sobota, 6 czerwca 2026

Marzenia o lataniu

 


,,Od czasów mitycznego Dedala w starożytnej Grecji ludzie pragnęli latać jak ptaki. Przez wieki utrzymywało się przekonanie, że wystarczy naśladować ptaki i poruszać jak one skrzydłami, aby wznieść się w powietrze. W średniowieczu w Europie wielu eksperymentatorów przypinało sobie skrzydła i skakało w powietrze z wierzchołków wież oraz z wysokich skał, aby w efekcie uderzyć o ziemię, często z fatalnymi skutkami. W XV wieku genialny włoski artysta i myśliciel, Leonardo da Vinci, poświęcił się zgłębianiu tajemnic lotu. Leonardo również był przekonany, że ludzie mogą się nauczyć latania od ptaków. Zdawał sobie jednak sprawę, iż mięśnie człowieka są zbyt słabe, aby poruszać skrzydłami przez dłuższy czas, toteż szkicował projekty maszyn z poruszającymi się skrzydłami - 'ornitopterów'. Szkice te odkryto po paru wiekach w jego notatniku. O ile wiadomo, Leonardo nigdy nie próbował sam realizować swych projektów. Niestety, maszyny wykonane według tych projektów nie byłyby zdolne do wzniesienia się w powietrze; naśladowanie lotu ptaków jest dużo bardziej skomplikowane, niż myślał Leonardo.



LATAJĄCA KACZKA

    W 1678 r. francuski ślusarz Besnier próbował lotu ze skrzydłami wyglądającymi jak płetwy łap kaczki. Miał szczęście, uchodząc z życiem po 'lądowaniu'.




Ryc. za: Boris Vallejo 

PIERWSZY WYPADEK LOTNICZY?

    Według starej legendy greckiej Dedal był budowniczym słynnego labiryntu dla króla Krety, Minosa. Gdy labirynt był już gotowy, Minos wtrącił Dedala do więzienia, aby zapobiec wyjawieniu sekretów budowli. Dedalowi wraz z synem Ikarem udało się jednak uciec, wzbijając się w powietrze na skrzydłach z piór ptasich sklejonych woskiem; Ikar wzbił się za wysoko, słońce stopiło wosk, a on runął do morza. [...]


JESZCZE PRZED NIEWIELU LATY...

    Idea latania tak jak ptaki utrzymywała się bardzo długo. [...] Jeszcze w 1932 roku rosyjski artysta i wizjoner, Vladimir Tatlin, lansował projekt szybowca o wahliwych skrzydłach, określając go jako 'przedmiot codziennego użytku dla mas'. ''

- Andrew Nahum ,,Maszyny latające''



    Istnieją też ludzie bojący się latać. Wyśmiewa się ich i mówi im o statystykach, przedstawiających samoloty jako najbezpieczniejszy środek transportu. 

piątek, 5 czerwca 2026

Senne myszy



 ,,Skąd się na polach biorą myszy?

Czy, gdy już las usypia w ciszy,

A bajki na brzegach snów się złocą,

Spod mioteł wybiegają nocą?


Czy, gdy jesteśmy na spacerze,

Wychodzą z dziur w szwajcarskim serze,

Gdzie od lat trzystu dwóch czy trzech

Myszkują, choć to wzbudza śmiech.




Czy może boją się ogromnie:

Pułapek, kotów, z wodą konwi

I myszołowów oraz sów,

W pole wychodzą z naszych snów.


No powiedz, skąd na polach myszy

Biorą się, gdy nikt nic nie słyszy

I gdy już gasną szczapy smolne.

Nie wiesz? Z nazwy, bo one są polne''

- Lech Isakiewicz ,,Myszy'' [w]: ks. Józef Andruszewski SAC (red.) ,,Jest nad kilkoro''


 


                                                        Ryc. za: Lori Hutchison


Ludwik XVI uzdrowiciel

 


,,14 czerwca wystąpił w roli cudotwórcy: od czasu pierwszych Kapetyngów władcom Francji przypisywano cudowną moc leczenia skrofułów. W wielkiej alei ustawiło się więc prawie dwa i pół tysiąca chorych, a w tym wielu młodych; klęczeli stłoczeni ciasno w dwóch rzędach, a król musiał każdego dotknąć ręką wypowiadając tradycyjną formułę. Ceremonia - ciągle według Croya - wymagała wiele odwagi i siły, tak była 'przykra i odrażająca''' - Jan Baszkiewicz ,,Ludwik XVI''



    Zainteresowanym tematyką królewskiego dotyku polecam wpis ,,Królowie cudotwórcy''. 

Oniricon cz. 1141

     Śniło mi się, że:



                                                    Ryc. za: Easy - Peasy. AI


- stałem na australijskiej plaży i widziałem wystająca z oceanu Wielką Rafę Koralową, po której można było dojść do Nowej Gwinei,



- współczułem szczeciniance, w której nodze lekarz wykrył risztę, sprawiającą jej ogromny ból, pomyślałem, że nikomu nie życzyłbym takiego cierpienia, może z wyjątkiem Putina, zaraz potem sam poczułem risztę w nodze,



- w dzień zobaczyłem gromadkę jeży na trawniku przed domem i rozczuliłem się na ich widok,



- Leszek Miller zapuścił długie włosy i przyszedł do żeńskiego klasztoru, gdzie zakonnice zorganizowały spotkanie z Donaldem Trumpem, Wojciechem Cejrowskim, Krzysztofem Stanowskim i innymi konserwatystami, Miller chciał ich wszystkich zabić, lecz wyręczył go w tym Likwidator, który podpalił klasztor, ocalała matka przełożona cieszyła się, że nie cały klasztorny księgozbiór spłonął,




- w czołówce francuskiej kreskówki ,,Pan de Lis'' rudy lis zjechał po poręczy ruchomych schodów w centrum handlowym przy słowach piosenki: ,,niepoprawny słodki cwaniak tak jak wy'', Krystyna Pawłowicz i Jarosław Kaczyński też próbowali zjechać po poręczy, lecz upadki twarzami na posadzkę, uznałem to za wulgarną satyrę,



                                                Ryc. za: Lelekmusic - Instagram


- uczestniczyłem w przyjaciółmi w warsztatach teatralnych w szczecińskim Teatrze Lalek ,,Pleciuga'', zajęcia prowadził dyrektor i każdemu z nas ułożyć własną historię, Adamus ov Handristiacus odczytał swój scenariusz o kościotrupie tańczącym z dynią w dłoniach, potem przyszła do nas Chorwatka z zespołu ,,Lelek'', ubrana w białe giezło, lecz bez tatuażu na twarzy, miała rozpuszczone blond włosy, zachwycony jej urodą, porównałem ją do Anej z Lasu,




- na randce z Jeną ov Blackeyovą powiedziałem, że jestem homoseksualistą, UWAGA: To tylko sen, nic takiego się nie wydarzyło,



                                                        Ryc. za: Charaktery


- na studiach nocowałem w jednej sali z siwobrodym profesorem antropologii, przed snem czytał mi baśń braci Grimm, zaś jego twarz stała się na moment twarzą młodej blondynki, w baśni zła macocha poraniła nożem plecy swojej pasierbicy, piła ludzką krew, została żoną króla i usiłowała pożreć swoją pasierbicę. 

czwartek, 4 czerwca 2026

,,Sydonia''

 

,,Głupota ogółu robi z mądrych kobiet wiedźmy’’

- Hanna Kowalewska ,,Tego lata w Zawrociu’’ (1997)



W czerwcu 2026 r. przeczytałem ,,Sydonię’’, beletryzowaną biografię napisaną przez szczecińskiego historyka i archiwistę Bogdana Frankiewicza (1923 – 2003) z 1986 r.



Sydonia von Borck (1540 – 1620) ze Strzmielowa, córka Ottona i Anny, młodsza siostra Ulricha i Doroty była szlachcianką ze starego, pomorskiego rodu Borcków pochodzenia słowiańskiego. Ta piękna, inteligentna i dumna kobieta znała się na zielarstwie i warzeniu piwa. W młodości jako dama dworu została uwiedziona i porzucona przez księcia Ernesta Ludwika (1545 – 1592). Nigdy nie założyła rodziny. Krewni usiłowali pozbawić ją majątku. Na starość zamieszkała w domu dla panien w dawnym klasztorze cysterskim w Marianowie, gdzie niestety nie znalazła zrozumienia. Została oskarżona o czary i poddana torturom. (Autor opisał kontekst ówczesnych polowań na czarownice i stosowania tortur w praktyce sądowej 1). Do końca zachowała jasność umysłu. W przerwach między torturami odwoływała wymuszone nimi zeznania. Została stracona w Szczecinie przez ścięcie (przysługujące jej jako szlachciance). Jej zwłoki spalono następnie na stosie.




                                                    Ryc. za: Prestiż Magazyn Szczeciński 


Przyczyną zguby nieszczęsnej Sydonii była jej czarna legenda wymyślona przez wrogów. Już w dzieciństwie miała otrzymać od czarownicy Wagnerowej z Uchtenbergen magiczne lustro i dar przepowiadania przyszłości. Służyły jej dwa diabły – chowańce; Chim i potężniejszy od niego Jürgen, przybierające postaci psów, kotów i trójnogich zajęcy. Pomawiano ją o stosunki seksualne z diabłami i śpiew bluźnierczych psalmów Judasza. Cierpiąca na skutek samotności i odrzucenia przez ludzi, Sydonia rozmawiała z wróblami, co również budziło podejrzenia o konszachty z diabłem. Miała zabić czarami pastora Dawida Lüdecke z Büche, furtiana klasztoru, przełożoną Magdalenę Petersdorf i wnuka Ottona von Borcka. Niejaki Prechel ukradł kobiecie psa, który następnie śmiertelnie pogryzł jego dziecka. O tragedię oskarżono rzecz jasna Sydonię. Złamała żebro Joachimowi von Wedel i sprowadziła chorobę na Trinę Pantels. W wyniku rzuconej przez nią klątwy wymarła pomorska dynastia Gryfitów: Ernest Ludwik (1592), Jan Fryderyk (1600), Barnim XII (16030, biskup kamieński Kazimierz IX (1605), Bogusław XIII (1606), Jerzy III (1617), Filip II (1618), Franciszek I (1619), a nawet Bogusław XIV (1637), ostatni Gryfita. Po wygaśnięciu dynastii Pomorzem zawładnęła Brandenburgia.



Sydonia jest tytułową bohaterką powieści Wilhelma Meinholda ,,Sidonia von Bork, die Klosterhexe’’ (1847), której angielski przekład był bardzo popularny w wiktoriańskiej Wielkiej Brytanii oraz Elżbiety Cherezińskiej ,,Sydonia. Słowo się rzekło’’ (2023) 2. W rzekomo racjonalnym XXI wieku w Szczecinie organizowane były cyklicznie pod szyldem medycyny naturalnej ezoteryczne targi ,,Sydonia’’. Sam słyszałem przed laty jako ksiądz w kościele ostrzegał przed udziałem w tej imprezie.



1 Odsyłam do posta: ,,Pomorskie czarownice (oprócz Sydonii)’’.

2 Polecam również dostępne na tym blogu swoje opowiadanie fantasy ,,Przodkowie Sydonii’’ oraz szkic ,,Żmij Ognisty Wilk i Sydonia von Borck’’.

środa, 3 czerwca 2026

Wiara Rutherforda

 


                                                            Ryc. za: Naci Yavuz

                                          

,,Zmarły przed niedawnym czasem fizyk Ernest Rutherford od roku 1931  Lord Rutherford of Nelson - znany był wszystkim jako wybitny uczony, profesor Uniwersytetu w Cambridge i laureat nagrody Nobla za swe badania nad atomem. On to jako pierwszy dokonał rozbicia 'elementu', uważanego dotychczas za niepodzielny. Rutherford otworzył przed ludzkością bezgraniczny świat atomu, na którego tajemnice zwrócił uwagę jeszcze Pascal. A jednak ten człowiek który snuł odważne plany wyzyskania nowych źródeł energii pod postacią promieni słonecznych korzył się - przed Bogiem. Oto jego słowa:

    'Człowiek wiedzy, który odkrywa tajniki istnienia nie może wątpić w Boga. Jest to tylko błędne mniemanie laików, że uczony, który więcej wie o istocie bytu, niż inni, musi być z tego powodu niewierzący. Przeciwnie: nasza praca zbliża nas do Boga. Potęguje ona jeszcze naszą pokorę przed tą gigantyczną siłą, wobec której dzieła ludzkie niczym nie są, chociażby na ziemi wydawały się na miarę tytanów zakrojone''' - autor nieznany ,,Uczony korzy się przed Bogiem...'' [w]: ,,Niedziela 47/ 1937''


Wiara Pawłowa



 ,,Prasa rosyjska na emigracji podaje następująca rozmowę, jaka miała miejsce pomiędzy zmarłym niedawno wielkim uczonym Pawłowem a pewnym żołnierzem sowieckim. 

    Pawłow często uczęszczał do pewnej niewielkiej cerkiewki w Moskwie. Pewnego razu po skończonem nabożeństwie uczony usiadł na ławce w pobliskim parku. Po chwili przysiadł się do niego żołnierz czerwonej armji, który widząc nędznie odzianego staruszka z wyglądu przypominającego ubogiego emeryta czy też urzędnika, zapytał go z uśmiechem wyższości:

- Cóż to dziadku, zdaje się, że wierzysz w burżuazyjnego Boga?

- A wierzę, mój drogi, wierzę - odparł Pawłow. 

- Zdaje się, że i do cerkwi chodzisz, co?

- A chodzę...

- Ot ciemnota - warknął pogardliwie komunista, nie przypuszczając, że ma do czynienia z jednym z największych oczonych świata''

- autor nieznany ,,Wielki uczony Pawłow a bezbożnicy'' [w]: ,,Niedziela 18/ 1936''