W 2012 r. przeczytałem opowiadanie słowackiego pisarza Dušana Fabiana ,,Trzy czarne wtorki’’ zamieszczone w antologii ,,Zachowuj się jak porządny trup'' wydanej przez ,,Fabrykę słów''. Akcja opowiadania rozgrywa się współcześnie, późną jesienią w Koszycach na Słowacji (pora roku może nasuwać skojarzenia ze zbiorem opowiadań ,,Księga jesiennych demonów'' Jarosława Grzędowicza). Głównym bohaterem jest Bronisław Bohatr, którego hobby była muzyka. Jest to wątek autobiograficzny – omawiany Autor grał w podziemnych zespołach, a obecnie współorganizuje Rockfest. Kiedy Bohatr wracał z koncerty niczym rzep do psiego ogona, ,,przyczepił się'' do niego męski demon biedy (miał postać dryblasa zawsze noszącego na ubraniu napis: ,,Przyjaciela poznasz w biedzie''). Najpierw pobił głównego bohatera i wyrzucił go z tramwaju. Następnie za pomocą sfałszowanego alkomatu pozbawił pracy w fabryce, wreszcie zajął mu mieszkanie i uczynił bezdomnym. Bohatr spotkał Borisa Skarbczuka, który wtajemniczył go w istnienie pogańskich demonów w naszych czasach. Muzyk jechał samochodem razem z dwoma z nich – Romanem Wielkołakiem i Fedorem Diablikiem, czyli wilkołakiem i diabłem. Wreszcie spotkał opiekuńcze bóstwo przyrody – miłą boginkę noszącą wiele imion takich jak Dobromiła, Jarmiła, Milena i Mileda. Dała Bohatrowi siłę do zabicia i spalenia demona biedy. Aby jej podziękować, Bronisław ułożył dla niej piosenkę.
czwartek, 3 lipca 2014
Pieśń o miłej bogince
W 2012 r. przeczytałem opowiadanie słowackiego pisarza Dušana Fabiana ,,Trzy czarne wtorki’’ zamieszczone w antologii ,,Zachowuj się jak porządny trup'' wydanej przez ,,Fabrykę słów''. Akcja opowiadania rozgrywa się współcześnie, późną jesienią w Koszycach na Słowacji (pora roku może nasuwać skojarzenia ze zbiorem opowiadań ,,Księga jesiennych demonów'' Jarosława Grzędowicza). Głównym bohaterem jest Bronisław Bohatr, którego hobby była muzyka. Jest to wątek autobiograficzny – omawiany Autor grał w podziemnych zespołach, a obecnie współorganizuje Rockfest. Kiedy Bohatr wracał z koncerty niczym rzep do psiego ogona, ,,przyczepił się'' do niego męski demon biedy (miał postać dryblasa zawsze noszącego na ubraniu napis: ,,Przyjaciela poznasz w biedzie''). Najpierw pobił głównego bohatera i wyrzucił go z tramwaju. Następnie za pomocą sfałszowanego alkomatu pozbawił pracy w fabryce, wreszcie zajął mu mieszkanie i uczynił bezdomnym. Bohatr spotkał Borisa Skarbczuka, który wtajemniczył go w istnienie pogańskich demonów w naszych czasach. Muzyk jechał samochodem razem z dwoma z nich – Romanem Wielkołakiem i Fedorem Diablikiem, czyli wilkołakiem i diabłem. Wreszcie spotkał opiekuńcze bóstwo przyrody – miłą boginkę noszącą wiele imion takich jak Dobromiła, Jarmiła, Milena i Mileda. Dała Bohatrowi siłę do zabicia i spalenia demona biedy. Aby jej podziękować, Bronisław ułożył dla niej piosenkę.
środa, 2 lipca 2014
,,Miecz Radogosta''
W czerwcu 2014 r. przeczytałem ,,Miecz Radogosta''; drugi tom cyklu ,,Czarnoksiężnik'' pióra słowackiego pisarza Juraja Červenáka. W owym tomie Rogan, władający magiczną mocą - Krwawym Ogniem, łowczyni demonów; wiedźma Mirena i czarny wilk Gorywałd wyruszyli na zachód, na ziemie czeskie, aby zdobyć magiczny miecz Krutomor (nazwa znaczy ,,Okrutną Śmierć'') i z jego pomocą odebrać Świątynię Krwawego Ognia z rąk wyznawców lucyferycznego Białoboga. Rogan zdobył oręż, jednak po drodze wziął udział w obronie Czechów przed najazdem plemienia Łuczan.
Powieść aż kipi od
nawiązań mitycznych i legendarnych. Z bóstw pojawia się
Czarnobóg, zwany przez czarowników ,,Czerwonookim'',
bóg wojny Radogost, który pokonał demona Krutana (,,Okrutnego'')
i uwięził go w mieczu Krutomorze, oraz Białobóg. Jego symbolem
był solarny okręg z baranimi rogami (czyżby nawiązanie do takich
,,baranich'' bóstw
jak egipscy Amon i Chnum, albo indyjski Agni?1),
a służył mu czarownik Krug, wuj Rogana i zabójca jego ojca
Czarnowira. Ponadto wzmiankowany jest też bóg wiosny Jaryło, który
przez 30 dni uprawiał seks z boginią Wesną, bóg zimy Kraczun, na
którego cześć palono obwieszone darami iglaste drzewo – badniak
(pogański odpowiednik choinki), lunarna bogini – lesbijka Chors
czczona przez Mirenę (potrafiła przybierać postać sowy), oraz
Strzybóg – bezlitosny bóg wiatru, który w czasie zawiei śnieżnej
galopował po niebie razem ze swym rodem.
Z istot demonicznych na
uwagę zasługuje laskowiec Dagomir. Był krasnoludem mieszkającym w
leśnej chacie razem ze swym oślikiem. Czarnowir, ojciec Rogana
uratował go niegdyś przed złożeniem w ofierze Żambogowi. Dagomir
był chorobliwie nieufny i władał magią. Ubierał się w zwierzęce skóry, a jako hełmu używał niedźwiedziej czaszki. Służyły mu elementale
– duchy żywiołów (bazyliszki z ziemi, mamuny z powietrza,
raraszki z ognia). To on był powiernikiem miecza Krutomora, którego
Rogan wydobył czarami ze skały. Sługą Dagomira był leśny stwór
hejkal (zaczerpnięty z czeskiego folkloru). Był to prymitywny,
dziki małpolud (coś jak czeskie yeti ;), który na dodatek lubił
gwałcić kobiety (wilk Gorywałd odciągał jego uwagę upozorowany
czarami Mireny na piękną, nagą kobietę). Ponadto należy wymienić
jędzę, schwytaną przez czarownika Kovira, a zabitą publicznie
przez księcia Włościsława i demona Moraga, służącego Krugowi
(przypominał czarnego rycerza bez głowy).
Na kartach powieści
występują też liczni bohaterowie czeskich legend (omawiany Autor
ma licznych czytelników nie tylko na Słowacji, ale również w
Czechach). I tak możemy przeczytać o księżnej Libuszy, która po
śmierci doczekała się kultu razem ze świętym gajem i kapłankami.
Przypomina mi to świątynię bogini Melitele z ,,Sagi
o wiedźminie'' A. Sapkowskiego (stojąca na
czele kapłanek Libuszy, Świętomira nasuwa mi skojarzenia z matką
Nenneke). Czytamy też wzmiankę o wojnie kobiet z mężczyznami,
rozpętanej po śmierci Libuszy przez wojowniczkę Wlastę,
o Horymirze i jego koniu Szemiku, oraz o Biwoju,
który pokonał olbrzymiego odyńca. Głównym antagonistą Rogana
był łuczański książę Włościsław. Niegdyś
razem z Roganem brał udział w wojnach Karola Wielkiego z Awarami;
wówczas obaj wojowie przyjaźnili się. Jednak kiedy Czesi
skrytobójczo zabili ojca Włościsława, ów został zaślepiony
żądzą zemsty. Porzucił kult Peruna, aby czcić chtonicznego
Czarnoboga. Razem z garbatym czarownikiem Kovirem składał mu ofiary
z ludzi. Ponadto był wilkołakiem i krwawym tyranem uciskającym
podległe sobie plemiona. Gdy chciał przymusić Rogana do krwawej
rozprawy z Czechami, czarnoksiężnik odmówił i tak przyjaźń się
skończyła. Odtąd Włościsław zapragnął głowy Rogana. Z
wielkim wojskiem wyruszył na Czechów. W jego armii walczyli min.
Deczanie, Lemuzowie i chrześcijańscy Frankowie. Mocą czarów
Kovira po stronie Łuczan walczyły też ptaki drapieżne, psy i
wilki. Jednak pełen pychy i nienawiści książę poległ w bitwie
na Turzym Polu (Jerzy Strzelczyk w książce ,,Mity,
podania i wierzenia dawnych Słowian'' nazywa
tą legendarną batalię ,,bitwą pod
Turskiem''). Jego armia poszła w rozsypkę,
zaś Kovir zginął zagryziony przez Gorywałda. Była to kara
Czarnoboga za korzystanie z pomocy Białoboga. W owym czasie na
tronie w Pradze zasiadał gnuśny i tchórzliwy Neklan, syn
wojowniczego Krzesomysła. Bał się dowodzić bitwą na Turzym Polu,
więc zastąpił go jego młody i waleczny kuzyn Częstomir. Został
czarami ucharakteryzowany na Neklana i poległ w zwycięskiej dla
Czechów bitwie. Jego ostatnią wolą było być pochowanym pod
świętym dębem. Neklan szczerze żałował jego śmierci, a w jego
sercu po raz pierwszy zagościła odwaga. Inną postacią z czeskiej
legendy był wojownik Lech Straba, który poślubił Białosławę;
wziętą do niewoli kapłankę Libuszy z Wyszehradu. Samboja, macocha
Straby i czarownica nienawidziła pięknej Czeszki i poniewierała
ją. Białosława uciekła dzięki pomocy Rogana i Mireny. Chcąc się
zemścić stanęła do walki na Turzym Polu. Poległa z ręki swego
męża Straby, który nie rozpoznawszy jej, za radą macochy, uciął
jej uszy i chciał z nimi uciec do domu. Wielce rozpaczał, gdy w
zabitym przeciwniku rozpoznał ukochaną brankę.
W powieści oprócz
słowiańskiego klimatu spodobało mi się potępienie zemsty (Rogan
żałował, że się mścił, nie chciał wziąć udziału w odwetowym najeździe Czechów na Łuczan, Białosława chęć zemsty przypłaciła
życiem; zemsta jest ukazana w powieści jako coś co zaślepia),
ofiar z ludzi (Rogan brzydził się nimi i miał pretensję do
Czarnoboga, że ten je przyjmował), pychy, podkreślenie roli
sumienia i tego, że ludzkie sądy mogą mylić, a także pochwała
przebaczenia (Rogan z miłości przebaczył Mirenie, że go zdradziła
szpiegując dla kapłanów Białoboga, a także opiekował się nią
gdy zachorowała zraniona przez demona Moraga).
Zastrzeżenia
budzi natomiast to, że Rogan do walki z biesami potrzebował miecza
Krutomora, w którym znajdował się inkluz2
– uwięziony przez boga Radogosta demon Krutan (budzi to
skojarzenia z czarnym, demonicznym mieczem Zwiastunem Burzy Elryka z
Melnibone). Wierzę Autorowi, że odrzuca satanizm (pisałem o tym na
blogu w poście ,,Kronikarz słowiańskich
herosów''). Zasada aby ,,podobne
zwalczać podobnym'' mieści się w poetyce
pogańskiego mitu. Herakles użył krwi Hydry do zatruwania strzał.
Perseusz, zamienił swych wrogów w kamień za pomocą uciętej głowy
Meduzy, którą później bogini Atena umieściła na swej tarczy
Egidzie. Zygfryd stał się odporny na zranienia po kąpieli w krwi
smoka Fafnira. Trzeba jednak wiedzieć, że jest to idea sprzeczna z
doktryną chrześcijaństwa (Jezus niesłusznie oskarżany o
wyrzucanie demonów mocą Belzebuba powiedział, że nie może
wypędzać szatan szatana, zaś św. Paweł napisał: ,,Zło
dobrem zwyciężaj'').
Może
chodzi tu o pokazanie ,,ograniczeń
i błędów''
pogaństwa, tak jak ma to miejsce w opowiadaniach R. E. Howarda,
gdzie czczeni w czasach Conana bogowie w większości byli źli? Moim
zdaniem powieść można czytać przy zachowaniu pewnej dozy
ostrożności, traktując ją jako współczesną wariację na temat
dawnych wierzeń, a nie prawdę objawioną. Mimo tego zastrzeżenia,
czekam na kolejny tom przygód Rogana...
1
Amon był przedstawiany z baranimi rogami, Chnum miał głowę
barana, zaś Agni – indyjski bóg ognia jeździł na baranie. Jak
więc widzimy baran nie wszędzie był symbolem głupoty!
2
Inkluzy występowały w wierzeniach dawnych Słowian (Adam i Barbara
Podgórscy ,,Encyklopedia demonów'').
poniedziałek, 30 czerwca 2014
Oniricon cz. 41
Śniło mi się, że:
- Mama leciała do pracy na grzbiecie chalkedry (fioletowego węża z głową krokodyla i skrzydłami nietoperza),
- mój wujek Markus ov Kujvis posiadał kilka egzemplarzy ,,Doktryny tajemnej'' Heleny Bławatskiej, oraz film nakręcony na jej podstawie,
- poznałem piękną dziewczynę, brunetkę o długich włosach (mogła być Polką lub Serbką), którą zapragnąłem poślubić zamiast Marii Sokołowskiej, owa dziewczyna zawstydziła mnie swoją pobożnością, widziałem jak idzie gdzieś z księdzem, niestety paliła papierosa oraz miała zmarszczki,
- przeglądałem wulgarną książeczkę dla dzieci o pedofilach,
- pewien angielski pisarz - fantasta udał się po inspirację do małej, zapadłej wioski gdzieś w Anglii, zobaczył tam na drzewie dwa mówiące ludzkim głosem zające w ciemnozielonych pelerynach, oraz ludzi podobnych do dalmatyńczyków,
- Disney nakręcił film o młodości Cruelii de Mon, która kiedyś nazywała się Diabolina i była czarownicą,
- Marco Polo służył Aragornowi, a gdy pojechał do Imperium Mongolskiego, Wielki Chan kazał mu karmić pingwiny dwiema łyżeczkami,
- byłem na jakiejś imprezie dla młodzieży, na której spotkałem Evcelmę ov Taurayakovą, która mi dokuczała i zabierała moje zapiski,
- w Parku Kasprowicza w Szczecinie urządzono zwierzyniec, w którym pokazywano wyłącznie białe zwierzęta np. stadko miniaturowych lam; chciałem je pogłaskać, lecz bałem się, że mnie oplują,
- Mariusz Trynkiewicz napisał w więzieniu książkę, którą chciały wydać ,,Supernowa'', ,,Fabryka słów'' i inne wydawnictwa,
- widziałem ukwieconą łąkę, na której były centaury i młodociane nimfy w białych sukienkach; jedna z nich powiedziała, że z dwojga złego wolałaby pójść do haremu niż zostać żoną bobra.
niedziela, 29 czerwca 2014
Kazimiera Iłłakowiczówna
Kazimiera Iłłakowiczówna (1892 – 1983) – polska poetka, nosząca przydomek ,,Iłła''. Z jej twórczością po raz pierwszy zetknąłem się w klasie czwartej (w podręczniku znalazłem wiersze o nurkującym ,,łabędziku'' i o prosięciu, które wyszło na spacer). W klasie piątej na lekcji z polonistką, panią Dorą ov Petelinovą omawiałem wiersz o tym jak jak laka była sama i bała się człowieczka wtykającego szpilki w mur, aż przyszła ,,Krzysia z bacikiem'' i przepędziła intruza. W liceum, polonistka, pani Eva ov Tomas wyraziła dezaprobatę dla wierszy Iłłakowiczówny, zwłaszcza do tego, w którym występują ,,chrabąszcze w baletkach''. W 2005 r. w czasie wizyty u wujostwa przeczytałem książeczkę dla dzieci zawierająca wiersze ,,Iłły'' (min. o dzieciństwie Heroda, o szpaku, który doniósł Krzysi na lalkę wyjadająca słodycze, cerkiewnych dzwonach, o stogu siana itd.). Na ostatnim roku studiów czytałem ,,Dziennik'' Marii Dąbrowskiej, w którym była też wzmianka o Iłłakowiczównie (Dąbrowska twierdziła, że jej pochwały brzmiały jak obelgi, i że nie potrafiła odnaleźć się w powojennej, komunistycznej rzeczywistości). Dodać należy, że w II RP, Iłłakowiczówna była sekretarką Józefa Piłsudskiego i pracowała w ówczesnym Ministerstwie Spraw Zagranicznych). W jaki sposób nawiązałem do jej twórczości w swojej mitologii? Napisałem: ,,I przyjdzie Królowa Tajgi z bacikiem, a Sina Ręka przepadnie z płaczem i krzykiem''. Na początku ery trzynastej, w Analapii żył ożywiony stóg siany, władny płodzić dzieci z kobietami (luźne nawiązanie do wiersza o stogu), zaś gdy szpak doniósł panu Bożywojowi Błyszczyńskiemu, że czarownica Danika z Vompierska składała ofiary z dzieci, ten powiedział: ,,Prędzej uwierzę w gadające żyto, niż w ptaka będącego skarżypytą''! (niestety była to prawda).
sobota, 28 czerwca 2014
Paleontologia w fantasy
,,Na
drugim końcu świata
gdzieś w
sercu Gór Skalistych,
śpią
wielkie dinozaury
w
głębinach jaskiń mglistych.
O
wielkich śnią przestworzach
i o
pradawnych czasach,
o łąkach,
ciepłych morzach
i
tropikalnych lasach.
Tyrannosaurus
leży
wśród
białych skał wapiennych,
a obok
Triceratops
śpi
ciężkim snem kamiennym.
Nie
zbudzą się już ze snu
prehistoryczne
gady,
bo czas
ich dawno minął
i nie ma
na to rady''
W
czerwcu 2014 r. w Szczecinie, w Centrum Handlowym ,,Kaskada''
miała miejsce wystawa gumowych, ruszających się i wydających
dźwięki modeli dinozaurów, takich jak: tyranozaur, stegozaur,
owiraptor, apatozaur (szerzej znany pod błędną nazwą:
brontozaur), parazaurolof i kriofilozaur. Dodatkową atrakcją były
okazy prawdziwych skamielin z obszaru Polski, oraz piaskownica do
zabawy w paleontologów dla najmłodszych. Ową wystawę podziwiałem
wielokrotnie, raz także z Pavlasem ov Vidłarem (jemu też się
podobała). Jest ona dowodem na to, że w XXI wieku, dinozaury
nieprzerwanie od 1822 r. fascynują ludzi. Na urok tych i innych
prehistorycznych zwierząt nie pozostali obojętni również
fantaści.
W
powieści Henry'ego Ridera Haggarda ,,Allan i Bogowie Lodu''
opowiadającej o prehistorycznym bohaterze, o
imieniu Wi, ludzie pierwotni czcili mamuta zatopionego w lodowcu (tak
naprawdę mamuty nie są zatopione w bryłach lodu, ale w
zamarzniętym błocie).
,,Ujrzałem stary Nil, toczący swe wody poprzez pustynie ku morzu. Na jego brzegach nie było ludzi ani śladów ludzkich, ani też świątyń poświęconym bóstwom. Jedynie dzikie ptactwo poruszało się po dzikiej powierzchni Siharu, a potworne bestie wynurzały się i nurkowały w jego wodach. […]. Wtedy zrozumiałem, że oglądam świat taki jaki był przed pojawieniem się człowieka i groza pustki, jaka z niego wionęła, ogarnęła mą duszę'' – H. R. Haggard ,,Kleopatra''.
W jednym
z oryginalnych opowiadań R. E. Howarda o Conanie, piktyjski szaman
walczący z akwilońskimi kolonistami wezwał czarami tygrysa
szablozębnego, aby pożerał jeńców (gwoli ciekawostki: w jednym z
pierwszych polskich przekładów występuje lapsus: ,,tygrys ….
szablastodzioby'' – sic!). Wiele tysięcy lat przed Conanem, z
tygrysem szablozębnym walczył prehistoryczny heros Njord, jedno z
wcieleń Jamesa Allisona, który został przez twórców mitów
uznany za germańskiego boga morza. Traktuje o tym opowiadanie
,,Dolina czerwia''. W opowiadaniu ,,Czerwone ćwieki''
Conan zabił smoka, w istocie będącego dinozaurem za pomocą czarów
sprowadzonym z zamierzchłej przeszłości. Jedna z hyboryjskich
bestii, pożerająca ludzi szara małpa mogła, choć nie musiała
pochodzić od plejstoceńskiego gigantopiteka – ssaka naczelnego
podobnego z wyglądu do goryla, który żył w Azji. Gigantopitek
został odkryty w 1935 r. w Chinach przez Gustava von Koeningswalda,
zaś Robert Ervin Howard popełnił samobójstwo 11 czerwca 1936 r.
Pierwowzorami szarej małpy mogły być też takie kryptydy jak yeti,
albo wielka stopa.
W
trzecim tomie ,,Władcy
Pierścieni'' J. R. R.
Tolkiena, Nazgule dosiadały skrzydlatych smoków. Jedna z
czytelniczek, Rhona Bear zapytała Tolkiena min. o to czy owe
wierzchowce Nazguli to nie były przypadkiem pterodaktyle. Oto co
autor jej odpisał:
,,Pterodaktyl. Tak i nie. Nie chciałem aby wierzchowiec Czarnoksiężnika był tym co obecnie jest nazywane 'pterodaktylem' i często jest tak rysowane (przy wyraźniejszych dowodach niż w przypadku wielu potworów nowej i fascynującej, na wpół naukowej mitologii 'Prehistorii'). Jest on jednak oczywiście pterodaktylowaty i wiele zawdzięcza tej nowej mitologii, a jego opis w pewnym stopniu świadczy o tym , że mógł być ostatnim pozostałym przy życiu stworem ze starszych epok geologicznych'' - ,,List 211'' w: J. R. R. Tolkien ,,Listy''.
Ponadto
w ,,Listach
Świętego Mikołaja''
pojawia się plejstoceński Niedźwiedź
Jaskiniowy,
którego
Niedźwiedź Polarny spotkał w jaskini pełnej goblinów.
W
ostatnim tomie ,,Opowieści z Narnii'' C. S. Lewisa na rozkaz
Aslana z podziemi wychodzą uśpione dotychczas smoki i jaszczury
(dinozaury?), które zjadły całą narnijską roślinność, a potem
wymarły z głodu. Ciekawy pomysł – wielkie gady jako stworzenia
przyszłości, a nie przeszłości.
W jednym
z opowiadań Neila Gaimana ze zbioru ,,Dym i lustra'' pewna
współcześnie żyjąca kobieta marzyła o tym by zobaczyć żywego
tygrysa szablozębnego. Za sprawą czarów jej marzenie
nieoczekiwanie się spełniło. Przeniosła się w odległą
przeszłość aby jako gladiatorka walczyć ze Smilodonem na arenie.
W
,,Smokach Babel'' Michaela Swanwicka, król Babilonu,
przypominającego Nowy Jork posiadał terrarium z dinozaurami, jednak
tytułowe smoki to nie prehistoryczne gady, lecz gadokształtne,
magiczne maszyny bojowe.
,, […] Gdy miałem dziesięć lat, napisałem powieść SF. Faceci lądują na planecie, a tam: Jezus Maria! Stegozaury, tyranozaury i pterodaktyle. Pech to zaiste, że manuskrypt zaginął, kto wie czy Spielberg zawracałby sobie głowę Crichtonem, może sięgnąłby po ciekawszy materiał. […]'' -
-
w 1997 r. mówił Andrzej Sapkowski w rozmowie z Wojciechem Sedeńką
(w wieku przedszkolnym zupełnie niezależnie od
niego wymyśliłem podobną prehistoryczną planetę, którą
nazwałem Pterotyjandia). Jednym
z potworów zabijanych przez wiedźminy był ogromny wij
skolopedromorf, wyhodowany przez szalonego maga Ortolana w
laboratoriach zamku Rissberg. Jego pierwowzorem mógł być karboński
wij Arthopleura
mierzący ponad dwa metry (sic!). W powieści ,,Wieża
Jaskółki'' podróżująca po różnych
światach i epokach Cirilla przez moment widziała walczące
dinozaury.
W
utworach Andrzeja Pilipiuka o Jakubie Wędrowyczu, współcześni
neandertalczycy z Dębinki czarami sprowadzili w nasze czasy mamuty,
zwane kudłaczami, które wyrządzały szkody w uprawach. Ostatniego
mamuta – symbol pogaństwa zastrzelił … kardynał Joseph
Ratzinger, późniejszy papież Benedykt XVI. W opowiadaniu ,,Park
Jurasicki'' biznesmen Paweł Skorliński chciał w Polsce
nakręcić film o dinozaurach, ale jak to w Polsce zabrakło
funduszów na wiarygodnie wyglądające efekty specjalne. Jakub
Wędrowycz chciał pomóc i z fantastycznego świata sprowadził
smoki, lecz te zdechły w naszym świecie. W opowiadaniu ,,Operacja
'Szynka'' ze zbioru ,,Czerwona gorączka'' w latach 80 –
tych rządzący Polską komuniści przenieśli się w czasie do
plejstocenu, aby załatać deficyt wieprzowiny … mięsem z mamuta.
Doprowadzili tym samym do zmian w historii (min. mamuty wzięły
udział w bitwie pod Grunwaldem).
Na
planecie Midgaard (J. Grzędowicz ,,Pan Lodowego Ogrodu'')
żyły olbrzymie, mięsożerne ptaki ornipanty, na których
grzbietach Kebirowie przemierzali pustynię Nahel Zym. Pierwowzorem
tych stworzeń, które nawiasem mówiąc, bardzo mi się spodobały,
były diatrymy i fororaki. Midgaard zamieszkiwały ponadto olbrzymie,
naziemne leniwce (ich pierwowzorem były plejstoceńskie megateria i
mylodonty), niedźwiedzie jaskiniowe, a także ryby trzonopłetwe.
Dinozaury
pojawiają się też w belgijskich komiksach Grzegorza Rosińskiego i
Jeana Van Hamme o Thorgalu i Szninklu, zaś w filmowej trylogii
,,Hobbit'' Petera Jacksona, król elfów Thranduil jeździł
na plejstoceńskim jeleniu megacerosie mającym olbrzymie poroże.
piątek, 27 czerwca 2014
,,Wypychacz zwierząt''
W 2013 r. przeczytałem zbiór 13 opowiadań Jarosława Grzędowicza pt ,,Wypychacz zwierząt''. Czas i miejsce akcji są w owych utworach bardzo zróżnicowane. Akcja toczy się zarówno we współczesnej Polsce (,,Hobby ciotki Konstancji'', ,,Obrona konieczna'' – jedyne opowiadanie realistyczne w tym zbiorze, ,,Specjały kuchni Wschodu'' – o mojej ulubionej kuchni chińskiej, ,,Wypychacz zwierząt'' – w tym opowiadaniu pojawia się kot; zwierzę bardzo lubiane przez Grzędowicza, oraz ,,Trzeci Mikołaj''), na Haiti (,,Nagroda''; na to, że opisywaną wyspą jest Haiti a nie Jamajka, wskazuje miasto Port au Prince), w II RP (,,Zegarmistrz i łowca motyli''), w demokratycznej Rosji w alternatywnym świecie (,,Buran wieje z tamtej strony''), rewolucyjnej Francji (,,Pocałunek Loisetty''), w Polsce w przyszłości (,,Farewell Blues'' i ,,Weekend w Spestreku''), współczesna Wenecja (,,Weneckie zapusty''), a nawet mityczny Asgard (w opowiadaniu ,,Wilcza zamieć'' do owej krainy germańskich bogów, w czasie II wojny światowej dopłynęła niemiecka łódź podwodna).
Na
kartach owych opowiadań spotykamy takie postaci fantastyczne jak:
współczesna czarownica, ciotka Konstancja (za życia wywoływała
duchy, a po śmierci wywoływała żywych), Loisetta –
personifikacja gilotyny i baron Bestia z Chevarone porównany do
,,rogatego
boga łowów''
(nawiązanie do wiccańskiego mitu o Wielkiej Bogini i Rogatym Bogu),
kosmici,
którzy chcieli wymordować Ziemian (politycy z nimi kolaborowali),
dwugłowy pies Cerber należący do Wypychacza Zwierząt (tak
naprawdę w mitologii greckiej dwie głowy miał pies Ortros
pilnujący wołów Geriona i zabity przez Heraklesa), czarownik
voodoo zamieniający pracowników korporacji w zombie, demon
podszywający się pod Santa Clausa, Odyn (zabił nazistów, którzy
go czcili przejęty wstrętem dla ich niegodziwości), oraz Loki
(uwolnił go skruszony nazista Reinhardt, zaś skandynawski bóg -
oszust namówił go do budowy Naglfaru – drakkara z trupich
paznokci i wzięcia udziału w Ragnaröku).
Ponadto pojawiają się też postaci historyczne – św. Mikołaj;
biskup Miry (bardzo mi się spodobał chrześcijański sposób
ukazania tej postaci, o czym już zresztą wspominałem na blogu) i
słynny rozpustnik Giovanni Casanova (1725 – 1798), który w
naszych czasach uwiódł żonę niewiernego męża, który przyjechał
z Polski. ,,Nosił
wilk razy kilka, ponieśli i wilka''.
W
książce spodobała mi się krytyka poprawności politycznej
(doprowadzonej do absurdu i budzącej przerażenie), systemów
totalitarnych – komunizmu i nazizmu, korporacyjnego wyścigu
szczurów, niewierności małżeńskiej i komercjalizacji Bożego
Narodzenia. Moje uznanie zdobyła również demokratyczna Rosja,
podobna nieco do Kanady, która niestety w naszym świecie pozostaje
jedynie w sferze marzeń...
Ponadto
obejrzałem na you tube krótki filmik oparty na tytułowym
opowiadaniu, w którym wystąpił sam Jarosław Grzędowicz.
czwartek, 26 czerwca 2014
Ragnarok listopada, czyli ,,Księga jesiennych demonów''
W czerwcu 2014 r. przeczytałem zbiór opowiadań grozy Jarosława Grzędowicza ,,Księga jesiennych demonów'', pozytywnie oceniany zarówno przez Andrzeja Pilipiuka jak i Feliksa Kresa. Akcja rozgrywa się we współczesnej Polsce (lata 90 – te i początek XXI wieku), jesienią (szczególnie w mrocznym i zimnym listopadzie porównanym do mitycznego Ragnaröku), z czego akcja fragmentu jednego z opowiadań toczy się również w Afryce. Głównym bohaterem jest Jacek Wolecki, którego życie od jakiegoś czasu waliło się w gruzy (opuściła go dziewczyna, zamknęli jego ulubiony irlandzki pub itd.). Choć nie był specjalnie przesądny, po raz pierwszy i ostatni w życiu wstąpił do sklepu ezoterycznego, gdzie ,,szaman miejski'' opowiedział mu pięć historii o spotkaniach ludzi z Jesiennymi Demonami. Książka ma więc strukturę szkatułkową, tak jak np. ,,Baśnie 1001 nocy'', ,,Dekameron'', albo ,,Opowieści sieroty'' Katherynne M. Valente.
Na
kartach ,,Księgi...''
pojawia się cała galeria istot nadprzyrodzonych, takich jak: szaman
miejski (miał białe włosy i czerwone oczy, co upodabnia go do
takich bohaterów fantasy jak wiedźmin Geralt, albo Elryk z
Melnibone), afrykański demon Umoya Omube' (pochodzi z wierzeń
zuluskich, nosił kapelusz i powłóczysty płaszcz, miał małe,
zniekształcone usta i nos podobny do haczykowatego dzioba, oraz
sowie oczy; chciał odebrać bogatemu filmowcowi Arturowi Ziębie
Absolutną Kartę Kredytową), Człowiek ze Ściany (dręczył Artura
Ziębę w szpitalu i podstępem odebrał mu Absolutną Kartę
Kredytową), anioły i diabły (diabeł Oleg miał zasznurowane usta
i kamienie w miejscu oczu), współczesna wiedźma Melania (była
ruda i uprawiała średniowieczną magię rytualną), stworzony przez
nią dobry wilkołak Maksym Wilk z Puszczy Białowieskiej, który nie
chciał być wilkołakiem (wzmianka o ich romansie pojawia się w
powieści ,,Popiół
i kurz''),
uwodzący kobiety srebrzysty człowiek z mackami (owe macki nasuwają
mi skojarzenia z horrorami Lovecrafta), demoniczny hermoafrodyta
Weronika, czarne motyle z zaświatów zapowiadające śmierć,
alchemik Michał Sędziwój, który od XVII wieku cyklicznie umierał
i wychodził ze starej skóry jak wąż (podczas gdy w trylogii
Pilipiuka, Michał Sędziwój jest postacią pozytywną, tu został
przedstawiony jako ktoś zdradliwy, mordujący kobietę, która
odkryła jego sekret), oraz Śmierć (miała postać pięknej kobiety
o czarnych włosach, której Jacek Wolecki poszukiwał i z ulgą
poszedł za nią w zaświaty). W książce pojawia się nawet sam Bóg
pod postacią czyniącego cuda właściciela sklepu zoologicznego.
Opisane
zostały też magiczne przedmioty takie jak: Absolutna Karta
Kredytowa (pozwalała kupić wszystko na co się miało ochotę),
zdobiąca popielniczkę figurka kameleona, który ożył na oczach
terapeuty, czy srebrna bransoleta likopeion,
za pomocą której Melania zamieniła białowieskiego wilka Maksyma w
człowieka.
Spodobały
mi się nawiązania literackie do Michaiła Bułhakowa (szamana
miejskiego, którego działalność ma pozory dobra i Jesienne Demony
można porównać do szajki Wolanda, opowiadanie ,,Wiedźma
i wilk''
o Melanii i Maksymie przypomina powieść ,,Psie
serce''),
oraz do Victora Hugo ( jedna z bohaterek przywiozła z Francji
figurkę Gavroche' a; jednego z bohaterów powieści ,,Nędznicy'').
Spodobały
mi się również takie wartości jak: krytyczny stosunek do magii (
jest niebezpieczna, demoniczna, pakuje ludzi w kłopoty nawet jeśli
ma pozory dobra np. szaman miejski jedyne co potrafi doradzić
Woleckiemu to kazać mu szukać śmierci, a jego demoniczny wygląd
sugeruje, że może być w zmowie z Jesiennymi Demonami), krytyka
matriarchatu (krąg Binah rządzący rodziną Melanii to ,,stare
baby''
wtrącające się do życia innych), fanatyzmu religijnego i
antyreligijnego, ,,ekologicznych''
bojówek (Artur Zięba został zabity za noszenie skórzanych butów),
oraz nienawiści rasowej do … Afrykanerów. Ponadto w owych
opowiadaniach człowiek nie jest w stanie sam pokonać demona
fortelem jak w polskich baśniach (Arturowi Ziębie po potyczce z
Człowiekiem z Lustra zostały się metalowe kulki miast karty
kredytowej). W
opowiadaniu ,,Opowieść
terapeuty''
znalazłem trafną uwagę, że wielu ludzi porzuca wiarę w Boga, bo
się ,,obraża''
na Niego nie mogąc wymóc na Nim spełnienia swej woli. Do gustu
przypadł mi również humor (frazeologizm ,,czarno
jak w głowie taliba'',
albo ta scena, w której bogaci Rosjanie zakładali dresowe spodnie
do białych koszul). Ponieważ mieszkam w Szczecinie, moją uwagę
zwróciło to, że afrykański szaman Ewaryst Matabele studiował na
Uniwersytecie Szczecińskim. W tym miejscu chciałbym podziękować
Autorowi za to, że wspomniał o moim rodzinnym mieście.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



































