wtorek, 22 sierpnia 2017

NMP Królowej







,,W niebie Maryja została ukoronowana na Królową nieba i ziemi. Przez całe życie była służebnicą Pańską, teraz króluje. Spełnia się słowo samego Chrystusa o słudze dobrym i wiernym, który, chociaż był wierny w rzeczach niewielkich, nad wielkimi został postawiony.
Maryjo, królujesz razem ze swoim Synem w niebie. Troszczysz się, by Jego i Twoje zarazem królestwo było dobre i wierne jak Ty. Proszę, wypraszaj mi potrzebne łaski, bym był dobrym członkiem tego królestwa, bym swoją wiernością w sprawach codziennych, wynikających z mojego powołania, zasłużył na miejsce w niebie razem z Tobą i Twoim Synem'' -
ks. Henryk Lachur SCJ ,,Różaniec z Maryją. Nowe rozważania różańcowe''



poniedziałek, 21 sierpnia 2017

Oniricon cz. 329

Śniło mi się, że:





- po raz kolejny wypożyczyłem ,,Herby, legendy, dawne mity'', aby zacytować na blogu fragment o Księżycu jako niebiańskim hermoafrodycie, lecz nie mogłem go znaleźć,






- pomyślałem, że gdyby św. Franciszek z Asyżu żył w naszych czasach zostałby zamknięty w szpitalu psychiatrycznym,







- Jan Szyszko chciał wytępić śliniki rdzawe żyjące w Puszczy Białowieskiej,








- gdy Kubuś Puchatek dorósł, zaczął umyślnie psuć wszystko wokół,







- Witold Jabłoński był moim dziadkiem i w nocy zabrał mnie na pogańskie obrzędy, które miały się skończyć orgią, lecz mojej Babci to się nie podobało,
- w jakimś ośrodku wypoczynkowym chodziłem cały czas w majtkach i chciałem niepostrzeżenie  iść sam na plażę, aby napełnić je piaskiem,








- byłem rodzimowiercą i wierzyłem, że Dariusz Kwiecień i Tomasz Sidor są bliźniaczymi bogami, że niemieckie hybrydy ludzko - wilcze istnieją naprawdę i że Tomasz Sidor jest homoseksualistą, UWAGA: To tylko sen, na jawie jestem katolikiem,







- w domu piłem ,,Tigera'' mając wyrzuty sumienia z powodu jego haniebnej reklamy, UWAGA: Na jawie nie piję napojów energetycznych i w pełni popieram bojkot ,,Tigera'',







- rozmawiałem z Alexandrusem ov Cocelaise o greckich herosach; pytałem go o Edypa i Meleagera,








- w czasie II wojny światowej rosomaki walczyły po stronie Niemców,







- w latach 90 - tych XX wieku spotkałem Andrzeja Pilipiuka,







- nadałem sobie pseudonim Istervo i obnażony do pasa wylewałem przez otwór w balkonie wodę do sąsiadów, gdy przyszli urzędnicy mający to zbadać, zatarłem ślady i znalazłem w zlewie małego, kolorowego ślimaka morskiego,







- spotkałem dwie grupy neofaszystowskie odwołujące się do wierzeń słowiańskich,







- byłem księdzem i razem z Hellboyem poleciałem nocą helikopterem do tajnego rządowego ośrodka badawczego w obwodzie kaliningradzkim, gdzie pracowali litewscy naukowcy, Hellboy miał ze sobą blade i nagie niemowlę z czerwonymi oczami, które położył na śniegu, a potem wszedł do środka bić się z Rosjanami, po powrocie do Polski musiałem się gęsto tłumaczyć z udziału w tej przygodzie,
- mówiłem Sławomirze, że Ruch Palikota był jeszcze gorszy niż PO,







- Dariusz Kwiecień zamieścił w Internecie film przedstawiający pogański obrzęd palenia żywcem dwóch ptaków drapieżnych (chyba myszołowów) przywiązanych za nogi do słupów; w prasłowiańskiej ,,Księdze obyczajów prawych i nieprawych'' było napisane, że obrzęd ścinania kani wprowadził demon Kania pod postacią wędrownego kapłana w czerwonej szacie, tymczasem młody żerca pytał się starego kapłana: ,,A co jeśli wszystkie nasze wierzenia są iluzją Čortów tak jak mity Kutaju i Bharacji''?
- cofnąłem się w czasie i całkowicie nagi odwiedziłem wioskę, w której Got (?) przypominający Jerzego Kryszaka podał mi rękę i opowiadał jak Słowianie walczyli z Rzymianami i pływali do Lemurii. 

niedziela, 20 sierpnia 2017

Aristajos i pszczoły






,,Podług Wergiliusza Aristajos składał w ofierze cztery byki i cztery krowy. Zwłoki zwierząt pozostawiał na dziewięć dni i czekał, aż z rozpłyniętych już wnętrzności bydląt wyroją się pszczoły. Liczba cztery ma tu z pewnością sens kosmiczny. Odpowiada ona czterem stronom świata i w tym właśnie aspekcie powraca u Kasjana Bassusa. Według jego instrukcji należało wznieść budowlę w formie  sześcianu (tak brzmi ów opis archaicznego śródziemnomorskiego klockowatego domu) z jednym wejściem i trzema oknami, na cztery strony świata. Wewnątrz tej budowli należało zabić bydlę trzydziestomiesięczne - pałką, tak, by nie wyciekła z niego krew, a jego wnętrzności skruszały. Wszystkie otwory ciała zwierzęcia musiały być zaczopowane, tak, że stawało się ono bukłakiem na własne płyny. Po czterech tygodniach i dziesięciu dniach (czyli po około czterdziestu dniach, jak przy tradycyjnym sporządzaniu trunku miodowego) pszczoły - pisze Kasjan Bassus - niczym winne grona napełniają budowlę. Z bydlęcia zostają tylko rogi, kości i skóra. Naturalne czynności związane z przygotowaniem wielkiego święta - starego święta noworocznego w okresie porannego wschodu Syriusza - uzyskały rangę mitu [...] mówiącego o wzbudzeniu pszczół z martwego zwierzęcia'' - Karl Kerényi ,,Dionizos''





sobota, 19 sierpnia 2017

Mięczaki








To mit, że naukowcy po odkryciu nowego gatunku zwierzęcia czy rośliny otwierają szampana. Gdyby tak było, poumieraliby z przepicia, ponieważ instytuty badawcze są codziennie przepełnione nowymi okazami. Zwierzęta są wśród nich najliczniejszą grupą taksonomiczną. Najwięcej gatunków skupiają owady z chrząszczami na czele. Zajmiemy się więc bezkręgowcami, ale to nie będą wcale reprezentanci grupy Insecta. Gdyby bezkręgowce miały rozum i urządziłyby konkurs na różnorodność, a nie liczebność gatunków, to z całą powagą mogłyby stawać w szranki z owadami Mollusca – mięczaki. Jakże fałszywe jest żargonowe znaczenie tego słowa, skoro gdyby ewolucja potoczyła się inaczej to należące do nich głowonogi panowałyby nad światem! Celem niniejszego artykułu jest zapoznanie Czytelnika z ową ciekawą grupą zwierząt.







Wkroczyły, a raczej przypłynęły na scenę historii naturalnej w kambrze w środowisku morskim. Pierwszymi ich reprezentantami były amonity należące do głowonogów. Ich ostatni przedstawiciele wymarli dopiero w kredzie. Wyglądem typowy amonit przypominał współczesnego łodzika. Posiadały spiralnie skręconą, okrągłą wapienną muszlę, z której wylotu wystawała głowa z chwytnymi mackami służącymi do chwytania ryb i mniejszych morskich bezkręgowców. Same amonity kończyły żywot w żołądkach rekinów i gadów morskich. Największe gatunki osiągały nawet 3 metry średnicy muszli. Nie chciałbym w tym miejscu odbiegać w stronę komiksu, ale to właśnie muszlą takiego giganta Tytus zastawił drzwi zamykając Romka w muzeum. 1









Żyły wówczas również inne prehistoryczne mięczaki np. keritia. Były to morskie stworzenia o długiej muszli niczym średniowieczny hennin 2 z uzbrojoną w macki głową wystającą z jej wylotu. Trybem życia przypominały amonity.








W morzach z okresu od karbonu do kredy pływały również małe, wydłużone belemnity żywiące się rybami i innymi bezkręgowcami. Co ciekawsze ich skamieliny zachowane również na terenie Polski, zapewniły im sławę, tysiące lat przed powstaniem nauki zwanej paleontologią. Zachowane w skale spiczaste muszle były potocznie nazywane ,,strzałkami pioruna'' i nie było to tylko takie poetyckie określenie. Dawni Słowianie uważali je za odłamki broni boga Jarowita, na którego cześć pukali się wiosną kamieniem w głowę co miało ich chronić przed chorobami. Nawet po przyjęciu chrześcijaństwa w polskich wierzeniach ludowych zachowały się ślady wiary w nadprzyrodzoną genezę tego co dziś nazywamy belemnitami. Utrzymywano, że pierwszy wiosenny grzmot wzmacnia łańcuch krępujący diabła, a owe skamieliny są śladem tego zjawiska. 3
Wkrótce wyewoluowały kolejne gromady mięczaków żyjących w wodzie i na lądzie.







Mięczaki współczesne dzielimy na: ślimaki, małże, jednotarczowce, chitony, łódkonogi i głowonogi.







Największym mięczakiem jest kalmar olbrzymi (20 m długości), będący zarazem największym bezkręgowcem świata. Inne wielkie mięczaki: przydacznia (3 m średnicy, największy małż) i Achatina fulica (907 g wagi; największy ślimak lądowy).








Najmniejszym mięczakiem jest nie mający polskiej nazwy ślimak Ammonicera rota (1,5 mm). Określa go jako takiego ,,Księga rekordów Guinnesa''. Nauka nie spoczywa jednak na laurach, toteż niektórzy malakozoolodzy (dział zoologii poświęcony mięczakom) przyznają ów prymat jaskiniowemu ślimakowi z rodzaju Zoespeum o średnicy muszli wynoszącej 1 mm i faktycznie ów go dzierży.
Na początku niniejszego artykułu pisałem o ich wielkim zróżnicowaniu. Ogólnie wiemy, że są one bezkręgowcami, pokrytymi miękką utrwaloną w nazwie skórą pokrytą śluzem. Wiele mięczaków kryje swoje delikatne ciała w wapiennych muszlach.








W zależności od zamieszkiwanego środowiska przedstawicieli gromady ślimaków dzielimy na płucodyszne i skrzelodyszne biorąc pod kryterium ich narząd oddechowy. Możemy wyróżnić także mniej naukowy, zewnętrzny podział bazujący na obecności lub braku muszli. Wszyscy znamy wygląd ślimaków muszlowych. Ich wapienne muszle chronią przed promieniowaniem słonecznym i uszkodzeniami mechanicznymi. Nie możemy traktować poważnie opowieści o ślimakach wychodzących ze swej muszli, ponieważ właśnie w niej na stałe jest ulokowana większa część ich ciała. Kurcząc ciało ślimak chowa się w jej głębi. Często gdy chroni się przed wysuszeniem, zakleja wylot muszli twardniejącą na powietrzu warstwą śluzu. Potocznie muszla jest określana jako dom ślimaka i niewiele można zarzucić tej przenośni. Ogólnie rzecz biorąc ślimaki nie wiążą się z jednym miejscem, jednak morskie ślimaki czareczki pełzające po skałach, spoczywają zawsze w tym samym wydrążonym przez siebie zagłębieniu. Muszla jest integralną częścią ciała ślimaka. Rośnie razem z właścicielem. Ślimacze muszle przyjmują przeróżne kształty. Wiele z nich posiada muszlę okrągłą, taką jak u wszystkim znanego winniczka. Niektóre z nich np. wstężyk austriacki mają skręty muszli zaznaczone czarnym paskiem kontrastującym z białą barwą wapiennego ,,domku''. Inne mają muszle niby chińskie kapelusze (np. trochusy, wspomniane już czareczki). Te pierwsze mają muszlę inkrustowaną wapiennymi guzkami i ubarwioną złoto i purpurowo. Jeszcze inny typ muszli reprezentuje błotniarka. Jej ,,bagaż'' jest spiralnie skręcającym ku tyłowi wapiennym stożkiem. Mamy też takie cudaki jak wyposażony w trujące żądło stożek z wydłużoną muszlą; zaokrągloną na czubku, a z drugiej strony kończącą się wylotem i rozkolce o zwężonej u końca muszli obok wylotu wyposażonej w odrostki. To są oczywiście tylko niektóre przykłady oszałamiającego bogactwa muszli ślimaków, radującego oczy kolekcjonerów i nieraz będące siłą sprawczą zguby tych zwierząt. Są one odławiane po to aby na lądzie ktoś mógł podnieść muszlę morskiego ślimaka do ucha i powiedzieć, że to ,,morze szumi...''. Czytelnik parząc na wręcz przysłowiowe, powolne, po prostu ,,ślimacze'' ruchy wyposażonych w muszle ślimaków mógłby pomyśleć, że poza człowiekiem nic nie może im zaszkodzić. Jakże to złudne wrażenie! Wiele zwierząt bez trudu miażdży ich wapienne osłony, aby dostać się do mięsa. Ptaki z łatwością chwytają je za brzeg muszli i uderzają nimi o twarde podłoże, bez większych trudów ,,rozbrajając'' chowającą się zdobycz. Może się to wydawać paradoksalne, ale ,,nagie'' pomrowy i śliniki są lepiej zabezpieczone. Ich muszle zredukowały się do niewielkich, wapiennych, wypukłych płytek. Pozwala to na łatwiejsze wciskanie się do wąskich norek. Trudniej je też pochwycić, dzięki większej powierzchni ciała pokrytej śluzem. Nie oznacza to oczywiście ich całkowitego bezpieczeństwa. Drozdy przed konsumpcją pomrowów obtaczają je w kurzu, aby uczynić ślizgającą się zdobycz łatwiejszą do pochwycenia. Przejdźmy teraz do omawiania ich miękkich części. Słynny wierszyk: ,,ślimak, ślimak pokaż rogi...'' nie ma żadnego biologicznego potwierdzenia. Rogi są bowiem domeną wyłącznie kopytnych. Co tak naprawdę widzimy gdy ślimak wysuwa się z muszli w realnym świecie? Na pierwszym palnie widzimy dwie pary czułków; pierwsza para usytuowana najwyżej, no i najdłuższa, mieści oczy, druga – już znacznie krótsza jest narzędziem dotyku. Przed okiem przygodnego obserwatora ukryty jest język zwany tarką służący do rozdrabniania pokarmu. Dalej widzimy dwa największe mięśnie ślimacze; górny płaszcz i dolny nogę, służącą celom lokomocji; co prawda powolnej, ale nawet po tak gładkich powierzchniach jak liście czy szkło. Owe mięśnie są częścią tzw. wora skórno – mięśniowego, który grubym całunem osłania narządy wewnętrzne. Od zewnątrz taka osłona jest chroniona przed zabójczym dla ślimaka wyschnięciem grubą warstwą śluzu. Jest on zostawiany przez zwierzę po wszystkim po czym pełznie, co u niektórych może wywoływać obrzydzenie. Wilgotny ślimaczy ślad zawiera informacje zapachowe dla innych ślimaków. Na powyższym schemacie są zbudowane i tak działają organizmy wszystkich ślimaków płucodysznych. Zanurzywszy ,,mędrca szkiełko i oko'' w odmęty mórz i oceanów zobaczy się tam zastępy ślimaków bez muszli o tak niesamowitych kształtach i kolorach, a mimo to będących odległymi kuzynami zwykłego zatoczka. Nie mający polskiej nazwy Tombaia verconis jest kontrastowo ubarwiony, ubrany w barwy żółtą i niebieską, obydwie bardzo jaskrawe. Patrząc na niego wolno odnieść wrażenie, że jest raczej wytworem awangardowego plastyka niż owocem procesu ewolucji. Posiada on długie czułki i wielkie, mięsiste skrzela. Znacznie skromniej wygląda eolis podobny do szarej kluski z długimi czułkami i takimi jak one, mięsistymi, falującymi wyrostkami. W nich to organizm eolisa magazynuje komórki parzydełkowe uzyskane z konsumpcji ukwiałów. Zupełnie też odbiega od oklepanego wzorca ślimaka, atlantycki glaukus na pierwszy rzut oka podobny do jakiejś groteskowej jaszczurki. Jego wór skórno - mięśniowy jest barwy czarno – niebieskiej. Ma małą owalną głowę, od której odbiega zwężający się tułów. Wrażenie jego podobieństwa do kręgowców, jakże omylne, mogą zwiększać cztery pęki palczastych wyrostków przypominających krecie łapy; dwie większe z przodu a dwie mniejsze z tyłu. Są pomocne w pływaniu i stanowią jedynie narząd analogiczny.







Patrząc na tzw. muszlę klozetową i porównując jej wygląd z muszlą jakiegokolwiek ślimaka, łatwo spostrzeżemy, że te muszle pasują do siebie ,,jak pięść do nosa''. Jest jednak gromada mięczaków, których muszla również jest dwuklapowa, otwiera się i zamyka. Tymi mięczakami są małże, ograniczone wyłącznie do środowiska wodnego, których różnorodność jest mniejsza niż ślimaków. Tak więc ich miękkie części ciała są chronione dwiema połówkami muszli, oraz przytwierdzone do niej mięśniem zwieraczem. Również one mają mięsień zwany nogą. Narządem zapewniającym im kontakt z otoczeniem jest aż 100 oczu (dobrze, że nie trzeba produkować dla nich okularów!). Przytwierdzając się do podłoża używają organicznych nitek tzw. bisioru. Wnętrze jest wypełnione tzw. macicą perłową; miękką substancją mającą za zadanie izolację ewentualnych ciał obcych szkodliwych dla delikatnego ciała. Na tej zasadzie powstają perły, będące przecież tylko ziarenkami piasku obtoczonymi grubą warstwą masy perłowej i wyjętym przez ludzi. Jest to system obrony fizjologicznej typowy dla małży, ale w przemyśle jubilerskim cenione są tylko perły perłopławów, dawniej także skójek perłorodnych. Omawiając aspekt ich lokomocji, wyróżniamy małe małże jak przegrzebek, który porusza się kłapiąc połówkami muszli i to bardzo szybko, zwłaszcza gdy ucieka przed zagrażającymi mu rozgwiazdami lub ośmiornicami. Z kolei takie olbrzymy jak przydacznia są zbyt ciężkie by ruszać się ze swego miejsca na dnie. Ich muszle mają wiele ciekawych kształtów i kolorów. Muszla szczeżui jest owalna, pięknej barwy oliwkowo – zielono – brązowej maskującej małża wśród pokrytego glonami dna akwenu słodkowodnego. Racicznica zgodnie z nazwą może budzić skojarzenia z racicą. Ostrygi mają muszle nierówne i chropowate. Sercówka może komuś przypominać zarys serca. Omułek występujący również u wybrzeży Bałtyku jest czarny i wydłużony o dosyć niepozornym wyglądzie w porównaniu z innymi małżami. Przegrzebek jest to małż o pięknej muszli podobnej do rozłożonego wachlarza i pokrytej delikatnym żeberkowym wzorem. Największy małż, przydacznia, mogąca imitować potężny odłam skalny ma ciemno ubarwioną muszlę, bardzo grubą; stosownie do wymiarów takiego giganta, o pofalowanych krawędziach. Wiele mówi się o sile i wielkości przydaczni. Niektórzy nurkowie pokazują żelazne łomy wygięte przez nieubłaganie zatrzaskującą się muszlę. Nie są jednak prawdziwe opowieści przedstawiające przydacznię jako złośliwego mordercę ludzi. Po pierwsze jej muszla z powodu dużej masy zamyka się tak powoli, że można tam wiele razy wsadzić rękę, a poza tym małże konsumują wyłącznie plankton. Prawda jest taka, że to człowiek zabija przydacznię, a nie na odwrót. Nurek podpływa, przecina zwieracz i … już bezbronne ciało małża jest wystawione na pastwę ludzi. Muszle przydaczni bywały wykorzystywane w niektórych kościołach jako chrzcielnice. Prawdziwym wrogiem marynarzy były świdraki; o jasnych wydłużonych muszlach, wkręcające się w drewno, a przez to niszczące wykonane z tego materiału statki i urządzenia portowe. Ludzie morza przeklinali je ponad wszystko i gorliwie usuwali świdraki z dna pokładu, ale dopiero zastosowanie blachy w szkutnictwie rozwiązało ten problem. Podobną budowę muszli mają nieszkodliwe dla statków okładniczki i nożyki Solen, żyjące w morskim mule. Locum tych ostatnich ma kształt ósemki, a jego mieszkaniec został wykryty, kiedy wystawił narządy filtrujące reagując tym na wsypaną tam szczyptę soli.







Mięczaki najmniej liczne, najmniej różnorodne i mało znane to chitony. Ich pochodzącą z greki nazwę utworzono od płytkowej tarczy zwanej chitonem. Spod tej ochronnej płaszczyzny wyziera mięsień umożliwiający lokomocję.








Głowonogi uchodzą za najbardziej zaawansowane w rozwoju. Niewiele ich reprezentantów posiada muszlę. Do takich wyjątków należą łodziki wyposażone w wapienny, okrągły ,,domek'', który w większej części składa się z komór wypełnionych powietrzem, unoszącym mięczaka w toni wodnej. Muszlę posiada też ośmiornica zwana żeglarkiem po polsku, a argonautą po grecku. Obydwie nazwy ilustrują pogląd o wykorzystaniu tej muszli jako statku. Prawda jest taka, iż żeglarek wykorzystuje ją jako locum dla potomstwa. Wiele z nich jest władnych zmieniać kolory, co sprzyja nie tylko kamuflażowi, ale i wyrażaniu odczuć np. czerwony kolor u ośmiornicy oznacza gniew. Spokrewniony z nią głębinowy piekielnik został tak nazwany z powodu stale widniejącego na skórze wizerunku szkaradnej mordy. Pod skórą mątwy warstwę buforową między tą powłoką a narządami wewnętrznymi pełnią szczątki wapiennej, zredukowanej muszli, owe oss sepiae popularne wśród hodowców ptaków jako źródło wapnia dla ich podopiecznych. Ciała większości głowonogów zachowują swój kształt pod wpływem organicznego płynu pod ciśnieniem pełniącego funkcję szkieletu. Ich ,,głowa'' może być lekko owalna (ośmiornica), spłaszczona i otoczona falbanką skóry pomocnej w pływaniu (mątwa), lub w kształcie torpedy zakończonej płatkiem skóry (kalmary). Zatrzymajmy się przy tych ostatnich. Niektóre mają głowę w kształcie jabłka, inne są pokryte ,,zbroją'' z wapiennych płytek, jeszcze inne mają przezroczystą skórę, tak, że można na żywym i zdrowym zwierzęciu obserwować zwoje mózgowe jak na preparacie anatomicznym! Niektóre kalmary są nawet władne świecić (bioluminescencja). Głowa jest wyposażona w mózg i oczy, które u ośmiornic są pełne nietypowego u bezkręgowców wyrazu skłaniającego do antropomorfizacji tych inteligentnych stworzeń. Mają też rogowy aparat przypominający dziób papugi przystosowany do rozrywania mięsnego pokarmu. Posiadają także rurkowaty otwór wypustowy, którym głowonogi z wielką siłą wypuszczają sprężoną wodę i złożywszy macki płyną z wielką prędkością. Mogą nawet wyskakiwać ponad wodę. Thor Heyerdahl na kartach ,,Wyprawy Kon – Tiki'' pisał nawet, że taka ośmiornica zderzyła się w locie z jednym z członków załogi. Otwór wypustowy u wielu głowonogów połączony z gruczołem czernidłowym, w obliczu zagrożenia strzyka czarą wydzieliną przypominającą atrament i dawniej służącą do jego wytwarzania. Niektóre ośmiornice są również jadowite. Na drodze ewolucji ich noga stopniowo rozdzielała się aż utworzyła aktualne ilości macek u poszczególnych gatunków. W takim obrocie sprawy ośmiornica zgodnie z nazwą ma 8 macek, zaś mątwy i kalmary mają ich 10. U tych dwóch ostatnich wykształcił się narząd tzw. ramion chwytnych; dwóch najdłuższych macek rozszerzonych na końcu, które wyciągają się na całą długość chwytając zdobycz. Od spodu są pokryte systemem przyssawek służących wyłącznie zaczepowi. Podobne są one nieco do lekarskich baniek. Macki głowonogów posiadają szeroko rozwinięte zdolności regeneracyjne.







Ponownie nawiązując do cytowanej rymowanki; ślimaki nie konsumują pierogów z serem, ani żadnych innych i chyba nie muszę tego mówić. Co więc one jedzą? Większość lądowych ślimaków to roślinożercy. Kawałkują pokarm językiem zwanym tarką, wyposażonym w zęby, a właściwie w to co je zastępuje; ostre zadziory. Pokarmem takich ślimaków jest sałata, inne warzywa, truskawki (o ich zjadanie, niektórzy kierując się haniebną ignorancją oskarżają ropuchy żywiące się ślimakami), grzyby (jakim to bzdurnym mitem jest twierdzenie, że każdy grzyb napoczęty przez ślimaka jest jadalny!), a ślimak winniczek uzupełnia swą klasyczną, ślimaczą dietę jajami … innych ślimaków. Natomiast nielubiany przez grzybiarzy pomrów, ślinik rdzawy oprócz grzybów i warzyw zjada też padlinę i odchody. Wśród morskich ślimaków niektóre są mięsożerne. Przykładem służą wspomniane już: eolis (pokarm: ukwiały) i glaukus (pokarm: meduzy). Obydwa gromadzą w swych ciałach komórki parzydełkowe z ofiar. Drapieżnikiem jest też trąbik o grubej, spiralnej muszli i masywnym, mięsistym ciele. Nie tylko dokonuje odłowów drobnej fauny dennej, ale i zjada padlinę. Jego najbardziej rozwiniętym zmysłem jest węch, którego receptory mieszczą się w pojedynczym długim czułku, bardzo charakterystycznym dla trąbików. Wiele ślimaków uprawia również kanibalizm. Małże odżywiają się wyłącznie planktonem filtrowanym z wody. Chitony żywią się glonami, które zeskrobują ze skał. Głowonogi są wyłącznie mięsożerne. Victor Hugo na kartach ,,Pracowników morza'' kreśli przerażające sceny gdy ośmiornica oplatując mackami człowieka wysysa z niego krew. Prawda jest taka, że ośmiornice nie mają ,,smaczku na człowieka'' i ich przyssawki, a w nie ssawki służą wyłącznie zaczepowi. Zdarzyło się, że kalmar olbrzymi zaatakował statek, ale to ludzie podjęli kroki zaczepne. Innym razem duża ośmiornica u wybrzeży RPA skrępowała rybaka, ale skończyło się na zabraniu zegarka. Łupem głowonogów padają ryby, skorupiaki i małże. Mątwa penetrując dno morza wypuszcza strumień wody w celu odsłonięcia ewentualnej zdobyczy tam ukrytej. Głowonogi uprawiają też kanibalizm, a pozostawiona przez dłuższy czas bez pożywienia ośmiornica obgryza sobie macki, które potem i tak odrastają (sic!)







A co możemy powiedzieć o prokreacji w świecie mięczaków? Ślimaki to podręcznikowy przykład obojnactwa, występuje u nich jednak zapłodnienie krzyżowe. Plemniki są wprowadzane do organizmu przez ranę zrobioną wapienną jednorazową ,,strzałką miłości''. Za pomocą muskularnej nogi ślimak wygrzebuje w miękkiej glebie dołek, który wypełnia malutkimi, przezroczystymi i delikatnymi jajami, z których wykluwają się równie małe, przezroczyste i delikatne ślimaczki. Jeśli należą do tych z muszlą, to mają ją przezroczystą i kruchą. Dopiero z wiekiem muszla rośnie tak jak i całe ciało. Pełznąc ślimak pobiera z preferowanej przez siebie gleby wapiennej zawarty w niej minerał zwany Calcium, potrzebny do rozbudowy składającej się z niego muszli. Dla małych ślimacząt, często pierwszym pożywieniem jest któryś z ich rodzeństwa, lub dopiero się kształtujący ślimaczek zamknięty w jajku. Słodkowodny ślimak, żyworódka, jest rozdzielnopłciowy i jak to podkreślono w nazwie żyworodny. Natomiast wszystkie małże są obupłciowe. Rozmnażając się wyrzucają całe tumany małych jajek wchodzących w skład planktonu. Oczywiście tylko niektóre z nich stworzą następną generację małży. Natomiast głowonogi są rozdzielnopłciowe. Ośmiornice kryjące się w skalnych załomach, składają duże ilości jaj, sklejonych ze sobą w strukturę zwaną ,,morskim winogronem'', które jest zawieszone u pułapu takiej mini jaskini i jest podmiotem macierzyńskiej opieki ze strony dorosłej ośmiornicy. Jej młode wyklute z tych jaj radzą już sobie same.







Oklepany zwrot, że ,,morze szumi'' towarzyszący przykładaniu muszli morskich ślimaków do ucha, jest tylko kroplą w morzu przykładów roli mięczaków w kulturze człowieka. Ślimaki są ze względu na powolne poruszanie się emblematem powolności, a alegoryzując – także lenistwa (jakże odbiegają od tego utartego wzorca nagie ślimaki morskie zwinnie pływające w toni wodnej!). Są to bohaterowie licznych historyjek i anegdot, wielkie zainteresowanie budzą ich muszle. Ze Szwajcarii pochodzi ludowy kostium świąteczny gęsto wyłożony muszlami winniczków. Z mięczaków najwięcej uwagi człowiek poświęcił głowonogom. Przykładem jest gigantyczna ośmiornica Kraken z mitologii Wikingów, której pierwowzorem był kalmar olbrzymi. Kraken miał 2 km rozpiętości i porywał ludzi ze statków. Nie jest to wcale odosobniony przykład przedstawiania głowonogów w złym świetle. Ośmiornice były przedstawiane jako ludojady zarówno przez Victora Hugo w ,,Pracownikach morza'' jak i Julesa Verne'a w ,,2 000 mil podwodnej żeglugi''. Autorzy SF wyposażają czasem kosmitów w macki głowonogów. 4










Niebagatelny jest wpływ mięczaków na przyrodę i gospodarkę człowieka. Ślimaki giną w żołądkach ptaków, jaszczurek, jeży, borsuków i dzików, ale i ludzi. Padały one łupem już prehistorycznych zbieraczy. Starożytni Rzymianie pozbawiali je muszli tucząc solonym mlekiem, aż napęczniałe mięczaki nie mieściły się w swoim locum. W średniowieczu ślimaki winniczki były uważane za potrawę postną i w celach konsumpcyjnych rozszerzono ich areał na północ. W Polsce raczej nie lubi się ich mięsa, ale ze względu na eksport do Francji ustanowiono wymiar ochronny wynoszący 28 mm wysokości skorupki. Ograniczanie odłowów ślimaków jest tym bardziej konieczne, ponieważ pozbawione ich krukowate mogą przerzucić się na pisklęta innych ptaków. Cenione są również ślimacze muszle w charakterze ozdoby. I w tym miejscu mamy przykład szkód wyrządzanych przez człowieka na przyrodzie. Zmasowane odłowy morskiego ślimaka trytona, właśnie dla jego muszli, zaowocowały nadmiernym wzrostem liczebności koron cierniowych, które pozbawione naturalnego czynnika regulującego, bez żadnych ograniczeń pustoszą rafy koralowe. Ślimaki wyrządzają również szkody w rolnictwie i ogrodnictwie. Błotniarka stawowa jest żywicielem motylicy wątrobowej, dlatego zaleca się wypasanie konsumujących je kaczek razem z innymi zwierzętami gospodarskimi. Poza tym razem z zatoczkiem, błotniarka jest używana przez akwarystów do czyszczenia szklanych ścian z glonów. Natomiast nagie ślimaki morskie w słonowodnych akwariach zjadają niepożądane tam ukwiały. Największy ślimak świata, nie mający polskiej nazwy Achatina fulica pochodzi z Afryki, dla której mieszkańców był cennym źródłem białka zwierzęcego. Zawleczony do Indii wyrządza tam szkody w rolnictwie. A jak wielkie nadzieje z tym ślimakiem wiązano sprowadzając go na Hawaje! Kusiły jego dekoracyjność, walory kulinarne, a nawet będące stekiem bzdur przypuszczenie o jego rzekomej przydatności w leczeniu gruźlicy. Atrakcyjne zwierzę zostało sprowadzone i jak często w takich przypadkach bywa, rozczarowano się nim. Wymknął się spod kontroli i wyrządza straty w rolnictwie. Konkurując z nim wyginęło wiele miejscowych ślimaków. Introdukcja Achatina fulica na Hawaje była jednym z największych błędów w historii interakcji ludzi ze zwierzętami, a błędów tych było znacznie więcej ze szkodą dla pierwotnych ekosystemów.







Wykorzystywane są również małże. Od niepamiętnych czasów ceni się ich mięso. Już starożytni Grecy i Rzymianie zakładali hodowle ostryg. Ich mięso jest przyrządzane na wiele różnych sposobów, może być jedzone także na surowo. Tylko w taki sposób można konsumować sercówki twardniejące podczas gotowania. Niektórzy, co jest niewątpliwie okrucieństwem, zjadają nawet żywe małże! Planuje się podjąć masową hodowlę omułków na potrzeby walki z głodem. Same małże odżywiając się filtrują wodę, a muszla skójki jest wykorzystywana przez różanki jako ,,kolebka'' dla ikry. Oprócz mięsa człowiek ceni w małżach perły już przez Pliniusza Starszego uważane za najcenniejsze klejnoty. Niebo jest wybrukowane perłami zarówno w wyobrażeniach chrześcijańskich, żydowskich i muzułmańskich. Aktualnie coraz częściej używa się pereł sztucznych.
Niewielka jest rola gospodarcza chitonów, sporadycznie odławianych do celów konsumpcyjnych.







Na mięso odławia się też głowonogi. Potrawy z nich są popularne w Grecji, we Włoszech zjada się smażone w oliwie małe, lub młode osobniki tzw. ,,calamaretti'', a w niektórych rejonach Japonii głowonogi zjadane są tak często jak w Polsce wołowina czy wieprzowina. Cenione są również wydzieliny gruczołów czernidłowych, z których produkowano atrament, lub tzw. sepię – brązowy barwnik uzyskiwany z mątwy, używany przez artystów plastyków. W starożytnej Sparcie zjadano mątwę przyrządzoną razem z jej wydzieliną. Z muszli głowonogów wykorzystywana przez hodowców ptaków jest należąca do mątwy oss sepiae, zaś muszle łodzików służyły do wyrobu ozdobnych pucharów tzw. nautiliusów.

*








Niektóre mięczaki ucierpiały w wyniku działalności człowieka jak odłowy czy zatruwanie akwenów. W Polskiej Czerwonej Księdze znajduje się skójka perłorodna.




1 Nawiązuję rzecz jasna do serii komiksów ,,Tytus, Romek i A'Tomek'' stworzonej przez Henryka Jerzego Chmielewskiego ,,Papcia Chmiela''.
2 Charakterystyczne kobiece nakrycie głowy przypominające długi stożek.
3 W pisanej przeze mnie mitologii slawianistycznej (zbiór opowiadań ,,Legenda''), w erze dziesiątej Jarowit, król Ziemi, z dwóch odłamków belemnita ulepił na wyspie Wolin parę pierwszych ludzi – Novalsa i Aivalsę ;).






4 Mam na myśli Herberta George'a Wellsa (,,Wojna światów'' – Marsjanie podobni do ośmiornic) i twórcę horrorów H. P. Lovecrafta (mitologia Cthulhu – Cthulhu jako morski potwór z głową ośmiornicy).   

czwartek, 17 sierpnia 2017

Miłość nad morzem






,, [...] Parwati była kochającą i oddaną żoną Sziwy. Pewnego dnia jednak, gdy Sziwa objaśniał jej Wedę, Parwati zasnęła. Oburzony bóg rzekł, aby poszła mieszkać wśród rybaków. Parwati spadła na ziemię i odnaleziona została na brzegu morza przez biednych rybaków. Przybrała postać istoty ludzkiej, małej dziewczynki. Gdy podrosła, stała się tak piękna, że kochali się w niej wszyscy młodzi rybacy. W międzyczasie Sziwa kazał swemu bykowi, Nandi, przybrać postać rekina i zniszczyć rybackie sieci. Przybrany ojciec Parwati obwieścił, że ten kto złapie rekina, będzie mógł wziąć dziewczynę za żonę. Sziwa tylko na to czekał. Zmienił się w młodego, przystojnego rybaka. Przybył do wioski, poszedł na plażę i zawołał rekina. Ku zdziwieniu wszystkich rekin przybył (wołał go przecież jego pan) i pozwolił się związać. W ten sposób Sziwa zdobył córkę rybaka, która wszak była już jego żoną w niebie. Zabrał ją ze sobą na Kajlasę, górę, na której mieszkał. [...]'' - Jan Knappert ,,Mitologia Indii''



Indyjski Symeon







,,Śarabhanga - świętobliwy pustelnik, który pragnął ujrzeć Wisznu. Pewnego dnia, gdy medytował w lesie Dandaka, pojawili się przed nim Rama i Sita. Przejęty radością pustelnik stwierdził, że życzenie jego życia zostało spełnione i że teraz nie ma już innego celu. Rozpalił ogień i wszedł w jego płomienie. Ciało starca spłonęło, lecz jego duch, pod postacią młodego i przystojnego mężczyzny, uleciał do nieba'' - Jan Knappert ,,Mitologia Indii''






Istnieje podobieństwo między tym mitem, a ewangeliczną historią starca Symeona, któremu obiecał, że nie umrze póki nie ujrzy Mesjasza. Symeon rozpoznał Mesjasza w przyniesionym do świątyni Dzieciątku Jezus i wówczas uradowany umarł. Różnica polega jednak na tym, że Symeon w przeciwieństwie do Śarabhangi nie popełnił samobójstwa, które w tradycji chrześcijańskiej jest jednym z najcięższych grzechów, podobnie jak w rozumieniu chrześcijan ciało człowieka i świat materialny nie jest mają (iluzją), ale rzeczywiście istniejącym dziełem Boga i jako takie zasługują na szacunek. 

środa, 16 sierpnia 2017

Indyjski Jonasz








,,Pradjumna - bóg miłości (...); syn Kriszny i Rukmini. Gdy miał zaledwie tydzień, przybył do niego demon Śambara, wziął go i cisnął do morza, gdzie połknęła go ryba. Ryba ta później została złowiona i zakupiona przez Majadewi (...) zajmującą się domem Śambary. Wzięła ona rybę do kuchni i rozpłatała ją. Odkryła w niej piękne dziecko, które zaadoptowała. Mędrzec Narada, gdy tylko ujrzał dziecko, powiedział Majadewi, że musi to być dziecko boga. Gdy młody bóg podrósł, ona sama się w nim zakochała. Gdy opowiedziała mu jego historię, poszedł on natychmiast do Śambary i wyzwał go na pojedynek, w którym go pokonał. Zabrał swą opiekunkę, Majadewi, i razem z nią uciekł do pałacu ojca. Majadewi została jego żoną jako Rati, bogini miłości, podczas gdy Pradjumna to Kama, bóg miłości odrodzony z popiołów. Rati jest również boginią urody, która sprawia, że mężczyźni mają piękne sny. Pradjumna potrafi zamienić się w pszczołę i odwiedzić dziewczynę w bukiecie kwiatów danych jej przez kochanka'' - Jan Knappert ,,Mitologia Indii''