,,W 1453 roku spalono na stosie 'czarownicę' ze Strzałowa. Dnia 15 sierpnia 1473 roku, po przerażających torturach została żywcem spalona szczecińska 'ladacznica' - Jolka. To jej własny mąż posądził ją o 'czary', chcąc się jej pozbyć i związać z inną kobietą.
W 1520 roku, przez sąd nadworny księstwa, została skazana na spalenie za uprawianie 'czarów' i ... leczenie, żona Hansa Mollera z Kamienia. W 1538 roku skazano 'czarownicę' ze Sławna. W 1558 w Strzałowie osądzono i stracono trzy 'czarownice' i męża jednej z nich, bo... nie chciał się wyprzeć swojej żony.
'Czarownice' szlacheckiego pochodzenia przed spaleniem, ścinano mieczem lub toporem.
Tak zginęła w 1592 roku Elsa von Dobbersitz - wdowa po staroście Szczecinka [...].
9 października 1619 roku, na tzw. 'Diabelskiej Górze' pod Wierzchowem, niedaleko Marianowa, została żywcem spalona Wolde Albrechtz z Brzeziny.
A nieco wcześniej w 1612 roku we wsi Żalęcin koło Pyrzyc spalono 'czarownicę', której podobno spod czapki uciekł diabeł pod postacią wrony. Wrona ta zresztą spadła na pobliskie bagna, odtąd nazwane Diabelskim Bagnem, stąd też podobno 'czarownica', w ziołach czerpała swą moc.
W dniu 31 stycznia1618 roku spłonęli żywcem małżonkowie Anna i Michał Wocker - mieszkańcy Wolina. Michael oczywiście za to, że nie wyparł się żony i do końca świadczył, że ona tylko leczyła ludzi w czym on jej pomagał.
Anna okrutnie męczona, zgodnie z życzeniem sędziów przyznała, że w konszachtach z diabłami pomagała jej stara Reinike z Łożnicy i Anna Rezner z Miodowic. Obie kobiety skazano na stos.
[...] Na Pomorzu w 1653 roku spalono żywcem Krystynę Kleier z Bobolic, w 1669 roku Annę Kuballen z Trzebiatowa, a w 1679 spalono Dorotę Schwartz.
Ostatnia pomorska 'czarownica' nazywała się Krystyna Ceynowa z nadmorskiej wsi Chałupy. Tą akurat nikt nie bronił, bo była kobietą pyskatą i nieżyczliwą. Choć posiadała wiedzę medyczną i ludziom bywało pomagała, za tę wścibskość i kłótliwość właśnie posądzona o czary, które podobno miała rzucić na rybaka Jana Kąkola.
Wezwany do chorego znachor, zrzucił winę na Krystynę, bowiem jego zabiegi nie pomogły choremu.
Maltretowana i głodzona, przyznawała się do złych myśli i słów o ludziach, postawiano przed 'próbą wody' nie chciała utonąć. Co było oczywiście uznane za 'diabelską pomoc'.
Ponownie poddana tej próbie - utonęła.
A był to już rok 1836 !!!''
- Janusz Władysław Szymański ,,Zwyczaje i obyczaje pogańskie zachowane w kulturze Narodu''



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz