Śniło mi się, że:
- przez pusty Sejm szła czarnowłosa dziennikarka ubrana cała na zielono, zwana ,,małpą w zielonym'', szukała prezydenta Lecha Kaczyńskiego, aby go dręczyć głupimi pytaniami,
- spowiadałem się przed świecką katechetką na indywidualnej lekcji religii, kobieta kazała mi podrzeć kartki z zapisanymi snami jako przywodzące do grzechów nieczystych,
- w sklepie spożywczym znalazłem przy kasie napisany przez siebie list do Dobrawy II, królowej Polski w równoległym świecie, który zostawiłem tam przed laty, zamierzałem zabrać go do domu,
- z samego rana zostałem przez Mamę wyrwany ze snu i zmuszony do spacerowania, zabrałem ze sobą ,,Co to jest?'' i jeszcze jedną książkę popularnonaukową z tej samej serii,
- byłem Kostarykańczykiem mieszkającym w Polsce, próbowałem wyperswadować swojej małej córeczce pomysł przemiany w Murzynkę i zamieszkania w Liberii,
- w XXI wieku Irlandia stworzyła imperium kolonialne obejmujące Islandię, Grenlandię i Wyspy Owcze,
- kiedy św. Piotr wyparł się Jezusa, został ekskomunikowany latae sententiae i opętany, potem Jezus mu wybaczył, bo Apostoł szczerze pożałował zdrady,
- znałem katechetkę nazwiskiem Bering, które po starokrasnemu brzmiało Verinha,
- byłem w Berlinie razem z Karolem Nawrockim i paru znajomymi, prezydent dał nam kominiarki i polecił włamać się do niemieckiej ambasady w celu podłożenia kotletów mielonych smażonych na oleju słonecznikowym, był wieczór zaś naszej naradzie przysłuchiwała się na balkonie paląca papierosy kobieta z niemowlęciem w ramionach, wydała mi się podobna do Maryi z Dzieciątkiem, kiedy nasza powiodła się, mieszkańcy Bliskiego Wschodu dowiedzieli się, że Polacy nie głodują,
- na wystawie sklepu tytoniowego widziałem snusy w postaci dużych, owalnych i kolorowych gum do żucia,
- jako dorosły człowiek w jakiejś świetlicy dla dzieci znalazłem ,,Bieliki'', książkę o ptakach z serii ,,Co i jak?'', którą można było zabrać do domu na czas nieokreślony, zainteresował mnie w niej rozdział o legendarnych ptakach, dinozaurach i dimetrodoncie,
Ryc. za: RossHelen
- Józef Piłsudski przemawiał do tłumu swoich zwolenników, mając kucharską czapkę na głowie,
- byłem w małej miejscowości na Pomorzu Zachodnim, w kościele spotkałem Pavlasa ov Vidłara, podałem mu rękę, lecz nie chciałem, aby mnie obejmował, wyszedłem przed końcem Mszy Świętej, aby wypluć gumę do życia, potem bawiłem się z dziećmi w piaskownicy i lepiłem odchody z plasteliny.











Brak komentarzy:
Prześlij komentarz