sobota, 6 kwietnia 2019

,,Pterodaktyl''


,, […] Pierwszy Pterodactylus został opisany w roku 1784. Uważano wtedy, że chodzi o zwierzę morskie, ale wielki przyrodnik francuski Georges Cuvier wykazał, że jest to gad latający. [...]’’ - Michel Cuisin ,,Tajemnice zwierząt. Prehistoria’’






W wieku przedszkolnym wymyśliłem sobie niewidzialnego przyjaciela. Był nim mały pterodaktyl z planety Pterotyjandii, który mi rzekomo wszędzie towarzyszył. W klasie czwartej kiedy na języku polskim omawialiśmy ,,Pinokia’’ Carla Collodiego, pod wpływem owej lektury wymyśliłem historyjkę o pterodaktylu – zabawce, który poszukiwał chłopca, który go zgubił. Przeszkadzały mu w tym Wilk i Piżmak wzorowane na Lisie i Kocie. W końcu zabawka została zamieniona przez wróżkę w prawdziwego pterodaktyla i zamieszkała na prehistorycznej planecie Pterotyjandii.





,,Szpital Świński''


,,świnia
przyszła na chwilę’’
- ks. Jan Twardowski ,,Na Chwilę’’






Latem 1996 r. fantazjowałem o Szpitalu Świńskim. Znajdował się w mieście, a leczyli się w nim zarówno ludzie jak i świnie. Oprócz siwowłosego Lekarza, personel stanowiły różne dziwne istoty jak:






- ożywiony Hamburger, który pasł stado pieczonych kurczaków,






- ożywiony Banknot Dolarowy, który na terenie szpitala prowadził Bank Pizzeryjski (zamiast pieniędzy używano w nim kawałków pizzy),






- Majonez Babun – mający ręce, nogi i twarz słoik majonezu, którego pierwowzorem był Majonez Babuni.






Rolę antagonistów pełnili Lisa i Wargowicz. Byli to kobieta z głową rudej lisicy i mężczyzna z głową wargacza. Do ich stworzenia zainspirował mnie artykuł z katolickiego czasopisma dla dzieci ,,Promyk Jutrzenki’’, w którym pytano: czyje drogi są kręte? (odpowiedź brzmiała: lisa i wagarowicza). Lisa i Wargowicz zostali schwytani i zamknięci w klatce, lecz Lekarz chciał im dać drugą szansę.






Szkoda, że w prawdziwych szpitalach nie jest tak wesoło jak w Szpitalu Świńskim! :).

,,O chłopcu, który mieszkał wśród szczurów''


,,Wysoko na firance czeka uwieszony
Przykucnie pod poduszką, w nogach łóżka legnie,
Rankiem – z buta, z rękoma wymknie się spłoszony,
I szczur – szczur – szczur po ciele truchcikiem przebiegnie’’
- Julian Tuwim ,,Szczur’’







Latem 1997 r. na fali dziecięcej fascynacji wszystkimi zwierzętami, fantazjowałem o przygodach chłopca, który został zminiaturyzowany i zamieszkał w kanale ściekowym razem ze szczurami. Gryzonie tworzyły tam społeczność podobną do ludzkiej. Ważną rolę odgrywali w niej tzw. ,,flisacy’’. Były to szczury spławiające do kanałów odpadki spożywcze z wysypiska śmieci. W ostatniej scenie chłopiec opuścił kanał ściekowy. W parku zaprzyjaźniony szczur nazwał go ,,Panem Człowiekiem’’, on zaś odzyskał swój właściwy wzrost.





piątek, 5 kwietnia 2019

Zadar


,,Święty Ojciec Kościoła, Hieronim ze Strydonu w Dalmacji, w którego żyłach płynęła krew Kroba i Maty – wielkich królów Czerwonej Krobacji, wygłosił niegdyś kazanie o pewnym prezbiterze, bodaj Stefanie z Sydonu. Tenże Stefan zasłynął tym, że trzy razy pod rząd głosił to samo kazanie. Gdy wierni spytali go w końcu, dlaczego tak uczynił, odrzekł, iż po to, aby w końcu zmienili grzeszne postępowanie. Innym razem jak podaje św. Hieronim, Stefan z Sydonu jął z ambony rzucać słowy grubymi, aż słuchającym uszy więdły.
- Dlaczego was to gorszy? - spytał. - Wszak sami tak mówicie, obłudnicy!’’ - ks. Kalasanty Czaputkiewicz ,,Skarbiec homilii’’, Berdyczów 1715







Odkąd od swego Anioła Stróża usłyszał gorzkie słowa: ,,Jesteś bardziej cyceronistą niż chrześcijaninem’’, uczony Hieronim ze Strydonu, potomek dawnych słowiańskich królów Krobacji, udał się jako pustelnik na pustynię w Ziemi Świętej, aby tam studiować natchnione wersety ,,Biblii’’. Jak mawiał: ,,Nieznajomość Pisma Świętego jest nieznajomością Chrystusa’’. Po latach z jego trudów zrodził się łaciński przekład, zwany Wulgatą. Pędził Hieronim dni na poście i modlitwie, niestrudzenie zastępując słowa greckie i hebrajskie łacińskimi. Pogrążony w tym zbożnym trudzie zapominał o całym Bożym świecie, aż oderwał go od zajęcia donośny ryk. Hieronim pomylił się stawiając litery i zrobił kleksa. Oderwał wzrok od papirusu i ujrzał lwa. Zwierz patrzył na świętego tak żałośnie, że budził raczej litość niż strach. ,,Pomóż mi!’’ - oczy lwa zdawały się wyrażać niemą prośbę.






- Pomóż mi! - nieoczekiwanie drapieżnik przemówił ludzkim głosem, a Hieronim spojrzał nań zdziwiony. - Zostałem zaczarowany, potrzebuję świętego męża, aby zdjął ze mnie zaklęcie! - na te słowa Hieronim ujął kropidło i obficie zmoczył lwa wodą święconą.
Wówczas zwierz stanął na tylne łapy i począł się zmieniać w oczach. Zrzucił pazury, grzywę i ogon. Z chwili na chwilę zaczął się coraz bardziej upodabniać do człowieka, aż w końcu stał się nim całkowicie. Odczarowany młodzieniec upadł do nóg Hieronimowi i wyrażał mu swą wdzięczność.
- Nie mnie dziękuj, ale Jezusowi – powiedział Hieronim. - To On ciebie uwolnił. A tak swoją drogą, to jakie nosisz imię? - pustelnik spytał młodzieńca.
- Jestem Zadar, syn Goresława z ludu Słowian.
- Też mam słowiańskich przodków , którzy jak prawią legendy pływali aż do Bharacji i za Słupy Herkulesa – ucieszył się Hieronim.
- Chcesz zapewne wiedzieć, panie, czemu miałem na sobie postać lwa – zagaił Zadar. - Ano szukając po świecie mężów biegłych w sztukach tajemnych, opuściłem rodzinną Ilirię, aby uczyć się u magów perskich i kapłanów w Egipcie, aż od nadmiaru przeczytanych zaklęć zaczęła mnie boleć głowa. W końcu natrafiłem na mistrza Małomądrego, który dotknął mnie różdżką z kolczastego krzewu zamieniając w lwa. W tej postaci błąkałem się po pustyni, aż ty, mistrzu, odczarowałeś mnie.
- To nie była magia, ale cud zdziałany łaską Jezusa Chrystusa – sprostował Hieronim. - Jest On znacznie potężniejszy od wszystkich czarowników Egiptu, Babilonu i przeklętej góry Klek!







Zadar wdzięczny za przywrócenie go do ludzkiej postaci, został uczniem Hieronima i przyjął chrzest z jego ręki. Często rozmawiali o tłumaczonych na łacinę księgach biblijnych.
- W swoim życiu usłyszysz o różnych ewangeliach – w czasie posiłku złożonego z chleba i sałaty Hieronim objaśniał Zadarowi – lecz wiedz, że tylko cztery z nich: Mateusza, Marka, Łukasza i Jana są autentyczną nauką Jezusa spisaną przez Jego uczniów. Reszta to tylko ludzkie wymysły i babskie bajanie, które nazywamy apokryfami. Może dla kogoś są ciekawe, ale nawet najlepsze z nich nie umywają się do pism kanonicznych.
Po wielu rozmowach mistrza i ucznia o Ewangelii Judasza i szeregu innych pism, sędziwy już pustelnik Zadar siadł i przetłumaczył ,,Biblię’’ na mowę słowiańską przy pełnej aprobacie Papieża. [W tym miejscu tekst się urywa].


czwartek, 4 kwietnia 2019

,,Królowie w mroku''


,,W mroku głębokim spoczywa królów trzech,
Pierwszym Gutheran z Org, drugim ja – taki mój pech.
Pod bezsłonecznym niebem rośnie nad nimi mech,
A trzeci Spoczywa pod Wzgórzem’’
- ,,Pieśń Verkaada’’







O Michaelu Moorcocku (ur. 1939) – brytyjskim pisarzu fantasy, anarchiście i twórcy okultystycznego symbolu gwiazdy chaosu, dowiedziałem się po raz pierwszy w 2006 r. w czasie lektury ,,Rękopisu znalezionego w smoczej jaskini’’ Andrzeja Sapkowskiego. Napisany przez Moorcocka cykl ,,Elryk z Melniboné’’ figuruje w sporządzonym przez Sapkowskiego kanonie fantasy. Dla ciekawostki powiem, że Elryk był jednym z wielu pierwowzorów wiedźmina Geralta ;).







W 2011 r. przeczytałem zamieszczone w antologii ,,Wielka księga fantasy tom 1’’ opowiadanie ,,Królowie w mroku’’ (ang. ,,Kings in Darkness’’), które Moorcock napisał wspólnie z Jamesem Cawthornem (ur. 1929). Opowiadanie to zostało po raz pierwszy opublikowane w 1963 r. w zbiorze ,,The Stealer of Souls’’.







Jego akcja rozgrywa się wiele lat po upadku imperium Melniboné w Nadsokor – Mieście Żebraków, pełnym trujących roślin lesie Troos (zasadzonym przez Potępiony Lud), oraz w mrocznej krainie Org.
Głównym bohaterem jest potępiony książę wygnaniec Elric z Melniboné; albinos o czerwonych oczach, wojownik i mag, obecnie pędzący żywot rozbójnika. Walczył demonicznym mieczem Burzodzierżcą, który pochłaniał dusze pokonanych wrogów. Elric żył wspomnieniami o tragicznej śmierci ukochanej Cymoril. Był wyznawcą boga chaosu Ariocha.






Wiernym sługą, a zarazem przyjacielem Elrica był karzeł Księżycosępny. Pochodził z Elwher gdzie czczono gwiazdy.







W lesie Troos dołączyła do nich młoda córka senatora – piękna Zarozinia z Karlaak. Po przeżyciu niebezpiecznej przygody w Org została żoną Elrica.






Rolę antagonistów pełni w opowiadaniu zdegenerowana rasa Orgów. Na ich czele stał król Gutheran. Jego bratem był odsunięty od władzy ślepy minstrel Verkaad, zaś następcą tronu – książę Hurd. Podstępni Orgowie chcieli otruć swych gości i złożyć ich w ofierze demonicznemu Królowi ze Wzgórza. Był to nieumarły władca, któremu podlegały stada białych ghouli – potomków Potępionego Ludu. Król ze Wzgórza nie miał duszy, ani krwi, więc nie można go było pokonać Burzodzierżcą, przeto Elric zniszczył go wrzucając w ogień.








środa, 3 kwietnia 2019

W odpowiedzi Michałowi







Niedawno Czytelnik podpisujący się jako Michał na stronie ,,Lubimy czytać'' ocenił negatywnie moją powieść o królowej Tatrze dając jej ocenę 3/10. Krytykował wielką liczbę postaci ledwie wymienionych, język, który uznał za ,,prosty'', a zarazem trudny do zrozumienia, oraz liczne dygresje. Napisał też:

  ,,Trudno ocenić skąd autor czepie inspiracje, ponieważ wpisując postaci lud zdarzenia do wyszukiwarki znajduje się tylko jeden trafny wynik kierujący na blog o mitologii słowiańskiej, który prowadzi ... Tadeusz Klarowski''.

Odpowiem na ten ostatni zarzut. Moja powieść nie jest tak naprawdę odwzorowaniem mitologii słowiańskiej w skali 1:1 (co zresztą nie jest do końca możliwe przy małej ilości źródeł), ale literacka wariacją na jej temat, którą nazywam mitologią slawianistyczną. Zawiera ona wątki słowiańskie (np. Mokosza, Jarowit, Kościej), ale też bałtyckie (Jurata), greckie (centaur), germańskie (trolle) i wiele innych, co można zobaczyć analizując moje opowiadania zamieszczone na blogu. Wiele motywów (np. Agej, Enkowie, Oxiowie - rasa ludzi z głowami fok) pochodzi bezpośrednio z mojej bujnej wyobraźni; z fantazji na jawie, a czasem też ze snów (np. tapir rzucający masłem w ludzi). Jako pisarz fantasta mam do tego pełne prawo. 
  W pełni szanuję prawo zawiedzionego Czytelnika do własnego zdania i pozdrawiam go. 

Trzy pochwały







Dziękuję Kamilowi, Wojtkowi i Bartkowi za pozytywne opinie o mojej książce wyrażone na stronie ,,Produkty - Warszawa.pl.'' ;).