środa, 19 lutego 2014

Alchemia

,,Przysięgam na niebo, na ziemię, na światło, na ciemności; przysięgam na ogień, na powietrze, na wodę, na ziemię, przysięgam na wysokość nieboskłonu, , na głębokość ziemi i na otchłań Tartaru, przysięgam na Merkurego i na Anubisa, na szczekanie smoka Szerkuroborosa i trzygłowego psa Cerbera, strażnika piekieł, przysięgam na sternika, który przewozi przez wody Acheronu, przysięgam na trzy Parki, na Furie i na maczugę, że nie wyjawię tych słów nikomu z wyjątkiem mojego uroczego i szlachetnego syna. A teraz idź, poszukaj rolnika i spytaj go jakie posiał ziarno i jakie zebrał plony. Dowiesz się od niego, że kto sieje pszenicę, zbierze pszenicę, kto sieje jęczmień zbierze jęczmień. To doprowadzi cię do samej idei stwarzania i zapładniania. Pamiętaj, że człowiek sprawia, że rodzi się człowiek, lew sprawia, że rodzi się lew, a pies rodzi psa. Tak samo złoto tworzy złoto. Oto cała tajemnica!’’ – słowa Ammaela do bogini Izydy.



O alchemii prawdopodobnie po raz pierwszy dowiedziałem się czytając w pierwszej klasie gimnazjum książki popularnonaukowe o chemii. Kiedy byłem dużo młodszy widziałem też w telewizji film czy serial ,,Panna z mokrą głową'' na podstawie powieści Kornela Makuszyńskiego i oglądając go natknąłem się na wzmiankę o alchemii. W pierwszej klasie liceum, ucząca mnie chemii, pani Isabeliana ov Oleien poleciła napisać życiorys wybranego chemika lub alchemika (zdecydowałem się na św. Alberta Wielkiego). Na pierwszym roku studiów przeczytałem hasło ,,Alchemia'' pióra o. Aleksandra Posackiego w ,,Encyklopedii 'Białych Plam'''. W 2009 r. pod wpływem trylogii Andrzeja Pilipiuka sięgnąłem po książkę Andrea Aromatico ,,Alchemia. Nauka czy magia’’ (z niej to pochodzi motto niniejszego wpisu). Uspokajam, że zainteresowałem się alchemią jedynie na krótko i to tylko jako zjawiskiem historyczno – kulturowym – szczególnie interesowało mnie zrozumienie powodu zastrzeżeń ze strony Kościoła (żeby w XXI wieku praktykować alchemią musiałbym chyba upaść na głowę).



Alchemia to sięgająca starożytnego Egiptu dziedzina wiedzy z pogranicza nauki i magii, z której w XVII wieku wyłoniła się współczesna chemia. Alchemicy, nazywani w średniowieczu ,,filozofami ognia'' (ze względu na używanie ognia w pracy) wyznawali specyficzną, zabarwioną okultyzmem filozofię, zwaną ,,hermetyzmem'' (podwaliny pod nią położyć legendarny Hermes Trismegistos). Stawiali sobie za cel wynaleźć kamień filozoficzny umożliwiający transmutację ołowiu w złoto (obecna nauka potrafi zamieniać w złoto znacznie bardziej drogocenną platynę), panaceum, eliksir nieśmiertelności i uniwersalny rozpuszczalnik. Posługiwali się niezrozumiałymi dla wtajemniczonych symbolami np. ,,zielony lew'' oznaczał siarkę, używali też takich szkalnych naczyń jak retorty, czy alembiki. Często korzystali z mecenatu koronowanych głów, takich jak Stefan Batory, Zygmunt III Waza, czy cesarz Rudolf II Habsburg (w Pradze istnieje zabytkowa Złota Uliczka, gdzie niegdyś mieściły się pracownie alchemików). Wielu było wśród nich oszustów, ale niektórzy dokonali też wartościowych odkryć. Z żargonu alchemików pochodzą określenia ,,adept', ,,wiedza radosna''' i ,,kwintensencja'', zaś nazwa popularnego wydawnictwa ,,Rebis'' również ma prawdopodobnie alchemiczne korzenie.


Wśród znanych alchemików byli: Bolos z Mendes, zwany Pseudo – Demokrytem (pierwszy znany alchemik), Ge – Hong (pierwszy znany alchemik chiński), Zosimos (autor starożytnego kompendium wiedzy alchemicznej), Arab Geber (badał chlorek amonu, biel ołowianą, kwas octowy i azotowy), perski lekarz Razes (jako pierwszy wykorzystał gips do opatrywania złamań), Pseudo – Geber z Hiszpanii (kwas siarkowy), wybitny muzułmański lekarz Awicenna (Ibn Sina), który uznał daremnośc poszukiwania kamienia filozoficznego, św. Albert Wielki – pierwszy alchemik europejskiego średniowiecza (działał w dobrej wierze, traktując alchemię jako gałąź nauki, o co jako do człowieka średniowiecza trudno mieć doń pretensję), Nicolas Flammel i jego żona Pernille, Kacper Bakałarz (pierwszy polski alchemik), Olbracht Łaski, renesansowi, polscy medycy Józef Struś i Wojciech Oczko, szwajcarski medyk Paracelsus (twórca jatrochemii i odkrywca choroby pylicy, który wierzył w duchy żywiołów, tzw. ,,elementale'') i najsłynniejszy polski alchemik – Michał Sędziwój (jako pierwszy odkrył tlen, Jan Matejko uwiecznił go na słynnym obrazie jak pokazuje złoty gwóźdź Zygmuntowi III Wazie i jego dworzanom). Według legendy alchemiczką była sama królowa Kleopatra, która jakoby popisywałą się swoim bogactwem pijąc … perły rozpuszczone w winie (obecna nauka potrafi rozpuszczać perły, ale uzywany do tego środek jest trujący). Niegdyś za alchemika i maga był uważany wybitny, średniowieczny, kataloński filozof i misjonarz bł. Rajmund Lull, ale nowsze badania obaliły to błędne mniemanie. Alchemia ostatecznie przestałą być uważana za naukę w XVII wieku za sprawą dzieła ,,The Sceptical Chymist'' angielskiego uczonego Roberta Boyla. Mimo to jeszcze w XVIII wieku żył włoski alchemik – szarlatan Cagliostro (właściwie: Giuseppe Balsamo), który był min. w Polsce, gdzie pewien szlachcic zdemaskował jego oszustwa. Jeszcze w pierwszej połowie XX wieku (sic!) żył francuski alchemik Fulcanelli (pseudonim wziął od rzymskiego boga ognia Wulkana).



Można też by wymienić alchemików legendarnych takich jak: pierwszy z nich – Hermes Trismegistos (,,Hermes Po Trzykroć Wielki'') – wymyślony z wyniku euhemeryzacji egipskiego Thota i greckiego Hermesa, autor dzieła ,,Szmaragdowa Tablica (Tabula Smaragdina)'', renesansowy, niemiecki alchemik Faust, znany z paktu z diabłem Mefistofelesem (jego historycznym pierwowzorem był Cornelius Agryppa) i najsłynniejszy polski czarownik Twardowski, o którym Tadeusz Szaja napisał w wierszu: ,,I pan czas zaklęty w wieżystej sylwetce / Starego Krakowa nuci jakiegoś poloneza / To wielki alchemik pan Twardowski / Szepcze mu do ucha niezbyt cenzuralne fraszki...'' - Tadeusz Szaja ,,Szary człowiek w adwencie''. Twardowski miał uzyskiwać wodę w proszku i zgromadzić całe srebro w Olkuszu. Z kolei w mitologii chińskiej występuje taoistyczny bóg – alchemik zwany Mistrzem Purpurowej Sosny (chińskie: Chisongsi), który daje eliksir nieśmiertelności Boskiemu Rolnikowi Chong. W polskich legendach w Starym Sączu widuje się ducha mistrza Sędziwoja.



Mimo, że pierwszy europejski alchemik był biskupem cieszącym się dużym autorytetem (w 1931 roku Albert Wielki został kanonizowany przez Piusa XI), już w średniowieczu Kościół był zmuszony uznać hermetyzm za niezgodny z doktryną katolicyzmu. Powodem były nie tylko liczne, alchemiczne oszustwa, ale też wiara w ducha pośredniczącego między Bogiem a ludźmi, którego należało zamknąć w kamieniu filozoficznym, związki z kabałą i astrologią, oraz wchodzenie w Boskie kompetencje poprzez poszukiwanie eliksiru nieśmiertelności i próby stworzenia sztucznego człowieka – homunkulusa (opis stworzenia Homunkulusa przez Fausta, pióra Goethego jest zadziwiająco aktualny dziś w dobie in vitro.) Kościelna krytyka hermetyzmu była jedną z przyczyn porzucenia alchemii jako nauki w XVII wieku i zastąpienia jej prawdziwą chemią. Do hermetyzmu nawiązuje założona w XVII wieku i istniejąca do dzisiaj gnostycka sekta różokrzyżowców. W XX wieku brytyjski satanista Aleister Crowley napisał powieść fantasy ,,Atlantyda zaginiony kontynent'', w której ważną rolę w życiu Atlantydy odgrywały alchemia i magia seksualna, zaś szwajcarski psychoanalityk i okultysta Carl Gustav Jung wykorzystywał symbolikę alchemiczną do opisu przemian w psychice (watykański dokument ,,Jezus Chrystus dawca wody żywej'' z 2003 roku ostrzega przed Jungiem jako przed jednym z ojców założycieli New Age).



Alchemia często pojawia się w literaturze fantasy. Lovecraft napisał horror o francuskim alchemiku zwanym Sorcier, który żył od średniowiecza do XX wieku, aby dokonywać zemsty na znienawidzonym rodzie. Na wielki bal zorganizowany w Moskwie przez Wolanda przybył min. XVII – wieczny cesarz Rudolf II, który żywo interesował się alchemią. W ,,Srebrnym krześle'' C. S. Lewisa występują mieszkające pod ziemią duchy żywiołów – salamandry (ogień) i gnomy (ziemia), w których istnienie wierzył Paracelsus. W ,,Czarnoksiężniku z Lemurii'' Lina Cartera lemuryjski alchemik Odim Phon wynalazł metal lżejszy od powietrza (polskiemu czytelnikowi nasuwa to skojarzenia z wynalzkiem Geista z ,,Lalki'' Bolesława Prusa). Znak AURYN z ,,Niekończącej się historii'' Michaela Ende jest częściowo wzorowany na alchemicznym symbolu wężu Uroborosie, który pojawia się również w ,,Pani Jeziora'' Andrzeja Sapkowskiego. Środowiska chrześcijańskie krytykują ,,Harrego Pottera i Kamień Filozoficzny'' za występowanie w nim historycznego, średniowiecznego, francuskiego alchemika i filantropa, Nicolasa Flammela i jego żony Pernille. Pan Andrzej Fiderkiewicz, prawosławny apologeta Harrego Pottera twierdzi, że Albus Dumbledore symbolizuje albedo, Syriusz Black – nigredo, zaś Rubeus Hagrid – rubedo. Magia w ,,Sadze o Wiedźminie'' w dużej mierze opiera się na mocy żywiołów (elementalizm) podobnie jak alchemia. W świecie wiedźmina alchemicy wytwarzają trutki na szczury (magia jako ekwiwalent nauki), zaś Geralt i inne wiedźminy, aby widzieć w ciemności zażywają eliksiry. W ,,Trylogii husyckiej'' występuje trucizna ,,perferro'' (łac. ,,przez żelazo'') zabijająca dopiero po zranieniu żelazem, oraz ,,aurum potabile'', czyli płynne złoto. W trylogii Andrzeja Pilipiuka ,,Kuzynki – Księżniczka – Dziedziczki'' jednym z głównych bohaterów jest alchemik Michał Sędziwój i jego uczennica Stanisława Kruszewska. Traktują oni alchemię jako sposób uszlachetniania charakteru poprzez pracę naukową i walczą z Bractwem Drugiej Drogi, które dla zdobycia nieśmiertelności jest gotowe mordować niewinnych ludzi. Wreszcie w popularnej, belgijskiej kreskówce o smerfach, czarownik Gargamel chce zamienić niebieskie skrzaty w złoto (raz mu to się nawet udaje).



W pisanej przeze mnie mitologii slawianistycznej, występuje płynne srebro, które wypite czyni krew człowieka trującą dla wąpierzy i złydni – pijących krew potworków podobnych do larw ważki. W fantazji ,,Córka węża’’, tytułowa bohaterka, rusałka Bogna Nowicka wychowująca się wśród ludzi, wyjechała na wakacje do Starego Sącza. Rozmawiała z duchem alchemika Michała Sędziwoja, który opowiadał jej o swym pobycie na dworach Zygmunta III Wazy i cesarza Rudolfa II Habsburga. Dowiedziała się, że ten ostatni władca – zapalony mag i alchemik odbywał podróże w czasie, oraz na inne planety. Bawił na Wenus, Marsie, Saturnie i na Jowiszu, gdzie dostał się karetą wyrzeźbioną w wielkiej bryle czerwonego kamienia, którą ciągnęły orły, albo gryfy. Mistrz Sędziwój opowiadał jak na Śląsku zamienił w kamień rozbójnika Czarnego Pawła. Opowiadając o swej pracy, alchemik powiedział:

,,Badacz Natury powinien być jak sama Natura: wiarygodny, skromny, cierpliwy, stały itd., a co najważniejsze, pobożny, bogobojny i nie może szkodzić bliźniemu’’1.



Śniło mi się, że:

- Michał Sędziwój chciał z ciała bazyliszka żyjącego w ruinach zamku w Starym Sączu, uzyskać paliwo do statku kosmicznego mającego polecieć na Księżyc,
- gdzieś w gospodzie na bezdrożu we współczesnej Polsce spotkali się Michał Sędziwój, Panna z Mokrą Głową i ubrana na fioletowo Baba Jaga,
- pewien gawial był alchemikiem,
- czerwona rtęć jest obecnie używana do produkcji maści na ból stawów.

1 Cytat pochodzi z książki Andrea Aromatico ,,Alchemia nauka czy magia''

poniedziałek, 17 lutego 2014

Akademia Lagadyjska




,,Akademia Lagadyjska’’ - fantazja z 1999 roku o grupie współcześnie żyjących, polskich pseudonaukowców, przeprowadzających zwariowane ,,badania''. Nazwę zaczerpnąłem z ,,Podróży Guliwera'' Jonathana Swifta. W Lagado, stolicy królestwa Balnibarbi mieścił się ośrodek naukowy, w którym min. pracowano nad ,,recyklingiem'' ludzkich odchodów i nad wykorzystaniem świń w oraniu pola. Wymyśleni przeze mnie pseudonaukowcy mieli różne dziwne pomysły, od śmiesznych do strasznych. Próbowali strzelać z broni palnej używając proszku do prania zamiast prochu strzelniczego. Wykupili całą aptekę i zmieszali ze sobą wszystkie lekarstwa, aby otrzymać panaceum. Przeprowadzili sekcję leśniczego i plażowicza, myśląc, że to przedstawiciele nowych gatunków człowieka; człowiek leśny (Homo silvestris) i człowiek nadmorski (Homo maris). Podpalili sklep spożywczy, aby prześledzić proces spalania zgromadzonych w nim towarów. Wykupili sklep zoologiczny, aby móc przeprowadzić sekcję wszystkich zwierząt. Zamontowali pistolety w podeszwach butów i nazwali to ,,wystrzałowymi butami''. Pojechali też na plażę, aby prowadzić badania antropologiczno – etnograficzne nad wylegującymi się tam ludźmi, określić styl architektoniczny zamków z piasku i przeprowadzić wywiad z ratownikiem, co omal nie skończyło się utonięciem pewnej osoby.



W fantazjach o Ordanie z Brustaborga, w asarmackim grodzie Carodunie znajdowała się renomowana Akademia Legetyjska nosząca swą nazwę od wenedyjskiego herosa Legeta. Był to miejscowy odpowiednik Uniwersytetu Jagiellońskiego. 

niedziela, 16 lutego 2014

Akademia dr Strzykawki

,,Akademia dr Strzykawki’’ - fantazja z 1996 roku o przygodach wybitnego polskiego uczonego i jego wychowanków. Jednym z pierwowzorów dr Strzykawki był pan Ambroży Kleks (w klasie czwartej omawiałem na języku polskim ,,Akademię Pana Kleksa''), innym zaś szalony naukowiec z kreskówki Disneya, który przeszczepiał zwierzętom … cienie. Doktor Jan Strzykawka, którego później przechrzciłem 



na prof. dr hab. Jana Schtroisemana był zoologiem i paleontologiem. Jego najbliższym przyjacielem był czarny, znający ludzką mowę skorpion Mateusz (jego pierwowzorem był szpak Mateusz). Początkowo był chłopcem – nazywał się Matheo de Livingac i urodził się we Francuskiej Afryce Zachodniej jako syn 





gubernatora. Kiedy zastrzelił na polowaniu Królową Hien, jego posiadłość została zniszczona przez udręczoną przez białych kolonizatorów, afrykańską faunę (zwłaszcza hieny), zaś ludzie zostali pożarci (kamerdyner rodu Livingac zginął przebity na wylot dziobem marabuta). Chłopca uratował przed śmiercią otrzymany niegdyś od murzyńskiego czarownika amulet w postaci zasuszonego skorpiona. Matheo włożył go sobie pod język i sam stał się skorpionem. Błąkał się po Afryce aż został w kiści bananów zawleczony do Polski. Doktor znalazł go w warzywniaku i obronił przed rozdeptaniem przez przerażonych warszawiaków. Odtąd skorpion Mateusz zawsze podróżował w kieszeni doktora i swoim kolcem jadowym bronił jego portfela przed kieszonkowcami.
Doktor był mężczyzną w średnim wieku, szczupłym i wysokim. Miał czarne włosy, wąsy jak pan Michał Wołodyjowski i spiczastą brodę. Ponoć z profilu przypominał … Lenina. Prowadził w Warszawie akademię, w której nauczał chłopców biologii, ze szczególnym naciskiem na zoologię. Chłopcy jako lektury, zamiast ,,Pana Tadeusza'', czytali książki przyrodnicze np. z serii ,,Tajemnice zwierząt''. Wcześnie rano



 budziły ich zmutowane, 30 – centymetrowe rybiki cukrowe mające moc lekkiego rażenia prądem (przypominam, że w Akademii Pana Kleksa pobudka też nie należała do przyjemności...). Zamiast po schodach, wchodziło się na górę po … języku olbrzymiego karalucha, osiągającego rozmiary człowieka. Doktor wyhodował również takie pożyteczne zwierzęta jak: bombownika – kolorowego ptaka żywiącego się bombami (na potrzeby walki z terroryzmem), oraz … kota w aerozolu (widząc mysz wystarczyło zakręcić ogonem kota jak korbą, a wtedy wydostający się pod ciśnieniem strumień kocich soków żołądkowych, trawił gryzonia poza organizmem kota).




Doktor zabrał swoich uczniów na fermę glutoplazmy i paparyny (odpowiednik Fabryki Dziur i Dziurek). Glutoplazma była czymś w rodzaju ożywionej, wszystkożernej galarety, rozmnażającej się przez ,,pęcherzyki alkoholowe''. Paparyna zaś to były maleńkie, żyjące kulki z ostrymi zębami (mojemu kuzynowi Andreusowi ov Sienitikusowi nazwa ,,paparyna'' skojarzyła się z papryką). Po powrocie do akademii, okazało się, że budynek został opanowany przez morderczą, czarną (?) glutoplazmę. Wówczas doktor wziął glutoplazmojada (ssak podobny do mrówkojada), a ten zjadł intruza. (Scena częściowo zainspirowana kreskówką ,,Strachy z Transylwanii''). Nazwy owych stworów usłyszałem od kolegi w klasie czwartej.




Innym razem Jan Strzykawka i jego uczniowie odwiedzili Wieżę Ślimaka (Vioro Comara). Owa wieża przemieszczała się z miejsca na miejsce. W jej wnętrzu wielki jak pies ślimak z kominem na muszli nadzorował pracę aniołów bez powiek wytwarzających sny. Każdy sen podobny był z wyglądu do telefonu komórkowego starego typu. Motyw Wieży Ślimaka wykorzystałem w zmodyfikowanej formie przy pisaniu mitologii slawianistycznej.


Kiedyś dr Jan Strzykawka wyjął sobie z oczodołu oko i wysłał je na Marsa, aby badać pozaziemską faunę (min. krety z mackami ośmiornic). Po odzyskaniu oko zaprosił do akademii zwierzęta z filmów przyrodniczych, aby im opowiadać o faunie Marsa. Odbył również ze swymi wychowankami wyprawę badawczą do Brazylii. W slumsach Calicuao zaczerpniętych z wenezuelskiej telenoweli ,,Niebezpieczna'' , młodych badaczy atakowała mafia, lecz wszystko dobrze się skończyło. Ponadto wynalazł wehikuł czasu w celu badania dinozaurów (ponadto istniał plan, aby skorpion Mateusz cofnął się do 1933 roku i użądlił Hitlera). Uczony w celu walki z głodem zamierzał uczynić wydzieliny z nosa jadalnymi (pomysł pojawił się pod wpływem lektury ,,Podróży Guliwera'' Swifta). Mojej Mamie bardzo nie spodobał się ten pomysł, więc zastąpiłem go planami udomowienia większej liczby zwierząt, takich jak łosie, czy afrykańskie antylopy. 




Odpowiednikiem lalki Alojzego był Johny Kalesony – syn Frankensteina; szpetny chłopiec zbudowany z trupów, który miał zniszczyć akademię. Imię tego monstrum początkowo było przezwiskiem, które usłyszałem w szkolnej przebieralni.
Kiedy pokazałem Andreusowi ov Sienitikusowi jedną z ilustracji do swych fantazji, przedstawiającą ozdobny, złoty mikroskop, pomyślał, że to … krowa (sic!).

sobota, 15 lutego 2014

Oniricon cz. XIX

Śniło mi się, że:


- ktoś nazwał pragnienie zdeflorowania dziewicy ,,chcicą'',



- rozmawiając z Rosjaninem powiedziałem, że choć bardzo szanuję prawosławie, to nie wierzę w historyczność św. Ilji Muromca,



- brygadier pan Tadeusz zaczął opowiadać podwładnym o Bogu,



- władze Panem karząc Katniss Everdeen, przysłały do jej dystryktu koparki i zabrały piasek do wysypywania nic ulic Kapitolu, Katniss jechała na ciężarówce z piaskiem, a towarzyszył jej Murzyn,



- Ilja Muromiec wyruszył na Ural, aby obalić boga wiatru Wojpela, przez Słowian zwanego Strzybogiem, lecz nie udało mu się go pokonać,



- kiedy siedziałem na sedesie, podglądała mnie ubrana na czarno Helena Bławatska, a ja zerwałem się z sedesu i swoim ciężarem przygwoździłem ją do podłogi,



- mojego bloga komentowali jacyś muzycy heavy metalowi,



- kiedy do mojego domu przyszedł Adam ,,Nergal'' Darski wpadłem w histerię,
- istnieje syrop dla małych dzieci zapewniający kolorowe sny,
- na klatce schodowej zobaczyłem pudla z dwiema głowami (jedną z przodu, drugą z tyłu) i pogłaskałem go,



- zimą pojechałem nad pewne polskie jezioro gdzie panowała letnia pogoda; z jednej strony jezioro miało brzeg piaszczysty, a z drugiej taki jak w basenie, chciałem czołgać się po piasku do wody,
- idąc ulicą Śląską w Szczecinie zobaczyłem dołek w chodniku wypełniony do połowy obrzydliwą, czerwoną breją,



- powiedziałem, że nie chcę Cyganów mordować, ani nawet wysiedlać, że chciałbym im pomóc, ale nie wiem jak,



- napisałem w jednej ze swych książek, że Bławatska i Steiner grzeszyli wyobraźnią,



- pan Filipus ov Falconius powiedział, że nie wierzy w Jezusa, bo jego zdaniem Wielkanoc wymyślili poganie,



- rozbójnik złapał żabę, lecz ta uciekła mu do wody; zimą owa żaba spotkała kumaka górskiego o ludzkich, żółtych zębach,



- stary gąsior mający udzielić ślubu parze wilków, najpierw zamienił się w szopa pracza, a potem w niedźwiedzia; jako szop powiedział do basiora, aby dobrze się zastanowił, zanim się ożeni,



- Idi Amin Dada udał się w podróż do Europy (?), gdzie zakochał się w otyłej Murzynce pracującej w sklepie; oboje kąpali się jednocześnie w osobnych wannach, lecz dyktator był tak gruby, że nie mieścił się w wannie.

piątek, 14 lutego 2014

Ancylus




Ślimak Ancylus – w trzeciej klasie gimnazjum na lekcji geografii prowadzonej przez panią Jüstnę ov Šilichenovą dowiedziałem się, że prehistoryczny Bałtyk nosił nazwę Morza Ancylusa. Owa nazwa wywodzi się od żyjącego wówczas w morzu ślimaka z gatunku Ancylus fluviatilis. Myślałem wówczas, że ów ślimak nie ma polskiej nazwy i jest gatunkiem wymarłym. Jednak czytając w 2004 r. książkę o zwierzętach Słowacji dowiedziałem się, że ten ślimak po polsku nazywa się przytulik rzeczny i żyje do dzisiaj w wodach słodkich. W erze dziesiątej żył czarodziej Ancylus, który zamieniwszy się w ślimaka, nie potrafił już odzyskać ludzkiej postaci i zamieszkał w morzu, które na pamiątkę tego wydarzenia nazwano Morzem Ancylusa.


Arlekin i Walentynki

 W 2009 roku w mieszkaniu pani Pavlacicy ov S. przeczytałem komiks Neila Gaimana ,,Arlekin i Walentynki''. Jak łatwo się domyśleć, akcja toczy się 14 lutego, a bohaterem jest pochodzący z commedia dell'arte pajac Arlekin (franc. Arlequin, włoskie: Arlecchino). Pełniący funkcję nieszkodliwego trickstera Arlekin, każdą ze swych kochanek nazywający Kolombiną, dosłownie oddał swoje serce dziewczynie zwanej Missy, a potem ją śledził, aby zobaczyć, co ona zrobi z jego sercem (w końcu Missy przejęła rolę Arlekina). Na zakończenie chciałbym zacytować krótką charakterystykę tych postaci:


,, […] Postacie Arlekina i Kolombiny (zwanej też Arlekinettą) – służących, którzy pomagali kochankom – rozwinęły się we francuskiej odmianie commedia dell'arte. Z początku Arlekin był ubrany w łachmany, ale na przestrzeni lat jego kostium stawał się coraz bardziej wesoły i pstry. Kolombinę przedstawiano jako młoda dziewczynę i ukochana Arlekina'' – Bridget Daly (red) ,,Kim oni byli''?

Ajnu

,, […] Jomonowie przybyli do Japonii z Syberii. Być może byli przodkami Ajnów, stosunkowo nielicznego ludu, który zamieszkiwał północną część Japonii. W odróżnieniu od współczesnych Japończyków mężczyźni Ajnu mieli gęste włosy […]'' - Bridget Daly (red.) ,,Kim oni byli''?



Ajnu, który to etnonim oznacza ludzi, są niedobitkami rdzennej ludności Japonii, mieszkającymi na Sachalinie, Hokkaido, dawniej też na Wyspach Kurylskich i Kamczatce. Antropologicznie łączą w sobie cechy ras białej i żółtej (gęste owłosienie, włosy niekiedy faliste, jasna lub płowa skóra, skośne oczy bez fałdy mongolskiej, niekiedy w kolorze zielonobrązowym). Kobiety Ajnu tatuują sobie … duże, czarne wąsy (sic!), mężczyźni zaś używają pałeczek do podnoszenia wąsów w górę. Wyznają animizm, ważną rolę w ich kulcie odgrywają niedźwiedzie (niegdyś Ajnu rytualnie spożywali niedźwiedzie mięso). W ich wierzeniach występują charakterystyczne dla mitologii japońskiej demoniczne lisy. Mieszkają w osadach, zwanych ,,kotanami'', które budują nad wodą. Zajmują się głównie myślistwem i rybactwem, a także zbieractwem, w mniejszym stopniu hodowlą zwierząt i uprawą prosa. Lud ten, istniejący od 7 000 lat, od XVII wieku zmierza ku zagładzie. Ajnu z jednej strony byli mordowani przez Rosjan, z drugiej zaś wynaradawiani przez Japończyków (niestety również we współczesnej Japonii odmawia im się praw należnych mniejszości narodowej). Wielkie zasługi w badaniu tego ludu położył polski etnograf Bronisław Piłsudski (brat Józefa Piłsudskiego), którego potomkowie mieszkają w Japonii do dziś. Wielki polski zoolog, Benedykt Dybowski również prowadził badania nad Ajnu.




Wzmianki o Ajnu pojawiają się również w mojej twórczości. W poemacie ,,Milenium, czyli Nowe Triumfy'' Jena ov Blackeyova spotyka w Armagedonie Bronisława Piłsudskiego. W zbiorze opowiadań ,,Dom'' szef Dziadka, rozgniewawszy się swego pracownika, rzucił straszne przekleństwo na jego żonę, a swoją córkę. Sprawił, że w jej pochwie wyrósł żelazny potrzask. Dziadek poszedł ze swą wybranką do lekarza, a potem wziął kij od szczotki i włożył go do pochwy, po czym wyrwał razem z żelastwem. Ów dziwaczny dla Europejczyka motyw zaczerpnąłem właśnie z jednej z opowieści Ajnu. Z kolei w ,,Tatrze. Suplemencie'' w opowieści geparda Akkona Jubastina o ludach Azji, pojawia się wzmianka o tajemniczych Ajanach, mieszkających na północ od Jomonów.




Gdy w 2012 roku znajoma pani psycholog czytała ,,Dom'', nie wierzyła mi, że taki lud jak Ajnu istnieje naprawdę.