piątek, 9 listopada 2018

Oniricon cz. 445

Śniło mi się, że:

- w szkole w czasie wyborów samorządowych, pani świetliczanka ubrała obcisły czarny kostium i na ulotce wyborczej przykleiła niebieskie klocki lego i napisała 10/10,
- PiS postanowił wygnać z Polski wszystkich Murzynów, Mamie się to spodobało, a ja się martwiłem, że jest rasistką, UWAGA: To tylko sen, nic takiego się nie wydarzyło,







- egipski faraon, który przeszedł na islam krytykował arabskich alchemików i mówił, że beduińskie kobiety wyróżniają się tym, że mają nazwiska, powiedziałem mu, że alchemicy tacy jak Geber zdziałali więcej dobrego niż Mahomet,








- w ,,Koranie'' pewien anielski duch wcielił się w Mahometa,







- w jednym ze szczecińskich parków powstała dzielnica muzułmańska pełna czerwonych meczetów co mnie zaniepokoiło, potem widziałem dwie Japonki, które składały pod drzewem  ofiarę z wody mineralnej i skomentowałem to słowami: ,,Antichrist is coming''; mówiłem, że matką Antychrysta zostanie żydowska lesbijka Stella, Sławomirę to śmieszyło, a ja wzywałem ją do opamiętania,
- Ferdynand Kiepski z dwoma kolegami pojechał do Indii gdzie przebrał się za myśliwego z przyprawionym porożem jelenia, jego kolega o długiej, siwej brodzie radził mu, aby się przebrał za małpę, uznałem, że Halina Kiepska jest dobrą kobietą skoro znosi takiego pijaka i nieroba, zaś listonosz pan Edzio był rubaszny, żeby nie powiedzieć - chamski,







- Pavlas ov Vidłar gorszył się, że jadłem rosyjską potrawę z ryby, a gdy wróciłem z Indii chciałem mu pokazać swoje ucięte palce i rękę,






- w małej greckiej wiosce nad Morzem Śródziemnym ludzie walczyli ze strasznymi potworami min. z olbrzymim, mówiącym krabem, a potem kobiety z tej wioski pojechały do siedziby TV na wybory miss,






- spotkałem w kościele Bawera Aondo Aakę,






- rycerz Orodor nosił czerwoną zbroję i hełm z rogami,







- byłem niemowlęciem o ciele pokrytym sińcami i na szkolnym korytarzu bogini Kanhua karmiła mnie mlekiem z piersi,







- byłem angielskim wynalazcą i lecąc balonem rzuciłem królowej Wiktorii marchewkę z gałganków; później tłumaczyłem, że zrobiłem tak, bo nie podobało mi się, iż królowa jest otyła i nie brakuje jej jedzenia, a niektórzy jej poddani umierają z głodu; dodałem, że nie jestem lewakiem, potem przez długie lata pracowałem  nad wynalezieniem olbrzymiego koła umożliwiającego lot, po mojej śmierci ów wynalazek został zastosowany w budowie samolotu,







- przed kościołem mówiłem Pavlasowi ov Vidłarowi, że ,,Biblię'' należy czytać ostrożnie, bo jak się chce można w niej znaleźć potwierdzenie wszystkiego np. tego, że Ziemia jest płaska, pewne prace są niemęskie, a rodzice mają prawo zabijać nieposłuszne dzieci; słysząc to pewna kobieta, którą poznałem na pielgrzymce zraziła się do ,,Biblii'',







- Conan był blondynem i w fantastycznym świecie spotkał młodzieńca i dziewczynę, też o blond włosach, początkowo chciał zgwałcić dziewczynę, lecz zaniechał tego i pomógł obojgu uciec przed wojskiem; okazało się, że wszyscy troje byli z jednego ludu wywodzącego się od Amazonek i wojowników,
- Kościej używał do celów szpiegowskich much z podłączonymi kamerami i głośnikami,
- w jednym tomie miałem tekst ,,Biblii'' i ,,Koranu'' zdobiony rysunkami dywaników modlitewnych. 

środa, 7 listopada 2018

,,Bajki śląskie''


,,Malinowski, Lucjan, językoznawca polski (1839 – 1898), zasłużony badacz języka polskiego i gwar ludowych, zwłaszcza śląskiej, z prac jego ogłoszonych drukiem ważniejsze: ‘Listy z podróży po Śląsku’ (1871), ‘Modlitwy Wacława’ (1875), ‘Zarysy życia ludowego na Śląsku’ (1877), ‘Studja nad etymologją ludową’ (1885, 1888, 1891), ‘Materjały do historji języka polskiego z końca w. XIV i pocz. XV’ (1886), ‘O języku komedji Franc. Bohomolca’ (1885), ‘Powieści ludu polskiego na Szląsku’ (1899) i i.’’ - ,,Encyklopedia Powszechna Wydawnictwa Gutenberga tom 9 Lauda do Małpy’’








W wieku przedszkolnym utożsamiałem Śląsk z … ulicą Śląską w Szczecinie (sic!). Wciąż pamiętam jak na lekcjach języka polskiego w szkole podstawowej uczyłem się o Skarbniku, węglu, koronkach, jak w jednym wierszu poeta nazwał Śląsk ,,krajem czarnych diamentów’’ i jak jeszcze w latach 90 – tych XX wieku polska szkoła uczyła patrzeć na górników jak na bohaterów. Osobiście uważam Śląsk za integralną część Polski i jestem przeciwnikiem separatystów z RAŚ.








W 2006 r. przeczytałem po raz pierwszy ,,Bajki śląskie’’ Lucjana Malinowskiego pod redakcją Heleny Kapełuś (1927 – 1999) z przedmową Juliana Krzyżanowskiego (1892 – 1976). Wybór, wstęp i opracowanie były dziełem Elżbiety Jaworskiej. Wówczas to pisząc zbiór opowiadań fantasy ,,Legenda’’ czerpałem inspirację z omawianej antologii. Znalazłem w niej baśń o Różowym Mieście opowiadającą o poszukiwaniu utraconej żony (w mojej mitologii Różowe Miasto leżało w Analapii na terenie dzisiejszych Katowic) i o nadludzko silnym junaku Giży, synu kobiety i lwa, który wyprawił się do piekła odebrać diabłom pieniądze (w dostępnym na tym blogu opowiadaniu ,,Pieśń o Sowim’’ Giża uczestniczył w wyprawie Sowiego i rusałki Marychy do Nawi Jasnej). Prezentowany w książce materiał folklorystyczny został zebrany w XIX wieku na Śląsku Opolskim i Cieszyńskim (wsie: Bogacica, Brzeżce, Dzielów, Dzierżno, Gosławice, Górek, Gródek, Istebna, Jabłonków, Jakubowice, Jaromniów, Karniów, Krzyżanowice, Kujawy, Kuniów, Ligota Górna, Ligotka Gnojnicka, Łańce, Łąka, Łubniany, Michałkowice, Miedźna, Nawsie, Nydek, Ostrożnica, Owsiszcze, Piekary Śląskie, Pietrowice, Pogorzelec, Polska Nowa Wieś, Radzionków, Raków, Smiłowice, Sobiszowice, Sucha Postrzednia, Szczepanowice, Szywałd, Tłustomosty, Tworków, Ucieszków, Ustroń, Wisła i Wójtowa Wieś. Zgromadzone opowieści zostały podzielone na: bajki zwierzęce, baśnie magiczne, legendy, nowele, kawały i anegdoty, bajki ajtiologiczne, opowieści wierzeniowe i podania. Malinowski zapisywał opowieści tak jak mu je opowiadano. Są w nich germanizmy, bohemizmy i wulgaryzmy; motywy wulgarne (np. skatologiczne) i drastyczne (np. zakład kto komu utnie nos).
Akcja rozgrywa się od mitycznych pradziejów po początek XIX wieku w rzeczywistych miejscach na Śląsku (gdzie grasowały lwy i tygrysy) jak: góra Czantoria (spali w niej zaklęci rycerze), Istebna, Babia Góra (potwór zdziwiony widokiem śpiących razem ludzi zdradził ile ma wierzchołków), Cieszyn, Racibórz, Skawinka, a także w: Jerozolimie (miejscu zaślubin Maryi ze św. Józefem; św. Józef otrzymał zgodę na poślubienie Maryi po tym jak zakwitła przyniesiona przez niego sucha laska), Wiedeń, Drezno i fikcyjne Różowe Miasto. Są też wzmianki o emigracji zarobkowej Ślązaków do USA.

Bohaterowie fantastyczni i historyczni:








Smoki - określane są w antologii nazwą trachy, lub drachy, co pośrednio wywodziło się z łac. ,,draco’’ - smok.

,,DRAK to żyjący na Śląsku wielogłowy smok, który na nasze tereny przybył z Rzeszy. Drak posiadał, zależnie od wieku, siedem lub dziewięć głów, kilka par skrzydeł, ostre kły i długie na łokieć pazury. Potrafił świetnie latać i pływać, nurkować na duże głębokości oraz ziać ogniem, który topił nawet skały. Nic więc dziwnego, że sunąca wysoko na niebie sylwetka gada budziła zawsze wśród ludzi autentyczne przerażenie’’ - Paweł Zych, Witold Vargas ,,Bestiariusz słowiański część druga’’.

Stworzenia te miały cechy diaboliczne; parzyła je woda święcona. Porywały księżniczki. Miały moc sprowadzać suszę i głód. Zamiana człowieka w smoka mogła być karą.








Strzygi (łac. strix – sowa) – groźne, żeńskie demony z wierzeń słowiańskich. W jednej z baśni ma miejsce czuwanie przy trumnie księżniczki zamienionej w strzygę (podobna opowieść spisana przez Romana Zmorskiego zainspirowała Andrzeja Sapkowskiego). W innej baśni strzyga straszyła na wieży, aż sprowadził ją na dół czarodziej z Drezna (wcześniej bez skutku próbował ją pokonać jego kolega po fachu z Wiednia) i spalił na stosie. Okazało się wówczas, że wielu ludzi niesłusznie uznano za upiory i okaleczono po śmierci.







Jędzona (jędza) – żeński demon słowiański, odpowiednik ruskiej Baby Jagi. W śląskiej baśni wabiła do siebie dzieci chatką z piernika i pożerała je, co przypomina niemiecką baśń o Jasiu i Małgosi. Jednak w wersji śląskiej występuje chłopiec i dwie dziewczynki. Jędzona zjadła obie siostry, aż chłopiec wpakował ją do pieca.








Śmierć – została uwięziona na gruszy przez kowala, który dostał taką moc od samego Jezusa. W innej baśni (wyraźnie inspirowanej wpływami niemieckimi) Śmierć została kumą i współpracowała ze swoim chrześniakiem – lekarzem, do czasu aż ten wbrew jej woli uratował księżniczkę obracając łóżko, w którym leżała. Ta ostatnia baśń popularna jest też w państwach bałtyckich.








Bieda – słowiański demon niedostatku. Pewien ubogi chłop uwięził ją w dziurze w drzewie i zatkał otwór klinem. Odtąd dobrze mu się powodziło i już nie musiał emigrować do Ameryki. Jego zazdrosny brat uwolnił Biedę z zazdrości i chcąc zaszkodzić bratu sam zbiedniał.








Topielice – córki wodnego demona topielca, które pod postacią zwykłych dziewczyn tańczyła na zabawie z młodzieńcami ze wsi. Po zabawie wróciły do jeziora i dały swym partnerom srebrne monety.







Olbrzymy – istoty groźne dla ludzi, z którymi walczył młody owczarz ukrywający pod chustką złote włosy.







Ptak złotopióry – odpowiednik rosyjskiego żar – ptaka, który każdej nocy kradł jabłka w królewskim sadzie. Trzech królewiczów miała ich pilnować. Dwaj mądrzy – zaspali, trzeci – głupi złapał ptaka i wyrwał mu jedno pióro, co zapoczątkowało całą serię przygód.








Słońce, Księżyc (Miesiąc) i Wiatr – antropomorfizowane ciała niebieskie i zjawiska przyrody, w których kto chce może dopatrzeć się śladu słowiańskich bogów Swaroga, Chorsa i Strzyboga. Istoty te mieszkały w chatach na odludziu, gdzie usługiwały im stare kobiety. Czasem protagonista dostawał od nich dary np. od Wiatru można było otrzymać jagnię zamiast kału wydalające złote monety, oraz kije – samobije potrzebne do jego odzyskania w razie kradzieży.







Paluszek – postać zapożyczona z baśni niemieckich, miniaturowy chłopiec połknięty przez krowę, którego głos dobiegał z trzewi zwierzęcia.








Śniegowy Płatek – piękna księżniczka prześladowana przez złą macochę i znajdująca schronienie u karzełków. Szczegóły łącznie z imieniem zostały skopiowane z niemieckiej baśni o królewnie Śnieżce.


Marynus – ludowy święty, którego nie należy mylić ani ze św. Marynem z Cezarei Palestyńskiej (III wiek), ani ze św. Marynem z San Marino (IV wiek) – legendarnym założyciel San Marino. Marynus był … dziewczyną Marią, która razem z ojcem wstąpiła do żeńskiego klasztoru udając mężczyznę.








Diabły – złe duchy z demonologii chrześcijańskiej. Przypisywano im wynalezienie gorzałki w celu przywodzenia ludzi do grzechu. W piekle torturowały potępieńców min. za pomocą Madejowego łoża najeżonego igłami, brzytwami i nożami (gdy Madej usłyszał o czekających go po śmierci mękach, nawrócił się). Jednocześnie były to istoty głupie, łatwe do wyprowadzenia w pole przez ludowych bohaterów np. baba oszukała diabła przy podziale plonów, zaś pewnemu sprytnemu chłopu pozwolił się … wykastrować.








Dyl Sowizdrzał (niem. Till Eulenspiegel) – słynny, niemiecki błazen z okresu późnego średniowiecza, rodzaj ludowego trickstera. W śląskiej anegdocie uciął głowę cieśli i śmiał się. Gdy pytano go z czego się śmieje, odpowiedział, że teraz cieśla się naszuka zanim odnajdzie odciętą głowę.








Topielec (utopiec) – wodny diabeł mający cechy słowiańskich demonów wodnych, niebezpieczny dla ludzi. Pewien chłop podstępem wkręcił jego palce w śrubsztak, rzecz jasna sprawiając mu tym wielki ból. Później na środku jeziora, gdzie utopiec miał władzę utopić chłopa, ten przestraszył go pokazując tyłek swej żony i mówiąc, że to śrubsztak.








Fryderyk II Hohenzollern (1712 – 1786) – król pruski, uczestniczący w pierwszym rozbiorze Polski. W śląskiej baśni zgubił na polu order, który znalazł prosty chłop i chciał mu odnieść do Charlottenburga. Strzegący króla żołnierze wymogli na chłopie, aby ten podzielił się z nimi nagrodą. Tymczasem chłop jako nagrody zażyczył sobie … chłosty kijem w pośladek. Pruski wojskowy chcąc się za to zemścić na chłopie, kazał wszystkim kobietom z jego wsi, aby oddały stolec w jego chacie. Chłop jednak wyszedł zwycięsko z tej sytuacji zastrzegając, że kobiety mogą w jego chacie jedynie oddawać kał, nie oddając równocześnie moczu. Król pruski był pełen podziwu dla sprytu swego śląskiego poddanego.







Na koniec ciekawostka: Lucjan Malinowski był ojcem wybitnego antropologa Bronisława Malinowskiego (1884 – 1942) co w tym wypadku potwierdza prawdziwość przysłowia ,,jaki ojciec taki syn’’ ;).

wtorek, 6 listopada 2018

Oniricon cz. 444

Śniło mi się, że:





- maskotką Marszu Demokracji był żywy, czarny indyk,






- spotkałem chińską paleontolog, która miała w swej pracowni czaszki dinozaurów i potwornie okaleczonego labradora, który był torturowany po to, aby udowodnić istnienie sinornitomima, martwiłem się tym, że nawet najlepsze konie i psy nie pójdą do Nieba, podczas gdy nawet najgorszy człowiek jeśli się nawróci, może tam trafić,






- zobaczyłem na ulicy kobietę zamienioną w sinornitomima - stegozaura wielkości gołębia, który latał za pomocą kostnych płyt na grzbiecie, które można było wyjmować z ciała, kobieta ta odzyskała ludzką postać; w swoim mieszkaniu miała obraz przedstawiający jej męża - komunistycznego ludobójcę i wspominała syna niesłusznie oskarżonego o morderstwo, zabrałem jej obraz męża i wrzuciłem go do kałuży uryny na klatce schodowej (leżał tam również trup bezdomnego), uciekłem z tego domu, a potem spotkałem nauczycielkę historii, panią Annę ov Scayapakovą,






- mówiłem jakiejś nastolatce, że zwierzęta latające lotem ślizgowym nie latają naprawdę i wyobraziłem sobie olbrzymią ośmiornicę, która wyskoczyła nad powierzchnię wody,







- mówiłem Sławomirze, że życie jest niesprawiedliwe i że mogę się z nią zgodzić, że kapitalizm też jest niesprawiedliwy, tyle, że sensowną alternatywą dla niego nie jest socjalizm ani komunizm, lecz dystrybutyzm - system opracowany przez G. K. Chestertona,
- mówiłem, że słowo Żądal na określenie Chińczyka nie jest obraźliwe, znaczy bowiem po polsku i łacinie: ,,Danego przez Chiny'', tymczasem niektórzy Polacy nazywali Chińczyków hienami,






- zimą chciałem jeść zielone lody w litrowym wafelku, lecz zrezygnowałem, bo było zbyt zimno,






- znalazłem pracę biurową w wydawnictwie ,,Nasza księgarnia''; pytałem szefową, czy będę mógł tam pracować również w przyszłym roku, ona zaś powiedziała, że ma nadzieję, że zostanę jej sąsiadem,






- ujrzałem Welesa, który miał trzy długie brody,
- Wojciech Cejrowski napisał rodzimowiercy nawróconemu na katolicyzm, że swoją konwersją wyrządził krzywdę Kościołowi, bo najpierw powinien zmądrzeć,







- w Afryce było państwo Tivil, którego dyktator nikogo nie krzywdził, trudno mi było w to uwierzyć,






- w Rosji jadłem łyżkami bardzo ostrą musztardę rosyjską, co wprawiło moich gospodarzy w zdziwienie,
- mieszkałem w Rosji gdzie szyłem mundury dla żołnierzy i miałem z tego powodu wyrzuty sumienia,






- imię Hades znaczy po grecku ,,nagi'',
- zapytany o książki ważne dla mnie wymieniałem ,,Biblię'', ,,Dzienniczek'' św. Faustyny Kowalskiej, encyklikę ,,Fides et ratio'', ,,Ferdydurke'', ,,Herby, legendy, dawne mity'', ,,Mitologię Słowian'', ,,Religię Słowian'', ,,Władcę Pierścieni'', ,,Hobbita'', ,,Silmarillion'', cykl o Tomku Wilmowskim i Jakubie Wędrowyczu oraz ,,Trylogię'' Sienkiewicza,






- w rosyjskim lub niemieckim podręczniku  przedstawiono Bronisława Komorowskiego jako chama, nie potrafiącego poprawnie pocałować kobiety w rękę,
- Weles za życia był pijakiem, który po śmierci powrócił ostrzec swoich bliskich, aby więcej nie pili, a ci go nie słuchali i częstowali go cherry,






- w nowej czołówce ,,Świata według Kiepskich'' śpiewano o piciu coca coli,
- w czasie II wojny światowej Polak uciekł z obozu koncentracyjnego, idąc przez front powiedział Niemcom, że idzie do Słowaków, a naprawdę szedł do Amerykanów; po powrocie pewna Polka rozmawiała z milicjantką, która wzbudziła w niej podejrzenia, milicjantka ta okazała się strzygą, która zagrażała dziecku. 

poniedziałek, 5 listopada 2018

Humoreska śląska cz. 2

,,Skądeście dziadku? - Z Mielenia.
Czegóż szukacie? - Pożywienia.







Któż was tu prziwiód? - Sroka na ogonie.
Każ was posadziła? - W kościele na dzwonie.
Każ ten kościół? - Pogorzał.
Każ to pogorzelisko? - Woda go zabrała.
Każ ta woda? - Gołębie ją wypiły. 
Każ ty gołąbie? - W lesie na dąbie.
Każ ton dąb? - Siekiereczka go ścięła.
Każ ta siekiereczka? - Kowalka ją wzięła.
Każ ta kowalka? - Umarła.







Każ jom pochowali? - Pod świńskim progiem.







Cemżeż jij zwonili? - Baranim rogiem''
- Lucjan Malinowski ,,Bajki śląskie''

Humoreska śląska cz. 1



,,Amen, zjadła baba kamień - a z ty baby wyleciał chłopiec.
Temu chłopcu Florek, wzión siekierkę i toporek.
Śción sośnicę, zbudował ś ni kaplicę.
W ty kaplicy nie było żadny świętości, jeny same żydowskie kości.







Przyleciały kawki [...], przyniesły mu ławki.







Przyleciały wrony, przyniesły mu zwony.







Przyleciał kruk, przyniós wielki słup.
Przyszła mynarka, wziena ten słup do garka.
Przyszuł mynarz: Kanż ten słup? - Mynarka go wezła do garka. 
Każ go zaniesła? - Na pszeniczysko.
Kanż to pszeniczysko? - Pszenica na nim zasiana.






Kanż ta pszenica? - Gałambie jum wybrały.
Kanż te gołambie? - Na dumb siadły.
Kanż tyn dumb? - Siekiera go ściena.
Kanż ta siekiera? - U kowala.
Kanż ten kowal? - Dawno umar. 
Każ go chowali? - Pod świńskim progiem.
Czymże mu zwonili? - Baranim rogiem''
- Lucjan Malinowski ,,Bajki śląskie''

Śląski humor z XIX wieku







,,Śli raz dwa chłopi Niemcy do miesta, a jeden Polak szeł za nimi. A nejd ser. A leci ku tym chłopom, a prawi:
- Hej wy, jest to wasz ser, Mann?
A Mann - to je chłop. A ten Niemiec rozumiał, iże on jest [...] Wasserman. A Wassermann - to utoplec. Tam wzoł kij, a wyrzezał temu chłopowi. A ten chłop nie wiedział o co'' -
Lucjan Malinowski ,,Bajki śląskie''