesa de Raisa, Dantego (uważał ,,Boską komedię’’ za … manifest satanizmu i czarnej magii), Cagliostra (szarlatana i założyciela rytu egipskiego w masonerii), rewolucję francuską (1789 – 1795), współczesnych sobie spirytystów, socjalistów i emancypatki oraz swego dawnego mentora, polskiego filozofa Józefa Marię Hoene – Wrońskiego (1776 – 1853).



Niekiedy grzeszył naiwnością, wierząc w mity i legendy. Uznawał za realne smoki i monstrualne zwierzęta, będące antagonistami świętych z hagiograficznych legend. Czarną magię powołującą do życia bestie i potwory uznawał za pełnoprawne, alternatywne wyjaśnienie w stosunku do istniejącej już wówczas nauki, zwanej paleontologią. Wierzył również w wampiry, pojawiające się w wyniku działania czarowników. Uspokajał, że upiory te występują rzadko i nie mogą skrzywdzić człowieka o czystym sercu. Pisał o zawiązanej w średniowieczu antychrześcijańskiej konspiracji czarownic, dawnych kultów pogańskich i ,,żydowskiego resentymentu’’. Spiskowcy ci mieli wyrządzać wiele zła min. poprzez ofiary z ludzi i rytualne orgie, co wymagało zdecydowanego działania ze strony Kościoła. Autor nie pochwalał jednak rozwiązania w postaci palenia czarownic na stosie. Z drugiej strony wykazał zdrowy krytycyzm wobec legend o praktykowaniu magii przez papieża Sylwestra II, licznych przekazach o nadprzyrodzonych zjawiskach i sektach (np. narosłych wokół osoby zaginionego Delfina, Ludwika XVII).



Zaletą ,,Historii magii’ są liczne ciekawostki z lamusa, wadą zaś – brak bibliografii. Opinia autora o możliwości pogodzenia magii z okultyzmem była, jest i będzie sprzeczna ze stanowiskiem Kościoła. ,,KKK 2117 Wszystkie praktyki magii lub czarów, przez które dąży się do pozyskania tajemnych sił, by posługiwać się nimi i osiągać nadnaturalną władzę nad bliźnim – nawet w celu zapewnienia mu zdrowia – są w poważnej sprzeczności z cnotą religijności. Praktyki te należy potępić tym bardziej wtedy, gdy towarzyszy im intencja zaszkodzenia drugiemu człowiekowi lub uciekanie się do interwencji demonów. Jest również naganne noszenie amuletów. Spirytyzm często pociąga za sobą praktyki wróżbiarskie lub magiczne. Dlatego Kościół upomina wiernych, aby wystrzegali się ich. Uciekanie się do tak zwanych tradycyjnych praktyk medycznych nie usprawiedliwia ani wzywania złych mocy, ani wykorzystywania łatwowierności drugiego człowieka’’. Lévi był ceniony przez XX – wiecznych okultystów. Według Rudolfa Steinera w poprzednim wcieleniu był azteckim magiem i kapłanem. Z kolei satanista Aleister Crowley uważał, że sam był Lévim w poprzednim życiu.

wtorek, 24 lutego 2026

Czy ptaki istnieją?



 ,,W 2017 roku dwudziestokilkuletni Peter McIdoe stworzył satyryczną teorię spiskową 'ptaki nie są prawdziwe'. Głosi ona, że ptaki to w rzeczywistości drony wypuszczone przez rząd USA w celu szpiegowania własnych obywateli. Wyjaśnia ona swój sposób, dlaczego ptaki lubią siadać na liniach energetycznych: aby się naładować. Zwolennicy 'ptasiej prawdy' poszli jak kaczki do wody za McIdoem [...]'' - Sander van der Linden ,,Fake news. Jak dezinformacja infekuje umysły i jak się na nią uodpornić''



 

Humor o Bliskim Wschodzie




 - Jak nazywa się stolica Kataru?

- Zakichane!


Prawdziwa stolica Kataru nazywa się Ad - Dauha. 

Kain w foliowej czapce



,,W styczniu 2019 roku Buckey Wolfe, dwudziestosześcioletni mężczyzna z Seattle, został oskarżony o wbicie czterostopowego miecza w głowę własnego brata. Według policji powiedział, że zabił, ponieważ jego brat był zmiennokształtnym jaszczurem. Wolfe został oskarżony o morderstwo, ale został uniewinniony, gdyż uznano go za umysłowo chorego'' - Sander van der Linden ,,Fake news. Jak dezinformacja infekuje umysły i jak się na nią uodpornić'' 

 


 

Królik Bugs w Disneylandzie

 

 


 ,,W jednym z dobrze znanych badań, 'studium Królika Bugsa', Loftus przedstawiła respondentom fałszywą broszurę Disneylandu zatytułowaną 'Czas przypomnieć sobie o magii'. Chodziło o to, by uaktywnić wspomnienia z dzieciństwa związane z wizytą w przybytku Disneya. Broszura nie była jednak tak całkiem zwyczajna: zawierała przekaz od Królika Bugsa, postaci z kreskówek Warner Brothers, która tym samym nie mogła być obecna w Disneylandzie. Po zapoznaniu się z broszurką około 25 do 35 procent uczestników badania twierdziło, że spotkało Królika Bugsa w Disneylandzie. Niektórzy opisywali nawet do spotkanie, jakieś 60 procent z nich dodawało, że przytuliły chodzącą maskotkę, a ktoś zauważył, że Bugs trzymał w dłoni marchewkę'' - Sander van der Linden ,,Fake news. Jak dezinformacja infekuje umysły i jak się na nią uodpornić''



 Innym przykładem tego samego zjawiska był mój znajomy. Mówił, że w czytanych przez niego książkach Andrzeja Pilipiuka o Jakubie Wędrowyczu występował Ławrientij Beria oraz nazwał Semena Korczaszkę Tatarem.