niedziela, 9 listopada 2014

,,A mury runą...''




Dziś w rocznicę obalenia Muru Berlińskiego, w imieniu mojego twórcy, pana Tadeusza Klarowskiego, oraz wszystkim moim ziomków z Pawlaczycy, którzy za komuny walczyli o wolność przeciwko Dziadostwu, pozdrawiam wszystkich Antykomunistów czytających tego bloga. Ja, weteran walki z  dziadowską i zbrodniczą komuną, tak widzę i obserwuję, że niedługo będę wybory. Nim nastanie cisza wybiórcza, pardon, chciałem powiedzieć: wyborcza, chciałbym zaapelować do Rodaków, aby nie dali SLD, tym popłuczynom Dziadostwa, wrócić do władzy. Jak przyjdzie czas wyborów, to pokojowo i legalnie, ale też stanowczo, pokażcie lewicy gdzie Rakowski zimuje!



Z wyrazami uszanowania: Stefan Eustachy Roman Skyjłycki, wieloletni sołtys gminy wiejskiej w Pawlaczycy, w woj. mazowieckim,

sobota, 8 listopada 2014

Oniricon cz. 67

Śniło mi się, że:



- jakaś piękna, młoda, ruda kobieta jadła owady, dżdżownice, jaszczurki, a ja jadłem razem z nią,



- poszedłem do Empiku w CH ,,Galaxy'' w Szczecinie i chciałem przeglądać pisma pornograficzne, lecz ich nie było, UWAGA: To tylko sen, na jawie nigdy nie miałem ,,Playboya'' w rękach,
- przedzierałem się przez bagna w USA, zostałem zraniony haczykiem i bardzo mnie bolało,



- wieczorem zaszedłem pod dom Jeny ov Blackeyovej i ją pozdrawiałem,



- w ,,Super Expressie'' oskarżano Sapkowskiego o danie danie dziewczynie narkotyków, UWAGA: To nie jest prawda, tylko sen, nic takiego się nie wydarzyło,



- poszedłem do biblioteki na ul. Śląskiej w Szczecinie, gdzie pracowała młoda, czarnowłosa bibliotekarka, która przeklinała, do biblioteki przyszedł młody Stanislavus ov Goticic, który pożyczył ode mnie książkę o Imku Wisełce i dotąd jej nie oddał,



- Angela Merkel zabrała Putina na grzybobranie, a tymczasem lunął deszcz,
- myślałem o wbiciu Putinowi noża pod żebro,



- czytałem książkę historyczną, w której przytoczona została średniowieczna, polska modlitwa do Mokoszy,



- spotkałem Janesa ov Calcium, Adama ,,Nergala'' Darskiego i Macieja Maleńczka, lecz nie pamiętam już co robili,
- w trakcie pisania bloga skasowały mi się fragmenty tekstu o moich snach, które potem odtworzyłem,



- o. Aleksander Posacki napisał, że sataniści wierzą w istnienie Avalonu, zaś ulubionym bohaterem demonologa jest Conan, bo nie uprawiał magii,



- byłem w Portugalii na Mszy Świętej razem z czeskimi studentami, którzy pragnęli dekomunizacji Polski i borykali się z wysokimi cenami; przed nabożeństwem i w jego trakcie oddawałem przy wejściu do kościoła niepotrzebne rzeczy jakiejś pani, Msza spowodowała głębokie nawrócenie wielu osób,



- Marian Paździoch zbuntował się przeciwko Bogu i razem z żoną pisał bluźnierstwa na papierze toaletowym,



- zobaczyłem Wolarza; człowieka z dwiema wolimi głowami na karku i nazwałem go ,,Siłaczem'',



- zaraz po przebudzeniu ujrzałem rysia z głową i skrzydłami jastrzębia,



- w jakiejś gazecie podano numer telefonu komórkowego do Roberta Biedronia.

czwartek, 6 listopada 2014

Solomon Kane

,,Był człowiekiem urodzonym w niewłaściwym czasie – dziwnym połączeniem purytanina i kawalera z odrobiną starożytnego filozofa oraz więcej niż odrobiną poganina, choć to ostatnie twierdzenie wstrząsnęłoby nim niewymownie. Był przeżytkiem dni owej ślepej kawalerskości, błędnym rycerzem w ponurym stroju fanatyka. Łaknienie jego duszy pchało go ciągle naprzód, przemożny pęd, by naprawić całe zło, chronić wszelkie słabsze istoty, pomścić wszystkie zbrodnie przeciwko prawości i sprawiedliwości. Nieobliczalny i niespokojny jak wiatr, miał wzgląd tylko na jedną zasadę – pozostać wiernym swym ideałom sprawiedliwości i prawości. Taki był Solomon Kane'' – Robert Ervin Howard ,,Księżyc Czaszek'' [w]: ,,Solomon Kane. Okrutne przygody''.



W latach 2009 – 2010 obejrzałem na you tube dwa udane filmy fantasy: migawkę ,,The Return of Richard Grenville'' i pełnometrażowy ,,Solomon Kane'', oba opowiadające o przygodach jednego z bohaterów, który wyszedł spod pióra Roberta Ervina Howarda i to wcześniej niż Kull i Conan. Na przełomie października i listopada 2014 r. przeczytałem otrzymaną na imieniny, cytowaną powyżej książkę ,,Solomon Kane. Okrutne przygody'', w której zebrano oryginalne opowiadania i wiersze R. E. Howarda.



Kim był Solomon Kane (nie mylić z Kane'm – bohaterem znacznie późniejszych utworów heroic fantasy pióra Karla Edwarda Wagnera)? Solomon był fikcyjnym, angielskim podróżnikiem, pochodzącym z hrabstwa Devon. Żył na przełomie XVI i XVII wieku. Był purytaninem (szkoda, że nie katolikiem...) - wyznawcą jednego z radykalnych odłamów kalwinizmu, aczkolwiek wierzył w czyściec (co spodobało mi się jako katolikowi), a nawet w … ewolucję (sic!). Był mężczyzną wysokim i silnym, o ponurym wyglądzie i groźnym spojrzeniu jasnych oczu. Jako purytanin ubierał się na czarno (jedynym kolorowym akcentem był szeroki, zielony pas), na głowie miał miękki kapelusz bez piór, unikał ozdób. Był świetnym wojownikiem, mistrzem szermierki, uzbrojonym w rapier, nóż zwany ,,dirkiem'', pistolety i muszkiet (ten ostatni uległ zniszczeniu w walce z afrykańskimi wampirami). W Afryce, Kane otrzymał od starego czarownika N'Longi niezwykłą broń – magiczną laskę voodoo, zwieńczoną kocią głową i pokrytą tajemniczymi rzeźbieniami. Laska pochodziła z Atlantydy. Przez tysiąclecia używali jej egipscy faraonowie, Mojżesz i Salomon (ten ostatni użył jej do uwięzienia arabskich demonów w grobowcach w interiorze Afryki)1. Kane, jako chrześcijanin, a więc człowiek odrzucający magię, początkowo miał wyrzuty sumienia korzystając z magicznego oręża. Owa laska ,,uświęcona'' przez postaci biblijne wpisuje się w szeroki asortyment mitycznych i baśniowych magicznych rekwizytów, którymi posiłkowali się bohaterowie w różnych opowieściach. Choć obecnie słowo ,,purytanin'' często jest synonimem tłumiącego radość życia hipokryty, bohater opowiadań Howarda jest bardzo pozytywną postacią – jedną z najbardziej chrześcijańskich w literaturze fantasy. Żyjąc w czasach już po upadku kultury rycerskiej, miał wiele cech średniowiecznych rycerzy – był to niejako protestancki odpowiednik św. Jerzego. Jego wrogowie ironicznie, lecz prawdziwie porównywali go do Galahada – najszlachetniejszego rycerza z legend arturiańskich. Odznaczał się odwagą i żarliwą wiarą. Jako prawdziwy człowiek honoru zawsze bronił słabszych i skrzywdzonych ludzi – kobiety i dzieci bez względu na kolor skóry, a nawet bronił dręczone zwierzęta. Karał śmiercią bandytów i potwory (np. francuskiego rozbójnika Le Loupa, angielskiego pirata Jonasa Hardrakera, czy harpie, które wymordowały murzyńską wioskę Bogondę). Gdyby zawitał do współczesnej Polski, zapewne walczyłby z mafią, pedofilami, skorumpowanymi POlitykami etc.



W swoich wędrówkach przemierzał drogi i bezdroża: Anglii, Francji, Hiszpanii (gdzie był torturowany przez Inkwizycję), Niemiec, Włoch (Florencja, Rzym), Turcji (wiosłował na galerach jako niewolnik), Mezopotamii, Indii (w książce zwanych ,,Hindustanem''), Chin (,,Kataju''), Maroka (gdzie walczył z berberyjskimi korsarzami), Darién – przesmyku po pograniczu Panamy i Kolumbii (gdzie walczył z Indianami) i Czarnej Afryki, która aż do XIX wieku uchodziła w Europie za ląd niezwykle tajemniczy, zamieszkany przez potwory, pełen czarów i dziwów. Podróżując po Afryce był na: Wybrzeżu Niewolników (tereny obecnej Nigerii, Beninu i Togo), w założonym niegdyś przez Atlantów królestwie Negari (jego królową była piękna, lecz zepsuta Murzynka Nekari, porównywana do mitycznej Lilith, Solomon ocalił z jej niewoli młodą Angielkę Marylin), w murzyńskiej wiosce Bogondzie, w Ninn – mieście, w którym żyły niedobitki Asyryjczyków (ich królem był Asschur – ras – arab)2, oraz w Bastii (krainie zamieszkanej przez niedobitki Atlantów, którymi władał angielski żeglarz o nazwisku Hawk).



W książce są również wzmianki o zatopionych lądach: Atlantydzie i Mu. Atlanci, wyróżniający się brązową cerę stworzyli rozwiniętą cywilizację. Czcili krwiożercze, demoniczne bóstwa Valkę, Hotaha, Honena i Grongora, którym składali ofiary z ludzi. Podczas gdy o Atlantydzie pisał już Platon, zatopiony kontynent Mu został wymyślony w XIX wieku. Pisali o nim Francuz August de Plongeon i Anglik, pułkownik James Churchwood. Oba te lądy pojawiają się w mitologii teozoficznej, choć trzeba zaznaczyć, że omawiana książka nie ma przesłania okultystycznego.
Po wielu latach Kane powrócił do rodzinnego Devonu w Anglii, gdzie opowiedział rodakom o swych przygodach. Jednak ledwo wrócił, już tajemniczy zew wzywał go do dalszej tułaczki.



W opisie wojaży dzielnego Anglika ważną rolę odgrywa historia. Solomon walczył z hiszpańskim najazdem na Anglię – słynną Wielką Armadą (8 sierpnia 1588). Przyjaźnił się z Sir Richardem Grenville'm (1542 – 1591; w Afryce duch Grenville'a ostrzegł we śnie Kane'a przed atakiem kanibala). Był niesprawiedliwie uwięziony przez Francisa Drake'a (1540 – 1580), którego potem zabił. Negatywnie oceniał angielskie królowe: katoliczkę Marię Krwawą (1516 – 1558) i jej siostrę, anglikankę Elżbietę I (1533 – 1603), ponieważ obie źle traktowały purytanów. Mimo, że Kane miał raczej złe doświadczenia z katolikami (,,Krwawa Mary'', hiszpańska Inkwizycja i Wielka Armada), książka nie jest antykatolicka. Myślę nawet, że – być może w sposób niezamierzony – ukazuje słabość protestantyzmu w walce z siłą nieczystą (można to porównać z bogatym ,,arsenałem'' katolickich egzorcystów).



Na swojej drodze Kane napotykał potężnych czarowników: angielskiego nekromantę Rogera Simeona (udusił swego wroga swoją uciętą dłonią), starego N'Longę (określanego jako ,,człowiek – fetysz'' i ,,człowiek ju – ju'', nosił ozdoby z ludzkiej skóry i kości, potrafił przenosić swoją duszę w ciała innych ludzi – raz przeniósł ją w ciało trupa i kierując nim zabił swojego wroga), oraz szkielet rosyjskiego czarnoksiężnika, który uwolniony z łańcucha zabił swojego wroga – niemieckiego karczmarza (jego pierwowzorem mógł być Kościej).



Na mężnego purytanina czyhały też takie monstra jak: mieszkający na bagnach gdzieś w Anglii duch obłąkanego Gideona, który zabił starego skąpca Ezrę, afrykańskie wampiry (były nagie, miały popielatą skórę, czerwone oczy i nosy podobne do ryjów, pożerały ludzkie dusze, a ich największymi wrogami były sępy), harpie, przez Murzynów zwane ,,akaana'' (przypominały skrzyżowanie ludzi z pterodaktylami, pożerały ludzi, niegdyś zwyciężył je heros N'Yasoona, czyli grecki Jazon, zaś Kane zwabił ich niedobitki do chaty i spalił), oraz demoniczny jeździec w lesie.
W książce bardzo spodobał mi się pozytywny, chrześcijański bohater, wątki ostrzegające przed magią (pomijając motyw czarodziejskiej laski, w większości przypadków magia opisana jest raczej jako zagrożenie niż szansa), oraz wielkie bogactwo wyobraźni Howarda. Niektóre sformułowania dziś mogłyby zostać uznane za rasistowskie (np. porównywanie Murzynów do dzikich bestii, zwrot o ,,aryjskim barbarzyńcy''), jednak w ostatecznym rozrachunku głównemu bohaterowi daleko do rasisty. Omawiana książka bardzo mi się spodobała, moi zdaniem warto byłoby na jej podstawie nakręcić serial.



1 W średniowiecznym wierzeniach, tak chrześcijańskich jak i muzułmańskich, Mojżesz i Salomon byli … czarodziejami (min. istniały magiczne księgi ,,Mniejszy i większy klucz Salomona'', o których wzmiankuje Andrzej Sapkowski w ,,Trylogii husyckiej'', zaś jeszcze na początku XVIII wieku istniała teoria utożsamiająca Mojżesza i legendarnego Hermesa Trismegostosa).
2 Dla ciekawostki: Asyryjczycy, obecnie wyznający chrześcijaństwo obrządku chaldejskiego, żyją do dziś w Iraku, gdzie cierpią prześladowania ze strony Państwa Islamskiego.   

niedziela, 2 listopada 2014

Solomon Kane o Czyśćcu




,, [...] Może to być, że Bóg ma dla takich dusz, jakieś miejsce gdzie ogień i ofiara są w stanie oczyścić je z nieczystości jak ogień oczyszcza puszczę z grzybowatych tworów. [...]'' - Robert Ervin Howard ,,Czaszki wśród gwiazd'' [w]: ,,Solomon Kane. Okrutne przygody''. 

Żmij Ognisty Wilk w Czyśćcu

,, [...] W czyśćcu było bardzo podobnie jak w piekle, ale istniały znaczne różnice. Pokutujący byli zdolni do miłości, ich kara miała swój koniec, oraz chwalili Boga. Goście widzieli jak co jakiś czas spływała Krew i uwalniała ileś dusz.- To znaczy, że właśnie odprawiana jest Msza Święta – Brat i Siostra przypomnieli sobie z lekcji religii.
Ujrzeli jak przybyła Matka Boska i zabrała ze sobą wielką liczbę pokutników, a wśród nich dzieci. Pani Wanda musiała jeszcze poczekać’’ – ,,Dom’’




Słowiański heros Żmij Ognisty Wilk podróżując po zaświatach spotkał w czyśćcu przesądnego marynarza Słupeckiego, poetę i encyklopedystę Wierzbickiego, pasterza Gajdę, żołnierza Witońskiego (niegdyś składał ofiary z ludzi, lecz potem tego żałował), juhasa Skamżocha z towarzyszami (zginęli pod lawiną, choć ostrzegał ich dobry Płanetnik Górski Pływak) i Janusza Radziwiłła – zdrajcę Polski, który przed śmiercią wzywał imienia Maryi, o czym zaświadcza Henryk Sienkiewicz. 


sobota, 1 listopada 2014

Żmij Ognisty Wilk w Niebie





Zwiedzający zaświaty słowiański heros Żmij Ognisty Wilk, którego przewodnikiem był Janioł – anioł stróż Polski, ujrzał w Niebie puste trony przeznaczone dla pokutujących w Czyśccu i potępionych w Piekle. Bohater spotkał Maryję, św. Michała Archanioła, św. Brunona z Kwerfurtu, św. Ottona z Bambergu, św. Stanisława wraz ze wskrzeszonym Piotrowinem, św. Wojciecha uzbrojonego w piorun, św. Kazimierza Królewicza, króla węgierskiego św. Władysława, który ongiś obronił Dziewicę przed Kumanami, św. Ilję, św. Mikołaja – władającego morzem, wilkami i wilkołakami, św. Germana, św. Własa – opiekuna bydła, św. Ninę, norbertanki zamienione w Skałę Panieńską, za to, że nie uległy Tatarom, dominikanów wymordowanych przez Tatarów (pomścił ich klasztorny wół, który usypał im mogiłę i wyrył na niej napis rogiem), Annę Wazę, bł. Bogumiła, św. Jadwigę, św. Kingę, kaszubskich marynarzy z Łeby, króla Jana III Sobieskiegio i jego żonę, królową Bonę, ojca Bernarda z Wąbrzeźna (kiedy zostanie beatyfikowany, na jego grobie wyrośnie biała lilia), nawróconego sodomitę Merdasińskiego – dworaka Henryka Walezego, prawosławnego biskupa Charytoniosa herbu Charytonowicz z Grecji (jego ród wywodził się od Charyt z mitologii greckiej), Poraja – brata św. Wojciecha, pierwszego arcybiskupa gnieźnieńskiego Wilibaldusa z Francji, arcybiskupa gnieźnieńskiego Roberta i jego brata Paulina, biskupów krakowskich Roberta herbu Korab i Baldwina von Achinger, burmistrza Zarębę (organizatora obrony przed morowym powietrzem), braci biskupów Prokulfa i Klemensa z Kruszwicy, rycerza Bonifacego Mierzba, Jana Zamoyskiego, Jana Kochanowskiego, Mikołaja Kopernika, przeora Augustyna Kordeckiego, św. Jerzego, bł. Stanisława Kazimierczyka, Stefana Czarnieckiego, chłopów Michałka, Kusego Jasia i Jantusia z Toczka walczących ze Szwedami, , nawróconego mnicha, który ongiś zbiegł z klasztoru, lecz potem czynił pokutę, medyka Kosmę, marynarza Kotwickiego zabitego przez Szwedów, górala Gąsienicę – Raciborka, który króla Jana Kazimierza przed Szwedami, Czarnego Ułana walczącego z zaborcami, analapijskiego kronikarza Smolkę, kochanków ze Ślęży, których miłości strzegł niedźwiedź, mnicha ze Ślęży, który zabił Neura kozikiem, oraz ,,nieprzebrany tłum z wszelkich narodów, pokoleń i języków pod Słońcem''.




Sława Bogu i Wszystkim Świętym!
Fama alden Godus ad Evrayen Santyjen!
Slava Bogu i Vsiem Sviatim!

piątek, 31 października 2014

Oniricon cz. 66

Śniło mi się, że:



- oglądając w Telewizji Puls program amerykańskich kreacjonistów, przeniosłem się do równoległego świata, w którym nie było grzechu pierworodnego; w tym świecie zobaczyłem piękne dziewczyny i miałem ochotę uprawiać z nimi seks, lecz zdawałem sobie sprawę, że wówczas sprowadziłbym zło do tego świata,
- moja śp. Babcia zabrała mnie na mszę ks. Piotra Natanka w Szczecinie, a ja się na niej wygłupiałem; ks. Natanek w czasie mszy częstował winem i szampanem, niektóre panie przyprowadziły do kościoła pieski yorki i udawały, że mają psie głowy, ks. Natanek mówił coś o przecinku, po powrocie z mszy moja Babcia stała na klatce schodowej rozmawiając z jakimś filozofem i nie chciała wejść do mieszkania,



- bałem się, że się zamienię w kynokefala, zobaczyłem na ulicy człowieka z głową czarnego psa i się przestraszyłem,



- rezuni z UPA mieli psie głowy,



- w okresie międzywojennym istniało na terenie obecnej Sahary Zachodniej państwo Abu Marokańskie,



- w Królestwie SHS żyli pochodzący z Maroka negroidalni muzułmanie Nayfoori, którzy zostali wypędzeni  przez Serbów, Chorwatów i Słoweńców,



- zobaczyłem na rysunku czerwonego tygrysa z głową Muamara Kadafiego, rysunek znajdował się w książce Kadafiego o demokracji,



- Solomon Kane był sługą ks. Piotra Natanka,



- istnieje księga, w której wyznawcy religii innych niż islam zostali porównani do czarnych olbrzymów, przeszkadzających muzułmanom w dostaniu się do Nieba, które trzeba pozabijać,



- Edward Cullen jechał samochodem razem z dwiema lalkami Barbie wielkości prawdziwych kobiet,



- współcześnie żyjąca młoda kobieta była prześladowana przez złą czarownicę - swoją szefową, słudzy czarownicy ugotowali żywcem małpę mangabę rudoczelną, zaś prześladowana kobieta pozwoliła uciec gerezie abisyńskiej,
- hinduski sprzedawca fast foodów z Placu Rodła w Szczecinie ubrany w zielono - złotą szatę i turban, ogłosił się ,,agricolą wszystkich szczecińskich muzułmanów'' i wzywał do dżihadu, w związku z czym zrezygnowałem z kupienia u niego zestawu ,,Ramajana'', który przez pomyłkę nazwałem ,,Mahabharatą'',



- w listopadzie szedłem boso po ul. Obrońców Stalingradu w Szczecinie i wchodziłem do każdej kałuży, przed salonem fryzjerskim zobaczyłem dwóch słowiańskich bogów - ojca (mógł to być Strzybóg wyglądający jak Legolas) i jego synka; obaj bogowie chodzili boso,



- w hinduskiej restauracji kelnerkami były małpy czczące Hanumana,



- Stanisława i Katarzyna Kruszewskie zwiedzały muzeum; Stanisława narzekała na współczesną naukę, która powróciła do wiary w samorództwo (sama opowiadała się za teorią panspermii), a potem na cały głos zaczęła tłumaczyć coś po niemiecku, aż ją Katarzyna uciszyła,



- byłem z jakąś wycieczką w posiadłości arystokraty i tam nie znając dobrych manier chodziłem po ogrodzie, gdzie na trawie leżała piękna dziewczyna i deptałem żywopłot,



- Solomon Kane z niechęcią podchodził do ,,Ramajany'' jako do ,,pakistańskiego eposu'',



- Cruella de Mon miała dwie głowy i dwa tułowie - jeden chudy, a drugi gruby i dybała na życie pięknej dziewczyny; wszędzie szukała zła,  podczas gdy jej ofiara poszukiwała dobra.