sobota, 21 lutego 2026

Henryk Walezy i czary



 ,,Kiedy Liga zaprzysięgła śmierć słabemu i żałosnemu Henrykowi III, uciekła się do czarów czarnej magii. Étoile zapewnia, że podczas mszy odprawianych przez księży Ligi na ołtarzach stały woskowe podobizny króla, które  w czasie modłów pełnych klątw i złorzeczeń przebijano nożem. Ponieważ król nie umarł dość szybko, uznano go za czarownika. Krążyły pamflety przedstawiające Henryka III na konwentyklach, na których zbrodnie Sodomy i Gomory stanowiły tylko preludium  niesłychanych i jeszcze straszniejszych podłości. Powiadano, że król ma wśród faworytów nieznajomego, który jest diabłem; uprowadzano dziewczęta, które ten książę miał prostytuować przemocą dla Belzebuba. Lud wierzył w te bajdy i w końcu znalazł się fanatyk gotów urzeczywistnić czary rzucone na króla. Jacques Clement miewał wizje i słyszał głosy żądające śmierci króla. Ten człowiek ulegający halucynacjom zamordował króla z entuzjazmem męczennika i zmarł ze śmiechem jak bohaterowie mitologii skandynawskiej. Kronikarze skandali twierdzili, że pewna wielka dama dworu dopełniła inspiracje samotności mnicha magnetyzmem swych pieszczot. Historii tej brak jakiegokolwiek prawdopodobieństwa. To czystość mnicha zwiększała jego egzaltację, a gdyby zaczął żyć ślepym życiem namiętności, opanowałoby go nienasycone pragnienie rozkoszy i nie chciałby już umierać'' - Éliphas Lévi ,,Historia magii''



 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz