czwartek, 7 maja 2026

Ceroklis

 

,,Odnowili kościół, kazali w nim i katechizowali po łotewsku, estońsku, polsku i niemiecku […] wycięli kilka świętych dębów i li, porąbali bożka gościnności ceroklis nazwanego, któremu pierwociny z jadła i napoju ciemny gmin ofiarował’’ - ks. Stanisław Załęski T.J. ,,Jezuici w Polsce tom IV Dzieje 153 kolegiów i domów jezuitów w Polsce’’, Kraków 1905




Działo się to ziemiach późniejszego Królestwa Latyki. Synowie Baltaina założyli na wydartym puszczy skrawku ziemi niewielką osadę nazwaną Valka. Pędzili swoje dni w trudzie i znoju, uprawiając pola pszenicy, jęczmienia, beru, owsa, prosa, jarzyny i sady owocowe. Hodowali świnie, bydło i owce. Zakładali pasieki i stawy pełne ryb. Nie mieli natomiast żadnego pana nad sobą, który pobierałby od nich daniny. Valka leżała z dala od uczęszczanych szlaków, nikomu to jednak nie przeszkadzało. Kmiecie z Dipatiš, najbliżej położonej osady, prawili z niechęcią, że Valkę założył Bel, osławiony złodziej. Po upływie tylu tysiącleci nie sposób już dociec ile prawdy było w tych opowieściach.

Nadchodziło już lato, kiedy po raz pierwszy od długiego już czasu w gospodzie ,,Pod Czarnym Kogutem’’ zjawił się samotny wędrowiec. Przybył z zachodu, z ziem słowiańskich. Również jego mowa zdradzała, że był Słowianinem a nie Bałtem. Dosiadał gniadej, bardzo chudej klaczy, wydającej z siebie syki i poświstywania. Pachołek, odprowadzający klacz do stajni, dowiedział się, że nosiła imię Dychawica. Sam jeździec miał długie włosy słomianej barwy, oczy zaś zielone i przenikliwe. Nosił zielony płaszcz i pochwę z mieczem u boku, znamionującym stan rycerski. Twarz pokrywały blizny oraz kilkudniowy zarost. Wszedł do izby biesiadnej i za skórkę popielicy kupił sobie drewniany kufel piwa oraz pajdę chleba ze smalcem. Jego przybycie wnet zwróciło uwagę miejscowych oraczy. Patrzyli na obcego niczym na raroga. Ciekawość pomagała im przezwyciężyć lęk przed uzbrojonym witeziem. Zaczęli dosiadać się do niego, częstować swoim jadłem i napitkiem oraz zasypywać gradem szczegółowych pytań o wielki świat, rozciągający się poza Valką.

- Zowię się Leszyn, syn Zbisława. Urodziłem się nad wielką rzeką Visaną. Na dworze mojego ojca, w murowanym lamusie ostawiłem polną konwalię.

- Co w niej takiego niezwykłego, dostojny panie? - Spytał jeden z kmieci, noszący imię Zabumas.



- Nie jest to kwiecie, jakiego pełno na łąkach – odparł po chwili Leszyn – jeno panna, którą wielce umiłowałem. Na imię jej Bonisea. Odkąd czarnoksiężnik Firożdan zaklął ją w roślinę, przemierzam świat w poszukiwaniu remedium na zdjęcie złego czaru.

Chłopi westchnęli z podziwem, słysząc tak piękną i smutną opowieść.

- Nasza znachorka umie klecić leki różniste z ziół wszelakich, jadu węży, krwi kreta i wszelkich innych ingrediencji. - Zabrała głos młoda, jasnowłosa Jana. - Sądzę, że będzie w stanie ocalić twoją lubą, witeziu.

- Doceniam twe dobre chęci, dzieweczko – odrzekł Leszyn – lecz wyrocznia Welesa wskazała mi inną drogę ratunku. Tu pomóc może jedynie dwubarwna woda; zielona i błękitna zarazem, słona i o ostrym zapachu. To jej źródła szukam po omacku niby ślepiec zrozpaczony. Ściany lamusa skrywającego zaklętą konwalię pokrywają wypisane na nich złotym tuszem święte imiona Mokoszy. Dzięki jej opiece żaden robak zesłany przez Firożdana nie odważy się podgryzać mojego kwiatuszka.

Nikt z mieszkańców Valki, pomimo najszczerszych chęci nie umiał poradzić Leszynowi gdzie mógłby znaleźć krynicę dwubarwnej wody. Dalsza rozmowa przy gęsty, słodkim piwie i suszonym leszczu zeszła na temat sioła i jego mieszkańców.

- Kto jest waszym panem?

- Nie mamy pana ni króla nad sobą, prócz Ageja na niebie – objaśnił Zabumas.

- Którym z jego posłańców najwięcej czci okazujecie? - Dopytywał Leszyn.

- Spośród Enków czcimy właściwie tylko Ceroklisa, dawcę urodzaju.

- Nigdy wcześniej nie słyszałem tego imienia. - Przyznał Leszyn.

- W naszej wiosce stoi chram Ceroklisa, zbudowany na planie koła i kryty słomianym dachem. Tylko jeden kapłan składa mu ofiary. Ceroklis ukazuje się nam pod postacią czarnego kota Bestiarza. Kot ten jest większy niż bywają zwierzęta jego gatunku. Potrafi ubić i pożreć nawet człowieka, a do tego wydaje z siebie przerażające ryki.





Leszyn wiedział co to za zwierzę. Przemierzając sioła i grody Sklawinii posłyszał bowiem opowieści kupców i podróżników o czarnych panterach, spotykanych w Bharacji i ponoć także w Afryce. Nie wiedział jednak, że elfy z Dalekiego Zachodu nazywały Bestiarza w swoim języku imieniem Tevildo, oznaczającym demona.

- Rad bym wiedzieć jakim sposobem taki gruby zwierz zagościł w waszej wiosce.



- Przyszedł do nas jako kocur zwykłych rozmiarów. Był głodny i zabiedzony. Zamiast mleka lub śmietany daliśmy mu napić się piwa. Skosztował trunku i zaraz urósł o kilka cali. Następnie zjadł koguta, świnię i czarnego wołu. Z każdym pożartym zwierzęciem stawał się coraz większy. Zamienił się w końcu w bestię, władającą ludzką mową. Zamieszkał w wybudowanym przez nas chramie na obrzeżach wioski.

- Czy będę mógł ujrzeć Ceroklisa, którego czcicie? - Zapytał Leszyn z czołem zmarszczonym od intensywnego myślenia.

- Myślę, że nasz opiekun ucieszy się, mogąc powitać tak dostojnego gościa. - Odparł z przekonaniem Zabumas.

Chłopi zaprowadzili Leszyna do chramu. Wewnątrz powitał go uściskiem ręki młody kapłan w białej szacie. Miał intensywnie zielone oczy, kozią bródkę barwy szafranu i bliznę na skroni.

- Zowię się Pirogastis i chętnie zaspokoję głód wiedzy dostojnego pana. - Tembr głosu ofiarnika zdradzał podenerwowanie.




Ryc. za: Pngtree


Pomimo wyszukanej uprzejmości, Pirogastis unikał wzroku Leszyna. Gdyby Leszyn spojrzał mu w oczy, mógłby dostrzec w nich nienawiść do całego świata. Kapłan pokazywał wypisane na ścianach modły i zaklęcia, malowane misy, rogi i puchary, służące składaniu ofiar, noże i topory, przeznaczone do tego samego celu oraz zgromadzone pieczołowicie czaszki kogutów, świń i wołów. Leszyn zaklął mimo woli, trącając stopą czerep, wyglądający na szczątki ośmioletniego dziecka. Patrząc uważniej na drewnianą podłogę, dostrzegł więcej czaszek, należących do dzieci w różnym wieku, od pięcio – do dzięsięciolatków.

- … Nie frasuj się z ich powodu, Słowianinie. Ich krew wsiąkła już w ziemię, wydającą dzięki temu obfite plony.



Leszyn zmienił się na twarzy. Zmierzając przez puszczę w stronę Valki, słyszał opowieści leśnych ludzi o łotrowskich czcicielach piekielnego kocura, nazywanych kacerzami i składanych przez nich żertwach z niewinnych dziatek. Wtedy jednak zdawały mu się jeno czczą gadaniną. Wchodząc do chramu nie miał przy sobie broni. Zgodnie z obowiązującym obyczajem zostawił oręż na zewnątrz. Dopadł Pirogastisa i z całej siły zacisnął dłonie na jego gardle.

- On oszalał! Zabije naszego kapłana! - Pisnęły wystraszone niewiasty.

Palce Leszyna zacisnęły się z siłą stalowego imadła. Kapłan zwiotczał. Pod postacią czarnego, uskrzydlonego węża, wyfrunął z chramu, wśród nieopisanego odoru siarki. Na podłodze została jedynie porzucona biała kapłańska szata.

- Straszny będzie gniew Ceroklisa! - Biadoliła przerażona Jana.

Z głębi przybytku rozległ się ryk dzikiego zwierza. Bestiarz – Ceroklis pod postacią czarnej pantery skoczył i obalił Leszyna. Dłuższą chwilę kotłowali się obaj po podłodze. Żaden chłop z Valki nie raczył wspomóc junaka, podrzucając mu ofiarny nóż do obrony. Leszyn musiał radzić sobie sam. Szczęśliwie nie brakowało mu siły. Zacisnął palce obu dłoni na gardle pantery i ścisnął tak mocno, jakby chciał wycisnąć wodę z kamienia. Chłopi jęknęli przeciągle, widząc umierającego Ceroklisa. Jego para uleciała pospiesznie z chramu pod postacią czarnego motyla. Leszyn powstał zdyszany i pełen gniewu.

- Powinienem teraz oddać płomieniom was i tę jaskinię zbójców, którą zowiecie chramem!

- Jakim prawem to czynisz?! - Zabumas był purpurowy z gniewu.

- Będąc junakiem mam obowiązek zawsze i wszędzie tępić pomiot Czarnoboga.

- Ceroklis, którego zamordowałeś był pośrednikiem między nami a Agejem.

- Głupcy, piekielni głupcy! Agej i Enkowie nigdy nie nakazaliby nikomu krzywdzić dzieci! Takich ofiar mogą domagać się jedynie smok Rykar i jego Čorty!

- Opuść naszą wioskę. - Zażądał krótko Zabumas.

- Z miłą chęcią. - Leszyn odebrał zostawiony przed wejściem oręż.

Dosiadł wiernej Dychawicy i galopem odjechał z Valki. Wcześniej zdążył jeszcze strząsnąć pył ze swoich butów…



*


W księżycową noc Leszyn siedział przed ogniskiem na skraju puszczy, pogrążony w rozmyślaniach. Zarośla zaszeleściły i wyszedł z nich majestatyczny, biały, długowłosy kocur, wielkością przypominający lwa albo tygrysa. Podszedł w stronę Leszyna, nie okazując nawet najmniejszego lęku przed ogniem.

- Ktoś ty? - Spytał Leszyn.

- Jestem prawdziwym Ceroklisem. Dziękuję ci, że usunąłeś z Valki uzurpatora czyniącego nieprawość w moim imieniu.

- Drobiazg.

- Jakiej nagrody pragniesz? - Spytał biały kot.

- Do szczęścia wystarczy mi jeno, aby moja luba odzyskała ludzką postać.

- To da się zrobić. - Miauknął Ceroklis.


*



,,Purpurowa Dajna’’ zawiera relację o wspólnej wyprawie Leszyna i Białego Ceroklisa przeciw czarnoksiężnikowi Firożdanowi. Po wielu przygodach junak uwięził złego maga w kryształowej butli, którą następnie cisnął do morza. Wtedy to zaklęta w konwalię Bonisea odzyskała ludzką postać po podlaniu dwubarwną wodą. Z radością poślubiła Leszyna. W erze trzynastej w założonym przez nich rodzie przyszła na świat polska mistyczka, siostra Wanda Boniszewska.

Oniricon cz. 1133

     Śniło mi się, że:



- na regale w przychodni na ul. Staromłyńskiej w Szczecinie zobaczyłem swoją kolekcję ,,Zwierzaków'',



- w XXI wieku w Szczecinie odwiedziłem cesarza Józefa II i jego matkę, Marię Teresę, mieszkających w kamienicy na ul. Łokietka w Szczecinie razem z legwanem zielonym, kiedy moi gospodarze tego nie widzieli, uprawiałem seks z ich jaszczurką, UWAGA: To tylko sen, na jawie brzydzę się zoofilią,



- cesarz Franciszek Józef mieszka obecnie w Szczecinie, służy mu olbrzymi komar imieniem Fred, który pije krew, chociaż jest samcem,



- będąc licealistą spotkałem w centrum handlowym Ravialusa ov Rikłocica, który przypomniał mi o kartkówce o epidemiach z geografii, byłem nieprzygotowany, zaś Ravialus śmiał się złośliwie ze mnie,



- ojciec kilkunastu chłopców śmiał się z prezydenta Karola Nawrockiego, który powiedział ,,pucie'' zamiast płcie, powiedziałem mu, że każdy może się przejęzyczyć i prezydent traktuje zapewne tę wpadkę z humorem,



- dom na ul. Ćwiartki 3/4 we Wrocławiu, gdzie mieszkali Kiepscy był TBS - em,



- Marian Paździoch, jego żona Helena i dwoje małych dzieci wyszli przed dom na szczudłach, Marian oznajmił księdzu, nie zamierza iść do seminarium duchownego,



- jakaś kobieta zgorszyła się tym, że przed zimą kilkuletnie dzieci i niektórzy dorośli zamieniają się w poczwarki, z których na wiosnę wychodzą motyle, uznała, że jest to zboczenie,



- Marta Nawrocka była kiedyś gwiazdą rocka,



- byłem w szkole gdzie surowi, wąsaci urzędnicy wypytywali mnie, kiedy ostatnio szukałem pracy,



- wśród pogańskich Prusów pojawił się prorok, który przepowiedział, że jeśli nie przyjmą chrześcijaństwa, zostaną podbici przez Krzyżaków,



- pan Andreus ov Leovishiner przeczytał kartkę z napisanymi przeze mnie snami i poprawiał na niej błędy ortograficzne,



- zobaczyłem mężczyznę, który miał kolana z ziemniaków, szczerzących zęby piranii. 

środa, 6 maja 2026

Majowie

 

,,Świat nie zobaczy już takich czarów, które były już stare, gdy Lemuria była młoda a sztandary Matki Imperiów łopotały dumnie nad Egiptem, Atlantydą i czerwonymi jak róże miastami Majów’’ - Lin Carter ,,Czarnoksiężnik z Lemurii’’



Majowie byli wysoko rozwiniętą cywilizacją prekolumbijską z Ameryki Środkowej; terenów dzisiejszego Meksyku (stan Chiapas i półwysep Jukatan), Gwatemali, Belize, Salwadoru, Hondurasu i Nikaragui. Stworzyli własne pismo obrazkowe, mitologię (znaną z ksiąg ,,Popol Vuh’’ i ,,Chilam Balam’’) i państwa – miasta (podobnie jak starożytni Sumerowie i Grecy). Budowali piramidy. Dużo osiągnęli w dziedzinie matematyki i astronomii. Znali zero (niezależnie wynalezione również na Cejlonie) oraz ułożyli bardzo dokładny kalendarz. Cywilizacja Majów istniała w przedziale czasowym od starożytności do podboju hiszpańskiego w XVI wieku. Niestety składali ofiary z ludzi choć na mniejszą skalę niż Aztekowie. W 2006 r. zrobiło się o nich głośno za sprawą filmu ,,Apocalypto’’ Mela Gibsona. Nauka o Majach nazywa się majanistyka. Z kolei majanizm jest zespołem pseudonaukowych twierdzeń o historii i kulturze Majów.




                                    Ryc. za: Historical Easter Eggs - Today in History


Za przodków tego tajemniczego ludu byli uważani min. Irlandczycy, skandynawscy wikingowie, rozbitkowie z Arki Noego, uchodźcy ze zniszczonej Troi, żeglarze Aleksandra Wielkiego, Chińczycy 1 oraz Indianie Hopi z zatopionego kontynentu Kaskary 2. Pierwowzorem Kukulkana miał być św. Patryk (powyżej). Majański mit o trzygłowym smoku nawiązywał rzekomo do trójlistnej koniczyny, której apostoł Irlandii używał jako symbolu Trójcy Świętej. W innej teorii Fusang, zagadkowa kraina z chińskiej legendy znajdowała się w Mezoameryce.



Już w XVII wieku Hiszpanie próbowali powiązać Majów z Arką Noego, Wieżą Babel i Dziesięcioma Zaginionymi Plemionami Izraela 3.



Augustus Le Plongeon (1825 – 1908) rzekomo odczytał majański mit o królowej Moo z zatopionego kontynentu Mu. Ludzie z Mu założyli cywilizację Majów. Jukatan był kolebką ludzkiej cywilizacji. Wywodziły się z niej zarówno symbole masońskie (Plongeon był masonem) jak też cywilizacja egipska. Królowa Moo władała w Egipcie jako bogini Izyda. Poślubiła swojego brata Coha (Ozyrysa). Coh zginął z ręki zazdrosnego brata Aaca (Seta), konkurenta do ręki Moo. Królowa zbudowała Wielkiego Sfinksa 4 jako pomnik zabitego Coha. Plongeon utożsamiał Jezusa Chrystusa z Quetzalcoatlem, ukrzyżowanym na Jukatanie. Ostatnie słowa Jezusa na krzyżu zostały wypowiedziane w języku majańskim, przypominającym w połowie grekę. Postać Chac – Moola, boga deszczu, przedstawionego w postaci półleżącej przypominała jakoby zarys kontynentu amerykańskiego.



Amerykański atlantolog, Ignatius Donelly (1831 - 1901) wywodził alfabety majański i fenicki z zatopionej Atlantydy. Francuski historyk, archeolog i etnograf, ks. Charles Etienne Brasseur de Boubourg (1814 – 1874) błędnie wywodził Majów od Tolteków, rzekomo pochodzących z Atlantydy. Jego zdaniem bóg Votan (nie mylić z germańskim Wotanem, czyli Odynem) był fenickim królem, który założył Palenque. Według tych i innych autorów Atlantyda stanowiła pomost lądowy między Egiptem a Mezoameryką. Jako dowód podawane są majańskie hieroglify i piramidy 5. W rzeczywistości Majowie stworzyli je niezależnie od Egipcjan. Dennis Cassiorelli, amerykański historyk i archeolog – amator twierdzi, że Fenicjanie odkryli cywilizację Majów i pomylili ją z Atlantydą 6. Pod wpływem XIX – wiecznej, apokryficznej ,,Księgi Mormona’’ Cassiorelli utożsamia Kukulkana z Jezusem Chrystusem.



James Churchward (1851 – 1936), znany z serii książek o zatopionym kontynencie Mu, uznawał indyjski epos ,,Ramajanę’’ za źródła wiedzy o Majach jako czystej rasy Aryjczykach o białej skórze.



W XX wieku Majom (a także Aztekom i Atlantom) przypisywano sporządzenie magicznych kryształowych czaszek, odkrytych w Hondurasie Brytyjskim (ob. Belize). Dziś wiemy, że artefakty te były fałszerstwem 7.



                                                        Ryc. za: Hunner Rezek 


Niektórzy uważają, że Majowie kolonizowali południe obecnych Stanów Zjednoczonych, np. Florydę, Georgię i Oklahomę. Wywodzić się od nich mają indiańskie plemiona Czirokezów, Itsote (rzekomo nazwanych od Itza Maya) oraz Creek.



Włoski matematyk, Lucio Russo (1944 – 2025) pisał o rzekomych kontaktach starożytnych Greków z Majami. Grecy przywieźli do Europy ananasy i zostali uwiecznieni przez Majów jako brodaci bogowie 8.



Dla kryptozoologów interesujące są związki Majów z wymarłymi, plejstoceńskimi trąbowcami, mastodontami, które przetrwały na terenach dzisiejszego Hondurasu do czasów historycznych 9. Ilustrator Jean – Frederic Maximilen de Waldeck (1766 – 1875) celowo upodabniał schodkowe piramidy Majów do piramid egipskich, zaś długonosego boga Chaca przedstawiał z trąbą słonia. W XIX wieku pokutowała teoria o pochodzeniu Majów od Hindusów, którzy przywieźli do Mezoameryki słonie.



Majowie odgrywają ważną rolę w paleoastronautycze, zwłaszcza w pismach Ericha von Dänikena (1935 – 2026). Bóg Kukulkan (odpowiednik azteckiego Quetzalcoatla) miał być kosmitą. Majańska wiedza naukowa i osiągnięcia architektoniczne stanowiły dar ,,starożytnych astronautów’’. Tzw. astronauta z Palenque (przez uczonych utożsamiany z majańskim władcą Pakalem) był rzekomo starożytnym królem, siedzącym wewnątrz rakiety. (Akceptowane przez naukę wyjaśnienia mówią tu raczej o symbolicznym przedstawieniu śmierci i odrodzenia władcy). Krwawe ofiary z ludzi miały stanowić nieudaną próbę naśladowania kosmitów odlatujących rakietami. Pakal i inni władcy Majów byli hybrydami ludzi i przybyszów z kosmosu.



Jeszcze nie tak dawno media straszyły naiwnych końcem świata 21 grudnia 2012 r. przepowiedzianym przez kalendarz Majów. Tamtego pamiętnego dnia przebywałem w Empiku i jak wiadomo żaden koniec świata nie nastąpił ;). W rzeczywistości nie była to przepowiednia końca świata, ale zakończenie cyklu Długiego Rachunku (5125 lat), służącego datowaniu absolutnemu. Nie dość tego! Według autora artykułu z ,,Canadian National Newspaper’’ Majowie przewidzieli reelekcję Baracka Obamy w 2012 r.



Kukulkan pojawił się w serialu fantasy ,,Nowe przygody Tarzana’’ (1996 – 1997 10). W powieści L. Sprague de Campa i Lina Cartera ,,Conan z Wysp’’ (1968) mieszkańcy Mayapanu nazwali okręt Conana Quetzalcoatlem, czyli Pierzastym Wężem.



1 Odsyłam do posta: ,,Czy Chińczycy odkryli Amerykę?’’

2 Odsyłam do posta: ,,Kaskara’’.

3 Odsyłam do posta: ,,Dziesięć Zaginionych Plemion’’.

4 Odsyłam do posta: ,,Wielki Sfinks’’.

5 Odsyłam do posta: ,,Piramidy egipskie’’.

6 Odsyłam do posta: ,,Platon i Atlantyda’’.

7 Odsyłam do posta: ,,Kryształowe czaszki’’.

8 Odsyłam do posta: ,,Turbo Grecy’’.

9 Odsyłam do posta: ,,Mastodonty i Majowie’’.

10 Odsyłam do posta: ,,Nowe przygody Tarzana’’.

wtorek, 5 maja 2026

,,Bardzo dziwne opowieści''

 


Ewa Szelburg – Zarembina (właśc. Irena Ewa Szelburg, 1899 – 1986) była polską poetką i pisarką literatury głównie dla dzieci. Wydała min. ,,Boży roczek’’ (1949), ,,Legendy żołnierskie. 1920’’ (1924), zbiór opowiadań o zwierzętach ,,Najmilsi’’ (1928), ,,O warszawskiej syrenie’’ (1955), ,,Królestwo bajki’’ (1972), ,,Przez różową szybkę’’ (1986), ,,Idzie niebo ciemną nocą...’’ (1970), eseje i dramaty.



W maju 2026 r. przeczytałem jej zbiór ,,Bardzo dziwne opowieści’’ (1974) z ilustracjami Jana Marcina Szancera (1902 – 1973). Książka zawiera utwory pisane wierszem jak i prozą. Nie należy mylić jej z ,,Bardzo dziwnymi bajkami’’ Kornela Makuszyńskiego 1.


Szelburg – Zarembina pisała wiersze o tematyce baśniowej, oparte na wcześniejszych utworach braci Grimm, Charlesa Perraulta oraz baśniach polskich np. Romana Zmorskiego o Sobotniej Górze. Tradycyjnym baśniowym rekwizytem są kije samobije. Zdemobilizowany żołnierz dostał je od czarodzieja, którego obronił przed olbrzymem. Otrzymał także lulkę niewykurkę (fajkę, w której nigdy nie brakowało tytoniu), bułkę odrostkę i flaszkę niewypitkę. Uwagę zwracają nowe, niebanalne zakończenia znanych baśni. Bohaterowie ,,Czerwonego Kapturka’’ darowali życie wilkowi, w którego brzuchu została chrypka Babci. Marysia, zwana Kopciuszkiem mogła zostać żoną księcia Gwoździka, syna króla Ćwieczka, lecz wolała wyjść za księcia, który uczciwie pracował. Umieszczoną w zbiorze wierszowaną baśń o Kocie w Butach pamiętam z lekcji języka polskiego w klasie czwartej.

Ciekawie prezentują się postaci fantastyczne pomysłu Autorki.



Dzińdzińik, duszek mieszkający w szkolnym dzwonku był psotnym chłopcem, Jerzykiem, zamienionym przez Wielkiego Czarodzieja za zniszczenie jego księgi.



Nuda – Bo – Nuda przypominała chudą babę. Rozsypywała szary proszek, odbierający dzieciom chęć do nauki i zabawy.



Sklepoludki, dobre skrzaty doglądające nocą sklepu stanowiły echo słowiańskich duszków domowych. Podobne jest pochodzenie (od słowiańskiego demona domowego, zwanego ubożem) Bożątka i Niebożątka, poszukujących nowej bajki. Powyżej: uboże na ilustracji Małgorzaty Motyki - Karwas. 



W baśniach Szelburg – Zarembiny ożywały postaci namalowanych ludzi, takich jak przyjazny Chińczyk zdobiący czerwoną torebkę Reni. Przyjaciółmi Ignasia, ubogiego chłopca sklepowego zostali Chińczyk, Hindus, Arab, Eskimos i kaszubski rybak z plakatów. Nocami zabierali chłopca do dalekich zakątków świata, skąd pochodziły towary, sprzedawane następnie w sklepie.



Autorka wykorzystała egzotyczne mitologie wprowadzając takie postaci jak ożywający, chiński smok z wachlarza i Wielki Duch. Ten bóg północnoamerykańskich Indian, ukazał się dziecięcej wyobraźni jako nieustraszony wojownik na karym ogierze. Był wzywany przez Renię i jej przyjaciół podczas zabawy w Indian.



Z demonologii słowiańskiej pochodzą wodne baby. Autorka opisała je jako złośliwe staruchy, dosiadające wodnych szczurów. Żywiły się ślazowymi serkami. Zamiast córek miały tylko brzydkich i złośliwych synów. Renia chciała uwolnić porwane przez nie im uwięzione na dnie strumienia Leśne Dzieciątko.



Dąb, niegdyś święte drzewo Słowian (a także Celtów i wielu innych ludów) został przedstawiony jako król drzew. W zamierzchłych czasach (in illo tempore) potrafił mówić i chodzić. W swojej wędrówce zaszedł aż nad Bałtyk. Spotkał nad nim dzielną sosnę, organizm pionierski. Okazał jej swój wielki szacunek za to, że czyniła jałowe piaski zdatnymi do życia dla ludzi i przyrody.



Baśnie te, napisane z wielkim ciepłem zawierają pochwałę rodziny, przyjaźni, współczucia wobec ludzi i zwierząt, uczciwości i pracowitości. Dyskretnie przypominają też o Bogu, miłosiernym i tym samym dla wszystkich ludzi. Cenna jest uwaga czarodzieja do okradzionego żołnierza o tym, że odwaga powinna iść w parze z rozsądkiem. Złodziej Łazik dostał lanie od kijów samobijów, gdy powtórnie próbował okraść żołnierza.



1 Odsyłam do posta: ,,Bardzo dziwne bajki’’.