czwartek, 3 lipca 2014

Pieśń o miłej bogince





W 2012 r. przeczytałem opowiadanie słowackiego pisarza Dušana Fabiana ,,Trzy czarne wtorki’’ zamieszczone w antologii ,,Zachowuj się jak porządny trup'' wydanej przez ,,Fabrykę słów''. Akcja opowiadania rozgrywa się współcześnie, późną jesienią w Koszycach na Słowacji (pora roku może nasuwać skojarzenia ze zbiorem opowiadań ,,Księga jesiennych demonów'' Jarosława Grzędowicza). Głównym bohaterem jest Bronisław Bohatr, którego hobby była muzyka. Jest to wątek autobiograficzny – omawiany Autor grał w podziemnych zespołach, a obecnie współorganizuje Rockfest. Kiedy Bohatr wracał z koncerty niczym rzep do psiego ogona, ,,przyczepił się'' do niego męski demon biedy (miał postać dryblasa zawsze noszącego na ubraniu napis: ,,Przyjaciela poznasz w biedzie''). Najpierw pobił głównego bohatera i wyrzucił go z tramwaju. Następnie za pomocą sfałszowanego alkomatu pozbawił pracy w fabryce, wreszcie zajął mu mieszkanie i uczynił bezdomnym. Bohatr spotkał Borisa Skarbczuka, który wtajemniczył go w istnienie pogańskich demonów w naszych czasach. Muzyk jechał samochodem razem z dwoma z nich – Romanem Wielkołakiem i Fedorem Diablikiem, czyli wilkołakiem i diabłem. Wreszcie spotkał opiekuńcze bóstwo przyrody – miłą boginkę noszącą wiele imion takich jak Dobromiła, Jarmiła, Milena i Mileda. Dała Bohatrowi siłę do zabicia i spalenia demona biedy. Aby jej podziękować, Bronisław ułożył dla niej piosenkę.




środa, 2 lipca 2014

,,Miecz Radogosta''




W czerwcu 2014 r. przeczytałem ,,Miecz Radogosta''; drugi tom cyklu ,,Czarnoksiężnik'' pióra słowackiego pisarza Juraja Červenáka. W owym tomie Rogan, władający magiczną mocą - Krwawym Ogniem, łowczyni demonów; wiedźma Mirena i czarny wilk Gorywałd wyruszyli na zachód, na ziemie czeskie, aby zdobyć magiczny miecz Krutomor (nazwa znaczy ,,Okrutną Śmierć'') i z jego pomocą odebrać Świątynię Krwawego Ognia z rąk wyznawców lucyferycznego Białoboga. Rogan zdobył oręż, jednak po drodze wziął udział w obronie Czechów przed najazdem plemienia Łuczan.



Powieść aż kipi od nawiązań mitycznych i legendarnych. Z bóstw pojawia się Czarnobóg, zwany przez czarowników ,,Czerwonookim'', bóg wojny Radogost, który pokonał demona Krutana (,,Okrutnego'') i uwięził go w mieczu Krutomorze, oraz Białobóg. Jego symbolem był solarny okręg z baranimi rogami (czyżby nawiązanie do takich ,,baranich'' bóstw jak egipscy Amon i Chnum, albo indyjski Agni?1), a służył mu czarownik Krug, wuj Rogana i zabójca jego ojca Czarnowira. Ponadto wzmiankowany jest też bóg wiosny Jaryło, który przez 30 dni uprawiał seks z boginią Wesną, bóg zimy Kraczun, na którego cześć palono obwieszone darami iglaste drzewo – badniak (pogański odpowiednik choinki), lunarna bogini – lesbijka Chors czczona przez Mirenę (potrafiła przybierać postać sowy), oraz Strzybóg – bezlitosny bóg wiatru, który w czasie zawiei śnieżnej galopował po niebie razem ze swym rodem.




Z istot demonicznych na uwagę zasługuje laskowiec Dagomir. Był krasnoludem mieszkającym w leśnej chacie razem ze swym oślikiem. Czarnowir, ojciec Rogana uratował go niegdyś przed złożeniem w ofierze Żambogowi. Dagomir był chorobliwie nieufny i władał magią. Ubierał się w zwierzęce skóry, a jako hełmu używał niedźwiedziej czaszki. Służyły mu elementale – duchy żywiołów (bazyliszki z ziemi, mamuny z powietrza, raraszki z ognia). To on był powiernikiem miecza Krutomora, którego Rogan wydobył czarami ze skały. Sługą Dagomira był leśny stwór hejkal (zaczerpnięty z czeskiego folkloru). Był to prymitywny, dziki małpolud (coś jak czeskie yeti ;), który na dodatek lubił gwałcić kobiety (wilk Gorywałd odciągał jego uwagę upozorowany czarami Mireny na piękną, nagą kobietę). Ponadto należy wymienić jędzę, schwytaną przez czarownika Kovira, a zabitą publicznie przez księcia Włościsława i demona Moraga, służącego Krugowi (przypominał czarnego rycerza bez głowy).




Na kartach powieści występują też liczni bohaterowie czeskich legend (omawiany Autor ma licznych czytelników nie tylko na Słowacji, ale również w Czechach). I tak możemy przeczytać o księżnej Libuszy, która po śmierci doczekała się kultu razem ze świętym gajem i kapłankami. Przypomina mi to świątynię bogini Melitele z ,,Sagi o wiedźminie'' A. Sapkowskiego (stojąca na czele kapłanek Libuszy, Świętomira nasuwa mi skojarzenia z matką Nenneke). Czytamy też wzmiankę o wojnie kobiet z mężczyznami, rozpętanej po śmierci Libuszy przez wojowniczkę Wlastę, o Horymirze i jego koniu Szemiku, oraz o Biwoju, który pokonał olbrzymiego odyńca. Głównym antagonistą Rogana był łuczański książę Włościsław. Niegdyś razem z Roganem brał udział w wojnach Karola Wielkiego z Awarami; wówczas obaj wojowie przyjaźnili się. Jednak kiedy Czesi skrytobójczo zabili ojca Włościsława, ów został zaślepiony żądzą zemsty. Porzucił kult Peruna, aby czcić chtonicznego Czarnoboga. Razem z garbatym czarownikiem Kovirem składał mu ofiary z ludzi. Ponadto był wilkołakiem i krwawym tyranem uciskającym podległe sobie plemiona. Gdy chciał przymusić Rogana do krwawej rozprawy z Czechami, czarnoksiężnik odmówił i tak przyjaźń się skończyła. Odtąd Włościsław zapragnął głowy Rogana. Z wielkim wojskiem wyruszył na Czechów. W jego armii walczyli min. Deczanie, Lemuzowie i chrześcijańscy Frankowie. Mocą czarów Kovira po stronie Łuczan walczyły też ptaki drapieżne, psy i wilki. Jednak pełen pychy i nienawiści książę poległ w bitwie na Turzym Polu (Jerzy Strzelczyk w książce ,,Mity, podania i wierzenia dawnych Słowian'' nazywa tą legendarną batalię ,,bitwą pod Turskiem''). Jego armia poszła w rozsypkę, zaś Kovir zginął zagryziony przez Gorywałda. Była to kara Czarnoboga za korzystanie z pomocy Białoboga. W owym czasie na tronie w Pradze zasiadał gnuśny i tchórzliwy Neklan, syn wojowniczego Krzesomysła. Bał się dowodzić bitwą na Turzym Polu, więc zastąpił go jego młody i waleczny kuzyn Częstomir. Został czarami ucharakteryzowany na Neklana i poległ w zwycięskiej dla Czechów bitwie. Jego ostatnią wolą było być pochowanym pod świętym dębem. Neklan szczerze żałował jego śmierci, a w jego sercu po raz pierwszy zagościła odwaga. Inną postacią z czeskiej legendy był wojownik Lech Straba, który poślubił Białosławę; wziętą do niewoli kapłankę Libuszy z Wyszehradu. Samboja, macocha Straby i czarownica nienawidziła pięknej Czeszki i poniewierała ją. Białosława uciekła dzięki pomocy Rogana i Mireny. Chcąc się zemścić stanęła do walki na Turzym Polu. Poległa z ręki swego męża Straby, który nie rozpoznawszy jej, za radą macochy, uciął jej uszy i chciał z nimi uciec do domu. Wielce rozpaczał, gdy w zabitym przeciwniku rozpoznał ukochaną brankę.
W powieści oprócz słowiańskiego klimatu spodobało mi się potępienie zemsty (Rogan żałował, że się mścił, nie chciał wziąć udziału w odwetowym najeździe Czechów na Łuczan,  Białosława chęć zemsty przypłaciła życiem; zemsta jest ukazana w powieści jako coś co zaślepia), ofiar z ludzi (Rogan brzydził się nimi i miał pretensję do Czarnoboga, że ten je przyjmował), pychy, podkreślenie roli sumienia i tego, że ludzkie sądy mogą mylić, a także pochwała przebaczenia (Rogan z miłości przebaczył Mirenie, że go zdradziła szpiegując dla kapłanów Białoboga, a także opiekował się nią gdy zachorowała zraniona przez demona Moraga).




Zastrzeżenia budzi natomiast to, że Rogan do walki z biesami potrzebował miecza Krutomora, w którym znajdował się inkluz2 – uwięziony przez boga Radogosta demon Krutan (budzi to skojarzenia z czarnym, demonicznym mieczem Zwiastunem Burzy Elryka z Melnibone). Wierzę Autorowi, że odrzuca satanizm (pisałem o tym na blogu w poście ,,Kronikarz słowiańskich herosów''). Zasada aby ,,podobne zwalczać podobnym'' mieści się w poetyce pogańskiego mitu. Herakles użył krwi Hydry do zatruwania strzał. Perseusz, zamienił swych wrogów w kamień za pomocą uciętej głowy Meduzy, którą później bogini Atena umieściła na swej tarczy Egidzie. Zygfryd stał się odporny na zranienia po kąpieli w krwi smoka Fafnira. Trzeba jednak wiedzieć, że jest to idea sprzeczna z doktryną chrześcijaństwa (Jezus niesłusznie oskarżany o wyrzucanie demonów mocą Belzebuba powiedział, że nie może wypędzać szatan szatana, zaś św. Paweł napisał: ,,Zło dobrem zwyciężaj''). Może chodzi tu o pokazanie ,,ograniczeń i błędów'' pogaństwa, tak jak ma to miejsce w opowiadaniach R. E. Howarda, gdzie czczeni w czasach Conana bogowie w większości byli źli? Moim zdaniem powieść można czytać przy zachowaniu pewnej dozy ostrożności, traktując ją jako współczesną wariację na temat dawnych wierzeń, a nie prawdę objawioną. Mimo tego zastrzeżenia, czekam na kolejny tom przygód Rogana...



1 Amon był przedstawiany z baranimi rogami, Chnum miał głowę barana, zaś Agni – indyjski bóg ognia jeździł na baranie. Jak więc widzimy baran nie wszędzie był symbolem głupoty!
2 Inkluzy występowały w wierzeniach dawnych Słowian (Adam i Barbara Podgórscy ,,Encyklopedia demonów'').

poniedziałek, 30 czerwca 2014

Oniricon cz. 41

Śniło mi się, że:



- Mama leciała do pracy na grzbiecie chalkedry (fioletowego węża z głową krokodyla i skrzydłami nietoperza),



- mój wujek Markus ov Kujvis posiadał kilka egzemplarzy ,,Doktryny tajemnej'' Heleny Bławatskiej, oraz film nakręcony na jej podstawie,



- Gandalf zamienił pociąg w usypiające, żółte kwiaty elanory,



- poznałem piękną dziewczynę, brunetkę o długich włosach (mogła być Polką lub Serbką), którą zapragnąłem poślubić zamiast Marii Sokołowskiej, owa dziewczyna zawstydziła mnie swoją pobożnością, widziałem jak idzie gdzieś z księdzem, niestety paliła papierosa oraz miała zmarszczki,
- przeglądałem wulgarną książeczkę dla dzieci o pedofilach,
- w 2003 r. Irak zaatakował Libię, za co został najechany przez USA,



- byłem u psychologa, który kazał mi złożyć jaja, tak jakbym był dziobakiem,



- pewien angielski pisarz - fantasta udał się po inspirację do małej, zapadłej wioski gdzieś w Anglii, zobaczył tam na drzewie dwa mówiące ludzkim głosem zające w ciemnozielonych pelerynach, oraz ludzi podobnych do dalmatyńczyków,



- Disney nakręcił film o młodości Cruelii de Mon, która kiedyś nazywała się Diabolina i była czarownicą,



- Marco Polo służył Aragornowi, a gdy pojechał do Imperium Mongolskiego, Wielki Chan kazał mu karmić pingwiny dwiema łyżeczkami,
- byłem na jakiejś imprezie dla młodzieży, na której spotkałem Evcelmę ov Taurayakovą, która mi dokuczała i zabierała moje zapiski,



- w Parku Kasprowicza w Szczecinie urządzono zwierzyniec, w którym pokazywano wyłącznie białe zwierzęta np. stadko miniaturowych lam; chciałem je pogłaskać, lecz bałem się, że mnie oplują,



- Mariusz Trynkiewicz napisał w więzieniu książkę, którą chciały wydać ,,Supernowa'', ,,Fabryka słów'' i inne wydawnictwa,



- widziałem ukwieconą łąkę, na której były centaury i młodociane nimfy w białych sukienkach; jedna z nich powiedziała, że z dwojga złego wolałaby pójść do haremu niż zostać żoną bobra.

niedziela, 29 czerwca 2014

Kazimiera Iłłakowiczówna




Kazimiera Iłłakowiczówna  (1892 – 1983) – polska poetka, nosząca przydomek ,,Iłła''. Z jej twórczością po raz pierwszy zetknąłem się w klasie czwartej (w podręczniku znalazłem wiersze o nurkującym ,,łabędziku'' i o prosięciu, które wyszło na spacer). W klasie piątej na lekcji z polonistką, panią Dorą ov Petelinovą omawiałem wiersz o tym jak jak laka była sama i bała się człowieczka wtykającego szpilki w mur, aż przyszła ,,Krzysia z bacikiem'' i przepędziła intruza. W liceum, polonistka, pani Eva ov Tomas wyraziła dezaprobatę dla wierszy Iłłakowiczówny, zwłaszcza do tego, w którym występują ,,chrabąszcze w baletkach''. W 2005 r. w czasie wizyty u wujostwa przeczytałem książeczkę dla dzieci zawierająca wiersze ,,Iłły'' (min. o dzieciństwie Heroda, o szpaku, który doniósł Krzysi na lalkę wyjadająca słodycze, cerkiewnych dzwonach, o stogu siana itd.). Na ostatnim roku studiów czytałem ,,Dziennik'' Marii Dąbrowskiej, w którym była też wzmianka o Iłłakowiczównie (Dąbrowska twierdziła, że jej pochwały brzmiały jak obelgi, i że nie potrafiła odnaleźć się w powojennej, komunistycznej rzeczywistości). Dodać należy, że w II RP, Iłłakowiczówna była sekretarką Józefa Piłsudskiego i pracowała w ówczesnym Ministerstwie Spraw Zagranicznych). W jaki sposób nawiązałem do jej twórczości w swojej mitologii? Napisałem: ,,I przyjdzie Królowa Tajgi z bacikiem, a Sina Ręka przepadnie z płaczem i krzykiem''. Na początku ery trzynastej, w Analapii żył ożywiony stóg siany, władny płodzić dzieci z kobietami (luźne nawiązanie do wiersza o stogu), zaś gdy szpak doniósł panu Bożywojowi Błyszczyńskiemu, że czarownica Danika z Vompierska składała ofiary z dzieci, ten powiedział: ,,Prędzej uwierzę w gadające żyto, niż w ptaka będącego skarżypytą''! (niestety była to prawda).

sobota, 28 czerwca 2014

Paleontologia w fantasy

,,Na drugim końcu świata
gdzieś w sercu Gór Skalistych,
śpią wielkie dinozaury
w głębinach jaskiń mglistych.
O wielkich śnią przestworzach
i o pradawnych czasach,
o łąkach, ciepłych morzach
i tropikalnych lasach.
Tyrannosaurus leży
wśród białych skał wapiennych,
a obok Triceratops
śpi ciężkim snem kamiennym.
Nie zbudzą się już ze snu
prehistoryczne gady,
bo czas ich dawno minął
i nie ma na to rady''
 – Natalia Usenko



W czerwcu 2014 r. w Szczecinie, w Centrum Handlowym ,,Kaskada'' miała miejsce wystawa gumowych, ruszających się i wydających dźwięki modeli dinozaurów, takich jak: tyranozaur, stegozaur, owiraptor, apatozaur (szerzej znany pod błędną nazwą: brontozaur), parazaurolof i kriofilozaur. Dodatkową atrakcją były okazy prawdziwych skamielin z obszaru Polski, oraz piaskownica do zabawy w paleontologów dla najmłodszych. Ową wystawę podziwiałem wielokrotnie, raz także z Pavlasem ov Vidłarem (jemu też się podobała). Jest ona dowodem na to, że w XXI wieku, dinozaury nieprzerwanie od 1822 r. fascynują ludzi. Na urok tych i innych prehistorycznych zwierząt nie pozostali obojętni również fantaści.
W powieści Henry'ego Ridera Haggarda ,,Allan i Bogowie Lodu'' opowiadającej o prehistorycznym bohaterze, o imieniu Wi, ludzie pierwotni czcili mamuta zatopionego w lodowcu (tak naprawdę mamuty nie są zatopione w bryłach lodu, ale w zamarzniętym błocie).


,,Ujrzałem stary Nil, toczący swe wody poprzez pustynie ku morzu. Na jego brzegach nie było ludzi ani śladów ludzkich, ani też świątyń poświęconym bóstwom. Jedynie dzikie ptactwo poruszało się po dzikiej powierzchni Siharu, a potworne bestie wynurzały się i nurkowały w jego wodach. […]. Wtedy zrozumiałem, że oglądam świat taki jaki był przed pojawieniem się człowieka i groza pustki, jaka z niego wionęła, ogarnęła mą duszę'' – H. R. Haggard ,,Kleopatra''.


W jednym z oryginalnych opowiadań R. E. Howarda o Conanie, piktyjski szaman walczący z akwilońskimi kolonistami wezwał czarami tygrysa szablozębnego, aby pożerał jeńców (gwoli ciekawostki: w jednym z pierwszych polskich przekładów występuje lapsus: ,,tygrys …. szablastodzioby'' – sic!). Wiele tysięcy lat przed Conanem, z tygrysem szablozębnym walczył prehistoryczny heros Njord, jedno z wcieleń Jamesa Allisona, który został przez twórców mitów uznany za germańskiego boga morza. Traktuje o tym opowiadanie ,,Dolina czerwia''. W opowiadaniu ,,Czerwone ćwieki'' Conan zabił smoka, w istocie będącego dinozaurem za pomocą czarów sprowadzonym z zamierzchłej przeszłości. Jedna z hyboryjskich bestii, pożerająca ludzi szara małpa mogła, choć nie musiała pochodzić od plejstoceńskiego gigantopiteka – ssaka naczelnego podobnego z wyglądu do goryla, który żył w Azji. Gigantopitek został odkryty w 1935 r. w Chinach przez Gustava von Koeningswalda, zaś Robert Ervin Howard popełnił samobójstwo 11 czerwca 1936 r. Pierwowzorami szarej małpy mogły być też takie kryptydy jak yeti, albo wielka stopa.
W trzecim tomie ,,Władcy Pierścieni'' J. R. R. Tolkiena, Nazgule dosiadały skrzydlatych smoków. Jedna z czytelniczek, Rhona Bear zapytała Tolkiena min. o to czy owe wierzchowce Nazguli to nie były przypadkiem pterodaktyle. Oto co autor jej odpisał:


,,Pterodaktyl. Tak i nie. Nie chciałem aby wierzchowiec Czarnoksiężnika był tym co obecnie jest nazywane 'pterodaktylem' i często jest tak rysowane (przy wyraźniejszych dowodach niż w przypadku wielu potworów nowej i fascynującej, na wpół naukowej mitologii 'Prehistorii'). Jest on jednak oczywiście pterodaktylowaty i wiele zawdzięcza tej nowej mitologii, a jego opis w pewnym stopniu świadczy o tym , że mógł być ostatnim pozostałym przy życiu stworem ze starszych epok geologicznych'' - ,,List 211'' w: J. R. R. Tolkien ,,Listy''.


Ponadto w ,,Listach Świętego Mikołaja'' pojawia się plejstoceński Niedźwiedź Jaskiniowy, którego Niedźwiedź Polarny spotkał w jaskini pełnej goblinów.
W ostatnim tomie ,,Opowieści z Narnii'' C. S. Lewisa na rozkaz Aslana z podziemi wychodzą uśpione dotychczas smoki i jaszczury (dinozaury?), które zjadły całą narnijską roślinność, a potem wymarły z głodu. Ciekawy pomysł – wielkie gady jako stworzenia przyszłości, a nie przeszłości.
W jednym z opowiadań Neila Gaimana ze zbioru ,,Dym i lustra'' pewna współcześnie żyjąca kobieta marzyła o tym by zobaczyć żywego tygrysa szablozębnego. Za sprawą czarów jej marzenie nieoczekiwanie się spełniło. Przeniosła się w odległą przeszłość aby jako gladiatorka walczyć ze Smilodonem na arenie.
W ,,Smokach Babel'' Michaela Swanwicka, król Babilonu, przypominającego Nowy Jork posiadał terrarium z dinozaurami, jednak tytułowe smoki to nie prehistoryczne gady, lecz gadokształtne, magiczne maszyny bojowe.

,, […] Gdy miałem dziesięć lat, napisałem powieść SF. Faceci lądują na planecie, a tam: Jezus Maria! Stegozaury, tyranozaury i pterodaktyle. Pech to zaiste, że manuskrypt zaginął, kto wie czy Spielberg zawracałby sobie głowę Crichtonem, może sięgnąłby po ciekawszy materiał. […]'' -



- w 1997 r. mówił Andrzej Sapkowski w rozmowie z Wojciechem Sedeńką (w wieku przedszkolnym zupełnie niezależnie od niego wymyśliłem podobną prehistoryczną planetę, którą nazwałem Pterotyjandia). Jednym z potworów zabijanych przez wiedźminy był ogromny wij skolopedromorf, wyhodowany przez szalonego maga Ortolana w laboratoriach zamku Rissberg. Jego pierwowzorem mógł być karboński wij Arthopleura mierzący ponad dwa metry (sic!). W powieści ,,Wieża Jaskółki'' podróżująca po różnych światach i epokach Cirilla przez moment widziała walczące dinozaury.
W utworach Andrzeja Pilipiuka o Jakubie Wędrowyczu, współcześni neandertalczycy z Dębinki czarami sprowadzili w nasze czasy mamuty, zwane kudłaczami, które wyrządzały szkody w uprawach. Ostatniego mamuta – symbol pogaństwa zastrzelił … kardynał Joseph Ratzinger, późniejszy papież Benedykt XVI. W opowiadaniu ,,Park Jurasicki'' biznesmen Paweł Skorliński chciał w Polsce nakręcić film o dinozaurach, ale jak to w Polsce zabrakło funduszów na wiarygodnie wyglądające efekty specjalne. Jakub Wędrowycz chciał pomóc i z fantastycznego świata sprowadził smoki, lecz te zdechły w naszym świecie. W opowiadaniu ,,Operacja 'Szynka'' ze zbioru ,,Czerwona gorączka'' w latach 80 – tych rządzący Polską komuniści przenieśli się w czasie do plejstocenu, aby załatać deficyt wieprzowiny … mięsem z mamuta. Doprowadzili tym samym do zmian w historii (min. mamuty wzięły udział w bitwie pod Grunwaldem).
Na planecie Midgaard (J. Grzędowicz ,,Pan Lodowego Ogrodu'') żyły olbrzymie, mięsożerne ptaki ornipanty, na których grzbietach Kebirowie przemierzali pustynię Nahel Zym. Pierwowzorem tych stworzeń, które nawiasem mówiąc, bardzo mi się spodobały, były diatrymy i fororaki. Midgaard zamieszkiwały ponadto olbrzymie, naziemne leniwce (ich pierwowzorem były plejstoceńskie megateria i mylodonty), niedźwiedzie jaskiniowe, a także ryby trzonopłetwe.




Dinozaury pojawiają się też w belgijskich komiksach Grzegorza Rosińskiego i Jeana Van Hamme o Thorgalu i Szninklu, zaś w filmowej trylogii ,,Hobbit'' Petera Jacksona, król elfów Thranduil jeździł na plejstoceńskim jeleniu megacerosie mającym olbrzymie poroże.

piątek, 27 czerwca 2014

,,Wypychacz zwierząt''



W 2013 r. przeczytałem zbiór 13 opowiadań Jarosława Grzędowicza pt ,,Wypychacz zwierząt''. Czas i miejsce akcji są w owych utworach bardzo zróżnicowane. Akcja toczy się zarówno we współczesnej Polsce (,,Hobby ciotki Konstancji'', ,,Obrona konieczna'' – jedyne opowiadanie realistyczne w tym zbiorze, ,,Specjały kuchni Wschodu'' – o mojej ulubionej kuchni chińskiej, ,,Wypychacz zwierząt'' – w tym opowiadaniu pojawia się kot; zwierzę bardzo lubiane przez Grzędowicza, oraz ,,Trzeci Mikołaj''), na Haiti (,,Nagroda''; na to, że opisywaną wyspą jest Haiti a nie Jamajka, wskazuje miasto Port au Prince), w II RP (,,Zegarmistrz i łowca motyli''), w demokratycznej Rosji w alternatywnym świecie (,,Buran wieje z tamtej strony''), rewolucyjnej Francji (,,Pocałunek Loisetty''), w Polsce w przyszłości (,,Farewell Blues'' i ,,Weekend w Spestreku''), współczesna Wenecja (,,Weneckie zapusty''), a nawet mityczny Asgard (w opowiadaniu ,,Wilcza zamieć'' do owej krainy germańskich bogów, w czasie II wojny światowej dopłynęła niemiecka łódź podwodna).



Na kartach owych opowiadań spotykamy takie postaci fantastyczne jak: współczesna czarownica, ciotka Konstancja (za życia wywoływała duchy, a po śmierci wywoływała żywych), Loisetta – personifikacja gilotyny i baron Bestia z Chevarone porównany do ,,rogatego boga łowów'' (nawiązanie do wiccańskiego mitu o Wielkiej Bogini i Rogatym Bogu), kosmici, którzy chcieli wymordować Ziemian (politycy z nimi kolaborowali), dwugłowy pies Cerber należący do Wypychacza Zwierząt (tak naprawdę w mitologii greckiej dwie głowy miał pies Ortros pilnujący wołów Geriona i zabity przez Heraklesa), czarownik voodoo zamieniający pracowników korporacji w zombie, demon podszywający się pod Santa Clausa, Odyn (zabił nazistów, którzy go czcili przejęty wstrętem dla ich niegodziwości), oraz Loki (uwolnił go skruszony nazista Reinhardt, zaś skandynawski bóg - oszust namówił go do budowy Naglfaru – drakkara z trupich paznokci i wzięcia udziału w Ragnaröku). Ponadto pojawiają się też postaci historyczne – św. Mikołaj; biskup Miry (bardzo mi się spodobał chrześcijański sposób ukazania tej postaci, o czym już zresztą wspominałem na blogu) i słynny rozpustnik Giovanni Casanova (1725 – 1798), który w naszych czasach uwiódł żonę niewiernego męża, który przyjechał z Polski. ,,Nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka''.


W książce spodobała mi się krytyka poprawności politycznej (doprowadzonej do absurdu i budzącej przerażenie), systemów totalitarnych – komunizmu i nazizmu, korporacyjnego wyścigu szczurów, niewierności małżeńskiej i komercjalizacji Bożego Narodzenia. Moje uznanie zdobyła również demokratyczna Rosja, podobna nieco do Kanady, która niestety w naszym świecie pozostaje jedynie w sferze marzeń...




Ponadto obejrzałem na you tube krótki filmik oparty na tytułowym opowiadaniu, w którym wystąpił sam Jarosław Grzędowicz.



czwartek, 26 czerwca 2014

Ragnarok listopada, czyli ,,Księga jesiennych demonów''


W czerwcu 2014 r. przeczytałem zbiór opowiadań grozy Jarosława Grzędowicza ,,Księga jesiennych demonów'', pozytywnie oceniany zarówno przez Andrzeja Pilipiuka jak i Feliksa Kresa. Akcja rozgrywa się we współczesnej Polsce (lata 90 – te i początek XXI wieku), jesienią (szczególnie w mrocznym i zimnym listopadzie porównanym do mitycznego Ragnaröku), z czego akcja fragmentu jednego z opowiadań toczy się również w Afryce. Głównym bohaterem jest Jacek Wolecki, którego życie od jakiegoś czasu waliło się w gruzy (opuściła go dziewczyna, zamknęli jego ulubiony irlandzki pub itd.). Choć nie był specjalnie przesądny, po raz pierwszy i ostatni w życiu wstąpił do sklepu ezoterycznego, gdzie ,,szaman miejski'' opowiedział mu pięć historii o spotkaniach ludzi z Jesiennymi Demonami. Książka ma więc strukturę szkatułkową, tak jak np. ,,Baśnie 1001 nocy'', ,,Dekameron'', albo ,,Opowieści sieroty'' Katherynne M. Valente.



Na kartach ,,Księgi...'' pojawia się cała galeria istot nadprzyrodzonych, takich jak: szaman miejski (miał białe włosy i czerwone oczy, co upodabnia go do takich bohaterów fantasy jak wiedźmin Geralt, albo Elryk z Melnibone), afrykański demon Umoya Omube' (pochodzi z wierzeń zuluskich, nosił kapelusz i powłóczysty płaszcz, miał małe, zniekształcone usta i nos podobny do haczykowatego dzioba, oraz sowie oczy; chciał odebrać bogatemu filmowcowi Arturowi Ziębie Absolutną Kartę Kredytową), Człowiek ze Ściany (dręczył Artura Ziębę w szpitalu i podstępem odebrał mu Absolutną Kartę Kredytową), anioły i diabły (diabeł Oleg miał zasznurowane usta i kamienie w miejscu oczu), współczesna wiedźma Melania (była ruda i uprawiała średniowieczną magię rytualną), stworzony przez nią dobry wilkołak Maksym Wilk z Puszczy Białowieskiej, który nie chciał być wilkołakiem (wzmianka o ich romansie pojawia się w powieści ,,Popiół i kurz''), uwodzący kobiety srebrzysty człowiek z mackami (owe macki nasuwają mi skojarzenia z horrorami Lovecrafta), demoniczny hermoafrodyta Weronika, czarne motyle z zaświatów zapowiadające śmierć, alchemik Michał Sędziwój, który od XVII wieku cyklicznie umierał i wychodził ze starej skóry jak wąż (podczas gdy w trylogii Pilipiuka, Michał Sędziwój jest postacią pozytywną, tu został przedstawiony jako ktoś zdradliwy, mordujący kobietę, która odkryła jego sekret), oraz Śmierć (miała postać pięknej kobiety o czarnych włosach, której Jacek Wolecki poszukiwał i z ulgą poszedł za nią w zaświaty). W książce pojawia się nawet sam Bóg pod postacią czyniącego cuda właściciela sklepu zoologicznego.



Opisane zostały też magiczne przedmioty takie jak: Absolutna Karta Kredytowa (pozwalała kupić wszystko na co się miało ochotę), zdobiąca popielniczkę figurka kameleona, który ożył na oczach terapeuty, czy srebrna bransoleta likopeion, za pomocą której Melania zamieniła białowieskiego wilka Maksyma w człowieka.


Spodobały mi się nawiązania literackie do Michaiła Bułhakowa (szamana miejskiego, którego działalność ma pozory dobra i Jesienne Demony można porównać do szajki Wolanda, opowiadanie ,,Wiedźma i wilk'' o Melanii i Maksymie przypomina powieść ,,Psie serce''), oraz do Victora Hugo ( jedna z bohaterek przywiozła z Francji figurkę Gavroche' a; jednego z bohaterów powieści ,,Nędznicy'').


Spodobały mi się również takie wartości jak: krytyczny stosunek do magii ( jest niebezpieczna, demoniczna, pakuje ludzi w kłopoty nawet jeśli ma pozory dobra np. szaman miejski jedyne co potrafi doradzić Woleckiemu to kazać mu szukać śmierci, a jego demoniczny wygląd sugeruje, że może być w zmowie z Jesiennymi Demonami), krytyka matriarchatu (krąg Binah rządzący rodziną Melanii to ,,stare baby'' wtrącające się do życia innych), fanatyzmu religijnego i antyreligijnego, ,,ekologicznych'' bojówek (Artur Zięba został zabity za noszenie skórzanych butów), oraz nienawiści rasowej do … Afrykanerów. Ponadto w owych opowiadaniach człowiek nie jest w stanie sam pokonać demona fortelem jak w polskich baśniach (Arturowi Ziębie po potyczce z Człowiekiem z Lustra zostały się metalowe kulki miast karty kredytowej). W opowiadaniu ,,Opowieść terapeuty'' znalazłem trafną uwagę, że wielu ludzi porzuca wiarę w Boga, bo się ,,obraża'' na Niego nie mogąc wymóc na Nim spełnienia swej woli. Do gustu przypadł mi również humor (frazeologizm ,,czarno jak w głowie taliba'', albo ta scena, w której bogaci Rosjanie zakładali dresowe spodnie do białych koszul). Ponieważ mieszkam w Szczecinie, moją uwagę zwróciło to, że afrykański szaman Ewaryst Matabele studiował na Uniwersytecie Szczecińskim. W tym miejscu chciałbym podziękować Autorowi za to, że wspomniał o moim rodzinnym mieście.