Śniło mi się, że:
- w 2025 r. w drugi dzień świąt Bożego Narodzenia byłem świadkiem pożaru w centrum Szczecina, omal nie zostałem przejechany przez tramwaj, poszedłem do baru szybkiej obsługi, gdzie pisałem długopisem po blacie stołu, a jakiś nastolatek szydził ze mnie, że uważam się za pisarza,
- mieszkałem z rosyjską rodziną w jakimś mieście gdzieś w Rosji, do mieszkania wkradł się suseł, złapałem go i pokazałem urzędniczce, zajmującej się ochroną zwierząt, która postanowiła wyrzucić żywego susła do śmieci,
- na jakiejś imprezie plenerowej spotkałem Justynę Sochę, która kazała mi coś narysować, narysowałem złośliwego skrzata w foliowej czapeczce i onucach z folii, który nazywał się Skarpetosceptyk,
- wujek Markus ov Küjvis wierzył w reinkarnację i uczestniczył w seansach spirytystycznych,
- ośmioletni Adam Mickiewicz był prześladowany w carskiej szkole, nauczyciele karali go, każąc mu nosić w pasie przyczepionego sznurkiem sztucznego penisa z gałganków,
- w miocenie (14 000 p. n. e.) panowała w Egipcie najstarsza dynastia, należeli do niej min. faraonowie Anubis i Apis,
- jako 40 - latek spotkałem po latach przy okrągłym stoliku Madlenę ov Criseyovą, z którą chodziłem do gimnazjum, Criseyova przeprosiła mnie za wyrządzone niegdyś przykrości, a ja wybaczyłem jej,
- szedłem całkiem nago na czworakach po miejskim trawniku, porównywałem się w myślach do Tarzana, a jednocześnie było mi zimno, wstydziłem się i obawiałem reakcji służb porządkowych, miałem poczucie, że moje zachowanie nie przystoi pisarzowi,
- Liliena ov Anserini napisała list do loży masońskiej, w którym zarzucała mi niewdzięczność,
- zdziwiłem się gdy Witold Gombrowicz pojechał do Wielkiej Brytanii, zbierając materiały do książki o Issalinie Rdit z Węgier, ponieważ była ona postacią fikcyjną,
- Voytakus ov Višnic zamieszkał sam z żółwiem czerwonolicym i zdobył prawo jazdy,
- cyjony pochodzą z ziem polskich, początkowo przypominały dalmatyńczyki z czerwonymi grzebieniami na głowach,
- brytyjski historyk Dewan Sandown pisał, że Stalin był synem Nikołaja Przewalskiego, który poznał matkę późniejszego zbrodniarza, pracującą w gruzińskim zajeździe,
- w maju chodziłem wokół kościoła, śpiewając pieśni ku czci Maryi, spotkałem księdza, który układał kamienie, potem denerwowałem się, że mój nowy, niebieski długopis pisał zbyt jasno,
- Tarzan był całkiem nagim karłem o zdeformowanym ciele.














