niedziela, 22 czerwca 2014

Imiona

,Nomen omen'' – rzymskie przysłowie


Po starokrasnemu nazywam się Tades, po runwirsku: Tadija, po toropiecku: Todaj, po neuryjsku: Ałun, zaś w lemuryjsku: Sendelir. W mowie polskiej moje imię wymawia się Tadeusz (zostało nadane na cześć św. Tadeusza Judy). Na bierzmowaniu wybrałem sobie imię Tomasz (Tomasus, Tomislav) na cześć św. Tomasza Morusa.


W mojej twórczości jest wiele dziwnych, niezwykłych, fantastycznych imion, które zdaniem niektórych czytelników są zbyt trudne do zapamiętania. Moim zdaniem najciekawsze imiona wymyślali tacy fantaści jak: J. R. R. Tolkien (np. Ghan – buri – Ghan), C. S. Lewis (np. Pretensjonata, Politowanes), H. P. Lovecraft (np. Ctulhu – imię, którego żaden człowiek nie potrafi poprawnie wymówić – sic!), R. E. Howard (np. Olgierd Władysław), M. Ende (np. Atreju), U. Le Guin (np. Kurrumkamerruk), M. Nawrocka (np. Gedes), J. Grzędowicz (np. Vuko Drakkainen) oraz A. Tesić (np. Ravinyoyla). Czy ma może czytelnik własną listę ulubionych imion z mojej twórczości? Jeśli tak, to czekam na komentarze!

sobota, 21 czerwca 2014

Wracam do gry

Autor tego bloga, imć Tadeusz Klarowski kazał mi w swoim imieniu przeprosić drogich Czytelników za długą przerwę w publikowaniu postów. Wynikała ona z konieczności usunięcia licznych wirusów, które powstały w wyniku spisku Iluminatów, Reptilian, yetisynów, Loży Szyderców, byłych członków Socjalistycznego Czarnego Zakonu Dziadostwa Polskiego, oraz Zmaragdytów. W imieniu pana Tadeusza serdecznie dziękuję Panu Informatykowi, który wczoraj usunął wirusy.



Z życzeniami miłej i owocnej lektury - Ludwik Kolczasty, król Grecji. 

Oniricon cz. XXXIX

Śniło mi się, że:


- byłem Muminkiem i towarzyszyłem pewnej bogini mającej postać szarego jaguara, która usypiała ludzi,
- piwo ,,gryfie mleko'' pije się nie tylko na Wybrzeżu Żagli na planecie Midgaard, ale także na Ziemi,



- w Polsce koło lasu mieszkał mały chłopiec, do którego przyleciały dwa małe, zielone ufoludki,



- miałem narzeczoną, młodą blondynkę palącą papierosy, miałem nadzieję, że rzuci palenie,
- w moim domu była bita śmietana w aerozolu,



- pojechałem na Boże Narodzenie do Rosji, gdzie w jakimś sklepie ludzie śpiewali kolędę ,,Wśród nocnej ciszy'' (zdziwiło mnie, że prawosławni śpiewają prawosławną kolędę),



- napisałem wiersz jak w czasie sabatu Hella wsiadła na kota Behemota i jeździła na nim,



- w gimnazjum nauczycielka języka angielskiego kazała mi złożyć model wampira, za co straciła pracę,



- na jakimś filmie widziałem ludzi jeżdżących na brązowych nosorożcach,



- Arbatel (tytuł renesansowego grimuaru) to imię diabła,



- La Vey pisał o diable Ryjuszu (Reuelu),



- gonił mnie Kozak trzymający swoją uciętą głowę, którą potem wrzuciłem do Odry,



- koczkodan diana zamienił się w mangabę rudoczelną i jechał samochodem,



- Krzysztof Sapkowski, syn Andrzeja Sapkowskiego ostrzegał, że Niemcy zagrażają Polsce,



- demon Arbatel zamieniał czarną wodę w złoto,



- odwiedził mnie Donatan razem z pięknymi dziewczynami, za pomocą małej karteczki chciałem wyrazić uznanie dla pary staruszków występującej w teledysku ,,My Słowianie'', chciałem też pokazać ubranym na biało dziewczynom z teledysku swoje rysunki, lecz w łóżku leżał pan Voytakus ov Viernitis i o coś się mnie czepiał, czym mnie denerwował, a ja wstydziłem się swojego zdenerwowania, bo patrzyły na mnie dziewczyny z teledysku,



- w Grecji panował król Ludwik Kolczasty,
- Andrzej Sapkowski przetłumaczył fragment ,,Biblii szatana'',
- szedłem po ulicy i sypałem na Mamę białym pierzem, a obok stał starszy pan z wentylatorem i uśmiechał się,



- Grzegorz Kucharczyk na łamach ,,Miłujcie się''! skrytykował wypowiedź Andrzeja Sapkowskiego o św. Janie Pawle II,



- byłem jednocześnie Cyceronem, Wergiliuszem i Wolterem i latałem nad starożytnym Rzymem,



- mieszkałem w wiosce gdzieś w Ameryce Południowej, którą Boliwijczycy zaatakowali trzymanymi w rękach pociskami zapalającymi; moje rękopisy zaczęły się palić, lecz udało się je uratować,


- indiańskie dzieci pokryte krostami sprowadziły na moją wioskę gdzieś w Ameryce Południowej atak dużych, czerwonych mrówek, które boleśnie kąsały.

piątek, 13 czerwca 2014

Oniricon cz. XXXVIII

Śniło mi się, że:


- wieczorem byłem na spotkaniu, w czasie którego czytano fragment ,,Harrego Pottera i Czary Ognia'', potem brawurowo jechałem na wózku inwalidzkim porównując siebie do Małgorzaty Nikołajewnej,



- razem z Pavlasem ov Vidłarem spotkałem dwie piękne blondynki z Ukrainy, z którymi rozmawiałem po runwirsku,
- zła pani zabrała służącej złoty klucz,
- wszedłem do pokoju dla dzieci i zostawiłem tam swoją szynkę, dzieci napisały o tym w Internecie, ja zaś je przeprosiłem i poprosiłem, aby znów napisały jeśli jeszcze kiedyś zostawię coś w ich pokoju,



- Juraj Cervenak pomalował sobie paznokcie długopisem na czarno, oraz bronił interwencji USA w Afganistanie,



- Pan Kleks miał na policzkach czarne piegi i był katolikiem i w kościele dawał świadectwo o wierze swego mistrza, doktora Pai - Hi - Wo, który również był katolikiem,
- Janes ov Calcium grał w filmie ,,Pan Lodowego Ogrodu''; w jednej ze scen opuścił naradę zwołaną przez Lodowca,
- moja Mama i pan Ravialus ov Simajdis zostali zmuszeni przez SB do zostania tajnymi współpracownikami, UWAGA: Jest to tylko sen, wywołany pracą w IPN - ie i nie należy w to wierzyć,



- byłem w sklepie z pogańskimi maskami, wreszcie kupiłem maskę z Chin, w tym sklepie były też obrazki z Jezusem,



- Vuko Drakkainen jeszcze na Ziemi wstąpił  do sklepu z chińskimi maskami,
- mojego bloga zaatakował wirus (?),



- uczestniczyłem w Balu Wszystkich Świętych, w czasie którego prawdziwe anioły nakrywały do stołów, a święci wychodzili z luster,



- widziałem dwugłowego, biało - czarnego orła,



- Athran i jego matka należeli do prastarej rasy ludzi o złotych oczach; Athran żył nieprzerwanie od czasów starożytnych, lubił mięso, zwłaszcza mięso pterozaurów, razem z piękną kobietą poleciał na odległą planetę,
- w Czechach istnieje sekta zainspirowana książkami Sapkowskiego,



- słowiański heros Jarosław został porwany przez Giptów - przodków Cyganów, którzy zaprowadzili go przed oblicze swej królowej Worożychy,



- chodziłem razem z Silvainą ov Lysarayakovą po moim starym domu i robiliśmy zdjęcia, Silvaina namawiała mnie, abym zrobił sobie tatuaż, a gdy powiedziałem jej, że w ,,Biblii'' jest to zakazane i, że egzorcyści przed tym ostrzegają, ona zaś powiedziała, że są to zabobony, gdy już zrobiliśmy zdjęcia i powiesiliśmy je w jednym z mieszkań, moi byli sąsiedzi przyszli je oglądać,



- Stanisław Krajski chwalił dwie książki Burroughsa o Tarzanie.

środa, 11 czerwca 2014

Homeopatia

,, […] – Może fabrykujecie leki homeopatyczne? – zaciekawił się ojciec rodziny.- Oj, panu się ‘zbiera’! – wykrzyknął Wujek Aloś z Elbląga. – My jesteśmy normalną, katolicką rodziną, a za te oszczerstwa powinien pan siedzieć w Piwnicy do końca życia [...].
- Dlaczego to ma być oszczerstwo – spytała żona chamskiego mężczyzny – przecież to dobrze jak się komuś ratuje życie?
- A może pani myśli, że cel uświęca środki? – zapytała Mama. [...]
- No dobrze, ale co jest złego w homeopatii? – zapytała żona opilca.
- Bo to jest ‘robienie wody z mózgu’! – powiedziała Babcia. – Namydli się choremu człowiekowi oczu, że to coś działa, a to ‘bujda na resorach’. To nie działa, a jeśli nawet to autosugestia, albo złamanie pierwszego przykazania grożące opętaniem! – zakończyła.
- Poza tym – dodał Dziadek – współczesna medycyna szarlatańska, sprzedawana często pod szyldem ‘naturalnej’ (najlepsza jest komplementarna) znakomicie leczy portfele z nadmiaru pieniędzy, wywołującego chorobę zwaną ‘bogactwem’. Na dodatek Hahnemann, który stworzył homeopatię był masonem i spirytystą.
- I co w tym złego? – spytał plażowy opilec. – Ja lubię spirytus!’’ - ,,Dom’’


O istnieniu homeopatii dowiedziałem się we wczesnych latach szkoły podstawowej. Nie zwróciła mojej większej uwagi, myślałem, że to prostu jeden z wielu działów medycyny. Dopiero w 2002 r. czytając czasopismo ,,Franciszkański Świat'' natknąłem się na artykuł negatywnie oceniający homeopatię jako okultystyczną metodę leczenia. W 2005 r. przeczytałem bardzo dobrą książkę Roberta Tekieli ,,Homeopatia'' z serii omawiającej poszczególne przejawy New Age. Czterokrotnie próbowałem przekonać moich znajomych, że jest to metoda grzeszna i nienaukowa, lecz zawsze było to jak rzucanie grochem o ścianę. Czym jest homeopatia? W przeciwieństwie do allopatii (medycyny akademickiej, którą wielu homeopatów demonizuje), homeopatia opiera się na zasadzie, aby ,,podobne leczyć podobnym'' tj. podawać w bardzo małej dawce lek wywołujący objawy podobne do choroby.
Za pierwszą wzmiankę o homeopatii można moim zdaniem uznać indyjski mit o Amrycie – eliksirze nieśmiertelności, który bogowie i asury wspólnymi siłami uzyskali ubijając ocean górą Mandarą. Nowożytna historia homeopatii zaczyna się od 1810 r. kiedy to niemiecki lekarz, mason i spirytysta dr. Samuel Hahnemann korzystając z teorii XVI – wiecznego, szwajcarskiego alchemika Paracelsusa, wydał książkę ,,Organem of Rational Healing''. Jakie są argumenty przeciwko homeopatii?
- Opiera się na nienaukowych przesłankach, ma leczyć duchowe zaburzenia ,,witalnej zasady'', skupia się na objawach, a nie na przyczynach,
- Przygotowanie leku homeopatycznego wymaga maksymalnego rozcieńczenia, aż do całkowitego zaniku składnika leczącego.
- Homeopaci stosują potencjalizację (dynamizację) w celu uchwycenia niematerialnej natury substancji.
- W swojej pracy często korzystają z metod okultystycznych takich jak wahadełka, czy seanse spirytystyczne.
- Zastosowanie dynamizacji oznacza skażenie leku praktyką okultyzmu i to niezależnie od intencji homeopaty.
- Do skutków ubocznych zaliczają się np. depresje i regres w życiu duchowym (jeśli Czytelnik nie jest wierzący i neguje prawdę o istnieniu diabłów i piekła, może mieć kłopoty z przyjęciem tego do wiadomości).
Jaką rolę odgrywa homeopatia w utworach fantasy? W tomie opowiadań ,,Trucizna'' Jakub Wędrowycz stworzył homeopatyczną truciznę, która zamieniła jego znienawidzonych sąsiadów Bardaków w .. zombie (opowiadanie to nie propaguje homeopatii, ale przeciwnie – ośmiesza ją; argumenty sceptyczne wobec tej metody Pilipiuk włożył w usta Semena Korczaszki). W książce ,,Herbata z kwiatem paproci'' Michała Studniarka, słowiański bóg Weles, mieszkający we współczesnej Warszawie jako lekarz, doktor Wołoś, leczył homeopatią. Ową metodę jednoznacznie negatywnie ocenia Małgorzata Nawrocka w powieści ,,Anhar''.
W mojej mitologii pierwszą homeopatką była żyjąca w erze dziewiątej królowa czarownica Malkieš Lysarayata. W erze jedenastej dzieci królowej Tatry korzystanie z leku homeopatycznego o mało nie przypłaciły zamianą w strzygi, ale udało się je uratować.



Śniło mi się, że spotkałem starą kobietę, leczącą za pomocą homeopatii i powiedziałem w jej obecności, że homeopatia jest dziełem diabła.

wtorek, 10 czerwca 2014

Sennik homofoba



,,Nie ma potrzeby legalizacji małżeństw gejowskich. Mam wielu znajomych gejów, którzy tworzą wierne pary, niektórzy z nich określają się małżeństwem, niektórzy nie, ale ich znajomi traktują ich jak małżeństwo. Jeśli ktokolwiek tego nie lubi, nie trzyma się z nimi. To tak jak pary heteroseksualne, które mieszkają razem bez ślubu. Ich znajomi pomimo to traktują ich jak pary małżeńskie, zapraszając ich razem, stanowią one towarzyski związek. Ci, którzy są temu przeciwni, zostawiają ich w spokoju. [...]. Mogą odwiedzać się w szpitalu. Mogą czerpać korzyści z ubezpieczenia któregoś z partnerów. [...]. Zainteresowanie osobą tej samej płci nie jest kaftanem bezpieczeństwa, z upływem czasu ludzkie pragnienia się zmieniają; geje nadal mają wybór; zaburzenie funkcji rozrodczej, tak jak zainteresowanie osobą tej samej płci nie jest wyrokiem śmierci dla twojego DNA, lub twojego pragnienia posiadania wzorcowej rodziny, z dziećmi i rodzicami obojga płci’’ – Orson Scott Card (ze strony ,,Booklips’’).


Śniło mi się, że:

- kąpałem się w jeziorze Rusałka w Parku Kasprowicza w Szczecinie razem z Michalusem ov Pilativiciem i bałem się, że zostaniemy uznani za homoseksualistów,
- w wiosce Gejsk na Podlasiu i w mieście Nowa Sodoma w Niemczech, żyją geje – nagie karzełki o czerwonej skórze, mające błonę między palcami, zaś na głowach wielkie łuski zamiast włosów,


- jadąc autobusem, bardzo uprzejmie powiedziałem siwobrodemu homoseksualiście, aby się przesiadł, bo zagrażał życiu samicy jedwabnika dębowego i jej jajeczkom, lecz nie zostałem zrozumiany i postawiono mnie przed sądem,


- musiałem powrócić do szkoły podstawowej i uczestniczyłem w lekcji języka polskiego prowadzonej przez Roberta Biedronia,
- niosłem z zakupów na rynku pudełko jaj, a wujek Andreus ov Küjvis powiedział, że jeśli się potłuką, to będę ... lesbijką; jaja się potłukły i płakałem, bo nie chciałem być nazywany lesbijką,
- homoseksualiści mają zieloną spermę.

poniedziałek, 9 czerwca 2014

Rusałka o wielu imionach

,,To są ci co nie wierzyli w Ojca, Syna, i Ducha Świętego , lecz zapomniawszy o Bogu uwierzyli w […] kamieniu wyobrażone figury Trojana, Chorsa, Welesa, Peruna, tak, że do dziś jeszcze ludzie pozostają w mroku bałwochwalstwa'' - ,,Słowiańska Apokalipsa Maryi'' (apokryf).


Błotniki to plemię wodników żyjących na bagnach. Jako jedyne wodniki nosiły buty – czarne lub zielone, szyte ze skór ogromnych węży i jaszczurów żyjących na bagnach. Sporządzaniem i naprawą ich obuwia zajmował się wodnik Rysy – pierwszy król toropiecki od czasów Trojana.


,,Koronowano go gdy wygrał konkurs bez sprzętu zdobywając górę Krępak, od jego imienia zwaną teraz Risiną. Wcześniej jako prosty szewc chciał uszyć buty dla Ageja – myślał bowiem, że ów wygląda jak ogromny wodnik. Jego sąsiad trochę śmiejąc się z Rysego wytłumaczył mu, że Agej jako duch nie jest podobny do wodnika i nie potrzebuje butów. Jednak musiał docenić miłość i zapał jakie zostały włożone w tą zbędną skądinąd pracę. 'Błogosławiony trud, z którego mocy, powstaje taki but wśród takiej nocy' – śpiewano przy jego koronacji'' – M. Rymwid ,,Aquariustica''.



Jedne błotniki mieszkały na dnie bajor, inne w szałasach z trzciny. Żywiły się korą i sokiem drzew, błotnymi zwierzętami, trzciną, czasem umazane błotem udawały się po miód, jagody i grzyby do lasów. Razem z nimi mieszkały świeczniki i świecznice, błędy zwodzące na manowce, berkuty – orły o ludzkich głowach, hamadriady przybierające postać olch i brzóz, wreszcie straszliwe błotne Čorty służące pod rozkazami Bieża i kikimory, których królem był już wtedy Niemal Człowiek. Na bagna zapuszczali się też żmijowie i leśni ludzie. Błotniki czczące Mokoszę i Świetłanę Światłorodzicę pomagały istotom zabłąkanym w ich mokrym i cuchnącym siedlisku pełnym komarów. Było ich niewielu, bo rusałki i świtezianki od moczarów wolały jeziora, rzeki, źródła, wreszcie stawy i morza. Błotniki brały żony głównie ze świecznic, noszących czarne maski i wskazujących drogę, a jeśli chodzi o błotnice były one ogromnymi potworami ; straszliwym skrzyżowaniem żmii, żółwia, wija i skorpiona. Choć wodniki z bagien nie porywały nimf, czasem te dobrowolnie zostawały ich żonami. Raz rusałka imieniem Mokra pokochała błotnika Trzęsawika; pobrali się i zamieszkali wśród błot Pinos. Owocem ich miłości była córka, której imię jedni wymawiali Alemania, inni Niemcza, jeszcze inni Nemura bądź Alemura. Wyrosła na cudną pannę o włosach długich, puszystych i rudych, a oczach modrych. Najchętniej nosiła suknie białe – podatne na zabrudzenie, lecz jako uszyte z chmur, same się oczyszczały. W owym czasie na bagnach Pinos, dziś zwanych Błotami Pińskimi żyły całkiem 



liczne krokodyle północne, przed którymi rusałki i błotniki broniły się przybierając postać Światła. Krokodyle owe, niezmiernie podobne do swych krewnych z rzeki Nilus, zimowały zakopane w mule. Nemurę fascynowały wszelkie żywe istoty z bagien. Nurkując bawiła się z ryjczakami – tłustymi, białymi stworkami o długich, sztywnych trąbach i wielkich, brązowych oczach (w erze jedenastej człowiek Ucław widział takie w Rokitnickim Siole) i delfinami wód słodkich żyjącymi w Nemanie i Veresinie (podobne bytowały w Gangosie w Bharacji i w Niebieskiej Rzece Białych Delfinów w Sinea). Raz spotkała też 



dziwacznego stwora Nesę, który był wielki jak stodoła i pękaty. Łeb wydłużony, wielkie, dobre oczy i zęby jak u gawiala z rzeki Gangos, cztery krótkie łapy zakończone pięcioma palcami i średniej długości ogon. Skórę miał brązową, przypominającą w dotyku skórę żaby. Jednak serce Alemanii najwięcej się radowało przy klaczy Skoczce i Sujenicy. Skoczka od urodzenia miała jeno trzy nogi , dzięki czemu przewyższała szybkością wszystkie konie, jednorożce, pegazy i Centaury.



,, […] Ruszę sam i to na kobyle trzynogiej – skakance. I ruszył Car Wodnik na trzynogiej kobyle, która z każdym skokiem pokonywała trzysta wiorst'' - ,,O młodzieńcu Koli i Pięknej Nastazji''; baśń rosyjska ze zbioru ,,Mocarni czarodzieje''.

Imię Sujenica po toropiecku brzmiało Lamena. Istota ta ponoć wywodząca się od Sfinksów, przypominała lwicę pokrytą rybią łuską. Miała śliczną, niewieścią głowę o długich, złotych włosach, na której nosiła koronę z rogów niczym bóstwa Mezopotamii, jej łapy były zakończone racicami, a od much i komarów odpędzała się ogonem byka. Niemcza żyła z nimi w przyjaźni, wśród wspólnych zabaw, rozmów o wodnikach, ogierach i sujenikach, wśród wspólnych radości i smutków. Żadna z nich nie przypuszczała, że już wkrótce straszne wydarzenia staną się kamieniem probierczym tej przyjaźni...

*



Trzęsawik, ojciec rudowłosej nimfy z mokradeł był z łaski Mokoszy i mandatu królowej Afaraki, księciem błot Pinos. Oznakę tej godności stanowiły złote podkówki przybite do jego zakrywających łydki butów (w erze trzynastej złote podkówki nosiła Lawendycja, córka sołtysa z Pawlaczycy). Był wczesny wieczór gdy nad brzegiem bajora, przed jego szałasem z trzciny i pałki wodnej zgromadziła się grupka błotników wraz z żonami. Była tam obecna również Mokra – macierz Nemury, parę berkutów, duszek Świetlik, krasnoludki z bagien i żaba – poseł od Nesy. Spotkanie odbywało się przy miodzie, pieczonych węgorzach i kiełbasach z błotnych trusi, czyli węży władnych łykać konie. Świeczniki i ogniści ludzie zabawiali ucztujących swym tańcem.
- Długo było spokojnie, lecz to jeno cisza przed burzą – zasępił się błotnik Mierżwik.
- Co świecuchy – zwiadowcy mówią nam o kikimorach? - spytał Trzęsawik odstawiając złoty kubek z miodem.
- Ich wódz Izydiesz ostatnio harcował na północy księstwa, lecz szybko dał się przegonić. Widziano też Bieśnicę, której rydwan ciągnęły rusałki polne, które nasi próbowali uwolnić. Jeszcze nie jest groźnie, ale kikimory już szykują się do ponownego zawładnięcia Błotami Pinos – mówił błotnik Murs.
- Wujku, a co to jest kikimora? - spytał nagle mały Sujan; siostrzeniec Trzęsawika liczący sobie dziewiątą wiosnę życia.
- Kikimora, Sujanku – odpowiedział ojciec Alemanii – to taki potwór; sługa Rykara. Tak jak wodniki chodzą na dwóch nogach, lecz są czarne jak antracyt. Mają wielkie, szpetne łby, oczy duże jak pięści, białe, ostre i długie zęby, skrzydła nietoperzy, a ich ręce i nogi są długie, patykowate, zakończone szponami ostrymi jak sztylety. Ich przodkowie byli dobrymi istotami, lecz Rykar je znieprawił. Pochodzą ponoć od upiorów o głowach wodnych ptaków. Są okrutne; pożerają wszelkie stworzenia, a gorsze są od błotnic i trusi, bo przed śmiercią torturują. Ich panem jest car Niemal Człowiek, który nie ma skrzydeł i rezyduje na dalekiej, północnej wyspie, Nowej Ziemi – przeciw niemu walczyły królowa Nastazja i jej córka Walaszka, a w erze dwunastej został zabity przez Sołowieja Chąsiebnika.
- Straszysz dzieci, panie – rzekł ojciec Sujana, lecz Trzęsawik odpowiedział mu na stronie:
- Twój syn jest jednym z nas i powinien znać zagrożenia grożące błotnikom – w owym czasie Alemania zrywała nenufary, jeździła na delfinach, bądź siadłszy na Skoczce z Sujenicą biegnącą u boku odwiedzała rusałki leśne, w czasie święta Rosaliów tańcujące z satyrami, sylenami, orgami i leśnymi ludźmi. Z wieści o kikimorach ,,sroższych od krokodyli'' do jej ozdobionych kolczykami uszu dochodziły zaledwie niezrozumiałe strzępki, jednak widziała frasunek ojca i macierzy z ich powodu i próbowała ich pocieszyć. Izydiesz, wojewoda Niemal Człowieka lubił pożerać ciała rusałek i wodników. Wraz ze swą sotnią woził ogromny piec, podobny do chlebowego, w którym piekł schwytane stworzenia. Raz jedna rusałka ze strachu nie mogła wejść do pieca, więc jedna z kikimor ułożyła się, pokazując jak ona ma się ułożyć. Wówczas rusałka wepchnęła kikimorę do pieca, zatrzasnęła drzwiczki, zamieniła się w Światło i uciekła. Odkąd Mokosza urodziła Europę i Bałkana Łobastę, kikimory zawsze były wrogami rusałek i wodników. Rykar wmawiał im, że dzieci Świętowita i Aredvi dążą do ich wytępienia. Alemania choć kochała rodzinny Pinos, marzyła też o zwiedzeniu innych dzielnic Królestwa Rusałek i Wodników, nie tylko bagien. Miała w sobie coś z Samodivy Wędrującej z Połonii, która została mardą i cierpiała niewolę u króla strzyg. Jak u wszystkich rusałek jej głos był piękny niczym pienie syreny, czy śpiew łabędzi, a do tego umiała grać na cytrze z wierzby. Był to dar od zaprzyjaźnionej hamadriady Stoiwody. Nigdy nie przypuszczała, że ten wspaniały instrument ocali jej kiedyś życie, a właściwie będzie tylko narzędziem jej ocalenia. Izydiesz atakował bagienne księstwo coraz częściej, aż stoczywszy parę bitew z błotnikami, począł zapuszczać się w jego głąb. Kikimory nie miały litości dla mieszkańców mokradeł, a nawet gdy jedna z tych koszmarnych istot upiekła się w piecu, pozostałe rozszarpały ją ze smakiem. Przeciwko najezdnikom stanęły hufce błotników walczących mieczami, włóczniami, maczugami i dmuchawami. Na pomoc pospieszyły im rusałki wodne, leśne i polne, baby wodne i dzikie baby, żmijowie, leśni ludzie, krasnoludy i krasnoludki, świeczniki, hamadriady, berkuty, świecznice, świtezianki, ale też wilki, rysie, małpy łokisy, krokodyle północne, delfiny, wyverny, wydry, ogromne żółwie błotochlapy, większe od krów, a nawet łagodny stwór Nesa. Wsparcia drużynie Trzęsawika udzielił też Prowadnik, ataman Jeźdźców Leśnych, których ongiś spotkali Iwan i Mara. W sotni Izydiesza oprócz kikimor służyły strzygi, a wśród nich Chowaj, syn Racariusa Nirasa, syna Rościela, wąpierze, ogry z Britainy, ogniste duchy latawce, ksykuny, sini ludzie z rogami, ifryty z Nabatei, czarne i czerwone ręce, paru Neurów, lud spod muchomorów, nadzy Čartowie z kozimi głowami, wreszcie odziane w skóry dzikich kotów mory duszące mężów i morusy duszące niewiasty. Mimo męstwa obrońców, kikimory ciągle się posuwały, aż doszły w pobliże trzcinowego szałasu Trzęsawika i Mokrej. W miarę postępów w ich marszu, Alemania coraz więcej dowiadywała się o bezlitosnym wrogu. Wieści te przerażały ją, choć nad zgrozą górowały litość i chęć pomocy. Tego dnia rusałka brodziła w bajorze, razem ze Skoczką i Sujenicą. Żałowała, że nie dopuszczono jej do pomocy tym, którzy uciekli przed kikimorami. Niechętni jej, mówią, że zlękła się wysiłku, i trudu i poświęcenia czasu, ale to nie prawda. To tylko ludzie są tacy ułomni, by krew i brud przysłoniły im cierpienie. Jej serce trapił smutek, więc wyjęła wierzbową cytrę i poczęła grać melodię pełną boleści. Grała jakby jej mistrzem był Rigel – opiekun muzyki o głowie słowika. W jej cytrze mieszkała muzyka godna króla Orfeja z Szetlandów, Orfeusza z Tracji, króla Dawida, Bojana z Roxu, czy Mieszka - ,,Dawida Północy''. Hamadriada Stoiwoda, od której dostała instrument, wyruszyła w bój i choć ubiła z łuku księcia strzygoni Chowaja, dwóch wilkołaków pochwyciło ją i zabiło. Alemania grała opłakując śmierć przyjaciółki, gdy wtem zza mgły i sitowia wynurzył się szkaradny, czarny łeb z zielonymi oczami, świecącymi i wielkimi jak spodki. Rusałka wiedząc, że z kikimorami nie ma żartów, jak pantera wskoczyła na grzbiet Skoczki, a obok niej usadowiła się Sujenica. ,,Goworożec, likorna, na której jeździ Dziewanna, powiedział mi, że jak uciekniemy, to odciągniemy tę zgraję od wygnanych'' – rzekła ,,kobyła skakanka'' i jak nie skoczy! Od razu pokonała trzy wiorsty. Wyłupiaste oczy kikimor, omal nie wyskoczyły z orbit; wszak taki szybki koń to cenna zdobycz! Hufce sług Rykara ścigały całą trójkę, a trzy nogi Skoczki wciąż pokonywały wiorstę za wiorstą. Kikimory niezmordowanie pędziły na błoniastych skrzydłach, aż uciekinierki wraz z pościgiem przekroczyły granicę bagien Pinos. Skoczka choć była niezwykłą klaczą, to jednak też podlegała zmęczeniu i nie mogła pędzić dalej.
- Zacznij grać! - poradziła Sujenica, w której mieszkała mądrość dawnych sfinksów, a rusałka nie wiedząc jaki jest tego sens, posłusznie spełniła polecenie.
Kikimory otaczały je ze wszystkich stron, a Alemania grała. W czasie tego koncertu wiał lekki wietrzyk, który z wolna przybierał na sile, aż w końcu przemienił się w tornado, a to rozgoniło lutych wrogów na wszystkie strony łamiąc im kości. Potężny orkan przewracał drzewa, burzył wody rzek i jezior, wreszcie groził zabiciem Alemanii, Sujenicy i Skoczki. Tak to jest gdy wyzwala się siły, nad którymi jeno Agej i Enkowie mogą zapanować. Wówczas gdy cała trójka walczyła z wiatrem, stanęła przy niej jakaś postać niby rusałka, lecz była to sama Mokosza. Rzekła do ucha Alemanii: ,,Zerwij struny''!, a gdy rusałka miała z tym kłopot, pomogła jej. Wówczas tornado ustało, a przyjaciółki dziękując Nieznajomej, wróciły na bagna Pinos, gdzie wojownicy wrócili do walki. Sujenica szczerząc białe, ludzkie zęby, rzuciła się na kikimorę obwieszoną głowami rusałek i zginęła przebita. Alemania porwała włócznię i poczęła zabijać najezdników. Izydiesza pokonał Trzęsawik i on też maczugą rozbił piec do pieczenia jeńców, a bagno pochłonęło jego resztki (według ogłoszonego w erze trzynastej proroctwa Maricy, Jancykryst będzie jeździł na piecu i palił w nim swych wrogów). Błotniki rozgromiły kikimory, a te rozbiegły się jak spłoszone ptactwo. Całe Pinos wiwatowało na cześć zwycięzców.



*

Alemania po tej przygodzie pożegnała się z ojcem i matką, a następnie razem ze Skoczką udała się na północ i zachód. Dotarła aż na wyspę Ranę, gdzie Skoczkę pożarł smok, a Alemania stała się jego więźniem. Cierpiała niewolę aż do przybycia króla – wodnika Germana i jego brata Teutona. Król zabił smoka o wielu głowach i uwolniona rusałka została jego żoną i królową. Niestety król wodnik zabrał oprócz niej czarodziejskie złoto strzeżone przez wielogłowego potwora, a które powstało z łuski Rykara odłupanej przez piorun Jarowita. Przeklęty skarb uczynił Germana, dotąd miłosiernego i sprawiedliwego, niewiarygodnie chciwym i skąpym, a to pociągnęło za sobą liczne zbrodnie. Opętany chciwością kazał uśmiercić nieszczęsną Alemanię, wlewając jej płynne złoto do gardła. ,,Dlaczegóż to ratowałaś mnie Pani Lasu przed kikimorą? Kierowałaś się miłosierdziem. A przecież każda rusałka wolałaby być zaduszona przez kikimorę, niż zabijana przez własnego męża...'' - myślała umierając, a jednak przebaczyła Germanowi, bo go kochała. Jej dusza zamieszkała w Nawi Jasnej. Tyrańskie rządy króla co przeniósł stolicę z Nandii do Jeziora Niedźwiedzi wywołały bunt, na czele którego stanął urodziwy wodnik Trojan, herszt bandy Vodni z Łobastowa. Zwyciężył on Germana i wrzucił go do płynnego złota. Sam za swe zbrodnie stał się potworem – starcem z siwą brodą, oślimi uszami i skrzydłami z wosku. Potrafił przybierać też postać ćmy i odtąd czyniąc dobro żył jeszcze w erze dwunastej.