,,Dinozaury
wyginęły, bo nie jadły pierników’’
- żartobliwy napis na
tablicy przed kawiarnią w Toruniu
W
dniach
19 – 22 czerwca 2025 r. uczestniczyłem w parafialnej pielgrzymce
autokarowej do województw warmińsko – mazurskiego i kujawsko –
pomorskiego. W części uwzględnionych w programie pielgrzymki
miejsc byłem już wcześniej (Gietrzwałd, Stoczek Klasztorny,
Święta Lipka ,
Skrzatusz ),
podczas gdy inne zwiedziłem po raz pierwszy (Lidzbark Warmiński,
Olsztyn i Toruń). Pogoda dopisała. Co dzień uczestniczyliśmy we
Mszy Świętej, zaś po sakralnych i świeckich zabytkach oprowadzali
nas przewodnicy.

Przypominam,
że między Warmią a Mazurami istnieją spore różnice historyczne
i wyznaniowe. Warmia, która należała do przedrozbiorowych ziem
polskich jest regionem katolickim. Tymczasem Mazury, niegdyś
podlegające władzy Prus Książęcych są ewangelickie
(luterańskie). We wczesnym średniowieczu tereny Warmii i Mazur
zamieszkiwały pogańskie plemiona pruskie (Bałtowie), które
zostały podbite i wyniszczone przez Krzyżaków. Mazurzy są
potomkami polskich osadników, sprowadzanych przez Krzyżaków z
pobliskiego Mazowsza.

Gietrzwałd
był miejscem jedynego w Polsce objawienia Maryjnego zatwierdzonego
przez Kościół. Wszystkie inne zostały albo odrzucone, bądź
wciąż są drobiazgowo badane. ,,Młyny
Kościoła powoli mielą’’
w celu uniknięcia pochopnych decyzji brzemiennych w skutkach i jest
to właściwe. W XIX wieku Maryja ukazała się w Gietrzwałdzie 12 –
letniej Barbarze Samulowskiej i 13 – letniej Justynie Szafryńskiej
.
Rozmawiała z nimi po polsku (miejscową gwarą). Skutkiem objawień
były liczne nawrócenia (Maryja wzywała min. do trzeźwości). Choć
władze pruskie prześladowały kult Matki Boskiej w ramach polityki
Kulturkampfu, wiedza o objawieniach w Gietrzwałdzie przekroczyła
granicę zaboru rosyjskiego. Obecnie Gietrzwałd jest znany również
ze (skutecznego) sprzeciwu lokalnej społeczności przeciwko budowie
śmietniska Lidla.

W
Lidzbarku Warmińskim zwiedzaliśmy pałac biskupi, używany od XIII
– XVIII wieku. Jego pierwszym lokatorem był biskup Anzelm,
ostatnim zaś – Ignacy Krasicki. Widziałem jego biurko i przybory
piśmiennicze służące biskupowi w jego pracy poety i bajkopisarza
.
Na początku XIX wieku w pałacu mieścił się pruski sierociniec.
Mieszkające w nim dzieci były zmuszone chodzić boso z powodu
wysokich cen butów. Dowodem na to są ówczesne fotografie.
Widzieliśmy także multimedialną wizualizację potraw jadanych tu w
dawnych wiekach (min. kaszy o wyglądzie … wymiocin).
Stoczek
Warmiński był miejscem uwięzienia prymasa, bł. Stefana
Wyszyńskiego, przez komunistyczny żargon nazywanego ,,kierownikiem
Episkopatu’’
.
,,Błogosławiony
Kardynał Stefan Wyszyński,
Prymas Polski, był nieugiętym pasterzem, który z całkowitym
oddaniem strzegł powierzonej sobie owczarni. Niestrudzenie bronił
Kościoła przed niebezpieczeństwami, które mu zagrażały ze
strony komunizmu.
Władze
komunistyczne postanowiły aresztować Prymasa, mając nadzieję, że
w ten sposób rozbiją jedność Kościoła. Zamiar zrealizowano w
nocy 25 września 1953 roku. Funkcjonariusze Urzędu Bezpieczeństwa
wtargnęli do mieszkania Prymasa przy ul. Miodowej w Warszawie i
zabrali go, wywożąc do Rywałdu koło Grudziądza. Przebywał tam
krótko. Już 12 października przewieziono go do Stoczka
Warmińskiego. Ks. Prymas tak opisał te chwile w ‘Zapiskach
więziennych’: ‘Zajeżdżamy
przed jasno oświetloną bramę; świeci się wiele lamp. Brama jest
obita świeżymi deskami. Jakiś niedostrzegalny duch otwiera bramę
od środka. Wjeżdżamy w podwórze, które w ciemnościach robi na
mnie wrażenie więzienia. Pomyślałem, że przywieziono mnie do
więzienia. Wóz zatrzymał się przed szeroko otwartymi drzwiami,
wiodącymi na widny korytarz […]. Wprowadzono mnie na pierwsze
piętro, na szeroki korytarz, oświetlony na biało; wszędzie znać
świeżą farbę […]. Nie dowiedziałem się, jak się nazywa
miejscowość do której mnie przywieziono’.
Po
jakimś czasie ks. Prymas poznał przydzielonych mu współwięźniów.
Był to ks. Stanisław Skorodecki oraz siostra zakonna Leonia
Graczyk. We troje rozpoczęli więzienne życie. W nowym miejscu
uwięzienia warunki były bardzo trudne. Dwupiętrowy budynek
klasztorny był zniszczony. Ściany wewnętrzne mokre, kamienne
posadzki strasznie zimne. Woda ściekała ze ścian. Zimą ściany
zamieniały się przez to w lodowate tafle. ‘Od
dnia przyjazdu do Stoczka, do końca pobytu ani w dzień ani w nocy
nie rozgrzałem stóp’’
- wyznał po latach ks. Prymas.
Drzewa
otaczające klasztor zasłaniały cały widok. Pnie wszystkich drzew
przy parkanie okręcono drutem kolczastym. Nawet aparat podsłuchowy
wmontowano w pień jednego drzewa. Około 30 funkcjonariuszy w
cywilnych ubraniach czuwało bez przerwy na korytarzach na górze i w
dole. Klasztor był oświetlony całą noc, a czasem nawet i w dzień.
Wokół parkanu rozstawiono wojskowe straże (ok. 60 żołnierzy).
Ks.
Prymas otrzymał do dyspozycji dwa pokoje, łazienkę, korytarz i
ogród. To cała przestrzeń, w której mógł się poruszać.
Wkrótce też ustalił porządek dnia dla siebie i swoich
współwięźniów. W zaplanowanym porządku dnia zwraca uwagę ilość
oraz intensywność ćwiczeń duchowych. Codziennym rozmyślaniom
przewodniczył ks. Prymas, a w czasie Wielkiego Postu głosił swoim
współwięźniom rekolekcje. Tylko w niedzielę i w uroczystości
porządek dnia ulegał zmianie.
Szczególnie
w wielkie uroczystości kościelne ks. Prymas odczuwał bardzo
boleśnie swoje odłączenie od ludu Bożego. Wyznał to w ‘Zapiskach
więziennych’: ‘Związano
mi ręce i nogi […]. Rwie się dusza moja do ołtarzy Pańskich, do
wspólnej modlitwy, do woni kadzideł, do świateł ołtarzowych, do
śpiewu ludu’.
W
czasie pobytu w stoczkowskim więzieniu miało miejsce niezwykle
ważne wydarzenie dla maryjnej pobożności ks. Prymasa i dla
dalszego kształtowania się maryjnej drogi duszpasterstwa Kościoła
w Polsce. Chodzi o osobiste oddanie się Matce Najświętszej w
macierzyńską niewolę, którego dokonał 8 grudnia 1953 roku, w
uroczystość Niepokalanego Poczęcia NMP, przed obrazem Świętej
Rodziny. Przygotowywał się do tego aktu przez trzydniowe
rekolekcje. Przy okazji tego wydarzenia zapisał w swoim dzienniku:
‘oddałem
się dziś przez ręce mojej Najlepszej Matki w całkowitą niewolę
Chrystusowi Panu. W tym widzę łaskę dnia, że sam Bóg stworzył
mi czas na dokonanie tego radosnego dzieła’.
Kardynał
Wyszyński był świadomy tego wielkiego znaczenia tego
stoczkowskiego aktu zawierzenia Maryi, zarówno dla swojego życia,
jak również dziejów Kościoła polskiego. Ów akt zawierzenia stał
się kamieniem węgielnym programu duszpasterskiego przed
tysiącleciem chrztu Polski. Wspominał o tym 23 grudnia 1978 roku
zwracając się do księży archidiecezji warszawskiej: ‘Trudno
jest mówić o wielkich tajemnicach, które się dzieją. 8 grudnia
upłynęło 25 lat, gdy w Stoczku na Warmii zrozumiałem znaczenie
Matki Najświętszej w Kościele polskim jako siły jednoczącej,
siły w imię której można poruszyć Polaków i zmobilizować sic
dla każdej wielkiej i słusznej sprawy’.
Ks.
Prymas przebywał w Stoczku przez blisko rok. W dniu 6 października
1954 roku został przewieziony do Prudnika Śląskiego, potem do
Komańczy. Został uwolniony dopiero 28 października 1956 roku i
wrócił do Warszawy.
W
miejscu uwięzienia ks. Prymasa urządzono Izbę Pamięci, w której
zostały zgromadzone pamiątki związane z jego pobytem w Stoczku
Klasztornym oraz życiem i działalnością jako Pasterza Kościoła
w Polsce.
Więzienie
Prymasa jest czytelnym znakiem bolesnej drogi Kościoła w Polsce po
II wojnie światowej, a zarazem miejscem refleksji nad ceną, jaką
trzeba czasem zapłacić za wierność Chrystusowi. Przykład Prymasa
Tysiąclecia uczy też bezgranicznego zawierzenia Matce Bożej’’
- anonimowa ulotka ,,Uwięzienie błogosławionego Prymasa
Tysiąclecia w Stoczku Klasztornym 12 X 1953 – 6 X 1954’’
Uwięziony
prymas był inwigilowany. Ubecy próbowali zmuszać jego współwięźniów do składania
nań donosów. Prymas uniknął tej pułapki, celowo używając w
rozmowach łaciny.
Były
współwięzień, ks. Stanisław Skorodecki (1919 – 2002) spędził
swe ostatnie lata na posłudze w katedrze św. Jakuba w Szczecinie.
Według oficjalnej wersji utopił się w Bałtyku. Nie można jednak
wykluczyć, że został zamordowany przez byłych funkcjonariuszy
bezpieki, bo za dużo wiedział.
W
Stoczku prymas miał proroczy sen o śmierci Bieruta. Szedł w nim
razem z pierwszym sekretarzem po ulicy. Bierut przeszedł na
czerwonym świetle i nagle zniknął.
Podczas
uwięzienia prymas zawierzył się Maryi.
,,Akt
osobistego oddania się Matce Bożej ułożony przez Bł. Kardynała
Stefana Wyszyńskiego w Stoczku Klasztornym
Święta
Maryjo, Bogurodzico Dziewico, obieram sobie dzisiaj Ciebie za Panią,
Orędowniczkę, Patronkę, Opiekunkę i Matkę moją.
Postanawiam
sobie mocno i przyrzekam, że Cię nigdy nie opuszczę, nie powiem i
nie uczynię nic przeciwko Tobie. Nie pozwolę nigdy, aby inni
cokolwiek czynili, co uwłaczałoby czci Twojej.
Błagam
Cię, przyjmij mnie na zawsze za sługę i dziecko swoje. Bądź mi
pomocą we wszystkich moich potrzebach duszy i ciała oraz w pracy
kapłańskiej dla innych.
Oddaję
się Tobie, Maryjo całkowicie w niewolę, a jako Twój niewolnik
poświęcam Ci ciało i duszę moja, dobra wewnętrzne i zewnętrzne,
nawet wartość dobrych uczynków moich, zarówno przeszłych, jak
obecnych i przyszłych, pozostawiając Ci całkowite i zupełne prawo
rozporządzania mną i wszystkim bez wyjątku, co do mnie należy,
według Twego upodobania, ku większej Chwale Boga, w czasie i w
wieczności.
Pragnę
przez Ciebie, z Tobą, w Tobie i dla Ciebie stać się niewolnikiem
całkowitym Syna Twojego, któremu Ty o Matko, oddaj mnie w niewolę,
jak ja Tobie oddałem się w niewolę.
Wszystko
cokolwiek czynić będę, przez Twoje Ręce Niepokalane, Pośredniczko
łask wszelkich, oddaję ku chwale Trójcy Świętej – Soli Deo!
Maryjo
Jasnogórska, nie opuszczaj mnie w pracy codziennej i okaż swe
czyste Oblicze w godzinę śmierci mojej. Amen’’

Święta
Lipka stanowi katolicką wyspę na protestanckich Mazurach. Według
legendy średniowieczny skazaniec wyrzeźbił pod wpływem objawienia
figurkę Maryi i postawił ją na lipie. W sanktuarium tym
wysłuchaliśmy koncertu organowego.

Polska
legenda wywodzi nazwę Olsztyn od olszyn, gdzie głosił Ewangelię
św. Jakub Starszy, przedstawiony w herbie miasta .
W rzeczywistości jest to spolonizowana wersja niemieckiego
Allenstein, nazwanego tak od rzeki Łyny (niem. Alle). Nazwa Łyna
pochodzi od staropruskiego alna
czyli łania. Na dziedzińcu olsztyńskiego zamku stoi tzw. baba
pruska. Właściwie jest to baboł;
kamienny posąg pruskiego woja (człowieka nie bóstwa). Niegdyś na
zamku tym mieszkał sam Mikołaj Kopernik (1473 – 1543), astronom,
ekonomista i lekarz. Jako jedyny mieszkaniec twierdzy miał prawo do
korzystania ze znajdującej się w niej toalety (ślady tych
wstydliwych czynności zachowały się w postaci przebarwień muru do
dzisiaj). Kopernik był poliglotą, znającym język polski (niezbyt
biegle), niemiecki, włoski i francuski. Niekiedy błędnie uważany
za Niemca, w rzeczywistości był lojalnym poddanym króla Polski.
Dowodził obroną olsztyńskiego zamku przed Krzyżakami. W Olsztynie
stoi jego pomnik. W XXI wieku wciąż żyją ludzie wierzący, że
dotknięcie nosa genialnego astronoma zapewnia mądrość. Zabobon
ten wywodzi się z fizjonomiki, renesansowej pseudonauki, uznającej
wydatny nos za oznakę mądrości.

Toruń
jest dawnym miastem krzyżackim, w którym rozegrał się
przedostatni etap męczeństwa bł. Jerzego Popiełuszki (1947 –
1984). Mieści się w nim obserwatorium astronomiczne, Krzywa Wieża
(większość Polaków lepiej zna jej odpowiednik z Pizy), dom
Mikołaja Kopernika, pomnik Władysława Raczkiewicza (1885 –
1947), pierwszego prezydenta II RP na uchodźstwie oraz zabytkowy
pręgierz w postaci metalowego osła z ostrą listwą wzdłuż
grzbietu. Uczestniczyliśmy we Mszy Świętej w Sanktuarium Matki
Bożej Gwiazdy Nowej Ewangelizacji. Znajduje się w nim sztuka
sakralna na najwyższym światowym poziomie oraz Panteon Wielkich
Polaków. Przedstawia min. Mieszka I, Bolesława Chrobrego,
Władysława Jagiełłę, św. Jadwigę Andegaweńską, Mikołaja
Kopernika, Jana Kochanowskiego ,
Stefana Batorego, Jana III Sobieskiego, ks. Stanisława Konarskiego,
Tadeusza Kościuszkę ,
Adama Mickiewicza ,
Cypriana Kamila Norwida, Józefa Piłsudskiego ,
Romana Dmowskiego ,
Ignacego Jana Paderewskiego, Danutę Siedzikównę ,,Inkę’’,
rotmistrza Witolda Pileckiego i innych. Na terenie Sanktuarium mieści
się Kaplica Pamięci, honorująca Polaków, którzy ratowali Żydów
podczas II wojny światowej. W pobliskim Parku Pamięci przypomniano
o równie bohaterskich Ukraińcach, którzy podczas II wojny
światowej ratowali Polaków z rąk UPA. Odwiedziliśmy siedzibę
Radia Maryja oraz Akademię Kultury Społecznej i Medialnej (AKSIM).
Gdy studiowałem historię na Uniwersytecie Szczecińskim, jeden z
profesorów nazywał ją pogardliwie ,,szkółką
ojca
Tadeusza’’
.
Tymczasem absolwenci tej uczelni są rozchwytywani przez media w
całej Polsce. Bardziej przyziemną, ale jakże smakowitą atrakcją
była możliwość zrobienia zakupów w sklepie firmowym ,,Kopernika’’
z piernikami ;).

Ostatniego
dnia odwiedziliśmy Sanktuarium Matki Boskiej Bolesnej w Skrzatuszu i
późną nocą wróciliśmy do Szczecina.