środa, 27 marca 2019

Oniricon cz. 480

Śniło mi się, że:





- wykonałem serię rysunków fantasy art inspirowanych kartami tarota, UWAGA: Na jawie jako katolik jestem przeciwnikiem tarota i innych technik wróżenia,






- w XVI wieku w niemieckiej karczmie proponowana mi grę w taroka,






- przeczytałem, że wal grenlandzki żywi się raczkami, sprecyzowałem, że nie chodzi tu o raki, ale o kryle, dodałem jednak, że to też są skorupiaki,







- wędrowałem z drużyną przez las w fantastycznym świecie, odwiedzaliśmy też plażę, w końcu dotarliśmy na Zamek Książąt Pomorskich, gdzie pocałowałem piękną księżniczkę w rękę, co się jej nie spodobało,
- zastanawiałem się jak przyszłe pokolenia zapamiętają Kościół katolicki w XXI wieku i czy zła sława księży - pedofilów nie zaćmi pamięci o księżach dobrych, mądrych i ofiarnych,







- Ważniak urządził imprezę, lecz inne smerfy poszły sobie, bo nie chciały przestrzegać szczegółowego regulaminu,







- młoda kobieta z Hawajów została razem z Indianami uprowadzana do Anglii, na małej wysepce z wielkiej skały kamienia pasiastego wyrzeźbiła głowę swej babki - sędziwej bogini wulkanów Wakulei podobną do głów moai z Wyspy Wielkanocnej; kiedy Wakulea paliła fajkę, wulkan zaczynał dymić, gdy rzeźba była już gotowa, bóg nieba Rongo zaczął ciskać pioruny,







- w czasie pielgrzymki tłumaczyłem, że wielu ludzi tak z prawicy jak i z lewicy patrzy na hiszpański podbój Meksyku w XVI wieku w sposób czarno - biały, a tymczasem religia Azteków była jeszcze gorsza niż hinduizm, ponieważ wymagała krwawych ofiar z ludzi, zaś konkwistadorzy mordowali, palili na stosach i plemionom indiańskim podlegającym władzy Azteków nie przynieśli wolności, ale nową niewolę,






- Tomasz Burski z ,,Tajemnicy Sagali'' okazał się lekarzem,







- kreskówkę o Myszce Mickey, która wyglądała jak myszka Jerry jest produkcji polskiej,
- w mojej mitologii prawo naturalne określa się słowem ,,ryta'',
- Dariusz Kwiecień został ratownikiem na szczecińskich kąpieliskach, gdy przed wyjściem na basen długo ubierałem się w szkolnej przebieralni, Kwiecień krzyczał na mnie, a nauczycielka fizyki, pani Jolena ov Symetayak powiedziała mu, że jest okrutnym dyktatorem,
- pytałem Sławomirę, która chciała, aby na świecie nie było chrześcijaństwo, czy chce, aby ikony też zniknęły,






- w XVIII wieku nie ceniono ikon, docenili je dopiero romantycy,






- zarys Afryki jest symbolem neopogańskim używanym przez białe neopoganki kultywujące afrykańskie wierzenia,







- w pokoju siedziała na łóżku dziewczyna, której jednorożec o tęczowym rogu wąchał stopy, a ja zastanawiałem się czy zwierz ten nie jest jej przebraną koleżanką,






- tłumaczyłem Michalinie Olszańskiej dlaczego na blogu krytykuję jej ojca Aleksandra Jabłonowskiego (Wojciecha Olszańskiego),





- obchodziłem hiszpańskie pogańskie święta Maddas i Lemmas,
- w wojsku nie chciałem używać karabinu maszynowego, wolałem jednostrzałowy. 

Nikola Tesla









Nikola Tesla (1856 – 1943) był urodzonym w Chorwacji serbskim wynalazcą wyprzedzającym swoją epokę (czuł więź zarówno z Serbią jak i z Chorwacją; większość życia pracował w USA – jego trzeciej ojczyźnie). Prowadził prace nad zastosowaniem prądu zmiennego, w czym rywalizował z Thomasem Alvą Edisonem, który preferował prąd stały, oraz nad radiem (ostatecznie jego pomysł ukradł mu Gugielmo Marconi). Opublikował ponad 100 patentów. Urodził się jako syn serbskiego popa i początkowo ojciec przeznaczył go do stanu duchownego. Później był nieortodoksyjnym chrześcijaninem zainteresowanym buddyzmem. Uważał, że religią przyszłości będzie synteza buddyzmu z chrześcijaństwem (w rzeczywistości między obydwoma systemami wierzeń jest więcej różnic niż podobieństw). Większość część życia mieszkał w hotelach i miał problemy finansowe. Po śmierci jego pokój został przeszukany przez agentów FBI, którzy zabrali całą dokumentację. Stwarza to okazję do snucia licznych teorii o tym ile z jego wynalazków zostało utajnionych. Zainteresowanych tym niezwykłym człowiekiem odsyłam do książki Przemysława i Krzysztofa K. Słowińskich ,,Władca piorunów. Nikola Tesla i jego genialne wynalazki’’ ;).
Z jego życiem i działalnością wiąże się mnóstwo tajemnic mogących dostarczyć cennych inspiracji pisarzom fantastom.
- Urodził się o północy, kiedy podobno biły pioruny (przypomina to nieco okoliczności narodzin polskiego króla Jana III Sobieskiego).
- Już za życia krążyły o nim fantastyczne legendy. Niektórzy twierdzili, że przybył na Ziemię z Wenus dosiadając wielkiego, białego gołębia. Sam Tesla podobnie jak wielu innych ludzi w jego czasach wierzył w istnienie cywilizacji pozaziemskich min. na Marsie. Ponadto chciał się z nimi kontaktować za pomocą radia (w XX wieku pomysły te odżyły jako amerykański projekt SETI).
- Od dzieciństwa posiadał bujną wyobraźnię. Lubił wymyślać fantastyczne krainy i był bardzo zżyty z ich mieszkańcami. Wiele ze swoich wynalazków tworzył ze szczegółami w umyśle. Niechętnie robił notatki i zwłaszcza rysunki.
- O tym, że geniusz idzie czasem w parze z szaleństwem świadczy to, że cierpiał na zaburzenia psychiczne; nerwicę natręctw, a być może też początki schizofrenii. Wielką traumą z jego dzieciństwa była śmierć jego ukochanego brata Danego, ponoć zabitego przez konia. Tesla widział silne rozbłyski światła, których inni nie widzieli, miał nadwrażliwe zmysły (nawet najcichszy dźwięk sprawiał mu katusze), czuł odrazę do ludzi otyłych (sam był chudy jak szczapa), oraz panicznie bał się zarazków zużywając w celu ochrony przed nimi astronomiczne ilości serwetek.
- Był koneserem szkockiej whisky. Twierdził, że łącząc moc czterech żywiołów jest ona zdolna przedłużyć życie człowieka do 150 lat (jako abstynent nie zgadzam się z tym). Wprowadzenie prohibicji było dlań wielkim ciosem.
- Nie wierzył w istnienie energii atomowej. Chciał czerpać energię elektryczną z Kosmosu zapewniając bezprzewodowy, darmowy prąd dla wszystkich. Miała to być alternatywą dla powodujących zanieczyszczenia środowiska kopalni.







- Dążył do wynalezienia urządzeń umożliwiających kontrolę pogody, dzięki którym można byłoby nawadniać pustynię i zapobiegać klęskom żywiołowym. Zwolennicy teorii spiskowych twierdzą, że wyniku jego prac posłużyły amerykańskiej armii do tworzenia projektu HAARP.







- Jedna z fantastycznych teorii na temat katastrofy tunguskiej w 1908 r. głosi, że spowodował ją nie upadek olbrzymiego meteorytu, ale właśnie Tesla, który wysłał promień na Biegun Północny, aby stopić lód pod polarnikiem Robertem Pearym, jednak pomylił się w obliczeniach.
- W młodości chciał zbudować sztucznego satelitę – wytwarzający energię pierścień opasujący Ziemię wzdłuż Równika.
- Pracował nad niewielkim urządzeniem elektrycznym powodującym wstrząsy gruntu (według teorii spiskowych w korzystającym z badań Tesli projekcie HAARP min. sztucznie powoduje się trzęsienia ziemi).






- Pod koniec życia pracował nad ,,promieniami śmierci’’ umożliwiającymi niszczenie celów z dużej odległości. Miała to być broń tak straszne, że jak naiwnie wierzył, powstrzymałaby ludzi przed prowadzeniem dalszych wojen.

wtorek, 26 marca 2019

Łysenkizm







,,W roku 1930 genetyka w Rosji kwitła. Była jednak poddawana nieustannym analizom krytycznym z punktu widzenia klasowego. Marks utrzymywał, że człowiek może się zmienić pod wpływem zmienionych warunków społecznych: ze zwycięstwa rewolucji narodzi się nowa, lepsza ludzkość. Już to twierdzenie samo w sobie stanowiło teorię na temat dziedziczności. Proces kształtowania nowego gatunku - Homo sovieticus - zaszedł w Związku Radzieckim dalej niż gdziekolwiek indziej. [...]. W roku 1938 z woli Stalina głową Ogólnozwiązkowego Instytutu Genetyki i Selekcji w Odessie został Trofim Denisowicz Łysenko. Jego celem było wprowadzenie do genetyki ideologii marksistowskiej. W rezultacie przyczynił się do zrujnowania i jednej, i drugiej.
   Po drugiej wojnie światowej (kiedy wskutek czystek nie było już prawie radzieckich genetyków) Związek Radziecki odwiedził biolog Julian Huxley. Poprosił on Łysenkę o wyjaśnienie, dlaczego - skoro geny nie istnieją - cechy stwierdzane u dziadków, niewidoczne w następnym pokoleniu, mogą objawić się na nowo u wnuków (zjawisko znane jako proces segregacji). Łysenko odparł: 'Zna pan moją teorię zapłodnienia. Zapłodnienie to wzajemne pożeranie się. Sami po sobie widzimy, że trawienie nie zawsze bywa całkowite. Cóż się dzieje, gdy czegoś nie trawimy? Odbija się nam. Segregacja to beknięcie przyrody: odbijanie się nie przyswojonego materiału dziedzicznego'. Oto smaczek nauk Łysenki.
  Kukułki, powiadał (przejawiając spore braki w znajomości historii naturalnej gatunku kukułczego), wykluwają się z jaj pliszek, które zjadają zbyt dużo włochatych gąsienic. Jego współpracownicy dostrzegli rzecz jasna implikacje owych teorii: '... Akademik Łysenko do walki z wrogą ideologią użyje faktów. Skoro sposób żywienia może zmienić cechy dziedziczne organizmu, całą teorię genów należy odrzucić'. Skutki ideologii sowieckiej - i fałszywych doświadczeń - były katastrofalne. W roku 1943 Łysenko ogłosił, że jeśli pszenicę ozimą (uprawianą w obszarach o odpowiednio łagodnym klimacie) posieje się na Syberii na ścierniskach po pszenicy jarej, będzie ona  w stanie przetrwać  najcięższą zimę. Ta tak zwana 'jarowizacja pszenicy', do której zmuszono rolników, oczywiście się nie powiodła i spowodowała klęskę głodu.
  W roku 1948 genetyka w Związku Radzieckim przestała istnieć. Na zjeździe Ogólnozwiązkowej Akademii Nauk Rolniczych im. W. I. Lenina ogłoszono czystkę. Przedstawione tam Sprawozdanie w sytuacji w naukach biologicznych trudno dziś czytać. Przyczyną głodu nie była klęska kolektywizacji rolnictwa, lecz działalność genetyków: 'Najwyższy czas uprzytomnić sobie, że nasi morganiści - mendeliści walczą ramię w ramię z międzynarodowymi reakcyjnymi siłami apologetów burżuazji nie tylko o nienaruszalność genów, ale także o nienaruszalność ustroju kapitalistycznego... Zatwardziali genetycy wyrządzili nam niezmierzone szkody'. Dziedziczenie cech nabytych stało się prawem.
   Aż nadto świadoma losu dysydentów grupa genetyków odczytała akt skruchy: 'Chwała wielkiemu Stalinowi, przywódcy ludu i koryfeuszowi postępowej nauki!' Ich nawrócenie przyjęto, jak mówi Sprawozdanie 'burzliwymi, długo nie milknącymi oklaskami i owacjami. Wszyscy powstali'. Sowiecką genetykę złożono do trumny. Wiele lat później Chruszczow powiedział Łysence: 'Was i wasze eksperymenty trzeba wysadzić na Księżyc'. W latach siedemdziesiątych genetyka Związku Radzieckiego dołączyła do nauki światowej'' -
Steve Jones ,,Bóg, geny i przeznaczenie''

poniedziałek, 25 marca 2019

,,Smerfy''


,,Za górami, za lasami, jedzie pociąg ze smerfami, a w ostatnim wagoniku, siedzi Łasuch na nocniku’’.
,,Smerfetka się gramoli, Gargamel ją p… doli’’ – Jakopas ov Statev






Jedną z moich ulubionych dobranocek w dzieciństwie, które przypadało na lata 90 – te XX wieku były ,,Smerfy’’ (po francusku: ,,Les Schtroumpfs’’, po angielsku: ,,The Smurfs’’) stworzone przez belgijskiego rysownika Pierre’a Culliforda, znanego pod pseudonimem artystycznym Peyo (1928 – 1992). Po raz pierwszy pojawiły się w komiksie ,,Johan et Pirlouit’’. W dzieciństwie miałem w domu grę planszową poświęconą smerfom, zaś w sklepach spożywczych można było kupić napój nazywany ,,sokiem ze smerfojagód’’. Pamiętam jak w klasie czwartej na lekcji muzyki nauczycielka puściła ,,Smerfne hity’’ i potem kazała narysować smerfa w zeszycie. Popularność tych niebieskich ludzików ma miejsce również w XXI wieku o czym świadczą wyświetlane w kinach animacje: ,,Smerfy’’ (2011), ,,Smerfy 2’’ (2013) i ,,Smerfy: Poszukiwacze zaginionej wioski’’ (2017).
Akcja tej kreskówki toczy się w umownie traktowanej średniowiecznej Europie. W późniejszych odcinkach smerfy podróżują w czasie i przestrzeni min. do starożytnego Egiptu, Grecji, Rzymu, Indii, Japonii, Holandii, carskiej Rosji itd.







Smerfy były społecznością karzełków o niebieskiej skórze i krótkim ogonku. Nosiły (przeważnie) białe czapki i spodnie. Mieszkały w ukrytej wśród lasów wiosce w domkach zbudowanych z grzybów. W wiosce tej panowała daleko posunięta specjalizacja:







Papa Smerf – otoczony powszechnym szacunkiem, patriarchalny przywódca wioski smerfów, który powołał do życia pozostałe smerfy na drodze magicznych eksperymentów. Nosił czerwoną czapkę i spodnie. Miał też siwą brodę (gdy był młodszy miała ona kolor rudy).







Dziadek Smerf – sędziwy ojciec Papy Smerfa. Miał długą siwą brodą. Nosił żółtą czapkę i spodnie, oraz okulary. Znał wiele ciekawych opowieści.







Babcia Smerf – matka Papy Smerfa; staruszka o szarych włosach, nosząca okulary, która racjonalizowała fantastyczne opowieści Dziadka Smerfa.








Ważniak – przemądrzały smerf w okularach, uważający się za prawą rękę Papy Smerfa, autor wielu książek. Powszechnie nielubiany, mimo że raz zdarzyło mu się uratować wioskę smerfów.







Smerfetka – przez większość odcinków jedyna postać żeńska w wiosce smerfów. Stworzona czarami przez Gargamela, miała go doprowadzić do ich wioski. Początkowo była złośliwą brzydulą o czarnych włosach, lecz Papa Smerf za pomocą magicznej operacji zamienił ją w miłą blondynkę. Prosiła Matkę Naturę, aby róża była niebieska, lecz ceną za to było utrata naturalnego koloru Smerfetki. Aby Smerfetka mogło odzyskać swój właściwy kolor musiał ściąć niebieską różę.







Osiłek – cały czas ćwiczył mięśnie podnosząc ciężary. Miał na ramieniu wytatuowane czerwone serce przebite strzałą.







Ciamajda – nigdy nic mu się nie udawało, zawsze się potykał, lub coś przewracał. Najbardziej pechowy smerf.







Śpioch – cały czas spędzał na spaniu. W czasie podróży do starożytnego Egiptu miejscowa czarownica przypominająca Hogatę chciała mu zabrać poduszkę, w której upatrywała mocy zapewniającej dobry sen.







Harmoniusz – cały czas ćwiczył grę na trąbce.







Zgrywus – złośliwy smerf ustawicznie płatający nieśmieszne kawały z wybuchającym prezentem.







Maruda – nic mu się nigdy nie podobało, cały czas mówił, że czegoś ,,nie cierpi’’. Niektórzy internauci żartują, że był Polakiem ;).







Smerfuś – najmłodszy z wszystkich smerfów; niemowlak ubrany w białe śpioszki. Jego pierwsze wypowiedziane słowo brzmiało: ,,Gargamel’’.







Smerfiki (zżyty z przyrodą Nat, Złośnik, ruda dziewczynka Sasetka itd.) - dzieci smerfy. W czasie podróży do starożytnej Grecji, Sasetka pomogła młodemu bogu Hermesowi, synowi Zeusa i Hery odnaleźć w sobie odwagę do pokonania trudności piętrzących się w czasie wyprawy w nieznane (w walce z ożywionymi szkieletami pomógł cyklop Ułomek).

Nikt – smerf bez określonego zajęcia, dopiero szukający własnego miejsca w wiosce, który w końcu uratował inne smerfy przed jakimś straszydłem. Postać ta nawiązuje do św. Nikogo z legend średniowiecznych, który miał dokonywać czynów, jakich nie zdołałby nikt inny.







Dzikus – smerf zaginiony w dzieciństwie i wychowany przez szarą wiewiórkę. Nosił czapkę i majtki z liści i nie mówił.







Marco Smerf – wielki podróżnik, który na morzu walczył z Pieprzowymi Piratami i zakochał się w syrenie. Jego pierwowzorem był średniowieczny podróżnik Marco Polo (1254 – 1324).






Wełniak – nosił wełnianą czapkę i zabrał Smerfiki na wyprawę w celu pozyskania wełny owiec na potrzeby wioski.







Malarz – artysta w czerwonej koszuli, którego ulubionym powiedzeniem było: sacrebleu.

Poeta – kiedy napisał udany wiersz dla Sasetki, reszta smerfów też domagała się odeń wierszy na swoją cześć, aż w końcu zabrakło mu weny.







Łasuch – nosił czapkę kucharską na łysej głowie i przyrządzał torty.

Marzyciel – raz Papa Smerf specjalnie dla niego upodobnił czarami wioskę smerfów do osady kosmitów Slutów. To przypadkiem uratowało smerfy, bowiem Gargamel ich wówczas nie poznał.







Laluś – lekko zniewieściały smerf z czapką zdobioną różowym kwiatkiem, który stale przeglądał się w lusterku. Raz Papa Smerf kazał mu rozbić lustro, aby zniweczyć klątwę.

Drwal – zaopatrywał wioskę w drewno i żałował drzew, które musiał ścinać (wątek ekologiczny).







W świecie zamieszkanym przez smerfy żyły też inne istoty jak: czarodziej Omnibus (przyjaciel Papy Smerfa, z którym grał w szachy), olbrzym Pasibrzuch, wiedźma Hogata latająca na olbrzymim sępie (jej imię nawiązuje do greckiej bogini magii Hekate, z kolei sęp był atrybutem egipskiej bogini Nechbet), zaprzyjaźniony pies, anioł i diabeł przybierający postaci smerfów, oraz sędziwi Ojciec Czas i Matka Natura (ci ostatni byli moim zdaniem kimś w rodzaju bogów).






Głównym antagonistą był czarownik Gargamel. Jego imię zostało zaczerpnięte z XVI – wiecznej powieści François Rabelaisa ,,Gargantua i Pantagruel’’, gdzie imię Gargamelle nosiła matka olbrzyma Gargantuy. Jego obsesją było odnalezienie wioski smerfów, złapanie ich, przerobienie na złoto (alchemiczny motyw kamienia filozoficznego), lub zjedzenie. Miał rudego kota Klakiera, który w oryginale nazywał się Azrael tak jak muzułmański anioł śmierci. W późniejszych odcinkach miał ucznia – rudego i złośliwego chłopca Nicponia. Czasem w kreskówce pojawiał się też jego wuj – czarownik Baltazar.
Smerfy są bohaterami licznych teorii spiskowych.







Upatrywano w nich komunistów twierdząc, że jakoby Papa Smerf symbolizuje Karola Marksa, a Ważniak – Lwa Trockiego, zaś samo słowa ,,smerf’’ ma być skrótem od ,,Small Men Under Red Father’’ (ang. ,,Mali Ludzie pod Władzą Czerwonego Ojca’’).






Inni z kolei widzą w nich nazistów. Według nich Gargamel ma symbolizować Żyda.






W 2006 r. włoski religioznawca prof. Antonio Soro na łamach katolickiego czasopisma ,,Avvenire’’ twierdził, że smerfy symbolizują masonów na co ma wskazywać ich liczba 99, kolory niebieski, biały i czerwony (swoją drogą kolory te mają też symbolikę Maryjną…). Gargamel w takim układzie byłby księdzem, ponieważ ubiera się na czarno, a jego dom przypomina kościół.
Wcześniej inni zaszli w demonizacji smerfów tak daleko, że aż mieli ich ,,objawienia’’:






,,W Houston w Teksasie w 1983 roku wśród dzieci zapanowała dziwna panika. Podobno w szkołach grasowały złośliwe smurfy, kalecząc uczniów i mordując pracowników. Zbrodnicze postacie z filmów rysunkowych, uzbrojone w noże i broń automatyczną, zdaniem jednych zabijały każdego, kto miał na sobie coś niebieskiego; inni natomiast twierdzili, że bezpieczne są tylko osoby, które mają na sobie właśnie niebieską odzież. W okręgu szkolnym Aldine psychoza była jeszcze większa, kiedy rozeszły się pogłoski, iż smurfy czają się w toaletach szkolnych. Dochodzenie wykazało, że panika zaczęła się po nadaniu przez telewizję informacji o aresztowaniu młodzieżowego gangu ulicznego, nazywanego Smurfami. Policja twierdziła, że w żadnej szkole nie odnotowano masakry, zatrzymano natomiast prawie pięćdziesiąt osób oskarżonych o ‘smurfowe’ przestępstwa, przeważnie kradzieże i włamania’’ - Mike Dash ,,Granice poznania. Poltergeisty, stygmaty, lewitacja, spotkania z UFO: prawda czy mistyfikacja?’’







Inny autor podaje, że:

,, […] W latach 80 – tych w Ameryce Łacińskiej furorę zrobiła inna plotka. W tamtych czasach niektórzy twierdzili, że widzieli smerfy ubrane w stroje satanistów uprawiających czarną magię. W jednym z odcinków dobranocki Gargamel narysował pentagram; zarówno ten ostatni, jak i Papa Smerf często praktykują czarnoksięstwo i sporządzają eliksiry. W niektórych krajach Ameryki Łacińskiej na porządku dziennym były doniesienia, o tym, że ten czy ów widział gdzieś smerfa. Wiele osób wierzyło, że jak odtworzy się jedną z płyt z muzyką z tej belgijskiej dobranocki, to padnie się ofiarą ze strony malutkich, diabelskich smerfów. Niektórzy ludzie byli przeświadczeni, że widują małe, niebieskie krasnale chowające się w ogrodach, a nawet wewnątrz ich domów. W Stanach Zjednoczonych co najmniej jeden kaznodzieja zwrócił uwagę na podobieństwo między smerfami a satanizmem’’ - Jamie King ,,Najsłynniejsze teorie spiskowe’’







Bardziej niż stanowisko prof. Soro (jest to jego prywatna opinia a nie stanowisko całego Kościoła) przemawia do mnie sposób interpretacji ,,Smerfów’’ zaproponowany przez polskie zakonnice:

,,W krainie Smerfów – to hasło oratorium letniego, zorganizowanego przez Siostry Dominikanki [...]. Przeżyliśmy przepiękne chwile z bohaterami bajki pt. ‘Smerfy’. Uczyliśmy się od nich akceptacji innych, doceniania różnorodności, współpracy i prawdziwej przyjaźni. [...]. Największą atrakcją były spotkania w wiosce i odwiedziny niektórych smerfów oraz rozmowy z nimi. Z pierwszą wizytą pojawił się Papa Smerf, który uroczyście nadawał imiona każdemu dziecku. Kolejnym gościem był Smerf Ważniak; od niego dzieci nauczyły się, że trudno jest bawić się dobrze, gdy nie jest się samym sobą, gdy jest się niezrozumianym przez innych. Odwiedziła nas też Smerfetka, która sprawdzała pracę smerfów, polegającą na przygotowaniu scenek o tym, co to znaczy być królową. Natomiast na spotkanie z Gargamelem poszliśmy do pobliskiego lasu. Był to dzień koloru – dzieci przyszły ubrane w kolorze swojej wioski i po drodze do lasu czekało na nie mnóstwo zadań do wykonania. Po tym spotkaniu podjęliśmy rozmowę o zaklęciach, magii i czarowaniu. Doszliśmy do wniosku, że człowiek nie ma takiej mocy, żeby przewidzieć przyszłość, więc nie ma takiej potrzeby, aby radził się wróżek, bo całe życie człowieka jest w ręku Boga i tylko Jemu trzeba zaufać. Natomiast można i nawet trzeba marzyć o przyszłości [...].’’ – Siostry Dominikanki ,,Letnie oratorium’’ [w]: ,,Niedziela edycja lubelska 32/2012’’

Omawiana kreskówka nie sprowadziła mnie na złą drogę. Przeciwnie; znalazłem w niej wiele dobrych rzeczy. W jednym z odcinków smerfy obchodziły dzień, w którym nie mogły robić tego co lubią najbardziej, aby w inne dni mogły to bardziej docenić. Nasunęło mi to skojarzenia z Wielkim Postem (choć J. R. R. Tolkien jest kandydatem na ołtarze, łatwiej jest mi sobie wyobrazić poszczącego smerfa niż hobbita). Z kolei w innym odcinku Ciamajdzie nie pozwalano korzystać z magicznej gumy, ponieważ mógłby sobie w ten sposób zrobić krzywdę, co się zresztą sprawdziło. Po latach dostrzegłem w tym analogię do homoseksualistów, którzy nie powinni adoptować dzieci z podobnych powodów.







W jednym z opowiadań Andrzeja Pilipiuka o Jakubie Wędrowyczu, smerfy osiedliły się na cmentarzu w Wojsławicach (ponadto ,,smerf’’ to używane w tych utworach slangowe określenie milicjanta). Odsyłam do posta: ,,Bohaterski menel, czyli rzecz o Jakubie Wędrowyczu’’ ;).
Z kolei w mojej mitologii smerfy stały się pierwowzorem sinych krasnalków, o których można przeczytać w opowiadaniu ,,Radwan’’ dostępnym na tym blogu ;). W innej mojej fantazji ,,Córka węża’’, tytułowa bohaterka, wychowująca się wśród ludzi rusałka Bogna Nowicka, spędzając w 2007 r. wakacje w Międzywodziu, odnalazła w pobliskim lasku wioskę smerfów. Obroniła je przed Gargamelem, zapalając jego szaty oczami. Gdy czarownik błagał o litość, oszczędziła mu życie, lecz kazała wracać do Belgii. Odsyłam do posta: ,,Córka węża’’.






Śniło mi się, że mała dziewczynka sympatyzująca z PO, zmobilizowała smerfy do walki zbrojnej w obronie Tytusa Hołdysa, dręczonego przez postaci z kreskówek.