,,Quayle uważa ożywionych zmarłych za dowód na zmartwychwstanie, sugerujący, że nadeszły biblijne czasy ostateczne. W jego wizji historii zombie najechali pierwotnych mieszkańców Wyspy Wielkanocnej; zgładzili rdzennych Amerykanów i członków zaginionej kolonii Roanoke; w czasach amerykańskiej wojny domowej tysiące zmienionych w zombie stronników Konfederacji zostało pokonanych przez zwycięskich żołnierzy Unii; w 1935 roku zarażone szczury rozniosły zombizm wśród ocalałych z huraganu na jednej z wyspa Florida Keys'' - Matthew Hongholtz - Hetling ,,Inwazja uzdrawiaczy ciał. Na manowcach amerykańskiej medycyny''
środa, 18 lutego 2026
Zombie w historii świata
Sen Alicji Kolyszko
,,Joe Biden stał przy jej łóżku i gapił się na nią z okrutnym grymasem na twarzy; u boku miał doradcę do spraw pandemii, doktora Anthony'ego Fauciego, liderów Partii Demokratycznej Nancy Pelosi i Chucka Schumera oraz członków grupy, którą zaczęła nazywać w duchu 'hordą z bagien'. Wpatrywali się w nią z upiornym uśmiechem Jokera'' - Matthew Hongholtz - Hetling ,,Inwazja uzdrawiaczy ciał. Na manowcach amerykańskiej medycyny''
Ryc. za: John Pritchett
Nie tylko ja mam barwne sny o politykach ;).
Antoine Bechamp i pleomorfizm
Antoine Béchamp (1816 - 1908) był francuskim biologiem, farmaceutą, fizykiem i toksykologiem.
,,Zdaniem Béchampa chorobę tłumaczyła nie teoria zarazkowa, lecz jego 'teoria terroir'. Wierzył, że choroby takie jak dżuma czy syfilis powstają spontanicznie w organizmie. Wskutek złych warunków w wewnętrznym środowisku - nazywał je 'terroir' - komórki ciała podlegają procesowi zwanemu pleomorfizmem, dosłownie przekształcając się w chorobotwórcze patogeny.
Aby tego dowieść, postanowił zabić jakieś zwierzę i umieścić je w środowisku pozbawionym powietrza; gdyby truchło się rozłożyło, jego zdaniem stanowiłoby to dowód, że czynniki rozkładu - maleńkie zarazki pochłaniające materię organiczną - pochodziły raczej z wnętrza ciała, niż unosiły się w powietrzu. [...] dla potwierdzenia teorii terroir postanowił poświęcić własne kocięta.
Przez trzynaście lat trzymał na półce w swoim laboratorium słoje z martwymi kotkami zasypanymi czystym węglanem wapnia. Z czasem truchła rozpadły się na fragmenty kości; Béchamp odgrzebał je i uznał za dowód , że zwierzęta zostały rozłożone przez produkty ich własnych organizmów. [...] z biegiem lat przybywało dowodów zebranych przez innych uczonych na korzyść Pasteura. Béchamp nie dał się przekonać; przez całe swoje życie zawodowe upierał się, że teoria zarazkowa jest błędna, co w końcu zwichnęło mu karierę. [...]'' - Matthew Hongholtz - Hetling ,,Inwazja uzdrawiaczy ciał. Na manowcach amerykańskiej medycyny''
Jim Humble, kosmita i uzdrowiciel
,, [...] prowadził życie Ziemianina. Dzieciństwo w miasteczku Mobile, krótka służba w piechocie morskiej, praca sprzedawcy w sklepie ze zdrową żywnością w Kalifornii, a następnie inżyniera w branży lotniczej. [...]
Prawdziwa historia jego życia, z której zwierzył się tylko garstce wybranych, wyglądała zupełnie inaczej. Nie uważał się za zwyczajnego białego Ziemianina płci męskiej, tylko za prastare pozaziemskie bóstwo z Galaktyki Andromedy. [...]
Blisko miliard lat temu mieszkał na andromedańskiej 'Planecie Bogów' [...].
- Budowaliśmy planety. Gwiazdy i najrozmaitsze rzeczy kojarzone z bogami - oświadczył obcy w skórze Jima Humble'a jakiś czas później, kiedy publicznie ujawnił swoją tożsamość.
Władca Planety Bogów, zwany Manzanorą, kontrolował imperium złożone z pięćdziesięciu pięciu planet. Obcy w skórze Jima Humble'a, który wstąpił do sekcji floty kosmicznej działającej w rejonie Drogi Mlecznej, nabrał wielkiej sympatii do Ziemi. [...]
- Na tej planecie nie było żadnej ewolucji, sorry - oświadczył później. - Zdarzała się na innych planetach, ale tutaj to my przywieźliśmy zwierzęta. I my przywieźliśmy wodę.
Z czasem on i jego rodacy zaczęli przemierzać powierzchnię Ziemi w ludzkim przebraniu. Kiedy wykorzystywane przez nich ciała ulegały zużyciu, wymieniali je na inne, właśnie zaczynające cykl życiowy. Niszczyło to ich wspomnienia, mieli jednak w głowach implanty, dzięki którym wyczuwali się nawzajem. [...]
Chorzy górnicy nie mieli pojęcia o tym wszystkim, kiedy godzili się wypić uzdatniacz do wody nazywany przez niego amerykańskim napojem zdrowotnym. [...] Minister zdrowia Gujany wezwała go na rozmowę.
'Oświadczyła, że jeśli sprzedamy roztwór choćby jeszcze jednej osobie, zamknie nas w więzieniu, a nie będzie nam się tam podobało - napisał później pozaziemiec. - Oglądałem to więzienie i wiem, że nie kłamała''' - Matthew Hongholtz - Hetling ,,Inwazja uzdrawiaczy ciał. Na manowcach amerykańskiej medycyny''
Strachy Jeziora Ełckiego
,,Wedle słowiańskich bajarzy Jezioro Ełckie było nawiedzone - w jego odmętach czaiły się wysysająca krew strzyga, mamuna czyhająca w przybrzeżnych zaroślach pod postacią owłosionej starej kobiety, która podmieniała niewinne dzieci na własne potomstwo, oraz złośliwe wodniki - nieochrzczeni samobójcy wciągający pływaków pod powierzchnię'' - Matthew Hongoltz - Hetling ,,Inwazja uzdrawiaczy ciał. Na manowcach amerykańskiej medycyny''
wtorek, 17 lutego 2026
,,Człowiek, który znał mowę węży''
,,Waldemar II. duński założył w 1219 Rewal na prastarej ziemi Estów, a stąd został podbity cały kraj, który Waldemar IV. sprzedał w 1346 Kawalerom Mieczowym’’ - ,,Encyklopedia Powszechna Wydawnictwa Gutenberga tom 4 Dewsbury do Europa’’
W lutym 2026 r. przeczytałem powieść fantasy Andrusa Kivirähka ,,Człowiek, który znał mowę węży’’ (est. ,,Mees, kes teadis ussisõnn’’) z 2007 r. w polskim przekładzie Anny Michalczuk – Podlecki z 2020 r. Ukazały się również przekłady: angielski (w USA), czeski, łotewski, litewski, francuski, rosyjski, duński, holenderski, węgierski, hiszpański, niemiecki, turecki i seto (język ugrofińskiej grupy etnicznej z pogranicza Estonii i Rosji).
Andrus Kiviräahk (ur. 1970) jest bardzo popularnym w Estonii autorem powieści, dramatów i książek dla dzieci. Studiował dziennikarstwo w Tartu. Pracuje w dzienniku ,,Eesti Päevaleht’’. W polskim przekładzie dostępna jest również jego powieść ,,Listopadowe porzeczki’’.
W XIII – wiecznej Estonii żył tytułowy bohater. Młody Leemet był poganinem urodzonym w wiosce, lecz wychowanym w lesie. Miał kochającą matkę, Lindę, która stale piekła dla niego dziczyznę i siostrę imieniem Salme. Nie wierzył ani w duchy przyrody ani w chrześcijańskiego Boga. Znał język węży, dający władzę nad większością zwierząt. Syczenia nauczył go ukochany wujek, Vootela. Życie Leemeta układało się tragicznie. Na jego oczach przemijał dawny sposób życia. Utracił wszystkich bliskich i przyjaciół. Jego pierwsza żona, Hiie została w czasie wesela zagryziona przez wilki. Druga żona, Maagdalena została zamordowana we śnie przez szaleńca. Oszalały z rozpaczy i nienawiści Leemet szukał zemsty na rycerzach i mnichach, walcząc u boku swojego dziadka, Tölpa.
Pogańscy Estończycy mieszkali w lasach, przyjaźniąc się z wężami. Znając ich język, wabili do siebie dzikie zwierzęta, pozwalające się zabić. Nigdy nie polowali dla przyjemności. Nosili odzienie ze skór. Jedli dziczyznę i jagody, pili zaś źródlaną wodę. Przysmak dzieci stanowiły sowie jaja. Oswajali wilki, używane do jazdy wierzchem i trzymane z zagrodach dla mleka. Nie jedli za to chleba, który uważali za obrzydliwy i niezdrowy. Choć w polskiej tradycji chleb otoczony jest wielkim szacunkiem (,,Do kraju tego, gdzie kruszynę chleba...’’) warto porównać te fragmenty powieści z książką Arkadego Fiedlera ,,Mały Bizon’’, gdzie Indianie nieprzyzwyczajeni do jedzenia chleba, też uważali, że jest niedobry. W czasach Leemeta coraz więcej ludzi porzucało życie w lesie i podążając za modą z Zachodu, przenosiło się na wieś. Ich pierwotną religię stanowił szamanizm, tak jak w przypadku innych Ugrofinów. Estończycy wierzyli w duchy lasów i jezior, którym składali ofiary w świętych gajach. Szamani straszyli ich opowieściami o świętych psach, rozszarpujących bezbożnych. Autor opisał barwnie opisał nocny rytuał, zastrzeżony dla samych kobiet. Polegał na kąpieli nagich, siedzących na gałęziach drzew kobiet w dodającym sił witalnych świetle Księżyca. Na kartach powieści pojawiają się dwaj szamani. Ülgas był obłąkanym manipulatorem. Chciał złożyć w ofierze Hiie, ukochaną Leemeta. Później mszcząc się za wycięcie i spalenie świętego gaju, zamordował całkowicie niewinną Maagdalenę i jej synka, Toomasa. Za swoją zbrodnię zginął bolesną śmiercią z ręki Leemeta. Möigas, szaman z Saremy był przyjacielem dziadka Leemeta. Posiadał władzę nad wiatrami, co upodabniała go do greckiego Eola.
Opiekunem pogańskich Estończyków był Północny Gad, smok umiejący latać i zionąć ogniem. Pożerał najeżdżających Estonię wikingów, zaś Estończycy zabierali ich oręż. W owych zamierzchłych czasach niektórzy estońscy wojownicy (np. wspomniany wyżej Tölp) posiadali kły jadowe węży, używane z powodzeniem w walce. Leemet poszukiwał Północnego Gada, pragnąc go obudzić. W końcu gdy go odnalazł, sam zasnął u jego boku. Gad Północy wywodzi się z estońskiego folkloru, w którym przypomina żabę. Legendę o nim spisał Friedrich Reinhold Kreutzwald (1803 – 1882) 1.
Węże, najmądrzejsze zwierzęta miały własnych królów i królowe w koronach. (Motyw znany również Słowianom). Służyły im padalce, beznogie jaszczurki. Zimując pod ziemią, syciły głód lizaniem białego, słodkiego kamienia. Leemet zaprzyjaźnił się z Inst, córką króla węży. Uratował ją przed jeżem, zwierzęciem tępym, bo głuchym na język węży. Chrześcijanie nie znali i nie chcieli znać wężowej mowy. Tępili te gady, utożsamiając je z szatanem.
Niedźwiedzie były zwierzętami mało rozgarniętymi, lubieżnymi i łakomymi a zarazem pełnymi uroku. Odczuwały erotyczny pociąg do kobiet (z wzajemnością). Mieszkając na wsi Linda, matka Leemeta zdradziła męża z niedźwiedziem. Chłop nakrył żonę z dzikim zwierzęciem w łóżku. Nie pamiętał już języka węży. Narobił krzyku i zginął zabity przez zwierza. Niedźwiedź, żałując swojego występku, odgryzł sobie penisa. Linda wróciła z synem do lasu i na wiele lat znienawidziła niedźwiedzie. Później jednak Salme, jej córka została żoną niedźwiedzia Miśka (est. Mõmmi). Podania o erotycznych związkach kobiet i niedźwiedzi znane były również Bałtom i Słowianom 2.
Małpoludy były niedobitkami przodków człowieka (Homo erectus, jak sugeruje tłumaczka w posłowiu). Miały ciała pokryte futrem, szczątkowe ogony jak smerfy (nawet australopiteki nie posiadały ogonów), duże piersi i genitalia. W lesie żyła ostatnia, bezdzietna para: Pirre i jego żona, Rääk. Mieszkali w jaskini, której ściany pokrywały malowidła naskalne. Chodzili nago i używali kamiennych narzędzi. Z czasem przenieśli się na drzewa, uznając jaskinię za zbyt nowoczesną. Były to bardzo przyjazne istoty, które nikomu nie narzucały swojego stylu życia. Hodowały i tresowały wszy. Największa wesz, rozmiaru kozy, zaprzyjaźniła się z Hiie. Przypuszczam, że pierwowzorem tego insekta była olbrzymia pchła z ,,Pentameronu’’ Giambattisty Basilego 3.
W Bałtyku żyła gigantyczna ryba Ahteneumion. Miała brodę i wąsy oraz posługiwała się ludzką mową. Leemet i Hiie ujrzeli ją jako ostatni ludzie, nim zanurzyła się na zawsze w głębinie.
Trzeba przyznać, że Autor ma bardzo bogatą wyobraźnię. Dzięki niej stworzył opowieść oryginalną i ciekawą. Połączył w niej humor (niekiedy rubaszny), grozę i naturalizm. Jednocześnie zawarł pochwałę tradycji i rodziny. Przykładem jest chociażby relacja szamana Möigasa i jego syna, Röka, który został mnichem, wykastrował się i przybrał imię Taaniel. Pomimo, że ojciec i syn radykalnie nie zgadzali się ze sobą, nie przestali się kochać. Choć z pozoru powieść może się wydawać antychrześcijańska (sceny zabijania mnichów!) w rzeczywistości posiada drugie dno, odnoszące się do naszych czasów. ,,I jest kpina oraz protest wobec globalizacji, która ma wszystko ‘wyrównać’ na wzór lewicowy’’ - pisał Paweł Miłosz we wpisie ,,Andrus Kivirähk, Człowiek, który znał mowę węży’’ na blogu ,,Se czytam’’ z 26 marca 2021 r. Przykładem służy przerażająca moda na kastrację mnichów, duma sołtysa Johannesa z tego, że niegdyś spał w jednym łożu z biskupem czy groteskowy zachwyt chłopów nad odchodami koni niemieckich rycerzy. Mogłaby zainteresować antropologów, w ciekawy sposób pokazuje bowiem różnice między kulturą łowiecką a rolniczą. Budującym (choć drastycznym) przykładem człowieka, który nie poddaje się, był Tölp. Dziadek Leemeta, pozbawiony nóg i wrzucony przez najeźdźców do morza, zbudował sobie skrzydła z kości wrogów.
1 Zainteresowanym twórczością Kreutzwalda polecam wpis: ,,Czarodziej za pazuchą’’.
2 Motyw ten wykorzystałem w swoim opowiadaniu fantasy ,,Biały niedźwiedź’’ dostępnym na tym blogu.
3 Odsyłam do posta: ,,Giambattista Basile’’.
Oniricon cz. 1105
Śniło mi się, że:
- w drogerii dwie ekspedientki wzięły Mamę za ręce i wyprowadziły na zewnątrz, UWAGA: To tylko sen, nic takiego się nie wydarzyło,
- zostałem porwany przez handlarzy ludzi i sprzedany jako niewolnik w Izraelu, bałem się, że gdy o tym opowiem, zostanę uznany za antysemitę,
- na wycieczce Xandra miała buty pokryte dużymi łuskami, towarzyszył jej mały, brązowy szczeniak,
- rozmawiałem z Andrzejem Sapkowskim, powiedziałem, że chociaż nie zgadzam się z nim w sprawach religijnych i obyczajowych, szanuję jego talent i to, że rozsławił imię Polski na świecie,
- pisałem o skrzatach z różnych krajów min. z Wysp Salomona,
- tłumaczyłem, że nie jestem jak Nicolas Chauvin, od którego nazwiska utworzono słowo szowinizm,
- na lekcji religii porównywałem Saddama Husajna i Osamę bin Ladena, powiedziałem, że choć obaj byli zbrodniarzami, w reżimie Husajna było miejsce dla chrześcijan , podczas gdy bin Laden nie był lepszy od dynastii Saudów, z którą walczył,
- Woland powiedział, że ludzie lubią pieniądze, niezależnie z czego są zrobione, nawet jeśli są nimi gigantyczne kamienie z wyspy Yap w Mikronezji, potem zobaczyłem Korowiowa obracającego się razem z kamienną monetą,
- dominikanin, o. Marcus ov Cosiar powiedział na kazaniu, że budowanie nowych kościołów w Polsce nie jest potrzebne, ponieważ na wsiach będzie w nich mieszkał jedynie biały chleb i wino, na mszy obecny był Wojciech Cejrowski, który wyznał publicznie, że straszył dla żartu ludzi przebrany w skórę niedźwiedzia,
- kabanosy pochodzą z Turcji i Jamajki, są żywe i można je tuczyć, zanurzywszy w osolonej wodzie,
- w XXI wieku koronują się na cesarzy przywódcy Francji (Napoleon IV), Niemiec, Austrii, Rosji, Chin, USA, Meksyku i Brazylii,
- Tadeusz Mazowiecki i Jerzy Szaniawski byli ostatnimi więźniami politycznymi PRL - u,
- powiedziałem, że po śmierci Putina nastanie taka smuta, że Rosjanie będą tęsknić za rządami Jelcyna, ponoć po śmierci Tuska zapanuje chaos,
- po latach spotkałem w Empiku Pavlasa ov Vidłara, który zapytał mnie czy lubię Francuzów.































