sobota, 5 września 2026

Kanibale z Rossil

 



,,Na oceanie Spokojnym niedaleko N. Gwinei leży maleńka wyspa Rossil. O wyspie tej znany podróżnik Armstrong, który wiele czasu spędził między ludożercami, opowiada rzeczy, od których włosy stają na głowie (jeżeli je kto ma, naturalnie).

Pewne pojęcie o zwyczajach czarnych mieszkańców Rossil wyrobić sobie można na podstawie następującego zdarzenia:

W okolicy tej wyspy rozbił się chiński okręt. Z pośród wszystkich pasażerów ocalało jedynie 317 chińczyków, którzy cudem jakimś wydostali się na brzeg.

Dopiero w trzy miesiące potem udało się towarzystwu okrętowemu zorganizować wyprawę ratunkową Przybyła ona na wyspę, okazało się jednak, że tylko jeden chińczyk pozostał przy życiu. Krajowcy wprawdzie liczyli dorosłych mężczyzn tylko dwa razy tyle, ilu wyratowało się chińczyków: broń ich składała się z drewnianych dzid i kamieni, niemniej jednak udało im się zjeść wszystkich chińczyków w ciągu krótkiego stosunkowo czasu.

Rekord w zjadaniu chińczyków osiągnął sam wódz plemienia, imieniem Mowo, miejscowy tyran, posiadający dziesięć żon, dziesięć chat i dziesięć łodzi. Mowo jest nietylko ludożercą lecz i ambitnym sportowcem. To też gdy pewnego dnia podczas wyścigu łodzi tyran przyjechał do mety drugi, tak się tem przejął i oburzył na zwycięzcę, że jeszcze tego samego dnia pożarł go. [...]’’ - autor nieznany ,,Ludożercy z wyspy Rossil zjedli 317 chińczyków których rozbity statek wyrzucił na niegościnny brzeg’’ [w]: ,,Wieczór Warszawski’’ z 1928 r.



Rossil jest nazwą dzisiejszej Rossel Island, należącej do Papui – Nowej Gwinei. Ten i inne intrygujące artykuły prasowe z II RP są dostępne na grupie ,,Wycinki z polskich gazet przedwojennych’’ na Facebooku.

piątek, 4 września 2026

Wizje Siedzącego Byka

 


,,Wcześnie zaczął przejawiać szczególną podatność na kontakty z niewidzialnym światem bogów, demonów i duchów. Chodząc boso, 'czuł bicie serca świętej ziemi'. Gdy odpoczywał po jakimś męczącym polowaniu, zobaczył we śnie grizzly i ptaka, który nalegał z uporem, by udawał nieboszczyka. Przez uchylone powieki ujrzał obwąchującego go niedźwiedzia, który jednak po chwili odszedł. Kiedyś nad jeziorem usłyszał głos z pobliskiej skały. Wpiąwszy się na nią, zobaczył siedzącego na drzewie orła. Zrozumiał ten przekaz duchów jako zapowiedź czekającej go pozycji wybitnego przywódcy swych ludzi'' - Zbigniew Teplicki ,,Wielcy Indianie Ameryki Północnej''



 

Wizje Szalonego Konia



,,Szaleńczą odwagę późniejszego wodza wojennego Oglalów łączą niektórzy z widzeniem jeszcze z chłopięcego wieku, kiedy to nieziemska istota miała mu obiecać, iż nigdy go nie zrani żadna kula ani strzała białego człowieka. Jedyne niebezpieczeństwo, którego winien się obawiać, będzie pochodziło ze strony ludzi jego własnej rasy. Przepowiednia sprawdziła się bez reszty. Nigdy nie został postrzelony w boju przez białych przybyszów, a nić jego życia przerwał wcześnie nóż kierowany ręką Indianina. We śnie ujrzał kiedyś siebie na grzbiecie rumaka z kamieniem tkwiącym za uchem, we włosach zaś miał zatknięte pióro jastrzębia. Przedmioty te stały się jego talizmanami'' - Zbigniew Teplicki ,,Wielcy Indianie Ameryki Północnej'' 



 

Mitologia Siuksów (Dakotów)




Ryc. za: AAA Native Arts


,,Przywiązani do tradycji, Siuksowie wierzyli w nadprzyrodzone siły niebios, wód i ziemi. Wakan Tanka uosabiał bóstwa dobroczynne, z których najważniejsze było Wi - Słońce. Pioruny były złymi duchami niebios, węże zaś i monstrualne jaszczury - jezior oraz rzek. Nawet ptaki i zwierzęta miały być obdarzone nadnaturalnymi zdolnościami. Duchy dobra i duchy niegodziwe komunikują się z ludźmi podczas snu, wizji, majaczeń. Dusza wtedy opuszcza ciało człowieka i obcuje z nieziemskimi istotami. Ażeby uzyskać ich kontakt, Siuks był zdolny do wszelkich poświęceń [...] byle tylko w letargu lub w transie dowiedzieć się, jaki los zgotowali mu bogowie. Ze strachu przed złośliwością wodnych stworów unikali jezior, na ogół nie jadali ryb, a przekraczając nawet płytkie rzeki - modlili się o ich łaskę. Trwogę budziły pioruny. Uważano, iż wywołują je wielkie ptaki niosąc rozżarzone strzały, który gotowe są zabić człowieka czy też podpalić step. Wierzenia te pomagały Indianom żyć w zgodzie z naturą. Modlitwami starali się pozyskać przychylność sił nadprzyrodzonych oraz ich pomoc we wszelkich poczynaniach. [...]'' - Zbigniew Teplicki ,,Wielcy Indianie Ameryki Północnej'' 




Ryc. za: OutdoorHub

 

Oniricon cz. 1181

     Śniło mi się, że:



- wypożyczyłem z biblioteki książkę współczesnego, tybetańskiego mnich Padmasambhawy o religiach świata w celu wpisania jej do bibliografii dla fantastów,





Ryc. za: Deep Dream Generator


- chłopiec uciekający przed wojną na Ukrainie został w Polsce harcerzem, obserwował łabędzia pływającego po jeziorze w parku i z trudem powstrzymywał się od głaskania i skubania ptaka,




- astrofizyk powiedział, że szatan przez Słowian nazywany Welesem, zaś przez Azteków - Huitzilopochtlim, jest czarną dziurą posiadającą świadomość i wolę,




- kiedy jako gimnazjalista szukałem w szkolnej bibliotece ,,Mistrza i Małgorzaty'', ukazał mi się Michaił Bułhakow, pisarz był już bardzo stary i miał kosmyk siwych włosów na głowie, nadałem mu słowiańskie imię Bójkowan, 





- młody słowiański bohater wyruszył razem z krabem palmowym na wyprawę w celu zabicia Putina, wdarł się na Kreml i zanim dopadł dyktatora, zabił Siergieja Ławrowa w postaci zielonego trolla i czarownicę Zacharę, czyli Marię Zacharową,






- Georges Bataille zamieścił w ,,Historii erotyzmu'' listę erotomanów, na jej końcu znalazłem recenzję mojej powieści ,,Tatry'' (2018), w której zostałem nazwany czopem,

- Voytakus ov Višnic nie mieszkał początkowo w Szczecinie, ale w jakimś innym mieście na Pomorzu Zachodnim, zabrał mnie do niego i pokazał mi zieloną kamienicę, mieszkał w niej kiedyś jego przyjaciel, Jurek Dudek, który dziś kandydatem na ołtarze. 

czwartek, 3 września 2026

Mistycyzm Nez Perce




 ,,Wizje, zmory, sny - odgrywały one nadzwyczaj ważną rolę w życiu duchowym Indian Nez Percé. Każdy, zwłaszcza zaś mężczyzna, pragnął doznać objawienia, przejrzeć przyszłe koleje własnego losu, dowiedzieć się, kto jest jego duchem opiekuńczym. Chcąc przyspieszyć widzenia i sprawić, by stały się bardziej impresyjne, zdolni byli do wielkich poświęceń. Zadawali sobie ból kłując kolcami i drapiąc skórę do krwi, nurkowali do utraty tchu w lodowatej wodzie, obywali się bez jedzenia i picia przez długi czas pozostając w samotniach - gotowi byli na wszystko, żeby ich majaki stały się bardziej przejrzyste. 



    Uprzywilejowaną pozycję zajmowali szamani. Oprócz rozwiązywania zagadek wynikających z wizji swoich ziomków - mieli również dbać o ich zdrowie. Wierzono, że przyczyną wszelakich chorób są robaki i pijawki, które wniknęły do organizmu, by toczyć go od wewnątrz. Jednym z powodów słabości miała też być utrata duszy. To szamani właśnie ćwiczyli się w jej odzyskiwaniu i sprowadzali ją na powrót, ponadto oczyszczali z pasożytów, za pomocą rytualnych pipetek, wnętrza ciał swoich pacjentów'' - Zbigniew Teplicki ,,Wielcy Indianie Ameryki Północnej''



 


Apacze z Egiptu

 

,,'Apacz Bill' Russell, genialny Indianin, wystąpił z hipotezą, że Apacze są potomkami starożytnych Egipcjan, ba, nawet 'przeprowadzi' ich znad Nilu przez całą Azję, Cieśninę Beringa, Alaskę i aż do Arizony. Między stuleciami X a XV naszej ery doszli oni na ziemie obecnego stanu Nowy Meksyk'' - Zbigniew Teplicki ,,Wielcy Indianie Ameryki Północnej''




Ryc. za: SkifVetal