
Człowiek
z Nebraski (Hesperopithecus
haroldcookii)
był rzekomą małpą człekokształtną z miocenu Ameryki Północnej,
uważaną niekiedy za brakujące ogniwo w ewolucji człowieka. W 1917
r. geolog Harold James Cook (1887 – 1962) odkrył w Nebrasce ząb
trzonowy. W 1922 r. antropolog Henry Fairfield Osborn (1857 – 1935)
powiązał znalezisko z ssakami naczelnymi. Na łamach ,,Ilustrated
London News’’
została opublikowana słynna rycina angielsko – francuskiego
ilustratora, Amedee Forestiera (1854 – 1930). Przedstawione na niej
osobniki wyglądały jak mieszańce pitekantropa (Homo
erectus)
i człowieka jawajskiego (Homo
erectus erectus).
Rekonstrukcja Forestiera była od początku jego artystyczną wizję
bez roszczeń do podawania powszechnie obowiązującej prawdy
naukowej. Krytykował ją sam Osborn jako ,,wytwór
wyobraźni bez żadnej wartości naukowej i niewątpliwie
niedokładny’’.
Tymczasem wykopaliska paleontologiczne z 1925 r. wykazały, że ząb
należał do kopalnego pekari z gatunku Prosthennops.
Przyczynę pomyłki stanowiło duże podobieństwo zębów trzonowych
świniowatych i pekari
do zębów ludzkich, tym bardziej, że znaleziony trzonowiec był
mocno zniszczony.

Przykład
ten jest chętnie przytaczany przez kreacjonistów
do atakowania teorii ewolucji, podobnie jak bardziej znany człowiek
z Piltdown .
W rzeczywistości błąd (a nie celowe oszustwo!) amerykańskich
badaczy skorygowali sami ewolucjoniści. Po latach wyjaśnioną już
sprawę rozdmuchali kreacjoniści; Duane Gish w ,,Evolution,
the fossils say
no!’’
(1972) i Francis Hitching w ,,The
Neck of the Giraff’’
(1982). Według Hitchinga casus człowieka z Nebraski był argumentem
kreacjonistów w niesławnym ,,małpim
procesie’’
(1925) przeciw nauczaniu teorii ewolucji w szkołach .
Tymczasem w stenogramach sądowych nie ma słowa o tym znalezisku.