poniedziałek, 14 listopada 2016

Bohaterski menel, czyli rzecz o Jakubie Wędrowyczu

,, [...] Dybała opowiadał sam o sobie, że był w piekle, gdzie niezliczona moc diabłów poddawała go najsurowszym mękom, aby tylko wyparł się Jezusa, m. in. wyjmowano mu mózg i lano do głowy kwas siarczany, wyjęto mu serce, które – czy mu potym włożono napowrót, nie wie. Dopiero szrama w kształcie krzyża, którą ma na lewej ręce od wypadkowego skaleczenia się siekierą, pomogła mu z piekła wydostać się bez szwanku’’ - ,,Gazeta Radomska’’ 1884, nr. 23: ,,Z kroniki sądowej’’.

W 2007 r. ,,wszedł w moje życie z gumofilcami'' Jakub Wędrowycz – bohater opowiadań comic/ rural fantasy Andrzeja Pilipiuka. Utwory te polecili mi moi znajomi, panowie Voytakus ov Viernitis i Filipus ov Falconius. W latach 2007 – 2016 przeczytałem wszystkie 8 tomów: ,,Kroniki Jakuba Wędrowycza'', ,,Czarownik Iwanow'', ,,Weźmisz czarno kure...'', ,,Zagadka Kuby Rozpruwacza'', ,,Wieszać każdy może'', ,,Homo bimbrownikus'', ,,Trucizna'' i ,,Konan Destylator''. Dodać należy, że pan Andrzej Pilipiuk jest moim ulubionym polskim Autorem (oprócz Jarosława Grzędowicza) i z wielkim zainteresowaniem czytam jego bloga ;).








Główny bohater pojawił się po raz pierwszy w cyklu ,,Norweski dziennik'', gdzie występował jako nieco sfiksowany dziadek Maćka Wędrowycza, przyjaciela Tomka Paczenki. Pierwszym opowiadaniem w całości poświęconym Wędrowyczowi była ,,Hiena'' z 1996 r. opublikowana w ,,Feniksie''. Tekst został opublikowany dzięki Jarosławowi Grzędowiczowi, który tym samym ,,wypuścił z butelki szalonego kozackiego dżina'' ;). Jakub Wędrowycz, swoista parodia superbohatera, urodził się około 1900 roku; jak mówi przysłowie był ,,stary, ale jary''. Był Polakiem mającym ukraińskich i żydowskich przodków. Mieszkał w województwie lubelskim w Polsce, we wsi Stary Majdan koło Wojsławic (okolice Chełma). Jeśli chodzi o jego wygląd to był niskim starcem, o rzadkich, siwych włosach, czerwonym nosie i niebieskich oczach, brudnym i zaniedbanym. Jego bardzo charakterystyczny strój składał się z czapki uszanki, niebieskiej kufajki, brązowych spodni ze starego worka, oraz starych brudnych gumofilców. Jak na prawdziwego menela przystało, Jakub straszliwie śmierdział brudem, alkoholem i nigdy nie zmienianymi, starymi skarpetkami, o których w innym z cyklów Pilipiuka można przeczytać co następuje:

,, […] Poznać go można po jednym. Zawsze śmierdzi starymi skarpetkami. Najpierw czuje się ten upiorny smród, potem dopiero pojawia się on. […]- Smród pochodzi z tego, że od czasów przedwojennych nosi te same skarpetki, zielone skarpetki arcymistrza szachowego doktora Laskera, który wyrzucił je jadąc przez Chełm na zawody...'' - A. Pilipiuk ,,Wampir z M - 3''

Smród owych skarpet był tak porażający, że potrafił sprowokować do wymiotów, rozbić szybę, a nawet zabić krokodyla zabłąkanego w Wiśle! Właściciel najbardziej toksycznych skarpet świata był bowiem z higieną na bakier. Nie używał mydła, sądząc, że jest wyrabiane ze zdechłej krowy, ani pasty do zębów, bo sądził, że po niej zęby rosną. Do pielęgnacji włosów używał skórki od boczku, a raz nawet umył je w wybielaczu (w realu źle by się to skończyło...). Pochłaniał ogromne ilości samogonu – raz wygrał konkurs kto więcej wypije z sowieckim sołdatem (innym Polakiem potrafiącym pić więcej niż Rosjanie był Ferdynand Kiepski). Zjadał bezpańskie i policyjne psy oraz koty, dusił je linką hamulcową i piekł szaszłyki na szprychach rowerowych. Zajmował się wieloma rzeczami. Całymi dniami pędził bardzo mocny bimber, przez co siedział zarówno w więzieniu jak i w szpitalu psychiatrycznym. Potrafił wydestylować alkohol właściwie ze wszystkiego – jego wielkim marzeniem było pędzenie bimbru z trocin. Próbował nawet uzyskać coca colę ze stonek ziemniaczanych. Pędził bimber gdzie tylko mógł – nawet w więzieniu i w … Niebie. Zasłynął jako najlepszy w Polsce i na świecie świecki egzorcysta i łowca wampirów polecany przez Polskie Towarzystwo Psychotroniczne (książki o nim wbrew pozorom nie zachęcają do korzystania z usług świeckich egzorcystów, ale pokazują magię i okultyzm w krzywym zwierciadle satyry). Jakub przestrzegał przed sektami i napisał nawet książkę o zwalczaniu wampirów skonfiskowaną przez policję. Zajmował się też kłusownictwem. Sam nie uważał się za kłusownika, ponieważ polował w państwowych lasach ma mocy carskiego przywileju dla rodu Wędrowyczów. W czasie II wojny światowej i w pierwszych latach po jej zakończeniu walczył jako partyzant w oddziale Wypruwacza przeciwko Niemcom i komunistom. Wrogów Polski zabijał szablą, wbijał na pal, gwałcił, kolekcjonował ich czaszki. Ci esesmani, którzy przeżyli spotkanie z Wędrowyczem śnili o nim koszmary. Jego przyjaciółmi byli dwaj inni menele: rosyjski kozak – monarchista Semen Omeljanowicz Korczaszko, weteran wojny mandżurskiej (w młodości odkrył w prawosławnym klasztorze na Syberii źródło wiecznej starości) i kosmita Józef Paczenko mający dziwne, wrzecionowate oczy (podobne oczy posiadał Tomek Paczenko, główny bohater ,,Norweskiego dziennika''). Śmiertelnymi wrogami Jakuba i Semena był natomiast odrażający i zapijaczony klan Bardaków. Jakub w ramach rodowej zemsty uśmiercił 12 z nich, w czym przypomina szlacheckich warchołów takich jak Jacek Soplica z ,,Pana Tadeusza'' Adama Mickiewicza. Przyczyną owej zapiekłej nienawiści było nadanie obu rodom nazwisk w XIX wieku (przedstawiciele rodu Bardaków, wywodzącego się od dziada proszalnego chcieli się nazywać Wędrowycze). Posiadał umiejętności magiczne. Potrafił za pomocą magii podróżować w czasie (min. do XVII wieku, kiedy to torturował diabła, chcąc wydrzeć mu cyrograf, a nawet do ery hyboryjskiej, kiedy to spotkał Conana). Umiał też zepsuć urokiem traktor za pomocą czarnej kury (uczynił tak gdy traktorzysta zniszczył jego plantację truskawek potrzebnych do wyrobu pryty). Istniało powiedzenie: ,,Kto Jakuba nachodzi, ten sam sobie szkodzi''. Co wiemy o rodzinie naszego bohatera? Poślubił asystentkę chiromanty (ślub wzięli w cerkwi) i miał z nią syna. Pilipiuk nic więcej nie pisze na temat ich pożycia małżeńskiego a szkoda ;). Jego wnuk nazywał się Maciej (był przyjacielem Tomka Paczenki z ,,Norweskiego dziennika''), zaś prawnukiem był Piotruś – chłopiec grzeczny i lubiący się uczyć. Kiedy Piotruś opowiadał w szkole o swoich przygodach z pradziadkiem, nikt nie chciał mu wierzyć. W jednym z opowiadań, pojawia się też odległy potomek Jakuba – terrorysta Osama bin Wędrowycz (według tego pomysłu fundamentaliści katoliccy pokonali ekstremistów muzułmańskich i zajęli ich miejsce). Jakub chodził zawsze uzbrojony po zęby. Jego arsenał stanowiły: granaty noszone w kieszeni, bagnet schowany w cholewie gumofilca, linka hamulcowa służąca do duszenia, oraz mała piła do metalu zwana ,,żydowskim włosem'' (Jakub używał jej do piłowania krat w więzieniu). W razie potrzeby potrafił zrobić ,,tulipana'' z butelki. Jakub był katolikiem i chodził do kościoła (ksiądz poradził mu, aby idąc na Mszę Świętą ubierał odświętne skarpetki...), mimo to biskup Józef Życiński (?) ekskomunikował go za rozkopywanie grobów w poszukiwaniu wampirów. Na prima aprilis został zaproszony do seminarium duchownego, gdzie zrobił klerykom wykład o metodach walki z wampirami. Spowiadał się rzadko. Raz gdy przystąpił do sakramentu spowiedzi, ksiądz zemdlał słuchając o jego grzechach. Inny ksiądz, nie rozumiejący misji Jakuba, próbował go zabić za pomocą konfesjonału – pułapki. Jakub chodził do szkoły jeszcze w czasach carskich. Z powodu traumatycznych przeżyć, puścił placówkę wychowawczo – edukacyjną z dymem (notabene Autor też miał traumatyczne wspomnienia ze szkoły). Oprócz języka polskiego, znał jeszcze języki: rosyjski, ukraiński, jidysz i ,,bimbrownicze esperanto''. Obce były mu natomiast języki angielski i niemiecki. Przez pewien czas przechowywał w stodole sowiecki samochód czajkę – zdobyty jako łup na zabitym komuniście. Posiadał wierną klacz Marikę (zły czarownik Iwanow zamienił jej świadomość ze świadomością przybyłej z miasta studentki etnografii Moniki). Jego przyjaciel Semen dosiadał klaczy Karoliny. Jak by to powiedział Adam Michnik, Jakub był ,,zoologicznym antykomunistą'' i wrogiem poprawności politycznej (co mu się chwali). W 1944 r. razem z kolegami wieszał zdrajców z PPR – u, zaś na początku XXI zakolczykował komisarzy unijnych jak krowy ;). Często popadał w konflikty z prawem; był utrapieniem miejscowych policjantów Birskiego i Rowickiego. Raz spalił sąd, za to, że sędzia wysłał go na przymusowe leczenie psychiatryczne za pędzenie bimbru. W swoim życiu wiele podróżował. Jako dziecka, wraz z ojcem i bimbrownikami z całej Europy płynął ,,Titanikiem'' do USA, aby tam walczyć z prohibicją. Był w Peru, w Norwegii (dwa razy), w Wielkiej Brytanii, Rumunii, na Ukrainie (we Lwowie i w Czarnobylu, gdzie szukał zakopanego sztandaru sotni Semena), w ZSRR (w Moskwie walczył z ożywionym trupem Lenina), na Białorusi, na Węgrzech, w Bułgarii, we Włoszech, w Egipcie (tam Piotruś wykastrował arabskiego szejka i uwolnił z jego niewoli etiopską księżniczkę) i w Iraku (gdzie zamienił polskich żołnierzy w wampiry).









W książkach o Jakubie Wędrowyczu często pojawiają się różne postaci historyczne jak np. św. Piotr Apostoł, strażnik bram Raju zastanawiający się co zrobić z duszą Wędrowycza, której nie chciało ani Niebo, ani Piekło.








W Rumunii sterowiec, którym lecieli do Egiptu Jakub, Semen i Piotruś został przechwycony przez wampiry, których władcą był oczywiście Drakula, czyli Vlad Palownik. Drakula zamierzał uśmiercić Wędrowycza za wieloletnie zabijanie wampirów. Jasne, że sam zginął z ręki polskiego egzorcysty, a jego zamek - ,,zabytek klasy zerowej'' został zbombardowany. Podczas bombardowania zamku Drakuli, zginął jego sługa, zamieniony w wampira komunistyczny zbrodniarz Nicolae Ceaucescu, który notabene za życia szerzył państwowy kult Vlada Palownika.







Wrogiem Wędrowycza był również Włodzimierz Lenin, który po śmierci z rąk Stalina, trafił do egipskich zaświatów, ponieważ jego ciało zamieniono w mumię. Za sprawą boga Seta, który wybronił zbrodniarza od należnej kary, wrócił na Ziemię, gdzie szykował nową rewolucję. Jakub udający się do Egiptu, by zdjąć klątwę faraona, pokrzyżował plany Lenina.







Razem z Leninem, z egipskich zaświatów powrócił również Feliks Dzierżyński. Chcąc zdobyć fundusze na rewolucje, zamierzał podpalić i obrabować dom publiczny, ale tak mu się tam spodobało, że zrezygnował. Jakub spalił mumie Lenina i Dzierżyńskiego wraz z zapasem lalek Barbie mających im służyć w zaświatach jako kochanki, zaś dusze obu ludobójców trafiły do piekła, gdzie ich oprawcą został Józef Stalin.







Rzecz jasna, oprócz komunizmu, krytyki doczekał się również nazizm. Chłopi z Wojsławic poprosili rosyjskiego dżina, aby sprowadził do XXI wieku Adolfa Hitlera, aby mogli go powiesić. Niestety dżin sprowadził Hitlera razem z jego wojskiem...







Z postaci bliższych naszym czasom, zawitał na Lubelszczyźnie sam Osama bin Laden. Porwał Wędrowycza i kazał mu wygłosić dla chłopów wykład o pędzeniu bimbru (Jakub twierdził min., że produkcja samogonu jest prawem człowieka). Wędrowycz uciekł z niewoli terrorysty i postawił na jego drodze krowołaka (ożywione truchło krowy). Gdy bin Laden dowiedział się o mocy egzorcysty, chciał go przeciągnąć na swoją stronę, ale zamiast tego, został przez niezbyt rozgarniętego policjanta potraktowany paralizatorem i osadzony w polskim szpitalu psychiatrycznym.







Zagadkowy, populistyczny polityk, który śpiącego w rowie Wędrowycza zawiózł do Peru, gdzie ten walczył z miejscowym demonem, był najprawdopodobniej Stan Tymiński – niedoszły prezydent Polski.







Jakub i Semen ostatecznie pokonali neandertalczyków – ludożerców z Dębinki razem z niemieckim kardynałem – inkwizytorem Josephem Ratzingerem, obecnym emerytowanym papieżem Benedyktem XVI, który zastrzelił ostatniego mamuta w Polsce (jest to nawiązanie do chrześcijańskiej legendy o św. Antonim Pustelniku, który zabił ostatniego centaura – symbol pogaństwa).






Semen Korczaszko jako carski kozak spotkał samego Józefa Piłsudskiego w czasie napadu PPS – owców na carski pociąg (akcja pod Bezdanami). Później już w wolnej Polsce, kozak domagał się od Piłsudskiego odszkodowania i w jego ramach otrzymał pozwolenie na bezpłatne korzystanie z komunikacji miejskiej.
Cykl o Wędrowyczu zawiera liczne, ciekawe nawiązanie mitologiczne, literackie i filmowe.







Z mitologii egipskiej pochodzi Pole Trzcin rodzaj zaświatów, gdzie po śmierci trafił Lenin zamieniony w mumię. Bogowie Ozyrys, Anubis, oraz bogini sprawiedliwości Maat chcieli kary dla komunistycznego dyktatora, lecz wybronił go Set – bóg anarchii za pomocą sofistycznych argumentów. Set przeniósł się z Leninem i Dzierżyńskim do naszych czasów, by przynieść zamęt na skalę globalną. Ich sojusznikiem stał się młody anarchista, którego Lenin i Dzierżyński obrzezali, a któremu ostatecznie Jakub Wędrowycz darował życie. W swoich wędrówkach po światach równoległych Jakub spotkał ponadto egipskiego potwora Ammit – pożerającego serca, który porósł gęstym futrem.







Z ,,Biblii'' został zaczerpnięty diabeł Asmodeusz (czarny charakter ,,Księgi Tobiasza''), który razem z Borutą porwał Wędrowycza z duszą i ciałem do piekła.







Skończyło się to tragicznie dla diabłów. Wędrowycz miał przy sobie fiolkę z wodą święconą, którą wrzucił do gotującej się wody, w której miano go ugotować, a następnie cisnął w to granatem (diabły pozwoliły mu mieć granat przy sobie, bo był ozdobiony wizerunkiem Lenina). W rezultacie piekło zalała woda święcona, a Wędrowycz powrócił na Ziemię.






Po tej przygodzie, Lucyfer – władca piekła za nic nie chciał mieć u siebie Wędrowycza.







Nie był on mile widziany również w Niebie, którego bram pilnował św. Piotr. Jakub dostał się do nieba dzięki swemu aniołowi stróżowi, który zorganizował w Niebie skansen. W tym skansenie Wędrowycz pędził bimber.






Innym ciekawym motywem biblijnym są opisane w antymagicznym opowiadaniu ,,Fuszerka'' plagi egipskie w Wojsławicach. Sprowadził je za pomocą magii niejaki Zenek Cwajnos, który chciał wyjechać do Egiptu, a że nie mógł, to chciał się zemścić na urzędniczce. Owe plagi to woda zamieniona w oranżadę i inwazja karaluchów (odpowiednik zamiany wody w krew i inwazji żab). Jakub przerwał plagi paląc magiczną księgę Zenka. W opowiadaniu tym padły ważne słowa: ,,Magia jest łatwa, bo sam diabeł pomaga''.






Z mitologii indyjskiej pochodzi motyw reinkarnacji głównego bohatera. Po śmierci Jakuba, św. Piotr i Lucyfer uzgodnili, że odrodzi się on w przyszłości, aby walczyć z islamem za pomocą samogonu. Decyzja przeszła mimo oporu bóstw indyjskich.







Z mitologii greckiej pochodzi nieśmiertelny olbrzym Alkioneus (Anteusz) czerpiący siłę z ziemi. Został wynajęty przez ekologów, aby powstrzymał budowę nowej firmy. Jakub przekupił go alkoholem.






Z mitologii germańskiej pochodzą trolle, które Jakub i Semen spotkali w Norwegii.







Na usługach św. Piotra był Loki – zbuntowany bóg Asgardu, który spacyfikował opór hinduskiego boga przed ponownym wcieleniem Jakuba Wędrowycza. Loki jako trabant aniołów został zaczerpnięty z cyklu urban fantasy ,,Kłamca'' Jakuba Ćwieka.







Zębowa Wróżka – istota z angielskiego folkloru zabierała ludziom zęby, aby sprzedawać je wampirom do wyrobu protez.






Z mitologii arabskiej pochodzi nieudolny dżin z Rosji mieszkający w starym samowarze. Semen chciał, aby zbudował w Wojsławicach metro, lecz skutki tego były opłakane.







Z pozabiblijnej tradycji żydowskiej pochodzi golem – człowiek – automat ulepiony z gliny. Jeden z nich został odkopany przez archeologa Tomasza Olszakowskiego (pseudonim Andrzeja Pilipiuka, z wykształcenia archeologa, z okresu gdy pisał kontynuację cyklu o Panu Samochodziku). Golem ożył i zaczął siać spustoszenie, aż pokonali go Wędrowycz wraz z rabinem z USA.
Dużo ciekawych nawiązań pochodzi z kręgu kultury słowiańskiej. Sam główny bohater przypomina postaci takich słowiańskich czarowników jak Paweł Dybała z cytowanego już fragmentu kroniki sądowej podanego w ,,Religii Słowian'' Andrzeja Szyjewskiego. Jego wróg, rosyjski czarownik Iwan Iwanowicz Iwanow jest pochodną ruskich wołwchów.







Na Białorusi Wędrowycz walczył z kapłanami Świętowita (szkoda, że Autor nie rozwinął tego wątku), zaś kiedy w Wojsławicach jeden z Bardaków wykopał na polu posąg słowiańskiego bożka, Wędrowycz najpierw zabił Bardaka niby to w ofierze, a potem zniszczył bałwana.







Jego prawnuk Piotruś został porwany przez Babę Jagę, czyli ciotkę Agnieszkę (tak naprawdę określenie Baba Jaga oznacza ,,staruchę mąk'' – vide: Andrzej Szyjewski ,,Religia Słowian''). Jakub uwolnił Piotrusia i włożył Babie Jadze niewypał do piekarnika. Kiedy chatka czarownicy wybuchła, postanowił użyć odłamków pierników do pędzenia bimbru.








Jednym z diabłów, które porwały Jakuba do piekła był Boruta – dawne, słowiańskie bóstwo lasu, teraz będące zarządcą polskiej części piekła. Boruta ubierał się w kontusz i nosił szablę. Gdy jeden z Bardaków kazał rosyjskiemu dżinowi, aby Wędrowycza ,,diabli wzięli'' Asmodeusz i Boruta bali się go mając w pamięci jak zdemolował piekło.
Do polskiej demonologii ludowej nawiązuje również diabeł Czortek, który grał z Wędrowyczem w karty i przegrał własną duszę.







Pewien krasnoludek oddawał mocz do zacieru myśląc, że to mleko, przez co bimber wychodził kwaśny. Wędrowycz nauczył skrzata pić alkohol.






Przeciwnikami Jakuba były utopce, które stale niszczyły bimbrociąg łączący Polskę i Ukrainę. Wędrowycz pokonał je wlewając cały przemycany bimber do Bugu (motyw zaczerpnięty z greckiego mitu o Dionizosie, który pokonał Trytona za pomocą wina).







Jakub był postrachem wampirów. Regularnie przeczesywał cmentarz, skąd wykopywał zwłoki komunistów i przebijał je osikowym kołem, aby nie zamieniali się w wampiry (nawiązanie do słowiańskich wierzeń, głoszących, że w wampiry zamieniają się ludzie źli i bezbożni).







Czarownik Iwanow przywołał Bielucha – ducha w postaci białego niedźwiedzia straszącego w okolicach Chełma. Wysłannik Watykanu, Herberto de Saleta przyjechał do Polski, aby zniszczyć pogański posąg niedźwiedzia.







W czasie jednej z podróży w czasie, Jakub przeniósł się do Krakowa za panowania księcia Kraka. Spotkał Skubę – przodka współczesnych dresiarzy i zabił smoka wawelskiego strzelając doń z chińskiej rusznicy przeciwpancernej (motyw podróżujących w czasie Chińczyków pochodzi z innego cyklu Pilipiuka: ,,Oko jelenia'').







Ważną rolę odgrywają wilkołaki. W Rumunii, w czasie podróży sterowcem do Egiptu, Jakub i Semen kupili od Cyganów wilczą skórę, która później zamieniła się w skórę człowieka. W czasie II wojny światowej, Jakub zamienił czarami poddających się Niemców w wilkołaki (ciekawe co na to Dariusz Kwiecień? ;). Ponadto owe potwory zjadły króla w równoległym świecie.






W zmienionej czarami postaci Jakub zabił czarownicę z Wojsławic (dzięki niemu Wojsławice zawsze były wolne od sekt).






Rodzimowiercy – współcześni wyznawcy słowiańskich bożków, zostali przedstawieni prześmiewczo w opowiadaniu ,,Homo bimbrownikus''.







Z kręgu kultury indiańskiej pochodzi łapacz snów, wykonany przez Maćka Wędrowycza z piór zdechłego gołębia w celu obrony przed złośliwym nauczycielem techniki. Jego koledzy wywoływali u siebie koszmary za pomocą jedzenia na noc kiszonych ogórków i picia zsiadłego mleka, które osadzały się w łapaczu snów. Potem podrzucono go nauczycielowi, a ten we śnie został zamieniony chirurgicznie z nastoletnią Japonkę. Sen przerodził się w jawę. Nauczyciel techniki już nie przychodził, a jego miejsce zajęła nowa, sympatyczna koleżanka z Japonii. Z kolei w Krainie Wiecznego Śledztwa – rodzaju zaświatów, gdzie przebywały dusze komunistów, można domyślić się analogii do indiańskiej Krainy Wiecznych Łowów.






Z mitologi haitańskiej (kult voodoo) zostały zaczerpnięte zombie grasujące na cmentarzu w Wojsławicach. Izydor Bardak za pomocą magicznego budzika obudził zmarłych z rodów Bardaków i Wędrowyczów i ci zaczęli walczyć między sobą.
Wierzenia z zakresu New Age przedstawione są w krzywym zwierciadle satyry. Autor bynajmniej ich nie propaguje, w wręcz przeciwnie – ośmiesza.






W 1944 r. kiedy Jakub wygrał z Sowietem konkurs na to kto wypije więcej wódki (Sowiet przegrał ze skutkiem śmiertelnym) pijanego Wędrowycza zdybało UFO badające życie na Ziemi. Kosmici wszczepili mu implant, który jednak zepsuł się pod wpływem alkoholu.
Jakub Wędrowycz oprócz podręcznika zwalczania wampirów, był również autorem parodii horoskopu – w istocie była to satyra na astrologię, a nie jej promowanie.







Przenosząc się w czasie do ery hyboryjskiej (,,hyperborejskiej'') Jakub i Semen spotkali niebieskiego chłopca o rudych włosach z zatopionego lądu Lemurii, jadącego na mamucie. W owych czasach mieli żyć również ludzie zieloni i pomarańczowi.
Podczas gdy renomowani okultyści z Polskiego Towarzystwa Psychotronicznego nie potrafili sobie poradzić z natrętnymi duchami za pomocą skomplikowanych rytuałów, Jakub po prostu podpalił je (ektoplazma była podatna na ogień). Opowiadanie to pokazuje przewagę zdrowego, chłopskiego rozsądku nad okultyzmem.
W Wojsławicach pojawił się wampir energetyczny pod postacią trenerki w siłowni ,,Dresiarska Pakernia''.







Jakub zabił jednego z Bardaków pozbawiając go linii papilarnych, w tym linii życia (nawiązanie do wiary w chiromancja, czyli wróżenie z ręki). Uczynił to wlewając do wody, w której jego wróg mył ręce, płyn do zwalczania zmarszczek. Ponieważ sam miał bardzo krótką i niewyraźną linię życia, przedłużył ją sobie za pomocą kawałka szkła. Pokazuje to, że każdy jest ,,kowalem własnego losu'', że życie człowieka zależy od jego przemyślności, a nie od wyroków ślepego losu zapisanych np. w liniach papilarnych. Bardak umarł dlatego, że bardziej wierzył chiromancji niż własnemu rozumowi.








W walce przeciwko Bardakom, Wędrowycz sięgnął po homeopatyczną truciznę wlaną do sadzawki i rozbełtaną granatem. W rezultacie członkowie wrogiego klanu zamienili się w zombie. Naukowe argumenty przeciwko homeopatii, Pilipiuk włożył w usta kozaka Semena Korczaszki, który za caratu studiował biologię i medycynę w Petersburgu.







W Wojsławicach w XXI wieku pojawili się też neonazistowscy okultyści. Chcieli odprawiać swe neopogańskie rytuały w lesie, lecz zrezygnowali, bo uroczysko zostało zbezczeszczone przez libację w wykonaniu Jakuba, Semena i wojsławickiego nauczyciela.
Kiedy Jakub, Semen i Józef Paczenko założyli ,,Hotel Pod Łupieżcą'' (Pilipiuk zaczerpnął ten pomysł z własnego snu) zawitali tam sataniści, przedstawiający się jako ,,prześladowana mniejszość religijna''. W piwnicy wzywali nago szatana i chcieli złożyć w ofierze biznesmena Skorlińskiego. Kres ich bezeceństwom położył Jakub Wędrowycz, który najzupełniej dosłownie – wysłał satanistów do diabła. Opowiadanie to, kładące kłam błędnemu przekonaniu, że jakoby cała fantasy promuje satanizm, bardzo mi się spodobało, ponieważ jestem katolikiem i brzydzę się satanizmem ;).
Niczym rodzynki w cieście są liczne nawiązania do książek i filmów.
Z ,,Lalki'' Bolesława Prusa (jedynej szkolnej lektury, po którą Pilipiuk sięgnął z własnej woli!) został zaczerpnięty wynalazek dr. Geista – metal lżejszy od powietrza, z którego został sporządzony sterowiec, którym Wędrowycz leciał do Egiptu.








Z cyklu powieści Arthura Conana Doyle'a pochodzą detektywi Sherlock Holmes i dr. Watson tropiący Kubę Rozpruwacza. Okazał się nim oczywiście podróżujący w czasie Jakub Wędrowycz, który w XIX – wiecznym Londynie mordował strażniczki czasu udające prostytutki, uniemożliwiające mu powrót do naszych czasów. Sherlock Holmes nie namierzył prawdziwego Kuby Rozpruwacza, za to winą został obarczony dr. Watson. Opowiadanie nawiązuje do teorii o polskim pochodzeniu Kuby Rozpruwacza.







Z powieści Iana Flamminga pochodzi superagent James Bond, którego Wędrowycz spotkał w Moskwie w 1989 r. James Bond okazał się … Francuzem i nawet zjadł sowieckiego szpiega zamienionego w żabę. Jakub i James Bond wspólnie obalili komunizm dzwoniąc z Moskwy do stolic krajów satelickich i nakazując wprowadzić demokrację. Nie zdołali porozumieć się z Etiopczykami, więc ci musieli obalić komunizm na drodze powstania.
Diabły, które porwały Wędrowycza do piekła używały zaklęcia ,,Eins, zwei, drei'' (niemieckie: ,,Jeden, dwa, trzy'') zapożyczonego z ,,Mistrza i Małgorzaty'' Michaiła Bułhakowa, gdzie używał go Korowiow.







Z utworów Roberta Ervina Howarda pochodzi Conan (Konan) i era hyboryjska (hyperborejska). Jakub i Semen przenieśli się w te czasy, aby sprowadzony do XXI wieku Konan pomógł pokonać tępego osiłka Oswalda Bardaka, nie pozwalającego korzystać im z karczmy. Niestety król Akwilonii ucywilizował się. Porzucić przemoc, zaczął zgłębiać dzieła naukowe i jako pierwszy wynalazł destylację alkoholu na potrzeby medycyny. Zamiast niego Jakub i Semen sprowadzili w nasze czasy Arnolda – nieślubnego syna Konana, który pokonał w walce Oswalda Bardaka.







Z utworów Howarda Philipsa Lovecrafta pochodzi podobny do ośmiornicy potwór Cthulhu. Wędrowycz zabił go gdy ten zalągł się w jego studni i potem jadł jego macki. Gdy był we Włoszech i wybierał monety z fontanny, pokonał mafię wrzucając do wody ,,Cthulhu w pigułce''.







Z trylogii Jana Brzechwy pochodzi Pan Kleks, w którego Akademii uczył się młody Jakub Wędrowycz, nazywany Amadeuszem. Pan Kleks był szaleńcem, narkomanem i pedofilem, który dodatkowo głodził uczniów i okaleczał ich pozbawiając ich piegów. Nic więc dziwnego, że Jakub z pomocą golarza Filipa podpalił Akademię zabijając Pana Kleksa, z którego został się sam guzik.







Z książek Tove Janson pochodzą Muminki. Wędrowycz polował na nie i jej zjadał, śpiewając przy tym: ,,Mama Muminka smakuje jak szynka, Panna Migotka smakuje jak szczotka''.







Na cmentarzu w Wojsławicach osiedliły się smerfy (,,smerf'' to ponadto użuwane w cyklu określenie milicjanta).







Ofiarą apetytu Wędrowycza padła żaba Kermit, przyrządzona ,,po bawarsku'', czyli w piwie.






Wrogowie Wędrowycza sprowadzili z przyszłości Terminatora, aby go zabił. Jednak Jakub pokonał wroga i zrobił z niego stracha na wróble.







Z kolei z Predatorem, Wędrowycz zaprzyjaźnił się. Razem pili, śpiewali i oglądali zdobyte czaszki wrogów.







Jednym ze współczesnych straszydeł pokonanych przez Wędrowycza był pokemon Pikachu, którego egzorcysta upiekł i zjadł.







Jakub odebrał różdżki Harry'ego Pottera i Voldemorta. Innym nawiązaniem do powieści J. K. Rowling jest duch komunisty straszący w wychodku (nawiązanie do Jęczącej Marty straszącej w Hogwarcie).
Asmodeusz nazywany był po polsku Smoluchem. W opowiadaniach przedwojennego pisarza, autora horrorów Stefana Grabińskiego imię to nosił demon straszący w pociągach (odsyłam do książki: ,,,Demon ruchu'').







Kiedy w Wojsławicach kręcono ,,Opowieści z Narnii'' (niektóre sceny naprawdę były kręcone w Polsce) były kłopoty ze znalezieniem fauna. Miał go zagrać mutant z Czarnobyla, lecz niestety okulał. Jakub Wędrowycz myślał, że to diabeł i dobił go zastrzykiem wody święconej.







Kiedy zaś miano w Wojsławicach kręcić ,,Park Jurajski'', nie wiedziano jak poradzić sobie ze znalezieniem dinozaurów. Wędrowycz chcąc pomóc biznesmenowi Skorlińskiemu, udał się z nim do równoległego świata, skąd przywieźli małe smoki pozbawione skrzydeł, które niestety zdechły.







Z powieści braci Strugackich zostali zaczerpnięci stalkerzy, penetrujący skażoną strefę Czarnobyla. Jakub i Semen udali się tam wraz ze stalkerem Mykołą, aby odnaleźć zaginiony sztandar sotni, w której służył Semen. Na miejscu okazało się, że postapokaliptyczna rzeczywistość Czarnobyla była oszustwem dla zysku z turystyki. Przyjaciele wykopali sztandar i jak niepyszni wrócili do Polski. Wówczas czarnobylskie mutanty odetchnęły z ulgą.







Nawiązaniem do serialu ,,Z archiwum X'' są polscy agenci Mundek i Skulka, którzy razem z Jakubem i Semenem polowali na psychopatę żywiącego się mózgami uczonych, aby posiąść ich wiedzę.







Do powieści ,,Folwark zwierzęcy'' George'a Orwella nawiązują postaci zbuntowanych wieprzy o imionach Schabowy i Mielony, które uzyskały świadomość i chciały uciec z chlewa. W ostatniej chwili Wędrowycz zastrzelił zwierzęcych agitatorów i potem jadł na przemian kotlety schabowe i mielone.







Kiedy Jakub zobaczył afisz musicalu ,,Upiór w operze'' Andrewa Lloda Webbera, pomyślał, że potrzebują jego usług. Po raz pierwszy i ostatni był w operze, lecz żadnego upiora nie znalazł. Jego przygoda obfitowała w zabawne pomyłki np. gdy usłyszał śpiewaczkę operową myślał, że jest opętana.






W tomie ,,Wieszać każdy może'' pojawia się konkursowe opowiadanie ,,Wieśmin'' Michała Smyka, w którym bohater wzorowany na wiedźminie Geralcie z Rivii walczył z samym Pilipiukiem zamienionym w potwora Literaturlę.
W utworach o Wędrowyczu bardzo ciekawym elementem fantastycznego świata są kryptydy (zwierzęta, którymi zajmuje się kryptozoologia) i istoty wymyślone przez Pilipiuka.







Niektórzy ludzie wierzą, że mamuty przetrwały do dziś na Syberii. Tymczasem neandertalczycy z Dębinki sprowadzali je czarami z plejstocenu do naszych czasów. Mamuty (swojsko nazywane ,,włochaczami'') grasowały na Lubelszczyźnie wyrządzając poważne szkody w uprawach rolnych. Jakub brał udział w polowaniu na ,,włochacza'', który został zjedzony przez wojsławickich chłopów na oczach redaktora brukowej gazety. Dla ciekawostki: w gimnazjum, nie znając jeszcze twórczości Pilipiuka fantazjowałem o leżącej w Polsce krainie zwanej Ojcowem, gdzie do naszych czasów przetrwały mamuty i inne zwierzęta z okresu plejstocenu (odsyłam do posta: ,,Opowieści z okolic Plastra Kovaty'' ;).







We wsi Dębinka przetrwali do naszych czasów neandertalczycy (jest to polski przykład gatunku lost race fiction). Wierni swoim tradycjom pożerali ludzi (raz zjedli księdza, którym opiekował się Wędrowycz). Ich przysmakiem była ludzka wątroba z grilla. Zarówno sanacja, komuniści i władze III RP ignorowały problem. Jedynie Jakub Wędrowycz walczył z tymi dzikusami. Ostatecznie Jakub i Semen pokonali ich i zmusili do porzucenia pogaństwa i kanibalizmu przy pomocy kardynała Josepha Ratzingera. Wtedy to były szaman, dziadek niejakiego Radka Oranguta chciał z pomocą rodzimowierców wskrzesić dawny tryb życia. Wnuk jednak nie palił się do współpracy... Dla ciekawostki: na Lubelszczyźnie naprawdę istnieje wieś Dębinka Dworska. Ciekawe co jej mieszkańcy sądzą o pomyśle Pilipiuka?







Pomysłu Pilipiuka są krowołaki – magiczne krowy zombie (jedna z nich walczyła z bin Ladenem).
Z kolei chłopołaki to szlachta, która o północy zamieniała się w chłopów.







Oktoelefant to hybryda wyhodowana przez szalonego naukowca profesora Kramarza, zbiegłego ze szpitala psychiatrycznego. Był to słoń z mackami ośmiornicy. Miał zbierać owoce z drzew w sadzie, lecz plany te nie powiodły się. Na hybrydę polowało polskie wojska. Jakub uratował zwierzę, obcinając mu operacyjnie macki ośmiornicy, które potem jadł. Słoń zamieszkał w lubelskim zoo.
Wśród zmutowanych zwierząt z Czarnobyla znalazły się również krwiożercze wiewiórki, po raz pierwszy pojawiające się w opowiadaniu ,,Staw'' ze zbioru ,,Aparatus''.
W cyklu o Jakubie Wędrowyczu najbardziej spodobało mi się poczucie humoru Autora (moim zdaniem znacznie lepsze niż u Pratchetta), który potrafi się śmiać nawet z siebie samego (występuje w jednym z opowiadań jako Wielki Grafoman), a przecież nie każdy potrafi śmiać się z siebie. Jest to satyra na: polskie wady narodowe (zwłaszcza na alkoholizm), komunizm, okultyzm i poprawność polityczną. Godne uznania jest to, że Jakub nie idzie na kompromisy ze złem (odrzucił ofertę współpracy z bin Ladenem) i szanuje Kościół. Z pewnym przekąsem chciałoby się powiedzieć, że ,,skrywa duszę anielską w czerepie rubasznym''. Mimo, że był brudny i śmierdzący, miał więcej honoru od niejednego POlityka. Książki o nim są pochwała rodziny. Potomkowie Jakuba, mimo że nestor rodu był degeneratem, ostatecznie wyrośli na porządnych ludzi. Mimo to nie wyparli się go, lecz kochali i bronili. Ostrej krytyce zwłaszcza w ostatnim tomie, Autor poddał biurokrację i korupcji w szeregach polskiej policji. Podoba mi się również wątek wielkiej przyjaźni Jakuba i Semena; Polaka i Rosjanina, którzy mimo że należą do skłóconych narodów, potrafią żyć w zgodzie. Ogólnie Jakub Wędrowycz podoba mi się znacznie bardziej od Ferdynanda Kiepskiego – w historiach o nim jest więcej humoru, ma ciekawsze, bardziej fantastyczne przygody i mimo wszystkich swoich wad broni ludzi przed siłami zła, podczas gdy Ferdynand Kiepski tylko siedzi na czterech literach przed telewizorem, żłopie piwo i wódkę i nic pożytecznego nie robi. Zainteresowanych Czytelników odsyłam do posta ,,Jakub Wędrowycz – król moich snów'' ;).