sobota, 21 października 2017

Oniricon cz. 342

Śniło mi się, że:





- poszedłem do centrum handlowego razem z Jakubem Wędrowyczem i Semenem Korczaszką, którzy walczyli z Reptilianami; pojawili się też muzułmańscy terroryści, których zabił komputer; ta sytuacja powtórzyła się dwukrotnie (deja vu); razem z Mamą podszedłem do stoiska, gdzie mili Litwin i Litwinka sprzedawali jedzenie, lecz ja byłem do nich uprzedzony z powodu zaszłości historycznych,





- na ulicy spotkałem kobietę przebraną za Kulfona i na jej widok popukałem się palcem w czoło,







- szukałem w bibliotece książek o Bułhakowie i znalazłem wiersz napisany przez młodego człowieka: ,,Żeby zaznać szczęścia, czasem trzeba przejść przez bagno / Ten kto to wymyślił musiał mieć w głowie niezłe szambo'' (ostatnią zwrotkę sam dopisałem),






- zainteresowałem się bolszewickim okultyzmem traktując go jako swego rodzaju mitologię; dowiedziałem się, że Mars był planetą szatana,






- Konrad T. Lewandowski był moim wujkiem, przebywałem z nim w jednym pokoju, byłem zdenerwowany i gryzłem drzwi, a on gniewał się na mnie, potem poszedłem do higienistki i powiedziałem jej, że nadal zalicza się on do moich ulubionych autorów,
- zobaczyłem moa z głową megaterium,
- w jakiejś pustynnej krainie żyli ludzie poruszający się pełzaniem,
- przed kościołem p. w. św. Stanisława Kostki w Szczecinie była uroczystość z okazji kolejnej rocznicy wejścia Polski do Unii Europejskiej; Andrzej Duda puszczał fajerwerki, a ja życzyłem mu, aby miał odwagę bronić nienarodzonych dzieci,






- zobaczyłem na rysunku prehistorycznego tukana żyjącego w trzeciorzędzie, który nie różnił się od współczesnych tukanów,






- naziści z Nowej Szwabii używali do walki zmutowanych lampartów morskich (wymyślone na jawie),
- na jakiejś wycieczce zobaczyłem jak mały chłopiec wkładał palce do wentylatora, więc krzyknąłem i złapałem za blond włosy jego opiekunkę, aby go powstrzymała,
- mówiłem, że jestem wielbicielem Jezusa Chrystusa tak jak Hindusi są wielbicielami swoich bogów,







- nakręciłem film fantasy o dawnych Słowianach, na którym w czasie postrzyżyn chór śpiewał pieśń ,,Sanctus actus'',






- Wojciech Cejrowski został nudystą i zaczął prowadzić program ,,Nago przez świat'' (wymyślone na jawie),






- kupiłem zawiniętą w papier pizzę tak dużą jak ja sam i nie mogłem jej unieść, pobrudziłem sobie nogę dodatkami, gdy tymczasem starszy pan sprzedawał na ulicy czosnek; siedząc na trawie pod domem zamierzałem ją zjeść w całości,






- w czasie interwencji na Litwie, Białorusi i na Ukrainie, opozycja oskarżała Józefa Piłsudskiego o śmierć żubra Pulona, a on tłumaczył, że to tylko zwierzę.

środa, 18 października 2017

,,Bajki koreańskie''

,,HORANGI – tygrys władca gór, krwiożercze zwierzę często występujące w legendach i mitach koreańskich. […]
JONG (riong) – smok, władca mórz i oceanów, symbol władzy królewskiej i cesarskiej'' - ,,Starożytni Bogowie na świecie. Bogowie koreańscy'' na stronie: swiatbogow.republika.pl''.

Już w latach 90 – tych XX wieku w jakimś zbiorze czytanek do klasy drugiej czy trzeciej szkoły podstawowej (tytułu już nie pamiętam) znalazłem koreańską baśń o dwóch ubogich, kochających się braciach Czan Mo i Czan Su, którzy nocą po kryjomu dawali sobie worki ryżu. Notabene to właśnie w owej antologii znalazłem ilustrację przedstawiającego sinego z zimna Płanetnika siedzącego w chacie górala i dlatego właśnie w mojej mitologii Płanetnicy mają niebieską skórę :).







W październiku 2017 r. przeczytałem po raz drugi ,,Bajki koreańskie'' N. Hodży (tytuł oryginału rosyjskiego: ,,Koriejskije skazki'') z 1954 r. w przekładzie Czesława Jastrzębca – Kozłowskiego.







Akcja tych opowieści rozgrywa się w bliżej nieokreślonym czasie w Korei (Seul, Phenian, Góry Diamentowe, Ceczżu – miasto obite okupującym je Japończykom przez chłopa, który zasadził trawę i ją podpalił) oraz w Japonii (na dworze cesarskim gdzie nadzwyczaj bystry chłopiec zwany Zwierciadlanym Niewolnikiem rozwiązał zagadkę władcy i zadał mu własną).
Z ludzkich bohaterów zwraca uwagę heros Chon Kil Ton – koreański odpowiednik angielskiego Robin Hooda i polsko – słowackiego Janosika, walczący z wielkorządcą Seulu. Chon Kil Ton był nadludzko silny i przebiegły, oraz władał czarami (potrafił zamieniać trzciny w swoich sobowtórów).
W książce nie brak też licznych postaci fantastycznych.
Król ptaków nagradzał ludzi, którzy dobrze traktowali jego poddanych magicznymi nasionami przynoszącej bogactwo. Tych co krzywdzili jego poddanych karał z kolei odbierając im majątek.
Mówiąca czarna krowa pomagająca osieroconej dziewczynie Me Fa pełni rolę podobną do Wróżki Chrzestnej z europejskiej baśni o Kopciuszku. W zagłębieniach utworzonych przez jej racice Me Fa znajdowała srebrne monety i dzięki pomocy zwierzęcia mogła wyjść za królewskiego dobosza. Wcześniej ptaki i myszy, których dziewczyna broniła przed kotem pomogły jej oczyścić ryż i nalać wody do rozeschniętego drewnianego naczynia. Z kolei samolubne i chciwe macocha i jej córka zostały przez czarną krowę wyprowadzone na bagno, gdzie zamieniły się w kępki sitowia.








Pojawiają się też tokkebi – koreańskie diabły, bardziej złośliwe duchy przyrody niż upadłe anioły. Pewien ubogi starzec spotkał je w opuszczonej fanzie (chacie), gdzie hałasowały za pomocą złotych i srebrnych pałek. Podobnie jak polskie diabły, ich koreańskie odpowiedniki były łatwe do oszukania, starzec sprzedał im swój szpecący guz na policzku w zamian za złote i srebrne pałki. Ów guz miał bowiem jakoby zapewniać zdolności muzyczne (tokkebi gustowały w kakofonii). Rzecz jasna, staruszek wzbogacił się na sprzedaży drogocennych przedmiotów. Gdy jego chciwy sąsiad, również mający guza na policzku, chciał powtórzyć ten wyczyn, demony nie dały się drugi raz nabrać i ukarały bogacza przyprawiając mu guza na drugi policzek.
Pojawia się również zły człowiek zamieniony przez czarodzieja w węża. Odczarować miało go uderzenie dzwonu. Chciał zemścić się na chłopie, który zastrzelił z łuku jego żonę, chcącą pożreć pisklęta gołębicy. Ta odwdzięczyła się chłopu i zginęła uderzając z całej piersi w dzwon przez co wąż znów stał się człowiekiem.
Mówiący jeleń odwdzięczył się chłopcu, który wyjął mu drzazgę z przedniej nogi dając mu złote ziarna bobu. Gdy bogaty sąsiad chciał je ukraść, złoty bób zamienił się w bób zwyczajny.










Na kartach książki mamy też do czynienia ze złym, mówiącym tygrysem – Władcą Gór, którego pokonał myśliwy z pomocą ukrywającej się w dziupli żaby. W koreańskich baśniach to nie lew, a tygrys jest królem zwierząt (jedna z baśni o wilku, pierwszym ministrze króla tygrysa, który chciał zgotować zgubę lisowi i sam wpadł we własne sidła mocno przypomina średniowieczne, europejskie opowieści o lisie Renarcie i wilku Isengrimie).








W wierzeniach koreańskich władcą mórz i oceanów był potężny smok Jong (Riong), którego obawiały się nawet rekiny i wieloryby. Gdy smok zachorował, usłyszał, że wyleczyć może go jedynie wątroba zająca. Udał się po nią żółw morski i nawet sprowadził zająca na dno morza. Ten jednak gdy dowiedział się co się święci, skłamał, że wątrobę zostawił w norze, więc został odstawiony na brzeg, skąd oczywiście uciekł. Żółw bojąc się gniewu smoka zamieszkał na lądzie. Ta baśń również ma odpowiedniki w innych kulturach.
Przystępując do oceny, zastrzeżenia budzi wpływ ideologii komunistycznej (bogaci ukazani jako zawsze źli, biedni ukazani jako zawsze dobrzy). Poza tym jednak bardzo podobała mi się pochwała rodziny i macierzyństwa (przykład matki, dzięki której syn ubogich rodziców został uczonym, Chon Kil Ton również bardzo kochał swoją matkę; niewolnicę wielkorządcy Seulu), patriotyzmu, dobroci, oraz krytyka plotek (zakochani robak i stonoga z powodu słuchania niesprawdzonych pogłosek nie pobrali się i resztę życia spędzili samotnie).

wtorek, 17 października 2017

Dariusz Kwiecień

,,- Dokąd pojechał Dariusz Kwiecień?
- Do Riese na raki łapać wilkołaki!''
- żart mojego autorstwa ;).








Około roku 2014 myszkując w Internecie przypadkiem dowiedziałem się o Dariuszu Kwietniu i jego fantazjach na temat wilkołaków. Wówczas to obejrzałem na you tube rozmowę Kwietnia z ufologiem Januszem Zagórskim. Kwiecień opowiadał o swoim dzieciństwie w Głuszycy na Dolnym Śląsku, a zwłaszcza o pewnej niesamowitej przygodzie. Otóż koledzy wrzucili go do studni (przypomina to trochę starotestamentalną historię Józefa i jego braci ;), gdzie w nocy zajrzał do środka psi łeb. Owa podobna do psa istota mówiła do zziębniętego i przerażonego Darka, aby się nie bał. W końcu gdy wilkołak sobie poszedł, chłopiec został wyciągnięty, zaś jego ojciec ,,z miłości'' spuścił mu lanie. Choć rozum mówił mi oczywiście, że takim historiom nie należy dawać wiary, owa sugestywna opowieść tak podziałała na moją wyobraźnię, że aż … bałem się zasnąć (sic!). Od tego czasu wielokrotnie słuchałem audycji Dariusza Kwietnia, notabene to właśnie z nich dowiedziałem się po raz pierwszy o niemieckim, podziemnym kompleksie Riese działającym na Śląsku w czasie II wojny światowej. Czytałem jego bloga ,,Moje Riese'' jak również usuniętego już, konkurencyjnego bloga ,,Riese zakłamana rzeczywistość'' prowadzonego przez warszawskiego fryzjera Tomasza Sidora, osobistego wroga Kwietnia, demaskującego jego wymysły. Wchodziłem też swego czasu na nieodżałowane, prowadzone przez Tomasza Sidora, forum ,,rir2kontrowersje'', na którym poznałem dużo ciekawostek min. o podgatunku fantastyki zwanym weird war (,,dziwna wojna'') – jego przykładem są choćby perypetie diabła Hellboya walczącego z nazistowskimi okultystami, czy rosyjski film ,,Biały Tygrys''. Obaj panowie oskarżają się nawzajem o wiele złych rzeczy (min. o stosunki homoseksualne). Sidor napisał raz, że Kwiecień przyniósł do ośrodka pod Soboniem niewypał, uprawiał tam seks z psem i jeszcze oddał stolec do garnka (!). Osobiście trudno mi w to uwierzyć, bo wydaje mi się, że tego wszystkiego jest za dużo nawet jak na Kwietnia.
Ważną postacią w legendzie Kwietnia pieczołowicie tworzonej przez niego samego jest niejaki Jarecki – postać fikcyjna, wzorowana na Otto Dalmusie. Miał to być budzący lęk menel (coś jak Jakub Wędrowycz ;), który wtajemniczał małego Darka w zagadki II wojny światowej. Jego ojciec nie był zadowolony z kontaktów syna z tym osobnikiem i raz nawet go pobił. W ogóle ojciec Kwietnia jest w opowieściach swego syna postacią ambiwalentną. Z jednej strony Kwiecień chwalił się na jednym z filmików medalem otrzymanym przez ojca za PRL – u za pracę, w innym zaś nazywa swego rodziciela szabrownikiem. Innymi ludźmi pokroju Jareckiego, uważanymi za wariatów, a mającymi rzekomo tajemną wiedzę o II wojnie światowej mieli być niejaki Bocian i Ruska Wojciechowska. Kwiecień przyznał, że wśród jego informatorów byli pacjenci szpitali psychiatrycznych, pijacy i prostytutki. Równocześnie powoływał się na wiedzę zawartą w przestarzałych książkach historycznych z pierwszych lat PRL – u. Żeby było jasne nie jest historykiem.
Trzeba mu przyznać, że ma bogatą wyobraźnię, ale robi z niej zły użytek. Oto ,,syllabus'' jego dziwnych poglądów:







1. Twierdzi, że w czasie II wojny światowej Niemcy za pomocą tortur i eksperymentów genetycznych przekształcali ludzi w wilkołaki, którym kazali walczyć na froncie (nasuwa to skojarzenia z powieścią ,,Wyspa dr. Moreau'' H. G. Wellsa). Owe istoty; hybrydy ludzko - zwierzęce mają się do dzisiaj ukrywać się w Górach Sowich w Polsce i ostatnio coraz częściej mają się ukazywać ludziom. Jedną z ich cech charakterystycznych jest silny odór gnijącego mięsa. Wśród ludzi, którzy spotkali wilkołaka w XX wieku miał być niemiecki biskup Alois Hudal (myślę, że Kwiecień nawiązuje w ten sposób do polskiej legendy o występnym biskupie Pawle z Przemankowa, który się nawrócił po spotkaniu z mówiącym wilkiem ;). Jedna z niemieckich hybryd nosiła imię Brunhilda (nawiązanie do walkirii z ,,Pieśni o Nibelungach''; ukochanej Zygfryda) i miała być zapładniana przez esesmanów, aby rodzić super żołnierzy.







2. Inną hybrydą była małpa, która w 1945 r. w Głuszycy jeździła na drezynie i strzelała do Sowietów.







3. Niemcy tworząc hybrydy przyszyli więźniowi obozu koncentracyjnego nogę świni w miejsce dłoni. Po wojnie zbiegli do Ameryki Południowej gdzie kontynuowali badania nad hybrydyzacją, czego efektem stała się chupacabra.







4. Sowieci również podejmowali prace nad hybrydami. W ich ramach próbowali przeszczepić niedźwiedziowi ludzki mózg.







5. Oprócz wilkołaków, Kwiecień wierzy również w strzygi i wampiry z mitologii słowiańskiej. Twierdzi, powołując się na rzekomych anonimowych świadków (jego świadkowie zawsze są anonimowi...), że w ostatnich czasach owe istoty coraz częściej wychodzą z lasów i podziemi, aby straszyć ludzi. Ponadto książkę ,,W górach przeklętych. Wampiry Alp, Rudaw, Sudetów, Karpat i Bałkanów'' Bartłomieja Grzegorza Sali, Kwiecień uznaje za dowód na rzeczywiste istnienie wampirów.







6. Kwiecień podobnie jak tzw. neopurytanie wszędzie widzi okultyzm. Raz publicznie zniszczył figurkę św. Barbary, patronki górników, stojącą w kaplicy upamiętniającej zmarłych górników, mówiąc, że to pogański bożek (aż przypominają się wczesnośredniowieczni, bizantyjscy ikonoklaści i protestanccy fanatycy doby reformacji :(. To co uczynił jest w świetle polskiego prawa przestępstwem.







7. Choć udaje patriotę, na temat Żołnierzy Wyklętych powiela kłamstwa komunistycznej propagandy. Nazywa ich obelżywie ,,żołnierzami przeklętymi' i kłamie, że polski bohater – Zygmunt Szendzielarz, pseudonim Łupaszko był … ukraińskim nacjonalistą dokonującym rzezi na polskiej ludności cywilnej.







8. Twierdzi, że u podstaw hitlerowskiego okultyzmu legł germański mit o wojnie olbrzymów i karłów, którzy wspólnie kontrolowali ludzi. Czytałem sporo o wierzeniach germańskich (odsyłam do kolejnych części ,,Ilustrowanej bibliografii dla fantastów'') i jakoś nie natrafiłem na ten mit (być może u jego podstaw legł mit o początkowej wojnie dwóch boskich plemion – Asów i Wanów).







9. Jego zdaniem Niemcy wozili ze sobą potrzebne do eksperymentów kryształowe trumny z tajemniczą zawartością (nawiązanie do baśni braci Grimm o królewnie Śnieżce, która po zatruciu się jabłkiem też została położona do kryształowej trumny).







10. Kwiecień od lat straszy bliżej niesprecyzowanym Wielkim Otwarciem Wrót – okultystycznym rytuałem dokonanym przez neonazistów, który ma sprowadzić na świat szereg nieszczęść. Jednym z nich ma być najazd Brudnej Armii rzekomo przewidzianej przez tajny plan Heniricha Himmlera (pomysł zaczerpnięty z fikcyjnej wypowiedzi zbrodniarza, przypisanej mu przez Bogusława Wołoszańskiego w jednej z jego fabularyzowanych książek). Kwiecień początkowo utożsamiał Brudną Armię z muzułmanami, później zaś z Ukraińcami przyjeżdżającymi do Polski pracować.
11. Twierdzi, że na Śląsku wielokrotnie napotykał neonazistów odprawiających w lasach okultystyczne, satanistyczne i szamańskie rytuały. Miał też spotkać tajemniczego strażnika Ślęży – strzegącego sekretów Niemca uzbrojonego w sztylet zdobiony czaszką.







12. Krytyka okultyzmu (a w istocie skrywana fascynacja nim) nie przeszkadza Kwietniowi rzucać oszczerstw na Kościół katolicki, w tym obrzydliwych kłamstw na temat Caritasu, który zrównuje ze zbrodniczym, niemieckim Lebensbornem. To są wymysły na poziomie Urbana, albo Kotlińskiego!







13. Pionier podboju Kosmosu, niemiecki wynalazca rakiet V1 i V2, Werhner von Braun miał ponoć razem z Hitlerem przebywać w przestrzeni kosmicznej, a gdy o tym opowiedział Amerykanom, wylądował w szpitalu psychiatrycznym. Braun twierdził ponoć, że nie tyle dokonuje wynalazków, co je ,,nieudolnie kopiuje'' (inspiracja demoniczna).






14. Z kolei Albert Einstein podczas swoich badań otworzył wrota do innego wymiaru, gdzie ujrzał coś przerażającego (czyżby zobaczył piekło?).
15. Kwiecień opowiada też o sanacyjnym programie Polskiej Rasy Panów, mającym na celu wyhodowanie nadczłowieka (jest to wymysł, choć niestety eugenika istniała również w II RP, aczkolwiek na znacznie mniejszą skalę niż na Zachodzie).
16. Kwiecień buduje wokół siebie legendę instruktora survivalu i w jej ramach pochwalił się kłusownictwem – zabijaniem i zjadaniem żmij, które w Polsce są pod ochroną.
17. W jednej z zimowych audycji, paląc ognisko w lesie zastanawiał się kim jest. Zasugerował, że sam jest hybrydą urodzoną w wyniku eksperymentów pseudomedycznych na jego matce (myślę, że w tym miejscu mógłby się ugryźć w język...).
18. W jego fantazjach pojawiają się śmierdzące dzieci – potworki w obozach koncentracyjnych (młode hybrydy; efekt eksperymentów eugenicznych), oraz komando dzieci złożone z młodych młodocianych hybryd. Jego zdaniem istniały też niemieckie komanda gwałcicieli. W rzeczywistości nie było takiej formacji, choć prawdą jest niestety, że podczas wojny gwałty są częste (szczególnie ponurą sławą okryli się tu Sowieci).
19. Kwiecień podaje też, że pewien komendant obozu koncentracyjnego używał do podlewania róż ludzkiej krwi, aby kwiaty były intensywnie czerwone.






20. Choć Hitler miał możliwości podbić Kosmos, wolał eksplorować świat podziemny, znany w ezoterycznych legendach jako Agartha. Ponoć istnieją świadkowie, którzy widzieli głęboko pod ziemią tajemniczych ludzi ze szklanymi bańkami na głowach, uwijających się wokół ogromnego kryształu (prawdą jest, że duży wpływ na nazistowski okultyzm wywarła powieść fantasy ,,Nadchodząca rasa'' Edwarda Bulwera – Lyttona opowiadająca właśnie o mieszkańcach podziemi).







21. Niemcy nie tylko jako pierwsi polecieli w Kosmos, ale też wynaleźli broń atomową, którą testowali na Bałtyku. Hitler miał możliwość zwyciężyć aliantów za pomocą broni atomowej, lecz ,,łaskawie'' nie chciał tego zrobić, obawiając się katastrofy ekologicznej, więc dlatego szukał mniej niszczycielskiej Wunderwaffe.







23. Przyznał też, że w młodości odprawiał czarne msze (jak fachowo to robić nauczyła go grupa niemieckich nastolatków) i bawił się trupimi kośćmi z poniemieckich grobów. Jego aurę mają ochraniać duchy 666 esesmanów, natchnienie zaś czerpie poprzez siedzenie na kamieniu. Innym razem powiedział, że jego bogiem jest Bachus – rzymski bóg wina, odpowiednik greckiego Dionizosa. Być może żartował, ale w przypadku Kwietnia trudno orzec kiedy żartuje, a kiedy mówi poważnie.






24. Jeśli chodzi o poglądu polityczne, to nie lubi PiS – u (powiedział o braciach Kaczyńskich, że ,,ukradliby nawet Księżyc'', oskarżał Tomasza Sidora o bycie płatnym trollem PiS – u), oraz fotografował się z Ryszardem Petru (wart Pac pałaca).






Dariusz Kwiecień wywarł duży wpływ na poglądy Gabriela Augustyna Tarasiuka z Horbowa (odsyłam do posta: ,,Gabriel Augustyn Tarasiuk''), oraz na powieść fantasy ,,Dziewczyna wilkołaka'' Izabeli Moniki Bill. 

niedziela, 15 października 2017

,,W krainie peri. Ludowe bajki turkmeńskie''

,, […] Wschodnie bajki
Czemu się wpatrujesz we mnie?
Przyciągasz, oszałamiasz, powodujesz, że ja chcę iść za tobą
Wschodnie bajki
Może powiesz mi
Co to jest wschodnia miłość?''
- Arash i Blestyashie ,,Vostochnyie skazki''







W październiku 2017 r. przeczytałem po raz drugi ,,W krainie peri. Ludowe bajki turkmeńskie''. Przekładu z języka rosyjskiego dokonała Jadwiga Białowąs, zaś opracowania graficznego podjęli się Barbara i Stanisław Bałdygowie. Książkę wydano w Lublinie w 1982 roku.








Akcja prezentowanych opowieści rozgrywa się w baśniowej Turkmenii (obecna nazwa: Turkmenistan). Pojawiają się tu wpływy zarówno rosyjskie (car) jak i muzułmańskie (wezyr, mułłowie, derwisz, oraz kadi, czyli sędzia, którego głupi Kelew pomylił ze swoim osłem). Z konkretnych miejsc geograficznych wzmiankowane jest jedynie miasto Chiwa w Uzbekistanie, gdzie udawali się turkmeńscy kupcy.
Prezentowane baśnie zawierają liczne nawiązania do wierzeń perskich, co zastanawia zważywszy, że Turkmeni są ludem tureckim, a nie indoeuropejskim jak Persowie.







I tak w jednej z baśni pojawia się charakterystyczny dla mitologii perskiej dualizm: Dobro i Zło (ślad bogów Ormuzda i Arymana) przedstawiane pod postacią białej i czarnej żmii (nasuwa się tu skojarzenie ze znakiem AURYN z ,,Niekończącej się historii'' Michaela Ende ;).









W studni siedział groźny Dew (w mitologii perskiej dewy to określenie złych duchów), który pożerał spuszczanych tam ludzi, którzy go nie pozdrawiali. Spotkał go Leń spuszczony po wodę przez kupców, pozdrowił Dewa i uniknął pożarcia.







Razem z Dewem przebywała w studni Peri (wróżka w mitologii perskiej). Dew kazał Leniowi wybierać między Peri a żabą, a gdy Leń wybrał żabę ze względu na jej pożyteczność dla rolnictwa, w nagrodę dostał skarb.
Inne ciekawe motywy baśniowe obecne w wielu kulturach to: złota rybka (młody myśliwy pytany przez wezyra o jej płeć, że jest ona ,,mutanniet'', czyli obupłciowa – słowo to podrzucili mu zachłanni mułłowie), oraz mówiące zwierzęta jak ryba cierpiąca z powodu zalegających w jej brzuchu klejnotów.







W omawianych baśniach zwraca uwaga pozytywna rola kobiet jak pewnej żony, która odzyskała pieniądze swego męża, których nie chciał zwrócić derwisz, czy carewna wydana za karę przez ojca za największego Lenia w carstwie. Miast umrzeć w nędzy, księżniczka pomogła mu wyjść na prostą ;). Z krytyką spotyka się natomiast lenistwo; Leń szukający Szczęścia został pożarty przez chorego lwa za karę za lenistwo i głupotę. Bardzo podobał mi się również humor, zwłaszcza w opisie perypetii głupiego Kelewa, któremu można było wmówić dosłownie wszystko, nawet to, że jego osioł został wybrany kadim, a z arbuza może wyskoczyć źrebię ;). Z kolei wątek zamiany cara i jego wezyra w osły przez białą żmiję kojarzy mi się z kalormeńskim księciem Rabadaszem zamienionym przez Aslana w osła (C. S. Lewis ,,Koń i jego chłopiec''). 

sobota, 14 października 2017

Humor łowiecki






- Czym różni się Bronisław Komorowski od wilka?
- Wilk morduje dla strawy, a Bronisław Komorowski dla zabawy.

To samo można niestety powiedzieć również o Janie Szyszce...

piątek, 13 października 2017

Oniricon cz. 341

Śniło mi się, że:






- warany z Komodo zjadały dziewczynę,






- na arenie Kaczor Donald, Sknerus Mc Kwacz i Granit Forsant ścigali się grając na dudach i nie chcieli dać jałmużny ubogiej hinduskiej dziewczynce imieniem Gandhi, zderzył się z nimi drugi, wolno idący Kaczor Donald też grający na dudach i niesiony wirem powietrza znalazł się na mecie,






- mówiłem, że w mitologii egipskiej inaczej niż w innych mitologiach bóstwo Ziemi było rodzaju męskiego, był nim bóg Geb,






- poszedłem z ciekawości na rodzimowiercze obrzędy składania ofiar, jako katolik miałem wątpliwości czy mogę w tym uczestniczyć, gdy żerca zaczął obrażać chrześcijan poszedłem sobie,







- w moim domu pojawiły się dwa duchy małych dziewczynek ubranych na różowo; były bardzo miłe, lecz gdy wzywałem Jezusa i Maryi, one rozpłynęły się w powietrzu,
- na zakończenie roku szkolnego dostałem włoską książkę o złodziejach, potem jako sobowtór Gabriela Augustyna Tarasiuka, w sklepie spożywczym piłem piwo, z którym rozmawiałem i oglądałem mecz, 







- ważki brały udział w powszechnej orgii nad jeziorem, a ja zastanawiałem się czym one różnią się od mrówkolwów,






- Sławomira w komentarzu broniła zażywania pejotlu, UWAGA: To tylko sen, nic takiego się nie wydarzyło,






- chciałem sobie kupić lody, lecz pomyślałem, że Mamę kocham bardziej,
- chciałem uderzyć długowłosego blondyna za to, że zrobił sobie makijaż, UWAGA: To tylko sen, na jawie nie chcę nikogo bić, ani nie zachęcam do tego,






- idąc ulicą mówiłem, że PiS jest zbyt łagodny by być drugą sanacją,






- szukałem w wielkiej bibliotece z glazurowanej, brązowej cegły książki Sprague de Campa o magii, duchach i astrologii i zastanawiałem się czy nie będzie czasem zagrożeniem duchowym,







- obroniłem owczarka kaukaskiego przed zabiciem go przez ludzi,







- po ulicach Szczecina chodziły oswojone likaony,







- Quasimodo dotknął palcem bosej, pomalowanej na kolorowo stopy cygańskiej księżniczki Any z Irlandii i powiedział, że kto inny ,,zerwie ten kwiat'', to jest ją poślubi,
- szedłem przez Cmentarz Centralny w Szczecinie i marzyłem o kopnym śniegu, a ten spadł,
- wieczorem idąc ulicą Szczecina spotkałem Maryję,







- trylobity przetrwały do dzisiaj i są podobne do maszyn emitujących zielone światło,






- ulicami miasta szły zakute w pancerze wilki wielkości słoni,
- w równoległym świecie zwanym Venethią, heros Mezamir Snawid, syn smoka Snawidki, poślubił piękną Tatarkę Annę Fatimę z Podlasia (wymyślone na jawie),







- Kadmos wprowadził chrześcijaństwo do Grecji,
- członkowie ,,mężnego rodu'' Snawidów zostali skazani przez IPN.