piątek, 28 sierpnia 2015

,,Miasto Śpiewającego Płomienia''

,,Oglądam twoją twarz
Oglądam twoją twarz w lunecie
I nie wiesz o mnie nic
Zasypiasz naga w swoim świecie'' – Grzegorz Ciechowski ,,Obcy astronom''




O amerykańskim pisarzu fantaście, poecie, malarzu i rzeźbiarzu, a przede wszystkim wielkim Marzycielu – Clarku Ashtonie Smisie (1893 – 1961), który wywarł wpływ na H. P. Lovecrafta i R. E. Howarda, dowiedziałem się po raz pierwszy z leksykonu ,,Rękopis znaleziony w smoczej jaskini'' Andrzeja Sapkowskiego. Ów zalicza C. A. Smitha do ojców założycieli gatunku fantasy. W sierpniu 2015 r. przeczytałem zbiór opowiadań ,,Miasto Śpiewającego Płomienia'' zawierający utwory, w których fantasy przeplata się z science fiction, a nawet z horrorem (jest to odmiana, zwana science fantasy, w której nauka przeplata się z magią; w polskiej literaturze jej przykładem jest ,,Pan Lodowego Ogrodu'' Jarosława Grzędowicza).




Akcja owych utworów toczy się w dużej mierze w XX wieku (lato 1938 r.), a częściowo w czasie bliżej nieokreślonym, w takich miejscach jak: USA (kalifornijskie góry Sierra), oraz na wymyślonych planetach takich jak Satabbor. Planeta ta krążyła wokół słońca Sanardy, w naszym świecie znanego jako gwiazda Antares. Północną półkulę Satabboru zajmowało zamieszkane przez fanatyków religijnych królestwo Ulphalor ze stolicą w Sarpoulon, zaś na południe od niego leżało cesarstwo Omanorion ze stolicą w Lompiorze. Tytułowe Miasto Śpiewającego Płomienia nazywało się Ydmos i leżało w Nowym Wymierze (świecie równoległym). Mieściła się w nim Świątynia Płomienia, który był zielony i uwodzicielsko śpiewał, zaś ci co z własnej woli się w nim spalali, trafiali do lepszego świata (podejrzewam, że może to być opowieść o tęsknocie za Bogiem). Z rzeczywistych planet pojawia się Mars, zaś z fantastycznych: Phondiom (zgasło nad nią słońce, co spowodowało zagładę świata), Xiccarp (jej władcą był potężny czarnoksiężnik Maal Dweb władający wieloma planetami), Votalp i Lophai.




Bohaterami są głównie marzyciele i artyści jak: poeta Theophilus Alvor (był biedny jak mysz kościelna, podobnie jak jego Autor, od samobójstwa odwiódł go kosmita Vizaphmal z Satabbora), pisarz fantasta Giles Angarth, jego ilustrator Felix Ebbonly, poeta Philip Hastane, astronauci Bellman, Maspic i Chalmers, antykwariusz i astronom – amator Francis Melchior (utożsamiał się z Antarionem z Phondiom, który kochał piękną Thameerę), , wspomniany już Maal Dweb i król Lunithi z Lophai walczący z demonicznym kwiatem Voorqualem o życie ukochanej kapłanki Nali.
Prawdziwym majstersztykiem wyobraźni są liczne istoty fantastyczne, z których najdziwniejsi są Satabborianie. Oto opis jednego z nich – maga, naukowca i króla o imieniu Vizaphmal:

,,Istota ta mierzyła ponad siedem stóp wysokości i miała pięć dziwacznie zginających się ramion oraz trzy równie skomplikowane nogi. Jej głowa wyrastająca z długiej, łabędziej szyi, wyposażona była nie tylko w organy wzrokowe, słuchowe, nosowe i głosowe zupełnie nieznanego typu, ale również w jakieś inne przydatki, których zastosowania trudno było się domyślić. Troje oczu, skośnie osadzonych i zaopatrzonych w owalne źrenice, płonęło zieloną fosforescencją; bardzo małe usta – albo to co wydawało się ustami – miały kształt półksiężyca z rogami u dołu; nos był w postaci szczątkowej, lecz z dobrze wykrojonymi nozdrzami; zamiast brwi na czole widniały potrójne serie nacięć, każda innego koloru; a ponad wielką, zdradzającą bogaty intelekt czaszką, zaopatrzoną w maleńkie, zwisające uszy ze skomplikowanymi małżowinami, piętrzył się ogromny, purpurowy grzebień, przypominający ozdobę znaną z hełmów greckich wojowników. Na głowie, kończynach i całym ciele nieustannie rozbłyskiwały drobne, opalizujące punkciki w kształcie półksiężyców i kółek'' – op. cit.




Vizaphmal sprowadził Alvora z Ziemi, aby wypełnić starodawne proroctwo Abbolechiolora o przyjściu dziwnego potwora, czyli człowieka w rozumieniu kosmitów. Z jego pomocą Vizaphmal obalił nieudolnego króla Akkiela i zajął jego miejsce. Po obaleniu króla Vizaphmala przez kapłanów Kosmicznej Matki, Alvor udał się na wygnanie i pokochał Ambialę – bardzo piękną jak na kosmitkę cesarzową Omanorionu. Rydwan Vizaphmala ciągnęły jadowite, wężokształtne orpody o wielu kończynach – pół – ssaki, pół – węże. W Yndos, Śpiewającego Płomienia pilnowały olbrzymy, zaś stwory podobne do wielkich motyli rzucały się w święty ogień (ciekawe czy Paweł Hajncel czytał C. A. Smitha?1 ;-). Na Marsie żyły dziwne, lecz łagodne ssaki wortlupy podobne do opancerzonych lam. Na powierzchni Marsa mieszkali Aihaiowie, zaś w jego podziemiach – Yorhiowie. Byli to pierwotni Marsjanie, pozbawieni oczu, którzy czcili Pana Otchłani – wodnego potwora podobnego do wielkiego żółwia o łapach zakończonych przyssawkami. Na Votalp żyły Kobiety – Kwiaty; piękne, uwodzicielskie, pół – rośliny, pół – kobiety, który odżywiały się krwią (ich pierwowzorem mogły być syreny z mitologii greckiej) i podobne do latających smoków – gady Ispazary, które uprawiały magię i zabijały Kobiety – Kwiaty (Maal Dweb pokonał owe jaszczury zabierając im rozum). Z kolei planeta Lophai to ojczyzna syczących, pokrytych gadzią łuską kwiatów, których królem był demoniczny Voorqual, któremu składano ofiary z ludzi. Na Lophai żył również demon Occlith, który przybierał postać kamiennego, niebieskiego krzyża (czyżby przygotowanie do Ewangelii?), a który poradził królowi Lunithi jak otruć Voorqual.





W owych opowiadaniach niezmiernie spodobało mi się niesamowite bogactwo wyobraźni Autora. Czytając ,,Posłowie'' dostrzegłem ponadto pewne podobieństwa między C. A. Smithem a sobą ;-).





1 W 2011 r. hucpiarz i bluźnierca Paweł Hajncel przebrany za motyla zakłócał procesję Bożego Ciała w Łodzi.   

czwartek, 27 sierpnia 2015

Demonologia polska




,, [...] Wierzenia ludowe nie tworzą również jednolitej całości. Chrystjanizm, walcząc z kulturą pogańską, tępił dawne wierzenia i szerzył nowe, nie zdołał jednak wytępić zupełnie rzeczy dawnych i nowe musiał podawać często  w uproszczonej, popularniejszej formie. W rezultacie wytworzył się osobliwy stan kompromisu między dawnemi i nowemi wierzeniami: pozostało sporo dawnych treści w schrystjanizowanej formie, tak np. dawne demony pogańskie przekazały swe dziedzictwo djabłom i innym złym duchom. Duchowni ze swej strony szerzyli rozmaite wierzenia, najczęściej klasycznego pochodzenia, które były popularne w średniowieczu. W demonologji ludowej wyróżniamy duchy pozostające w związku z przyrodą, a więc leśne, wodne, atmosferyczne (płanetniki, południce), dalej demony lokalne (domowe, strachy, błędne ogniki), demony towarzyszące człowiekowi (śmierć, choroba, zmora, inkuby), dusze zmarłych (latawce, upiory, strzygi), wreszcie demony wchodzące w człowieka i zmieniające go w czarownika czy wilkołaka. Obok wierzeń odwiecznych (np. demony przyrody) mamy tu i na chrześcijańskim gruncie powstałe wierzenia już w nowożytnych czasach, jak np. czarownice i upiory. [...]'' - ,,Encyklopedia Powszechna Wydawnictwa Gutenberga tom 13 Polska''.

środa, 26 sierpnia 2015

Oniricon cz. 142

Śniło mi się, że:


- zapisałem całą kartkę swoimi snami i poszedłem do CH ,,Kaskada'' w Szczecinie,



- widziałem trójgłowego jaguara,



- po latach spotkałem Jenę ov Blackeyovą, która była bardzo opalona i miała nieślubne dziecko, powiedziałem, że będę się modlił za nią i za jej dziecko,



- byłem w jakiejś szkole, gdzie kazano uczniom skopiować rysunek, na którym były syreny i ruiny Atlantydy, nauczyciel nie był zadowolony z prac uczniów,



- jechałem pociągiem razem z jakimś chłopcem i rozmawialiśmy o mijanych wagonach, na których byli namalowani komuniści jako potwory,



- w jakiejś szkole kazano Harry'emu Potterowi wykonać pracę plastyczną na temat świadomości płciowej kobiet, budynku poczty, statku i Jezusa Chrystusa, gdy wszedłem do toalety zobaczyłem tańczące, półnagie dziewczyny - feministki i małe wróżki, które chciały mnie rozebrać,



- szedłem przez dżungle Selvanii i dotarłem do miasta, nad którym świeciły trzy Słońca i gdzie rządziła zła królowa; mój brat A'Tomek chciał mnie wyprowadzić z niebezpiecznego miasta,



- rusałka Ruta przybyła z piekła, a towarzyszył jej ożywiony akwedukt,
- jakiś człowiek wypominał mi na ulicy drapanie się po głowie,



- człowiek z głową rysia jeździł na jeżu,



- poszedłem w samych majtkach na wiec Andrzeja Dudy i tam hajlowałem; był tam również Hellboy,



- w wieku przedszkolnym nie lubiłem rogatych zwierząt, bo kojarzyły mi się z diabłami,



- na łamach ,,Miłujcie się''! jakiś młodzieniec pisał, że pod wpływem Sapkowskiego wchodził na wzgórze i pokazywał znaki wiedźmińskie, zaś pod wpływem Tarzana chciał zostać szympansem,



- kiedy padał deszcz zobaczyłem na ulicy mężczyznę z małą małpką na ramieniu, którą chciałem pogłaskać, a potem miałem w rękach maleńkiego kangura drzewnego, który zamienił się w jadowitą jaszczurkę, którą wypuściłem do parku,



- pan Tomasus ov S. wmawiał mojej Mamie, że przed laty porzuciła dwoje dzieci, a jego żona dała mojej Mamie zielonego raka, który zamienił się w medalik,
- wracałem do domu autobusem, złamał mi się klucz i poszedłem boso do domu, bo zgubiłem buty; na schodach spotkałem moją koleżankę z gimnazjum Casiyę ov Drayadovą,
- pan Filipus ov Falconius zabrał podopiecznych do parku linowego ,,Tarzania'',
- w jednym ze szczecińskich antykwariatów szukałem książek R. E. Howarda z serii ,,Niepublikowane opowieści'',



- demonem zemsty jest diablica Jurata,



- Izraelici wytępili tygrysy w Kanaanie,



- św. Maksymilian Maria Kolbe w dzieciństwie bawił się w strzelanie do niemieckich zaborców. 

Samorządy w polskich konstytucjach

Przeglądając swoje papiery z okresu studiów (2005 – 2010) natrafiłem na jedną z wielu prac zaliczeniowych, którą zamierzam tu opublikować.






UNIWERSYTET SZCZECIŃSKI

WYDZIAŁ HUMANISTYCZNY

KIERUNEK HISTORIA






Rola samorządów w konstytucjach polskich: od Konstytucji 3 Maja do Konstytucji Kwietniowej




Tadeusz Klarowski
Nr albumu 142671



SPIS TREŚCI:


1. Wprowadzenie
2. Konstytucja 3 maja
3. Konstytucja Księstwa Warszawskiego
4. Konstytucja Królestwa Polskiego
5. Konstytucja Rzeczpospolitej Krakowskiej
6. Konstytucja marcowa
7. Konstytucja kwietniowa
8. Wnioski
9. Bibliografia




Wprowadzenie

Celem niniejszej pracy jest sporządzenie krótkiego zarysu kształtowania się kwestii samorządowych w konstytucjach polskich w latach 1791 – 1935. Poza jej obrębem zostają konstytucje spisane po drugiej wojnie światowej. Pytaniem, na które ma odpowiedzieć owa synteza, jest zakres uprawnień samorządowych w poszczególnych konstytucjach.





Konstytucja 3 maja

W owej pierwszej polskiej konstytucji, na trwałe zapisanej w polskiej świadomości narodowej, zagadnienia samorządowe miały być regulowane według osobnej ustawy o miastach, również uchwalonej przez Sejm Czteroletni. Do uchwalenia go przyczynił się prezydent Starej Warszawy, Jan Dekert, który zmarł na rok przed jej uchwaleniem.
Cały samorząd był nadzorowany przez władze centralne, w tym przez Komisję Policji. (Miasta chociaż miały możność ,,rozporządzania co do wewnętrznych porządków'', musiały słać raporty do Komisji Policji). Wedle nowych zasad, wszystkie miasta królewskie były wolne. Każdy mieszczanin zapisany w księdze miejskiej i mający dziedziczną posesję miał czynne i bierne prawo wyborcze do wszystkich urzędów, mocą większości głosów. Wprowadzono zakaz łączenia ,,urzędu egzekucyjnego i funkcyi ziemiańskiej z urzędem i funkcyją plenipotenta miejskiego […] pod nieważnością obydwóch''. Podobnie zabroniono łączenia urzędów miejskich z wojskowymi. Od 1789 roku zniesiony przez Sejm Czteroletni urząd starosty zastąpiły komisje porządkowe cywilno – wojskowe, które działając w województwach i ziemiach, miały wykonywać zarządzenia władz centralnych. W skład owych komisji wchodziło piętnastu komisarzy z miast leżących w obrębie komisji, których sejmiki wyłaniały z dziedzicznych posesjonatów (szlachty i mieszczan), na okres dwóch lat. Reforma miejska z 17 kwietnia 1791 roku powiększyła skład każdej komisji o trzech mieszczan, co dawało w sumie osiemnastu członków. Do ich kompetencji należały rekrutacja, aprowizacja i kwaterunek wojska, zbieranie informacji statystycznych i kontrola ruchów ludności, opieka społeczna, szkolnictwo, handel i rzemiosło. Inną instytucją były komisje dobrego porządku, których członków Sejm wybierał spośród szlachty. Pełniły funkcje nadzorcze i uchwałodawcze. Ustawa miejska wprowadziła jednolity ustrój miast królewskich i jednolite sądy miejskie; oznaczało to koniec praktyki wydawania przez miasta statutów i wilkierzy, równe prawa wszystkich mieszczan, oraz rozdział władzy uchwalającej i wykonawczej (reprezentowanej przez pochodzące z wyborów magistraty). Na czele małych miast stał wójt, zaś w większych: prezydent z radnymi. W dużych miastach obradowało jedno zgromadzenie posesjonatów. Duże ośrodki miejskie były też podzielone na cyrkuły, na których czele stali osobni wójtowie; odbywały się w nich zgromadzenia cyrkułowe obok zgromadzeń ogólnych. Państwo zostało podzielone na 24 wydziały, skupiające po kilka miast. (Według definicji, zamieszczonej u Izdebskiego, wydział to: ,,obszar działania zgromadzeń wydziałowych'', reprezentowany w Sejmie przez plenipotenta). Zbierały się w nich zgromadzenia wydziałowe, wybierające plenipotentów miejskich. Nowe prawo miejskie zaprowadziło też sądy miejskie złożone z burmistrza i czterech sędziów, oraz sądy apelacyjne wydziałowe liczące pięciu sędziów. Obowiązywało w nich wykształcenie prawnicze. Punkt 12 wprowadził możliwość wybierania magistratu: ,,burmistrzów, wójtów i wszelkich urzędników''. Chłopi zostali wzięci pod opiekę prawa. Samorząd wiejski tworzyły gromady złożone z wójta i przysiężnych, ściśle zależne od właściciela wsi. Rząd miał roztoczyć opiekę nad umowami szlachty z chłopami (dobrowolnie przyjęte miały wiązać ich potomków i nabywców, nie dano prawa samowolnej zmiany).





Konstytucja Księstwa Warszawskiego

Owa oktrojowana konstytucja wprowadziła instytucje samorządowe wzorowane na francuskich, takie jak departamenty, powiaty, gminy miejskie i wiejskie. Działało również czterdzieści zgromadzeń gminnych; nie były zastrzeżone dla szlachty, ale obowiązywały w nich cenzusy, np. majątku. Wchodzili w ich skład zasłużeni oficerowie i podoficerowie. Były złożone z 1 – 3 powiatów. Na czele departamentu stał mianowany przez króla prefekt – podwładny ministrowi spraw wewnętrznych i innych ministrów. Sprawował pełnię władzy administracyjnej i częściowo policyjnej. Nie miał władzy nad sądami cywilno – karnymi i regularnym wojskiem. Pod przewodem prefekta działała rada prefektuaralna (3 – 5 ludzi, pochodzących z nominacji króla), która rozsądzała w pierwszej instancji spory. Był to organ doradczy prefekta w sprawach miejscowych. W czasie wojny zadaniem prefektów była obrona kraju. Podprefekt pochodził z nominacji króla – urzędował w powiecie i podlegając władzy prefekta wykonywał jego zarządzenia. Na czele municypialności stał prezydent, a na czele gminy miejskiej – burmistrz, podległy podprefektowi (w stolicach departamentów: prefektowi). Jego zadaniem było administrowanie miastem i nadzór nad policją. Naczelnikiem gminy wiejskiej był wójt (najczęściej dziedzic), wyłoniony przez prefekta, nie pobierający pensji i sprawujący funkcje administracyjne i policyjne. Ówczesne organa samorządowe to rady municypialne, wiejskie i miejskie. Do zadań pierwszych należało układanie budżetu i rozkład ciężarów publicznych. Miejskie miały mniej kompetencji, zaś wiejskie ściśle podlegały władzom administracyjnym.





Konstytucja Królestwa Polskiego

Owa nadana przez cara konstytucja wprowadziła rady wojewódzkie. Ich członkowie byli wybierani przez sejmiki i zgromadzenia gminne – ich zadaniem było pilnowanie porządku prawnego w województwie i funkcje wyborcze. W skład komisji wojewódzkich wchodził prezes, pięciu komisarzy zasiadających i 4 – 7 komisarzy delegowanych. Wprowadzono podział na wydziały odpowiadające komisjom rządowym. Działające jedynie w okresie konstytucyjnym Królestwa Polskiego, rady wojewódzkie pochodziły z wyboru sejmików i zgromadzeń gminnych. Aleksander Wielopolski zrealizował ukaz carski z 1861 roku o radach gubernialnych, powiatowych i miejskich (w większych miastach). Nie udało się powołać tych pierwszych, mających się zajmować sprawami gospodarczymi. Rady powiatowe miały przeprowadzać inwestycje w powiatach, zaś w kompetencjach rad miejskich leżały sprawy gospodarcze miast. Istniały gminy zbiorowe (w pozostałych zaborach jednowioskowe). Wybuch powstania styczniowego przerwał działalność samorządową w Królestwie Polskim. Ukaz z 1864 roku wprowadził gminy wiejskie złożone z wsi (lub gromady), dworu i osady. Funkcje uchwałodawcze miało pełnić zebranie gminne i zebrania gromadzkie, zaś władza wykonawcza została w rękach wójta i ławników (wybranych przez zebranie gminne). Wójt, mający do pomocy pisarza gminnego, zajmujący się sprawami gminy, podlegał naczelnikowi powiatu, nadzorującemu samorząd gminy. Pomocnikiem wójta był sołtys. Zebrania gminne miały za zadanie podejmować uchwały i wybierać urzędników – w tym sądowych. Na czele gromady stał sołtys wybrany na zgromadzeniu gromadzkim. Królestwo Polskie zostało wyłączone spod reformy ziemskiej 1864 roku, polegającej na wprowadzeniu ziemstw gubernialnych i powiatowych. Wyłączone były również spod reformy z 1870 o samorządzie miejskim. Zdaniem Izdebskiego prawo zaborcze było krokiem milowym w rozwoju polskiego samorządu, ale najwięcej zależało tu od samych Polaków.

,, […] samorząd gminy był po powstaniu styczniowym jedyną instytucją ustrojową dopuszczającą wpływ społeczności lokalnych na sprawy publiczne'' – A. Korabowicz, W. Witkowski ,,Historia ustroju i prawa polskiego (1772 – 1918)'', Zakamycze 1998, s 140.




Konstytucje Rzeczypospolitej Krakowskiej (1815, 1818, 1833)

W konstytucjach owych brak rozróżnienia między gminami miejskimi i wiejskimi. Na czele gminy stał wybieralny wójt. Jego kadencja trwała najpierw dwa lata, później – sześć lat. Senat sprawdzał kwalifikacje kandydatów – wymagano od nich umiejętności mówienia i pisania po polsku. Gminy miały duże uprawnienia administracyjne i częściowo sądowe. W 1839 roku Konferencja Rezydentów, za pośrednictwem Senatu, zastąpiła wójtów komisarzami dystryktowymi (w samym Krakowie działali komisarze cyrkułowi). Komisarze owi, podporządkowani Dyrekcji Policji, mieli uprawnienia administracyjne, policyjne i sądowe. Rosnący zanik swobód demokratycznych w Rzeczpospolitej Krakowskiej, doprowadził do zaniku samorządu terytorialnego.





Konstytucja marcowa (17 III 1921)

,,Rzeczpospolita Polska, opierając swój ustrój na zasadzie szerokiego samorządu terytorialnego, przekaże przedstawicielom samorządu właściwy zakres ustawodawstwa, zwłaszcza z dziedziny administracji, kultury i gospodarstwa'' – cyt. za: Izdebski.

Pierwsza konstytucja II Rzeczpospolitej zapowiadała autonomię województw (pierwsze z nich tworzono już w 1919 roku, na mocy statutu z 1920 roku częściowa autonomia przysługiwała Śląsku). Podział na województwa miał być tymczasowy – do lat 1938 – 1939. W 1922 roku wyszła ,,ustawa eksportowa'' o zasadach powszechnego samorządu wojewódzkiego; (zwłaszcza dla województw: lwowskiego, tarnopolskiego i stanisławowskiego), miała ona wyłącznie uzyskać dla Polski przychylne stanowisko Ententy w sprawie granic. W rzeczywistości samorząd terytorialny istniał tylko tam, gdzie był już przed I wojną światową (poznańskie, pomorskie i śląskie). Kompetencje samorządów były stopniowo ograniczane, zwłaszcza po 1926 roku. W roku 1928 ogłoszono zasadę domniemania kompetencji administracji rządowej, co było krokiem w stronę centralizacji. Ponadto wzmocniono samorządowe władze wykonawcze kosztem uchwałodawczych. Istniał podział na 17 województw dzielących się na powiaty, gminy miejskie i wiejskie o prawach samorządu terytorialnego. Mogły łączyć się w związki dla przeprowadzenia zadań samorządowych (np. związki miast).





Konstytucja kwietniowa (25 IV 1935)

W myśl owej autorytarnej konstytucji, samorząd stał się częścią administracji państwowej, obok administracji rządowej i samorządu gospodarczego. Zachowano podział na województwa, powiaty, gminy miejskie i wiejskie. (Samorząd dzielił się na wojewódzki, powiatowy i gminny). Już 23 marca 1933 roku weszła w życie ustawa scaleniowa o częściowej zmianie ustroju samorządu terytorialnego. Miała ona na celu unifikację ustrojową wszystkich samorządów w Polsce, poza obszarem Śląska. Nie objęła samorządu wojewódzkiego, który funkcjonował na starych zasadach w byłym zaborze pruskim. Nowa konstytucja wprowadziła jednolite nazwy i ustrój, oparty na podziale organów na stanowiące (stanowiące i kontrolujące), oraz wykonawcze (zarządzające i wykonawcze). Do organów stanowiących zaliczano: rady gminne, miejskie i powiatowe (wcześniej w byłych zaborach pruskim i rosyjskim działały sejmiki powiatowe). Organami wykonawczymi były: zarządy gminne (na czele z wójtem) i miejskim (na czele z burmistrzem lub prezydentem, wybieranymi przez radę, ale musieli być zatwierdzeni przez władze państwowe), oraz wydziały powiatowe (na czele ze starostą). Ten ostatni urząd (według Izdebskiego: ,,Organ rządowej administracji ogólnej'') działał również w większych miastach liczących powyżej 25 000 ludzi.

,,Gminy miejskie mogą tworzyć w warunkach oznaczonych ustawą powiat lub województwo grodzkie'' - ,,Encyklopedia Powszechna Wydawnictwa Gutenberga tom 21 (uzupełniający) A- M''.

Wnioski

Podsumowując: poszczególne konstytucje różniły się stopniem rozwoju swobód samorządowych. Największa była rola samorządów w okresie popowstaniowym i na początku II RP. Później była ograniczana na rzecz centralizacji.




Bibliografia

Kallas M. ,,Historia ustroju Polski'', Warszawa 2006 r.
,,Konstytucja 17 marca 1921'' [w]: ,,Encyklopedia Powszechna Wydawnictwa Gutenberga tom 8 Kolejowe sądy rozjemcze do Laud'', Kraków
,,Konstytucja z 23 kwietnia 1935'' [w]: ,,Encyklopedia Powszechna Wydawnictwa Gutenberga tom 21 (uzupełniający) A – M'', Kraków
Korabowicz A., Witkowski W. ,,Historia ustroju i prawa polskiego (1772 – 1918)'', Zakamycze 1998 r.
Łojek J. (oprac.) ,,Konstytucja 3 Maja'', Lublin 1981 r.
















wtorek, 25 sierpnia 2015

,,Polska bajka ludowa w układzie systematycznym tomy I - II''




O prof. Julianie Krzyżanowskim (1892 – 1976) dowiedziałem się w pierwszej klasie liceum na zajęciach prowadzonych przez polonistkę Evę ov Vinex, która mówiła mojej klasie o tzw. sinusoidzie Krzyżanowskiego. Jest to wykres ilustrujący, w której epoce przykładano większą wagę do wartości duchowych, a w której do materialnych. I tak najbardziej materialistyczne, zdaniem Krzyżanowskiego epoki to: starożytność, renesans, oświecenie, pozytywizm i okres międzywojenny (wykres kończy się na roku 1939), zaś najbardziej uduchowione były: średniowiecze, barok, romantyzm i Młoda Polska. W 2005 r. studiując historię na Uniwersytecie Szczecińskim czytałem jak prof. Jerzy Robert Nowak w haśle ,,'Autorytety' w Polsce'' w ,,Encyklopedii Białych Plam'' krytykował min. Krzyżanowskiego, twierdząc, że ten aby przypodobać się komunistom kłamał, że Henryk Sienkiewicz w swojej twórczości inspirował się literaturą rosyjską, lecz nie umiał tego udowodnić.



Dwa tomy pracy naukowej Krzyżanowskiego ,,Polska bajka ludowa w układzie systematycznym'' przeczytałem w sierpniu 2015 roku, jednak już znacznie wcześniej poznawałem poszczególne utwory uwzględnione w tym zbiorze.



W trzeciej klasie szkoły podstawowej omawiałem baśń o zakładzie Wiatru ze Słońcem o to, kto skłoni człowieka do zdjęcia kurtki. Wiatr na próżno usiłował zerwać z człowieka odzienie, zaś dopiero Słońce swymi promieniami nakłoniło człowieka do rozebrania się. W gimnazjum, czytając książkę ,,Herby, legendy, dawne mity'' Marka Derwicha i Marka Cetwińskiego znalazłem w niej liczne odniesienia do omawianej pracy Krzyżanowskiego, w których Autorzy dopatrywali się reliktów zaginionej mitologii słowiańskiej. W 2005 r. czytając ,,Sagę o wiedźminie'' Andrzeja Sapkowskiego, natknąłem się na potwora zwanego zjadarką, oraz na ludożercę – Leśnego Dziadka, który chciał zgwałcić i pożreć wiedźminkę Cirillę. Czytając pracę Krzyżanowskiego dowiedziałem się, że zjadarka to inne określenie jędzy zjadającej dzieci, oraz, że w polskich baśniach ludowych wcale nie brakuje kanibali (!), tylko w szkole o tym się nie mówi. Wreszcie na studiach ksiądz na kazaniu opowiadał anegdotę o góralu, który mimo ostrzeżeń przechodnia piłował gałąź, na której siedział. Gdy spadł, uznał, tego kto go ostrzegał za proroka – również tę historię, w wersji bardziej rozbudowanej, można znaleźć u Krzyżanowskiego.




Książka porusza niezwykle ciekawą tematykę, jest to jednak dzieło naukowe, napisane specjalistycznym językiem, przy zastosowaniu minimalistycznych opisów – niektórych Czytelników mogłoby to odstraszyć od lektury. Mimo to, moim zdaniem warto ją przeczytać, jest to bowiem prawdziwa kopalnia pomysłów przydatnych w pisaniu fantasy. Jako Polak jestem dumny z genialnej wyobraźni swoich rodaków. 





poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Masoneria

,, [...] – O tym się nie mówi, ale masoni w Meksyku i Portugalii poczynali sobie nie lepiej, niż naziści w Niemczech, a bolszewicy w Związku Radzieckim – powiedział Dziadek. – Dodatkowo ogłupiają ludzi różnymi ‘bzdetami’, z których New Age jest najnowszą, zbijając na tym dużo pieniędzy i są chorzy z nienawiści do Kościoła niczym czterystu J. Urbanów i sześciuset R. Kotlińskich’’ - ,,Dom’’.




O masonerii (wolnomularstwie) dowiedziałem się po raz pierwszy w latach 90 – tych XX wieku czytając katolickie czasopismo ,,Miłujcie się!'' Dowiedziałem się wówczas, że jest to organizacja wroga Kościołowi, której dziełem jest pseudoreligijny ruch New Age, i że przynależność do niej powoduje ekskomunikę. Również mój katecheta, pan Andreus ov Leovishiner ostrzegał przed tą organizacją. Twierdził, że masonem – członkiem Klubu Bilderbergu jest polityk Andrzej Olechowski; jeden z ojców założycieli Platformy Obywatelskiej, że ,,co czwarty Amerykanin to mason'', zaś w 2005 r. dał mi artykuł o słynnych masonach z ,,Nowej myśli polskiej''. Dowiedziałem się z niego, że masonami byli min. Garibaldi, markiz Pombal, Churchill, Franklin Delano Roosevelt, Obregon, Calles, Wieniawa – Długoszewski, Somoza, Fredro, Goethe, Ford i Mozart. Pan Leovishiner mówił mi również o bawarskich Iluminatach, czcicielach Lucyfera, którzy chcieli w XVIII wieku zjednoczyć Niemcy mordując udzielnych władców. W liceum dyskutowałem o masonach z nauczycielami – historii (panem Ravialusem ov Simajdisem, któremu pokazałem artykuł z ,,Miłujcie się''!) i języka polskiego – panią Evą ov Tomas i panem Jaroslavusem ov Einkupisem – zagorzałym antyklerykałem i zwolennikiem masonerii, oraz ze znajomymi – panem Voytakusem ov Viernitisem i Filipusem ov Falconiusem. W sporach z obrońcami masonerii, kiedy podawałem argument o zbrodniczej przeszłości tej organizacji, często mówiono, że ludzie Kościoła też mordowali. Jednak Kościół katolicki za pontyfikatu św. Jana Pawła II i jego następców, odważnie i rzetelnie rozliczył się z własnymi grzechami i błędami. Nic mi nie wiadomo, aby masoni uczynili podobnie, przepraszając np. za zbrodnie prezydenta Meksyku Eliasa Plutarco Callesa.
Jeśli będą wam mówić, że jestem masonem i propaguję New Age – nie wierzcie. Z masonerią nie mam i nie chcę mieć nic wspólnego. W Polsce jest ona tematem tabu, niefrasobliwie wrzucanym do bardzo pojemnego worka z napisem ,,Teorie spiskowe''. Ci, którzy mówią o masonach z katolickiego punktu widzenia są ośmieszani i marginalizowani (sam tego doświadczyłem, gdy mój zbiór opowiadań ,,Dom'' był atakowany z powodu krytyki masonów przez ich pewnego apologetę). Czasem w nagrodę za ostrzeganie przed masonerią można zostać w Polsce oskarżonym o antysemityzm (fałszywy stereotyp, że każdy Żyd to mason). Niektóre twierdzenia na jej temat faktycznie bywają przesadzone np. twierdzenie o tym, że masoneria zniszczyła husarię (odsyłam do fanpage'a ,,Historyczne bzdury'' na Facebooku), czy współczesne legendy o współpracy Iluminatów z Reptilianami, jednak Kościół ma słuszne powody, by również w naszych czasach ostrzegać wiernych przed masonerią jako ,,Antykościołem''; narzędziem szatana. Należy więc zapytać, jakie są to dowody, pomijając, że jest to organizacja tajna.
Wolnomularstwo nie uznaje Boga osobowego, odrzuca Jezusa Chrystusa jako Jedynego Zbawcę Człowieka. Tytuł ,,Wielki Architekt Świata'' w rzeczywistości rezerwuje dla Lucyfera, a nie Boga, choć wiedzą o tym tylko masoni najwyżsi stopniem. Pod pozorami szerzenia tolerancji (współcześnie rozumianej jako akceptacja dla wszelkich dewiacji) zajadle zwalczają Kościół katolicki; w historii XVIII – XX wieku posuwając się nawet do ludobójstwa (terror Pombala w Portugalii, rewolucja francuska etc). Masoni praktykują okultyzm (ich rytuały inicjacyjne czerpiące z religii pogańskich są sprzeczne z pierwszym przykazaniem Dekalogu), popierają synkretyzm i indyferentyzm religijny, który w dobie wojen religijnych dobrze się sprzedaje pod płaszczykiem tolerancji. ,,Nasz ostateczny cel jest ten sam, co Woltera i Rewolucji Francuskiej: unicestwienie raz na zawsze katolicyzmu, a nawet samej idei chrześcijańskiej […]'' - głosiła instrukcja włoskich masonów z 1819 r. ,,Naszym celem jest zatknięcie sztandaru na wszystkich kościołach i na Watykanie. Przyjdzie czas, gdy Chrystus, Pan Niebios, kłaniać się będzie Panu naszemu, Panu ziemi'' – mówił z kolei wielki mistrz loży genueńskiej w 1880 r.
Masoneria optuje również za aborcją; jest światowym lobby aborcyjnym (obserwatorzy z Rotary Club byli na konferencji w Kairze w 1993 r.), eutanazją, homoseksualizmem (karaniem tych co uznają go za grzech), sektami, teozofią, antropozofią, niebezpieczną dla życia duchowego dzieci i młodzieży pedagogiką waldorfską, filozofiami Wschodu, manicheizmem, liberalizmem, laicyzmem, ślubami cywilnymi i rozwodami, zniesieniem celibatu, kapłaństwem kobiet, feminizmem, reklamami używek, subkulturami a ponadto zwalcza media katolickie i zmierza do utworzenia Rządu Światowego. Wszystko to można znaleźć w mediach głównego nurtu jak: TVN czy ,,Gazeta Wyborcza''. Dodać należy, że nie każdy kto podziela takie poglądy, automatycznie jest masonem, składają się one jednak na ,,postawę masońską''.
Negatywne stanowisko Kościoła wobec masonerii pozostaje niezmienne od XVIII wieku, czynią oni bowiem zło pod pozorami dobra. Przeciw masonom wypowiadali się papieże: Benedykt XIV, Klemens XIII, Pius VI, Pius VII, Leon XII, Pius VIII, Grzegorz XVI, bł. Pius IX, Leon XIII, św. Pius X, Pius XI, Pius XII i św. Jan Paweł II. Obrońcy masonerii podają argument o przynależności do niej wybitnych twórców kultury czy działaczy niepodległościowych. Nawet oni, choć zasłużeni, nie zmieniają faktu, że postawa masońska jest niebezpieczna duchowo. Być może, diabeł poprzez masonerię wybiera ludzi dobrych, aby uczynić ich złymi? Wśród nawróconych masonów znalazł się bł. Bartolo Longo, który z kapłana szatana, stał się gorliwym czcicielem Maryi i propagatorem Różańca.




Śniło mi się, że:

- uciekałem z Mamą przez pół miasta, bo masoni chcieli mnie zabić,
- na dnie morza żyli masoni podobni do ryb głębinowych, jeden z nich, mimo nienawiści do Boga, uratował świat przed mającym go zniszczyć kataklizmem,
- Lajos Kossuth był masonem.


P. S. Posta opracowałem korzystając z materiałów zamieszczonych na katolickiej stronie ,,Encyklopedia zjawisk XXI wieku OKIEM''. 

niedziela, 23 sierpnia 2015

Koza obdarta ze skóry




,,Ja koza rogata, do pół boku obdarta,
Pobodzę rogami, przydepcę nogami,
Kto przyjdzie , to go zjem'' - wierszyk powtarzany w zabawie przez dzieci z okolic Lwowa [w]: Julian Krzyżanowski ,,Polska bajka ludowa w układzie systematycznym tom II''