,,Przejrzyste rusałki
przerwały swój taniec nad rzeką i machały do Małgorzaty
wodorostami, nad zielonkawym brzegiem popłynęły ich donośne,
jękliwe pozdrowienia’’ - Michaił Bułhakow ,,Mistrz i
Małgorzata’’
,,
[…] Niziołki, gnomy, my, nawet elfy, bo nie mówię o rusałkach,
nimfach czy sylfidach, to zawsze były dzikuski, nawet wówczas gdy
was w ogóle nie było’’ - Andrzej Sapkowski ,,Krew elfów’’
Czytelnicy
bloga ,,Mitoslavia’’
z pewnością zauważyli jak ważną rolę w mojej twórczości
odgrywają rusałki. W istocie należą one do moich ulubionych
postaci fantastycznych. Po raz pierwszy dowiedziałem się o nich w
wieku przedszkolnym z recenzowanej już książki ,,Diogenes
w beczce’’.
Ponadto w moim rodzinnym Szczecinie w Parku Kasprowicza znajduje się
Jezioro Rusałka gdzie często bywałem na spacerach ;).
W
grudniu 2020 r. przeczytałem pracę historyka, etnologa i
krajoznawcy Bartłomieja Grzegorza Sali ,,Wśród
polskich syren, rusałek, meluzyn, świtezianek i innych wodnych
panien’’
z kolorowymi ilustracjami Mikity Rasolki. Książka ukazała się
nakładem wydawnictwa ,,Bosz’’.
Jej
bohaterkami jest ponad 60 fantastycznych postaci z ziem dawnej
Rzeczpospolitej: Polski, Litwy, Białorusi, Ukrainy, a nawet
niemieckich Łużyc (Żytawa).

Autor
omawia min. niebagatelną rolę jaką wodne panny odegrały w
romantycznej i postromantycznej literaturze. Obecne są w dziełach:
Adama Mickiewicza (ballady ,,Świteź’’,
,,Świtezianka’’
i ,,Rybka’’),
Juliusza Słowackiego (,,Balladyna’’
, ,,Beniowski’’,
,,Żmija’’,
,,Wallenrod’’),
Ryszarda Berwińskiego (,,Bogunka
na Gople’’),
Lucjana Siemieńskiego (,,Podania
i legendy polskie, ruskie i litewskie’’,
,,Świtezianka.
Fantazya dramatyczna’’),
Romana Zmorskiego (,,Dziwy’’),
Stanisława Wyspiańskiego (,,Legenda’’,
,,Legenda
II’’,
,,Legion’’),
Wandy Miłaszewskiej (,,Święty
wiąz. Legenda Starych Kątów’’),
Artura Oppmana (,,Legendy
warszawskie’’),
Władysława Zahorskiego (,,Podania
i legendy wileńskie’’),
współczesnego pisarza fantasty Tadeusza Oszubskiego (,,Łzy
Goplany. Opowiadania na motywach polskich legend o wodnikach, pannach
wodnych i syrenach’’),
a także rosyjskiego poety doby romantyzmu Aleksandra Puszkina
(,,Rusałka’’).

Śledząc
ewolucję tych stworzeń należy zaznaczyć, że w wierzeniach
ludowych granice między poszczególnymi bytami (np. rusałkami i
wiłami) były tak naprawdę płynne. W najstarszej, jeszcze
przedchrześcijańskiej warstwie wierzeń, słowiańskie żeńskie
demony wodne najprawdopodobniej miały postać brzydkich i złośliwych
staruch topiących swe ofiary w wodzie (wyobrażenie to przetrwało w
postaci bab wodnych). Dopiero pod wpływem kultury antycznej
przyjętej wraz z chrześcijaństwem, rusałki nabrały wdzięku i
urody greckich najad.
Z
mitologii rzymskiej pochodzi bogini słonej wody Salacja, żona
Neptuna, która w polskiej legendzie mieszkała w Bałtyku. Niesforny
młodzieniec Mikołaj za oglądanie bogini nagiej został ukarany
zamianą w roślinę – niebieski kwiat zwany mikołajkiem
nadmorskim.
Pochodzenia
bałtyjskiego (litewskiego) są takie postaci jak:
-
Jurata – córka boga Pramżimasa/ Perkuna/ Peruna/ Goska/ Neptuna;
królowa Bałtyku ukarana przez ojca za miłość do rybaka
Kastitisa,
-
Usparime – wajdelotka (pogańska kapłanka) ukarana za złamanie
ślubu czystości utopieniem w worku razem z psem, kotem i żmiją,
-
Biruta – bałtycka syrena, której pierwowzorem była półlegendarna
żona wielkiego księcia Kiejsuta,
-
rusałki z Jeziora Trockiego, uzdrowiska w Druskiennikach (o tej
ostatniej nie ma żadnych opowieści) i z Niemna.
Wpływ
na nowsze utwory o wodnych pannach wywarła też baśń Andersena o
Małej Syrence ,
a nawet niemiecka legenda o nimfie Lorelei z Renu.
Istoty
te różniły się wyglądem.
W
mitologii greckiej syreny miały postać pięknych pół – kobiet,
pół – ptaków. Dopiero u schyłku antyku zaczęto przedstawiać
je jako panny z rybimi ogonami; swego rodzaju żeński odpowiednik
trytonów. Wizerunek taki upowszechnił się w XVI wieku dzięki
hiszpańskiemu dramaturgowi Tirso de Molinie (1579 – 1648). Pół –
kobietą, pół – rybą była zarówno świtezianka Krysia z
ballady ,,Rybka’’
A. Mickiewicza, jak też Syrena z herbu Warszawy. Notabene wizerunek
tej ostatniej ewoluował. Początkowo miała smocze skrzydła, nogi i
ogon.
Rusałki
zamiast rybich ogonów miały kobiece nogi. Wyobrażano je sobie z
włosami złotymi, czarnymi lub zielonymi.
Kaszubi
dzielili wodne panny na: jeziornice (zamieszkujące jeziora),
morzeczki (morskie syreny z rybimi ogonami) i redunice (mieszkanki
rzek o palcach spiętych błoną, mający płetwy na udach i mogące
przybierać postać łabędzi).
Meluzyny
– panny ze smoczymi ogonami są charakterystyczne dla folkloru
śląskiego. Pochodzą z legend zachodnioeuropejskich, z kręgu
wierzeń celtyckich, a być może także orientalnych. Jako pierwszy
pisał o tych istotach Walter Map (1140 – 1240), zaś rozsławił
Jean d’Arras (? - 1392/ 1394). W poemacie tego ostatniego Meluzyna
była przodkiem rodu Lusignanów. Na ziemiach polskich zadawała się
ze śląskimi Piastami. Potrafiła poruszać się na lądzie, w
wodzie i w powietrzu, a w jednej z wersji legendy zabijała wzrokiem
jak bazyliszek!
Omawiane
istoty były przeważnie nagie, choć czasem nosiły delikatne, białe
szaty. Nieprzyjazna ludziom Królowa Śniardw miała suknię z
płatków lilii wodnych i zasiadała na tronie z olbrzymiego liścia.
Wodne
panny często były łagodne, czułe, naiwne, kochliwe, zmysłowe i
wierne. Czasem opiekowały się ludźmi. Pokryta złotą łuską
ustecka syrena Bryzga Rosowa codziennie przynosiła czekającej na
powrót syna niewidomej wdowie łososia, w końcu za pomocą leku
uzyskanego z ryby uleczyła jej ślepotę (wątek zaczerpnięty z XX
wieku z biblijnej Księgi Tobiasza). Z kolei uzbrojona w miecz i
tarczę Syrena z Warszawy razem z ukochanym gryfem broniła swego
miasta w czasie potopu szwedzkiego (niestety gryf poległ w obronie
stolicy).

Istniały
jednak wśród nich również wcale liczne zdradliwe kochanki
czyhające na zgubę mężczyzn (jedna z nich zasztyletowała męża
w noc poślubną i uciekła do wody). Potrafiły być zazdrosne i
mściwe jak Świetlana z Zalewu Szczecińskiego (wyobrażana z wężami
na głowie jak grecka Meduza), a nawet istniały wśród nich istoty
szpetne z wyglądu, które wabiły swe ofiary iluzją piękna. W XX
wieku powstało nawet opowiadanie, w którym zazdrosna Jurata
usiłowała zabić młodego nurka zrywając mu maskę z twarzy!
Wodne
panny były wiecznie młode i do tego obdarzone prawdziwie anielskim
głosem, który dawał ludziom radość i wabił ryby. Wolińska
Diwa, pani rzeki Dziwny, dysponująca potęgą godną bogini, ukarała
występnych mieszkańców Winety zatapiając ich gród. Wiele z nich
mieszkało w podwodnych pałacach z drogich kamieni; największą
sławę zdobył bursztynowy pałac Juraty zburzony przez jej
zagniewanego ojca. Czasem potrafiły nawet wskrzeszać zmarłych.
Legendy
poświęcają niewiele uwagi pożywieniu wodnych panien. Wiadomo
jednak, że przysmakiem Juraty były flądry (bałtycka bogini zawsze
zjadała tylko jedną połowę ryby), zaś łużycka rusałka z
Żytawy najzwyczajniej w świecie kupowała mięso u rzeźnika
(utopiła za karę niezdarnego praktykanta, który uciął jej
palec).
Część
przytoczonych w książce legend sygnalizuje konflikty między starą,
pogańską wiarą a chrześcijaństwem. W czerkieskiej baśni rusałka
kusiła prawosławnego mnicha. Z kolei złowienie przez rybaków
bałtyckiej syreny Zielenicy, która została ochrzczona, a po
rychłej śmierci pochowana na cmentarzu, wywołało gniew jej ojca;
deifikowanego Bałtyku, który za pomocą fal zniszczył kościół w
Trzęsaczu.
W
opowieściach o nimfach i syrenach przewija się uniwersalne marzenie
o idealnej kochance. Niestety większość tych historii miłosnych
źle się kończy nawet w przypadku dobrej nimfy i dobrego człowieka
(do wyjątków może należeć przekaz o miłości kasztelana i
syreny z Oksywia).
Tak
jak poprzednie książki Pana Sali, również i tą czytałem (i
przeglądałem ilustracje) z prawdziwą przyjemnością. Pozostaje mi
wyrazić uznanie dla erudycji i ogromu włożonej pracy Autora jak
również bogactwa wyobraźni naszych przodków.