,,Prasa rosyjska na emigracji podaje następująca rozmowę, jaka miała miejsce pomiędzy zmarłym niedawno wielkim uczonym Pawłowem a pewnym żołnierzem sowieckim.
Pawłow często uczęszczał do pewnej niewielkiej cerkiewki w Moskwie. Pewnego razu po skończonem nabożeństwie uczony usiadł na ławce w pobliskim parku. Po chwili przysiadł się do niego żołnierz czerwonej armji, który widząc nędznie odzianego staruszka z wyglądu przypominającego ubogiego emeryta czy też urzędnika, zapytał go z uśmiechem wyższości:
- Cóż to dziadku, zdaje się, że wierzysz w burżuazyjnego Boga?
- A wierzę, mój drogi, wierzę - odparł Pawłow.
- Zdaje się, że i do cerkwi chodzisz, co?
- A chodzę...
- Ot ciemnota - warknął pogardliwie komunista, nie przypuszczając, że ma do czynienia z jednym z największych oczonych świata''
- autor nieznany ,,Wielki uczony Pawłow a bezbożnicy'' [w]: ,,Niedziela 18/ 1936''

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz