,, […] Dong co ma świecący nos, to bohater wiersza Edwarda Leara. Przedstawiającą go statuetkę, wykonaną według projektu graficznego Bohdana Butenki, co roku przyznaje wydawcom Fundacja Świat Dziecka wraz z tytułem: ‘Dziecięcy Bestseller Roku’.
Mamy już Małego Donga, którego w zeszłym roku dostaliśmy od dziecięcego jury. W tym roku jury profesjonalne, w skład którego wchodzą między innymi pisarze, graficy i krytycy, przyznało główną nagrodę – Dużego Donga – naszemu czasopismu oraz całej rodzinie ‘Zwierzaków’. Cieszymy się bardzo z tej nagrody. Dziękujemy! [...]’’ - ,,Bestseller ‘95’’ [w]: ,,Zwierzaki’’ nr 7 (43), lipiec 1995
Edward Lear (1812 – 1888) był angielskim poetą i rysownikiem, znanym jako autor humorystycznych wierszy dla dzieci.
W maju 2026 r. przeczytałem ,,Donga co ma świecący nos i inne wierszyki pana Leara’’, wybór utworów z ,,The Book of Nonsense’’ w przekładzie Andrzeja Nowickiego (1909 – 1986) z ilustracjami Bohdana Butenki (1931 – 2019). Książka ukazała się w 1973 r. nakładem wydawnictwa ,,Nasza Księgarnia’’.
Podmiot liryczny pisał o sobie z dużą dawką autoironii. Wspomniał o swojej przyjaźni z kotem Fossem. Tworząc świat na opak, wspomniał, że mleko wziął z ula, zaś miód dostarczyła mu krowa.
W zamieszczonych na końcu zbioru limerykach ukazał absurdalne przygody mężczyzn z Tasmanii, Bombassy (fikcyjnego miejsca, nazwanego podobnie jak kenijski port Mombasa), Konstancy, Kalkuty a nawet Łowicza. Przypuszczam, że polskie wzmianki o Łowiczu, Kraku, walczącym ze smokiem i bigosie mogły zostać dodane przez tłumacza.
Okruszek, chłopiec wychowany przez ciocię, wypłynął na morze, aby złowić dla niej fokę. Powrócił do domu bez palców o stóp.
Zmartwiony mężczyzna kupił sobie jelenia. Wyruszył na jego grzbiecie w nieznane, aby pozbyć się smutku. W średniowieczu jeleń, zwłaszcza biały symbolizował Chrystusa. Nie wiem jednak czy właśnie to poeta miał na myśli.
Na Tasmanii żył człowiek od dzieciństwa uwięziony w czajniku. Mieszkaniec Łowicza (wówczas w zaborze rosyjskim) mylił dzień z nocą. W dzień mówił ,,dobranoc’’, zaś w nocy ,,dzień dobry’’. Utwory te nawiązują do bardzo starej tradycji postrzegania mieszkańców dalekich krajów jako robiących wszystko na opak. Już Herodot wskazywał na obyczaje Egipcjan, diametralnie różniące się od zwyczajów greckich.
Lear pisał także o fantastycznych istotach, zamieszkujących baśniowe krainy.
Akond ze Skwak był nieokreślonym stworzeniem o nieznanych obyczajach i upodobaniach. Nie wiadomo nawet czy mógł zaliczać się do ludzi.
Dżamble były karzełkami o zielonych głowach i niebieskich rękach. Odważne i uparte przepłynęły wbrew radom przyjaciół morze, używając sitka jako statku. U celu wyprawy kupiły min. 40 butelek lemoniady, prosię i tort orzechowy. W wierszu o nich dostrzegam baśniowe reminiscencje wielkich odkryć geograficznych.
Dong, rdzenny mieszkaniec kraju Gromboliarów pokochał Pannę z rasy Dżambli, która przypłynęła sitkiem zza morza. Chcąc ją spotkać ponownie, sporządził sobie sztuczny nos z kory. Zawiesił na nim latarnię i wyruszył na poszukiwanie ukochanej. Wędrują, przygrywał sobie na flecie.
Takie coś było nieokreśloną istotą, wyglądającą na rysunku Butenki jak owca z łysą, ludzką głową. Wzbudziło ciekawość zwierząt, które szybko zaprzyjaźniły się z nim.
Stół i krzesło poszły sobie dla odmiany na spacer i spodobały im się to. Zaprzyjaźniły się ze spotkanymi na dworze gąsiorem Kwakiem, Kretem, Żuczkiem i Rakiem.
Z zabawną twórczością Leara zetknąłem się po raz pierwszy dzięki cytowanemu powyżej, przyrodniczemu czasopismu ,,Zwierzaki’’, wydawanemu w latach 1992 – 1999. Za polski odpowiednik Leara można uznać Jana Brzechwę (1898 – 1966), któremu również nie brakowało humoru i wyobraźni. Polecam również wpis ,,Nonsensowne rośliny Edwarda Leara’’.







































